Zderzenie z przeszłością
Było...minęło
Tak sobie myślałem...
Lecz bardzo niedawno się rozczarowałem
Coś do mnie wróciło
To coś niechcianego...
To przeszłość...
To jej ból,i swąd panie kolego
Byłeś niedobry...
Za szybkie ręce...
W stronę kobiety...
W emocji męce...
Choć wtedy sam ze sobą walczyłeś
Zaburzenia osobowości mieszanej leczyłeś..
Leki brałeś...
Spokoju oczekiwałeś...
Lecz ciągle coś...
Ciągle coś złego...
Czepianie się absolutnie wszystkiego...
Teraz...kiedy spokój chwilowo miałeś...
Od życia ciężkim obuchem dostałeś...
Rozgrzebana,rozerwana przeszłości rana została...
Ty z tym wszystkim sam...
A ta osoba...no cóż...usatysfakcjonowana?
Chciała to zrobić?Nie wiem dlaczego...
Publicznie wyrzucić brudy życia prywatnego...
Straciłeś wszystko...
Zaufanie...znajomych
Zostałeś znów sam...
Samotny...Mega upokorzony
Nie masz wsparcia,którego teraz cisza Twoja woła
Nawet,jak się obejrzysz za siebie
Nikt "Chodź do nas''nie zawoła
Kolejny upadek...
Wstrząs emocjonalny...
Czy on kiedykolwiek w życiu
Będzie spokojny?
Czy zawsze emocjonalnie rozdarty?
Przeszłością się nie żyje...
Bo zmienić jej się nie da...
Przyszłości nie przewidzisz...
A tu,i teraz co?
Emocjonalna bieda...
Armagedon,rozwałka,ruina
Już nawet nie człowiek...
Nie wiadomo co?
Jakaś gadzina?
Takich się nie szanuje...
Nawet,jak kiedyś poważny błąd zrobili
Takich się niszczy,by nigdy spokojnie nie żyli...
Nie mają prawa do uśmiechu
Nie mają prawa do spokoju
Takie śmieci wrzuca się do najgorszego gnoju
Więc jego już nie ma
Choć dycha,i żyje
Ale z jakim piętnem
Ze sznurkiem na szyję
Chociaż ktoś pociągnął
To on jednak żyje
Lecz co to za życie
Smutne,w samotności
Nie mieć nigdzie wsparcia
Ani życzliwości...
Zostaje ucieczka...
W szarość samotni swojej
Tam nikt nie ma wstępu
"To miejsce jest moje
W tej strefie zamkniętej
Niczego się nie boję"
"Tylko ja,muzyka,łzy,krzyk w ciszy cierpienia"
Lecz czy to pomaga?
Czy to życie zmienia?
Wyrzucić z siebie cierpienie...żal
Krzycząc wciąż w ciszy...
BOŻE SERCE MOJE BŁAGAM...SPAL
Jak słowa w piosence
Mówiące o przyjacielskim zawołaniu...
Lecz tam się też zawiera mowa o zaufaniu
On nie ufa
On nie wierzy
Dla niego świat,oraz ludzie...
To jak milion potłuczonych talerzy
Gdzie chociaż chciałby je poskładać
Skleić jedną sztukę
To i tak będzie przeciekać
Tak,jak krew zaufania
Gdy wypadek ciężkiego rozczarowania
Strąca Cię na same życia dno
Miałeś spokój,Miałeś ciszę
A teraz co?
Chaos,upokorzenie,spojrzenie pełne pogardy
Uciekasz wzrokiem w podłogę
Każdy,jak wściekły pies chardy
Tylko patrzy,jak ukąsić...
Ugryźć,zranić,zdeptać w błocie
Teraz nie ma nigdzie ręki
Co podniesie Ciebie w locie
Zgnijesz w życia błocie sam
Dla nich wszystkich jesteś cham
Prostak,menda bez kultury
Przeszłość znowu robi dziury
Jak karabin maszynowy
Który serią jedną ścina
Tak Twa Przeszłość Ciebie niszczy
I dziurawi ta maszyna
Leżysz,płaczesz,jesteś sam
Lecz nikogo obok nie ma
Przeszłość Ciebie już zabiła
Biała flaga w błocie życia
Takie życie,to jest ściema...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania