Zderzenie światów

Podziurawione granatowe chmury, przepuszczały miecze światła. Cięły ciemne plamy krwi na piasku. Wysuszały krople z siłą rozżarzonego metalu.

Uskakiwał na boki, bioniczne mięśnie drgały miarowo.

Ciągnąca się za nim ścieżka śladów biologicznych, była pożywką dla bakterii. Zdrapywały płatki życia, cmokając z zachwytu. Prychał na ten ogon z pogardą, tłumiąc żal do laboratoryjnych eksperymentów. Zwiadowca stał się nikomu niepotrzebnym egzemplarzem numer 00.

 

Dookoła zniszczone budynki wyły dziurami po wybuchach.

Trzymał w pokaleczonej dłoni wizytówkę. Widniał na niej adres. "Robotyczny-psych" — Zamazana czcionka pozostała w pamięci. Zarys mapy topograficznej nie zgadzał się z zastanym zniszczonym miastem.

Drgała mu powieka, gdy nerwowo wypatrywał tablicy na rogu opuszczonego budynku.

Widział jedną barwę, cała gama kolorów wyparowała, mózg wykrojony z czaszki stracił zdolność pełnej rejestracji. Kable wiły się pomiędzy naczyniami krwionośnymi, niebieskie paliwo świeciło się na zielono.

Coś rozgrzebywało gruzowisko. Małymi łapkami nurkowało w pyle.

Przyglądał się temu z ogromnym zainteresowaniem.

Ciemna postać obok pojawiła się znikąd. Pochylając głowę nad poszukiwaczem.

— Znalazłeś? — Patykowate dziecko wykrzywiło zdrewniałe od pragnienia usta.

Pokiwało wątle głową, liście na niej zaszumiały z rezygnacją.

— Znasz zasadę zderzenia światów? — Uśmiechnął się wątpiąco.

— Nie, Panie. — Zwiesiło głowę, rysując w powietrzu okrąg, wewnątrz którego hologramowy obraz uwypuklał się rozszerzając średnicę. Dotknęło środka, tafla przestała drgać, ustabilizowany widok wyświetlał poszarpane klatki zdarzeń.

 

Zwiadowca upadł na kolona, kamienie pod ciężarem masywnych tytanowych kości pękły z łoskotem.

Przesyłanie danych, okrąg wysuwał się z twarzy. Rejestrował urywki zdarzeń. Zakłócenia mąciły sens, zamknął oczy. Twarz oświetliło rozszczepione światło.

Wizja, nagranie z monitoringu satelitarnego, data nieznana. — Krzyki ludzi zagonionych na brzeg rzeki. Pośród nich on sam, naturalnie urodzony do likwidacji. Nurt wody porywał zakrwawione zwłoki. Białe kukły, płynęły zderzając się ze sobą. Gęsta ciecz niczym czerwone wino plamiła brzeg.

 

— Ktoś nas podgląda! — Mroczny przysłonił oczy dziecka, kula widzenia straciła moc.

— Jest tam, połączony. — Chudym palcem wskazało Zwiadowcę.

— Zapisz położenie obiektu! — Rzucił w stronę zaskoczonego dziecka roślin.

Biegł coraz szybciej, wymijając dziury wykopane przez uchodźców. Podziemne miasto rozwijało się nadzwyczajnie.

Zderzyli się, gwałtownie wyginając ciała w kształt rozgwiazdy bez jednego ramienia. Polecieli kilka metrów dalej, rozdzierając szaty.

— Kim jesteś! — Mroczny podnosił się z upadku.

Zwiadowca wyskoczył zza powalonego muru na równe nogi.

— Zwiadowcą! — Wytatuowane na policzku znamię w kształcie mapy nabrało czarnego oleistego blasku.

— Pomożesz nam? — Rozluźnił ramiona gotowe do obrony.

— Nie wiem w czym, wyglądacie jakbyście uciekli z krypty średniowiecznej. I ten roślinny, jeśli go złapią, zrobią z niego eksponat, jego gatunek wymarł wiele wieków temu.

— Znasz ten gatunek, nie sądziłem, że żyły tu rośliny. — Zamyślił się, próbując przypomnieć sobie chociaż jedną gałązkę, która by wskazywała na obecność flory w tym pozbawionym wody gruzowisku.

— Jesteście na wyrwanym z rzeki śmierci skrawku ziemi, został poligonem doświadczalnym, z którego mnie usunięto. Nie byli w stanie stłumić gęstwiny poplątanych kłębów destrukcyjnych uczuć. Wcisnęli mi ten skrawek papieru i wysłali na powierzchnię. Byłem tu, zanim to wszystko się zaczęło. Przebłysk wspomnień, nastąpiło odrzucanie przeszczepów, brak akceptacji obcego ciała, straciłem sporo krwi. Podreperowali mnie z przymusu, kod identyfikacji z grupą nakazuje udzielić pomocy.

Przecieka mi obwód, zapasy z paliwa bakterii nie starczą na długo. Idą za mną, rozkładowe, czekają na resztę ciała, muszę się pospieszyć.

— Zaczekaj! Wiem, jak możemy ci pomóc.

Średnia ocena: 4.2  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (9)

  • Bajkopisarz 2 miesiące temu
    Bardzo ciekawy świat wymyślasz. A właściwie dwa światy. Ładnie to wszystko opisane, trzy postacie a każda niezwykle intrygująca.
    Ale przejrzyj sobie wszystko jeszcze raz, bo masz pełno literówek.
  • 00.00 2 miesiące temu
    Bajkopisarz Postaci jest więcej, tylko nie mogę ich wszystkich na raz łączyć.
    Dziękuję za opinię. :)
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Ojej→Zawiadowce i Mrocznego, to znam z czytania:) →Fajnie, że powróciłaś do tego typu tekstu→zdaniem mym.
    Bardzo na Tak. No i wiele ciekawych sformułowań. No właśnie. Gdyby coś cię kiedyś napadło, to połącz więcej postaci,
    z tamtych czasów→''Morsa'' np→itd....
    Na pewno przeczytam:)↔Pozdrawiam:)↔5
  • Szudracz 2 miesiące temu
    Deksos Dzięki. :) Chodziło o postacie z tych konkretnych światów. :) Po połączeniu wszystkich wyszedłby niezły bajzel. 😊
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    No chyba faktycznie. Chociaż akurat mnie, by ''bajzel'' nie przeszkadzał:))
  • Józef Kemilk 2 miesiące temu
    Całkiem niezły tekst postapokaliptyczny. Rozumiem, że to wstęp do czegoś większego.
  • 00.00 2 miesiące temu
    Jozef Kemilk Tak, to jest część już trwających wydarzeń z dwóch światów. :)
  • pasja 2 miesiące temu
    Jak zwykle ciekawie i mrocznie budujesz akcję. Dobry tytuł i postacie. Świat i obok też świat. Pozdrawiam
  • 00.00 2 miesiące temu
    Pasja Próbuje coś rozwinąć w tym mrocznym kierunku.
    Dziękuję za odwiedziny. :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania