Zdradzona miłość
11.07.2014
ZRANIONA MIŁOŚĆ
PROLOG
Późnym wieczorem zadzwonił telefon. Zdziwiłem się bardzo. Od lat mieszkam sam i rzadko ktoś do mnie dzwoni a jeśli już to raczej do południa. Niechętnie wstałem z mojej ulubionej kanapy i sięgnąłem po słuchawkę. Usłyszałem znajomy mi głos. Głos na który podświadomie cały czas czekałem. Nie zdążyłem jeszcze nic powiedzieć kiedy w słuchawce rozległo się znajome, cześć Marku. Przepraszam że dzwonię o tak późnej porze, ale mam do ciebie ważną sprawę. Witam cię Krysiu, przerwałem jej, nie przejmuj się godziną. Niezależnie od pory w której zadzwonisz, będzie mi zawsze miło. Teraz słucham uważnie co chcesz mi powiedzieć. Po pierwsze powiedziała:
- jeśli twoje zaproszenie jest nadal aktualne to chciałam cię jutro odwiedzić,
- po drugie mam ważną sprawę którą chciałam omówić z tobą osobiście.
Zamurowało mnie, po prostu odjęło mi mowę. W jednej sekundzie wróciły wspomnienia moich młodzieńczych lat i wszystkich ważnych spraw które wtedy rozgrywały się w moim życiu. Przed laty Krysię i mnie łączyło wielkie uczucie. Niestety oboje padliśmy ofiarami perfidnej gry naszych najbliższych w której nasza miłość nie miała szans na spełnienie się. W efekcie nasze drogi rozeszły się. Dopiero po latach, kiedy każde z nas miało własne życie dowiedzieliśmy się że były obok nas osoby, które zrobiły wszystko aby nas rozdzielić. Muszę przyznać że ich plan był doskonały i w pełni został zrealizowany. Kiedy to odkryliśmy nic już nie można było zrobić. Na wszystko było już za późno. Ustaliliśmy z Krysią że już nigdy nie spotkamy się. Wiedzieliśmy że takie spotkanie mogło być niebezpieczne dla naszych wspomnień a te chcieliśmy zachować w naszej pamięci nienaruszone, dlatego wiadomość od Krysi o jej przyjeździe tak mną wstrząsnęła. Czy możesz powiedzieć coś więcej? spytałem. Trochę tak ale jest to rozmowa na kilka godzin, więc uzbrój się w cierpliwość i czekaj na mnie. Czy mam rozumieć, że zostaniesz na dłużej? W słuchawce usłyszałem jej śmiech. Chciałbyś prawda? Nie zdążyłem nic powiedzieć kiedy Krysia powiedziała:
- pamiętam o naszych ustaleniach i nie zamierzam nic w tej kwestii zmieniać. Jeśli myślałeś inaczej, to przykro mi, ale cię rozczaruję. Jednak by nie trzymać cię dłużej w niepewności, powiem tak. Rzeczywiście zostanę u ciebie jeden dzień, później pojadę do mojej mamy która jak wiesz mieszka w Berlinie. Z Opola będę musiała nadłożyć trochę drogi by przyjechać do ciebie do Mannheim, jednak inaczej się nie da. Historia którą chcę tobie opowiedzieć wymaga poświęcenia jej trochę czasu. Nie bardzo rozumiem przerwałem Krysi po raz kolejny. Przyjeżdżasz do mnie tylko żeby opowiedzieć mi jakąś historię? Ja przez chwilę miałem nadzieję że przyjeżdżasz do mnie z innego powodu. Myślałem, miałem cichą nadzieję że chcesz pobyć jakiś czas ze mną. Marku już wielokrotnie o tym rozmawialiśmy. Coś ustaliliśmy i trzymajmy się tego. Nie pozwólmy aby przez nierozważne postępowanie, zniszczylibyśmy coś co dla nas jest najważniejsze, nasze wspomnienia z młodzieńczych lat. Masz rację Krysiu. Nie darowałbym sobie gdyby tak się stało. Powiedz mi jednak co w tej historii jest tak niezwykłe że chcesz zobaczyć się ze mną? Wytrzymaj jeszcze te kilka godzin, powiedziała Krysia. Jestem pewna że ta historia na pewno nie tylko zainteresuje ciebie, ale wciągnie cię tak że nie będziesz mógł przestać o niej myśleć, powiedziała. Rzeczywiście już wzbudziłaś moją ciekawość, powiedziałem. Jedno tylko chciałbym wiedzieć. Domyślam się że jest to jakaś historia miłosna a ty przecież najlepiej wiesz że w tej materii nie jestem najlepszym specjalistą. Przypuszczam że znasz wielu ludzi, którzy znają się na tym lepiej. Mylisz się, powiedziała, mam inne zdanie w tej kwestii. Co prawda w jednym się zgadzam. Nie wyszło tobie, lub raczej nam z tą naszą miłością najlepiej, ale zrobiłeś wszystko aby nasze życie potoczyło się inaczej. To nie była twoja wina że tak się stało. Uważam że tylko ty zrozumiesz motywy postępowania tych ludzi o których chcę ci opowiedzieć. Dlatego właśnie ryzykując narażenie na szwank naszych wspomnień, wbrew naszym ustaleniom chcę się spotkać z tobą i jutro mam nadzieję tak się stanie. Skoro tak uważasz powiedziałem, niezależnie od tego co usłyszę od ciebie, nasze spotkanie będzie dla mnie niezapomnianym przeżyciem. Dla mnie też powiedziała Krysia i dodała, ale nie licz na nic więcej. To będzie tylko spotkanie. Dobrze powiedziałem ale jeśli jutro chcesz zjawić się u mnie, to musisz wypocząć przed podróżą. Skończmy więc rozmowę, i idź już spać. Dobranoc i spokojnej nocy. Dobranoc Marku usłyszałem, do zobaczenia jutro. Po chwili w słuchawce zaległa cisza.
Byłem bardzo poruszony tą rozmową. Chciałem zasnąć ale nie mogłem. Myślałem o tym co powiedziała mi Krysia. Wracały wspomnienia. Cały czas miałem przed oczami moje młode lata. Szczególnie okres nauki w liceum. To były cudowne czasy. Nigdy nic tak wspaniałego jak wtedy nie przydarzyło mi się już nigdy więcej. Zasnąłem dopiero nad samym ranem. Obudziłem się po dwóch godzinach, ale o dziwo byłem wypoczęty. Dodatkowo odczuwałem niezwykłe podniecenie na myśl że już niedługo spotkam Krysię. Byłem bardzo ciekawy, jak zareaguję na to spotkanie. Nie widzieliśmy się przecież kilkadziesiąt lat. Czy obudzą się w moim brzuchu motyle, czy tylko doznam przyjemności spowodowanej spotkaniem dawno niewidzianej przyjaciółki. Za kilka godzin miałem się o tym przekonać. Chciałem przygotować jakiś lepszy obiad z tej okazji ale Krysia powiedziała, że po pierwsze nie wie o której godzinie przyjedzie a po drugie przywiezie trochę smakołyków z Opola. Mam po prostu nic nie robić, tylko przygotować się na uważne wysłuchanie tego co ma mi do opowiedzenia. Pomyślałem sobie że mimo wszystko takie spotkanie to niebywała okazja by wrócić do przeszłości i postanowiłem upiec ciasto. Po namyśle zdecydowałem się na szarlotkę. Jest to nieskomplikowane w wykonaniu ciasto a jednocześnie bardzo smaczne. Poza tym nie znam nikogo, komu by szarlotka nie smakowała. Po tym stwierdzeniu, pokręciłem się jeszcze trochę po mieszkaniu i zabrałem się do pracy. Nie bardzo mogłem się skupić. Ciągle w uszach brzmiały mi słowa Krysi. Zastanawiałem się czy jedynym powodem dla którego ona chce spotkać się ze mną jest rzeczywiście chęć opowiedzenia mi jakieś miłosnej historii. Wydawało mi się to trochę dziwne. W swoim życiu widziałem różne rzeczy, więc z doświadczenia wiedziałem że z odpowiedzią na te wątpliwości muszę jeszcze poczekać. Próby odgadnięcia prawdziwych powodów dla których kobiety robią różne dziwne rzeczy z naszego męskiego punktu widzenia zwykle kończą się niczym. Musimy po prostu zgodzić się z tym co one nam powiedzą. Tak też postanowiłem zrobić. Zająłem się przygotowywaniem ciasta. Starałem tylko skupić się na tej czynności. Uczciwie jednak muszę przyznać że nie do końca mi się to udało. Ani mój umysł ani moje ciało nie chciały się uspokoić. Byłem niezwykle podniecony i ciekawy zbliżającego się spotkania z Krysią. Nie wiedzieliśmy się przecież tyle lat. Ciekawy byłem jak ona teraz wygląda i jakim jest człowiekiem. W mojej pamięci został jej obraz z naszych szkolnych lat i taki pozostanie już na zawsze. Ciekawy byłem jej wnętrza. Co myśli, jak postrzega rzeczywistość, co zostało z jej marzeń, jak potoczyło się jej życie. Pytań miałem wiele. W mojej głowie panował totalny chaos. Nie byłem w stanie tego opanować. Trudno było mi również powiedzieć sobie, człowieku nie gorączkuj się tak bardzo, w swoim czasie wszystkiego się dowiesz. Przekonywałem tak siebie aż do chwili kiedy w drzwiach mego skromnego mieszkania stanęła ona.
Przyjechała po południu. Nawet wcześniej niż się spodziewałem. Kiedy stanęła w drzwiach, zupełnie mnie zatkało. Zobaczyłem Krysię taką, jaka zawsze była obecna w mojej pamięci. Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Stałem tak jak przysłowiowy słup soli. Pewnie trwało by to jeszcze długo gdyby z tego odrętwienia nie wyrwał mnie jej głos. Marku, czy zamierzasz mnie tutaj trzymać wiecznie, nie zaprosisz mnie do środka? To mnie obudziło. Zacząłem coś bąkać bez ładu i składu. Tak oczywiście, witaj, wchodź, zapraszam serdecznie i wypowiadałem też takie tam różne niezbyt spójne słowa. Przywitaliśmy się bardzo serdecznie. Może nawet zbyt serdecznie. Przytuliłem ją do siebie i staliśmy tak przez dłuższą chwilę. Nic nie mówiliśmy. Miałem wrażenie że obydwoje przenieśliśmy się w myślach do naszych młodzieńczych lat. Chyba oboje nie wiedzieliśmy jak mamy się zachować. Trwało to dłuższą chwilę. Wreszcie Krysia powiedziała. Chyba już dość tych czułości. Musimy zachowywać się racjonalnie. Na wspomnienia będziemy mieli jeszcze trochę czasu jak rozpakuję część mojego bagażu, który w tej chwili znajduje się w bagażniku mojego samochodu. Myślę że pomożesz mi Marku przynieść tutaj znajdujące się tam rzeczy. Oczywiście, z największą przyjemnością powiedziałem. Zażenowanie minęło. Z uśmiechami na twarzy zeszliśmy do samochodu i po chwili wróciliśmy do mieszkania z kilkoma walizkami. Krysia chciała się odświeżyć po podróży więc wskazałem jej gdzie znajduje się łazienka. Wcześniej zapytałem czy jest głodna i na co ma ochotę. Wspomniałem że upiekłem dla niej szarlotkę. Zdziwiła się trochę, ale widziałem że było jej miło. W takim razie chętnie spróbuję. Nie jestem specjalnie głodna, więc szarlotka i czarna kawa będzie w sam raz. W rewanżu, ja przygotuję kolację ze smakołyków które przywiozłam z sobą, powiedziała. Zgodziłem się z ochotą. Krysia zniknęła w łazience a ja zająłem się przygotowaniem kawy i krojeniem ciasta. Ledwo poukładałem wszystko na ławie i włączyłem muzykę z naszych lat sześćdziesiątych, Krysia wyszła z łazienki. Była w doskonałym humorze i bez śladu zmęczenia podróżą. Przystanęła na chwilę w progu i zwróciła głowę w stronę głośników z których sączyła się muzyka którą kiedyś tak lubiliśmy. Uśmiechnęła się tym swoim cudownym uśmiechem, który w przeszłości zawsze prawie zwalał mnie z nóg. Przyznaję, że teraz nic się w tej kwestii nie zmieniło. W dalszym ciągu powodował on że miałem wrażenie unoszenia się nad ziemię. To było niewiarygodne. Po tylu latach nic się nie zmieniło. To było cudowne uczucie. Po chwili Krysia sprowadziła mnie na ziemię. Wiesz Marku, to był wspaniały pomysł, znowu przeniosłam się w przeszłość. Podniosłem brwi w ze zdziwienia. Zauważyła to i powiedziała. Nie tylko Ty wracasz do przeszłości, ja też i być może nawet częściej niż Ty. Jestem jednak jak mi się wydaje realistką i marzenia przywołuję tylko wtedy kiedy chcę poprawić sobie nastrój. Robię to tak jak większość ludzi, którzy odtwarzają swoje ulubione filmy na DVD by jeszcze raz przeżyć coś wspaniałego. Z moimi wspomnieniami robię tak samo i tylko w takim celu. Potrafię oddzielać prozę życia od wspomnień. Wspomnienia są oczywiście dla mnie bardzo ważne, ale one są tylko jak ta przysłowiowa wisienka na torcie. Pięknie wyglądają, ale trwają tylko chwilkę a później znikają. Usiedliśmy przy ławie i zajęliśmy się jedzeniem szarlotki. Zanim Krysia zaczęła opowiadać mi o tej tajemniczej historii miłosnej nie obyło się bez przywołania naszych wspólnych wspomnień. Miałem wrażenie że mimo upływu lat wspomnienia tamtego okresu naszego życia było dla nas bardzo ważne. Te szkolne czasy i wydarzenia które im towarzyszyły tkwiły w nas przez całe nasze życie. Uświadomiliśmy sobie że dzięki nim mogliśmy jakoś funkcjonować w naszym późniejszym życiu. Okazało się że zarówno Krysia jak i ja w trudnych dla nas chwilach zawsze przywoływaliśmy w myślach wspomnienia z naszych szkolnych lat. Zastanawialiśmy się dlaczego, skoro wydarzenia z naszej przeszłości były tak dla nas ważne, nie zrobiliśmy nic aby stały się one realnością a nie tylko wspomnieniami. Nie znaliśmy odpowiedzi lub raczej przyczyn które spowodowały taki a nie inny stan rzeczy. Było ich tak wiele że nie byliśmy w stanie wszystkiego tak uporządkować, by uzyskać odpowiedź. Poza tym zajęło by to nam prawdopodobnie wiele dni. My nie mieliśmy tyle czasu. Krysia chciała wyjechać następnego dnia a z tego co mi mówiła przez telefon, to co chciała mi powiedzieć mogło jej zająć sporo czasu. Po wypiciu kawy. Krysia zaczęła opowiadać:
- Jedna z moich przyjaciółek kilka tygodni temu przyszła do mnie i tak od słowa do słowa, zapytała mnie czy spotkałam się z taką sytuacją żeby mężczyzna nagle wyrzekł się swojej córki którą bardzo kochał. Nie bardzo rozumiałam o czym mówi ta moja przyjaciółka. Powiedziałem jej, chwila, powoli, opowiedz mi dokładnie o co chodzi bo przyznam że nie bardzo rozumiem. Masz rację odpowiedziała. Muszę chyba zacząć od początku. Sprawa dotyczy przyjaciół mojej przyjaciółki. Krysia zjadła kawałek ciasta i zaczęła opowiadać. Z początku nie bardzo byłam zainteresowana tą opowieścią. Nie bardzo chciałam wysłuchiwać historii miłosnej która przydarzyła się ludziom których w ogóle nie znałam. Zareagowałam podobnie jak ty. Powiedziałam nawet że takie sprawy wcale mnie nie interesują. Przyjaciółka nie odpuszczała. Nalegała abym jednak wysłuchała jej do końca. Ponieważ i tak nie miałam żadnych planów na wieczór, zgodziłam się. W miarę jak przyjaciółka opowiadała, moje zainteresowanie wzrastało. Doszło do tego że zatraciłam poczucie czasu. W pewnym momencie, kiedy moja przyjaciółka zaproponowała że z uwagi na późną porę, dokończy opowiadać innego dnia, ja zaprotestowałam. Powiedziałam, nie wypuszczę Cię z mojego mieszkania wcześniej zanim wszystkiego mi nie opowiesz. Przyjaciółka opowiadała a ja słuchałam z otwartymi ustami. Kiedy skończyła zorientowałam się że jest już zupełnie jasno. Opowieść trwała całą noc. W tym momencie przerwałem Krysi i powiedziałem: - wiesz zaczyna mnie ta cała sytuacja coraz bardziej intrygować. Zastanawiam się, przerwałem Krysi jaki tak naprawdę jest powód twojego przyjazdu. Przyznam że trudno jest mi wyobrazić sobie że tylko jakaś historia miłosna twojej przyjaciółki skłoniła cię do przyjazdu do mnie. Nie tylko odpowiedziała. Jak mówiłam ci już wcześniej chciałam namówić cię do opisania tej historii. No powiedzmy że uwierzę, ale co jest w tej historii tak niezwykłego że chcesz abym to opisał w mojej książce. Po pierwsze powiedziała, jest to historia niezwykłej miłości okupionej straszną tragedią, a po drugie chciałam żebyś opisał ją z punktu widzenia mężczyzny, bo nie mogę zrozumieć postępowania męża mojej przyjaciółki, powiedziała. Uważasz Krysiu że ja jestem odpowiednią do tego osobą? Wiesz przecież że w kwestii miłości mam raczej nieciekawe doświadczenia. Tak wiem o tym doskonale, powiedziała ale uważam że jesteś bardzo wrażliwym człowiekiem i z uwagi na twoje doświadczenia będziesz potrafił wczuć się w psychikę tego człowieka. Skoro tak uważasz, mogę spróbować ale muszę znać więcej szczegółów powiedziałem. Oczywiście, opowiem ci wszystko co wiem a w dodatku przywiozłam pamiętnik bohatera tej historii który powinien ci wiele wyjaśnić. Ponadto część informacji mam zapisane na Pendrive. Mam nadzieje że jak zapoznasz się ze wszystkimi informacjami dojdziesz do wniosku że warto to opisać w książce. Teraz oczywiście z braku czasu nie mogę wdawać się w szczegóły. Opowiem ci z grubsza całą historię a później chciałabym się trochę przespać, bo jak wiesz jutro muszę być u mojej mamy. Szkoda powiedziałem, miałem nadzieję że zostaniesz chociaż kilka dni. Moglibyśmy spędzić mile czas odświeżając nasze wspomnienia. Myślę że nie było by to dobre powiedziała Krysia. Oboje wiemy jak wyglądała nasza przeszłość, co nas łączyło i jak to się skończyło. Uważam że rozpatrywanie wszystkiego jeszcze raz nie ma sensu. Upłynęło zbyt wiele czasu. Niczego nie można już zmienić. Czy tego chcemy czy nie, musimy przeszłość zostawić tam gdzie powinna pozostać, to znaczy w naszych wspomnieniach. Jesteśmy zupełnie innymi ludźmi niż byliśmy wtedy. Przez te wszystkie lata wykształciliśmy w sobie określone cechy. Tego nie da się zmienić. Zostały nam tylko wspomnienia. One pozostaną takie same i niech tak będzie. Nie burzmy tego co kiedyś budowaliśmy, dodała. Chciałem zaprotestować, powiedzieć że nie zgadzam się z takim stawianiem sprawy. Ja chciałem rozmawiać o przeszłości. Miałem nadzieję na wyjaśnienie powodów które spowodowały że nie udało się nam zrealizować w pełni naszej młodzieńczej miłości. Już otwierałem usta aby to wykrzyczeć, kiedy zauważyłem spojrzenie Krysi. Było w nim coś tak bardzo smutnego że zrezygnowałem. Zrozumiałem że Krysia miała rację. Grzebanie w przeszłości mogło by spowodować więcej szkody niż pożytku. Westchnąłem tylko i powiedziałem. Jestem zawiedziony tym jak podchodzisz do tak ważnych dla nas spraw, ale ze smutkiem muszę przyznać ci rację. Cieszę się bardzo z twojego przyjazdu i to wspomnienie również zachowam na zawsze w pokładach mojej pamięci. Teraz Krysiu opowiadaj wszystko co wiesz o tej historii. Postaram się bardzo uważnie cię wysłuchać. Obiecuję że przejrzę dokładnie zarówno pamiętnik jak i informacje zawarte na tym nośniku. Jeszcze jedno chciałbym usłyszeć. Podaj mi jeśli nie jest to tajemnicą, namiary na twoją przyjaciółkę i pozostałych bohaterów tej historii. Krysia posmutniała. Posłuchaj powiedziała, moja przyjaciółka ma na imię Iza i mieszka w okolicy Opola. Resztę zaraz ci napiszę na kartce jeśli dasz mi jaki notes. Co do innych osób, to jak się zorientujesz po wysłuchaniu tego co mam ci do powiedzenia, nie do wszystkich będzie można dotrzeć. Te słowa bardzo mnie zaciekawiły. Postanowiłem nie zadawać teraz żadnych pytań. Krysia nie miała zbyt dużo czasu a ja czułem że ta opowieść trochę potrwa. Powiedziałem, Krysiu jestem gotowy, zaczynaj.
W miarę słuchania dochodziłem do wniosku że rzeczywiście ta historia powinna być opisana. Nasza rozmowa a właściwie monolog Krysi trwał do późnej nocy. Ja tylko w kilku miejscach przerwałem jej i prosiłem o rozszerzenie jakiś informacji. Krysia była już bardzo zmęczona, więc nie chciałem ją męczyć pytaniami na które odpowiedź spodziewałem się znaleźć w tym co ona mi przekazała. Kiedy skończyła, powiedziałem, jeśli nie zmienisz zdania co do przedłużenia pobytu, to musisz pójść już spać. Jutro czeka cię jeszcze wielogodzinna podróż. Musisz być wypoczęta. Masz rację Marku. Serce mi mówi że chciało by jeszcze zostać ale rozsądek każe jutro jechać. Niestety postanowiłam posłuchać głosu rozsądku. Jutro wyjeżdżam. Teraz wybacz ale dosłownie padam ze zmęczenia więc szybko udaję się do twojej sypiali. Mam nadzieję że równie szybko zasnę. Powiedziała dobranoc i już jej nie było. Zostałem w pokoju pogrążony w dziwnym stanie odrętwienia. Zbyt dużo działo się w mim życiu w ciągu kilku minionych godzin. Musiałem sobie jakoś z tym poradzić, uporządkować myśli i spojrzeć na wszystko z dystansu.
Następnego dnia Krysia wstała około godziny jedenastej. Wyglądała ślicznie. Była wypoczęta i nic nie wskazywało na to by odczuła trudy wczorajszej podróży z Polski i naszej rozmowy zakończonej późno w nocy. Jedynie co dostrzegłem w jej twarzy, to jakiś smutek. Był on jednak doskonale maskowany lub tak mi się być może tylko wydawało. Przygotowałem jej małą niespodziankę. Wcześnie rano poszedłem do pobliskiego sklepu skąd przyniosłem bukiecik małych co prawda, ale bardzo ładnych czerwonych róż. Kupiłem jeszcze ciepłe bułeczki. Przygotowałem śniadanie wykorzystując produkty które Krysia przywiozła z Polski. Teraz czekałem tylko kiedy ona się obudzi i przyjdzie do kuchni. Niebawem doczekałem się. Kiedy tylko weszła, powiedziała jak tutaj pięknie pachnie. Chyba mam rację podejrzewając że przygotowałeś dla nas śniadanie, prawda? Masz rację powiedziałem, śniadanie czeka więc zapraszam cię do stołu. Kiedy zbliżyła się, wręczyłem jej ten skromny bukiecik. Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się tym swoim zniewalającym mnie zawsze uśmiechem. Zauważyłem że sprawiło jej to dużą przyjemność. Pamiętałeś o różach? to niewiarygodne, po tylu latach. Dziękuję ci Marku. Ciarki przeszły całe moje ciało. Poczułem się znowu szczęśliwy, zupełnie jakby czas nie płynął. Miałem wrażenie że jestem tym samym chłopcem który przed pięćdziesięcioma laty miał to szczęście spotkać na swojej drodze tę osobę która stała teraz stała przede mną i za chwilę będziemy jedli wspólnie śniadanie. Byłem bardzo poruszony tą sytuacją ale nie chciałem aby coś można było po mnie poznać. Krysia chyba jednak zauważyła moje wzruszenie. Popatrzyła na mnie dłużej niż zwykle i powiedziała. Zabierajmy się do jedzenia. Jestem bardzo głodna a ponieważ czeka mnie jeszcze długa droga więc muszę najeść się na zapas, zaśmiała się. Przy śniadaniu staraliśmy się oboje nie poruszać tematów związanych z naszą przeszłością. We mnie uruchomiły się jakieś wewnętrzne hamulce. Mimo że ciągle myślałem o naszych młodzieńczych czasach, nie mogłem nic powiedzieć. Spojrzałem na Krysię. Byłem pewny że ona też tego doświadcza. Pomyślałem że skoro coś nas powstrzymuje tak silnie od rozmowy o nas, to widocznie z jakiegoś powodu tak musi być. Po śniadaniu usiedliśmy przy ławie by wypić kawę. Krysia zapytała mnie czy zdecydowałem się na napisanie książki i kiedy ewentualnie to nastąpi. Odpowiedziałem że prawie mnie przekonała do tego pomysłu. Są jeszcze sprawy które muszę wyjaśnić. Kiedy przejrzę wszystkie materiały które mi dostarczyła, podejmę decyzję. Nie wykluczam że będę chciał jeszcze porozmawiać z osobami które mogą coś na ten temat powiedzieć. Cieszę się bardzo, powiedziała Krysia. Wiedziałam że się zgodzisz i podejdziesz do tego tematu bardzo poważnie i z pełnym zaangażowaniem. Tak odpowiedziałem, temat pozornie banalny ale ja czuję że kryje on w sobie drugie dno i ja muszę go odkryć. Dam ci znać co zrobię kiedy zdobędę wszystkie niezbędnie informacje potrzebne mi do napisania tej książki. Chwilę jeszcze porozmawialiśmy o mało znaczących sprawach i Krysia podnosząc się z fotela powiedziała. Bardzo się cieszę Marku z naszego spotkania. Wiesz równie dobrze że nie mogło ono przebiegać inaczej. Teraz niestety muszę już jechać. Zrobiło mi się strasznie smutno. Chciało mi się płakać z żalu że wszystko w przeszłości potoczyło się inaczej niż to sobie wyobrażałem. Niestety nic nie mogłem już na to poradzić. Dyskretnie otarłem łzę która jakimś cudem spłynęła mi z oka i powiedziałem, tak już czas. Złapałem bagaże i zaczęliśmy schodzić po schodach. Przed domem zapakowałem je do samochodu. Powiedziałem Krysi patrząc prosto w jej najcudowniejsze dla mnie oczy, do widzenia i szczęśliwej podróży. Ona odpowiedziała, żegnaj Marku. Wiesz że prawdopodobieństwo że spotkamy się jeszcze jest nikłe. Wiem westchnąłem. Pozdrów jeszcze serdecznie twoją mamę. Krysia spojrzała na mnie tak jakby chciała jeszcze coś powiedzieć, ale uśmiechnęła się tylko i wsiadła do samochodu.
Odjeżdżając podniosła rękę na pożegnanie. Bardzo długo patrzyłem na miejsce w którym zniknęła Krysia jadąc swoim samochodem który wiózł ją w nieznane dla mnie miejsce. Być może był to ostatni obraz związany z Krysią który zapiszę w mojej pamięci. Zrobiło mi się bardzo smutno. Zdałem sobie sprawę z tego że właśnie skończył się pewien ważny dla mnie etap w moim życiu. Postałem jeszcze chwilę patrząc w głąb ulicy. Nie bardzo zdawałem sobie sprawę z upływającego czasu. Moje myśli krążyły uparcie wokół ostatnich i przeszłych wydarzeń. Po chwili jednak przyszło otrzeźwienie. Wróciłem do rzeczywistości i powoli idąc po schodach wszedłem do mojego mieszkania. Czułem się paskudnie. Ogromny ból i nieokreślony żal towarzyszył mi jeszcze przez wiele godzin. Nie byłem zdolny do wykonywania codziennych czynności. Dość wcześnie jak na mnie położyłem się do łóżka i na szczęście szybko zasnąłem.
Następnego dnia wcale nie czułem się lepiej. Wizyta Krysi zupełnie mnie rozstroiła. Nie mogłem poradzić sobie z natłokiem myśli. Kłębiły się i krążyły w mojej głowie cały czas. Nie pozwalały mi myśleć o niczym innym jak tylko o czasach minionych. Trwało to kilka dni. Wreszcie nadszedł dzień kiedy powiedziałem sobie, dość. Muszę wziąć się w garść i zabrać się do porządkowania informacji przekazanych mi przez Krysię. Na początek zanotowałem sobie wszystko to co ona mi opowiedziała. Następnie zacząłem przeglądać pamiętnik Tomka. Tak nazwałem bohatera tej historii, którą miałem opisać. Nie znałem jeszcze jej zakończenia. Wiedziałem tylko że jest niecodzienna i kończy się dramatycznie. Z uwagą zacząłem czytać ten pamiętnik. Postanowiłem bardzo dokładnie, kartka po kartce uważnie go przeczytać. Po przeczytaniu kilku kartek postanowiłem jednak że wcześniej spróbuję skontaktować się z wszystkimi uczestnikami tej historii. Po zastanowieniu się doszedłem do wniosku że najpierw wysłucham tego co ma do powiedzenia przyjaciółka Krysi. Ona przecież wszystko jej opowiedziała. Ponadto ta przyjaciółka o imieniu Iza była również przyjaciółką głównych uczestników tej opowieści. Dysponowałem numerem telefonu Izy, więc niezwłocznie do niej zadzwoniłem. Okazało się że ona spodziewała się mojego telefonu. Byłem trochę zdziwiony, ale Iza powiedziała mi że kiedy opowiedziała Krysi o tej niezwykłej miłości, ona była pewna że ja napiszę o tym książkę i na pewno będę chciał porozmawiać z ludźmi którzy znali bohaterów tej opowieści. Nasza rozmowa trwała ponad trzy godziny a mimo tego okazało się że jest to zbyt mało czasu abym mógł poznać wszystkie szczegóły. Uzgodniliśmy że bardziej szczegółowo porozmawiamy następnego dnia. Najpierw jednak chciałem przeczytać ten pamiętnik, ale Iza przekonała mnie że nie jest to dobry pomysł. Uważała że lepiej będzie kiedy najpierw ona opowie mi wszystko to co wie na ten temat. W takim razie powiedziałem, że zadzwonię do niej za dwa dni. W międzyczasie uporządkuję sobie to wszystko co udało mi się dowiedzieć od Krysi i to co przeczytałem na kilku stronach pamiętnika napisanego przez Tomka. Iza zgodziła się chętnie, tym bardziej że sama chciała uporządkować wszystkie fakty zapisane w jej pamięci.
Nasze telefoniczne rozmowy prowadziliśmy prawie codziennie. Były coraz dłuższe i wnikały coraz głębiej w omawiane tematy. Muszę się do czegoś przyznać. Kiedy obiecałem Krysi że spróbuję opisać tę miłosną historię w mojej książce nie byłem tym bardzo zachwycony. Byłem przekonany że jest to kolejna z tysięcy podobnych historyjek. Zgodziłem się tak na prawdę tylko z uwagi na to że poprosiła mnie o to Krysia. Chciałem zrobić jej przyjemność. Poza tym miałem nadzieję że dzięki temu będę mógł widywać ją częściej. Jednak po kilku rozmowach z Izą, byłem pewny że nie jest to taka zwykła historia. Nie chodziło tutaj tylko o opisanie życia kilku osób i ich wzajemnych relacji i ich odczuć, tego co czuli i jak myśleli. Chciałem na ten problem spojrzeć z perspektywy zdradzonego męża. Jego rozterek w sprawie wybaczenia lub nie. Jego walki z samym sobą, czy ma uznać nie swoje dziecko czy je odrzucić. Wiedziałem że ten problem dotyczy bardzo wielu mężczyzn. Dotychczas jakoś nie spotkałem się z opisem sposobu myślenia tych mężczyzn. Co czuli i co miało decydujący wpływ na decyzje jakie w końcu podejmowali. Nie miałem jeszcze pełnej wiedzy w tym temacie ale to co już wiedziałem wydawało mi się na tyle interesujące że chciałem spróbować zmierzyć się z tym zagadnieniem. Zdawałem sobie sprawę z tego że nie będzie to łatwe. Obawiałem się nawet że przerośnie to moje umiejętności. Miałem dużo wątpliwości. Całymi dniami myślałem o tym czy nie powinienem jednak zrezygnować z opisania tej historii. Podzieliłem się tymi wątpliwościami z Izą. Ona jednak wszelkimi sposobami starała się nakłonić mnie do napisania tego opowiadania. Rozmawialiśmy jeszcze wiele razy. W końcu powiedziała żebym przeczytał pamiętnik Tomka uważnie do samego końca. Poza tym koniecznie mam obejrzeć nagranie na którym córka Tomka, Kasia opowiada o swoim życiu w tej rodzinie. Powiedziała jeszcze że kiedy rozmawialiśmy po raz pierwszy, wydawało się jej że to nagranie powinienem obejrzeć na samym końcu, teraz jednak zmieniła zdanie i namawia mnie do obejrzenia go jak najszybciej. Kiedy to zrobię, zrozumiem dlaczego tyle osób chce aby o tej tragicznej historii napisać książkę. Później będziemy jeszcze o tym rozmawiać. Zapytałem czy nie będzie lepiej kiedy porozmawiam najpierw z uczestnikami tej historii. Iza długo milczała, wreszcie powiedziała. Posłuchaj Marku, ta historia jest również dla mnie bardzo bolesna, dlatego wolałabym abyś najpierw zapoznał się z informacjami które przekazała ci Krysia. Jest jeszcze jedna sprawa. To nie jest możliwe abyś mógł spotkać się ze wszystkimi bohaterami tych wydarzeń. Na razie nie powiem ci dlaczego. Najpierw przeczytaj a później porozmawiamy. W jej głosie wyczułem jakąś dziwną determinację zmieszaną z ogromnym smutkiem. Wyczułem że w tej chwili od Izy niczego więcej się nie dowiem. Dałem za wygraną. Powiedziałem tylko że w takim razie zabieram się za czytanie i oglądanie tych materiałów. Kiedy skończę, zadzwonię. Pożegnałem się i odłożyłem słuchawkę. Zastanowiła mnie ta rozmowa, nie wiedziałem co o tym myśleć. Zadawałem sobie pytanie co jest tak niezwykłego w tej banalnej na pozór miłosnej historii że tak wielu ludziom zależy na jej opisaniu. Ten stan umysłu w którym się znalazłem spowodował że moja ciekawość bardzo wzrosła. Zrobiłem sobie kawę i zabrałem się do oglądania nagrania.
Z ekranu komputera spoglądała na mnie bardzo ładna dziewczyna. W jej twarzy było coś niezwykłego i niepokojącego zarazem. Poza tym była bardzo smutna. Kiedy opowiadała o swoim dzieciństwie po jej twarzy ciągle płynęły łzy. Nie mogłem tego zrozumieć. Opowiadała bowiem o tym jak była szczęśliwa. Jakich miała kochających się i kochających ją rodziców. Byłem zdumiony, bo to co opowiadała ta dziewczyna nie pasowało zupełnie do obrazu który oglądałem. W miarę jak mijały minuty a później godziny, zaczęło do mnie docierać jakich ogromnych cierpień doświadczyła w swoim życiu ta dziewczyna. W pewnym momencie nie mogłem już słuchać zwierzeń Kasi. Zaczął udzielać mi się jej nastrój. Musiałem wyłączyć komputer. Chciałem uporządkować swoje myśli. To co usłyszałem, było tak niesamowite że aż trudne do uwierzenia. Tak to mną poruszyło, że musiałem wyjść z domu by się uspokoić. W tym dniu nie byłem już zdolny do normalnego funkcjonowania a tym bardziej do słuchania zwierzeń Kasi. Przeczuwałem że dopiero dalsza część jej wspomnień odsłoni cały dramatyzm tej sytuacji. W pewnym momencie chciałem zadzwonić do Izy, ale po zastanowieniu się uznałem że osobiście muszę wysłuchać tego co do przekazania ma mi Kasia. Przez następne kilka dni uważnie wpatrywałem się w ekran komputera i z uwagą słuchałem jej zwierzeń. To co ona opowiadała było tak wzruszające że coraz częściej musiałem wyłączać komputer. Bałem się że poddam się nastrojowi w jakim znajdowała się Kasia i zamiast słuchać tego co ona mówi, zacznę po prostu płakać. To co usłyszałem na końcu jej opowiadania było dla mnie kompletnym zaskoczeniem. Spowodowało u mnie taki szok że całe moje ciało pokryło się gęsią skórką i dostałem takich drgawek że przez dłuższy czas nie mogłem się uspokoić. Musiałem napić się koniaku, żeby dojść do siebie. Mimo tego myślenie o tym czego się dowiedziałem tak obniżyło moje samopoczucie że dosłownie nie miałem ochoty na nic. Wbrew moim zwyczajom położyłem się na kanapie i mimo harców jakie wyprawiały mi w głowie moje myśli, zasnąłem. Spałem kilkanaście godzin. Następne długo myślałem o co mam dalej zrobić. Zdecydowałem że muszę zadzwonić do Izy.
Wieczorem połączyłem się z nią. Opowiedziałem jej czego się dowiedziałem. Iza powiedziała że spodziewała się takiej reakcji z mojej strony, dlatego wcześniej nie chciała mi zdradzić wszystkich szczegółów tej historii. Powiedziała jeszcze że teraz najlepiej będzie, kiedy przez kilka dni odpocznę od myślenia o tym. Powinienem porządnie odpocząć a dopiero później dokończyć czytanie pamiętnika Tomka. Dzwoniąc do Izy spodziewałem się raczej że opowie mi wszystko co sama wie a przede wszystkim skontaktuje mnie z Kasią i jej matką Anią, bo kontakt z Tomkiem był już niestety niemożliwy. Po chwili rozmowy Iza przekonała mnie że najpierw muszę przeczytać ten pamiętnik. Później obiecała że powie mi wszystko co wie. Nie będzie już żadnych tajemnic i pomoże mi we wszystkim co będzie mi pomocne w wydaniu książki. Zgodziłem się z tym co ona mówiła. Porozmawialiśmy jeszcze chwilę. Powiedziałem do widzenia i usłyszenia Izo. Po chwili odłożyłem słuchawkę. Przemyślałem dokładnie to co ona mi powiedziała i zgodnie z jej sugestiami przez kilka dni starałem się nie myśleć o wydarzeniach które miały być tematem mojej książki. W tym czasie próbowałem skontaktować się z Krysią, niestety bezskutecznie. Trochę się martwiłem. Ona przecież obiecała że wkrótce się odezwie. Tymczasem minęło kilkanaście dni a ja nie miałem z nią żadnego kontaktu. Odczuwałem lekki niepokój, ale przypomniałem sobie co powiedziała mi Iza. Wspominała mi mianowicie że rozmawia telefonicznie z Krysią prawie codziennie. To mnie uspokoiło, bo gdyby coś było nie tak, Iza na pewno dałaby mi znać. Postanowiłem dać sobie jeszcze kilka dni więcej niż planowałem na wypoczynek i na oderwanie się myślami od tego tematu. Kiedy odpocząłem i wróciło mi w miarę dobre samopoczucie, zabrałem się za czytanie pamiętnika Tomka. Właściwie był to bardzo dokładny zapis wszystkiego tego co wydarzyło się w jego życiu przez kilkadziesiąt lat. Zawierał nie tylko suche fakty ale również wiele osobistych poglądów na różne tematy. Było tam również wiele ocen sytuacji które wydarzyły się nie tylko w jego życiu ale przede wszystkim w jego małżeństwie. Zaciekawił mnie przede wszystkim jego sposób patrzenia na życie, na kwestie przyjaźni, miłości i zdrady. Tomek rozważał te zagadnienia bardzo wnikliwie. Zadawał wiele pytań i usiłował na nie odpowiedzieć biorąc pod uwagę różne okoliczności które mogły spowodować określone skutki. Toczył on z samym sobą nieustanną walkę. W pewnym sensie przypominał mi Mr Hyde i Dr Jekyll. Ta część jego pamiętnika była dla mnie szczególnie interesująca. Pokazywała swoisty sposób postrzegania pewnych spraw przez niektórych przynajmniej mężczyzn. Z zapartym tchem przez kilka dni czytałem ten pamiętnik. Podobnie jak po wysłuchaniu nagrania zwierzeń Kasi, przez długi czas nie mogłem normalnie funkcjonować. Miałem jednak do wykonania pewne czynności, musiałem więc wziąć się w garść i zabrać do pracy. Okazało się to trudniejsze niż sobie wyobrażałem. Samo uporządkowanie wszystkich informacji w taki sposób, by tworzyły jakąś logiczną całość, zajęło mi kilkanaście dni. Kiedy wreszcie jakoś sobie z tym poradziłem, zrozumiałem że bez pomocy Izy, zrozumienie wszystkiego nie będzie możliwe. Zastanawiałem się nawet czy nie pojechać do Polski, by na bieżąco uzupełniać wszystkie informacje. Iza przekonała mnie jednak że nie jest to konieczne. Ona jest w stanie odpowiedzieć mi na wszystkie moje pytania. Poza tym jak wyjaśniła mi spotkanie się z Kasią i Anią przynajmniej w tej chwili jest niemożliwe. Kiedy po długich naleganiach z mojej strony powiedziała mi dlaczego tak jej zależy na tym abym nie spotkał się z nimi, zrozumiałem że teraz nie jest to możliwe. Miałem jednak nadzieję że kiedyś do takiego spotkania dojdzie. Iza nie podzielała mojego optymizmu, więc zgodziliśmy się że „czas pokaże”. Uzgodniliśmy że w razie jakichkolwiek moich wątpliwości mogę o każdej porze dnia i nocy liczyć na jej pomoc. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego jak jeszcze raz dokładnie zapoznać się ze wszystkimi dostępnymi informacjami i zabrać się za opisywanie tej niezwykle pięknej ale równocześnie tragicznej historii miłosnej, która początek miała w drugiej połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku na korytarzu liceum ogólnokształcącego w jednym z miast na Opolszczyźnie.
ROZDZIAŁ I
Tomasz Nowak stał w otoczeniu swoich kolegów na korytarzu liceum ogólnokształcącego do którego uczęszczał. Był uczniem dziesiątej klasy. Nauka nie sprawiała mu najmniejszych trudności. Poza tym czynnie uczestniczył w życiu kulturalnym szkoły. Grał na gitarze i był członkiem zespołu muzycznego. Chętnie też uprawiał sport. Grał w siatkówkę i uwielbiał pływanie. W wielu międzyszkolnych zawodach sportowych odnosił spore sukcesy. Z tego powodu znali go prawie wszyscy uczniowie tego liceum. Szczególnymi względami obdarzały go dziewczęta. Lubili go wszyscy, nie tylko uczniowie ale również nauczyciele. Zawsze był chętny do pomocy potrzebującym. Do tego był bardzo miłym i chyba przystojnym chłopcem, więc zainteresowanie płci żeńskiej nie powinno nikogo dziwić. Miał duże powodzenie. Na szkolnych potańcówkach, dziewczyny nie dawały mu spokoju. Musiał tańczyć prawie ze wszystkimi. Odpocząć mógł dopiero kiedy ogłoszono koniec zabawy. Mimo tak dużego powodzenia nie miał stałej dziewczyny. Zawsze kiedy pytano go o to, śmiał się i odpowiadał że nie spotkał jeszcze tej jedynej. Tak było do chwili kiedy na dużej przerwie stał w otoczeniu kolegów i omawiali wspólnie taktykę na kolejny mecz siatkówki lub może rozmawiali o czymś równie ważnym dla chłopców w tym wieku. Tomek w pewnej chwili poczuł coś co jeszcze nigdy mu się nie przytrafiło. Jego ciałem wstrząsnął dziwny dreszcz. Nie wiedział co mogło być tego przyczyną. Nie czuł się chory, więc tym bardziej nic z tego nie rozumiał. Tłumaczył dalej coś swoim kolegom, kiedy ponownie jego ciałem wstrząsnął dreszcz. Tym razem wydawało mu się że przyczyna tego znajduje się za jego plecami. Powoli odwrócił się. W odległości kilku metrów zobaczył dziewczynę, która patrzyła w jego kierunku. Widział ją pierwszy raz. Nie wiedział skąd się tutaj wzięła. Była bardzo piękną szczupłą i filigranową brunetką. Ich oczy spotkały się na moment. Z jej oczu wyzierał jakiś smutek a jednocześnie widać było ogromną siłę i zdecydowanie. Nieznajoma uśmiechnęła się, spuściła oczy i wolno weszła do klasy. Tomek zaniemówił. Nigdy dotąd nie spotkał dziewczyny która wywarła by na nim takie wrażenie jak ta nieznajoma. Coś dziwnego działo się z nim. Nie mógł zrozumieć co powoduje że czuje jakby całe jego ciało było sparaliżowane. Miał wrażenie że zaraz zemdleje. Powstrzymał się przed upadkiem opierając się na ramieniu któregoś z stojących w jego pobliżu kolegów. Oni też zauważyli nienaturalne zachowanie się Tomka. Zaniepokoili się czy przypadkiem nie jest chory. Tomek po chwili doszedł do siebie i zapewnił ich że wszystko jest w porządku. Zakręciło mu się co prawda w głowie, ale to chyba z głodu bo dzisiaj zbyt późno wstał z łóżka i nie zdążył zjeść śniadania. Koledzy uspokoili się. Tomek po chwili zapytał czy zauważyli tę ładną brunetkę i skąd ona się tutaj wzięła. Koledzy oczywiście zauważyli ją. Dziwnym byłoby, gdyby było inaczej. Chłopcy w tym wieku bardzo interesowali się dziewczynami i często jedynym tematem ich rozmów było komentowanie różnych walorów dziewczęcego ciała. Niestety nic nie wiedzieli na temat tej ładnej brunetki. Porozmawiali jeszcze chwilę a ponieważ przerwa skończyła się, wszyscy weszli do klasy.
Tomek zaraz zaczął się rozglądać w poszukiwaniu nieznajomej. Wreszcie ją zobaczył. Siedziała w ławce razem z jego przyjaciółką Izą, którą znał od zawsze. Mieszkała w jego miejscowości. Razem chodzili do przedszkola i szkoły podstawowej. Ich rodzice też znali się bardzo dobrze. Często gościli w domu Tomka. Widząc że nieznajoma rozmawia z jego przyjaciółką bardzo się ucieszył. Nie rozumiał dlaczego, ale nie mógł przestać o niej myśleć. Postanowił że natychmiast po lekcjach wypyta Izę dokładnie o tę dziewczynę. Zaraz po dzwonku chciał podejść do Izy ale nauczycielka polskiego chciała z nim omówić jakiś temat, musiał więc zostać w klasie jeszcze przez jakiś czas. Kiedy wyszedł wreszcie ze szkoły, nikogo z jego znajomych nie było już w pobliżu. Udał się więc na dworzec kolejowy, skąd dojeżdżał pociągiem do swojej miejscowości. Dojazdy do szkoły zabierały mu tylko kilkanaście minut. W dodatku jego rodzinna miejscowość położona była obok linii kolejowej łączącej Opole z Wrocławiem, więc pociągi kursowały tą trasą bardzo często. Niestety na dworcu też nie zauważył nikogo znajomego. Bardzo chciał spotkać tę nieznajomą ale nie wiedział czy mieszka w mieście w którym chodzili do szkoły czy podobnie jak on dojeżdża z innej miejscowości. W tej sytuacji wsiadł do najbliższego pociągu i pojechał do swojej miejscowości. Cały czas nie mógł przestać myśleć o tej dziewczynie. Naiwnie sądził że skoro dziewczyna ta rozmawiała z Izą to na pewno jest teraz u niej w domu. Kiedy wysiadł z pociągu, nie poszedł w kierunku swego miejsca zamieszkania, tylko udał się do domu Izy. Ta widząc go zrobiła duże oczy ze zdziwienia. Dopiero co przecież widzieli się w szkole a Tomek stoi przed jej drzwiami w dodatku ma tak dziwną minę. Co się stało? zapytała. Coś wydarzyło się w szkole? Widziałam jak wołała Cię nauczycielka. Nie, nic się nie stało burknął Tomek. Powiedz mi tylko czy jest u Ciebie ta Twoja nowa koleżanka. Oczy Izy stała się jeszcze bardziej okrągłe ze zdziwienia. Nie, nie ma jej u mnie, ale dlaczego o nią pytasz? W tym momencie Tomek zdał sobie sprawę z tego że właściwie nie wiedział po co tak naprawdę poszedł do Izy. W jednej chwili cała jego twarz zrobiła się purpurowa. Zaczął bąkać coś bez ładu i składu. Iza chwilę patrzyła zdumiona na niego. Znali się od zawsze. Wiedzieli o sobie wszystko, byli najlepszymi przyjaciółmi. Powierzali sobie najskrytsze tajemnice i wspierali się we wszystkich sprawach. Wydawało się że znają siebie na wylot. Iza sądziła że jest w stanie przewidzieć wszystkie reakcje Tomka w różnych sytuacjach. Teraz jednak jego widok zaskoczył ją. Nie rozumiała również jego dziwnego zachowania i nagłego poczerwienienia jego twarzy. Już chciała go o to zapytać, gdy nagle zrozumiała. Tomek się zakochał. Niemożliwie, pomyślała. Znała go dobrze. Miał ogromne powodzenie ale wszystkie znajomości z dziewczynami traktował jak spotkania przyjaciół. Nigdy żadnej niczego nie obiecywał i żadnej nie skrzywdził. Zawsze śmiał się że nie spotkał jeszcze tej właściwej a tylko taka go interesuje i tylko z taką mógłby stworzyć związek. Wszyscy o tym wiedzieli i szanowali go z tego powodu. Ponadto bardzo chętnie pomagał wszystkim jeśli widział że ktoś takiej pomocy potrzebuje. Dlatego miał tak wielu przyjaciół. Iza jeszcze raz popatrzyła na Tomka i powiedziała. Pierwszy raz widzę cię w takim stanie, ale ja wiem co ci jest. Co? cicho zapytał Tomek. Spodziewał się że przyjaciółka jak zawsze ma dla niego dobrą radę. Tomeczku, ty się po prostu zakochałeś i serdecznie się roześmiała. Tomek zarumienił się jeszcze bardziej. Chciał coś powiedzieć ale nie mógł wykrztusić żadnego słowa. Iza kontynuowała. Co prawda jest to poważna sprawa, ale jak mi wiadomo nikt jeszcze z tego powodu nie umarł więc nie martw się. Postaram się ci pomóc. Zbliżę się do Ani, bo tak ma imię ta twoja, hm nieznajoma, upragniona, ukochana? Widząc jego minę, powiedziała, chyba nie zapomniałeś jej imienia. Nasza nauczycielka dzisiaj w klasie przedstawiała ją. Chciała jeszcze coś dodać ale nie mogła już się opanować i wybuchnęła głośnym śmiechem. Nie był to śmiech szyderczy lecz bardzo serdeczny. Za bardzo lubiła Tomka by mogła wyrządzić mu jakąkolwiek krzywdę. Jednak ta sytuacja była tak nagła i niespodziewana że nie mogła powstrzymać się od lekkiej ironii. Tomek jednak czuł się bardzo nieswojo. Jego ta sytuacja również przerosła. Chciał jak najszybciej uciec do swojego domu. Iza zrozumiała jego rozterki i powiedziała. Poczekaj, dla mnie ta sytuacja też jest nowa, ale ja naprawdę cię rozumiem i chcę ci pomóc. Jak już wspomniałam na początku, zbliżę się do Ani. Dowiem się o niej wszystkiego a później spróbuję udzielić ci właściwej rady. Teraz idź już do domu. Zajmij się nauką. O niej będziesz miał czas myśleć kiedy dowiem się czegoś więcej. Masz rację powiedział Tomek. Pożegnali się jak zwykle serdecznie i Tomek poszedł do domu. Niestety tam też nie mógł przestać myśleć o tej dziewczynie. Zastanawiał się nawet czy to już obsesja czy tylko natręctwo myśli. Usiadł przy swoim biurku otworzył książki i postanowił pouczyć się trochę. Jutro miał być sprawdzian z matematyki a ten przedmiot nieszczególnie mu odpowiadał. Uwielbiał przedmioty humanistyczne. Do nich nie musiał się specjalnie przygotowywać. Jego zainteresowania wyprzedzały programy szkolne. Co do przedmiotów ścisłych to sprawa wyglądała trochę inaczej. Wiedział oczywiście jak ważną rolę pełnią w codziennym życiu, więc trochę z wyrachowania uczył się ich pilnie. W rezultacie był jednym z najlepszych uczniów tego liceum. W jego domu rodzinnym miał świetne warunki do nauki. Był jedynakiem więc rodzice dbali żeby nie brakowało mu niczego. W jego rodzinie panowała niezwykła atmosfera przepełniona wzajemną miłością i szacunkiem do drugiego człowieka. Od kiedy pamiętał, wszystkie problemy zawsze były wspólnie omawiane i rozwiązywane. Jego rodzice byli bardzo pracowitymi ludźmi. Dzięki ciężkiej pracy dorobili się dość dużego majątku. Byli właścicielami kilku dużych szklarni w których uprawiali warzywa i kwiaty. Tomek bardzo lubił tam przebywać. W chwilach wolnych od nauki chętnie pomagał rodzicom. Czasami musieli oni hamować jego zapał do pracy. Tomek zawsze się uśmiechał i mówił że to nie jest praca tylko przyjemność. Rodzice martwili się że jeśli będzie tak dalej postępować może okazać się że nie podoła wszystkim obowiązkom szkolnym. Tomek jednak potrafił wszystko doskonale z sobą godzić. Mało tego znajdywał jeszcze czas na uprawianie sportu, granie w zespole gitarowym i na spotkania z przyjaciółmi. Jego rodzice byli z niego bardzo dumni. Podziwiali go za to, że tak doskonale potrafił zorganizować wszystko czego się podjął. Byli pewni że jeżeli tylko zechce w przyszłości poprowadzić to gospodarstwo, osiągnie na pewno duży sukces. Nie namawiali oczywiście Tomka do tego. Uważali że każdy człowiek ma własne marzenia i im ma przede wszystkim poświęcić swój czas. Rolą rodziców natomiast jest wspieranie dzieci w dążeniu do spełniania marzeń. Rodzina Tomka była przykładem jak wiele można osiągnąć wspierając się wzajemnie. Szacunek dla drugiego człowieka rodzice Tomka przenosili na zewnątrz. Zarówno na stosunki ze swoimi pracownikami, których zatrudniali w swoich szklarniach jak również na działalność społeczną w którą bardzo się angażowali. Mieszkańcy lokalnej społeczności wiedzieli że na ich pomoc w różnych sprawach zawsze mogą liczyć. W takiej właśnie atmosferze wzrastał Tomek. Te wpojone zasady pomogły mu w przyszłym życiu zawodowym, ale niestety w życiu prywatnym doprowadziły do strasznej tragedii.
Teraz jednak czytając znaleziony po latach pamiętnik Tomka można było odnieść wrażenie że nic złego w tej rodzinie nie może się wydarzyć. Niestety często życie bardzo nas zaskakuje. Wracając jednak do Tomka. Kiedy on nie mógł skupić się na nauce, poszedł do swojej ulubionej szklarni w której rosły niezliczone odmiany kwiatów. Bardzo lubił wykonywać przy nich różne prace pielęgnacyjne. Oprócz niewątpliwej przyjemności przebywania w pięknym otoczeniu, zawsze jego myśli uspakajały się a ciało wydawało się cudownie odprężone. Tak było i tym razem. Po dłuższej chwili wrócił do domu i zajął się nauką. Myśli o nieznajomej zeszły na drugi plan i nie przeszkadzały mu w normalnych czynnościach. Następnego dnia kiedy spotkał Izę nie poruszał już tematu jej nowej koleżanki. Wiedział że może w pełni polegać na swojej przyjaciółce. Zawsze dotrzymywała danego słowa. Był więc pewien że i tym razem dołoży wszelkich starań aby zdobyć jak najwięcej informacji o tej nowej koleżance. Przez cały dzień dyskretnie starał się obserwować tę nową uczennicę która zaczęła naukę w ich klasie. Ania od początku zdobyła sympatię wszystkich. Mimo że niewiele mówiła, miała w sobie coś co powodowało że została zaakceptowana przez wszystkich uczniów w tej klasie. Iza też od razu bardzo polubiła Anię. Już na pierwszej przerwie rozmawiały z sobą tak jakby znały się od lat. Na drugiej lekcji którą prowadziła wychowawczyni tej klasy, Ania Kowalska bo tak się nazywała, została oficjalnie przedstawiona wszystkim. Okazało się że dotychczas mieszkała we Wrocławiu ale z powodów rodzinnych przeprowadziła się na Opolszczyznę. Tomkowi nie wystarczała ta informacja ale bał się po prostu podejść do Ani i wypytywać o szczegóły. Poza tym to byłoby po prostu niegrzeczne. Mimo że pragnął z całych sił dowiedzieć się o niej jak najwięcej, postanowił uzbroić się w cierpliwość i poczekać aż Iza zechce mu powiedzieć coś więcej o Ani.
Po powrocie ze szkoły do swojej miejscowości, Tomek natychmiast udał się do domu Izy. Ona widząc że Tomek aż dygocze z ciekawości, nie chcąc trzymać go dłużej w niepewności zaczęła opowiadać mu wszystko czego się o niej dowiedziała. Zaczęła od tego że obie bardzo się polubiły i jeśli tak dalej będzie, z całą pewnością zostaną przyjaciółkami. Dodała że na razie nie wie zbyt wiele. Dowiedziała się tylko że Ania niedawno straciła ojca. Zginął on w wypadku samochodowym. Mama nie chciała już dłużej mieszkać we Wrocławiu bo to miasto przypominało jej o niedawnej tragedii. Razem postanowili że zmienią miejsce zamieszkania. Sprzedali swoje dość duże mieszkanie we Wrocławiu i kupili mniejsze dwupokojowe w miejscowości położonej niedaleko od szkoły do której teraz ona chodzi. To na razie tyle Tomku. Na więcej będziesz musiał jeszcze trochę poczekać. Tomek zaczął zasypywać swoją przyjaciółkę masą różnych pytań. Iza popatrzyła na niego i powiedziała. Tomeczku wyluzuj troszeczkę. Ja rozumiem że jesteś zakochany ale zachowujesz się co najmniej dziwnie. Najwięcej dowiesz się o niej kiedy się spotkacie. Jak to zdziwił się Tomek. Umówiłaś nas z sobą? Nie, nie gorączkuj się. Zaprosiłam Anię do siebie w sobotę a ty niby przypadkiem też zjawisz się u mnie, rozumiesz? Będziesz mieć mieć okazję aby ją poznać lepiej. Co będzie później to się okaże. Jedną radę tylko chcę ci dać. Nie zepsuj tego. Wyluzuj, nie bądź zbyt nachalny, nie wypytuj jej zaraz o wszystkie szczegóły. Możesz ją spłoszyć i nic ci nie powie. Jeśli natomiast ty też jej spodobasz się to kto wie? Tomkowi nie bardzo to odpowiadało ale wiedział że Iza ma rację. Powiedział tylko jakby zapominając o jej obecności, no dobrze wszystko rozumiem ale jak ja wytrzymam do soboty. Iza roześmiała się głośno. Zrozumiała że Tomek zakochał się bez pamięci. Powiedziała, nie martw się wytrzymasz i nic ci się nie stanie. Teraz skup się na nauce lub zajmij się pielęgnacją twoich ulubionych kwiatów. Obiecuję że pomogę ci w tym jeśli dowiem się jeszcze czegoś więcej o Ani. Teraz jednak zmykaj bo ja mam też coś do zrobienia w moim domu. Tomek niezbyt chętnie, bo chciał jeszcze porozmawiać o Ani, poszedł do swojego domu. Sam nie mógł zrozumieć co się z nim dzieje i przede wszystkim czy jest to normalne. Pomyślał czy nie porozmawiać o tym z rodzicami. Dotychczas zawsze o wszystkim sobie mówili. Teraz jednak uznał że jest to dla niego temat zbyt osobisty a poza tym nie wiedział jak ma o tym rozmawiać. Nigdy nie doświadczył jeszcze takiego uczucia i trochę tego się wstydził. Z drugiej strony chciał o tym komuś opowiedzieć. Kiedy był już bliski podjęcia decyzji aby opowiedzieć o swoim uczuciu rodzicom, przyszła refleksja. Uświadomił sobie że przecież nie dość że nic tak naprawdę nie wie o Ani to na dodatek nie rozmawiał z nią jeszcze. Ona przecież nie wiedziała o nim nic i nie domyślała się co on do niej czuje. Jak więc mógł rozmawiać z rodzicami o czymś co tak naprawdę nie istniało. Odetchnął głęboko. Przestraszył się że gdyby powiedział o tym rodzicom zrobił by z siebie kompletnego idiotę. Dobrze że w porę wróciło mu logiczne myślenie. Postanowił że najpierw porozmawia z Anią. Pozna ją, zobaczy jak ona zareaguje na niego. Czy będzie możliwa bliższa znajomość, czy ona w ogóle będzie nim zainteresowana. Może okazać się że będzie go traktować tylko jak kolegę. Nagle pomyślał, a może ona ma już chłopaka. Przecież jest to możliwe. Tak piękna dziewczyna musiała znać wielu chłopców. Ta myśl zelektryzowała jego ciało. Obudziła w nim uczucie którego też nigdy nie doświadczył. Uczucie strasznej zazdrości. Nie mógł sobie z tym poradzić. Był zbyt inteligentnym młodym człowiekiem, by wiedzieć że takie myślenie jest irracjonalne. Nie miał do tego żadnych podstaw. Musiał się opanować a przede wszystkim zająć swoje myśli czymś innym niż tylko myśleniem o Ani. Postanowił skorzystać z rady Izy i poszedł do szklarni zająć się swoimi kwiatkami. To zawsze przywracało mu zdolność logicznego myślenia i bardzo go uspokajało. Ta praca tak go pochłonęła że zapomniał o kolacji. Przypomniała mu o tym jego mama która zaniepokojona jego nieobecnością zaczęła go szukać. Kiedy go wreszcie znalazła zaraz zapytała co się stało i czy może mu jakoś pomóc. Tomek odpowiedział od razu że nic mu nie jest. Może zbyt szybko to powiedział bo jego mama zaczęła mu się bacznie przyglądać, po czym zapytała czy chciałby jej coś powiedzieć. Kiedy ponownie zaprzeczył powiedziała, skoro wszystko jest w porządku to chodź na kolację. Tomek wiedział że mama musiała coś zauważyć i prędzej czy później będzie musiał o swoim uczuciu porozmawiać z rodzicami. Wiedział że do tego czasu będą go bacznie obserwować. Następne dni przebiegały tak jak poprzednie. Nic specjalnego nie działo się. Z tą różnicą że udało mu się zamienić kilka zdań z Anią. Czuł się przy tym niezbyt dobrze. Normalnie nie miał trudności z nawiązywaniem nowych znajomości i potrafił od razu znaleźć wspólny temat do rozmowy. Tym razem było jednak inaczej. Nie mógł znaleźć odpowiednich słów, język mu się plątał a w dodatku czuł że zaczyna się czerwienić. Na szczęście zawsze w pobliżu była Iza i w odpowiednim czasie potrafiła wybawić go z niezręcznych sytuacji. Z początku kiedy byli sami trochę się z niego podśmiewała ale szybko zorientowała się że z Tomkiem dzieje się coś dziwnego. To nie był ten sam Tomek. Z dawnego wesołego i elokwentnego chłopca niewiele zostało. Zrozumiała że jest w Ani zakochany na zabój. Na szczęście ona wydawała się dobrą i mądrą dziewczyną. W miarę upływu czasu zauważyła że Ania zaczyna ukradkiem spoglądać na Tomka. Oho pomyślała, muszę szybko dowiedzieć się wszystkiego co tylko można o Ani. Co prawda nie sprawiała ona osoby która mogła by skrzywdzić kogokolwiek ale licho nie śpi. Nie chciała aby Tomek mógłby cierpieć z jej powodu. Iza bardzo lubiła rozmawiać z Anią i dobrze czuła się w jej towarzystwie. Była pewna że Ania również ją polubiła, więc do zaprzyjaźnienia się jest tylko mały kroczek. Przyjaciółki zwierzają się sobie ze wszystkiego więc niedługo dowie się jaką osobą jest Ania. Jutro jest sobota, Ania potwierdziła przyjęcie zaproszenia, więc będzie okazja do zacieśnienia więzi. Na to spotkanie zaprosiła również Tomka, ale teraz wolałaby aby on nie przyszedł. Chciała najpierw zbliżyć się do Ani i wypytać ją co myśli o Tomku, ale zaproszenia nie mogła już odwołać, więc będą musieli spotkać się we trójkę. Może to i lepiej, zresztą czas pokaże. Nie ma się czym martwić. Coś jej mówiło że tych dwoje niedługo stanowić będą parę. Już na pierwszy rzut oka pasowali do siebie. Sama była bardzo ciekawa jak będą zachowywać się kiedy będą mogli porozmawiać z sobą swobodnie.
Wreszcie nadeszła sobota. Tomek wiedział że Ania ma zjawić się u Izy po południu około godziny piętnastej. Iza poprosiła go żeby nie przychodził przed siedemnastą. Od samego rana Tomek nie mógł znaleźć sobie miejsca. Kręcił się po domu zupełnie bez sensu. Próbował coś czytać, wychodził do szklarni, oglądał jakieś programy w telewizji, ale nie mógł się na niczym skupić. Jego dziwne zachowanie zauważyła oczywiście jego mama. Znając jednak dobrze swego syna wiedziała że prędzej czy później opowie jej o swoim problemie. Czekała więc cierpliwie, ale z większą niż dotąd uwagą postanowiła go obserwować. Zdziwiło ją, że zaraz po obiedzie jej syn cały czas przeglądał się w lustrze i zmieniał kilka razy ubranie. Domyśliła się oczywiście co jest tego przyczyną. Jej syn zakochał się. Ciekawiło ją tylko w kim. Wydawało się jej że zna wszystkie koleżanki Tomka, ale jak widać chyba nie wszystkie. Zastanawiała się też kiedy jej syn o tym poinformuje swoich rodziców. Jak dotychczas o wszystkich sprawach członkowie tej rodziny zawsze sobie mówili. Nie naciskała więc, mało tego udawała że nic nie zauważyła. Przed siedemnastą Tomek powiedział że wychodzi do Izy i nie wie kiedy wróci.
Ta informacja zupełnie zaskoczyła mamę Tomka. Była przekonana że Tomek poznał jakąś dziewczynę, ale że to nie była dziewczyna stąd. Tymczasem on poszedł do Izy. Przecież ona była jego przyjaciółką a nie dziewczyną. O co tu chodzi? pomyślała. To wymaga wyjaśnienia. Zaraz po jego powrocie, muszę go wypytać o wszystko. Tymczasem Tomek prawie biegł do domu Izy. Kiedy wchodził na podwórko był trochę zmęczony. Zobaczyła to Iza i zapytała go czy biegnie w jakiś zawodach. Dlaczego? zapytał zdziwiony. Bo biegniesz jakby się paliło albo chciałbyś pobić jakiś rekord. Tomek nie wiedział co ma odpowiedzieć ale Iza powiedziała skoro tu już jesteś to chodź do ogrodu. Odwiedziła mnie Ania a ja mam pyszne ciasto więc zapraszam cię. Chętnie skorzystam odparł Tomek i poszedł z Izą do ogrodu, gdzie w ładnej altance na jej środku stał stół otoczony ławkami na których można było siedzieć. Na ławce siedziała Ana. Wyglądała tak ślicznie że Tomka po prostu zatkało. Przez chwilę stał i tylko na nią patrzył. Nie mógł wykrztusić z siebie żadnego słowa. Ania uśmiechnęła się i powiedziała. Cieszę się że przyszedłeś, Iza nic mi nie mówiła. Nie wiedziałam że mieszkacie obok siebie. Co prawda mówiliśmy o wielu sprawach ale o tobie jeszcze nie. Może to i dobrze powiedział Tomek. Nie wiadomo co mogła by Iza naopowiadać o mnie. Ania uniosła brwi do góry i zapytała. Czyżbyś miał coś na sumieniu co chciałbyś ukryć? Nie wyglądasz na złego człowieka. Iza już wcześniej w szkole mówiła mi o tobie dużo dobrego. E, no, bąkał coś Tomek. W tym momencie wtrąciła się Iza. Nie martw się Tomeczku, nic złego nie mówiłam o tobie. Mówiłam tylko jakim jesteś uczniem i co robisz w szkole poza lekcjami, czym się interesujesz i takie tam. No to mnie trochę uspokoiłaś powiedział Tomek. Obawiałem się że może zrobisz ze mnie jeszcze jakiegoś potwora. Ależ Tomku, jak możesz tak myśleć. Jesteśmy przecież przyjaciółmi a o przyjaciołach nie mówi się źle, prawda? Tak, przepraszam masz rację. Nie wiem dlaczego ale plotę dzisiaj coś bez ładu i składu. Ale nie roztrząsajmy już tego. Chcielibyśmy spróbować wreszcie tego pysznego jak mówiłaś ciasta, prawda Aniu? Powiedział Tomek. Zaraz przestraszył się że może było to zbyt śmiałe stwierdzenie. Obawiał się że Ania może źle to odebrać. Tymczasem ona znowu uśmiechnęła się i powiedziała. Masz rację Tomku, ja również jestem ciekawa jak smakuje to ciasto, bo wygląda pięknie. Dalej rozmowa potoczyła się już normalnie. Opowiadali sobie wzajemnie o niektórych wydarzeniach ze swojego życia. Tomek zauważył że Ania nie bardzo chciała mówić o swoim życiu w poprzednim miejscu zamieszkania. Kiedy Iza lub on chcieli dowiedzieć się czegoś więcej, Ania milkła a jej oczy stawały się takie jakieś bardzo smutne. Oboje z Izą zrozumieli że to co wydarzyło się w przeszłości, jest dla Ani bardzo przykre i starali się nie poruszać w dalszej rozmowie tego tematu. Poza tym rozmawiano innych sprawach, dotyczących szkoły i swoich zainteresowaniach. Wszyscy doskonale czuli się ze sobą. Nie zauważyli że zbliżał się wieczór. Nagle Ania krzyknęła, ojej jak już jest późno. Obiecałam mamie że wrócę przed zmrokiem. Na pewno teraz się martwi. Muszę natychmiast wracać do domu. Tomek powiedział, rzeczywiście robi się ciemno. Nie pozwolę na to abyś wracała sama. Pojadę z tobą i odprowadzę cię pod same drzwi twojego mieszkania. Ania otwierała już usta aby zaprotestować, kiedy Iza powiedziała. To jest doskonały pomysł Tomku. Ani natomiast powiedziała żeby skorzystała z tej propozycji. Będzie ci przyjemniej i będziesz czuła się bezpieczniej. Macie rację, jest już prawie ciemno, więc nie mam chyba wyboru, zgadzam się. W duchu jednak chciała aby Tomek to właśnie jej zaproponował. Zauważyła że jej serce bije szybciej kiedy z nim rozmawia. Nie wiedziała jeszcze co to ma oznaczać, ale w jego towarzystwie czuła się bardzo dobrze. Szybko pożegnali się z Izą i poszli na dworzec kolejowy. Okazało się że pociąg do miejscowości gdzie mieszkała Ania zaraz przyjedzie. Nie musieli więc długo czekać. Podróż trwała kilkanaście minut. Całą drogę rozmawiali z sobą. Niby przypadkiem ich oczy spotykały się z sobą a ręce dotykały się od czasu do czasu. Obojgu ta podróż wydawała się cokolwiek za krótka. Chcieli jeszcze z sobą porozmawiać a tu trzeba było wysiadać. Okazało się że Ania mieszka bardzo blisko dworca, więc nie było dane im porozmawiać dłużej. Tomek odprowadził Anię pod drzwi klatki schodowej za którymi kryło się jej mieszkanie. Stali chwilę na przeciw siebie. Oboje chcieli coś powiedzieć ale żadne nie wiedziało jak zacząć. Stali więc tak w milczeniu i patrzyli sobie w oczy. Jak długo to trwało nie wiedzieli. Nagle ktoś wyszedł z klatki schodowej. Ania przestraszyła się. Wykrztusiła tylko dziękuję Ci Tomku. Było mi bardzo miło, spotkamy się w szkole. Odwróciła się i szybko wbiegła na schody prowadzące do jej mieszkania. Tomek stał w bezruchu nie bardzo rozumiejąc co właściwie się stało. Po chwili dostrzegł że Ani już nie ma obok niego. Westchnął zrezygnowany i poszedł w kierunku dworca kolejowego. Na pociąg nie musiał długo czekać. Po kilkudziesięciu minutach wchodził już do swojego domu.
W pokoju zastał swoich rodziców siedzących przy ławie i oglądających telewizję. Spojrzeli na niego. W ich oczach zobaczył pytania na które akurat teraz nie miał ochoty odpowiadać ale wiedział że tej rozmowy nie da się uniknąć więc z dwojga złego postanowił o wszystkim opowiedzieć rodzicom teraz. Poza tym chciał to wyrzucić z siebie. Usiadł więc obok nich. Oni domyślili się że ich syn chce im coś ważnego. Tata wyłączył telewizor, popatrzył na Tomka i powiedział, słuchamy cię synku. Wiemy że coś cię gryzie i nie bardzo wiesz jak sobie z tym poradzić. Postaramy się pomóc tobie w rozwiązaniu tego problemu. Tomek bardzo ucieszył się z tego co usłyszał. Wiedział co prawda że na swoich rodziców może liczyć w każdej sytuacji ale teraz sprawa dotyczyła jego najbardziej intymnych uczuć. Prawdę mówiąc trochę obawiał się reakcji rodziców kiedy wyzna im że się zakochał. Teraz jednak obawy te zniknęły. Rodzice jak zawsze traktowali jego problemy z należną uwagą i z poszanowaniem jego zdania. Opowiedział więc im o wszystkim co wydarzyło się w ostatnich dniach. Rodzice wypytywali go dokładnie o wszystko. Rozumieli jego stan rozkojarzenia w jakim ostatnio się znajdował. Kiedy zapytał ich o radę co ma dalej robić, mama spojrzała na niego i powiedziała. Tomeczku ty zaczynasz dorastać i nic w tym dziwnego że podobają ci się dziewczyny. Takie jest prawo natury. Niestety nie potrafimy ci udzielić żadnej sensownej rady w sprawie tak silnego uczucia jakim jest miłość do drugiego człowieka. Jest ono w pewnym sensie nieprzewidywalne i rządzi się własnymi prawami. Człowiek praktycznie nie ma możliwości panowania nad nim. Jedno co możemy ci radzić to żebyś starał się postępować uczciwie. Tutaj nie ma miejsca na kłamstwa, oszukiwania czy inne niejasne postępowania. Warunkiem aby miłość mogła się spełnić jest bezwzględnie zaufanie i przekonanie że można zawsze liczyć na drugą osobę w każdej sytuacji. Reszta toczyć się będzie swoim torem. Tomku oczywiście zawsze będziesz mógł liczyć na nasze wsparcie. Pamiętaj tylko o tym, żeby zawsze postępować uczciwie. Staraj się również aby nieprzemyślaną decyzją nie zranić twojej ukochanej. Bądź zawsze tak blisko niej, żeby ona czuła twoją obecność i miała poczucie bezpieczeństwa. Poza tym ważne są dla was szczere rozmowy o wszystkim. Jeśli będziecie pewni swoich uczuć, to musicie zadbać o to by to wasze uczucie nie osłabło. Musicie ciągle je pielęgnować i dbać o to by płomień miłości w tym ognisku nie zgasł. To tyle co mamy ci do powiedzenia. Chociaż jest jeszcze jedno co chcielibyśmy żebyś wiedział. Pamiętajcie że również bardzo ważna w tej chwili jest dla was nauka, więc znajdźcie w waszym uczuciu tyle czasu aby jej nie zaniedbać. Poza tym powiedział tata uśmiechając się serdecznie, chcielibyśmy poznać twoją Anię. Zaproś ją do nas. Zapytaj czy odpowiada jej niedziela i daj nam znać. Teraz idź spać. Doświadczyłeś dzisiaj tyle nieznanych ci odczuć że koniecznie musisz odpocząć. Tomek po tych słowach usłyszanych od swoich rodziców poczuł że jego szczególna więź łącząca go z nimi jeszcze bardziej zacieśniła się. Pożegnał się więc serdecznie życząc im spokojnej nocy i z radością udał się na spoczynek.
Rano obudził się w doskonałym nastroju. Rozmowa z rodzicami mała na to również duży wpływ. Wiedział że zawsze może na nich liczyć, ale to co słyszał od nich wczoraj, sposób w jaki odnieśli się do jego problemu zaskoczył go pozytywnie. Cieszyło go że obiecali wspierać go we wszystkim. Przy śniadaniu oczywiście powrócił temat Ani. Rodzice chcieli dowiedzieć się o niej jak najwięcej. Niestety Tomek sam nie wiele wiedział więc nie mógł rodzicom zbyt dużo o niej powiedzieć. Trochę to nawet rozbawiło jego rodziców. To trochę tak żartowali jakby kupować kota w worku, bez sprawdzenia co tak naprawdę w tym worku jest. Ale ogólnie byli zadowoleni z tego że ich syn zakochał się. Jako rodzice byli z niego bardzo dumni. Wychowali go na dobrego, uczciwego i wrażliwego młodego człowieka. Byli pewni że nie popełni jakiegoś głupstwa. Dotychczas wszystkie problemy które pojawiały się w ich domu rozwiązywali wspólnie. Zawsze rozmawiali z sobą o wszystkim, szukając najlepszego rozwiązania. Ta metoda przynosiła doskonałe wyniki. Ich syn potrafił realnie oceniać wszystkie sytuacje a do tego cechował się dużą wrażliwością. Od zawsze przejmował się problemami innych. Był również wrażliwy na los zwierząt. Starał się jak tylko był w stanie pomagać potrzebującym jego pomocy. Zarówno w nauce jak i działając w różnych organizacjach poza szkolnych. Był bardzo lubiany i ceniono go za te cechy. Nic też dziwnego że rodzice byli tak dumni ze swego syna. Późnym popołudniem odwiedziła Tomka Iza ciekawa co wydarzyło się w czasie kiedy on odprowadził Anię do domu. Wiedziała i widziała co się działo z Tomkiem w ostatnim czasie. Obserwowała go i była pewna że on zakochał się nieprzytomnie w Ani. Zauważyła również że Ania mimo smutku wypisanego na jej twarzy również bardzo zainteresowana jest Tomkiem. Wiedziała że coś bardzo Ani doskwiera i była pewna że ona chciała zwierzyć się z tego, ale jak dotąd nie było ku temu okazji. Planowała wypytać w sobotę Anię o wiele rzeczy, ale kiedy przyszedł Tomek nie było już to możliwe. Na pierwszy rzut oka widać było jak bardzo przypadli sobie do gustu. Czasami sprawiali wrażenie jakby byli zupełnie sami na tym świecie. To było nawet miłe kiedy z bliska mogła obserwować zachowanie się dwojga zakochanych w sobie ludzi. Tak naprawdę oni jeszcze tego nie wiedzieli, nie byli w pełni tego świadomi ale ich organizmy, ich świadomość już o tym wiedziała. Wiedziała też o tym Iza i cieszyła się z tego bardzo. Tomka znała od zawsze. Był jej wspaniałym przyjacielem i wiedziała że jak nikt inny zasługiwał na to aby doznać tak wspaniałego uczucia jakim jest miłość. Ani co prawda nie znała jeszcze dobrze, ale była przekonana że jest ona również dobrą i wrażliwą dziewczyna. Było w niej coś co dawało gwarancję że ten związek który tworzył się tak szybko, ma szansę na przekształcenie się w wielką miłość. Przyszło jej do głowy że Tomka i Anię można porównać do Romea i Juli. Kiedy o tym pomyślała, nagle doznała dziwnego uczucia. Jakiś nieokreślony niepokój wypłynął z jej serca a ciałem wstrząsnął jakiś dreszcz. Trwało to co prawda tylko chwilkę ale spowodowało że nie czuła się z tym dobrze. Czuła się tak jakby jej organizm dawał jej jakieś znaki, jakby chciał ją przed czymś ostrzec. W tej samej chwili pomyślała o Ani. Nie wiedziała dlaczego, ale tym bardziej poczuła że musi o niej jak najszybciej i jak najwięcej się dowiedzieć. Dała się namówić przez rodziców Tomka na zjedzenie ciasta zrobionego przez panią tego domu. Bardzo lubiła do nich przychodzić. Tutaj wyczuwało się każdym nerwem że panuje tu niezwykła atmosfera złożona z radości, miłości wzajemnej, szacunku okazywanego wszystkim i niezwykłego spokoju. Trochę zazdrościła Tomkowi że ma takich rodziców. Do swoich też nie miała żadnych zastrzeżeń. Kochała ich bardzo i wiedziała że oni dla niej zrobili by wszystko. Jednak rodzice Tomka mieli coś czego nie można było ani zmierzyć ani zobaczyć. Mieli coś takiego że każdy z kim rozmawiali czuł się w ich towarzystwie wspaniale. Z tego powodu często odwiedzała Tomka i kiedy tylko nadarzała się okazja rozmawiała z nimi. Traktowała ich troszkę jak swoich drugich rodziców. Zresztą jej rodzice przyjaźnili się z rodzicami Tomka, więc okazji do częstego przebywania z sobą było dużo. Porozmawiała jeszcze chwilkę z Tomkiem, pożegnała się i wyszła. Tomek zjadł jeszcze z rodzicami kolację, przygotował książki do szkoły i poszedł do swojego pokoju. Włączył muzykę, położył się na tapczanie i rozmyślał o tym co wydarzyło się w jego życiu w ciągu tych ostatnich kilku dni. W doskonałym nastroju zasnął.
Noc minęła błyskawicznie. Rano wstał radosny jak skowronek. Szybko zjadł śniadanie i z nieukrywaną radością poszedł na dworzec kolejowy. Tam spotkał oczywiście Izę. Nic nie było w tym nadzwyczajnego, bowiem od lat zawsze spotykali się na tym dworcu i razem pociągiem jechali do szkoły. Tak było i tym razem. Po wyjściu z pociągu Tomek rozglądał się nerwowo i szukał czegoś wzrokiem. Iza naturalnie zauważyła to i powiedziała. Tomeczku, spokojnie za chwilę spotkasz Anię i będziesz mógł z nią rozmawiać. Tomek uśmiechnął się i zapytał a skąd Ty o tym wiesz? kobieca intuicja odparła. Powiem Ci więcej, będziesz się spotykać z Anią codziennie i uprzedzając jego następne pytanie dokończyła, ja to po prostu wiem. Jestem tego pewna jak jeszcze niczego w moim życiu. Nie może być inaczej, Wy po prostu pasujecie do siebie i żadna siła tego nie zmieni. Tomek popatrzył na Izę. Pomyślał przez chwilę że z niego kpi ale kiedy na nią spojrzał upewnił się że ona jest pewna tego co mówi. Wobec tego powiedział, Izuniu obyś miała rację. Znasz mnie lepiej niż ja sam i wiesz co ja w tej chwili czuję i czego najbardziej pragnę. Ja również znam ciebie i skoro jesteś pewna tego co przed chwilą powiedziałaś to ja wierzę że nie może być inaczej. Dręczy mnie tylko myśl że może Ania nie czuje do mnie tego co ja do niej. Dlaczego tak sądzisz? przerwała Iza. No bo wydaje mi się że ona coś ukrywa. Czasami jest bardzo smutna i jakby nieobecna. Może ona ma kogoś? Nie, nie odpowiedziała Iza. Ja również zauważyłam jej smutek, ale wydaje mi się że dotyczy czegoś innego. To na pewno nie chodzi o jakiegoś chłopaka. Możesz być tego zupełnie pewny. Mnie to też nurtuje, ale nie mogę po prostu zapytać ją dlaczego czasami jest taka smutna. Jestem pewna że kiedy nadejdzie odpowiedni moment ona sama Tobie lub mnie opowie o swoim problemie. Musimy uzbroić się w cierpliwość. To dobra dziewczyna. Musi tylko nabrać do nas większego zaufania. Ten problem jest chyba zbyt poważny żeby chciała o nim powiedzieć komuś kogo tak naprawdę zna od niedawna. Masz racę powiedział Tomek. Zobaczymy co przyniosą następne dni. Przed wejściem do szkoły spotkali Anię. Na jej widok Tomkowi szybciej zabiło serce. Przywitali się tak serdecznie jakby znali się od wielu lat. Tomek zauważył że jej oczy błyszczały jakimś niesamowitym blaskiem. Nie widział dotąd czegoś podobnego u nikogo. Zaczęli rozmawiać. Po chwili dotarło do nich że nie są sami, obok stała przecież Iza. Kiedy wreszcie to do nich dotarło, spojrzeli na siebie i wszyscy nagle zaczęli się głośno się śmiać. Ten śmiech był taki jakiś radosny że zwrócił uwagę części uczniów wchodzących do budynku szkoły. Nie mieli pojęcia dlaczego ta trójka tak się cieszy i z czego, ale ten wesoły nastrój udzielił się wszystkim. Po chwili weszli do swojej klasy. Od tego dnia Tomek i Ania praktycznie nie rozstawali się z sobą. Wykorzystywali każdą wolną chwilę by rozmawiać z sobą. Aż dziw bierze że nie skończyły się im tematy. Kiedy rozmawiali z sobą nie istniało nic obok nich. Wydawało się że wytwarzają wokół siebie jakąś magiczną otoczkę przez którą nic nie jest w stanie się przedostać. To ich zachowanie się z początku budziło zdziwienie ale wkrótce wszyscy przyzwyczaili się i uznali ich oficjalnie za parę. Kilka dziewcząt z niekłamaną zazdrością spoglądało na ich szczęście. Niejedna po nocach wzdychała z miłości do Tomka. Niestety on nie był żadną zainteresowany. Był miły dla wszystkich, ale tylko miły. Nigdy żadnej ze swoich koleżanek nie dawał powodu do tego aby mogło być inaczej. Zawsze twierdził że nie spotkał jeszcze tej jedynej, a tylko taka go interesuje. Dlatego takie zachowanie się Tomka, jego wręcz ostentacyjne okazywanie szczególnego zainteresowania Anią było dla wszystkich małym zaskoczeniem. Chociaż w niektórych dziewczęcych piersiach serduszka trochę przyspieszały kiedy patrzyły na Tomka i Anię, ale musiały się z tym pogodzić. Prawdę mówiąc zazdrościły Ani. Wiele dziewcząt znało od dawna Tomka i wiele podkochiwało się w nim. Wiedziały jednak że nie mogły liczyć na nic więcej ze strony Tomka jak na okazywanie im sympatii i pomoc w różnych życiowych sytuacjach. Ta nagła zmiana w zachowaniu Tomka była trochę niezrozumiała ale musiały ją zaakceptować. Po kilku dniach lekkiego zamieszania, wszystko wróciło do normy. Tomek był jak zawsze dotąd świetnym kolegą a Ania też dała się lubić. Podobnie jak Tomek była życzliwa i gotowa na udzielanie pomocy każdemu kto jej potrzebował. Nie była co prawda tak radosna jak Tomek. Często smutek pokrywał jej piękną twarz. Wszyscy przeczuwali że ta dziewczyna skrywa jakąś przykrą dla niej tajemnicę ale do póki sama nie powiedziała o co chodzi, nikt nie mógł jej pomóc. Jednak po kilku dniach przebywania w towarzystwie Tomka na jej smutnej dotąd twarzy coraz częściej gościł uśmiech. Ania bardzo również zbliżyła się do Izy. Gdyby nie Tomek, stały by się nierozłączne. Ania musiała wiele wysiłku wkładać w to aby pogodzić chęć przebywania z Tomkiem nie zaniedbując Izy i odwrotnie. Lubiła ich oboje w jednakowym stopniu. Czuła że są dla niej prawdziwymi przyjaciółmi. Jednak miłość ma swoje prawa a Ania czuła że to rodzące się uczucie do Tomka, to jest właśnie miłość. Nie chciała wybierać między nimi. Musiała zorganizować swój czas im poświęcany tak, aby żadne z nich nie czuło się pokrzywdzone. Iza wyczuła doskonale z jakimi rozterkami boryka się Ania. Kiedyś powiedziała jej, że bardzo cieszy się że z Tomkiem tworzą parę bo on jak mało kto zasługuje na miłość. Co do ich wzajemnych relacji to nie musi się niczym przejmować, bo ona z Tomkiem przyjaźni się od zawsze i cieszyć się będzie kiedy Ania po prostu do nich dołączy i staną się wszyscy przyjaciółmi. Ania bardzo się ucieszyła. Wiesz powiedziała, myślałam że kiedy będę spotykać się z Tomkiem będziesz zazdrosna i może to wpłynąć na nasze wzajemne relacje a tego bym nie chciała. Po tym co mi powiedziałaś jestem pewna że niedługo staniemy się prawdziwymi przyjaciółkami. Nie będzie między nami tajemnic i w każdej sytuacji będziemy sobie pomagać i wspierać się wzajemnie. Cieszę się że tak myślisz powiedziała Iza. Jakbyś nie miała nic przeciw temu moglibyśmy się częściej spotykać się u mnie, co ty na to? Ania nagle posmutniała, no nie wiem powiedziała. Będą z tego same korzyści, pomyśl powiedziała Iza. My będziemy miały okazję do lepszego poznania się a ty będziesz bliżej Tomka i będziesz mogła też częściej się z nim spotykać. Może wyraziłam się niezbyt precyzyjnie odpowiedziała Ania. Oczywiście bardzo się cieszę z twojej propozycji i chcę z niej skorzystać, jednak jest coś co mnie bardzo martwi. Chodzi o moje osobiste sprawy. Jest coś o czym chciałabym tobie i Tomkowi powiedzieć ale nie wiem czy będziecie chcieli tego wysłuchać bo to dotyczy tylko mojej rodziny. Wiesz co? powiedziała Iza, wiedzieliśmy z Tomkiem już od dawna że coś cię gryzie. Zastanawialiśmy się nawet jak ci pomóc, ale czekaliśmy aż sama będziesz gotowa o tym nam opowiedzieć. Dziękuję ci Izo że powiedziałaś mi o tym. Teraz czuję że znalazłam prawdziwych przyjaciół. Mam propozycję, jeśli nie będziesz miała nic przeciw temu, to chciałabym jutro przyjechać do ciebie. Moglibyśmy w spokoju porozmawiać. Dobrze powiedziała Iza ale co z Tomkiem? No właśnie zastanawiałam się nad tym przez chwilę, ale teraz podjęłam decyzję. Czuję że moje uczucie do niego jest szczere i jego do mnie też. Nie chcę i nie mogę mieć przed nim żadnych tajemnic. Jeśli więc ty nie masz nic przeciw temu żebyśmy w trójkę porozmawiali o moich problemach to sprawi mi to wielką ulgą. Czuję że muszę z kimś o tym porozmawiać. Nie daję sobie już z tym rady. Chciałam to z siebie wyrzucić ale nie miałam przed kim. Teraz kiedy poczułam do was szczere zaufanie nie chcę już sama się z tym borykać. Oczywiście nie mam nic przeciw temu a co do Tomka, to jak już wiesz przyjaźnimy się od zawsze. Znam go lepiej niż on sam. Wiem że kocha cię do szaleństwa. Może jeszcze ci tego nie powiedział ale ja o tym wiem. Poza tym bardzo martwi się o ciebie widząc często smutek na twojej twarzy. Uwierz mi będzie zachwycony że chcesz powierzyć mu swoją tajemnicę. W takim razie, powiedziała Ania spotykamy się jutro po szkole u ciebie, tak? Oczywiście, odpowiedziała Iza. No to jesteśmy umówione powiedziała Ania, bardzo się cieszę ale teraz muszę porozmawiać z Tomkiem. Masz rację Aniu, zrób to jak najszybciej. Po lekcjach, jak codziennie Tomek szedł na dworzec kolejowy by pociągiem pojechać do swojego miejsca zamieszkania. Ostatnio trasę tą pokonywali w trójkę. Dzisiaj towarzyszyła mu tylko Ania, bo Iza musiała jeszcze zostać w szkole. Ania pomyślała że to doskonała okazja by porozmawiać z Tomkiem.
Poprosiła go by usiedli na chwilę na ławce w parku przez który przechodzili idąc na dworzec. Tomek zaniepokoił się i zapytał czy Ania dobrze się czuje. Nie martw się odpowiedziała. Czuję się dobrze, ale dlaczego myślisz że coś mi dolega? Ostatnio wyglądasz na bardzo zmęczoną. Myślałem że może jesteś chora. Nie, nic mi nie jest odpowiedziała. Może rzeczywiście ostatnio jestem trochę przygnębiona ale to wynika raczej z moich rodzinnych problemów niż z choroby. Trochę mnie uspokoiłaś, ale nie do końca powiedział Tomek. Jeśli masz jakieś problemy, to spróbujemy jakoś ci pomóc. Myślę tu o sobie i o Izie. Wiesz przecież jak bardzo cię lubimy i że zawsze możesz liczyć na nas w każdej sprawie. Cieszę się bardzo że to powiedziałeś Tomku, bo właśnie rozmawiałam o tym trochę z Izą, powiedziała Ania. Ona zaproponowała abyśmy jutro po szkole spotkali się we trójkę u niej w domu. Właśnie o tym chciałam ci powiedzieć. Jeśli nie masz nic przeciw temu, to przyjdź jutro do Izy. Chciałam co prawda już dawno porozmawiać z tobą o moich problemach ale mówiąc szczerze, trochę obawiałam się jak na to zareagujesz. Dlatego propozycja Izy wydawała mi się lepsza. Co prawda boję się tej rozmowy ale mam do was pełne zaufanie dlatego podjęłam decyzję że opowiem wam o wszystkim. Dobrze że chcesz wyrzucić z siebie to coś co cię gryzie. Musi być ci z tym bardzo ciężko. Obserwuję cię od dawna i widzę jaka jesteś czasami smutna, poza tym wiesz ja cię… Tutaj Tomek przerwał bo zdał sobie sprawę z tego że chyba trochę za szybko chciał powiedzieć Ani o tym co do niej czuje. Ania spojrzała na niego i spytała, co chciałeś mi powiedzieć Tomku? On troszkę się zarumienił i powiedział, nic, jeszcze nic, tak mi się tylko powiedziało. Ania uśmiechnęła się. Sprawiło jej to dużą radość bo domyślała się co Tomek chciał powiedzieć. Ona zresztą też miała mu coś do powiedzenia ale jeszcze chciała z tym poczekać. Oboje zdawali sobie doskonale z tego co czują do siebie i co by chcieli powiedzieć, ale coś ich powstrzymywało od powiedzenia tego na głos. Popatrzyli tylko z czułością na siebie. Wstali i poszli na dworzec. Po chwili każde z nich pojechało innym pociągiem do swojego domu. Tomek nie doczekać się następnego dnia. Myślał nieprzerwanie o Ani a właściwie zastanawiał się co Ania chciała im wyznać.
Nazajutrz po skończonych lekcjach w trójkę pojechali do miejscowości w której mieszka Tomek i Iza. Ania z Izą od raz udały się do domu Izy, Tomek na chwilę poszedł do siebie. Rodzicom powiedział że nie będzie jadł obiadu bo idzie do Izy. Na ich pytające pytania odpowiedział że będzie tam również Ania która obiecała im powiedzieć o swoich problemach. Mama słysząc to powiedziała, poczekaj Tomeczku upiekłam pyszną szarlotkę. Zabierz ją z sobą. Sądzę że na pewno wam się przyda. Czuję że to spotkanie nie skończy się szybko. Tomek podziękował i pomyślał że jego mama jak zawsze pomyślała o wszystkim. Kiedy wchodził do domu Izy zobaczył że obie dziewczyny siedzą już wygodnie w fotelach i rozmawiają z sobą. Ucieszyły się bardzo kiedy zobaczyły co Tomek przyniósł. Iza zaparzyła pyszną owocową herbatę i pokroiła szarlotkę którą przyniósł Tomek. Wszyscy od razu zabrali się za jedzenie ciasta. W powietrzu dało się wyczuć jakieś napięcie. Mimo że wszyscy doskonale wiedzieli po co tu się spotkali nikt nie chciał powiedzieć o tym głośno. Rozmowa którą prowadzili stawała się powoli dziwna. Wreszcie Ania osunęła od siebie talerzyk z resztką ciasta i powiedziała. No dobrze, sama tego chciałam, więc muszę to wszystko co mnie dręczy wyrzucić wreszcie z siebie. Chcę mieć to już poza sobą. Posłuchajcie, chciałam Wam opowiedzieć wszystko o moim życiu, o mojej rodzinie i o warunkach w jakich dorastałam.
ROZDZIAŁ II
Urodziłam się we Wrocławiu. Mój ojciec był lekarzem a mama z wykształcenia ekonomistką, ale kiedy ja się urodziłam przestała pracować by zająć się moim wychowaniem. Jestem jedynaczką i jak tylko sięgam pamięcią, rodzice starali się mi zapewnić wszystko co było niezbędne do mojego prawidłowego rozwoju. Oni bardzo się kochali i oczywiście kochali mnie również. Na wyścigi starali mi się okazywać swoją miłość. Oboje nie mieli żadnych krewnych więc cały wolny czas poświęcali mnie. Pamiętam że starali się spełniać wszystkie moje zachcianki. Jednocześnie potrafili używać takich argumentów że ja zawsze bardzo chętnie spełniałam ich oczekiwania. Byłam bardzo grzecznym dzieckiem. Do tego zawsze bardzo dobrze się uczyłam. Miałam dużo koleżanek. Rodzice nigdy nie bronili mi kontaktów z moimi znajomymi. Jednocześnie rozmawiali ze mną o różnych zagrożeniach na które mogą być narażeni młodzi ludzie. Robili to w taki sposób że było to tak oczywiste dla mnie, że nigdy nawet do głowy mi nie przyszło by zrobić coś nieodpowiedniego. Jeśli miałam jakiekolwiek wątpliwości mówiłam o tym rodzicom i oni zawsze potrafili mi udzielić właściwych rad. Posłali mnie do najlepszego liceum we Wrocławiu. Uczyłam się bardzo dobrze. Rodzice nie tylko rozmawiali ze mną na różne tematy ale podsuwali mi do czytania dużo książek z różnych dziedzin. Poza tym często wspólnie chodziliśmy do opery, operetki, teatru czy kina. Chcieli mi przekazać jak najwięcej wiedzy z różnych dziedzin. Sama teraz zastanawiam się jak ja na wszystko znajdowałam czas, jak udało mi się to wszystko pogodzić. Przecież obok nauki, miałam jako nastolatka swoje problem z którymi czasem nie dawałam sobie rady. Teraz myślę że postępowanie rodziców było bardzo mądre i odpowiedzialne. Powoli ale systematycznie starali się wzbudzić we mnie określone zainteresowania i obudzili we mnie wrażliwość na otaczającą nas rzeczywistość. Tamten okres wspominam jako pasmo niekończącego się zadowolenia ze swojego życia i ogromnej radości oraz zadowolenia z tego że miałam tak wspaniałą rodzinę. Tutaj Ania przerwała a po jej twarzy spłynęły dwie łzy. Zamilkła na chwilę. Zdawała się być nieobecna. Tomek i Iza spojrzeli na siebie. Zrozumieli że teraz nastąpi moment najbardziej przykry dla Ani. Wiedzieli również że nie mogą się odzywać. Ania musi mieć chwilę czasu aby zebrać siły na dokończenie opowieści. Po jakieś minucie Ania otarła łzy z twarzy. Powiedziała przepraszam, ale jest to dla mnie bardzo trudne. Rozumiemy, powiedzieli równocześnie Iza i Tomek. Jeśli to jest dla Ciebie tak przykre to może nie mów nam o tym. Nie, nie ostro zaprotestowała Ania. Nie po to zgodziłam się na to spotkanie by teraz wycofać się, poza tym muszę zrzucić ten ciężar z mojego serca. Jestem pewna że jak to zrobię, moje życie będzie łatwiejsze. Wzięła głęboki oddech i powiedziała. W momencie kiedy byłam najszczęśliwszą nastolatką na świecie spadło na nas największe nieszczęście jakie można sobie wyobrazić. Znowu musiała na chwilę przerwać. Mój tata jak wiecie był lekarzem i pracował w jednej z wrocławskich klinik. W tym dniu jeden z jego przyjaciół pracujący na co dzień w pogotowiu ratunkowym poprosił go o zastępstwo na dyżurze. Normalnie mój tata od dawna tego nie robił. W pierwszym momencie nawet odmówił ale że był człowiekiem bardzo uczynnym, po chwili zastanowienia się zgodził się. Ania znowu przerwała na chwilę. Jej przyjaciele widzieli jak trudno jej jest o tym mówić. Nie chcieli jednak przerywać jej wyznań. Ania kontynuowała. Teraz jednak nie potrafiła powstrzymać łez. Iza i Tomek przytulili ją do siebie a ona łamiącym się głosem, mówiła. Wyobraźcie sobie co za straszna tragedia dotknęła naszą rodzinę. Mój tata jechał karetką by ratować czyjeś życie. Nagle jakiś samochód łamiąc przepisy ruchu drogowego wymusił pierwszeństwo przejazdu i zderzył się z tą karetką. Mój tata został bardzo ciężko ranny. Od razu przetransportowano go do szpitala i poddano operacji. Natychmiast zadzwoniono do mojej mamy. Błyskawicznie znaleźliśmy się w tym szpitalu. Tam większość lekarzy znała nas, więc serdecznie się nami zaopiekowali. Niestety to co nam przekazano nie było optymistyczne. Mój tata odniósł tak poważne obrażenia że jego szanse na przeżycie były minimalne. Lekarze nie wiedzieli czy w ogóle wybudzi się po przebytej operacji. Pozwolono nam czuwać przy jego łóżku. Pamiętam to straszne uczucie które mi wtedy towarzyszyło. Byłam sparaliżowana strachem z obawy o życie taty. Po kilku godzinach tata otworzył oczy, wydawało się że jest świadomy tego co się dzieje i że nas poznaje. Wróciła nadzieja. Obydwie z mamą z twarzami mokrymi od łez zaczęłyśmy go całować zapewniając o naszym uczuciu do niego. Tato westchnął tak jakoś dziwnie otworzył szeroko oczy, popatrzył na nas i powiedział. Jestem bardzo szczęśliwy że miałem taką żonę i taką córeczkę. Kocham Was bardzo. Chciał jeszcze coś powiedzieć ale tylko westchnął cicho. Jego klatka piersiowa uniosła się po raz ostatni i wokół zapanowała cisza. Lekarze obecni w tej sali natychmiast rzucili się w stronę łóżka na którym leżał mój tato usiłując go ratować. Wszyscy tu obecni wstrzymali oddech. Słychać było tylko odgłosy towarzyszące próbie ratowania mojego taty. Dla mnie trwało to wieczność. Po chwili usłyszałam, bardzo mi przykro zrobiliśmy co w naszej mocy. Proszę zapisać, zgon nastąpił o godzinie… Dotarło do mnie że mój tata nie żyje. Nagle w tej sali rozległ się głośny płacz a właściwie coś co przypominało jakieś straszne wycie. Nie byłam w stanie zorientować się czy to tak płacze moja mama czy ja.
Z późniejszych wydarzeń też niewiele pamiętam. Jako tako doszłam do siebie dopiero wiele dni po pogrzebie mojego ojca. Mama też bardzo to przeżywała, ale życie trwało dalej i trzeba było jakoś sobie radzić. Mama musiała poszukać sobie pracy ale nie było to takie proste. Niedawno koleżanka mamy ze studiów zadzwoniła do niej i powiedziała że może jej pomóc. Jest wolne stanowisko w firmie jej dobrego znajomego. Rozmawiała już z nim i wstępnie zgodził się. Jest tylko jeden problem. Ta praca nie jest we Wrocławiu. Kiedy porozmawiały jeszcze o innych szczegółach, mama zdecydowała się pojechać do tej firmy na rozmowę kwalifikacyjną. Właściciel tej firmy zdecydował się przyjąć moją mamę do pracy. Znając sytuację w jakiej znalazłyśmy się po śmierci mojego taty zgodził się poczekać kilka miesięcy aż mama załatwi sobie wszystkie sprawy związane z przeprowadzką. Mamie nadzwyczaj szybko udało się sprzedać nasze duże mieszkanie we Wrocławiu i kupić niewielkie dwupokojowe lokum w pobliżu nowej pracy mojej mamy. Takim oto sposobem trafiłam do Waszej szkoły. Poznałam Was i to było najlepsze co przytrafiło mi się od śmierci mojego taty. Po chwili Ania uspokoiła się trochę. Tomek i Iza przytulali ją jeszcze chwilę do siebie. Ona delikatnie wyzwoliła się z ich ramion. Posłuchajcie dalej, to jeszcze nie wszystko, powiedziała. Kiedy tu przyjechaliśmy mama otrzymała pismo z prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie wypadku. Nie mogłyśmy w to uwierzyć. Wiedziałyśmy od policjantów prowadzących dochodzenie, że sprawca tego wypadku bezsprzecznie był winien a ponadto znajdował się pod wpływem alkoholu. Tak więc taka decyzja prokuratury była dla nas niezrozumiała. Mama bardzo się zdenerwowała. Nie mogliśmy zrozumieć dlaczego sprawca nie miał ponieść kary. Następnego dnia we dwie pojechałyśmy do tej prokuratury we Wrocławiu, która prowadziła to śledztwo. Rozmowa z prokuratorem nic nie dała. Twierdził że nie znaleziono żadnych dowodów na to że podejrzany wcześniej o spowodowanie tego wypadku jest winien, dlatego podjął decyzję o umorzeniu tego śledztwa. Bezpośrednio po wypadku dochodziły nas słuchy że jego sprawca to syn jakiegoś prominentnego urzędnika który nieraz już zamieszany był w różne afery i zawsze jego ojciec wyciągał go z kłopotów. Niektórzy mówili nam że i tym razem tak będzie. Nie wierzyliśmy wtedy w to że może to być możliwe. Po wyjściu od tego prokuratora poszłyśmy z mamą do jej znajomej, która była adwokatem. Potwierdziła że i do niej docierały takie plotki ale kiedy nie ma dowodów nie można nikogo oskarżyć. Oczywiście moja mama ma prawo do złożenia zażalenia na decyzję tego prokuratora i ona może to w jej imieniu zrobić. Wróciłyśmy do domu. Nie pozostało nam nic innego jak czekać.
Po dwóch tygodniach przyszła odpowiedź z Prokuratury Apelacyjnej o podtrzymaniu poprzedniej decyzji. W uzasadnieniu było napisano że zaginęły dowody rzekomo potwierdzające że sprawca był pijany. Przeprowadzone postępowanie nie pozwoliło wyjaśnić co się z tymi dowodami stało. W tej sytuacji decyzja o umorzeniu jest ostateczna i prawomocna. To wstrząsnęło nami bardzo mocno. Przepłakałyśmy z mamą wiele godzin. Nasz ból stał się jeszcze większy kiedy uświadomiliśmy sobie że sprawca nigdy nie poniesie odpowiedzialności. Przekonałyśmy się na własnej skórze że nie liczą się tutaj fakty. Decydują o winie lub niewinności tylko układy i znajomości. Taka jest niestety prawda i to jest bardzo smutne. Podważa zaufanie do Państwa i jego instytucji. Kiedy przyjaciele Ani sądzili że Ania wszystko już im opowiedziała, ona mówiła dalej. To nie jest jeszcze koniec pasma nieszczęść które dotknęły naszą rodzinę. Otwierała już usta aby kontynuować, kiedy znowu z jej oczu popłynęły potoki łez. Ukryła twarz w dłoniach i szlochając powiedziała. Dowiedziałam się przypadkiem że moja mama jest bardzo ciężko chora. Szukałam czegoś w szufladach z dokumentami i odkryłam że mama ma białaczkę. W najbliższych dniach ma się zgłosić do szpitala. Natychmiast chciałam pobiec do mamy by ją pocieszyć, ale nie było jej w tym czasie w domu. Gdy trochę ochłonęłam, pomyślałam że na razie nie powiem jej że wiem o jej chorobie. Najpierw porozmawiam z jej lekarzem. Teraz wiecie już wszystko. Rozumiecie dlaczego byłam ostatnio taka smutna. To co wydarzyło się ostatnio jest dla mnie bardzo trudne. Nie mogę sobie sama z tym poradzić. Do dzisiaj nie znałam nikogo z kim mogła bym szczerze o tym porozmawiać. Bardzo się martwię chorobą mamy a jednocześnie nie chcę powiedzieć jej że wiem o wszystkim. Wydaje mi się że to przysporzyło by jej dodatkowych zmartwień. Ona chce mnie chronić przed wszystkimi złymi wiadomościami. Teraz zaczynam rozumieć dlaczego ostatnio tak często rozmawia ze mną o mojej przyszłości. Jak bardzo zależy jej na tym żebym już teraz zdecydowała co chcę robić po maturze. Przyznam że te częste rozmowy zaczynały mnie już nudzić, lecz w świetle tego co odkryłam jest to uzasadnione. Postaram się więcej czasu poświęcać na rozmawianiu z nią. Kiedy Ania skończyła, zapadła cisza. Nikt nie wiedział co powiedzieć. Wreszcie Iza powiedziała, wiemy jak dużo wysiłku kosztowało cię to wyznanie. Doceniamy to bardzo, prawda Tomku? oczywiście, jak w ogóle mogłaś zadać mi takie pytanie. Nie tylko doceniamy ale zrobimy wszystko by wspierać cię we wszystkim. Możesz zawsze na nas liczyć. Znam na tyle Izę że mogę spokojnie w jej imieniu powiedzieć że nie zależnie od tego co będziemy robić, ty zawsze będziesz na pierwszym miejscu. Pamiętaj że zadeklarowaliśmy tobie pomoc i nigdy się na nas nie zawiedziesz. Jesteś od teraz naszą przyjaciółką a to dla nas jest najważniejsze. Wszystkie rwoje i nasze problemy będziemy rozwiązywać wspólnie. Kiedy Iza potwierdziła, Tomek zapytał i co ty Aniu o tym sądzisz? Ania podniosła głowę. Na jej twarz powrócił dawno nie widziany tam uśmiech. Popatrzyła im w oczy i powiedziała. Dziękuję wam z całego serca. Oczywiście przyjmuję waszą pomoc z niekłamaną wdzięcznością. To wiele dla mnie znaczy. Teraz wiem że ze swoimi problemami nie będę już sama. Chciałam wam jeszcze powiedzieć że na mnie też możecie liczyć. Jeśli w jakiejkolwiek sytuacji będziecie potrzebować pomocy, udzielę jej bez wahania. Wszystkim nagle ulżyło. Poczuli się tak jakby narodzili się na nowo. Iza zaparzyła świeżej herbaty i młodzi ludzie z zapałem zabrali się za jedzenia ciasta. Nie zauważyli nawet że zrobiło się już ciemno. Ania poderwała się z fotela i krzyknęła ale już późno mama na pewno się martwi, muszę natychmiast jechać do domu. A może najpierw zadzwonisz do niej? Dobry pomysł powiedziała Iza. Aniu proponuję abyś została u mnie na noc. Zapytaj mamę o pozwolenie i jeśli się zgodzi, będziemy mieli jeszcze czas na uczczenia naszej przyjaźni kolejną filiżanką herbaty i tym pysznym ciastem lub kanapkami które zaraz przygotuję. Ania też uznała że to dobry pomysł. Zadzwoniła do swojej mamy. Kiedy wytłumaczyła jej wszystko i opowiedziało o tym jak dobrze potraktowali ją jej nowi przyjaciele, jej mama bez zbędnych pytań zgodziła się. Teraz wszyscy byli bardzo zadowoleni. Razem zabrali się za przygotowywanie kolacji. Zachowywali się tak jakby znali się od zawsze. Wesołe rozmowy zaciekawiły rodziców Izy. Weszli do pokoju zobaczyć co się dzieje. Anię poznali już wcześniej i co nieco o niej już wiedzieli. Wydawała im się bardzo sympatyczną dziewczyną. Ucieszyli się że Iza zyskała nową przyjaciółkę. Kiedy dowiedzieli się że Ania zostanie na noc nie mieli nic przeciwko temu. Porozmawiali jeszcze trochę z nimi, powiedzieli tylko aby zbyt długo nie siedzieli i poszli do siebie. Ponieważ zrobiło się już bardzo późno, Tomek pożegnał się i poszedł do domu. Chciał co prawda powiedzieć Ani że jego rodzice chcą bardzo ją poznać i zapraszają ją w niedzielę na obiad. Doszedł jednak do wniosku że dzisiaj wszyscy mieli już dostatecznie dużo wrażeń i postanowił powiedzieć Ani o propozycji jego rodziców jutro w szkole.
Nazajutrz wszyscy troje spotkali się na dworcu i doskonałych nastrojach pojechali pociągiem do szkoły. Na dużej przerwie Tomek powiedział Ani o zaproszeniu na niedzielę. Ania oczywiście bardzo się ucieszyła ale uzależniła przyjęcie zaproszenia od zgody jej mamy. Powiedziała że natychmiast kiedy tylko przyjedzie do domu, porozmawia z nią o tym. Tomek czekał cały dzień na wiadomość od Ani. Nie chciał ją popędzać ale czuł lekki niepokój czy aby mama Ani zgodzi się. Następnego dnia kiedy tylko zobaczył Anię jak wychodzi z pociągu, podbiegł do niej i natychmiast zapytał jaką decyzję podjęła jej mama. Nie gorączkuj się tak bardzo powiedziała Ania, lepiej powiedz mi, czy ja nie dosłyszałem czy ty nie raczyłeś przywitać się ze mną? Oj przepraszam cię Aniu, przepraszam. Oczywiście witam cię serdecznie. Wybacz mi ale cały czas myślałem o tym co powie twoja mama i dlatego o to najpierw zapytałem. Wiesz przecież jak mi zależy na tym żebyś przyjechała do mnie, do nas poprawił się, w niedzielę. No nie wiem powiedziała Ania powiedziała uśmiechając się kokieteryjnie, nigdy mi nic o tym mówiłeś. Nie? zdziwił się Tomek, myślałem że o tym wiesz. Może tak a może nie, uśmiechając się powiedziała Ania. Ale, zawiesiła głos, wszystko zależy od ciebie. Jak to zdziwił się Tomek. Tak, tak mój drogi. Moja mama przed wyrażeniem zgody chciały by poznać ciebie. Zaprasza cię na ciasto i to dzisiaj, zaraz po szkole i co ty na to? Tomek był bardzo zaskoczony, tego się spodziewał. Chwilę milczał a później powiedział, chyba nie mam wyjścia. Niech się dzieje co chce, dla ciebie jestem gotowy na największe tortury. Oczywiście jedziemy do ciebie zaraz po szkole. Oczy Ani zapłonęły blaskiem szczęścia, uśmiechnęła się jak tylko mogła najładniej i powiedziała, bardzo się cieszę. Jesteśmy więc umówieni. Po lekcjach Tomek nie podszedł do Ani tylko od razu pobiegł do wyjścia. Zdążył tylko krzyknąć, spotkamy się na dworcu, muszę jeszcze coś załatwić i tyle go widziała. Po kilku minutach kiedy Ania dotarła na dworzec, Tomek już na nią czekał. W ręku trzymał mały ładny bukiecik kwiatów. Widząc jej zdziwioną minę, powiedział przepraszam cię Aniu. Te kwiatki są dla twojej mamy. Tym zaproszeniem tak mnie zaskoczyłaś że nie mogłem się przygotować. Starczyło mi tylko na kwiaty dla twojej mamy. Jeszcze raz cię przepraszam. Tobie kupię jutro jeszcze piękniejsze. Nie musisz się zamartwiać z tego powodu. Ja to doskonale rozumiem a ten pomysł z kwiatkami dla mojej mamy był naprawdę doskonały. Z całą pewnością ją to ucieszy i twoje „akcje” u niej wzrosną. A co do tych kwiatków dla mnie to trzymam cię za słowo. Cała podróż upłynęła im na wesołej rozmowie. Tomek starał się mówić jeszcze więcej niż zazwyczaj. Chciał w ten sposób zagłuszyć w sobie obawę związaną z perspektywą spotkania mamy Ani. Co by nie mówić, trochę się tego bał. Przed wejściem do mieszkania, Ania wyczuwając nastrój Tomka przytuliła się do jego boku i powiedziała. Niczego nie musisz się obawiać. Moja mama jest najmilszą istotą pod słońcem. W mieszkaniu powitała ich ładna szczupła brunetka. Emanowała od niej jakaś magiczna siła a jednocześnie dobroć i spokój. Tomkowi od razu się spodobała. Czuł że na pewno się polubią. Mama Ani powiedziała, witam cię Tomku. Ania dużo mi o tobie opowiadała. Dużo to niewłaściwe określenie, zaraz się poprawiła, ona bez przerwy tylko o Tobie mówi. Ania czuła że się rumieni, mamo powiedziała z lekkim wyrzutem. Córeczko ja nie miałam niczego złego na myśli, powiedziała. Wiem że Tomek jest dobrym chłopcem i wiem że ty opowiedziałaś mu wszystko o naszej rodzinie, więc mogę pozwolić sobie na lekki żart. Wiem mamusiu że nie miałaś nic złego na myśli, powiedziała Ania. Wobec tego chodźmy do pokoju stwierdziła mama Ani. Tomek w tym momencie wręczył jej kwiatki. Ona spojrzała na Tomka tak jakoś ciepło i serdecznie. Dziękuję ci chłopcze. Bardzo się cieszę, od bardzo dawna nikt nie podarował mi kwiatów. To bardzo miłe z twojej strony, ale nie myśl sobie że to spowoduje że od razu zawładniesz moim sercem. Najpierw będziesz musiał odpowiedzieć na kilka moich pytań. Jeśli pomyślnie zdasz ten egzamin, zyskasz moją sympatię. Dalsza rozmowa przebiegała w bardzo miłej atmosferze. Wszyscy czuli się jakby byli powiązani jakąś tajemniczą siłą. Mieli wrażenie jakby znali się od bardzo dawna i tworzyli już rodzinę. To było dla wszystkich niezwykle miłe. Rozmawiając na różne tematy nie spostrzegli że zbliża się już wieczór. Moi kochani powiedziała mama Ani, bardzo miło spędza nam się wspólnie czas ale zrobiło się późno. Tomeczku będziesz musiał niestety nas opuścić. Twoi rodzice będą się pewnie już niepokoić o ciebie. Nie sądzę odpowiedział Tomek. Na pewno zapytali Izę co się ze mną dzieje. Iza wiedziała że chciała mnie pani poznać i ona z pewnością taką informację im przekazała. Trochę mnie uspokoiłeś ale mimo wszystko mam wyrzuty sumienia że nie uprzedziłam Twoich rodziców o naszym spotkaniu. Moja Ania tak nalegała żeby to było już dzisiaj że uległam i po prostu zapomniałam o tym aby powiadomić twoich rodziców, albo zaprosić cię w innym dniu. Mamo, po raz drugi tego wieczoru z lekkim wyrzutem zwróciła się do swojej mamy Ania. Dobrze już dobrze córeńko nic już nie mówię, ale naprawdę jest już późno i Tomek musi nas opuścić. Jutro też jest dzień. Musicie iść do szkoły. Jestem co prawda przekonana że nie będziecie się dzisiaj uczyć ale powinniście chociaż dobrze się wyspać. Myślę że mieliście w ostatnich dniach sporo wrażeń. O tak powiedzieli jednocześnie Ania i Tomek. Wszyscy skwitowali to uśmiechem. Tomek powiedział niestety rzeczywiście muszę już pojechać do domu. Pożegnał się i razem z Anią, która chciała go odprowadzić do wyjścia z klatki schodowej wyszedł z mieszkania. Mama Ani na odchodne powiedziała, mam nadzieję że będziemy mieli jeszcze wiele okazji do takich rozmów jak dzisiaj. Ja też mam taką nadzieję odpowiedział Tomek schodząc ze schodów. Kilka ostatnich stopni Ania i Tomek pokonali w milczeniu. Czuli jakieś dziwne skrępowanie. Nie wiedzieli co to znaczy i nie czuli się z tym dobrze. Dotychczas nie mieli problemów z wyrażeniem swoich myśli, teraz nagle nie wiedzieli o czym z sobą rozmawiać. Zatrzymali się przed drzwiami prowadzącymi na zewnątrz budynku. Czuli jak z ich ciałami dzieje się coś dziwnego. Ogarniało ich przyjemne ciepło i lekkie drżenie. Nigdy dotąd nie doznali czegoś takiego. Nie potrafili tego określić ale było to coś bardzo, bardzo przyjemne. Stali na przeciw siebie w milczeniu. Nie widzieli co mają dalej robić. Nagle zgasło światło na klatce schodowej. W jednej sekundzie oboje zbliżyli się do siebie. Przytulili się z całych sił. Ich wargi spotkały się. Gorączkowo zaczęli pokrywać pocałunkami wzajemnie swoje twarze. Nie mieli pojęcia jak mają wyglądać pocałunki. Dotykali różnych części swoich twarzy. Po chwili chaotycznych prób, nareszcie ich wargi spotkały się. Ich pocałunki nabrały właściwej mocy. Ich ciała zaczęły drżeć z pożądania, myśli zapadały się gdzieś głęboko w ich głowy. Ręce same szukały dostępu do nagich części ich ciał. Kiedy prawie nie mogli zapanować już nad wszech obezwładniającym ich podnieceniem, nagle na klatce schodowej zapaliło się światło i gdzieś nad ich głowami trzasnęły otwierane drzwi. Tomek i Ania odskoczyli od siebie. Nie mogli zrozumieć co się stało. Chwilę w zdumieniu patrzyli na siebie. Tomek zdołał tylko wyszeptać Aniu, kocham cię. Ona odpowiedziała, ja też i szybko pobiegła schodami do swojego mieszkania. Tomek jeszcze długo nie mógł dojść do siebie po tym co wydarzyło się przed chwilą. Usłyszał że ktoś schodzi po schodach, więc szybko otworzył drzwi i wyszedł na zewnątrz kierując się w stronę dworca kolejowego. Nie bardzo wiedział jak dotarł do domu.
Rodzice już spali, więc szybko umył się i poszedł spać. Nie dane mu było jednak spokojnie spędzić tę noc. Po głowie chodziły mu natrętne myśli o tym co spotkało go wieczorem. Nie mógł przestać myśleć o Ani. Na okrągło przeżywał te cudowne chwile jakie z nią spędził. Był zdumiony tym że obecność drugiej osoby tak wpłynęła na jego odczucia. Nie była to co prawda taka zwyczajna osoba, lecz jego Ania którą tak do szaleństwa kochał. Nie rozumiał wprawdzie jeszcze wszystkiego co działo się wokół tego uczucia, lecz był pewny że jest to coś najwspanialszego na świecie. Kiedy tylko pomyślał o Ani, jego ciało przeszywały jakieś prądy i drżenia. Nie wiedział co się z nim dzieje i czy jest to normalny objaw miłości czy może jest po prostu chory. Jedno wiedział na pewno, jest to bardzo przyjemne uczucie. Te myśli nie pozwalały mu zasnąć. Chciał wstać i natychmiast pojechać do Ani. Chciał być blisko niej, przytulać ją i całować. Już podnosił się z łóżka, kiedy na szczęście opanował się. Pomyślał że jest to niedorzeczne. Ania przecież na pewno już śpi a on chciał ją budzić. Poza tym co by pomyślała sobie o nim jej mama. Tomek był bardzo mądrym chłopcem i zawsze kierował się rozsądkiem. Zastanowił się chwilkę i pomyślał że nie jest to najlepszy pomysł, tym bardziej że rano i tak spotka Anię w szkole i będzie mógł jej powiedzieć wszystko o swoim uczuciu do niej. Uspokoił się i z uczuciem radości ze zbliżającego się spotkania, zasnął. Ania tymczasem po rozstaniu się z Tomkiem wbiegła cała roztrzęsiona do swojego mieszkania. Jej mama widząc w jakim jest stanie jest jej córka, bardzo się przestraszyła. Nie zdążyła nawet zapytać co się stało, kiedy Ania objęła ją, przytuliła z całych sił i wyszeptała. Mamusiu nie wiem co się ze mną dzieje. Cała drżę i targają mną dziwne uczucia. Nie rozumiem tego, pomóż mi. Zaczęła szlochać. Po chwili wyszeptała tylko że Tomek ją pocałował i wtedy to się zaczęło. Moje kochanie powiedziała jej mama. To nic złego, ty się po prostu zakochałaś. Uspokój się i przestań płakać. Doświadczyłaś uczucia które nie każdemu jest dane. To jest powód do radości a nie do płaczu. Cieszę się z tobą i będę cię wspierać. Pamiętaj tylko że to uczucie nie dane jest na zawsze. Trzeba o nie bardzo dbać aby mogło się prawidłowo się rozwijać i trwać jak najdłużej. Pamiętaj jeszcze że miłość, mimo że jest chwilami szalona nie toleruje kłamstwa i braku zaufania a przede wszystkim zdrady. Jeśli naruszy się którąś z tych zasad, miłość często przeradza się w nienawiść a to jest straszne uczucie i niesie z sobą wiele nieszczęść. Zapamiętaj wszystko to co usłyszałaś ode mnie i jeśli kochasz Tomka zrób wszystko aby ciągle dbać o to by zawsze podsycać płomień miłości. Teraz kochanie połóż się do łóżka. Jutro z pewnością będziecie mieli sobie z Tomkiem wiele do powiedzenia. Ania nie spodziewała się takich słów ze strony swojej mamy. Wiedziała wprawdzie że jest ona najlepszą z mam i wszystko dla niej zrobi, ale tym razem trochę ją zaskoczyła. Nie spodziewała się z jej strony takiego wsparcia. Była jej bardzo wdzięczna. Nie mogła doczekać się spotkania z Tomkiem, więc chcąc skrócić ten czas oczekiwania szybko wskoczyła pod kołdrę, zamknęła oczy i czekała na sen.
Tymczasem sen nie nadchodził a rozmyślanie o tym co wydarzyło się między nią i Tomkiem spowodowało u niej stan jakby zawieszenia między jawą a snem. Było to bardzo przyjemne. Po chwili coś dziwnego zaczęło się dziać z jej ciałem. Nagle zalała ją fala przyjemnego ciepła. Ania była tym bardzo zdziwiona bo dotychczas nic takiego jej się nie przytrafiło. Poczuła że całe jej ciało staje się bardzo ciepłe, wręcz gorące. Zaczęła oddychać coraz szybciej i nie mogła nad tym zapanować. Mówiąc prawdę to było na tyle przyjemne że wcale nie starała się tego przerwać. Po chwili te doznania tak się nasiliły, że aż zapierały jej dech. Jednocześnie jej dłoń zaczęła bezwiednie pieścić jej piersi. Później przesuwała się wzdłuż jej brzucha niżej, coraz niżej. Nie mogła w żaden sposób jej zatrzymać. To było tak przyjemne że nawet spróbowała sama przesunąć swoją dłoń jeszcze bliżej. Wreszcie palce dotknęły jej łona i posuwały się dalej. Ania trochę się przestraszyła i zawstydziła. Nie był to pierwszy raz kiedy przy pomocy swoich dłoni poznawała szczegóły najbardziej intymnych miejsc swego ciała, ale poprzednio była to tylko zwykła ciekawość z odrobiną przyjemności. Dzisiaj natomiast było inaczej. Nagle zalała ją fala bardzo przyjemnego ciepła. Ania była tym lekko zdziwiona, bo dotychczas nic takiego jej się nie przytrafiło. Poczuła że całe jej ciało staje się bardzo ciepłe, wręcz gorące. Zaczęła oddychać coraz szybciej i nie mogła nad tym zapanować. Mówiąc prawdę było tak przyjemnie że wcale nie starała się tego przerywać. Wreszcie palce dotknęły jej łona i posuwały się dalej. Ania trochę się przestraszyła i zawstydziła. Z każdym ruchem dłoni jej ciałem wstrząsały delikatne dreszcze a coś wewnątrz jej wołało jeszcze, jeszcze nie przerywaj. Poddawała się temu bez jakiejkolwiek formy protestu. Nagle palce jej dłoni dotknęły najniższego miejsca jej łona. Czuła że nie może i nie chce nad tym zapanować. Nie była w stanie tego przerwać. Jej nogi same zaczęły się rozchylać, biodra uniosły się lekko w górę a palce wsunęły się w głąb jej nieprawdopodobnie mokrej waginy. Ania cicho krzyknęła. Zdawała sobie sprawę że nadchodzi coś z czym nie spotkała się jeszcze nigdy. Podświadomie czuła że będzie to coś niesamowicie przyjemnego. Jej palce zaczęły delikatnie poruszać się w czeluściach niezbyt znanego jej dotąd miejsca w jej ciele. Dłoń jakby kierowana jakąś magiczną siłą poruszała się coraz szybciej, jednocześnie palce zaczęły pieścić jej łechtaczkę, raz szybciej raz wolniej. Jej ciało zareagowało natychmiast. Ania zaczęła nie tylko drżeć ale i wyginać się w różnych kierunkach, nie tylko w górę i w dół ale również na boki. Jednocześnie jej oddech przyspieszył tak szybko że zagłuszył wszystko co działo się wokół. Ania zaczęła doznawać jakieś niebiańskiej rozkoszy. Nie wiedziała co się z nią dzieje. Zaczęła cichutko wzdychać, później przeszło to w kwilenie aż na koniec z jej piersi wyrwał się głośny jęk. Ona jednak tego nie słyszała. Była cała sparaliżowana przyjemnością jaką dostarczyło jej ciało. Nie wiedziała co robi. Bezwiednie zaczęła szybko poruszać tą dłonią. Wkrótce drugą swoją dłonią zaczęła pieścić swoje krocze. To było już za dużo dla jej organizmu. Jej ciało zaczęło w niekontrolowany sposób rzucać nią po całym łóżku. Kiedy wydawało się że skończy się to jakąś katastrofą i Ania spadnie z łóżka, nagle jej ciało wygięło się w górę i zastygło w bezruchu. Zapadła cisza, Ania nie mogła zrozumieć tego co się tutaj stało. Przez chwilę poczuła coś jakby strach. Po chwili jednak jej mięśnie rozluźniły się i ciało Ani powoli i delikatnie opadło na łóżko. W tej chwili Ania doznała tak niesamowitej przyjemności, że aż się przestraszyła, tym bardziej że nie mogła poruszyć ani ręką ani nogą. Leżała jak sparaliżowana. Po chwili ogarnął ją jakiś błogi spokój co w połączeniu z niezwykłymi odczuciami których doznawała, przeniósł ją w jakiś inny nierealny świat. Kiedy próbowała zastanowić nad tym co ją spotkało, westchnęła tylko i usnęła. Rano obudziła się wypoczęta i bardzo radosna. Szybko wyskoczyła z łóżka weszła do łazienki, wzięła cieplutki prysznic i pełna energii weszła do kuchni. Tam czekała już na nią mama. W tym momencie Ania przypomniała sobie wszystkie zdarzenia które spotkały ją wieczorem i w nocy. Ogarnął ją paniczny strach że mama mogła usłyszeć jej jęki i obawiała się jej reakcji. Mama tymczasem uśmiechała się do niej i powiedziała, witaj kochanie, widzę że wyspałaś się i jesteś w doskonałym nastroju. Cieszę się z tobą. Muszę ci coś zdradzić. Jestem nawet trochę zazdrosna. O co? zapytała Ania nie bardzo wiedząc co mama ma na myśli. O twoje odczucia córeczko. Nagle przypomniały mi się moje przeżycia jakich ja kiedyś doświadczyłam i zrobiło mi się trochę smutno. Wiem że nie doznam ich już nigdy więcej. Co ty mówisz mamo zaniepokoiła się Ania. Przecież ja bardzo cię kocham i nigdy się to nie zmieni. Tak wiem Aniu powiedziała jej mama. Ja mam na myśli uczucie szczęścia które towarzyszy miłości do ukochanej osoby. Mówiąc ściślej chodzi mi tu o chłopaka, narzeczonego czy męża. Uczucia do własnych dzieci są inne. Choć też bardzo silne, jednak różnią się od siebie. Nie potrafię precyzyjnie tego określić, ale mam nadzieję że niedługo sama się o tym przekonasz. W każdym razie, cieszę się twoją radością. Teraz zbieraj się do szkoły. Tam czeka cię też ciekawa jak sądzę i bardzo miła rozmowa z Tomkiem. Aha gdybyś chciała pobyć dzisiaj z nim trochę dłużej, to nie mam nic przeciwko temu. Ania z czułością pożegnała się z mamą i szybko jakby wyrosły jej skrzydła, pobiegła na dworzec. Kiedy wyszła z pociągu zobaczyła Tomka. Serce zabiło jej mocniej. Czuła radość zmieszaną z zażenowaniem i niepokojem. Nie była pewna co zrobi Tomek. On tymczasem podszedł do niej. Był lekko zmieszany. Witaj kochanie powiedział. Była zaskoczona ale równocześnie sprawiło jej to wielką przyjemność. Nareszcie Tomek głośno powiedział „kochanie”. Uśmiechnęła się do niego tak szczerze jak tylko potrafiła. Powoli zbliżali się do siebie. Ania chciała rzucić się mu w ramiona i całować, całować do utraty tchu. Zorientowała się jednak że to nie wypada. Cały peron był wypełniony ich wspólnymi znajomymi, uczniami tej samej szkoły. Tomek też chyba to zrozumiał. Co prawda już od jakiegoś czasu prawie wszyscy w szkole uważali Anię i Tomka za parę, ale tak naprawdę to nikt nie był tego pewny. Teraz kiedy dostrzegli ich na peronie zrozumieli że na pewno tworzą parę. Biła od nich taka radość że dla wszystkich stało się jasne że oni muszą się naprawdę kochać. Ania i Tomek rozejrzeli się w koło i widząc rozbawionych uczniów którzy z uwagą im się przyglądają, wzięli się za ręce i dumnie z ogromną przyjemnością pomaszerowali do szkoły. Od tego dnia stanowili już oficjalnie parę. Stali się nierozłączni. Wszystko starali się robić razem. Na każdej przerwie zawsze byli obok siebie. Do szkoły też zawsze przychodzili razem i wychodzili z niej również razem. Z początku te ich zachowanie trochę niektórych dziwiły. Nie obyło się oczywiście bez drobnych złośliwości. Ania i Tomek w ogóle nie przejmowali się tym. W ogóle nie zauważali tych czasem nieprzychylnych uwag pod ich adresem. Mieli siebie i to im wystarczało. Uczniowie tej szkoły, po jakimś czasie w pełni ich zaakceptowali a następnie polubili. Ta para zakochanych młodych ludzi stała się małą atrakcją tej szkoły. Byli taką jakby miłą maskotką. Niektórzy nazywali ich nawet Romeo i Julia. Niestety nie wiedzieli jak to określenie nabierze w przyszłości realnego wymiaru i jaka tragedia dotknie naszych dzisiejszych, tak bardzo zakochanych w sobie młodych ludzi. Na razie cieszyli się sobą, cieszyli się swoją miłością, cieszyli się wszystkim co ich otaczało. Cieszyli się po prostu życiem. Po szkole poszli do parku, usiedli na ławce i przytulając się do siebie, długo z sobą rozmawiali. Potem poszli jeszcze na spacer wzdłuż brzegów rzeki Odry, która przepływała obok miejscowości w której chodzili do szkoły. Później Tomek odwiózł Anię do jej mieszkania. Nie chciał wejść do środka. Ania zaniepokoiła się. Kiedy zapytała dlaczego Tomek powiedział, wiesz jak bardzo chciałbym być z tobą cały czas. Jednak mamy jeszcze jakieś obowiązki. Musimy się uczyć i to dobrze. Wiesz jak ważne jest wykształcenie. Nie chciałbym aby twoja mama nie pomyślała o mnie że jestem nieodpowiedzialny. Przeproś więc mamę. Obiecuję że będę przychodzić do Was tak często jak to będzie możliwe. Ania przyznała mu racje. Pocałowali się na pożegnanie. Był to bardzo namiętny i długi pocałunek. Mówił więcej o ich wzajemnej miłości niż jakiekolwiek słowa. Kiedy Ania zdała relację o tym co wydarzyło się w ciągu dnia, jej mama powiedziała. Aniu, kochanie bardzo się cieszę że tak dobrze zaczyna się wszystko między Wami układać. Tomek zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie a to co zrobił przed chwilą tylko potwierdziło moje odczucia. To bardzo wartościowy i odpowiedzialny chłopak. Jeśli wasza miłość jest tak wielka jak się wydaje, musicie zrobić wszystko by nic jej nie zakłóciło. Teraz moja droga jako posłuszna swojemu chłopakowi dziewczyna, zgodnie z jego radą zabierz się do nauki. Tak jest mamusiu odpowiedziała Ania i zniknęła w swoim pokoju. Zbliżała się niedziela i spotkanie z rodzicami Tomka. Ania z jednej strony bardzo cieszyła się z tego że będzie mogła wreszcie poznać rodziców Tomka. Wiedziała już co nieco o nich z opowiadań Tomka i Izy, ale odczuwała też lekki niepokój przed tym spotkaniem. A jak jej nie zaakceptują, jak jej nie polubią? Co wtedy? straci Tomka? Sama myśl o takiej możliwości wywoływała w niej paniczny strach. Powiedziała sobie że nie dopuści do tego. Zrobi wszystko aby jego rodzice ją polubili.
W niedzielę rano Tomek pojechał po Anię. Wiedział jak ona przeżywa to mające nastąpić spotkanie z jego rodzicami. Chciał być przy niej aby nie czuła się nieswojo. Kiedy przyszedł do jej mieszkania, mama Ani powitała go bardzo serdecznie. Ania chciała zrobić jak najlepsze wrażenie na rodzicach Tomka, więc starała się aby również wyglądać dobrze. Okazało się że z tym ma największy problem. Tomek był u nich dopiero od kilkunastu minut a Ania zdążyła już przymierzyć kilka kompletów ubrań. Ciągle coś jej nie pasowało w jej wyglądzie. To spódniczka była za długa, lub za krótka, bluzka nie w tym kolorze i tak dalej. Nie mogła zdecydować się co będzie lepsze, spodnie czy spódniczka. Bardzo się tym denerwowała. Jej mama wspólnie z Tomkiem trochę nawet z niej żartowali. W końcu jednak wspólnymi siłami ustalili że Ania ubierze spódniczkę i bluzkę. Po godzinie, wreszcie Tomek pożegnał się z mamą Ani i oboje udali się na dworzec kolejowy. Wcześniej obiecał mamie Ani że odwiezie ją wieczorem do domu. Ania przez całą podróż była niespokojna. Chciała to ukryć ale nie bardzo się jej to udawało. Tomek uspakajał ją cały czas ale nie na wiele się to zdało. W końcu dotarli do jego domu. W progu powitali ich jego rodzice. Tomek był ciekawy jak zareagują na widok jego dziewczyny. Kiedy jednak zobaczył na ich twarzach szczery uśmiech, nie miał wątpliwości, Ania wywarła na nich pozytywne wrażenie. Obiad był już przygotowany. Mama Tomka postarała się bardzo aby wypadł on jak najlepiej. Przygotowała tyle pyszności że Tomek obawiał się czy wszystko zostanie zjedzone. Obiad przebiegał w bardzo miłej atmosferze. Nie rozmawiali jednak zbyt wiele. Po obiedzie Ania pochwaliła mamę Tomka za przygotowanie tak pysznych potraw. Tomek widział jak jego mamie zaświeciły się w oczach iskierki zadowolenia. Wiedział już że Ania zyskała sympatię jego mamy. Po obiedzie wszyscy przenieśli się do drugiego pokoju, gdzie przy herbacie i pysznym cieście, zaczęto prowadzić rozmowę o różnych sprawach, chociaż w gruncie rzeczy dotyczyła głównie Ani. Nie było to jednak przesłuchanie, czego ona tak bardzo się obawiała. Rodzice Tomka okazali się bardzo taktowni. Prowadzili rozmowę w taki sposób, że Ania pozbyła się wszelkich obaw i sama chętnie zaczęła opowiadać o sobie i swojej rodzinie. Kiedy skończyła, zapadło milczenie. Przerwał je tata Tomka. Nie wiedzieliśmy że doznałaś już w swoim życiu tylu smutnych przeżyć, ale tak już czasami jest i musimy się z tym pogodzić. Zycie trwa nadal i my musimy w nim tkwić, nie możemy się poddawać. Masz rację mój mężu powiedziała mama Tomka. Całkowicie się z tobą zgadzam. Dodam tylko że należy w życiu zrobić wszystko aby stało się dla nas przyjazne, mimo że czasem sprawia ono nam wiele przykrości. Teraz jednak zostawmy przeszłość za sobą. Jesteście młodzi, zwróciła się do Ani i Tomka, więc waszym zadaniem jest przede wszystkim zdobycie odpowiedniego wykształcenia. Ono jest bowiem fundamentem na którym wyrośnie dom waszych marzeń, lub przemieni się w ruinę. Tylko od was zależeć będzie jaki fundament zbudujecie pod ten wasz dom. Oczywiście nie chcę tutaj powiedzieć że macie się tylko uczyć. Są jeszcze w życiu również przyjemności z których trzeba korzystać. Jak jednak uczy doświadczenie, ze wszystkiego należy korzystać z umiarem. No, no dawno nie słyszałem z twoich ust tylu dobrych rad, powiedział tata Tomka. Musiałaś chyba bardzo polubić naszego gościa. Ja popieram cię w całej rozciągłości bo ja też bardzo polubiłem Anię. Ona lekko się zarumieniła, ale ponieważ słowa te sprawiły jej dużą przyjemność, powiedziała. Dziękuje państwu za okazanie mi tyle sympatii. Muszę się przyznać że jak tylko ujrzałam państwa w progu waszego domu, poczułam się tutaj bardzo bezpiecznie. Po tym co przed chwilą usłyszałam staliście się państwo dla mnie bardzo bliscy. Dziękuje Wam za to serdecznie. Od dawna nie czułam się tak dobrze. Cieszę się bardzo że poznałam Tomka i że ma on takich wspaniałych rodziców. Jak się okazało jesteśmy bardzo zgodni w naszych odczuciach, myślę że będziemy spotykać się częściej i te spotkania przyniosą nam wiele radości, powiedział tata Tomka. Mama natomiast dodała, brakuje nam tu jeszcze czegoś. Wszyscy spojrzeli na nią ze zdziwieniem. Nie bardzo wiedzieli o co jej może chodzić. Moi drodzy kontynuowała mama Tomka, brakuje nam tutaj tylko mamy Ani, prawda? Oczywiście powiedział jej mąż. Musimy jak najszybciej doprowadzić do naszego spotkania. To może my z Anią, wtrącił się Tomek tym się zajmiemy. Zapytamy mamę Ani czy chce nas poznać i kiedy możemy zorganizować nasze spotkanie. Myślę że to dobry pomysł, sądzę jednak że moją mamę nie trzeba nawet pytać czy chce państwa poznać. W tajemnicy mogę zdradzić że chce tego i to bardzo, powiedziała Ania. W takim razie razem bierzcie się do pracy, powiedzieli jednocześnie rodzice Tomka. Reszta dnia upłynęła na bardzo przyjemnej pogawędce o wszystkim i o niczym. W każdym razie wszyscy z tego spotkania byli bardzo zadowoleni. Tomek jak obiecał mamie Ani, powiedział swoim rodzicom że musi odwieźć swoją sympatię do jej mieszkania. To oczywiste odpowiedzieli jego rodzice. Ania bardzo czule pożegnała się z rodzicami Tomka. Wyglądało to tak jakby żegnali się dobrze przyjaciele lub członkowie kochającej się rodziny a nie do niedawna zupełnie obcy sobie ludzie. Ania bardzo zadowolona opuściła ten tak przyjazny dla niej dom. Po jakimś czasie dotarli do miejscowości w której mieszkała Ania. Pełni radości i zadowolenia weszli do jej mieszkania. Oczywiście opowiedzieli zaraz ze szczegółami przebieg wizyty u rodziców Tomka. Mama Ani bardzo się ucieszyła że jej córka została tak dobrze przyjęta przez rodziców Tomka. A teraz najważniejsze, powiedziała Ania. Jego rodzice bardzo chcą cię poznać mamusiu, ale decyzję czy ty tego chcesz pozostawiają tobie. Co ty na to? Jakże miałabym się nie zgodzić córeczko, odpowiedziała. Oczywiście bardzo mi zależy na poznaniu rodziców Tomka. Pozostaje tylko umówić się co do miejsca i czasu spotkania. W tym tygodniu nie mogę, muszę wyjechać na kilka dni w delegację. Po powrocie zaproponuję coś. W tym momencie Ania i Tomek pomyśleli o tym samym, przypomnieli sobie że mama Ani prawdopodobnie jest bardzo chora i ten wyjazd w delegację to z pewnością jest jakiś wybieg z jej strony mający usprawiedliwić jej nieobecność w domu. Nagle obojgu zrobiło się bardzo smutno. Pomyśleli że ciesząc się swoim szczęściem, zapomnieli o kimś kto miał poważne powody do zmartwień. Mama Ani zauważyła nagłą zmianę nastroju Ani i Tomka. Nie będąc świadoma tego że oni wiedzą o jej chorobie powiedziała, no co wy, nie martwcie się, to tylko kilka dni. Obiecuję że zaraz po moim powrocie z delegacji natychmiast zaproponuję spotkanie rodzicom Tomka. No to się cieszymy odpowiedzieli młodzi. Ja zaraz dzisiaj przekażę tę wiadomość moim rodzicom. Teraz jeśli pani pozwoli pożegnam się i pojadę do domu. Razem z Anią wyszli na klatkę schodową. Tomek powiedział, przepraszam cię Aniu że zapomniałem o problemach twojej mamy. Nic sobie Tomku nie wyrzucaj, przecież ja również o tym zapomniałam. Też nie czuję się z tym dobrze, powiedziała. Posłuchaj Aniu odezwał się Tomek. Czy ty wiesz gdzie wybiera się twoja mama? Nie odpowiedziała. W takim razie myślę żebyś spróbowała czegoś się dowiedzieć. Moglibyśmy później skontaktować się z tym lekarzem i wypytać go dokładnie co tak naprawdę dolega twojej mamie. Dobry pomysł Tomku, pogrzebię jeszcze trochę w dokumentach mamy. Mam co prawda wyrzuty sumienia że czytam informacje nie przeznaczone dla mnie, ale tu chodzi o zdrowie mojej mamy. To chyba mnie usprawiedliwia, prawda? Oczywiście, powiedział Tomek nie musisz mieć żadnych wyrzutów. Ta sytuacja całkowicie cię usprawiedliwia. Powiem więcej, chęć poznania stanu zdrowia twojej mamy wręcz daj ci prawo do poznania całej prawdy. Dziękuje ci Tomku, cieszę się że to powiedziałeś, uspokoiłeś moje sumienie. Jeszcze dzisiaj postaram się trochę poszperać w dokumentach mojej mamy. Ania ucieszyła się że Tomek tak bardzo ją wspiera i jest zawsze przy niej. Czuła że z całych sił Tomek chciałby ochronić ją przed wszelkim złem tego świata. Coraz bardziej przekonywała się że Tomek jest tym jedynym, tym na całe życie. Nagle zarzuciła mu ręce na szyję i szepcząc, Tomeczku jak ja cię bardzo kocham, zaczęła szaleńczo go całować. Tomek trochę zdziwił się tym tak gwałtownym wybuchem czułości ze strony, ale trwało to tylko moment. Natychmiast poddał się temu z wielką ochotą. Po kilku minutach gorących pocałunków i zapewnień o wzajemnej miłości, z nieukrywanym żelem, pożegnali się i każde udało się w stronę swoich mieszkań. Tomek po przyjeździe natychmiast zdał relacje z rozmowy z mamą Ani i o jej propozycji. Nie powiedział tylko o tym że podejrzewają poważną chorobę u niej. Rodzice Tomka bardzo ucieszyli się że mama Ani zgodziła się aby się z nimi spotkać. W takim razie czekamy na wiadomość od mamy Ani kiedy ta wróci z delegacji. Porozmawiali jeszcze trochę i wszyscy udali się na spoczynek.
Na drugi dzień Ania powiedziała Tomkowi co znalazła w dokumentach. Mama leczy się w Instytucie Hematologii we Wrocławiu. Zanotowałam nazwisko lekarza i numer telefonu do niego, powiedziała Ania. Mama poinformowała mnie że jutro wyjeżdża w delegację i wróci w niedzielę albo w poniedziałek. Martwiła się czy dam sobie radę sama przez cały tydzień sama w domu. Zapewniłam ją że przy Twojej pomocy na pewno, prawda? zwróciła się do Tomka. Oczywiście, możesz na mnie liczyć. Porozmawiam jeszcze z moimi rodzicami może zgodzą się żebyś przez ten czas zamieszkała u nas. Ania chociaż bardzo spodobała się jej ta propozycja, zaprotestowała. Tomku, zobacz jak by to wyglądało. Znamy się dopiero kilka tygodni a ja już miałabym zamieszkać z Tobą? nie to nie wypada. Tomek popatrzył na Anię i powiedział, po pierwsze zamieszkasz u nas a nie ze mną a po drugie potrzebujesz teraz wsparcia i jak znam swoich rodziców nie pozwolą oni na to abyś sama została w domu. No nie wiem odpowiedziała Ania. Muszę jeszcze zastanowić się nad tym a poza tym muszę uzgodnić to z mamą. Masz rację zgodził się Tomek. Wobec tego zróbmy tak, ja porozmawiam z moimi rodzicami a ty ze swoją mamą, może być? tak z uśmiechem odpowiedziała Ania. Następnego dnia Ania przyjechała do szkoły z walizką. Tomek bardzo się zdziwił. Ania widząc jego minę zapytała, czyżbyś już nie chciał mnie widzieć w Twoim domu? Ależ ze mnie gapa, przepraszam powiedział Tomek, oczywiście bardzo się cieszę. Myślałem że dopiero po szkole pojedziemy po twoje rzeczy. Ty tymczasem przyszłaś z nimi do szkoły, dlatego trochę mnie to zaskoczyło. Ale zrobiłaś mi tym dużą przyjemność, będziemy mieli więcej czasu dla siebie, kiedy szybciej przyjedziemy do mojego domu. Widzisz Tomeczku, nie tylko mężczyźni potrafią wszystko zorganizować, czasami kobiety też myślą, przekomarzała się Ania. Zawsze wiedziałem że jesteś jedną z najmądrzejszych kobiet na tym świecie, inaczej nie zadawał bym się z tobą, z wesołymi ognikami w oczach odpowiedział Tomek. To wzajemne przekomarzanie się było takim jakby dodatkowym rytuałem podkreślającym ich miłość. Po lekcjach oboje pojechali do domu Tomka. Towarzyszyła im Iza, którą w ostatnich dniach trochę oboje zaniedbywali. Iza jednak rozumiała ich doskonale. Cieszyła się szczerze z ich miłości chociaż w głębi swego serca troszeczkę im zazdrościła. Patrząc na nich zapragnęła aby i ona kiedyś mogła na swojej drodze spotkać kogoś takiego Jak Tomek. Teraz jednak obserwowała ich i cieszyła się razem z nimi. Tomek z Anią zdecydowali że zamiast bezpośrednio pójść do domu, zatrzymają się chwilę u Izy. Tak też zrobili. Porozmawiali o sytuacji w domu Ani, o chorobie jej mamy i zastanawiali się wspólnie co Ania dalej ma robić. Iza była za tym aby Ania jak najszybciej skontaktowała się z tym lekarzem u którego leczyła się jej mama. Muszę to jeszcze przemyśleć powiedziała Ania. Po chwili wraz z Tomkiem pożegnali się z Izą i poszli do domu rodziców Tomka. Oni już na nich czekali z obiadem. Serdecznie przywitali się z Anią i wszyscy usiedli do obiadu. Po obiedzie troszeczkę porozmawiali o tym i o owym a następnie wszyscy rozeszli się do swoich zajęć. Ania zajęła ładny pokoik na piętrze z widokiem na sad i widoczny w oddali las. Dotychczas pokój ten był niezamieszkały. Wcześniej służył dziadkowi Tomka jako coś w rodzaju gabinetu. Jako mały chłopiec Tomek bardzo lubił tam przebywać i słuchać różnych opowieści swojego dziadka. Ania czuła się w tym domu bardzo dobrze, jednak z upływem czasu, podczas wieczornych wspólnych pogaduszek jej twarz coraz częściej stawała się smutna. Nie uszło to uwadze rodziców Tomka. Próbowali nawet podpytać go co takiego męczy Anię. Tomek jednak unikał odpowiedzi. Rodzice wiedzieli że on wie dlaczego Ania tak się zachowuje, ale z nieznanych im powodów nie chce o tym mówić. Któregoś wieczoru, kiedy podczas kolacji Ania nagle zamilkła w pół słowa, mama Tomka nie wytrzymała i powiedziała. Aniu, wybacz ale doskonale wiesz jak wszyscy cię tutaj lubimy. Zauważyliśmy że ostatnio nie jesteś tą samą Anią którą poznaliśmy. Coś cię martwi. Obiecaliśmy kiedyś sobie że będziemy się wspierać w każdej sytuacji. Chcielibyśmy ci pomóc, bo już nie możemy patrzeć jak się męczysz, tylko powiedz nam o co chodzi.
Ania chwilę milczała a później powiedziała. Bardzo martwię się o zdrowie mojej mamy. Przypadkiem dowiedziałam się że prawdopodobnie jest bardzo chora. Po chwili rodzice Tomka dowiedzieli się wszystkiego tego co od kilku dni było wiadome Ani i Tomkowi. Bardzo zmartwili się tą wiadomością. Nie znali co prawda mamy Ani, ale znali ją. Mieli zatem prawo sądzić że mama Ani jest równie dobrą osobą jak Ania. Poza tym wiedząc o tym że Ania niedawno straciła ojca, bali się również o nią. Zdawali sobie sprawę z tego jak bardzo Ania kocha swoją mamę. Ta obawa o zdrowie jej mamy mogła zaważyć na jej wynikach w nauce. Wszyscy obecni na tej kolacji zaczęli zastanawiać się nad tym co można w tej sprawie zrobić. W końcu rodzice Tomka powiedzieli że ich zdaniem należy poczekać na powrót mamy Ani. Później mają się wszyscy przecież spotkać i poznać wzajemnie. Po tym spotkaniu zdecydują co dalej robić. Ania uspokoiła się trochę. Zrozumiała że nie tylko we wszystkim może liczyć na Tomka, ale i na jego rodziców również. Poczuła do nich niezwykłą sympatię. Przez chwilę wydawało się jej że wszyscy stanowią wielką kochającą się rodzinę. Była im za to bardzo wdzięczna, bo dzięki nim czuła się bezpieczna. Nie doznawała tego uczucia od śmierci swego taty. Teraz uspokajała się i czuła że nabiera sił aby wspierać swoją mamę w walce z jej chorobą. Głośno powiedziała, dziękuję Wam wszystkim. Jest mi z Wami tak dobrze, chciałaby aby tak było zawsze. Cieszymy się Aniu że tak mówisz. Zapewniamy Cię że z naszej strony otrzymasz zawsze pomoc, ilekroć będziesz jej potrzebować. Teraz moi kochani idźcie się jeszcze pouczyć a my też jeszcze mamy coś do zrobienia. Cały tydzień wyglądał podobnie. Rano szkoła, później obiad, czasami spacery po okolicy lub w pobliskim lesie, trochę nauki, wesołe rozmowy przy kolacji i sen. Wszyscy jednak, mimo że nikt tego na głos nie mówił z niecierpliwością oczekiwali na powrót mamy Ani. Uzgodnili że nie dadzą jej poznać że wiedzą o jej chorobie i o tym że była w szpitalu a nie w delegacji. Ciekawi byli co ona sama im powie.
W poniedziałek wróciła mama Ani. Widać było że jest bardzo zmęczona. Tomek odwiózł Anię do jej mieszkania zaraz po lekcjach. Przywitała ich jej mama. Ucieszyła się kiedy ich zobaczyła. Zaprosiła do środka. Chciała ich czymś poczęstować, ale okazało się że w domu nie ma prawie nic do jedzenia. Ania przeprosiła mamę że nie zrobiła zakupów. Nie nie wiedziała jednak kiedy jej mama wróci. Nie martw się córeczko, powiedziała. Sama nie wiedziałam kiedy ta konferencja się skończy więc nie mogłam poinformować Cię kiedy wrócę. Ale opowiadajcie jak spędziliście ten czas kiedy mnie nie było. Zaraz wszystko opowiemy, ale najpierw zrobimy zakupy powiedziała Ania. Dobrze odpowiedziała jej mama. Ania z Tomkiem wyszli do sklepu. Po drodze rozmawiali o tym jak mama Ani źle wygląda. Widać było na pierwszy rzut oka jak jest blada. Tomek zastanawiał się czy mama Ani powie im prawdę, czy dalej swoją chorobę będzie chciała utrzymywać w tajemnicy. Oni na razie też postanowili nie dawać po sobie poznać że już co nieco wiedzą. Po powrocie z zakupów, Ania powiedziała, widzę mamo że jesteś bardzo zmęczona, więc pozwól aby ja przygotowała coś do jedzenia. Tomek z przyjemnością mi pomoże. On natychmiast potwierdził. Mama Ania powiedziała, bardzo się cieszę z tego że jesteście we wszystkim tacy zgodni. Miło patrzeć na Was. Cieszy mnie również że tak się o mnie troszczycie. Rzeczywiście pobyt na tej delegacji bardzo mnie zmęczył. Mam jeszcze kilka dni urlopu, więc szybko dojdę do siebie. Ania z Tomkiem nic nie powiedzieli ale znacząco spojrzeli na siebie. Ania zapytała a co ze spotkaniem z rodzicami Tomka? obiecałaś że zaraz po powrocie zaproponujesz termin kiedy będziecie mogli się spotkać i wzajemnie poznać. Pamiętam oczywiście o tym, ale teraz nie czuję się najlepiej. Myślę jednak że to spotkanie mogłoby się odbyć w niedzielę u nas w domu. Co o tym myślicie? Oczywiście nam to odpowiada odpowiedzieli jednocześnie a Tomek stwierdził że jego rodzicom niedziela będzie na pewno odpowiadać. Jak tylko wrócę zaraz powiem im o pani propozycji dodał Tomek. Przekaż swoim rodzicom podziękowanie że tak dobrze zaopiekowali się Anią powiedziała jej mama. Rozmawiali jeszcze chwilę ale widać było że siedzenie przy stole sprawia mamie Ani pewne kłopoty. Tomek nie chcąc narażać jej na dalsze niewygody, pożegnał się i pojechał do domu. Przed wyjściem prosił Anię o opiekowanie się jej mamą. Następne dni przebiegały normalnie. Stan mamy Ani powoli ale widocznie poprawiał się. Ania z Tomkiem bardzo się z tego cieszyli. Nie wiedzieli co prawda co dokładnie dolega mamie Ani i jakiemu leczeniu jest poddawana, ale z tego co obserwowali odzyskiwała ona siły. Zbliżała się niedziela. Ania z Tomkiem zajęli się zakupami i przygotowywali mieszkanie na przyjęcie rodziców Tomka. Po południu doszło wreszcie do tak oczekiwanego przez wszystkich spotkania.
Kiedy rodzice Tomka weszli do mieszkania w którym mieszkała Ania, miało się wrażenie że wszyscy od dawna już się znają. Mama promieniała radością i serdecznie zapraszała do stołu. Rozmowa od razu potoczyła się bardzo swobodnie i szczerze. Zarówno rodzice Tomka, jak i mama Ani niczego o sobie nie ukrywali i opowiadali wszystko o swoim życiu. Od razu widać było że bardzo się polubili. To było niesamowite. Wszystkich tu obecnych, rodziców Tomka i mamę Ani jak również jak ich dzieci, połączyła jakaś niewidzialna ale bardzo silna więź. Wszystko wskazywało na to że właśnie narodziła się miedzy nimi prawdziwa przyjaźń. Przyjaźń bez żadnych niedomówień czy ukrywania czegokolwiek, taka prawdziwa do bólu, do samego końca, na wieczność. Rodzice zarówno Tomka jak i mama Ani nie mogli się nagadać. Chcieli jak najwięcej o sobie opowiedzieć. Tak się im miło gawędziło, że zupełnie zatracili poczucia czasu. Dopiero ich dzieci zwrócili im uwagę na to że jest już bardzo późno, niedługo wstanie nowy dzień a z nim codzienne obowiązki. Wszyscy niechętnie rozstawali się z sobą. Uzgodnili że będą spotykać się tak często jak to będzie tylko możliwe. Rodzice Tomka powiedzieli że następne spotkanie odbędzie się w sobotę w ich domu. Wtedy będą mieli więcej czasu na rozmowy. Pożegnali się serdecznie i Tomek wraz z rodzicami pojechał do ich domu. Po przyjeździe usiedli wszyscy w dużym pokoju i rozmawiali o spotkaniu na którym byli. Rodzice Tomka byli pod dużym wrażeniem jakie na nich zrobiła mama Ani. Bardzo ją polubili. Tym bardziej budził w niepokój jej stan zdrowia o którym wiedzieli. Mama ani słowem nie zdradziła się że jej coś dolega a widać było że czasami trudno jej było walczyć z osłabieniem które odczuwała. Tomek zasugerował aby pojechać do Wrocławia i dowiedzieć się czegoś konkretnego o tej chorobie. Uzgodnili że pojadą w trójkę Ania, Tomek i jego tata. Następnego dnia Tomek wtajemniczył w ten plan Anię. Ona z radością się zgodziła. Powiedziała że im szybciej to zrobią, tym lepiej. Czasem lepsza jest najgorsza prawda niż niewiedza. Tego samego dnia do szkoły przyjechał Tata Tomka i zgłosił że następnego dnia Ani i Tomka nie będzie w szkole. Powiedział że planują w wakacje wyjazd do Afryki i w związku z tym chciałby uzyskać więcej informacji o konieczności zaszczepienia się przeciwko chorobom tropikalnym. Poza tym we Wrocławiu są targi ogrodnicze a on ma tam coś do załatwienia. Można by było załatwić dwie sprawy za jednym wyjazdem. Wychowawczyni Tomka i Ani zgodziła się. Tych dwoje było jednymi z najlepszych uczniów tej szkoły, więc jeden dzień nieobecności nie wpłynie negatywnie na ich naukę. Następnego dnia Ania nic oczywiście nie mówiąc swojej mamie wyszła jak zwykle do szkoły. Powiedziała tylko że przyjedzie do domu wieczorem, bo ma z Tomkiem napisać jakiś referat do szkoły, więc najlepiej będzie jak zrobią to wspólnie u niego w domu. Jej mama, zastanowiła się chwilkę nad tym co powiedziała jej córka i powiedziała. Posłuchaj Aniu, skoro macie wspólnie napisać ten referat, to jeśli rodzice Tomka się zgodzą możesz u nich zanocować. Ania nie spodziewała się tego po swojej mamie, tym bardziej z wielką radością powiedziała. Dziękuję Ci mamusiu, wobec tego widzimy się dopiero pojutrze i wybiegła z domu. Pojechała prosto do domu Tomka. Wszystko było już przygotowane do wyjazdu. Wsiedli do samochodu i pojechali do Wrocławia.
Wcześniej Ania zadzwoniła do lekarza, który leczył jej mamę i umówiła się z nim na rozmowę. Lekarz nie bardzo chciał mówić o szczegółach choroby, ale po chwili rozmowy z Anią, zrozumiał jak bardzo ona martwi się o swoją mamę i postanowił być z nią szczery. Poza tym jego pacjentka nie zastrzegła sobie aby nie informować rodziny o stanie jej zdrowia. Ania poprosiła jeszcze lekarze, aby przy tej rozmowie był obecny jej chłopak i jego ojciec. Wyjaśniła jakie relacje łączą ją z tymi osobami. Lekarz po namyśle zgodził się. Opowiedział im szczegółowo na co choruje mama Ani. Okazało się że ma rzadką odmianę białaczki. Chorobę tą leczy się bardzo trudno i zwykle kończy się śmiercią. Jednak często zdarza się że chorzy przeżywają jeszcze kilka, lub nawet kilkanaście lat od postawienia diagnozy. Jeśli chodzi o mamę Ani, ona zgodziła się na poddanie się eksperymentalnej metodzie leczenia. Z obserwacji innych pacjentów leczonych tą metodą wynika, że znoszą oni znacznie lepiej chorobę. Praktycznie mogą żyć normalnie. Jedyną niedogodnością jest konieczność przybywania w tutejszym szpitalu co kilka miesięcy przez kilka dni. Lekarz dodał jeszcze że namawia jej mamę do tego aby powiedziała jej o swojej chorobie. Ona jednak uważa że będzie lepiej kiedy Ania nie będzie nic wiedzieć. Ma teraz na głowie maturę a później studia, więc ona nie chce przysparzać jej dodatkowego stresu. Nic jednak nie mówiła o zakazie informowania Ani o jej chorobie, dlatego ja mogę teraz o wszystkim z państwem rozmawiać. Lekarz powiedział jeszcze że na razie stan mamy Ani nie jest jeszcze bardzo zły, obserwują ponadto że leki zastosowane w czasie tej metody leczenia, zdają się przynosić pozytywne efekty. Na koniec powiedział że jest dobrej myśli i o wszystkich zmianach będzie informować telefonicznie Anię. W drodze powrotnej do domu wszyscy byli w doskonałych nastrojach. Mieli nadzieję że w najbliższym czasie mamie Ani nic złego nie grozi. Te okresy osłabienia które zaobserwowali u niej są wynikiem podania leków i miną jak powiedział lekarz po kilku dniach. Są to typowe reakcje na leki. Po kilku dniach mama Ania odzyska siły i wszystko wróci do normy. Te okresy gorszego samopoczucia, będą powtarzać się po każdym podaniu tych leków. Lekarz powiedział że ma nadzieję że po kilku latach stosowania tej eksperymentalnej metody mama Ani wróci do pełni zdrowia. To wprowadziło wszystkich w dobry nastrój. Tato Tomka powiedział że chciałby aby mama Ani odwiedzała ich jak najczęściej. Ani bardzo spodobał się ten pomysł. Powiedziała że powie o tym jej mamie, ale poczeka jeszcze trochę i kiedy zaobserwuje że ona w pełni odzyskała już siły przekaże jej zaproszenie od rodziców Tomka. Od tego momentu bardzo często zarówno Ania jak i jej mama były częstymi gośćmi u rodziców Tomka. Po jakiś czasie stali się prawdziwymi przyjaciółmi. Z prawdziwą przyjemnością patrzyli jak pięknie rozwija się miłość ich dzieci. Młodzi mieli teraz dużo nauki, zbliżała się bowiem matura a oni chcieli ją zdać jak najlepiej. Zacieśniły się również wzajemne stosunki między Tomkiem, Anią i Izą. Tworzyli wspaniałą paczkę przyjaciół. Razem przygotowywali się do matury i postanowili również że podejmą studia prawnicze we Wrocławiu. Mama Ani odwiedziła rodziców Tomka w następną sobotę. Jej stan zdrowia był na tyle dobry że na zewnątrz nic nie można było zauważyć. Po wspólnym obiedzie, Ania z Tomkiem wybrali się na spacer. Ich rodzice zostali sami w domu. Kiedy wieczorem młodzi wrócili zastali swoich rodziców w doskonałych nastrojach. Rozmowa toczyła się w bardzo miłej atmosferze, często przerywanej wybuchami serdecznego śmiechu. Widać było że wszyscy bardzo dobrze czuli się w swoim towarzystwie. Od tego dnia więzy przyjaźni które się między nimi wytworzyły, zaczęły się bardzo mocno zacieśniać. Mówiono sobie o wszystkim. Jednak głównym tematem byli Ania i Tomek. Ich rodzice z uwagą przyglądali się ich rodzącej się między nimi wielkiej miłości. Wszyscy bardzo się cieszyli z takiego obrotu sprawy. Oboje młodzi ludzie, Ania i Tomek byli bardzo wyjątkowi. Trochę odstawali od swoich rówieśników. Stronili od typowych dla nastolatków zabaw. Nie palili, nie pili alkoholu a wolny czas najchętniej spędzali z sobą. Często też zwiedzali najbliższe okolice w poszukiwaniu ciekawych miejsc. Wyjeżdżali również do innych miast na przykład do Wrocławia, aby zwiedzać tam ciekawe miejsca. Z Wrocławiem zresztą wiązali duże nadzieje. Chcieli bowiem tam studiować. Uznali więc że przyda im się jak największa wiedza o tym mieście. Ich rodzice byli bardzo dumni ze swoich dzieci i ich niezwykłego rozsądku jaki wykazywali w podejściu do różnych życiowych problemów. Często o tym rozmawiano na wspólnych spotkaniach. Jeden tylko temat jak dotąd nie był poruszany w tych rozmowach. Chodziło o chorobę mamy Ani. Ona nie poruszała tego tematu a Ania i rodzice Tomka udawali że o niczym nie mają pojęcia. Sami też nie chcieli cokolwiek sugerować czy o cokolwiek pytać. Uznali prawo mamy Ani do jej prywatności. Wiedzieli jak bardzo kocha Anię i rozumieli jej decyzję o zachowaniu tajemnicy. Ona chciała chronić swoją córkę przed niepotrzebnymi jej zdaniem zmartwieniami. Może i to jej rozumowanie było słuszne. Gdyby wyzdrowiała, na co wszyscy liczyli, nie byłoby po prostu sprawy. Jeśli jedna sprawy się skomplikują, to z pewnością Ania o tym się dowie. Teraz jednak najważniejszą sprawą jest dla Ani zdobycie wykształcenia. Na szczęście ani jej ani Tomka nie trzeba było co do tego przekonywać. Oni wiedzieli jak ważne jest w życiu odpowiednie wykształcenie i nie zrobili by nic żeby zaprzepaścić szansę na jego zdobycie. Wtórowała im w tym Iza, której poglądy w sprawie nauki były takie same jak jej przyjaciół. Ten ostatni rok przed maturą, trójka przyjaciół spędzała na wspólnej nauce. Rodziców Ani i Tomka bardzo takie poważne podejście do tego tematu bardzo cieszyło. Obserwując jednak dokładnie zachowanie się swoich dzieci, doszli do przekonania że ich miłość dojrzała do takiej sytuacji w której oboje mogą stracić kontrolę nad swoimi emocjami. Postanowili poważnie z nimi porozmawiać. Ustalili że z Anią porozmawia jej mama a z Tomkiem jego tata.
Jeszcze tego samego dnia tata Tomka poprosił go pomoc w szklarni. Tomek ucieszył się bardzo, bo ostatnio jakoś rzadziej tutaj bywał. Z ochotą zabrał się za wykonywanie prac związanych z pielęgnacją kwiatów. Tata Tomka chciał od razu przejść do rzeczy i porozmawiać ze swoim synem o metodach zabezpieczania się podczas uprawiania seksu. Parę razy otwierał już usta, aby zacząć rozmowę ale w ostatniej chwili milkł. Okazało się że zaczęcie rozmowa ze swoim synem na tak intymne tematy okazała się trudniejsza niż myślał. W końcu zdecydował się na rozmowę bez owijania czegokolwiek w bawełnę. Okazało się to dobrą metodą. Tomek z uwagą wysłuchał co trochę nieporadnie chciał mu jego tata powiedzieć. W końcu powiedział, posłuchaj tato, ja dużo na ten temat czytałem. Jest to co prawda tylko teoria ale powiem ci wszystko co na ten temat wiem. Później wysłucham tego co ty możesz mi przekazać jeśli chodzi o praktyczną stronę tego tematu. Jego tata ucieszył się z takiego postawienia sprawy. Dalsza rozmowa toczyła się nie z pozycji ojciec mówi a syn słucha, tylko z pozycji dwóch równorzędnych partnerów wymieniających się informacjami. Okazało się że Tomek bardzo dużo wiedział o seksie i bardzo odpowiedzialnie do tego podchodził. To uspokoiło jego tatę. Po jakimś czasie, zaproponował aby jak zwykle udali się do domu i skosztowali pysznego ciasta upieczonego przez jego żonę i jednocześnie mamę Tomka. Kiedy delektowali się podwieczorkiem. Tato powiedział do mamy Tomka. Posłuchaj kochanie. Mamy bardzo mądrego i odpowiedzialnego syna. Jestem pewien że nie zrobi niczego niemądrego. Cieszę się bardzo, zawsze wiedziałem że nasz syn jest najmądrzejszym dzieckiem jakiego znam. Wszyscy wybuchnęli śmiechem, bo to stwierdzenie mamy zabrzmiało cokolwiek dziwnie. Tomek domyślił się że w tej chwili również mama Ani rozmawia z nią o tych sprawach. Był bardzo ciekawy jak to wyglądało ale o tym będzie mógł się przekonać następnego dnia, kiedy się spotkają. Oczywiście przypuszczenia Tomka potwierdziły się. Ania co prawda trochę krępowała się rozmawiać o tych sprawach z Tomkiem, ale w końcu opowiedziała mu o przebiegu rozmowy z mamą. Po takich „instrukcjach” oboje młodzi ludzie byli przygotowani do podjęcia decyzji o przekroczeniu kolejnego progu w ich miłości. Oboje jednak rozumieli się bez słów. Wiedzieli że w tej chwili najważniejsza dla nich jest matura. Musiały im wystarczyć pocałunki, przytulania się do siebie i poczucie że mają w sobie oparcie. To dawało im motywację i siły do wytężonej pracy. Nauka bowiem wbrew panującym gdzie nie gdzie poglądom, jest bardzo ciężką pracą. Teraz większość czasu spędzali nad książkami. Bardzo często uczyli się razem z Izą. Spotykali się na przemian w jej domu lub domu Tomka. Ania miała czasami wyrzuty sumienia że trochę zaniedbuje swoją mamę. Zdarzało się bowiem że nie nocowała w swoim mieszkaniu kilka dni w tygodniu. Jej mama nie miała o to pretensji, wręcz przeciwnie wydawała się szczerze zadowolona z takiego układu i często dawała temu wyraz. Wspólnie z rodzicami Tomka i Izy starali się zapewnić młodym jak najlepsze warunki do nauki. Dawało to doskonałe wyniki. Wszystkie sprawdziany w szkole wskazywały na to że ta trójka nie miała sobie równych. Wszyscy uczyli się doskonale. Nie tylko byli przedmiotem dumy swoich rodziców ale również wszystkich bez wyjątku nauczycieli z ich szkoły. Najważniejszy dzień kończący naukę w tej szkole trójki przyjaciół zbliżał się wielkimi krokami. Oni nie specjalnie mieli czas na to aby się tym jakoś specjalnie przejmować. Uczyli się pilnie i byli pewni swojej wiedzy. Nie mogli się wprost doczekać kiedy zdobędą upragnione Świadectwo Dojrzałości. Ono bowiem otwierało im drzwi do wymarzonych studiów na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Wrocławskiego. Byli przekonani że egzaminy zdadzą bez problemów. Cieszyli się już na ten moment. Nie tylko z tego powodu że wszyscy autentycznie interesowali się tą dziedziną prawa, ale również dlatego że będą mogli razem studiować. Teraz jednak wszystkie inne sprawy oprócz nauki nie liczyły się. Wszystko zostało podporządkowane przygotowaniami do matury.
Po okresie bardzo nerwowym dla wszystkich, nadszedł wreszcie oczekiwany przez wszystkich, ten jeden jedyny dzień w ich życiu. Dzień który zamykał na zawsze pewien okres w ich życiu i jednocześnie otwierał nowy, zupełnie inny, bo pierwszy dzień dorosłego życia. Brakowało tylko małej formalności. Trzeba było zdać maturę. Jak się wszyscy spodziewali, trójka naszych przyjaciół wszystkie egzaminy zdała bez żadnych problemów.
ROZDZIAŁ III
Nasi świeżo upieczeni maturzyści wbrew utartym zwyczajom nie poszli świętować pierwszego dnia ich dorosłego życia w jakiejś knajpce a postanowili uczcić to wspólnie ze swoimi rodzicami. Tym postanowieniem wprowadzili w niezłe zdumienie swoich bliskich. Jeszcze bardziej zdziwiło ich że nie zostali zaproszeni do jakieś wytwornej restauracji. Młodzi zaprosili ich na zwiedzanie zabytków Wrocławia. Rodzice dowiedzieli się że skoro mają studiować we Wrocławiu to należałoby coś wiedzieć o tej uczelni. Dowiedzieli się że w skład jej wchodzi Aula Leopoldina. Wiedzieli już co nieco o tym obiekcie i wydał im się na tyle interesujący że postanowili bliżej przyjrzeć się temu. Po początkowym zaskoczeniu rodzice maturzystów postanowili skorzystać z tej niecodziennej propozycji swoich pociech. W najbliższą sobotę wszyscy pociągiem udali się do Wrocławia. Zaczęli zwiedzanie od tej auli. To co tam zobaczyli przekroczyło ich wyobrażenia. Nie spodziewali się zobaczyć takiego cudu architektonicznego. Młodzi przezornie zaopatrzyli się w aparaty fotograficzne i zrobili masę zdjęć. To był naprawdę doskonały pomysł. Wrażeń jakich doznali oglądając Aulę Leopoldina nie da się opisać słowami a zrobione zdjęcia pozwolą zawsze wrócić do tych cudowny chwil jakich doznali będąc tam w środku. Nie skończyło się tylko na tej auli. Zwiedzili jeszcze wiele innych ciekawych miejsc. Między innymi Ostrów Tumski i Panoramę Racławicką. Po takiej dawce różnych przyjemnych wrażeń, postanowili zakończyć pobyt we Wrocławiu zjedzeniem dobrego obiadu i udali się do restauracji usytuowanej w piwnicach wrocławskiego Ratusza. Pod wieczór wszyscy w doskonałych humorach wrócili do miejscowości w której mieszkał Tomek i Iza. Wszyscy postanowili jeszcze chwilę porozmawiać o minionym dniu przy dobrej kawie i cieście w domu rodziców Tomka. Spotkanie przeciągnęło się do późnych godzin nocnych. W tej sytuacji Ania i jej mama przyjęli zaproszenie rodziców Tomka i zostali u nich na noc. Następnego dnia wszyscy pozwolili sobie na dłuższe leżenie w łóżku. Nawet rodzicom Tomka nie spieszyło się do pracy. Tak naprawdę ich obecność nie była tam niezbędna. Ich firma zatrudniała kilkadziesiąt osób i była doskonale zarządzana przez jej kierownictwo. Przez lata rodzice Tomka zadbali o to aby dobrać sobie kadrę o najwyższych kwalifikacjach. Dzisiaj to procentowało. Spokojnie mogli wyjechać na urlop lub zrobić sobie kilka dni wolnego. Byli pewni że działalność ich firmy nie zostanie zakłócona. Co prawda nigdy nie nadużywali tego prawa, ale dzisiaj z czystym sumieniem z niego skorzystali.
Po obfitym śniadaniu, rozmawiali o wydarzeniach minionego dnia. Wszystkim podobał się pomysł uczczenia zdania matury w taki właśnie sposób. Teraz rozmawiano o egzaminach na studia, które zaczynały się za parę dni. Nikt nie miał wątpliwości że i z ich zdaniem nie będzie kłopotów, chociaż gdzieś w głębi serca wszyscy odczuwali leciutki niepokój. Egzaminy na studia to jednak coś innego niż egzaminy w szkole średniej. Biorąc jednak pod uwagę wyniki jakie osiągnęli Ania, Iza i Tomek, ich rodzice nabrali przekonania że wszystko będzie dobrze. Jak się później okazało że nikt się nie mylił. Cała trójka została przyjęta na pierwszy rok studiów na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Wrocławskiego. Dzień w którym ogłoszono wyniki, był najszczęśliwszym dniem dla trójki naszych przyjaciół i ich rodziców. Teraz należało pomyśleć o wynajęciu mieszkania we Wrocławiu. Zdecydowano że wynajmie się dwa mieszkania położone blisko siebie. Jedno zajmą Ania z Izą a drugie Tomek. Ogłoszenia o mieszkaniach do wynajęcia znaleźli na tablicy ogłoszeń w dziekanacie ich uczelni. Na drugi dzień pojechali do Wrocławia i udali się pod kilka adresów. Ku ich zaskoczeniu, znaleźli dwa mieszkania usytuowane na sąsiednich klatkach jednego bloku mieszkalnego. W dodatku były one oddalone od uczelni o kilkadziesiąt metrów. Nic lepszego nie mogło im się trafić. Natychmiast podpisali umowy i wpłacili zaliczki. Bardzo zadowoleni wrócili do swoich domów. Przez kilka następnych dni zastanawiali się gdzie mają spędzić wakacje. Po długich dyskusjach zdecydowali się na wypoczynek nad Jeziorami Turawskimi niedaleko ich miejsca zamieszkania. Wynajęli dwa domki nad jednym z jezior od połowy lipca do końca sierpnia. Kiedy dowiedzieli się że w pobliskiej przystani harcerskiej organizowany jest kurs żeglarski, poczuli się bardzo szczęśliwi. Jak dotąd wszystko układało im się pomyślnie. Okazało się że Iza musi jeszcze przed ich wspólnym wyjazdem pojechać do swoich krewnych, załatwić jakieś sprawy rodzinne. Mama Ani musiała pojechać na kilka dni w „delegację”a rodzice Tomka wyjechali na tydzień do Poznania na targi rolnicze. Tomek z Anią zostali sami na „gospodarstwie”. Oboje czuli że zbliża się coś ważnego w ich życiu. Doznawali jakiś dziwnych odczuć. Nie mogli tego określić ale czuli się dziwnie. Nie chcieli o tym mówić głośno ale domyślali się że dotyczy ich obojga i będzie miało związek z ich miłością. Z niecierpliwością oczekiwali na to wydarzenie.
Kiedy ich rodzice wyjechali, Ania i Tomek poczuli się bardzo dziwnie. Pierwszy raz od bardzo dawna nie wiedzieli jak z sobą rozmawiać. Albo milczeli albo ich wzajemna rozmowa zupełnie nie kleiła się. Po wspólnie przygotowanym i zjedzonym obiedzie poszli na długi spacer do pobliskiego lasu. Wrócili kiedy zaczęło się ściemniać. W dalszym ciągu nie wiedzieli jak mają się wobec siebie zachowywać. Czuli że w ich życiu w najbliższym czasie nastąpią jakieś zmiany, tylko na czym będą one polegać tego nie wiedzieli. Wieczorem pooglądali razem telewizję, chwilę porozmawiali o tym i o owym. Rozmowa jednak w dalszym ciągu nie kleiła się. Postanowili że najlepiej zrobią jak pójdą spać. Po chwili oboje udali się do swoich pokojów. Nie dane im było jednak zasnąć. Oboje kręcili się w swoich łóżkach. Po jakimś czasie kiedy sen nie przychodził, oboje w tej samej chwili jakby na rozkaz jakiegoś wewnętrznego impulsu, wstali ze swoich łóżek. Podeszli do drzwi i jednocześnie je otworzyli. Wyszli na korytarz i nagle stanęli na przeciwko siebie. Obojgu odjęło mowę. Na korytarzu panował półmrok rozświetlany tylko blaskiem księżyca. Oświetlał on postacie Ani Tomka. Ania miała narzucony na ramiona cieniutki przeźroczysty szlafroczek a Tomek ubrany był tylko w bokserki. Oboje patrzyli na siebie w milczeniu. Ogarniało ich coraz większe podniecenie. Patrząc sobie w oczy zaczęli powoli zbliżać się do siebie. Kiedy znaleźli się bardzo blisko siebie, z ramion Ani zsunął się szlafroczek i ukazała się jej cała postać. Była zupełnie naga. Tomkowi pociemniało w oczach. Myślał że z wrażenia zaraz zemdleje. Ania czuła się podobnie. Zrobiła jeszcze jeden krok i nagle oboje rzucili się sobie w ramiona. Tomek bardzo mocno przytulił Anię do siebie. Ona szukała jego ust. Po sekundzie ich wargi spotkały się. Zaczęli się bardzo namiętnie się całować. Tomek całym swoim ciałem czuł niezwykłe ciepło bijące z ciała Ani. Oboje nie wiedzieli co się z nimi dzieje. Przytulali się z całych sił. Ich ciała drżały coraz bardziej. W pewnej chwili Tomkowi wydawało się że Ania wymyka się z jego ramion. Ona jakby chcąc uchronić się przed upadkiem, objęła Tomka swoimi ramionami. Tomek podniósł ją do góry, jeszcze mocniej przytulił do siebie i zaniósł ją do swojego pokoju. Oboje coś szeptali do siebie, ale pewnie nie wiedzieli co. Słychać było tylko cichutko wypowiadane słowa, mój kochany i kocham Cię. Wszystko wokół nich wirowało, nic z zewnątrz do nich nie dochodziło. Nie byli świadomi niczego. Pragnęli tylko siebie i to tak mocno że nic innego ich nie obchodziło. Tomek zaniósł Anię na swoje łóżko i nie przestając obsypywać ją pocałunkami, delikatnie ją na nim położył. Ania zupełnie nie panowała nad swoim ciałem. Jej umysł też błądził gdzieś poza jej głową. Leżała na łóżku w oczekiwaniu na coś co nieuchronnie miało nastąpić. Nie wiedziała jednak co to miało być. Z lekkim niepokojem a równocześnie z wielką niecierpliwością oczekiwała tego czegoś nieznanego jej a jednocześnie tak bardzo od dawna oczekiwanego. Nieświadomie rozchyliła nogi i zamknęła oczy. Tomek kiedy to zobaczył chciał natychmiast wniknąć w głąb jej ciała. Pragnienie to było tak silne że aż bolesne. W ostatniej chwili jednak przypomniał sobie słowa swojego taty o odpowiedzialności. Ogromnym wysiłkiem, na chwilę opanował się i sięgnął po prezerwatywę. Gorączkowo i niezwykłym pośpiechu rozerwał opakowanie i założył ją sobie na członka. Kiedy znowu spojrzał na leżącą Anię, jego oczy zasnuła mgła. Myśli latały w jego głowie w jakimś szalonym biegu. Nie był zdolny do myślenia o niczym innym jak tylko o tym by wniknąć w jej rozgrzane do granic niemożliwości piękne ciało Ani. Wiedział że nie ma takiej siły która by go przed tym powstrzymała. Chciał wejść w nią natychmiast z całą siłą, z całą mocą swojej miłości. Jednak coś go powstrzymało. Delikatnie położył się na Anię i powolutku zaczął wkładać swojego penisa do jej cieplutkiej i bardzo mokrej waginy. Ania cichutko jęknęła. Jej biodra uniosły się leciutko do góry i po chwili opadły zastygając w bezruchu. Tomek bardzo delikatnie i powoli poruszał swym członkiem w ciele Ani. Wyglądało to tak jakby nie chciał zrobić jej jakiejkolwiek krzywdy. Nie trwało to jedna długo. W pewnym momencie Ania westchnęła i cichutko jęknęła. Następnie objęła Tomka rękoma i nogami. Jednocześnie jej biodra zaczęły poruszać się coraz szybciej w górę i w dół. Po chwili ich ciała stworzyły jedno ciało. Ich ruchy stały się jednakowe. Zaczęli poruszać się szybciej i coraz szybciej, jakby chcieli wniknąć w siebie wzajemnie. Ich oddechy były coraz szybsze, wydawało się że zaraz braknie im tchu. Oni nie byli jednak tego świadomi. Dążyli do spełnienia wszelkimi siłami. Kiedy wydawało się że może ich spotkać coś złego, nagle ich ciała uspokoiły się. Leżeli na sobie nie mając siły zsunąć się z siebie. Powoli wracała im świadomość. Zrozumieli co się wydarzyło. Tomek po chwili, kiedy jego oddech zaczął się uspokajać, zsunął się z Ani i położył się obok niej. Ania nie była zdolna otworzyć oczu. Bała się tego co zobaczy. Bała się również poruszyć się. Doznała tak cudownego uczucia że nie chciała by ono odeszło. Leżała więc bez ruchu i czekała co będzie się dziać dalej. Tomek tymczasem przytulił ją do siebie i szepcząc kocham Cię Aniu całował ją po całym ciele. To była tak miłe że w połączeniu z tym co Ania jeszcze odczuwała, wywołało u niej niekontrolowany wybuch płaczu. Tomek zerwał się z łóżka i przerażony pytał się co się stało. Aniu, czy zrobiłem Ci coś złego, czy skrzywdziłem Cię? Ania spojrzała na niego. Starając się opanować łzy które zalewały jej oczy zdołała tylko wyszeptać. Tomeczku, nic złego oczywiście nie zrobiłeś. Wręcz przeciwnie. Uczyniłeś mnie najszczęśliwszą kobietą na świecie. Więc dlaczego płaczesz? zapytał Tomek. No właśnie dlatego że jestem szczęśliwa. Nic nie rozumiem mruknął Tomek. Wiem że nie rozumiesz, ale tak jest, powiedziała. Choć do mnie głuptasie i przytul mnie mocno. Widząc zdziwienie na jego twarzy, uśmiechnęła się tak ślicznie jak tylko potrafiła i przyciągnęła go ku sobie. Przez chwilę leżeli jeszcze obok siebie przyglądając się swoim nagim ciałom. Początkowo byli trochę speszeni tą nową dla nich sytuacją. Po chwili, kiedy nacieszyli się swoim widokiem, wstali i poszli do łazienki. Pod prysznicem przypatrywali się jeszcze sobie. Zaczęli wzajemnie obmywać swoje ciała. Poczuli znowu przypływ ogromnego pożądania. Zaczęli się przytulać i wzajemnie pieścić. Znowu otaczający ich świat zaczął odpływać z ich świadomości. Nie mogli wprost doczekać się, kiedy znowu znajdą się w łóżku. Prawie wbiegli do sypiali i rzucili się na łóżko. Z jeszcze większą zachłannością niż poprzednio oddali się pieszczotom. Jeszcze niedawno Ania była bardzo zaskoczona tym co się wydarzyło i co by nie mówić była bardzo zawstydzona. Powoli jednak odzyskiwała pewność siebie. Jej marzenia doczekały się realizacji. Od dawna pragnęła tego całą sobą. Nie wiedziała jednak jak to się odbędzie. Nie miała przecież w tej dziedzinie żadnych doświadczeń, więc trochę bała się tego co mało się wydarzyć. Wiedziała również że Tomek też nie miał żadnego doświadczenia w tej materii. Bardzo chciała aby ten ich pierwszy raz wypadł jak najlepiej, ale obawiała się że przy braku jakiegokolwiek doświadczenia, mogą coś zepsuć. Na szczęście jej obawy okazały się nieuzasadnione. To co się wydarzyło było tak cudowne że pragnęła aby jej życie składało się tylko z takich przyjemnych doznać. Ponieważ zdawała sobie sprawę z tego że nie będzie to możliwe, postanowiła że zrobi wszystko aby tych cudownych momentów było jak najwięcej. Kiedy więc ponownie leżeli obok siebie w łóżku i ich ciała domagały się spełnienia ich żądzy, przejęła inicjatywę. Nie miała pojęcia co zrobić aby przyjemność jaką doznawali przed chwilą wzniosła się na szczyty ich pragnień, ale jej ciało wiedziało. Zanim zdołała cokolwiek pomyśleć, jej usta odnalazły usta Tomka i wpiły się w nie z całą mocą. Ich drżące ciała splotły się w mocnym uścisku. Jej ręce pieściły ciało Tomka i po chwili dotknęły jego penisa. On jakby tylko na to czekał i wyprężył cały się z pożądania. Nie zdając sobie sprawy z tego co się z nią dzieje, nagle nie wiedząc dlaczego przywarła ustami do członka Tomka. Zaczęła rytmicznie poruszać nim swoimi dłońmi a jej usta całowały i ssały do z czułością. Ciało Tomka całe zesztywniało. Jego biodra uniosły się lekko do góry robiąc więcej miejsca na pieszczoty którymi obdarzała go Ania. Kiedy już wydawało się że nic nie powstrzyma Tomka przed osiągnięciem orgazmu, nagle Ania jakby wyczuwając że nadchodzi ten moment nagle przerwała. Objęła swoimi rękoma głowę Tomka i szepcząc coś do jego ucha, czego on nie był w stanie zrozumieć, ściągała jego głowę w okolice swojego podbrzusza. Tomek z początku był bardzo zaskoczony. Spodziewał się spełnienia, gdy tymczasem wszystko zatrzymało się na chwilę. Kiedy jego głowa znalazła się między nogami Ani poczuł cudowny zapach jej ciała. Wyczuł że jej wagina jest bardzo mokra i cała pulsuje. Ania przy tym kręciła biodrami i coraz głośniej pojękiwała. Tomek nie myśląc co robi zaczął namiętnie całować waginę Ani. W miarę jak to robił jego podniecenie rosło w niezwykle szybkim tempie. Ania coraz głośniej pojękiwała a jej wagina robiła się coraz bardziej mokra. Tomek nie mógł już powstrzymywać swojej żądzy. Oboje tak zatracili się w tych wzajemnych pieszczotach, że nie mogli już dłużej panować nad swoim podnieceniem. Ania nagle krzyknęła kochany wejdź we mnie teraz i z całej siły. Nie musiała tego powtarzać bo Tomek już cały drżący z podniecenia wszedł w Anię tak głęboko jak tylko zdołał. Oboje tak mocno spletli się z sobą że na chwilę stracili możliwość oddychania. Jednocześnie poruszali się tak szybko że wydawało się że ich ciała zaraz eksplodują. Jeszcze chwilę to trwało, kiedy z ust Ani wyrwał się głośny krzyk. Jej ciało wyprężyło się i zesztywniało. Ania jeszcze raz krzyknęła i prawie bez czucia opadła na łóżko. W tej samej sekundzie u Tomka nastąpił wytrysk. Czuł się tak cudownie że zdziwiło go to, że wszystko trwało tak krótko. Potwornie zmęczony opadł na łóżko obok Ani. Ona leżała bez ruchu. Miała zamknięte oczy i głośno oddychała. Tomek znowu trochę się przestraszył, ale przypomniał sobie że widział już u Ani taką reakcję. Pomyślał że chyba to jest normalne więc uspokoił się i położył się obok swojej ukochanej, przytulając ją mocno. Po kilku minutach Ania otworzyła oczy, popatrzyła na Tomka, uśmiechnęła się wesoło i powiedziała, dziękuję Ci Tomeczku. Nigdy jeszcze nie przeżyłam czegoś podobnego. Jeśli tak ma wyglądać nasze życie to ja nie chcę wychodzić w ogóle z łóżka. Ja też odpowiedział Tomek. Jednego tylko żałuję powiedziała Ania i tak jakoś dziwnie spojrzała na Tomka. Czego żałujesz? przestraszył się Tomek, czy zrobiłem coś nie tak? Ania uśmiechnęła się tak ślicznie jak to tylko ona to potrafiła i powiedziała, żałuję że nie zrobiliśmy tego już dawno temu. Zobacz ile straciliśmy, powiedziała i zaczęła się śmiać. Tomek też śmiał się razem z nią i powiedział. Aniu, obiecuję Ci że teraz zrobię wszystko aby to nadrobić. Naprawdę zapytała zalotnie Ania? no to na co jeszcze czekasz? i z uśmiechem rzuciła się na niego. Znowu zaczęła go pieścić rozpoczynając od masażu jego członka. Tomkowi bardzo się to spodobało i nie pozostając jej dłużny zajął się pieszczeniem jej waginy. Po chwili zatracili się znowu w miłosnych igraszkach. Tak im to się spodobało że zupełnie zapomnieli o jedzeniu. Kiedy zaczęło już się ściemniać, głód zaczął im naprawdę dokuczać.
Wyskoczyli szybko z łóżka, wzięli gorący prysznic i z zapałem zaczęli przygotowywać sobie kolację, bo o śniadaniu i obiedzie po prostu zapomnieli. Byli bardzo zmęczeni ale nie mogli się sobą nacieszyć. Cały czas patrzyli na siebie w taki sposób jakby widzieli się po raz pierwszy. Pragnęli być cały czas blisko siebie, tulić się do siebie i pieścić wzajemnie swoje ciała. Zjedli kolację w takim pośpiechu jakby coś się paliło. Spojrzeli na siebie i nie musieli nic mówić. Rozumieli się bez słów. Jednocześnie wstali od stołu i znowu błyskawicznie znaleźli się w sypialni. Natychmiast zaczęli znowu tą szaleńczą grę miłosną. Późno w nocy zupełnie wyczerpani zasnęli wreszcie przytuleni mocno do siebie. Rano kiedy Ania znowu domagała się pieszczot, Tomek zorientował się że nie ma już prezerwatyw. Powiedział o tym Ani. Nie możemy przecież kochać się bez zabezpieczeń i dodał, wybacz ale ja szybko wyskoczę do apteki i kupię odpowiednią ilość. Ani nie bardzo to odpowiadało. Nie chciała tracić ani chwili z tego cudownego uczucia jakie dostarczało jej kochanie się z Tomkiem. Była jednak świadoma że nie mogą zatracić się w miłości bez reszty. Mimo wszystko muszą zachowywać się odpowiedzialnie. Westchnęła smutno i powiedziała. No dobrze mój kochany, masz rację. Wyskakuj szybko z łóżka zanim się nie rozmyślę się i nie zrobię czegoś aby zatrzymać Cię tutaj. Ja w tym czasie spróbuję jakoś ogarnąć ten bałagan który razem tu zrobiliśmy. Acha, powiedziała kiedy Tomek już zabierał się do wyjścia z domu, zrób jeszcze jakieś zakupy, abyśmy nie umarli tutaj z głodu. Oczywiście kochanie, powiedział. Masz rację, wrócę tak szybko jak tylko będzie to możliwe. Ania zabrała się za sprzątanie. Zaczęła od zmiany pościeli w ich sypialni. Kiedy Tomek po prawie godzinie wrócił,
cały dom był dokładnie wysprzątany. Ania krzątała się w kuchni a wkoło roznosił się zapach świeżo zmielonej kawy. Przy śniadaniu wesoło rozmawiali z sobą. Zniknęły resztki skrępowania które mimo wszystko towarzyszyło im wcześniej. Postanowili troszkę odpocząć od tych miłosnych szaleństw i postanowili zaraz po śniadaniu wybrać się do pobliskiego lasu na przechadzkę. Niestety cały plan nie wypalił. Kiedy tylko wstali od stołu, ich oczy spotkały się a ciała zaczęły drżeć. Nie mogli nad tym zapanować i jak tylko mogli najszybciej pobiegli do sypialni zrywając po drodze z siebie ubrania. To było istne szaleństwo. Znowu zaczęli się kochać bez opamiętania. Instynktownie czuli że te kilka dni które zostały im do powrotu rodziców, muszą maksymalnie wykorzystać dla siebie. Robili wszystko aby nacieszyć się sobą na zapas. Wiedzieli że za kilka dni ich kontakty ulegną ograniczeniu, więc wykorzystywali te chwile aby być jak najdłużej z sobą. Wszystko co dobre, kiedyś się kończy. Tak było i tym razem.
W niedzielę wieczorem wrócili rodzice Tomka. Mimo tego że byli bardzo zmęczeni chcieli dowiedzieć się jak radzili sobie ze wszystkim Ania i Tomek. Usiedli w dużym pokoju. Ania podała ciasto, które na szczęście zdążyła upiec i zaczęli rozmawiać. Kiedy rodzice Tomka spojrzeli na swojego syna i Anię, wszystko stało się jasne. Właściwie o nic już nie musieli pytać. Twarze tych młodych ludzi jaśniały takim blaskiem, jakby chciały powiedzieć, tak jesteśmy bardzo szczęśliwi, bardzo się kochamy i chcemy być z sobą. Rodzice Tomka spojrzeli na siebie i jednocześnie powiedzieli. Chcieliśmy wypytać was o wszystko, ale już nie musimy. Wasze miny powiedziały nam wszystko. Cieszymy się bardzo, bo sądzimy że łączy was prawdziwe uczucie. Mama dodała jeszcze, wiecie co? tak naprawdę to wam zazdrościmy. Miłość i to taka jaka Was spotkała nie zdarza się często. Jest to cudowne uczucie i by mogło się rozwijać musicie bardzo o nie dbać. My też przeżywaliśmy coś takiego, ale to było bardzo dawno. Później różnie się w naszym życiu układało, ale jak widzicie my nadal się kochamy. Bierzcie z nas przykład i kochajcie się nadal. Nie zepsujcie tego, bo powrotu do raz zdradzonej miłości już nie ma. Ania i Tomek popatrzyli na jego mamę. Zastanowiły ich jej słowa. Dotychczas nie myśleli o swoim uczuciu pod takim kątem. Teraz uświadomili sobie że rzeczywiście życie może tworzyć różne sytuacje. Postanowili sobie w duchu że zapamiętają te słowa i zrobią wszystko aby ich miłość przetrwała do końca ich dni. Tomek i Aniu czując że rodzice na prawdę cieszą się ich szczęściem, pierwszy raz w ich obecności przytulili się do siebie i pocałowali namiętnie. Rodzice Tomka uśmiechnęli się podeszli do nich i serdecznie przytulili ich do siebie. Tata Tomka powiedział zwracając się do Ani. Wiesz że bardzo cię polubiliśmy i nic nie mielibyśmy przeciwko temu aby w przyszłości stworzyć prawdziwą rodzinę. To jednak zależy włącznie od was. Patrząc z perspektywy czasu wiemy że często pierwsze zakochania się nie wytrzymują próby czasu, ale my obserwujemy was od samego początku waszej znajomości. Jesteśmy pewni że w waszym przypadku pokonacie wszystkie przeciwności losu jakie na pewno spotkacie na swojej drodze życia i Wasza miłość przetrwa. My z pewnością będziemy was wspierać we wszystkim. To tyle „kazania” na ten temat. Jesteśmy bardzo zmęczeni po podróży z Poznania a jutro czeka nas dużo pracy w firmie, tak że wybaczcie nam, my idziemy spać. Porozmawiamy jutro wieczorem. Ania i Tomek tylko na to czekali. Sami też marzyli o łóżku, tylko w ich przypadku miało ono służyć im w nieco innym celu niż rodzicom Tomka. Starali się wykorzystać tą ostatnią noc kiedy mogli się tak swobodnie zachowywać. Kochali się tak intensywnie że dopiero nad ranem kiedy byli już bardzo wyczerpani, zasnęli.
Obudzili się dopiero po południu. Musieli wszystko doprowadzić do porządku i przygotować coś do jedzenia bo nie było wiadomo kiedy rodzice Tomka wrócą do domu. Ania postanowiła zadzwonić do Kliniki Hematologicznej do Wrocławia i porozmawiać o stanie zdrowia swojej mamy. Wiedziała oczywiście że mama nie jest w jakiś delegacji jak usiłowała jej wmówić, tylko poddaje się leczeniu w tej klinice. Lekarz uspokoił Anię. Powiedział że jak na razie leczenie przynosi spodziewane rezultaty i ma nadzieję że doprowadzi to do całkowitego wyleczenia jej mamy. Oczywiście uprzedził że jej mama przez kilka dni będzie się czuć trochę osłabiona ale to szybko minie. Po tej rozmowie Ania poczuła się najszczęśliwszą kobietą na świecie. Przeżywała uczucie wielkiej wspaniałej miłości, zdrowie jej mamy poprawiało się a w dodatku została całkowicie zaakceptowana przez rodziców Tomka. Ponadto rozpoczynała za parę miesięcy wymarzone studia. Teraz czekały ją jeszcze wspaniałe wakacje. Czy można oczekiwać jeszcze czegoś więcej. Z pewnością nie, odpowiedziała sobie i dodała, jestem nieprawdopodobnie szczęśliwa. Chcąc wyrazić to swoje odczucia czynem, podbiegła do Tomka i z niezwykłą wręcz zachłannością zaczęła go namiętnie całować. Tomek ze zdziwieniem patrzył na Anię. Już chciał coś powiedzieć, gdy usłyszał. Nic nie mów Tomeczku, to ze szczęścia i po raz drugi w ciągu kilku ostatnich dni rozpłakała. To ze szczęścia powtarzała, na przemian śmiejąc się i płacząc. Tomek wiedział już że jego ukochana tak czasami reaguje kiedy jest szczęśliwa, powiedział. Wiesz Aniu że ja kocham cię do szaleństwa i zrobię wszystko abyś była cały czas szczęśliwa. Potem mocno ją przytulił. Trwali tak w tym uścisku kilka minut. Kiedy ochłonęli, Ania powiedziała, ja chyba zwariowałam, ale nic na to nie poradzę. Teraz wracam już do rzeczywistości. Pomóż mi Tomeczku bo musimy przygotować coś pysznego do jedzenia. Twoi rodzice z pewnością mieli dzisiaj tyle pracy że na pewno nie myśleli o jedzeniu. Masz rację kochanie powiedział Tomek i z ochotą oboje zabrali się za przygotowywanie podwieczorku i kolacji. Rodzice wrócili późnym popołudniem. Mimo że widać było na ich twarzach zmęczenie, byli w dobrym nastroju. Poprosili o kolację a podwieczorek zostawili sobie na później. Kiedy zaspokoili głód, poprosili o ciasto i kawę i zaprosili Anię i Tomka do stołu. Chcieli porozmawiać z nimi o ostatnich wydarzeniach. Rozmowa przebiegała w bardzo serdecznej atmosferze. Rozmawiano o najbliższych planach młodych ludzi. Wszyscy zgodzili się że ostanie przygotowania do matury i egzaminów na studia były dla nich bardzo wyczerpujące i niewątpliwie zasłużyli na odpoczynek. Młodzi powiedzieli że ich plany co do spędzania wakacji nie zmieniły się. Chcieli tak jak uzgodnili wcześniej, wypoczywać nad Jeziorami Turawskimi. Mają już wszystko uzgodnione i czekają tylko na Izę, która lada dzień powinna wrócić od swoich krewnych. W takim razie powiedział tata Tomka, nie ma co ukrywać że skonsumowaliście swoją miłość, w związku z czym myślę, że trzeba by zmienić trochę zasady zamieszkania w wynajętych już we Wrocławiu mieszkaniach. Proponuję abyście razem zamieszkali w jednym mieszkaniu a Iza sama w drugim. My z mamą pokryjemy oczywiście wszystkie koszty z tym związane. Oczywiście musimy jeszcze zapytać o zdanie Twoją mamę, Aniu. Myślę jednak że i ona nie będzie miała nic przeciwko takiemu rozwiązaniu. Co wy na to? zapytał jeszcze po chwili. Tomek i Ania odpowiedzieli że nie spodziewali się takiego obrotu sprawy, ale bardzo się z tego cieszą. Obiecali że będą zachowywać się bardzo odpowiedzialnie i nie dadzą im powodów do zmartwień. W takim razie sądzimy że jeśli tylko mama Ani zgodzi się na to rozwiązanie, możemy być pewni że doskonale będziecie radzić sobie na studiach i w normalnym życiu. Następnie wszyscy w serdecznej atmosferze zajęli się ciastem i kawą. W pewnym momencie mama Tomka zapytała, czy ja dobrze widzę, wy pijecie kawę? dotychczas piliście tylko herbatę. Mamo, powiedział Tomek niedawno weszliśmy tak na prawdę w świat dorosłych, więc i nasze zwyczaje też muszą ulec zmianie. Poza tym nie ma chyba nic złego w piciu kawy, prawda? Oczywiście Tomeczku, nie robię wam żadnych wyrzutów, tylko ta zmiana w waszych upodobaniach troszeczkę mnie zaskoczyła, powiedziała jego mama. Poza tym wszystko jest dla ludzi i wszystkiego będziecie musieli spróbować. Jest tylko jedna zasada, we wszystkim należy zachować umiar. Czy w miłości też? zapytał tomek. To pytanie wywołało wybuch śmiechu ze strony rodziców Tomka. Myślę powiedział po chwili tata Tomka, że to jest jeden z nielicznych wyjątków, ale i tutaj też trzeba być ostrożnym. Czasami zbyt dużo słodyczy może zaszkodzić. Teraz wszyscy śmiali się wesoło. Tato zapytał jeszcze czy wiedzą kiedy wraca mama Ani. Ma wrócić jutro, Powiedziała Ania. Rozmawiałam z lekarze i dowiedziałam się że leczenie przynosi dobre rezultaty. To dobrze powiedzieli jednocześnie rodzice Tomka. Myślimy jednak że przez jakiś czas nie będziemy nic mówić że wiemy o jej chorobie. Poczekamy aż ona sama zechce nam o tym powiedzieć. Tak będzie najlepiej zgodziła się Ania i dodała, zupełnie zapomniałam o tym że nie byłam w domu od wyjazdu mamy. Muszę koniecznie zaraz tam pojechać, zrobić jakieś zakupy i trochę posprzątać. Poczekaj Aniu, powiedział tato Tomka. Jutro z samego rana zawiozę ciebie i Tomka do twojego mieszkania. Po drodze zrobimy niezbędne zakupy. Później będziecie czekać na powrót mamy. Myślę jednak że ona jak poprzednio będzie bardzo osłabiona i w tej sytuacji dobrze by było abyś Tomku wrócił wieczorem do domu. Musicie zapewnić mamie Ani trochę prywatności i dać jej odpocząć. Do młodych dotarło że na jakiś czas muszą być z dala od siebie. Zrobiło im się smutno. Zrozumieli że oprócz ich miłości istnieje jeszcze proza życia. Nie mogli zostawić mamy Ani w jej stanie bez opieki. Zgodzili się więc natychmiast na propozycję taty Tomka. Obiecali sobie tylko że będą dzwonić do siebie tak często jak to tylko możliwe. Ponieważ zrobiło się już późno wszyscy udali się na spoczynek. Zaraz po śniadaniu Ania, Tomek i jego tata pojechali samochodem do mieszkania Ani. Wcześniej zrobili zakupy. Ania z Tomkiem zostali w mieszkaniu i zajęli się porządkami. Tata tomka wrócił do pracy. Po południu wróciła mama Ani. Była jak zwykle bardzo blada i widać było że jest bardzo słaba. Ucieszyła się na widok Ani i Tomka. Mimo zmęczenia powiedziała że chętnie zje z nimi obiad. Po obiedzie wypytała ich jak sobie poradzili ze wszystkim kiedy jej i rodziców Tomka nie było w domu. Nie musiała nawet pytać kiedy spojrzała na ich twarze na których było wypisane szczęście. Kiedy potwierdzili to co wyczytała z ich twarzy bardzo się ucieszyła. Gołym okiem było widać że mama Ani ze wszystkich sił chce udawać że nic jej nie dolega i próbuje wesoło z nimi rozmawiać. Oni wiedzieli jednak ile wysiłku to ją kosztuje. Porozmawiali jeszcze chwilę i Tomek powiedział że czeka go jeszcze trochę pracy w domu w związku z przygotowaniami do wyjazdu na wakacje. Powiedział że chętnie wpadnie jutro ale pod warunkiem że mama Ani dojdzie już do siebie po powrocie z „delegacji”. Oczywiście otrzymał odpowiedź że zawsze jest tu mile widziany i oczekiwany. Ma się nią zbytnio nie przejmować i przychodzić nawet bez zapowiedzi kiedy tylko zechce. Tomek ucieszył się i powiedział że chętnie z takiego zaproszenie będzie korzystał. Później pożegnał się pojechał do domu. Wcześniej jeszcze powiedział Ani aby uważała na swoją mamę i gdyby coś złego się działo ma zaraz go powiadomić. Po przyjeździe do siebie zdał dokładną relację swoim rodzicom z pobytu w domu Ani. Powiedział też że to zaobserwował w zachowaniu mamy Ani było zgodne z tym co powiedział im lekarz który ją leczy. Dodał jeszcze że oprócz zmęczenia, nic niepokojącego nie zauważył. Uspokoiło to rodziców Tomka. Mama powiedziała że jeszcze przed ich wyjazdem nad jeziora chcieli spotkać z mamą Ani. Następnego dnia wróciła Iza. Ku zaskoczeniu wszystkich nie przyjechała sama. Przyjechała z Adamem którego poznała u swoich krewnych. Wydawał się dość miłym młodym człowiekiem. Było jednak w nim coś tajemniczego. Rodzicom wydawało się że nie był on zupełnie szczery w tym co mówił. Nie mieli do niego jakiś konkretnych zastrzeżeń ale coś z nim było nie tak. Ostatecznie jednak przestali się tym martwić. W końcu był chłopakiem Izy a ona nie widziała nic niepokojącego w tym co opowiadał o sobie. Ostatnie dni przed wyjazdem młodzieży nad jeziora upłynęły na omawianiu planów z tym związanych. W przeddzień wyjazdu do rodziców Tomka przyjechała mama Ani. Wyglądała bardzo dobrze i zapewniała wszystkich że co prawda praca w delegacji była bardzo męcząca ale już odpoczęła i teraz wszystko jest już w porządku. Powiedziała że ma kilka dni wolnego i chętnie je spędzi z rodzicami Tomka. Oczywiście oni zgodzili się z ochotą. Była to jakaś swoista gra. Wszyscy wiedzieli jak jest naprawdę z mamą Ani a właściwie z jej „delegacjami”, ona chyba też domyślała się że wszyscy wiedzą jaka jest prawda, ale wszyscy udawali że o niczym nie wiedzą. Obowiązywała oficjalna wersja i wszyscy przyjmowali ją do wiadomości. Kiedy wszystko było już uzgodnione jeśli chodzi o wakacje młodych, tata Tomka zaoferował się że odwiezie wszystkich do ośrodka w Turawie gdzie mają wynajęte domki. Młodzi zaprotestowali, chcieli wszyscy pojechać pociągiem a później autobusem. Cóż to była ich decyzja. Następnego dnia młodzi ludzie wyjechali. Po ich wyjeździe zrobiło się bardzo smutno. Nagle dom wydawał się tak jakby pozbawiono go życia. Nie było w nim tego gwaru jak codziennie dotychczas. Za to rodzice Tomka i mama Ani mogli w spokoju porozmawiać o przyszłości ich dzieci. Dla nikogo nie było już tajemnicą że ta ich miłość musi skończyć się małżeństwem. Chodziło tylko o to aby odpowiednio wcześnie przygotować się na to. Dyskutowano jaki termin byłby najodpowiedniejszy. Ich pociechy bowiem zaczynają dopiero swoje dorosłe życie. Zaczynali studia. Ich rodzice zgodzili się co do jednego. Bez uzgodnienia wszystkiego z młodymi nie mogą niczego przygotowywać. Rozważano tylko różne warianty. Zgodzono się tyko co do tego że Ania i Tomek powinni zamieszkać we Wrocławiu razem a nie jak wcześniej planowano że Tomek będzie mieszkał osobno a Ania z Izą razem. Teraz jednak kiedy wszystko się zmieniło najlepszym rozwiązaniem będzie jeśli Ania z Tomkiem będą mieszkać razem. Postanowiono jeszcze że kosztami czynszu i utrzymania podzielą się po połowie. O konkretach porozmawiają ze swoimi dziećmi po ich powrocie z wakacji. Mama Ani spędziła jeszcze w domu rodziców Tomka pełne dwa tygodnie. W tym czasie wszyscy bardzo się polubili i nabrali do siebie pełnego zaufania. Po jakimś tygodniu, któregoś wieczoru kiedy wspólnie spędzali czas przy lampce czerwonego wina, mama Ani otworzyła się przed gospodarzami. Opowiedziała im wszystko o swoim życiu, o wielkiej miłości którą przeżyła ze swoim mężem, jego bezsensownej śmierci i o miłości do Ani. Powiedziała im też o swoje chorobie i jak bardzo boi się aby nie musiała zbyt szybko odejść z tego świata zostawiając Anię bez opieki. Rodzice Tomka po wysłuchaniu jej bardzo smutnej opowieści, też zdradzili jej pewną tajemnicę. Powiedzieli mianowicie że już od dłuższego czasu oni i ich dzieci wiedzą o jej chorobie. Są w stałym kontakcie z jej lekarzem. Zapewnili ją że traktują Anię jak członka swojej rodziny. Bardzo ją lubią a wręcz kochają i nie dopuszczą do tego aby kiedykolwiek spotkała ją jakaś krzywda. Tomek jest w niej szaleńczo zakochany i też będzie robił wszystko aby przy jego boku czuła się zawsze kochana i bezpieczna. Z całą pewnością nie pozwoli ją nikomu skrzywdzić. Mama Ani bardzo się wzruszyła. To był dla wszystkich bardzo szczególny wieczór. Stworzył on nową naprawdę szczęśliwą rodzinę, która mogła zawsze liczyć na siebie. Mama Tomka powiedziała jeszcze do mamy Ani że z tego co powiedział im lekarz z Kliniki Hematologii we Wrocławiu, leczenie przynosi pozytywne rezultaty, więc niech nie martwi się na zapas. Poza tym ma teraz w nich nie tylko prawdziwych przyjaciół, ale również stworzyli już rodzinę. Co prawda jeszcze nie formalnie ale w rzeczywistości tak już jest. Następny tydzień wolny czas wszyscy spędzali bardzo przyjemnie na wspólnych spacerach po okolicy i miłym spędzaniu czasu na wspólnych posiłkach. Rodzice Tomka pokazali również mamie Ani swoją firmę. Ona była bardzo zdziwiona. Nie sądziła że jest ona tak duża. Słyszała od Tomka że jego rodzice mają szklarnie a tu okazuje się że jest to ogromny zakład produkcyjny. To nie tylko uprawa warzyw i kwiatów ale również przetwórstwo i dystrybucja. Poza tym w skład tego kompleksu wchodziła również sieć kilkunastu sklepów na terenie całego województwa. W tej firmie pracowało kilkaset osób z okolicznych miejscowości. Mama Ani nie mogła wyjść z podziwu jak to wszystko jest dobrze zorganizowane. Tata Tomka wyjaśnił jej że wraz z rozwojem firmy największy nacisk kładł na zatrudnienie wysoko wykwalifikowanych pracowników. To przyniosło doskonałe wyniki. Jeśli dodać do tego miłą atmosferę panującą w firmie, wszystko działało jak w szwajcarskim zegarku. Rodzice Tomka nie musieli codziennie przychodzić do pracy. Kadra kierownicza doskonale ze wszystkim sobie radziła. Każdy pracownik czuł się odpowiedzialny za wszystko co tutaj robił. Wszyscy wiedzieli że od ich dobrej pracy zależy nie tylko rozwój firmy ale również ich zarobki. Właściciele potrafili za dobrą pracę sowicie wynagradzać. Za to gdy ktoś nie dbał należycie o wspólne dobro, natychmiast został zwolniony. Pracownicy bardzo cenili sobie takie stawianie sprawy. To motywowało ich do dobrej pracy. Któregoś wieczoru tata Tomka powiedział że zamierza z tej firmy stworzyć firmę rodzinną. Chciałby aby po studiach Ania z Tomkiem podjęli tam pracę. Zaproponował również mamie Ani pracę, jeśli tylko wyrazi na to ochotę. To całkowicie ją zaskoczyło. Po chwili powiedziała że musi to przemyśleć bardzo dokładnie. Poza tym tak do końca nikt nie wie jakie będą rezultaty jej leczenia. W każdym razie bardzo się cieszy z tej propozycji i bardzo poważnie nad wszystkim się zastanowi. Tymczasem młodzi przyjaciele dotarli już do celu swojej podróży. Zaczęli urządzać się w wynajętych domkach wynajętych w jednym z ośrodków wypoczynkowych rozlokowanych w pobliżu jednego z Jezior Turawskich. Ania z Tomkiem zajęli jeden domek a Iza z Adamem drugi. Domki postawione były wśród niewielkiego lasku sosnowego. Do brzegu jeziora było dosłownie kilkanaście metrów. Miejsce to wszystkim bardzo się spodobało. Po rozmieszczeniu swoich bagaży w tych domków cała czwórka wybrała się na zwiedzanie najbliższej okolicy. Już po paru minutach natknęli się na grupkę rówieśników, którzy podobnie jak oni przyjechali tutaj przed kilkoma godzinami. Przedstawili się sobie i wspólnie wybrali się poznawać okolice. Okazało się że niedaleko jest przystań jachtowa. Postanowili przyjrzeć się zacumowanym tam łódeczkom i jachtom różnej wielkości. Okazało się również, że od jutra jest tutaj organizowany kurs na sternika jachtowego. Większość z grupki tej nowo przybyłej młodzieży postanowiła skorzystać z takiej okazji. Byli w niej oczywiście nasi dobrzy znajomi. Niedaleko ich domków odkryli miejsce gdzie można było rozpalić ognisko. Postanowili przyjść tam wieczorem. Zapowiadało się ciekawie. Tomek zauważył że kilkoro z nowo poznanych sąsiadów miało z sobą gitary, stworzyła się więc okazja do wspólnego śpiewania i lepszego poznania się. Wieczorem przy ognisku wszyscy świetnie się bawili. Rano natomiast Ci którzy zapisali się na ten kurs stawili się o wyznaczonej godzinie na pomoście jachtowym. Zajęcia zaczęły się wykładami teoretycznymi. Trwały cały dzień. Dopiero następnego dnia pozwolono uczestnikom w towarzystwie instruktorów wejść na pokłady jachtów. Kurs miał trwać cały miesiąc. Zapowiadała się więc niezwykła przygoda. Oczywiście zajęcie nie trwały cały dzień. Było też sporo wolnego czasu, który nasi znajomi wykorzystywali na zwiedzanie okolic Jezior Turawskich. Ania z Tomkiem świetnie się tutaj czuli. Ich miłość rozkwitała. Zauważyli natomiast że między Izą i Adamem jest coś nie tak. Niby na pozór wszystko wyglądało dobrze, ale Tomek zbyt dobrze znał Izę by nie domyślić się że coś między Izą i Adamem nie jest normalne. Kiedy nadarzyła się okazja że spotkali ją bez Adama, Tomek zapytał ją wprost o co chodzi. Iza powiedziała że Adam chyba nie mówi jej wszystkiego o sobie i chyba coś ukrywa a to jej nie bardzo się podoba. Tomek zasugerował że może dzisiaj przy ognisku spróbują go trochę przepytać. Iza stwierdziła że jest to dobry pomysł. Tomek powiedział że pokieruje rozmową w taki sposób aby dowiedzieć się jak najwięcej o Adamie. Przy ognisku Tomek zaczął rozmowę na temat studiów. Inni też podchwycili ten temat. Tylko Adam nie bardzo chciał o tym rozmawiać. Nie chciał opowiadać o szczegółach swoich studiów. Wymijająco odpowiadał również o egzaminach i swoich planach na przyszłość. W pewnym momencie Tomek zapytał go wprost czy w ogóle zdawał na jakieś uczelnie. Adam wstał z miejsca i powiedział, oczywiście ale nie chce mi się z Wami o tym gadać. Odwalcie się i poszedł do domku. Wydawało się to wszystkim uczestnikom zgromadzonym przy ognisku bardzo dziwne. Iza po jakiejś godzinie też wstała i poszła się do domku. Zaraz jednak wybiegła i zawołała Anię i Tomka aby przyszli jak najszybciej. Okazało się że Adama nie było w domku. Nie było też jego rzeczy. Na stoliku leżała kartka a na niej było napisane, że ma ich wszystkich dosyć i natychmiast wyjeżdża do domu. Izie zrobiło się smutno. Zastanawiała się czy rzeczywiście nie za bardzo naciskali na Adama wypytując go zbyt szczegółowo o jego sprawy osobiste. Następnego dnia po skończonych zajęciach na kursie jachtowym, temat Adama powrócił. Iza stwierdziła że chciała by wyjaśnić do końca tą sprawę, ponieważ od dawna miała wątpliwości co do prawdomówności Adama. Po naradzie postanowili udać się na Pocztę do Turawy. Iza chciała zadzwonić do swojego kuzyna i wypytać go o Adama. Połączenie uzyskała dość szybko. W miarę jak rozmawiała ze swoim kuzynem jej twarz wydłużała się ze zdziwienia. Kiedy skończyła rozmowę, przez chwilę nie mówiła nic. Na jej twarzy malował się wyraz ogromnego zdziwienia. Przystanęła na chwilę i powiedziała, ten drań mnie oszukał. Co Ty mówisz? powiedzieli jednocześnie Ania i Tomek. Wyobraźcie sobie że mój kuzyn powiedział mi że ten Adam nie jest żadnym studentem. Nie ma nawet matury. Ponadto jest zwykłym kryminalistą. Był dwa lata w poprawczaku za kradzieże różnych przedmiotów z samochodów, a kiedy przed rokiem wyszedł na wolność zajął się włamaniami do sklepów i mieszkań. Aktualnie jest poszukiwany przez milicję. Zaraz, czegoś tu nie rozumiem, powiedział Tomek. Przecież skoro Twój kuzyn u którego byłaś wiedział o wszystkim, dlaczego cię nie uprzedził z kim masz do czynienia. Powiedział mi tylko żebym dała sobie spokój z Adamem, powiedziała Iza. Więcej obiecał mi powiedzieć później, ale musiał pilnie wyjechać załatwiać jakieś sprawy. Przed moim wyjazdem już się nie widzieliśmy. To drań, powiedział Ania, chciał Cię tylko wykorzystać. Iza, czy ty z nim? nie, nie kończ odpowiedziała. Na szczęście nie spałam z nim odpowiedziała Iza. Swoją drogą, powiedzcie mi co ja mam w sobie takiego że przyciągam wyłącznie do siebie jakiś popaprańców. Przecież to nie pierwszy taki facet w moim życiu. Czy ja nie mogę trafić na kogoś normalnego? Zapytała i rozpłakała się. Ja też chciałabym aby ktoś mnie pokochał. Powiedzcie, może ze mną jest coś nie tak. Nie, nie jednocześnie zaprzeczyli jej przyjaciele. Ty jesteś fajną dziewczyną. Po prostu miałaś dotychczas pecha, ale nie martw się. Twój limit złych facetów już wyczerpałaś i na pewno niedługo też spotkasz kogoś kto zasłuży na Twoją miłość. Iza uśmiechnęła się smutno i powiedziała, chciałabym abyście mieli rację. Jej przyjaciele przytulili ją do siebie i powiedzieli, zapraszamy cię teraz na pyszne lody a one z pewnością poprawią ci humor.
Następne dni trójce przyjaciół upływały na miłym spędzaniu czasu. Uczestniczyli pilnie w kursie jachtowym, pływali na jachtach po jeziorze i kąpali się w nim. Chodzili po okolicznych lasach, zwiedzali bliższe i dalsze okolice a wieczorami spędzali czas przy ognisku. Piekli kiełbaski, grali na gitarach i śpiewali. Czas bardzo szybko im mijał. Nawet nie spostrzegli się kiedy ukończyli kurs dający im uprawnienia do kierowaniami jachtami. Bardzo się z tego ucieszyli, bo to otwierało przed nimi nowe możliwości spędzania czasu w porze letnich wakacji nad różnymi jeziorami. Niestety ich wypoczynek dobiegał końca. Z ogromnym żalem żegnali się z poznanymi tutaj ludźmi. Obiecali sobie że będą utrzymywać z sobą kontakty w przyszłości. Nastał dzień wyjazdu. Nasza trójka miała najbliżej do domu, więc mogli wyjechać dopiero późnym popołudniem. Inni musieli opuścić swoje domki już rano. Zrobiło się pusto i smutno, kiedy zostali sami. Ostatni raz postanowili jeszcze odwiedzić te miejsca które przypominały im o miłych chwilach które tutaj przeżyli. Kiedy zbliżał się wieczór nasi znajomi zabrali swoje plecaki i autobusem pojechali do Opola a następnie do miejscowości gdzie mieszkali Iza i Tomek. Iza od razu poszła do swojego domu. Tomek chciał zostawić swoje bagaże w swoim domu i odwieźć Anię pociągiem do jej miejscowości. Kiedy jednak weszli do domu, spotkała ich miła niespodzianka. Okazało się że ich rodzice czekali na nich a w dodatku przygotowali na ich powitanie prawdziwą ucztę. Pytaniom i opowiadaniom nie było końca. Ani się spostrzegli kiedy za oknami zaczęło świtać. Dopiero wtedy poczuli zmęczenie i senność. Skończyli więc to przyjemne biesiadowanie i poszli wszyscy spać. Następnego dnia Ania i Tomek obudzili się dopiero po południu. Ich rodzice stanęli na wysokości zadania, wstali znacznie wcześnie. Przygotowali dla wszystkich pyszny obiad i teraz czekali, kiedy młodzi wstaną. Po zjedzonym obiedzie poszli na mały spacer a po powrocie przy cieście i kawie, rodzice Tomka i mama Ani, przedstawili im swoją wizję dotyczącą ich mieszkania we Wrocławiu. Ania z Tomkiem, po wysłuchaniu dokładnie tego co im mieli do powiedzeni ich rodzice, bardzo się ucieszyli że oni tak się o nich troszczą. Nie spodziewali się że rodzice nie tylko zgodzą się na ich wspólne mieszkanie ale pokryją również wszystkie koszty z tym związane. Uzgodnili że za kilka dni kiedy spakują potrzebne rzeczy, wszyscy razem wybiorą się do Wrocławia by urządzić ich wynajęte mieszkania. Trzeba było to mądrze przemyśleć. Wszyscy zakładali że młodzi spędzą tam najbliższe pięć lat, więc to ich mieszkanie musiało być takie aby czuli się w nim dobrze, aby tworzyło domową atmosferę.
Na drugi dzień przyszła do nich Iza ze swoimi rodzicami. Jej rodzice byli oczywiście we wszystko wtajemniczeni. Uzgadniano przecież wszystko wspólnie. Pozostało tylko uzgodnić termin wyjazdu. Umówiono się że pojadą tam w następnym tygodniu. Jak uzgodnili, tak zrobili. Porozmawiali z właścicielami tych mieszkań i dokonali odpowiednich zmian w umowach o wynajęciu mieszkań. Okazało się że mieszkania te były już umeblowane i ich wystrój nie budził większych zastrzeżeń. Młodzi powiedzieli że ponieważ do rozpoczęcia nauki zastał jeszcze miesiąc czasu, więc na spokojnie zastanowią się co będzie im jeszcze potrzebne i kupią potrzebne meble czy inne rzeczy. Wynajmujący mieszkania okazali się bardzo miłymi ludźmi, więc nie zanosiło się na jakiekolwiek nieprzyjemności z ich strony w przyszłości. Ponieważ rozmowa z właścicielami mieszkań były bardzo miłe, rodzice naszych przyjaciół, dla przypieczętowania umów zaprosili ich do miłej restauracji na obiad. Później wszyscy pożegnali się i Ania, Iza, Tomek i ich rodzice pojechali do swoich domów. Dla ścisłości, mama i Ania zatrzymali się jeszcze u rodziców Tomka. Mama Ani była jeszcze na zwolnieniu lekarskim a ponieważ rodzice Tomka prosili ją żeby skorzystała jeszcze z ich gościny ona z radością na to przystała. Wyglądało na to że taki układ wszystkim bardzo odpowiada. Powoli kończyło się lato 1979 roku, roku poprzedzającego wydarzenia mające zmienić ustrój w Polsce. Ludziom żyło się coraz gorzej. Zaczęło brakować wielu artykułów potrzebnych do normalnego funkcjonowania. Firmy upadały. Jedną z nielicznych w której produkcja rosła, była firma rodziców Tomka. Dzięki operatywności kadry kierowniczej i instynktowi taty Tomka ludzie tam zatrudnieni nie mieli powodów do narzekań. Przetwórstwo które stanowiło większość z prowadzonej tam działalności rozwijało się bardzo dobrze. Jedyną przeszkodą hamującą zwiększenie produkcji był brak odpowiednich maszyn, ale i na to znalazł się sposób. Tato Tomka od lat kupował złoto i dolary. Dzięki temu teraz bez większych przeszkód mógł kupować odpowiednie maszyny i urządzenia w całej Europie. Sytuacja materialna rodziny Tomka była więc bardzo dobra. Dzięki temu Tomek, Ania i Iza nie musieli martwić się czy wystarczy im pieniędzy potrzebnych na studia. Wspomniałem tutaj o Izie, ponieważ jej rodzice pracowali w firmie rodziców Tomka. Zajmowali tam stanowiska kierownicze, więc ich wynagrodzenie było bardzo wysokie. Ania z uwagi na spadek po swoim ojcu też nie musiała martwić się o pieniądze. Poza tym faktycznie uznana została jako nieformalna jeszcze narzeczona Tomka, więc należała już do rodziny. Nikt nie miał wątpliwości że jest tylko kwestią czasu, kiedy zostanie żoną Tomka. Tak więc trójka naszych bohaterów należała do nielicznych młodych ludzi, którzy nie musieli obawiać się przyszłości. Pod względem finansowym byli doskonale zabezpieczeni. Ostatnie dni przed przeprowadzką do Wrocławia wykorzystywali na miłym spędzaniu czasu. Przebywali często w swoim towarzystwie ale również dobrze czuli się na spotkaniach ze swoimi rodzicami. Stanowili doskonały przykład, kiedy dzieci i rodzice świetnie się rozumieli, kochali się i mogli wzajemnie polegać na sobie we wszystkich sytuacjach. Kilka razy wyjeżdżali do Wrocławia aby przygotować wynajęte mieszkania do swoich potrzeb. Po koniec września zabrali ostatnie drobiazgi ze swoich domów i przeprowadzili się do tych mieszkań, które jak mieli nadzieję staną się dla nich najważniejszym miejscem w ich życiu przez najbliższe pięć lat.
ROZDZIAŁ IV
Do Wrocławia pojechali dwa dni przed terminem pasowania ich na studentów. Czas ten wykorzystywali na oglądanie pomieszczeń ich uniwersytetu. Wszyscy bardzo cieszyli się że już niedługo będą mogli rozpocząć naukę. Zdawali sobie sprawę z tego że nauka ta będzie różnić się zupełnie od tego czego doświadczyli dotychczas. Z tego właśnie powodu czuli lekki dreszcz emocji. Nadszedł wreszcie tak wyczekiwany przez nich dzień. Wszyscy nowo upieczeni studenci udali się do Auli Leopoldina. Trójka przyjaciół była już co prawda w tej wspaniałej budowli ale wcześniej tylko jako zwiedzający. Dzisiaj byli uczestnikami wspaniałej uroczystości. Za chwilę mieli złożyć studenckie ślubowanie. Czuli powagę tej chwili. Po przemowach przedstawicieli uczelnianych władz, wszyscy studenci przeczytali na głos tekst ślubowania a następnie Dziekan Wydziału Prawa i Administracji wywoływał po nazwisku każdego ze studentów i wręczał mu indeks. Wszyscy mieli świadomość tego że w ich życiu z tą właśnie chwilą zaczyna się nowy etap, etap zaczynający ich prawdziwe dorosłe życie. Od tej chwili będą sami odpowiadać za wszystkie podejmowane decyzje. Z początku wszyscy studenci byli tak zestresowani że niezbyt uważnie przyglądali się wystrojowi tej Auli. Dopiero kiedy opadły emocje związane ze ślubowaniem zaczęli rozglądać się wokół. Przedstawiciele ich uczelni przygotowali dla nich specjalny wykład o historii powstania i wykorzystania tej Auli. Ten wykład był nadzwyczaj interesujący i wywarł na świeżo upieczonych studentach ogromne wrażenie. Większość słuchaczy z pewnością pomyślała sobie że chcieliby jeszcze raz znaleźć się w tym miejscu, w dniu kiedy będą odbierać dyplom ukończenia studiów. Tak przynajmniej myśleli Ania, Iza i Tomek. Po uroczystości wszyscy udali się do mieszkania Ani i Tomka. Zarówno ich mieszkanie jak i mieszkanie Izy składały się z jednego dużego pokoju, aneksu kuchennego i łazienki. Obydwa mieściły się w tym samym bloku. Mieszkanie Izy mieściło się naprzeciwko mieszkania Ani i Tomka. Takie usytuowanie tych mieszkań pozwalało na utrzymywanie z sobą częstych kontaktów i ułatwiało wspólne uczenie się. Od pierwszych dni pobytu na uczelni nasi znajomi bardzo poważnie traktowali naukę. Z uwagą słuchali wykładów i chodzili na wszystkie zajęcia. Oczywiście uczestniczyli również na większości studenckich imprez. Nauka nie sprawiała im większych problemów. Jeśli czas im pozwalał, zwiedzali różne ciekawe miejsca we Wrocławiu. Starali się również aby odwiedzać swoich rodziców przynajmniej raz w miesiącu. Po pierwszej sesji zakończonej pozytywnymi dla wszystkich wynikami, pojechali od razu do ich rodzinnych domów. Było to wbrew utartemu zwyczajowi świętowania zdanie egzaminów w rozlicznych knajpkach, ale oni mieli inne plany i nie przyłączyli się do wspólnych zabaw. Sytuacja polityczna społeczna i ekonomiczna w tym czasie w Polsce była bardzo zła. Na prośbę rodziców Tomka, wszyscy przyjechali do ich domu. Tata Tomka chciał naradzić się z rodzicami Izy, co mają dalej robić. Wszyscy pracowali w jednej firmie. Byli również ciekawi co sądzą o tej sytuacji ich dzieci. Rozmawiano o różnych sprawach przez kilka dni. Ponieważ nikt właściwie nie wiedział jak sytuacja w kraju się rozwinie, postanowili na razie nic w firmie nie zmieniać i po prostu robić swoje. Ania chciała porozmawiać ze swoją mamą i uzgodnili z Tomkiem że najlepiej będzie jak pojedzie sama. Kiedy Ania wyjechała rodzice Tomka poprosili swojego syna o rozmowę. Ku jego ogromnemu zaskoczeniu rodzice poinformowali go że niezależnie od tego co wydarzy się w przyszłości oni postanowili przekazać mu firmę. Nie od raz oczywiście, ale sporządzili już testament, mocą którego w razie śmierci chociaż jednego z nich Tomek staje się właścicielem całego rodzinnego majątku. Tomek nie był na to przygotowany. Nawet trochę się przestraszył. Sporządzenie testamentu kojarzyło mu się nie najlepiej. Uświadamiał mu że taka chwila kiedy jego rodziców już przy nim nie będzie, kiedyś musi nadejść. Dotychczas nie myślał o tym. Ten testament przypomniał mu o tym. Rodzice Tomka zorientowali się że dla jego syna jest to bolesny temat. Powiedzieli mu że jeszcze nie mają zamiaru opuszczać tego świata ale lepiej jest zadbać o wszystkie sprawy doczesne jak najwcześniej. Po chwili wysłuchawszy jeszcze kilku argumentów swoich rodziców uspokoił się i przyznał im rację. Rozmawiano jeszcze o jego planach związanych z Anią. Tomek powiedział że jego uczucie do Ani nie osłabło a wręcz przeciwnie nabrało wyraźniejszych barw. Myśli że również uczucie Ani do niego też nie zmieniło się. Powiedział że wspólne mieszkanie upewniło ich że są dla siebie stworzeni i po skończeniu studiów na pewno się pobiorą. To bardzo ucieszyło rodziców Tomka. Powiedzieli że dobrze by było, aby wspólnie z Anią w przyszłości kierowali ich firmą. Tata powiedział, Tomeczku porozmawiaj na spokojnie o tym z Anią i jeśli dojdziecie do przekonania że chcecie zająć się w przyszłości naszą firmą, będziemy musieli porozmawiać o szczegółach. Co prawda jest jeszcze dużo czasu, ale chcielibyśmy z mamą omówić z wami kilka spraw. Dobrze powiedział Tomek. Ja bardzo bym chciał poświęcić się tej firmie. Wiecie przecież jak chętnie zajmuję się w wolnych chwilach pracami w szklarniach. O ile wiem Ani też to sprawia wiele przyjemności więc myślę że i ona chętnie podejmie się tego zadania. Nasze wykształcenie też na pewno pomoże nam w pracy na rzecz firmy. Cieszymy się bardzo z takiego podejścia przez Ciebie do tych spraw. Teraz jednak zarówno Ty jak i Ania musicie skupić się na nauce. Nie mówiłeś mi jeszcze czy macie jakieś plany na lato. Nie mamy bowiem wątpliwości, że sesja letnie też nie sprawi Wam kłopotów. Jeszcze nie myśleliśmy o naszych planach, ale jak tylko coś wymyślimy to zaraz damy Wam znać, powiedział Tomek. Jago mama zapytała, a jak mówimy o Ani to kiedy ona przyjeżdża? Nie wiem dokładnie, odpowiedział Tomek. Umówiliśmy się że dzisiaj wieczorem spróbuje do nas zadzwonić. Po tej rozmowie Tomek poszedł do Izy aby powiedzieć jej o planach jego rodziców. Iza nie była zdziwiona tym co usłyszała. Powiedziała że spodziewała się tego. Jej rodzice często zastanawiali się nad tym co zrobi tata Tomka z firmą. Domyślali się że będzie chciał ją przekazać Tomkowi. Jak widzisz Tomku powiedziała Iza, moi rodzice nie pomylili się. Cieszę się z takiej decyzji Twoich rodziców. Wiesz przecież najlepiej jakim poważaniem cieszą się Twoi rodzice wśród lokalnej społeczności. Wszyscy bardzo ich cenią i są im bardzo wdzięczni że mogą pracować w ich firmie. Poza tym czują się w pracy jak jedna wielka rodzina. Ciebie też wszyscy znają. Odziedziczyłeś charakter po swoich rodzicach. Kierowanie firmą w przyszłości przez Ciebie nie pogorszy ich warunków pracy. Więc takie rozwiązanie może przynieść tylko korzyści wszystkim. Nie wiem czy ja sobie poradzę, powiedział Tomek. Ja w Ciebie wierzę stwierdziła Iza i dodała, spokojnie, masz na to jeszcze dużo czasu. Oboje roześmiali się i zmienili temat. Wieczorem zadzwoniła Ania i powiedziała że następnego dnia z samego rana przyjeżdża ze swoją mamą do domu rodziców Tomka. Porozmawiali jeszcze chwilę i Ania poprosiła Tomka o poproszenie do telefonów któregoś z jego rodziców, bo jej mama chce z nimi jeszcze porozmawiać. Tomek pożegnał się z Anią i poprosił mamę do telefonu. Przed południem Ania i jej mama przyjechały. Tomek zauważył że mama Ani jest jakaś dziwna. Było w niej znowu coś smutnego, coś co już u niej widział w przeszłości. Zapytał zaraz o to Anię. Ona jednak nic niepokojącego nie zauważyła. Powiedziała że ma wrażenie że to trochę inne zachowanie się jej mamy ma może związek z propozycją złożoną przez tatę Tomka aby ona podjęła pracę w ich firmie. Może masz rację powiedział Tomek i zaproponował aby odwiedzić Izę. Tam Tomek powiedział Ani o planach jego rodziców i poprosił ją aby wszystko sobie dokładnie przemyślała. Ania podobnie jak Tomek była zaskoczona tymi planami. Prawie całe popołudnie nasza trójka rozmawiała w większości tylko o tym. Zastanawiali się jeszcze, kiedy mają jechać do Wrocławia. Uzgodnili że pobędą jeszcze u swoich swoich rodziców kilka dni a później pojadą do swoich studenckich mieszkań. Jak postanowili tak zrobili. Po kilku dniach opuścili miłe dla nich miejsca i wyjechali do Wrocławia, aby zająć się najważniejszymi dla nich sprawami, czyli szukaniem po bibliotekach niezbędnych dla ich dalszej nauki skryptów i książek. Po kilku dniach przyjechał tata Tomka i poprosił go żeby jeśli to będzie możliwe, na jeden dzień przyjechał do firmy. Kiedy dodał jeszcze że nie ma potrzeby aby Ania przyjechała z nim, zdziwienie Tomka bardzo wzrosło. Coś w głosie jego taty też budziło w nim niepokój. Postanowił że w takim razie pojedzie od razu. Powiedział Ani że Tato chce mu o czymś powiedzieć co dotyczy firmy i że powinien zjawić się tam możliwie szybko. Ania sama powiedziała mu że jeśli jest to coś pilnego, to powinien pojechać od razu a ona wspólnie z Izą wybiorą się do kilku bibliotek w poszukiwaniu potrzebnych im materiałów. Tomek czule pożegnał się z Anią i razem ze swoim tatą pojechał do domu. Był bardzo ciekawy o co tu może chodzić. Podczas jazdy niczego się nie dowiedział. Ku jego zaskoczeniu nie pojechali do firmy tylko do domu. Przeczuwał że nie chodzi tutaj o firmę, więc z niecierpliwością czekał na wyjaśnienia. W domu przywitała go mama. Czekała na nich z obiadem, podczas którego również niczego się nie dowiedział. Toto powiedział tylko, Tomeczku chcemy razem z mamą porozmawiać z Tobą o bardzo ważnych sprawach. Wymagać to będzie dłuższej rozmowy, więc po obiedzie przeniesiemy się do drugiego pokoju, gdzie przy pysznym jak zwykle cieście upieczonym przez Twoją mamę, spokojnie będziemy mogli porozmawiać. Tomek nie mógł doczekać się końca obiadu. Przeczuwał że to co mają mu do powiedzenia musi być bardzo ważne. Niepokoiło go również to, że w tej rozmowie nie będzie uczestniczyć Ania. Kiedy wreszcie wszyscy usiedli wygodnie w fotelach a z filiżanek roznosił się miły aromat świeżo zaparzonej kawy zmieszanej z przyjemnym zapachem stojącego na ławie ciasta, rodzice nabrali powietrza w płuca i spojrzeli na Tomka. Zaczęła mama. Posłuchaj synku, odwiedziła nas mama Ani. Bardzo długo rozmawialiśmy. Przekazała na niestety złą wiadomość. Okazało się że ta nowa metoda leczenia, której ją poddano, niestety nie zadziałała. Jak to, przerwał Tomek. Przecież rozmawialiśmy niedawno z lekarzem opiekującym się mamą Ani i on powiedział nam że wygląda na to że ona zupełnie wyzdrowieje. Niestety okazało się że ta nowa metoda nie do końca spełniła oczekiwania lekarzy, dodał tato Tomka. Mama Ani poprosiła nas żeby zawieźć ją na powtórne badania, powiedział tata Tomka. Badania powtórzono. Niestety wyniki były bardzo złe. Lekarze nie mieli złudzeń. Mamy Ani nie da się już pomóc. To bardzo smutne, ale ona ma przed sobą najwyżej rok życia. Po wyjściu ze szpitala mama Ani zatrzymała się u nas. Rozmawialiśmy godzinami. To bardzo dzielna kobieta. Pogodziła się z myślą że niedługo umrze, ale dopóki żyje, jak powiedziała zrobi wszystko aby zapewnić Ani przyszłość. Chciała abyśmy wysondowali czy Ty i Ania kochacie się naprawdę i czy macie zamiar się pobrać. Jeśli tak, to chciałaby żeby ślub odbył się zaraz po sesji, na początku lata. Chciała żebyśmy pomogli jej to wszystko tak zorganizować, aby Ania o niczym nie dowiedziała się. Dlatego Tomeczku chcieliśmy najpierw z Tobą porozmawiać. Jeśli chciałbyś ożenić się z Anią, to musisz tak to zorganizować aby ten ślub odbył się za kilka miesięcy. Tomek po tym co usłyszał był w zupełnym szoku. Nie spodziewał się że mama Ani jest tak poważnie chora. Oczywiście chciał ożenić się z Anią i był pewny że ona też tego pragnie, bowiem nieraz już o tym rozmawiali. Nie spodziewał się tylko tego że ma to nastąpić tak szybko. Poza tym jak ma to zrobić i jaki wymyślić powód aby namówić Anię do ślubu już teraz a nie po ukończeniu studiów jak planowali. Nic nie przychodziło mu do głowy. Bardzo było mu żal mamy Ani, więc nie bardzo mógł wyobrazić sobie żeby udawać że wszystko jest w porządku. Zastanawiał się czy nie lepiej było by, aby Ania dowiedziała się prawdy. Długo jeszcze rozmawiał ze swoimi rodzicami na ten temat. Stanęło na tym że na razie nie będzie Ani nic mówić, natomiast ich rodzice spróbują wymyślić sposób żeby namówię Anię do wcześniejszego ślubu. Ustalono, co Tomek ma powiedzieć Ani o sprawach związanych z firmą. Ponadto rodzice jego postanowili że wspólnie z mamą Ani postarają się coś sensownego wymyślić. Następnego dnia rano w nie najlepszym nastroju Tomek pojechał do Wrocławia. Czekało go bardzo trudne zadanie. Nigdy niczego przed Anią nie ukrywał a teraz miał jeszcze ją okłamywać odpowiadając na jej pytania. Rozumiał jednak że tak będzie dla niej najlepiej. Na razie Ania nie mogła poznać prawdy. Jej mama miała rację. Gdyby Ania dowiedziała się o prawdziwym stanie zdrowia jej mamy, z całą pewnością rzuciła by studia i zajęła się opieką nad nią. Tego jednak jej mama nie chciała. Chciała za to by jej ukochana córeczka była w życiu szczęśliwa, więc nie mogła dowiedzieć się prawdy. Przez kilka następnych tygodni nic szczególnego w życiu Ani i Tomka nie wydarzyło się. Tomka tylko dręczyło sumienie że nie może powiedzieć Ani prawdy o zdrowiu jej mamy. Poza tym cały czas myślał jak nakłonić Anię do wzięcia ślubu za kilka miesięcy. Zbliżała się zima a z nią Święta Bożego Narodzenia. Na początku grudnia w odwiedziny przyjechali rodzice Tomka. Przywieźli im trochę smakołyków, których bardzo brakowało wszystkim w tych czasach. Rodzice Tomka z uwagi na rozliczne znajomości i możliwości wymiany swoich produktów wytwarzanych w ich firmie na inne, nie odczuwali braku jakichkolwiek artykułów przemysłowych czy spożywczych. Rozmawiano o różnych sprawach z jakimi borykali się młodzi jak również o sytuacji w kraju i w ich firmie. Wykorzystując moment, kiedy Ania poszła po Izę, Rodzice Tomka, powiedzieli że uzgodnili z mamą Ani że w święta spróbują namówić swoje dzieci do wzięcia ślubu. Pomyśleli sobie że był to dobry moment aby Tomek oficjalnie w święta oświadczył się Ani i poprosił ją o rękę. Ich głowa w tym aby namówić Anię do zgody na ślub jak najszybciej. Kiedy Ania przyprowadziła Izę, porozmawiali jeszcze chwilę i rodzice Tomka pojechali do domu. Tomek nie za wiele dowiedział się o stanie zdrowia mamy Ani, ale zorientował się że sytuacja była bardzo poważna. Bardzo go to smuciło. Chciał powiedzieć wszystko Ani. Nie chciał aby była z tym sama, chciał być blisko niej i wspierać ją z całej siły. Musiał jednak uszanować wolę mamy Ani i na razie nic nie mówić. Tomek pomyślał że teraz musi kupić pierścionek zaręczynowy. Nie mógł jednak dopuścić do tego aby Ania mogła czegoś się domyślić. Początkowo chciał wtajemniczyć w to Izę, ale zaraz pomyślał sobie że w takich sprawach jak zaręczyny, prawdopodobnie Iza nie byłaby w stanie dochować tajemnicy. Postanowił więc poprosić o to swoją mamę. Powiedział Ani że na jeden dzień będzie musiał pojechać do rodziców omówić kilka spraw dotyczących firmy. Ania zdziwiła się bo nie słyszała aby jego rodzice coś o tym wspominali. Tomek wyjaśnił jej że dowiedział się tego kiedy ona poszła po Izę. Rzeczywiście nie było mnie przez jakiś czas, ale to nie jest takie istotne. Oczywiście Tomeczku jedź, a przy okazji ucałuj serdecznie ode mnie moją mamę. Tomek ostatkiem sił powstrzymywał się od tego by nie pokazać po sobie jak bardzo jest mu przykro. Bardzo źle czuł się z tym że nie mógł powiedzieć Ani prawdy. Kochał ją nad życie i nie mógł już wytrzymać w tej tak trudnej dla niego sytuacji. Opanował się resztką sił i powiedział. Wiesz kochanie myślę że pojutrze mógłbym pojechać. O ile sobie przypominam, w tym dniu mamy tylko nieobowiązkowe wykłady. Nie wiele stracę, bo jak cię znam zrobisz szczegółowe notatki i będę mógł później z nich skorzystać. Ania spojrzała na niego i powiedziała, no nie wiem kochanie. Zastanowię się czy mogę ci je udostępnić, chyba że bardzo się postarasz aby na to zasłużyć. Będę się starał z całych sił, wiesz jak bardzo cię kocham i zrobię dla ciebie wszystko abyś była szczęśliwa, powiedział Tomek. W takim razie chyba nie będę miała wyboru. Jedź więc i szybko wracaj. Wiesz że ja nie mogę nawet normalnie oddychać kiedy Ciebie nie ma w pobliżu. Oboje popatrzyli na siebie i serdecznie uśmiechnęli się do siebie. Mimo że to wyglądało tylko na przekomarzanie się, oni wiedzieli że między nimi istnieje taka więź, że nie ma na świecie takiej siły która mogłaby ją rozerwać. Kiedy Tomek zjawił się w domu, jego rodzice i mama Ani już na niego czekali. Wszyscy udali się do Opola aby poszukać odpowiedniego pierścionka zaręczynowego dla przyszłej żony Tomka. Zarówno jego rodzice jak i mama Ani zadeklarowali się że pokryją koszty tego pierścionka. Tomek natychmiast zareagował. Powiedział że nigdy nie zgodzi się na to. Mam swoje oszczędności. Odkładałem sobie już od dawna pewną część zarobionych pieniędzy w firmie, więc teraz nadszedł właściwy moment bym je dobrze wykorzystał. Rodzice Tomka trochę się zdziwili. Nie mieli pojęcia że ich syn ma jakieś oszczędności, ale takka postawa Tomka w tej sprawie bardzo im się spodobała. Potwierdzała tylko że ich syn jest odpowiedzialnym człowiekiem. Wybór odpowiedniego pierścionka trwał dość długo odwiedzili wiele sklepów z biżuterią a pierścionka nie mogli wybrać. Każdy miał trochę odmienny gust. Wiedzieli że porozumienie się w tej sprawie nie będzie łatwe. W końcu tata Tomka powiedział, słuchajcie, wydaje mi się że najwięcej do powiedzenia w tej kwestii ma Tomek, więc uszanujmy jego wybór. Po chwili Tomek ku zadowoleniu wszystkich wybrał bardzo ładny pierścionek z dużym brylantem. Zatkało wszystkich kiedy dowiedzieli się ile on kosztuje. Już chcieli odradzać jego zakup, kiedy tomek uśmiechnął się i powiedział. Ania zasługuje na taki pierścionek więc otrzyma go i z uśmiechem podszedł do kasy płacąc za niego. Sprzedawczynie z nieukrywanym żalem spoglądały na Tomka że to nie ich spotyka takie szczęście. Troszkę w duchu zazdrościły nieznanej im narzeczonej tak przystojnego i hojnego narzeczonego. Po przyjeździe do domu rodziców Tomka, do późnej nocy rozmawiano o szczegółach dotyczących oświadczyn. Mama Ani zaczęła opowiadać o swojej chorobie, o swoim życiu i wielkiej miłości jaką darzyła swoją córkę. Mówiła również o tym że największym jej pragnieniem jest szczęście Ani. Powiedziała że dostatecznie poznała wszystkich tutaj obecnych i jest pewna że nie ma na świecie innych osób które mogłyby to szczęście zapewnić jej córce. Wie że nie długo musi odejść z tego świata, dlatego tak bardzo nalega na ten ślub. Chciała by jeszcze zobaczyć szczęście na twarzy swojej córki. Tomeczku, powiedziała, ja wiem jak mocno kochasz Anię i na pewno nigdy jej nie skrzywdzisz, ale proszę cię bądź przy niej kiedy ja odejdę i nie pozwól by z rozpaczy nie zrobiła czegoś głupiego. Chciałabym jeszcze dwóch rzeczy, tego żeby Ania skończyła studia i urodziła dzieci. Wiem że tego już nie dożyję, więc proszę, dopilnuj tego Tomeczku. Was też o to bardzo proszę, zwróciła się do rodziców Tomka. Wiem że dużo od was wymagam ale zatrzymajcie dla siebie to co wiecie o mojej chorobie. Ja sama powiem o tym Ani w odpowiednim czasie. Skończyła mówić i zapadła nieznośna cisza. Przerwał ją Tomek. Nie musi się pani martwić. Przyrzekam że zrobię wszystko żeby Ania była szczęśliwa. My też, dodali jego rodzice. Dziękuje Wam, jestem przekonana że tak będzie. Teraz jeszcze żyję i nie mam zamiaru czekać na to co nieuchronne leżąc w łóżku. Chciałabym do samego końca żyć normalnie. W taki razie zjedzmy coś i napijmy się dobrego wina. Po chwili, powoli atmosfera zaczęła się zmieniać. Po jakimś czasie wszystko było jak zwykle. Rozmawiano już tylko o przyjemnych rzeczach. Wróciły dawne chwile kiedy spotykali się przy tym stole. Uzgodniono, że mama Ani spędzi święta z nimi i zaproponowali jej aby po prostu zamieszkała tutaj na stałe. Ona po chwili namysłu zgodziła się. Rano Tomek z ciężkim sercem pojechał do Ani. Męczyło go to, że w dalszym ciągu nie może jej nic powiedzieć. Tłumaczył sobie że nie okłamuje Ani tylko nie mówi jej całej prawdy. Poza tym dał się przekonać jej mamie że tak będzie dla wszystkich najlepiej. Tłumacząc to sobie samemu, poczuł się trochę lepiej. Rozmowy z Anią były znowu szczere i spontaniczne. Nie miał już tak dużego poczucia wina, że robi coś złego. Oczywiście często myślał o sytuacji w jakiej znalazła się mama Ani, ale wiedząc że nic tutaj już nie można zmienić, postanowił że będzie zachowywać się w stosunku do Ani tak jak dawniej, tak jakby nic złego nie miało się wydarzyć. Zycie na uczelni toczyło się w miarę normalnie, wyłączając to co działo się wokół. Przez cały kraj przetaczały się protesty niezadowolonych pracowników. Oczywiście wpływało to również na to co działo się na wykładach. Dużą ich część zawsze zajmowały sprawy które działy się w kraju, niemniej program nauki był realizowany w pełni. Zgodnie z planem zajęcia skończyły się około dwudziestego grudnia i wszyscy studenci rozjechali się do swoich domów. W domu Tomka spotkała młodych miła niespodzianka. Dowiedzieli się że mama Ani zamieszka tam na stałe. Tomek oczywiście znał tego powód, ale dla Ani była to naprawdę duża niespodzianka. Bardzo się ucieszyła. Wyściskała serdecznie swoją mamę a później rodziców Tomka. Wszyscy cieszyli się z takiego rozwiązania i następnego dnia z radością zajęli się przygotowaniem do nadchodzących świąt. Wigilia mimo że wyglądała na normalną, niosła z sobą jakiś smutek. Mama Ani robiła wszystko aby jej córka niczego się nie domyślała, ale Ania odczuwała jakiś dziwny niewytłumaczalny niepokój. Nie mogła sobie tego wytłumaczyć, ale nie mogła przestać myśleć że coś jest nie tak. Po kolacji nie wytrzymała i zapytała swoją mamę czy wszystko z nią jest w porządku. Ona spojrzała na swoją córkę i powiedziała, oczywiście córeczko. Czuję się bardzo dobrze, może tylko troszkę zmęczona. Poza tym jestem naprawdę szczęśliwa. Cieszę się że tak interesujesz się moim zdrowiem, ale naprawdę nie masz podstaw do tego aby się martwić. Ania uśmiechnęła się i powiedziała, nie masz pojęcia jak mi ulżyło. Naprawdę obawiałam się że może Twoje zdrowie nie jest najlepsze. Skoro jednak twierdzisz że wszystko jest w porządku, nie mam podstaw do tego żeby ci nie wierzyć. Nigdy przecież mnie nie okłamałaś, prawda? Tak córeczko, nigdy dotychczas nie miałaś powodów aby mi nie wierzyć. Nie czekając na to co odpowie Ania, dodała zastawmy ten temat. Są święta, więc cieszmy się z tego. Masz rację mamo, powiedziała Ania. Jeszcze raz spojrzała z uwagą na swoją mamę. Niby wszystko było w porządku, ale gdzieś w głębi duszy coś mówiło jej, że może nie do końca tak jest. Postanowiła po powrocie do Wrocławia podzielić się swoimi obawami z lekarzem, który opiekował się jej mamą. Teraz chciała zapomnieć o przykrych sprawach. Dalsza część wieczoru upłynęła im na miłych rozmowach. Przed północą wszyscy udali się do kościoła na Pasterkę. Podniosły nastrój który tam panował skłonił ich do głębokiej refleksji nad życiem w ogóle ale tak naprawdę wszyscy myśleli o tym co dzieje się w ich najbliższym otoczeniu i co przyniesie im przyszłość. Przez całą drogę prawie z sobą nie rozmawiali. Każdy był zatopiony we własnych myślach. Po powrocie też niewiele mówili. Posprzątali po kolacji i udali się do swoich pokoi na spoczynek.
Rano wszyscy pozwolili sobie trochę dłużej pospać. Przygotowania do uroczystego śniadania zaczęły się przed południem. Panie były zajęte w kuchni a Tomek ze swoim tatą uzgadniał ostatnie szczegóły czekających go oświadczyn. Był podwójnie zestresowany. Wiedział bowiem że to wydarzenie na zawsze odmieni życie wszystkich tu obecnych a poza tym miał wątpliwości czy w sytuacji kiedy mama Ani była tak poważnie chora, był to właściwy moment na oświadczyny. Jednak w końcu argumenty mamy Ani przekonały go. Obawiał się też reakcji samej Ani. Co do tego że ona go kocha i pragnie wyjść za niego nie miał wątpliwości. Bał się tylko że nie będzie w stanie sensownie wytłumaczyć jej dlaczego właśnie teraz mają się pobrać. Kiedy wszystko do śniadania było już przygotowane, Tomek wszedł do pokoju z ogromnym bukietem świeżo ściętych róż z ich szklarni. Ania właśnie rozmawiała ze swoją mamą kiedy usłyszała za sobą głos Tomka wypowiadający jej imię. Odwróciła się gwałtownie. W jej oczach pojawiło się ogromne zaskoczenie. Nie mogła zrozumieć co tutaj robi Tomek z tak pięknym bukietem. Nie zdążyła nawet o to zapytać, kiedy Tomek ukląkł przed nią i łamiącym się i drżącym z emocji głosem powiedział. Aniu, wiesz jak bardzo cię kocham. Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie i chciałbym spędzić je u twego boku. Czy zechcesz zostać moją żoną? To mówiąc wyjął z kieszeni pudełeczko z pierścionkiem i otworzył go. Czy przyjmiesz ten zaręczynowy pierścionek? wykrztusił cicho. Ania była w ogromnym szoku, nie wiedziała co ma zrobić. Popatrzyła najpierw na Tomka a później na swoją mamę i jego rodziców, szukając w nich pomocy. Zobaczyła że ich rodzice stali wokół stołu i uśmiechali się przyjaźnie. Odebrała to jak zgodę na te oświadczyny. Zdecydowała się natychmiast. Już wiedziała co ma powiedzieć. Wstań Tomeczku. Ja również kocham cię do utraty tchu i oczywiście wyjdę za ciebie. Od chwili kiedy cię poznałam było to moim największym marzeniem. Tomek wstał z kolan włożył pierścionek na palec Ani i namiętnie pocałował ją w usta. Ich rodzice zaczęli bić brawo. Kiedy wszyscy trochę ochłonęli, usiedli do stołu. Nikt jednak nie zabierał się za jedzenie. Tematem numer jeden prowadzonych rozmów były oczywiście oświadczyny Tomka. Wszyscy byli bardzo podekscytowani tym wydarzeniem. Dopiero po dłuższej chwili zajęto się śniadaniem. Ponieważ wszyscy byli bardzo poruszeni tym co stało się przed chwilą, postanowili że dobrze zrobi im spacer po pobliskim lesie. Postanowiono że trzeba o tym powiedzieć również Izie i jej rodzicom. Tak też zrobili. Idąc do lasu wstąpili do ich domu. Byli co prawda umówieni z nimi na świąteczny poczęstunek jutro, ale nie chcieli zwlekać z taką nowiną. Kiedy powiedzieli im o tym że Tomek oświadczył się Ani, oni również bardzo się ucieszyli i szczerze im gratulowali. Po chwili wszyscy udali się na spacer do lasu aby wśród drzew uspokoić swoje emocje i zaczerpnąć trochę pozytywnej energii. Spacerowali tak kilka godzin rozmawiając o różnych sprawach. Późnym popołudniem Tomek z Anią i ich rodzicami poszli do domu. Iza ze swoimi rodzicami też udali się do swojego domu, bo spodziewali się jeszcze dzisiaj gości. Kiedy wszyscy usiedli w fotelach a w powietrzu roznosił się aromat świeżo zaparzonej kawy i zapach różnych ciast, powrócił temat oświadczyn i oczywiście terminu ślubu. Pierwsza odezwała się mama Ani. Powiedziała:
spodziewałam się takiego rozwoju sytuacji i bardzo jestem z tego powodu szczęśliwa, ale teraz chciałabym aby ślub odbył się w miarę szybko. Może po waszej sesji? myślę że początek lipca byłby odpowiedni. Moglibyście jeszcze spędzić swój miodowy miesiąc w słonecznych promieniach lata. Ania nie pozwoliła dalej mówić swojej mamie, spojrzała na nią podejrzliwie i zapytała. Kochana mamusiu, ja bardzo się cieszę że wyjdę za Tomka, ale jeszcze niedawno słyszałam z Twoich ust że chciałabyś widzieć mnie mężatką ale dopiero po ukończeniu studiów. Zapadła nieznośna cisza. Tego właśnie obawiał się Tomek. Sytuację uratował jego tata. Posłuchajcie. Ja też uważam że to jest najlepsze rozwiązanie. Wszyscy wiemy jak wygląda sytuacja w naszym kraju. Nikt nie wie czym te protesty mogą się skończyć. Wiecie, zwrócił się do młodych o naszych planach związanych z firmą. Uważam że dobrze by było aby Tomek formalnie ją przejął. To ułatwiłoby wam start w tych trudnych czasach. Poza tym teraz formalności z tym związane są stosunkowo proste a jak będzie za kilka miesięcy, tego nikt nie wie. To są moim zdaniem powody dla których nalegamy abyście pobrali się w terminie o którym mówiła mama Ani. Jeszcze przez jakiś czas rodzice młodych starali się namówić ich na ten wcześniejszy termin używając
podobnych argumentów. Ania cały czas z uwagą słuchała wszystkich argumentów. Po chwili, zwracając się do Tomka powiedziała. Jeśli ty nie masz nic przeciw temu, to ja się zgadzam. Tomek po tych słowach wydawał się być bardzo szczęśliwym człowiekiem. Tata Tomka powiedział:
- skoro zgadzamy się wszyscy, należy to uczcić dobrym winem. Mam w piwnicy kilka butelek schowanych na specjalne okazje. To mówiąc wstał od stołu i wyszedł. Wino okazało się naprawdę wyśmienite. Wszyscy czuli się wspaniale. Mama Tomka zwracając się do mamy Ani powiedziała, w takim razie proponuję abyśmy my jako rodzice zajęli się wszystkimi sprawami związanymi ze ślubem. Nasze dzieci mają skupić się wyłącznie na nauce. W tym momencie zaprotestowali młodzi. Czy my nie mamy w tej kwestii nic do powiedzenia? Ależ tak odpowiedziała mama Tomka. Wy zastanowicie się gdzie zechcecie wzięć ślub i kogo zaprosić a do nas będzie należeć zorganizowanie tego wszystkiego. Czy takie rozwiązanie Wam odpowiada? Oczywiście, jednocześnie odpowiedzieli Ania i Tomek. W takim razie wszystko, lub prawie wszystko jest już ustalone, więc zajmijmy się delektowaniem tego co mamy na stole. Dalsza część wieczoru przebiegała w bardzo miłej i już prawie oficjalnej rodzinnej atmosferze. Na drugi dzień, kiedy Iza wraz z rodzicami zjawiła się w domu Tomka, wszyscy dowiedzieli się o ustaleniach dotyczących ślubu. Nikt nie miał wątpliwości że jest to najsłuszniejsza decyzja jaką można było podjąć. Do późnych godzin wieczornych wszyscy doskonale się bawili przy suto zastawionym stole. Po świętach rodzice naszych przyjaciół poszli do pracy, natomiast młodzi wybrali się do Zakopanego na narty. Dużo wcześniej zarezerwowali sobie pokoje w pensjonacie, więc z radością i z pewnością że nie będą musieli szukać tam noclegów, pojechali pociągiem na upragniony wypoczynek w górach. Zaplanowali również spędzenie tam Sylwestra.
Na miejscu nasi przyjaciele świetnie się bawili, tylko Iza była jakby trochę smutna. Zauważyła to Ania i postanowiła wypytać swoją przyjaciółkę o przyczyny jej smutku. Iza z początku nie chciała nic mówić, ale w końcu przełamała się i zapytała. Aniu powiedz mi co ze mną jest nie tak. Zawsze myślałam że jestem miłą i ładną dziewczyną a mimo to jak dotąd nie trafiłam na żadnego chłopaka z którym mogłabym się związać. Ania zdziwiła się tym wyznaniem Izy. Po namyśle jednak stwierdziła że rzeczywiście coś w tym jest. Iza była rzeczywiście piękną i mądrą dziewczyną Zawsze kręciło się wokół niej wielu chłopców. Ania myślała że z wyborem chłopaka Iza nie będzie miała żadnych problemów. Tymczasem okazało się że nie jest to takie proste. Iza powiedziała jeszcze że jak obserwuje jej związek z Tomkiem to trochę im zazdrości. Też chciała by doświadczyć takiego uczucia jakim oni się darzą. Tymczasem czas leci a ona praktycznie jest sama. Ciągle czeka na ten dzień kiedy wreszcie spełni się jej marzenie o takiej miłości. Ania była zaskoczona. Zdała sobie sprawę z tego że zajęta uczuciem do Tomka, zupełnie nie myślała o swojej przyjaciółce. Wydawało się jej że skoro sama jest szczęśliwa, to do tyczy to również jej przyjaciółki. Zrobiło jej się głupio. Nie zdawała sobie sprawy z tego że ktoś kto był tak blisko niej i na którego zawsze mogła zawsze liczyć, był nieszczęśliwy z powodu jej szczęścia. Nie wiedząc co powiedzieć, przytuliła do siebie swoją przyjaciółkę i powiedziała. Izuniu nie martw się, jestem przekonana że ciebie też spotka jeszcze takie samo szczęście jak mnie. Popatrz, ja tego nie planowałam. Miłość przyszła nagle. Nie wiem jak to się dzieje ale tak jest. Do ciebie też przyjdzie, tylko kiedy, tego nikt nie wie. Musisz być cierpliwa a wtedy spotka cię na pewno nagroda. Iza popatrzyła na Anię. Wiem że mi dobrze życzysz, ale to czekanie jest dla mnie trudne do zniesienia. Chciałabym doznać szczęścia już teraz, natychmiast. Wybacz mi że tak wam zazdroszczę, ale nie jest to zazdrość zawistna. Ja szczerze cieszę się z Waszej miłości tylko mi troszkę smutno że jeszcze nie spotkałam na swej drodze tak oczekiwanej przeze mnie miłości. Izuniu, więcej wiary w siebie, powiedziała Ania. Popatrz jesteśmy w cudownym miejscu. Codziennie spotykamy wielu interesujących ludzi. Przyglądaj się im z uwagą. Jestem pewna że wkrótce nadejdzie ten dzień, kiedy i Ty też poczujesz codzienne dreszcze niesamowitych doznań, jakich daje miłość do drugiego człowieka. Masz rację powiedziała Iza. Zastosuję się do twoich rad i będę wykazywać więcej inicjatywy w poszukiwaniu odpowiedniego chłopaka. Może wtedy miłość sama mnie znajdzie. No, nareszcie mówisz z sensem, powiedziała Ania. Od dzisiaj widzę cię jak poszukujesz aktywnie miłości a nie tylko czekasz aż ona sama do ciebie przyjdzie. Tak oczywiście się zdarza, ale ty też musisz bardzo jej pragnąć. Od czasu tej rozmowy Iza rzeczywiście stała się bardziej otwarta na nawiązywanie nowych znajomości. Niestety, bez widocznych rezultatów. Znajomych miała bez liku, niestety miłość jeszcze nie znalazła drogi do jej serca. Mimo wszystko pobyt w Zakopanym wszystkim wyszedł na zdrowie. Wypoczęci i pełni sił wrócili po kilku dniach na uczelnie i zajęli się nauką.
Zycie na uczelni toczyło się swoim trybem. Drugi semestr uważany jest na wszystkich uczelniach jako najtrudniejszy. Tak było w istocie. Nasi znajomi specjalnie się tym nie przejmowali. Zawsze przykładali się sumiennie do nauki, tak że nie spodziewali się jakiś niemiłych niespodzianek. W związku z toczącymi się przygotowaniami do ślubu, Ania z Tomkiem i Izą często przyjeżdżali do swoich rodzinnych domów. Ania nie była zupełnie świadoma w jakim stanie zdrowotnym znajduje się jej mama. Ona była mistrzynią kamuflażu. Nikt kto ją znał nie był wstanie domyślić że z jej zdrowiem jest coś nie tak. Wiedzieli tylko rodzice młodych. Mama Ani miała dużą motywację aby nie dać niczego po sobie poznać. Pragnęła z całych sił dożyć do ślubu swojej jedynej córki, którą kochała ponad wszystko. Jak dotychczas przy pomocy swoich przyjaciół udawało się jej doskonale wszystko ukryć. Ojciec Tomka w tajemnicy, coraz częściej woził ją do Kliniki Hematologii do Wrocławia. Niestety wszystkie stosowane tam sposoby leczenia nie przynosiły spodziewanych efektów. Lekarze znając jej pragnienia robili wszystko aby zachować jej organizm jak najdłużej w dobrej kondycji. Oprócz różnych leków otrzymywała również duże dawki witamin i środków wzmacniających. Dzięki tym zabiegom mama Ani na pozór wyglądała bardzo dobrze. Niestety rzeczywistość była inna. Jej życie dobiegało końca. Ogromną siłą woli robiła ona wszystko aby jeszcze przez kilka miesięcy cieszyć się szczęściem swojej ukochanej córki. Pogodziła się już z tym że nic już nie jest w stanie jej pomóc. Chciała tylko dożyć do ślubu. Wiedziała że jej córka będzie bardzo szczęśliwa przy boku Tomka i w otoczeniu jej przyjaciół. Chciała z całych sił aby tego doświadczyć. Miała nadzieję że jeszcze przez jakiś czas po ślubie będzie mogła czynne uczestniczyć w szczęściu swojej córeczki i całej jej nowej rodziny. Teraz jednak z ogromnym zapałem zaangażowała się w przygotowania do tego najważniejszego dnia w życiu jej córki. Ania również nie próżnowała. Razem z Izą odwiedziły niezliczone salony z sukniami ślubnymi i przeglądały dziesiątki katalogów prezentujących stroje ślubne. Wybór był tak duży że mimo najszczerszych chęci, nie mogła zdecydować się którą sukienkę wybrać dla siebie i jaki garnitur dla Tomka. Postanowiły z Izą że na razie zrobią sobie krótką przerwę i pomyślą o wyborze miejsca gdzie chcą wziąć ślub i kogo zaprosić. Jeśli chodzi o listę gości z tym nie było problemu. Natomiast wybór kościoła w którym miał odbyć się ślub wymagał głębszego przemyślenia. W jednym zgadzali się wszyscy. Miał to być mały zabytkowy drewniany kościółek. Teraz kiedy Ania i Tomek przebywali częściej u rodziców Tomka a właściwie w domu ich wszystkich, bowiem zarówno Ania jak i jej mama praktycznie tutaj też mieszkały, postanowili że będą jeździć po całej okolicy aby poszukać odpowiedniego kościółka. Wybór nie był prosty, bowiem na Opolszczyźnie znajduje się bardzo dużo takich zabytkowych kościołów. Po wielu tygodniach poszukiwań wszyscy zgodzili się że najbardziej odpowiednim będzie wybudowany w XVII wieku kościółek w Czarnowąsach. Teraz kiedy większość ze spraw związanych ze ślubem została uzgodniona, przyszli państwo młodzi mogli skupić się na nauce. Jak spodziewano się wszystkie egzaminy kończące pierwszy rok studiów, nasi młodzi przyjaciele zdali na oceny bardzo dobre. Pod koniec czerwca Ania, Tomek i Iza przyjechali do swoich domów. Przygotowania do ślubu trwały pełną parą. Podróż poślubną Ania z Tomkiem chcieli spędzić w Weronie we Włoszech. W tamtych czasach niestety nie było to takie proste. Otrzymanie paszportu i wizy graniczyło niemal z cudem. Na szczęście tata Tomka miał rozległe znajomości i dzięki temu wszystko udało się załatwić pozytywnie. Sam ślub był bardzo skromny. Brało w nim udział tylko kilkanaście osób. Ania i Tomek nie mieli oprócz rodziców żadnych krewnych. Zaprosili tylko Izę z rodzicami i kilkoro znajomych ze studiów. Mimo wszystko a może dlatego wszyscy bawili się bardzo dobrze. Po ceremonii ślubnej w Urzędzie Stanu Cywilnego świeżo poślubieni małżonkowie wzięli ślub kościelny w tym uroczym kościółku który tak długo wybierali. Następnie wszyscy wrócili do domu swoich rodziców. Tam w ogrodzie, pięknie przystrojonym na tą okazję bawili się do białego rana. Kiedy zaproszeni goście, następnego dnia opuścili dom pary młodej oni zajęli się przygotowywaniem do wyjazdu w swoją podróż poślubną. Byli bardzo szczęśliwi że wszystko tak im się wspaniale układało. Kochali się bardzo, mieli kochających rodziców, studiowali a ich sytuacja materialna również była niezła, więc nie mieli powodów do jakichkolwiek zmartwień. Poza tym jutro wyjeżdżali do miasta kochanków, do Werony. Cóż mogli jeszcze chcieć od losu? Wydawało się im że otrzymali od niego wszystko co najlepsze i ufnością spoglądali w przyszłość. Ania co prawda odczuwała jakiś niepokój kiedy patrzyła na swoją mamę. Coś w jej zachowaniu nie dawało jej spokoju. Zapytała ją więc wprost czy z jej zdrowiem jest wszystko w porządku. Kiedy jej mama zapewniła ją że czuje się bardzo dobrze, to trochę ją uspokoiło i nie wracała już do tego tematu. Jej myśli krążyły teraz wokół czekającą ją i jej męża Tomka podróżą do Włoch. Nie mogła się już doczekać. Przeczytała wszystko co udało się jej znaleźć w różnych przewodnikach turystycznych i była gotowa do porównania tej wiedzy z rzeczywistością. Nareszcie nastąpił ten tak długo oczekiwany dzień wyjazdu. Ich rodziny, Iza i jej rodzice odprowadzili młodych małżonków na dworzec kolejowy. Po chwili przyjechał pociąg. Ania z Tomkiem wsiedli do niego i po chwili odjechali, zmierzając do wymarzonego celu. Podróż minęła im bardzo szybko.
Po dotarciu do Werony byli troszkę zmęczeni ale nie mogli sobie pozwolić na odpoczynek w hotelu. Odświeżyli się tylko i wyszli zwiedzać wszystkie miejsca które znali tylko z literatury. Rzeczywistość przerosła ich wyobrażenia. Nie mogli nasycić się oglądanymi zabytkami, bo ciekawych do zwiedzania miejsc było bardzo dużo. Wieczorem w pokoju hotelowym ułożyli sobie codzienny plan zwiedzania. Obejmował on nie tylko zabytki kultury ale również odwiedzanie różnych uroczych knajpek. Kiedy zmęczyło ich zwiedzanie, chętnie z nich korzystali jedząc regionalne potrawy i popijając je doskonałymi winami. Korzystali z wszystkiego pełnymi garściami. Należeli do tych młodych ludzi, którzy nie musieli specjalnie ograniczać swoje wydatki. Cały pobyt upłynął im na korzystaniu z życia jak tylko było można najlepiej. Po kilku dniach bycia w „raju”, musieli wracać do domu. Zderzenie z rzeczywistością było dla nich bardzo przykre. Te kilka wspaniałych dni otworzyły im oczy na to, że są na świecie miejsca w których ludzie żyją zupełnie inaczej niż w Polsce. Zrozumieli że trzeba zrobić coś, żeby również w Polsce ludzie mogli tak żyć. Dotychczas niezbyt interesowali się tymi sprawami. Większość problemów z którymi borykali się inni, ich nie dotyczyła. Mieli rodziców którzy zapewniali im w miarę wygodne życie. Postanowili sobie że po powrocie na uczelnie uważniej będą przyglądać się temu co dzieje się wokół nich. Podróż do domu przebiegała bez zakłóceń, chociaż kiedy pociąg zbliżał się do Wrocławia, ciałem Ani wstrząsnął silny dreszcz. Później dołączył jeszcze jakiś nieokreślony lęk. Zmiany zachowania zauważył Tomek. Ania nie wyglądała zbyt dobrze. Gołym okiem widać było że coś niedobrego dzieje się z jej ciałem. Zaniepokoiło to Tomka, więc zapytał co się dzieje. Ania odpowiedziała że nie wie, ale nie czuje się dobrze. Tomek stwierdził że skoro źle się czuje, to może wysiądą we Wrocławiu i udadzą się do lekarza. Ania nie chciała się na zgodzić. Powiedziała, może po prostu zjadłam coś nieświeżego a może w taki sposób odreagowuję naszą cudowną podróż poślubną. Skoro tak mówisz to kamień spadł mi z serca. Już zaczynałem się martwić że to coś poważniejszego. Ania tak tylko powiedziała aby nie niepokoić Tomka. W rzeczywistości czuła się nieswojo. Odczuwała dziwny niepokój. Kiedy nareszcie wysiedli z pociągu w swojej miejscowości i zobaczyła że wśród osób witających ich na peronie nie ma jej mamy, zaniepokoiła się nie na żarty. Miny witających ich rodziców też nie wróżyły niczego dobrego. Po krótkim przywitaniu się, Ania od razu zapytała o swoją mamę. Rodzice Tomka powiedzieli, Aniu twoja mama musiała pojechać do Wrocławia. Jest teraz na badaniach. Sami niewiele wiemy, ale jutro z samego rana pojedziemy do niej. Ania po usłyszeniu tej wiadomości zbladła i była bliska omdlenia. Tomek w ostatniej chwili podtrzymał ją. Po chwili Ania doszła na tyle do siebie że powolutku mogła iść. Kiedy tylko weszli do domu, Ania natychmiast zadzwoniła do lekarza który opiekował się jej mamą. Na szczęście zastała go klinice. Powiedział że stan jej mamy gwałtownie pogorszył się. Na razie nie mogą ustalić przyczyn tego pogorszenia. W tej chwili poddawana jest szczegółowym badaniom. Powiedział żeby jutro po południu kiedy będzie wiedzieć coś więcej przyjechać do niego. Po tym co usłyszała Ania, nie miała ona ochoty na nic. Rodzice Tomka rozumiejąc sytuację uznali że teraz nie będą wypytywać o wrażenia z pobytu we Włoszech. Ania była tylko ciekawa jak to się stało że jej mama dostała się do kliniki. Rodzice Tomka powiedzieli że wczoraj rano jej mama nagle zemdlała. Oni powiadomili o tym jej lekarza a on kazał natychmiast przywieźć ją do kliniki. Nic więcej nie wiedzą. Nagle Ania rozpłakała się. Ja coś przeczuwałam, wiedziałam że dzieje się coś niedobrego. Po chwili popatrzyła na Tomka i jego rodziców. Pomóżcie mi, mama nie może odejść, jeszcze nie teraz. Nie zostawiajcie mnie z tym samą. Nie zostawimy cię córeczko, powiedziała mama Tomka. Jesteś żoną naszego syna, należysz do rodziny. Traktujemy cię jak rodzoną córkę i zrobimy wszystko aby ci pomóc. Możesz liczyć na nas w każdej sytuacji. Teraz nie martw się na zapas. Mamy wszyscy nadzieję że stan zdrowia Twojej mamy poprawi się i niedługo wróci do nas. Dziękuję wam z całego serca. Wiem że mogę na was liczyć. Dotychczas zrobiliście dla mnie i mojej mamy tak wiele dobrego. Jestem wam bardzo wdzięczna. Znowu jej oczy napełniły się łzami. Powiedziała tylko, wybaczcie mi proszę ale teraz pójdę się położyć. Tomek chciał iść z nią ale ona powiedziała, doceniam to Tomeczku, ale chciałabym zostać sama. Muszę w spokoju wszystko sobie przemyśleć. Po chwili odeszła do swojego pokoju.
Po jej wyjściu zapanowała cisza. Tomek zapytał. Teraz możecie powiedzieć mi prawdę. Jego tata powiedział, sami byliśmy zaskoczeni. Wiesz Tomeczku jaki był stan zdrowia mamy Ani, ale wszyscy mieliśmy nadzieję że zwalczy ona tę chorobę. Wiele na to wskazywało. To przecież jest bardzo silna kobieta. Nic nie wskazywało na to aby działo się z nią coś złego. Myśleliśmy że naprawdę jej stan zdrowia poprawia się. Niestety tak było do wczoraj. Rano zemdlała. Co było dalej, już wiesz. Jutro wszyscy pojedziemy do kliniki i mam nadzieję że usłyszymy dobre wiadomości. Posiedź jeszcze z nami. Dajmy trochę czasu Ani. Wieczorem jednak idź do niej. Ona potrzebuje teraz wsparcia od nas wszystkich a od ciebie najbardziej. Macie rację, powiedział Tomek. Do późna rozmawiał ze swoimi rodzicami, ale ta rozmowa niezbyt się kleiła. Ostatnie wydarzenia związane z mamą Ani też temu nie sprzyjały. Przed północą Tomek pożegnał rodziców i poszedł do swojej żony. Tej nocy nikt nie spał normalnie. Ania co jakiś czas budziła się z płaczem i siadała na łóżku cała spocona. Rano wszyscy odczuwali zmęczenie. Nikt nie miał ochoty na codzienne rozmowy przy śniadaniu. Nie mieli nawet ochoty na jedzenie. Jednak czekał ich jeszcze bardzo ciężki dzień, więc coś musieli zjeść. Około południa wsiedli do samochodu i pojechali do Wrocławia. Ania bardzo źle się czuła. Wchodząc do kliniki miała wrażenie że zaraz zemdleje. Wszyscy od razu poszli porozmawiać z lekarzem. Kiedy zobaczyli jego twarz, stało się jasne że nie ma dla nich dobrych wiadomości. Nie pomylili się. Lekarz powiedział że sprawa jest bardzo poważna. W tej chwili mama Ani jest nieprzytomna. Nikt tutaj nie wie dlaczego jej stan tak gwałtownie się pogorszył. Robią jednak wszystko co w ich mocy aby wzmocnić jej organizm. Zaprowadził wszystkich do sali w której ona leżała. Widok był przerażający. Mama Ani leżała na łóżku podłączona dziesiątkami przewodów i rurek do jakiś aparatów. Była bardzo blada i jak mówił lekarz nie reaguje na żadne bodźce zewnętrzne. Powiedział że wypróbowano już wszystkie znane im sposoby, niestety bez rezultatu. Powiedział również że słyszał o jeszcze jednej metodzie i chciałby ją wypróbować. Polega ona na tym że najbliższa rodzina cały czas jest przy chorym i po prostu rozmawia z nim. Okazało się że w wielu klinikach przyniosło to nadzwyczajne rezultaty. Chorzy w wielu przypadkach budzili się. Zanotowano również przypadki że chorzy po prostu zdrowieli. Zastrzegł jednak żeby nie brać jego słów zbyt dosłownie. Nikt bowiem nie wiedział dlaczego tak się dzieje, ale takie przypadki miały miejsce. Ponieważ w przypadku mamy Ani wszystkie możliwe leki zostały jej podane, można spróbować również tego sposobu. Nagle we wszystkich wstąpiła nadzieja. Uchwycili się jej jak tonący brzytwy. Ania i Tomek postanowili że zostają we Wrocławiu i będą czuwać przy łóżku chorej. Rodzice Tomka powiedzieli że wezmą sobie wolne w pracy i podzielą się z nimi dyżurami przy łóżku mamy Ani. Teraz jednak pojadą do domu aby pozałatwiać wszystkie sprawy i przywieźć niezbędne rzeczy potrzebne im do tego aby zamieszkać wspólnie w mieszkaniu Ani i Tomka. Ania bardzo przeżywała chorobę swojej mamy, często płakała i ciągle zadawała sobie pytanie dlaczego. Dlaczego spotkało to jej ukochaną mamę. Kiedy jednak siedziała przy jej łóżku starała się zachować spokój. Opowiadała jej jaka jest szczęśliwa z Tomkiem i jaką ma teraz wspaniałą rodzinę. Często powtarzała że do pełni szczęścia brakuje jej tylko swojej mamy, dlatego musi ona znaleźć siły do walki ze swoją chorobę. Takie rozmowy prowadzili wszyscy. Niestety przez ponad miesiąc nic w stanie zdrowia mamy Ani nie zmieniało się. Kiedy Ania zaczęła już tracić nadzieję że kiedykolwiek jej mama obudzi się, pewnego razu zauważyła niewielkie ruchy gałek ocznych jej mamy i dostrzegła że lewa ręka lekko poruszyła się. Z wrażenia nie wiedziała co zrobić. Siedziała i wpatrywała się w swoją mamę. Początkowo myślała że po prostu tylko tak jej się wydawało. Kiedy po chwili znowu dostrzegła lekkie poruszenie się ręki, zerwała się z taboretu na którym siedziała i pobiegła po lekarza. On zbadał jej mamę i nic nie mówiąc wyszedł z sali. Po chwili wrócił w towarzystwie kilku lekarzy. Poprosił Anię i Tomka aby wyszli z sali na czas badania. Po godzinie lekarze też wyszli z sali. Na korytarzu powiedzieli im że chociaż wydaje się to nieprawdopodobne, ale wszystko wskazuje na to że u chorej nastąpiła poprawa. Zastrzegli jednak że to jeszcze nic pewnego, ale trzeba być dobrej myśli. Ania i Tomek pełni nowej nadziei, wrócili do sali i zaczęli na wyścigi rozmawiać z chorą, tak drogą im osobą. Wyobrażali już sobie że teraz wyzdrowieje na pewno. Przez kolejne dni widać było wyraźnie, że stan zdrowia mamy Ani poprawia się. Ania była bardzo szczęśliwa. Wreszcie nastąpił dzień kiedy jej mama otworzyła oczy i lekko się uśmiechnęła. Lekarze byli zdumieni ale bardzo cieszyli się że chora powraca do zdrowia. Spodziewali się że minie jeszcze kilka dni, kiedy można będzie z pacjentką porozmawiać. Zalecali jak najczęstszy kontakt z nią i mówienie do niej. Okazało się że ta nowatorska metoda zadziałała. Ania, Tomek i jego rodzice byli pewni że teraz może być tylko lepiej. Lekarze nie podzielali ich radości. Tłumaczyli że trzeba jeszcze przeprowadzić wiele badań, aby być pewnym czy choroba rzeczywiście ustępuje. Na razie widzą tylko oznaki wychodzenia pacjentki ze śpiączki. Ania jednak była przekonana że jej mama naprawdę wyzdrowieje. Niestety bardzo myliła się. Wyniki przeprowadzanych badań nie wykazywały żadnej poprawy a wręcz sugerowały znaczne pogorszenie się jej stanu zdrowia.
Minęło jeszcze kilka dni i mama Ani zaczęła mówić. Z początku były to tylko poszczególne słowa ale po następnych kilku dniach można było już z nią normalnie rozmawiać. Wszyscy bardzo się cieszyli. Każdy chciał przekazać jej jak najwięcej informacji z tego co ostatnio się wydarzyło. Mama Ani słuchała z zaciekawieniem. Widać było że mimo znacznego osłabienia bardzo cieszy się że wszyscy są wokół niej tak się o nią troszczą. Niestety sama czuła że nie pożyje już długo. Te ostatnie tygodnie kiedy musiała udawać przed Anią że wszystko jest w porządku, bardzo ją zmęczyły. Czuła że wyczerpała już wszystkie siły potrzebne jej do walki z chorobą. Wiedziała że przegrała definitywnie i nic już tego nie zmieni. Nie bała się śmierci. Wiedziała bowiem że jej ukochana córeczka po jej odejściu nie zostanie sama. Przekonała się że ma ona kochającego męża i zyskała też nową rodzinę, która traktuje ją jak swoją córkę. Wiedziała że niedługo jej życie skończy się. Bała się tylko reakcji Ani kiedy nadejdzie ta chwila, gdy będzie musiała odejść na zawsze. Teraz jednak chciała jeszcze aby te ostatnie chwile mogła spędzić w otoczeniu kochających ją osób. Robiła więc wszystko żeby oni nie domyślali się że niedługo jej życie się skończy. Pozwalała więc snuć im plany na przyszłość dotyczące okresu kiedy wyjdzie ze szpitala. Jej przyjaciele tak sugestywnie o tym opowiadali że chwilami sama zaczynała w to wierzyć. Kiedy zdarzyło się że przez chwilę nie było przy niej nikogo z jej bliskich zapytała wprost lekarza ile jeszcze zostało jej życia. Lekarz powiedział że opierając się na wynikach badań szanse na przeżycie więcej niż kilka dni są nikłe. Mama Ani spodziewała się takiej informacji. Postanowiła porozmawiać szczerze najpierw z Anią a później z Tomkiem i jego rodzicami. Po chwili jednak zmieniała zdanie. Uznała że z Anią porozmawia na końcu. Kiedy następnego dnia zjawili się wszyscy, poprosiła Anię aby kupiła jej jakieś kosmetyki a ona w tym czasie chciałaby porozmawiać o ważnych sprawach z Tomkiem i jego rodzicami. Anię zdumiała ta prośba jej mamy, ale po chwili zastanowienia postanowiła ją spełnić. Pomyślała sobie że na pewno chcą wspólnie przygotować dla niej jakąś niespodziankę, kiedy jej mama wyjdzie ze szpitala. Z radością więc wybrała się na zakupy. W tym czasie mama Ani poinformowała swoich bliskich że rozmawiała z lekarzem i nie ma dla niej żadnej nadziei. Zdaje sobie z tego sprawę więc chciała omówić z nimi kilka ostatnich spraw. Prosiła o to aby otoczyli Anię szczególną opieką i obdarzali ją taką miłością jaką dotychczas otrzymywała od niej. Poza tym powiedziała że sporządziła testament mocą którego wszystko co miała zapisała Ani. Testament jest u jednego z notariuszy w Opolu. Poprosiła na koniec, aby pochowano ją we Wrocławiu obok jej męża. Dodała jeszcze że o tym co teraz im powiedziała nie jest w stanie rozmawiać z Anią. Chciała by żeby Ania do samego końca nie była świadoma tego że ona umiera. Wszyscy obiecali jej że postąpią tak jak sobie życzy. Nie mogli powstrzymać się od płaczu kiedy słyszeli to wszystko. Zdawali sobie sprawę z tego że nikt i nic nie może powstrzymać tego co nieuniknione, ale kiedy to sobie uświadomili nie mogli powstrzymać się od łez. Były one wyrazem ogromnego żalu, złości i bezradności. By uspokoić się, musieli na chwilę wyjść na korytarz. Dopiero po kilkunastu minutach opanowali swoje emocje na tyle że mogli wrócić do sali i rozmawiać na inne tematy. Po kilku godzinach Ania wróciła z zakupów obładowana różnymi pakunkami. Była w doskonałym humorze. Wydawało jej się że ten koszmar związany z chorobą jej mamy powoli mija. Zapytała o czym rozmawiano, kiedy jej nie było. Nie zwróciła nawet uwagi na to że nie otrzymała odpowiedzi. Była pewna że to dotyczy jakiejś niespodzianki, więc specjalnie nie zdziwiło ją milczenie wszystkich. Zajęła się rozpakowywaniem zakupów, by pokazać swojej mamie co kupiła. Rodzice Tomka powiedzieli że idą do domu by przygotować coś do jedzenia a Ania z Tomkiem mogą tutaj jeszcze trochę pobyć. W miarę pokazywania zakupionych towarów, wróciła dawna Ania. Znowu uśmiechała się serdecznie i rozmawiała wesoło ze swoją mamą, tak jak robiła to dawniej. Jej mama udawała że bardzo się cieszy ze wszystkiego co Ania kupiła i z jej planów na przyszłość. Kiedy po godzinie poczuła się bardzo zmęczona, przestraszyła się że nie da radę dłużej ukrywać swojego cierpienia, poprosiła Anię i Tomka, aby poszli do domu. Ona czuje się dobrze, ale wszystkim dobrze zrobi odpoczynek. Poprosiła aby przyszli do niej jutro po południu i dodała że rano ma zaplanowanych dużo badań, więc i tak nie będzie osiągalna wcześniej. Ania popatrzyła na mamę ale nie zauważyła nic niepokojącego, więc powiedziała. Wiesz mamusiu to chyba dobry pomysł. Nam chyba też należy się trochę wypoczynku, tym bardziej że w planie mamy wiele atrakcji które musimy przygotować na Twój powrót. Nachyliła się nad swoją mamą i serdecznie ją pocałowała. Po chwili oboje z Tomkiem pożegnali się i wyszli z sali. Pierwszy raz od wielu dni Ania czuła że teraz wszystko wróci do normy. Po przyjściu do ich mieszkania nie mogła powstrzymać się od snucia planów związanych z jej mamą. Ten radosny nastrój udzielił się wszystkim. Zastanawiali się jaką mają przygotować niespodziankę mamie Ani kiedy ta wyjdzie z kliniki.
Niestety nazajutrz z samego rana ten wesoły nastrój został brutalnie zburzony. Zadzwonił lekarz i poprosił wszystkich o jak najszybsze przybycie do kliniki. Natychmiast wszyscy tam się udali. Przyszli wprost do sali w której leżała mama Ani. Wokół jej łóżka stało kilka osób z personelu szpitalnego. Znajomy lekarz powiedział że nie ma dobrych wiadomości. Stan chrej gwałtownie się pogorszył i według jego wiedzy rokowania nie są dobre. Wszyscy stali jak wryci. Nie tego się spodziewali. Po wczorajszej wizycie byli przekonani że lada dzień mama Ani wyzdrowieje i wróci ze wszystkimi do domu. Nie mogli uwierzyć w to co widzą i słyszą. Mama Ani leżała na łóżku bardzo blada i w dziwnej pozycji. Oddychała powoli i widać było że bardzo cierpi. Kiedy usłyszała głos Ani otworzyła oczy. Uśmiechnęła się bardzo smutno. Poprosiła aby wszyscy jej bliscy podeszli do jej łóżka. Najpierw zwróciła się do wszystkich i powiedziała że od dawna ukrywała prawdziwy stan jej zdrowia. Wiedziała że nic nie da się zrobić aby wyzdrowiała. Wtedy postanowiła że zrobi wszystko aby jej córka była szczęśliwa. Doprowadziła do ślubu i zadbała o wszystkie sprawy związane z testamentem i pogrzebem. Aniu i Tomku chciałam was prosić abyście nie zmarnowali sobie ogromnej szansy jaką macie na szczęśliwe życie. Moje już się kończy ale przed wami jeszcze wiele lat. Jak je przeżyjecie zależy wyłącznie od was. Proszę was nie zmarnujcie tej szansy. Do rodziców Tomka zwróciła się z prośbą aby pomagali młodym jak tylko będą tylko mogli. Chciała aby jej to przyrzekli. Nikt ze zgromadzonych w tej sali nie mógł uwierzyć że to co słyszą dzieje się naprawdę. Ania była tak zszokowana że bez namysłu odpowiedziała, oczywiście mamusiu przyrzekam ci że zrobię wszystko aby nasze małżeństwo było szczęśliwe i nie zrobię niczego aby to zepsuć. Tomek i jego rodzice też przyrzekli to o co prosiła mama Ani. Po chwili kiedy dotarło do nich że to dzieje się naprawdę wszystkich ogarnął paniczny strach. Nie wyobrażali sobie że to rzeczywiście mogą być ostatnie chwile życia mamy Ani. Ona popatrzyła na wszystkich i uśmiechnęła się ciepło. Dziękuję wam kochani, teraz jestem pewna że zaopiekujecie się moją córeczką. Nie dozna ona żadnej krzywdy z waszej strony. Chciałam was przytulić ostatni raz. Podejdźcie proszę do mnie. Kiedy żegnała się z nimi po jej twarzy płynęły łzy. Jednocześnie jej twarz promieniała radością. Kiedy pożegnała się ze wszystkimi powiedziała, teraz kochani mogę w spokoju odejść z waszego życia na zawsze. Kiedy to powiedziała, jej głowa opadła na poduszkę i zastygła w bezruchu. Lekarze natychmiast rzucili się w jej stronę aby ją ratować. Podawali masę różnych leków. Próbowali przywrócić ją do życia wszystkimi znanymi im metodami. Walczyli o nią prawie godzinę. Niestety nie udało się. Mama Ani nie żyła, odeszła na zawsze. Kiedy jeden z lekarzy powiedział proszę wpisać godzinę zgonu, Ania nie wytrzymała. Rzuciła się na łóżko na którym leżała jej mama. Płakała i krzyczała. Mamusiu tylko nie to, nie możesz mi tego zrobić, nie umieraj, nie zostawiaj mnie tutaj. Dopiero straciłam mojego tatę, więc nie mogę stracić również ciebie. Wróć proszę, ja nie chcę, nie zgadzam się. Jej płacz przeszedł w łkanie a później w jakieś niesamowite wycie. Po chwili usunęła się na podłogę i zemdlała. Natychmiast zajęli się nią lekarze. Podali jej jakiś zastrzyk i przewieźli do innej sali. Wszyscy byli w ogromnym szoku. Tomek i jego rodzice wiedzieli co prawda o poważnej chorobie mamy Ani ale wszyscy byli przekonani że zastosowane leczenie przyniesie spodziewany efekt. Niestety stało się inaczej. Kiedy po chwili trochę ochłonęli poszli zobaczyć co dzieje się z Anią. Leżała nieprzytomna na łóżku. Lekarz powiedział że jest pod wpływem silnych środków nasennych i będzie spać kilka godzin. Radził im pójść do domu. Jutro załatwią wszystkie formalności związane ze zgonem mamy Ani.
ROZDZIAŁ V
Rodzice Tomka postanowili zająć się przygotowaniem do pogrzebu a Tomek został przy Ani. Chciał być koło niej kiedy się obudzi. Przesiedział przy jej łóżku całą noc. Rano Ania obudziła się. Otworzyła oczy i rozejrzała się wokół. Było widać że nie bardzo orientuje się co się dzieje. Dostrzegła wreszcie Tomka i zapytała cicho gdzie ja jestem. Tomek odpowiedział że w szpitalu i że wczoraj zemdlała. Do Ani nie bardzo to docierało. Chciała jeszcze o coś zapytać, ale w tej chwili do sali weszło kilka osób z personelu szpitala. Lekarz zbadał Anię i powiedział, już jest lepiej. Musi pani tylko trochę odpocząć. Myślę że za kilka godzin może pani iść do domu. Ania z wysiłkiem usiadła na łóżku i powiedziała, muszę widzieć się z moją mamą. Tomeczku, pomóż mi do niej dojść. Tomek zapytał, Aniu, ty naprawdę niczego nie pamiętasz? Nie odpowiedziała, a po chwili zapytała, co się stało, czy mama czuje się gorzej? Dla wszystkich stało się jasne że z Anią dzieje się coś niepokojącego. Psycholog który był też na tej sali powiedział, proszę wszystkich o opuszczenie tego pomieszczenia. Ja chciałbym porozmawiać z Anią. Wszyscy łącznie z Tomkiem wyszli na korytarz. Przed drzwiami sali został lekarz który opiekował się dotąd mamą Ani i psychiatra. Reszta personelu udała się do swoich obowiązków. Tomek oczywiście też czekał na korytarzu, czekając co powie im psycholog po rozmowie z Anią. Przez kilka chwil nic się nie działo, gdy nagle zza zamkniętych drzwi rozległ się głośny płacz Ani. Wszyscy weszli do sali. Zobaczyli że leży ona skulona na łóżku a jej ciałem wstrząsały drgawki. Psychiatra po wysłuchaniu psychologa zlecił podanie Ani odpowiednich leków. Po ich przyjęciu ona uspokoiła się na tyle że jej płacz stał się bezgłośny. Patrzyła w koło niewidzącymi oczami a po policzkach spływały łzy. Po chwili zasnęła. Tomek był wstrząśnięty tam co zobaczył. Lekarze wyjaśnili mu że jego żona doznała ogromnego szoku po śmierci swojej mamy i obawiają się że jej powrót do normalnego życia będzie trwał długo i nie obejdzie się bez odpowiedniego leczenia psychiatrycznego i wsparcia psychologicznego. Powiedzieli że Ania będzie spać do jutra i obecność Tomka przy niej nie ma sensu. Poprosili go żeby teraz pomógł swoim rodzicom zająć się pogrzebem a jutro po południu zapraszają go z rodzicami do szpitala. Psychiatra dodał że zrobią wszystko aby pomóc Ani. Tomek z ciężkim sercem poszedł do swojego studenckiego mieszkania. Zastał tam rodziców. Kiedy powiedział im co wydarzyło się w szpitalu, oni bardzo się zmartwili. Tomek zapytał jak może pomóc w przygotowaniach do pogrzebu. Okazało się że mama Ani o wszystko już zadbała. Spodziewając się że niedługo umrze, zleciła załatwienie wszystkich spraw jednemu z zakładów pogrzebowych. Zostawiła również listę osób które chciała aby towarzyszyli jej w ostatniej drodze na tym cmentarzu. W tej sytuacji, najbliższym osobom mamy Ani pozostało tylko pójście na cmentarz i pożegnanie jej. Pogrzeb miał się odbyć pojutrze. Ciało miło spocząć obok jej ukochanego męża. Tomek obawiał się czy Ania będzie na tyle silna aby uczestniczyć w smutnej uroczystości. Miał nadzieję że lekarzom uda się wyprowadzić Anię z tego szoku w jakim jest teraz. Następnego dnia Tomek ze swoimi rodzicami poszli do kliniki i udali się najpierw do gabinetu psychiatry. Czekał tam na nich również psycholog. Powiedzieli że na razie przy pomocy odpowiednich leków Ania będzie mogła uczestniczyć w pogrzebie swojej mamy, ale niestety doznała ona tak silnych zaburzeń w swojej psychice że powrót do normalności będzie bardzo długi i będzie wymagać dużo cierpliwości i wsparcia najbliższych Ani osób. Dodali że Ania jest świadoma tego co się wydarzyło. Mogą zabrać ją do domu. Będzie troszkę senna i czasem jakby nieobecna, ale to normalne po tych lekach. Po pogrzebie Ania koniecznie musi zgłosić się do kliniki psychiatrycznej we Wrocławiu w celu przeprowadzenia odpowiednich badań i podjęcia leczenia. Dobrze by było aby zgłosiła się następnego dnia po pogrzebie. Oczywiście ktoś z rodziny może jej towarzyszyć. Tomek powiedział że zrobi wszystko aby Ania zgłosiła się tam jak najszybciej. Ania już wiedziała że może pójść do domu i czekała na swoją rodzinę. Kiedy weszli do sali nie mogła powstrzymać się od płaczu. Wszystkim było bardzo przykro że spotkało ją takie nieszczęście. Niestety nikt nie mógł zatrzymać tego co się wydarzyło. Ania była bardzo osłabiona więc Tomek podtrzymywał ją kiedy opuszczali szpital. W mieszkaniu panowała dziwna atmosfera. Nikt nie chciał zacząć mówić o przygotowaniach do pogrzebu, który miał odbyć się jutro. Dopiero wieczorem mama Tomka odważyła się i zaczęli o tym rozmawiać. O dziwo Ania trzymała się nadzwyczaj dzielnie. Czy to była zasługa leków które otrzymała, czy może było to efektem tego że Ania pogodziła się ze śmiercią, tego nie wiedział nikt. Następnego dnia o godzinie dziesiątej wszyscy udali się na cmentarz a ściślej mówiąc do kaplicy cmentarnej w której odbywały się te smutne uroczystości. Pożegnać się ze zmarłą przyszło bardzo dużo ludzi. Znali bowiem zarówno ją jak i jej zmarłego wcześniej męża. Kilka osób wygłosiło bardzo ładne mowy pogrzebowe. Później ciało mamy Ani zostało złożone do grobu obok jej męża. Do tego momentu Ania trzymała się bardzo dzielnie. Kiedy jednak na trumnę jej mamy zaczęły spadać pierwsze grudki ziemi, nie wytrzymała i zaczęła głośno płakać. Po chwili zaczęła osuwać się na ziemię. W ostatniej chwili złapał ją Tomek i przy pomocy swojego taty pomógł jej dotrzeć do samochodu stojącego przed cmentarzem. Uroczystości zostały zakończone i wszyscy ich uczestnicy rozeszli się z poczuciem ogromnego żalu do swoich domów. Po powrocie do mieszkania Ania położyła się do łóżka i zasnęła. Rano Tomek i jego rodzice powiedzieli jej co sugerowali lekarze jeśli chodzi o nią. Ania patrzyła na nich dziwnym jakby niewidzącym wzrokiem. Po chwili powiedziała, jeśli ma mi to pomóc w ukojeniu mojego bólu to zgadzam się. Po śniadaniu, którego Ania prawie nie tknęła, wszyscy pojechali do kliniki psychiatrycznej. Wcześniej tata Tomka zawiadomił psychiatrę i psychologa że niedługo Ania zjawi się na badania. Kiedy przyjechali do tej kliniki, jej personel zaopiekował się Anią. Psychiatra poinformował rodzinę Ani że badania potrwają kilka godzin. Jeśli chcą to mogą poczekać tutaj, lub zająć się swoimi sprawami. Po kilku godzinach psychiatra z psychologiem w obecności Ani rozmawiał z Tomkiem i jego rodzicami o stanie jej zdrowia. Psychiatra stwierdził że na razie nie widzi potrzeby zastosowani jakieś specjalnej opieki psychiatrycznej, natomiast bezwzględnie powinna poddać się terapii psychologicznej. Psycholog zgodził się ze zdaniem psychiatry i zasugerował aby Ania spotykała się z nim trzy razy w tygodniu. Zapytał czy to jest możliwe. Tata Tomka powiedział że może Anię wozić na tą terapię kiedy tylko będzie taka potrzeba. To bardzo dobrze ucieszył się psycholog. Im wcześniej zaczniemy, tym pozytywne skutki osiągniemy szybciej. Po kilku jeszcze innych informacjach ustalono harmonogram wizyt na najbliższy miesiąc. Pierwsze spotkanie miało odbyć się za dwa dni. Rodzice Tomka zaproponowali aby już dzisiaj pojechać do ich wspólnego domu. Ania zgodziła się, choć robiła wrażenie jakby chciała tutaj zostać. Powiedziała że chciała by być bliżej swoich rodziców, ale dodała zaraz że takie rozwiązanie jaki zaproponowali jej nowi rodzice też jej odpowiada. Po spakowaniu rzeczy z mieszkania Ani i Tomka, wszyscy samochodem wrócili do ich wspólnego domu. Przez następny miesiąc Ania jeździła na terapię do Wrocławia. Towarzyszył jej zawsze Tomek i jego tata. Otrzymywała od nich i nie tylko ogromne wsparcie. Prawie codziennie odwiedzała ją Iza, która też bardzo jej pomagała poradzić sobie z bólem po stracie ukochanej mamy. Po kilku tygodniach terapii stan zdrowia Ani nieznacznie się poprawił. Czasami nawet na jej twarzy dostrzec można było coś jakby nieśmiały uśmiech. Był to bardzo trudny okres dla wszystkich z jej otoczenia. Nikt jednak nie narzekał. Przeciwnie wszyscy robili wszystko aby pomóc jej w powrocie do normalności. Niestety było to bardzo trudne. Psycholog co prawda twierdził że wszystko jest na najlepsze drodze, ale bliskim Ani wydawało się że poprawa następuje zbyt wolno. Psycholog sugerował aby zabierać ją w miejsca w których kiedyś czuła się dobrze. To powinno pomóc w terapii. W praktyce okazało się że to nie takie proste. Ania broniła się przed wychodzeniem z domu. O wyjeździe na przykład nad jej ulubione Jeziora Turawskie też nie chciała słyszeć. Jedynie co udało się Tomkowi, to namówić Anię od czasu do czasu na spacery w pobliskim lesie. Pod koniec wakacji nastąpiła jednak bardzo wyraźna poprawa. Ania jakby pogodziła się z sytuacją. Wydawało się że powoli zaczyna myśleć o normalnym życiu. Kiedyś zaskoczyła wszystkich mówiąc że chce pojechać do ich mieszkania we Wrocławiu. Powiedziała że chciałaby przygotować je do nowego roku studiów. Od tego czasu Ania powracać zaczęła do swoich dawnych nawyków. Wyraźnie wracała do życia. Znowu stawała się tą Anią sprzed kilku miesięcy. Psycholog był wyraźnie zadowolony z takiego wyniku prowadzonej terapii. Powiedział że wizyty u niego nie są już potrzebne w takim wymiarze jak dotychczas. Sądzi że wystarczy spotkanie raz w miesiącu. Zalecił jeszcze wizytę u psychiatry. On po przeprowadzeniu badań kazał odstawić wszystkie leki. Ania była już w dobrej kondycji psychicznej. Wszyscy przyjaciele ucieszyli się z takiego obrotu sprawy. Ania, Tomek i Iza zajęli się teraz przygotowaniami do studiów. Spędzali teraz dużo czasu w bibliotekach. Chcieli tak jak poprzednio być doskonale przygotowani do rozpoczęcia nowego etapu studiowania. Po rozpoczęciu nowego roku akademickiego wszystko wróciło do normy. Studenckie życie toczyło się ustalonym od wieków trybem. Wykłady, ćwiczenia, bieganie po bibliotekach w poszukiwaniu odpowiednich materiałów, samodzielna nauka i jak czas pozwalał uczestniczenie w różnych formach zabaw studenckich. Oczywiście nasi przyjaciele starali się też aby co najmniej dwa razy w tygodniu odwiedzać swoich rodziców. Tak mijały kolejne dni. Po pięciu latach nastał ten ostatni dzień, kiedy po obronie swoich prac magisterskich, mogli nareszcie odetchnąć z ulgą i odpocząć. Cała trójka obroniła się bardzo dobrze. Dostali propozycję podjęcia pracy na uczelni. Było to ogromne wyróżnienie. Jeszcze dwa lata wcześniej rozważali taką możliwość, jednak kiedy poinformowali o tym swoich rodziców, oni widzieli ich przyszłość zupełnie inaczej. Rodzice Tomka zaproponowali całej trójce pracę w swojej firmie. Teraz więc, po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw uznali że zdobyte kwalifikacje będą mogli wykorzystać lepiej pracując w firmie rodziców Tomka. Odmówili więc pracy na uczelni. Trochę było im co prawda żal, ale jednak perspektywa wykazania się w prywatnej firmie była dla nich bardzo atrakcyjna. Tym bardziej że były to przecież pierwsze lata, kiedy tak naprawdę zaczęły kształtować Cię podwaliny kapitalizmu w Polsce. Nikt nie wiedział jaką formę ostatecznie przybiorą te dokonujące się przemiany. Wszyscy mieli świadomość że mogą wnieść do tego procesu bardzo wiele. Z niecierpliwością oczekiwali momentu otrzymania dyplomów i podjęcia pracy. Nasi przyjaciele zakończyli wszystkie sprawy którymi żyli przez ostatnie lata, pożegnali się z przyjaciółmi, zwolnili mieszkania i udali się do swoich domów. Gratulacjom i świętowaniom nie było końca. Co chwilę ktoś odwiedzał ich domy z gratulacjami a nasi przyjaciele musieli przez kilka dni opowiadać swoje wrażenia z całego okresu studiów. Kiedy po kilku dniach skończyły się wreszcie odwiedziny ich znajomych, rodzice Tomka zaprosili do siebie Izą i jej rodziców. Chcieli przedstawić wszystkim, co postanowili w sprawie ich przyszłej pracy. Kiedy wszyscy zajęli miejsca w fotelach i na kanapach a w pokoju unosił się przyjemny zapach świeżo zmielonej kawy, tata Tomka powiedział. Już od bardzo dawna zastanawialiśmy się z żoną co mamy zrobić z naszą firmą. Idą zupełnie nowe czasy i nie mamy pewności czy podołamy nowym wyzwaniom jakie staną niebawem przed firmą. Poza tym mamy już swoje lata i na tak radykalne działania nie jesteśmy przygotowani. Zwróciliśmy się o radę do specjalistów. Mam na myśli adwokatów i ludzi z branży, którzy mają większe od nas doświadczenie. Po konsultacjach doszliśmy do wniosku że można naszą firmę przekształcić w spółkę. Szczegółami zajmą się prawnicy. Takie rozwiązanie pozwoli nam na kierowanie firmą na zupełnie innych zasadach. W związku z tym postanowiliśmy że dokładnie określimy wartość firmy, następnie wprowadzimy udziały i podzielimy ją na kilka części. Najwięcej udziałów, bo sześćdziesiąt procent przypadnie Tomkowi. Dwadzieścia procent Ani a pozostałe dwadzieścia wystawimy na sprzedaż. Ponieważ, zwracając się do rodziców Izy tata Tomka powiedział, wy pracujecie u nas prawie od początku, proponuję abyście przejęli tą cześć. Zapanowało milczenie. Po chwili rodzice Izy powiedzieli, bardzo nam się ten pomysł podoba, ale obawiamy się czy wystarczy nam pieniędzy na kupno tych akcji. Tym się na razie nie martwcie. Nasi prawnicy już nad tym pracują. Mnie interesuje tylko to czy chcecie przystąpić do spółki. Skoro jest tak jak mówisz, zgadzamy się powiedzieli rodzice Izy. Mamy tylko jedno pytanie, czy nasza córka też może mieć jakieś udziały. Oczywiście, przecież możecie scedować na nią jakąś część lub nawet całość. Wybacz że tak się dopytujemy ale nie bardzo orientujemy się w tych nowych zasadach. Rozumiem was, bo ja też niezbyt pewnie się w tym czuję. Muszę wierzyć naszym prawnikom. Oni wszystko przygotują. Napiszą nowy statut i stworzą nową strukturę zatrudnienia w firmie. Kiedy projekt będzie gotowy, prawnicy wszystko nam wytłumaczą. Zasugerowali nam tylko że dobrze by było biorąc pod uwagę odpowiednie wykształcenie naszych dzieci, aby byli oni przegotowywani do pracy na najważniejszych stanowiskach. Całkowicie się z tym zgadzam i mam w związku z tym propozycję, aby nasze dzieci zaczęły od pracy na najniższych stanowiskach. Nauczyli by się kierowania różnymi działami na zupełnie nowych zasadach. Myślę że konieczne będzie ukończenie przez nich wielu odpowiednich kursów. Może łączenie pracy z tymi kursami okaże się bardzo trudne ale chyba nie ma innego wyjścia. Chcąc rozwijać firmę w zupełnie nowych warunkach, potrzebna jest nam wykwalifikowana kadra. Kończąc chciałbym zapytać nasze dzieci czy wyrażacie na to zgodę. Nasi przyjaciele nie byli przygotowani na taką propozycje, ale niemal jednocześnie powiedzieli że oczywiście zgadzają się i chcieliby jak najszybciej zacząć pracę w firmie. Po dyskusji uzgodniono że teraz muszą odpocząć po trudach studiowania. Tata Tomka zaproponował aby wyjechali gdzieś na urlop a pracę mogą zaczęć od września. Wszystkim ta propozycja odpowiadała. Po chwili młodzi przenieśli się do Izy a ich rodzice zostali jeszcze, aby porozmawiać o różnych problemach związanych z firmą. W domu Izy nasi młodzi przyjaciele zastanawiali się gdzie mają spędzić urlop. Wyboru właściwie nie mieli. Czasy były niespokojne, więc wyjazd za granicę był raczej niemożliwy. Postanowili że podobnie jak w ostatnich latach wypoczynek zorganizują sobie na Jeziorach Turawskich. Kiedy ustali już miejsce postanowili że wynajmą sobie nie tylko dwa domki w ich ulubionym ośrodku wypoczynkowym ale wynajmą sobie również jacht na całe wakacje. Gdy wszystko uzgodnili postanowili następnego dnia pojechać nad jeziora aby wszystko załatwić.
Kiedy przybyli na miejsce zobaczyli plakat przed wejściem do budynku ośrodka informujący o organizowaniu kursu na prawo jazdy. Był to intensywny kurs wakacyjny który miał trwać tylko sześć tygodni. Kiedy to przeczytali nie musieli nic mówić. Wiedzieli że muszą ten kurs ukończyć. Zrezygnowali z wynajęcia jachtu na całe wakacje i poszli zapisać się na kurs prawa jazdy. Jacht mogli przecież wynająć wtedy kiedy będą dysponować wolnym czasem. Załatwili część formalności i wrócili do domu. Musieli pojechać jeszcze do Opola aby poddać się odpowiednim badaniom lekarskim. Dopiero gdy to załatwią, będą mogli wrócić nad jeziora i rozpocząć naukę na kursie prawa jazdy. Kiedy opowiedzieli o swoim pomyśle rodzicom, oni bardzo się ucieszyli. Wiedzieli że posiadanie prawa jazdy znacznie ułatwi im pracę w firmie. Po kilku dniach nasza trójka załatwiła wszystkie badania i po dokonaniu niezbędnych zakupów, nasi przyjaciele wrócili nad jeziora. Wbrew temu czego trochę się obawiali a mianowicie że nie będą mieli wystarczająco dużo czasu na wypoczynek i różne inne przyjemności, okazało się że mogli w pełni korzystać ze wszystkiego. Ani się obejrzeli jak ukończyli kurs i po zdaniu odpowiednich egzaminów zdobyli upragnione prawa jazdy. Teraz naturalną rzeczą było kupienie samochodów. Niestety w tych czasach nie było to takie proste. Praktycznie samochód można było kupić tylko w specjalnych miejscach zwanych giełdami. Najbliższa była we Wrocławiu. Cała nasza trójka miała zamożnych rodziców, więc mogli pozwolić sobie bez większych problemów na kupno samochodów. Na giełdach w tym czasie dostępne były właściwie tylko samochody z krajów socjalistycznych. Iza i Ania zdecydowali się na popularne wtedy Fiaty 126, a Tomek kupił Fiata 125. Co prawda mogli pozwolić sobie na kupienie jakiegoś samochodu zachodniej marki ale doszli do wniosku że na początek, to co kupili powinno im wystarczyć. Do podjęcia pracy w firmie zostało im jeszcze kilkanaście dni, postanowili wobec tego zrobić sobie wycieczkę samochodową po Polsce. Zapakowali namioty, trochę żywności i wyjechali w nieznane. Taka nieplanowana wyprawa okazała się dla nich niezwykłym przeżyciem i później po latach często wracali do niej we wspomnieniach. Następnego dnia po powrocie z tej niezwykłej podróży stawili się do pracy. Ojciec Tomka zadbał o to aby poznali pracę w firmie od podstaw. Oni zresztą wyczuwając to że uczestniczyć będą w czymś niezwykłym, chętnie pracowali i pilnie słuchali doświadczonych pracowników. Po kilku miesiącach prawnicy zatrudnieni w firmie przygotowali odpowiednie podstawy do przekształcenia firmy w spółkę. W międzyczasie cała kadra uczestniczyła w różnych kursach. Nowe czasy wymagały innego podejścia do zarządzania firmą. Dla wszystkich były to zupełnie nowe zagadnienia. Wszyscy jednak zdawali sobie sprawę z tego że muszą intensywnie się uczyć. Wiedzieli że od ich kompetencji będzie zależeć przyszłość firmy. Po jakimś czasie nastąpiło formalne przekształcenie firmy w spółkę. Powołano zarząd i nowe kierownictwo. Prezesem i właścicielem został Tomek, Ania zajmowała się marketingiem a Iza polityką kadrową. Rodzice Tomka i Izy z uwagi na swoje doświadczenie zostali doradcami i pomagali swoim dzieciom w podejmowaniu decyzji. Praca mimo różnych przeszkód spowodowanych brakiem odpowiednich przepisów precyzujących zasady kierowania spółką, układała się dobrze. Większość z zatrudnionych tutaj pracowników była dobrze wyszkolona i posiadała odpowiednie doświadczenie. Kluczowe stanowiska w firmie zajmowali długoletni przyjaciele. To bardzo ułatwiało im wszystkim pracę i w niedługim czasie zaczęło przynosić wymierne efekty. Zarząd podjął decyzję o rozszerzeniu form działalności. Dzięki własnym środkom i kredytom inwestowano w budowę nowych filii na terenie województwa. Firma bardzo szybko rozwijała się. Po kilku latach zatrudniała już setki pracowników. Wyniki ekonomiczne były naprawdę imponujące. Nawiązano współpracę z krajami Zachodniej Europy. Pracownikom też żyło się coraz lepiej. Tomek jeszcze w większym stopniu niż jego rodzice dbał o pracowników. Poza tym zaangażował się w działalność charytatywną. Swoim przykładem zaraził innych. W krótkim czasie nie tylko poszczególni pracownicy ale również firma jako przedsiębiorstwo znani byli z różnych akcji pomocy dla potrzebujących. W małżeństwie Ani i Tomka również wszystko układało się bardzo dobrze. Zaczęli zastanawiać się poważnie nad powiększeniem rodziny. Postanowili że kiedy załatwią najpilniejsze sprawy w firmie, wrócą do tego tematu. Ania, Tomek i Iza w dalszym ciągu trzymali się razem. Przeważnie wszędzie chodzili razem. Ulubionym miejscem ich wypoczynku był lokal położony w Ośrodku Wypoczynkowym Wodnik usytuowanym na parterze bardzo ładnego hotelu nad samym brzegiem jeziora. Często spędzali tam mile czas w soboty i niedzielę. Można tam było świetnie zjeść a do tańca przygrywała bardzo dobra orkiestra. Po tych sobotnio niedzielnych wypadach nasi przyjaciele z ochotą wracali do pracy. Obserwując życie Ani, Tomka i Izą jedna rzecz dla wszystkich ich znajomych była niezrozumiała. Dlaczego tak piękna i mądra dziewczyna jak Iza nie miała dotąd stałego partnera. Kręciło się co prawda wokół niej zawsze wielu mężczyzn ale w końcu i tak kończyło się to tym że Iza była ciągle sama. Iza również tego nie rozumiała. Często nawet pytała się Ani i Tomka co z nią jest nie tak. Oni też nie mogli tego zrozumieć. Radzili jej nie załamywać się i próbować szukać dalej. W końcu na pewno znajdzie się ten jeden wymarzony. Iza wzdychała zawsze po takich rozmowach i smutno odpowiadała, a cóż mi innego pozostaje. Nie mam innego wyjścia, ale jak patrzę na was Aniu i Tomku to dochodzę do przekonania że kiedyś i mnie też spotka takie samo szczęście. Jej przyjaciele zwykle mówili, i tak masz trzymać. Jeśli chciałabyś odpuścić wtedy my cię zeswatamy, nawet wbrew twojej woli. Lepiej więc zrób wszystko, abyś sama znalazła sobie odpowiedniego mężczyznę. Tak to właśnie często wyglądały ich rozmowy w sprawach sercowych.
Powoli zbliżał się dzień który stał się początkiem ogromnej tragedii w życiu Ani i Tomka. Którejś soboty Tomek był na jakimś szkoleniu w Warszawie. W niedzielę miała dołączyć do niego Iza. Do firmy mieli wrócić za kilka dni. Rodzice Tomka wyjechali do Niemiec na jakieś Targi związane z działalnością ich firmy. Przy okazji chcieli odwiedzić mieszkających tam ich znajomych z lat szkolnych. Planowali wrócić za jakieś trzy tygodnie. Ania została w domu sama. W sobotę rano postanowiły z Izą że sobotę spędzą w swoim ulubionym lokalu. Potańczą trochę, później Iza trochę się prześpi i nad ranem kierowca z firmy zawiezie ją na to szkolenie do Warszawy. Tym razem wynajęły dwa pokoje. Ania powiedziała że tak będzie lepiej. Nie wiadomo jak długo będą się bawić a Iza będzie potrzebować trochę odpoczynku przed podróżą. Gdyby mieszkały razem w jednym pokoju, z całą pewnością nie było by mowy o spaniu. Skończyło by się na ploteczkach do białego rana. Masz rację powiedziała Iza. Ja muszę trochę odpocząć. Czeka mnie jeszcze dużo pracy przed tym spotkaniem w Warszawie więc zaraz po powrocie z naszego lokalu będę starała się jak najszybciej zasnąć. Cały wieczór obie przyjaciółki bardzo dobrze się bawiły. Iza zauważyła nowego barmana. Był bardzo przystojny. Ponieważ obie już trochę wypiły, namówiła Anię aby usiąść przy barze a ana spróbuje go poderwać. Kiedy usiadły, barman nalał im drinki, patrzył na nie z zainteresowaniem i ładnie się uśmiechał. Przy barze było dużo gości, więc rozmowa była praktycznie niemożliwa. Ania musiała wyjść na chwilę. Po powrocie Iza powiedziała, wiesz Aniu bardzo mi się ten barman spodobał, ale niestety on nie był mną zainteresowany. Wypytywał ciągle o ciebie. No co ty, wiesz przecież że mnie nie interesuje żaden mężczyzna poza Tomkiem. Wiem Aniu tylko zastanawiam się dlaczego ty masz tak niewiarygodne szczęście i powodzenie. Nie wiem Izuniu. Ja przecież nie robię nic aby zachęcać w jakikolwiek sposób mężczyzn. Zdaję sobie sprawę z tego jak oni na mnie patrzą ale znasz mnie i wiesz doskonale że żadne romanse mnie nie interesują. Wiem Oczywiście Aniu. Wiem też jakie szczęście ma Tomek mając taką żonę. Ja niestety mogę tylko póki co pomarzyć sobie. Po chwili dodała, wiesz czuję się bardzo zmęczona. Pójdę do pokoju, ale ty zostań. Nie możesz przez moje niepowodzenie rezygnować z miłego spędzania czasu. Ania z początku chciała iść z Izą ale w końcu postanowiła jeszcze trochę zostać. Pożegnała się z przyjaciółką poprosiła ją aby pozdrowiła Tomka i życzyła jej miłej nocy. Ania miała ochotę na jeszcze jednego drinka, co było trochę niezwykłe w jej przypadku. Dotychczas wystarczył jej jeden, maksymalnie dwa. Dzisiaj wypiła już trzy. Nie zastanawiała się jednak nad tym. Wstała od stolika i podeszła do baru. Kiedy usiadła na barowym stołku, barman z czarującym uśmiechem podszedł do niej i o nic nie pytając nalał jej kolejnego drinka. Iza zdziwiła się bo przecież jeszcze niczego nie zdążyła zamówić. Barman nie przestając się uśmiechać odpowiedział że on odgaduje życzenia kobiet a w szczególności takiej pięknej jak ona. Iza przyjrzała mu się uważniej i stwierdziła że Iza miała rację. Ten barman rzeczywiście był bardzo przystojnym mężczyzną. Nie miała jednak specjalnej ochoty mu odpowiadać. Kiedy jednak ponownie spojrzała na niego, poczuła znany jej dreszcz podniecenia który odczuwała tylko w obecności Tomka. Zaniepokoiło ją to. Pospiesznie wypiła całego drinka i chciała już odejść, kiedy barman podał jej następnego przygotowanego wcześniej drinka i powiedział, proszę mi wybaczyć ale nie mogłem powstrzymać się od zrobienia specjalnego drinka dla tak pięknej kobiety. Widzę że opuściła panią przyjaciółka, więc niech ten drink potowarzyszy pani choć przez kilka chwil. To porównanie Izy do przyjaciółki w postaci drinka rozbawiło Anię. Spojrzała jeszcze raz z uwagą na barmana i uśmiechnęła się do niego. Nagle ten niepokój którego doznała przed chwilą przepadł gdzieś. Sama sobie zaczęła tłumaczyć że wypicie drinka samotnie przy barze to nic złego. Uspokoiwszy swoje sumienie, upiła trochę z zawartości znajdującej się w jej szklance i wbrew swoim zasadom pochwaliła barmana za zrobienie dla niej takiego wspaniałego napoju. Barman ciągle się uśmiechał i prawił jej komplementy. Kiedy po jakimś czasie po kolejnym wypitym drinku chciała już wyjść z restauracji, barman zaproponował jej aby mówili sobie po imieniu. W tym momencie znowu gdzieś w głębi ciała Ani odezwał się jakiś niepokój i usłyszała coś, jakby jakiś głos który ostrzegał ją przed tą propozycją. Niestety ona nie chciała tego słuchać. Popatrzyła głęboko w oczy barmanowi i powiedziała a dlaczego nie? Mam na imię Ania a Ty? Usłyszała Andrzej i tam momencie przyciągnęła jego głowę w pobliże jej twarzy i wpiła się swoimi wargami w jego usta. Namiętny pocałunek trwał kilkanaście sekund. Kiedy odzyskała oddech, zaczęło docierać do niej że coś dziwnego dzieje się z nią i że robi coś złego. Chciała natychmiast stąd wyjść. Andrzej jakby wyczuwając jej nastrój powiedział, nie musisz niczego się obawiać. Mnie też trochę poniosło. Chciałbym Cię gorąco przeprosić i jeśli przyjmiesz te przeprosiny, przygotuję dla Ciebie specjalny drink. Gwarantuję że po nim poczujesz się bardzo dobrze i obiecuję że później odprowadzę Cię pod same drzwi Twojego hotelowego pokoju. Do Ani nie wszystko jeszcze docierało, ale doszła do wniosku że to jest dobra propozycja. Zapytała tylko Andrzeja czy przyrzeka odprowadzić ją pod drzwi jej pokoju. Kiedy usłyszała potwierdzenie powiedziała, w takim razie zrób mi tego drinka. Kiedy wypiła trochę, poczuła jak wszystko wokół niej zaczyna wirować. Poprosiła więc aby Andrzej odprowadził ją do pokoju. Wsparła się na jego ramieniu i wstała z barowego stołka. Nagle zorientowała się że nie idą w stronę wyjścia z restauracji lecz na jej zaplecze. Zauważyła również że w pobliżu nie było żadnych ludzi. W restauracji była sama z Andrzejem.
Chciała coś powiedzieć, ale nie mogła wydusić z siebie ani jednego słowa. Nie mogła również uwolnić się od niego. Weszli do jakiegoś pokoju na środku którego stało duże łóżko. Andrzej powiedział napij się wody i chwilę odpocznij. Ja muszę jeszcze coś załatwić. Zaraz wrócę, niczego się nie obawiaj. Kiedy wychodził z pokoju Ania kątem oka zauważyła jakiegoś mężczyznę z którym Artur rozmawiał. Napiła się wody z butelki która stała na szafce obok łóżka i straciła przytomność. Kiedy powoli zaczęła wracać jej świadomość, była przekonana że jest w swojej sypialni i kocha się z Tomkiem. Czuła coraz większe podniecenie. Objęła go mocno nogami przyciągnęła jego głowę do swojej twarzy i zaczęła szeptać mu do ucha miłe słowa. Kocham cię najbardziej na świecie, powiedziała. Nagle zorientowała się że coś jest nie tak. Tomek kochał się z nią inaczej. Otworzyła oczy i przeraziła się. To był Andrzej a nie Tomek. Doznała szoku, zaczęła krzyczeć usiłowała zrzucić go z siebie. Niestety on był silniejszy. Kiedy zaczęła drapać go po plecach, poczuła piekący ból na twarzy, potem drugi i trzeci. Andrzej z furią bił ją po twarzy. Leż cicho, bo dostaniesz jeszcze bardziej. Strach sparaliżował Anię zupełnie. Nie miała niestety wyjścia. Leżała więc cicho i czekała aż on skończy. Kiedy to nastąpiło zerwała się szybko z łóżka i zaczęła się ubierać. Andrzej patrzył na nią i śmiał się. Nie był to jednak śmiech serdeczny, taki jakim ją wcześniej zauroczył. Był to śmiech szyderczy. Zebrała się na odwagę i powiedziała że zgłosi to jako gwałt. Andrzej zaśmiał się głośno. Podszedł do niej i ponownie uderzył ją w twarz. Ania poczuła ogromny ból i zauważyła że z rozciętej wargi cieknie jej krew. Przestraszyła się. Andrzej powiedział, zapamiętaj raz na zawsze. To ty przyszłaś tutaj z własnej woli i to ja mógłbym oskarżyć cię o gwałt, ale tego nie zrobię. Za to ty teraz będziesz mi posłuszna i zrobisz wszystko czego będę chciał. Mam dla ciebie niespodziankę. To mówiąc włożył kasetę magnetofonową do odtwarzacza i włączył wideo. Ania z przerażeniem oglądała sceny erotyczne z jej udziałem. Nie mogła na to patrzeć. Zrobiło się jej niedobrze i zwymiotowała. Andrzej śmiał się coraz głośniej. Widzisz, jesteś zwykłą zdzirą. Ja o tym wiem i zamierzam to wykorzystać. Dowiedziałem się co nieco o tobie. Wiem jak twój mąż cię kocha. Jeśli nie będziesz robić tego co ci karzę, poślę mu kopię tej kasety. Ania skoczyła w kierunku Andrzeja i wbiła paznokcie swoich palców w jego twarz. Ty świnio krzyczała nie daruję ci tego, zapłacisz mi za to. Andrzej syknął z bólu. No to się doigrałaś krzyknął. Doskoczył do niej i zaczął ją bić i kopać po całym ciele. Ania krzyczała z bólu i wołała o pomoc. Niestety nikogo nie było w pobliżu. Kiedy Andrzej zmęczył się powiedział. Teraz poproszę tu mojego kolegę a ty zaspokoisz jego potrzeby. Jeśli zrobisz to źle, natychmiast po powrocie twojego męża z delegacji wyślę mu kasetę. Ponadto będziesz mi teraz płacić za to że ośmieliłaś się mnie uderzyć. To mówiąc otworzył drzwi i zawołał, Antek choć tutaj, teraz ta szmata jest twoja. Zrobi wszystko co zechcesz. Ania próbowała protestować, ale natychmiast otrzymała silny cios w głowę. Przewróciła się na łóżko. Nie była w stanie już nic zrobić. Andrzej podszedł do niej, podał jej szklankę z wódką. Kazał jej to wypić i powiedział że ma teraz robić to co zażąda jego kolega. On żeby być pewny że wykonała dobrze jego polecenie, będzie tutaj i wszystko nagra kamerą. Ania zrozumiała że nic nie może zrobić. Poza tym bała się o swoje życie. Postanowiła wykonać wszystko czego oni zażądają. Wypiła do końca to co było w szklance którą podał jej Andrzej. Po chwili było jej wszystko jedno. Nie do końca wiedziała co się wokół niej dzieje. Czuła oczywiście jak ten kolega Andrzeja zdarł z niej ubranie i zgwałcił ją. Było jej to jednak obojętne. Chciała tylko aby ten koszar wreszcie się skończył. Kiedy było po wszystkim chciała jak najszybciej wstać z łóżka i pójść do łazienki. Czuła się upokorzona i brudna. Chciała jak najszybciej zmyć z siebie wszystko. Niestety podobnie jak poprzednio wszystko wokół zaczęło wirować i straciła świadomość. Kiedy ją odzyskała był już wieczór. Była sama. Wstała i poszła do łazienki. Stała pod prysznicem i głośno płakała. Dotarło do niej w co się wpakowała. Zdała sobie sprawę z tego że nic niestety nie może zrobić. Była zdana na łaskę Andrzeja. Wiedziała że musi zrobić wszystko aby nie spełnił on swojej groźby. Tomek nie mógł w żadnym wypadku dowiedzieć się co tutaj się wydarzyło. Czuła się podle. Zdradziła ukochanego człowieka. W dodatku nie wiedziała dlaczego to zrobiła. Nie mogła sobie z tym poradzić. Kiedy spojrzała w lustro zrobiło się jej niedobrze. Ujrzała tam zupełnie obcą twarz. Patrząc na swoje odbicie, znienawidziła siebie. Powoli wyszła z łazienki i usiadła na łóżku. Ujęła swoją twarz w swoje dłonie i głośno zaczęła płakać. Nie wiedziała co ma z sobą zrobić. Szczerze siebie nienawidziła. Wiedziała że w każdej chwili jej małżeństwo może się rozpaść i całe tak cudowne jej dotychczasowe życie może się rozsypać jak domek z kart. Nie mogła do tego dopuścić. Postanowiła znaleźć sposób aby nie dopuścić do ujawnienia prawdy. Postanowiła sprzeciwić się Andrzejowi, tylko nie wiedziała jeszcze jak ma to zrobić. Kiedy tak siedziała na łóżku zastanawiając się co dalej, do pokoju wszedł Andrzej. Uśmiechał się jak zwykle i powiedział. No to co wyprawiałaś z moim kolegą było super profesjonalne. Nigdy jeszcze nic takiego nie widziałem. Nie wiedziałem że masz taki talent. Teraz musisz to zrobić ze mną. Kiedy zaczął ściągać spodnie w Anię coś wstąpiło. Zerwała się z łóżka i krzycząc, ty bydlaku już nigdy nie zrobisz mi krzywdy zaczęła okładać go rękami po głowie. Drapała i kopała go po całym ciele. Andrzej stracił równowagę i przewrócił się na podłogę. Ania zaczęła go kopać. Andrzej zerwał się z podłogi i silnym ciosem w głowę Ani powalił ją na łóżko. Teraz on zaczął ją bić. Znęcał się nad nią przez kilka minut. Przestał dopiero kiedy cała twarz Ani pokryła się krwią. Odczekał jeszcze chwilę a kiedy jego oddech uspokoił się, powiedział. Posłuchaj zdziro, tego ci nie podaruję. Za dwa dni przyjedziesz do motelu przy drodze do Wrocławia. Przywieziesz mi tyle pieniędzy abym mógł kupić sobie nowy dobry samochód. Nie obchodzi mnie skąd je weźmiesz. Poza tym od tej chwili będziesz robić wszystko co ci każę bez sprzeciwu. Jeśli spróbujesz coś kombinować, twój mąż natychmiast dostanie te kasety. Teraz możesz sobie je obejrzeć. To mówiąc włożył kasetę do magnetowidu i włączył odtwarzanie. Powiedział jeszcze, mam kilka kopii, możesz więc zostawić sobie tę na pamiątkę. Przyjdę za godzinę i przyniosę ci coś do jedzenia. Odwrócił się i wyszedł z pokoju. Ania siedziała na łóżku zupełnie oszołomiona. W głowie jej szumiało. Całe ciało ją bolało. Znowu zaczęła płakać. Zrozumiała że nie jest w stanie wymyślić sposobu aby uwolnić się od tego koszmaru. Powoli zaczęło do niej docierać to co widać było na ekranie telewizora. Nie mogła uwierzyć że ta kobieta w łóżku to ona. Ogarnął ją paniczny strach. Nie miała wątpliwości że jej prześladowca nie cofnie się przed niczym aby zrealizować swój cel. Wiedziała że musi coś wymyślić aby wyrwać się spod jego wpływu. Na razie jednak nie mogła nic zrobić. Postanowiła że da mu te pieniądze a później coś wymyśli. Chciała teraz jechać do domu, ale wiedziała że nie jest do tego zdolna. Jest pod wpływem alkoholu i jeszcze jakiegoś środka który spowodował takie jej zachowania i utratę pamięci. W pierwszym odruchu kiedy zorientowała się co było przyczyną takiego jej zachowania, chciała zgłosić to wszystko w prokuraturze i poddać się odpowiednim badaniom. Po chwili jednak dotarło do niej że nie jest to możliwe. Co z tego że sprawcy gwałtu zostaną ukarani, jak ona straci ukochanego człowieka. Jej małżeństwo i wszystko co osiągnęła w życiu rozpadnie się. Niestety nie mogła nic zrobić. Czując swoją bezsilność znowu zaczęła płakać. Wtedy wszedł Andrzej. Wiesz teraz, powiedział że musisz być mi posłuszna. Jeśli się sprzeciwisz będziesz tego żałować do końca twoich dni. Teraz abyś była bardziej otwarta, wypij to. Kiedy chciała zaprotestować, wlał zawartość szklanki siłą do jej ust. Po chwili wszystko wokół stawało się jakieś takie dziwne. Wdawało się jej że zasypia. Kiedy obudziła się, była noc. Postanowiła że bez względu na wszystko pojedzie do domu. Czuła się fatalnie ale wiedziała że nie może tutaj zostać dłużej. Ubrała się i starając nie robić hałasu wymknęła się z pokoju. Kluczyki od samochodu na szczęście znalazła w torebce. Poszła na parking. Kiedy wsiadała do swojego samochodu, zjawił się Andrzej. Bardzo się przestraszyła. Spodziewała się że znowu zacznie ją bić. On jednak uśmiechał się jak zwykle i powiedział. Możesz jechać do domu, nie zapomnij tylko o naszym spotkaniu za dwa dni i oczywiście o pieniądzach. Mówiąc to podał jej kasetę magnetofonową. To prezent. Będzie ci przypominać że masz wobec mnie zobowiązania. Teraz możesz już wracać do siebie. Ania wyjechała z parkingu i pojechała w stronę miejscowości w której mieszkała. Po godzinie wjeżdżała już do garażu w swoim domu.
Poszła od razu do sypialni i nie rozbierając się rzuciła się na łóżko. Natychmiast zasnęła. Rano obudził ją dźwięk telefonu. Dzwoniono z firmy. Ania czuła się bardzo źle, więc o żadnej pracy nie mogło być mowy. Powiedziała że w tym tygodniu nie będzie jej w firmie i nie podając szczegółów odłożyła słuchawkę. Powoli zaczęło docierać do niej co wydarzyło się w ciągu ostatnich dni. Początkowo stała chwilę obok telefonu zupełnie sparaliżowana ze strachu. Po chwili usiadła na łóżku. Jej umysł zaczął pracować normalnie, ale wtedy przestraszyła się naprawdę. Jeszcze przed chwilą zdawało jej się że to co pamiętała to tylko zły sen. Teraz uświadomiła sobie że wszystko co ją tak przerażało to nie był sen, to wydarzyło się naprawdę. Nie wiedziała co robić, nie wiedziała do kogo zwrócić o radą. Jej najlepszej przyjaciółki nie było. Ona zawsze miała dobre rady. Niestety Iza była na szkoleniu. Ania musiała ze wszystkim poradzić sobie sama. Nagle uświadomiła sobie że nie może Izie nic powiedzieć. Ona nie wybaczyłaby jej tego co zrobiła. Z pewnością powiedziałaby też o wszystkim Tomkowi. Znowu ogarnął ją paniczny strach. Zerwała się z łóżka i pobiegła do łazienki. Miała nadzieję że zimny prysznic przyniesie jej ulgę. Kiedy jednak zobaczyła się w lustrze, przeraziła się nie na żarty. Jej twarz była w kolorze fioletowo, żółto czerwonym i była cała opuchnięta. Ania zdała sobie sprawę z tego że w takim stanie nie może wyjść z domu. Tomek wracał za tydzień i do tego czasu jej twarz musi wyglądać normalnie. Weszła pod prysznic. Odkręciła wodę i poddała swoje ciało dobroczynnemu działaniu prysznica. Stała pod nim prawie godzinę. Kiedy wyszła narzuciła na siebie szlafrok i zaczęła zajęła się swoją twarzą. Przypomniała sobie co mówiła jej mama o pielęgnacji twarzy i maskowaniu różnych niedoskonałości. Przygotowała kilka różnych maseczek z ziół które znalazła w kuchni. Po chwili zaczęła te mikstury nakładać sobie na twarz. Jednocześnie intensywnie szukała w myślach wyjścia z tej okropnej sytuacji w której się znalazła. Czuła do siebie obrzydzenie. Nie znajdowała żadnego usprawiedliwienia. Najgorsze w tym wszystkim było to że ona sama do tego doprowadziła i to zupełnie świadomie. Tego nie mogła zrozumieć. Zadawała sobie ciągle pytanie dlaczego tak postąpiła. Miała cudowne życie, kochającego męża który dla niej zrobił by wszystko, uchylił by przysłowiowego nieba. Codziennie dawał wyraz temu jak ją kocha. Ona zresztą też kochała go bezgranicznie. Czuła się bardzo szczęśliwa. Tym bardziej nie mogła zrozumieć dlaczego zdradziła. Nie mogła znieść samej siebie. Czuła do siebie tak duży wstręt że kiedy pomyślała o tym co się wydarzyło, dostawała wymiotów. Była wykończona psychicznie i fizycznie. Przypomniała sobie że jutro ma się spotkać z Andrzejem. W pierwszym odruchu postanowiła że nie pójdzie, ale natychmiast przypomniała sobie o kasecie. Postanowiła jeszcze raz ją obejrzeć. Liczyła że może nie będzie można ją tam rozpoznać. Kiedy jednak włączyła odtwarzacz i zobaczyła tylko kilka scen, nie miała wątpliwości. Gdyby Tomek to zobaczył ich wspólne dalsze życie nie byłoby możliwe. Była w pułapce i nie widziała z niej wyjścia. Z wściekłości biła się pięściami po swojej obolałej głowie i dosłownie wyła z bezsilności. Wiedziała że musi podporządkować się Andrzejowi, ale miała nadzieję że znajdzie sposób aby uwolnić się od niego. Przysięgła sobie że zostanie on prędzej czy później ukarany. Teraz skupiała się na doprowadzeniu swojej twarzy do normalnego wyglądu. Jutro czekała ją jeszcze wyprawa do banku po pieniądze dla tego łotra. To akurat nie stanowiło dla niej większego problemu. Miała wystarczająco dużo swoich pieniędzy z których nie musiała się rozliczać. Ustalili z Tomkiem że pieniądze po jej rodzicach są wyłącznie jej i może z nimi robić co tylko zechce. Wszystkie bieżące wydatki pokrywał Tomek ze swoich dochodów. W tej sytuacji osobiste konto Ani ciągle się powiększało. Całą noc Ania nie mogła zasnąć. Męczyły ją wyrzuty sumienia z powodu zdrady a w dodatku od tego momentu jej życie będzie na pewno inne. Będzie musiała żyć z poczuciem ogromnej winy a w dodatku ze świadomością krzywdy jaką wyrządziła najbardziej kochanemu człowiekowi. Niestety nie mogła cofnąć czasu. Mogła tylko wynagrodzić to Tomkowi jeszcze bardziej okazując mu jak go kocha. Kiedy uświadomiła sobie że teraz będzie musiała ciągle okłamywać Tomka znowu wybuchnęła płaczem, który po chwili przeszedł w niepohamowane łkanie. Ania zasnęła dopiero nad ranem. Kiedy po chwili weszła do łazienki stwierdziła że maseczki zadziałały i jej twarz, jeśli nałoży na nią odpowiedni makijaż będzie wyglądać normalnie. Trochę ją to uspokoiło.
Po śniadaniu poszła do banku a później udała się na umówione spotkanie do motelu. Z niepokojem i złością zamówiła pokój i natychmiast tam poszła. Była bardzo zdenerwowana. Dygotała na całym ciele i nie mogła nad tym zapanować. Czekała jeszcze dwie godziny. W końcu Andrzej wszedł do pokoju. Od razu zażądał pieniędzy. Przeliczył je i powiedział, no widzisz jak chcesz to możesz być miła. Teraz rozbieraj się bo nie mam zbyt wiele czasu. Tego Ania nie spodziewała się. Myślała że Andrzej weźmie pieniądze i sobie pójdzie. Kiedy próbowała protestować, Andrzej rzucił ją na łóżko i wysyczał, jeszcze raz mi się sprzeciwisz to cię tak urządzę że nikt już więcej na ciebie nie spojrzy. Ania natychmiast rozebrała się i robiła posłusznie wszytko to co on zażądał. Kiedy skończył powiedział:
zapamiętaj sobie na zawsze to co teraz powiem. Kiedy będę miał na ciebie ochotę zadzwonię po ciebie do firmy lub do domu a ty posłusznie przybiegniesz do mnie. Nie muszę powtarzać co się stanie kiedy nie przyjdziesz. Teraz wyjeżdżam na dwa miesiące, więc masz trochę czasu aby zająć się swoim mężem. Spotkamy się po moim powrocie. Muszę pilnować interesów. Wciągnął spodnie i wyszedł z pokoju. Ania znowu rozpłakała się. Zdała sobie że nigdy już nie wyzwoli się spod wpływu Andrzeja. Za swój błąd będzie płacić ogromną cenę do końca swoich dni. Będzie musiała niestety z tym żyć. Po chwili kiedy jako tako doszła do siebie wyszła z pokoju i pojechała do domu. Od razu weszła pod prysznic. Chciała zmyć z siebie ten cały brud pozostały po zbliżeniu z tym bydlakiem. Próbowała również zmyć całe to upokorzenie którego doznała w ostatnich dniach. Tarła swoje ciało myjką tak mocno że cała skóra wyglądała jak poparzona. Poza tym zaczęła odczuwać duży ból. Skończyła się myć i wyszła z łazienki. Nie mogła pozbyć się wrażenia że całe jej ciało pokryte jest jakąś ohydną mazią. Wiedziała że tak nie jest ale jej psychika tak właśnie reagowała na ostatnie wydarzenia. Kiedy ubierała się, zadzwonił telefon. Witaj kochanie usłyszała w w słuchawce głos Tomka. W sekundzie jej ciało zesztywniało a serce zaczęło tak szybko bić że myślała że wyrwie się z jej piersi. Nie była zdolna do wydobycia z siebie jakiegokolwiek głosu. Tomek pytał co się dzieje i jak się czuje. Powiedział że dzwonił do firmy i dowiedział się że jest chora. Ania zebrała się w sobie i powiedziała że rzeczywiście jest trochą przeziębiona i postanowiła zostać w tym tygodniu w domu. Dodała że to nic poważnego i do jego przyjazdu na pewno będzie zdrowa. Zapewniła że go kocha i czeka z niecierpliwością ma jego powrót. To wyjaśnienie uspokoiło Tomka. Porozmawiali jeszcze chwilę i rozłączyli się. Ta rozmowa bardzo wstrząsnęła Anią. Dotarło do niej jaką krzywdę wyrządziła Tomkowi i że rozmawiając z nim dalej w ten sposób, krzywdzi go jeszcze bardziej. Całe popołudnie zastanawiała się czy mimo wszystko nie powiedzieć Tomkowi co się wydarzyło. Ta myśl prześladowała ją jeszcze przez następny dzień. Rozważała wszystkie za i przeciw. Po namyśle doszła jednak że Tomek nie może się o niczym dowiedzieć. Przypomniała sobie jak Tomek bardzo chciał mieć dzieci. Uchwyciła się tej myśli. Pomyślała że to będzie jakaś forma rekompensaty dla Tomka, kiedy urodzi mu dziecko. Poza tym była pewna że opiekując się tym dzieckiem pokaże również że jej miłość do Tomka jest jeszcze większa. Martwiła się tylko czy Andrzej nie zrealizuje swojej groźby. Doszła jednak do wniosku że dopóki ona ma pieniądze będzie płacić mu za milczenie. Andrzej jest zbyt łasy na pieniądze aby chciał z nich zrezygnować. Ania pomyślała że może w przyszłości znajdzie się sposób aby odebrać Andrzejowi kasety i tym samym pozbawić go możliwości zrealizowania jego gróźb. Kiedy wszystko sobie przemyślała, trochę się uspokoiła. Uwierzyła że rysuje się realna szansa na to że jej przeszłość nigdy nie wyda się. Oczywiście miała ogromne wyrzuty sumienia. Gardziła sobą i wiedziała że nie wybaczy sobie nigdy tego co zrobiła. Gdyby tak bardzo nie kochała Tomka, natychmiast bez słowa wyjaśnienia opuściła by go i już nigdy nie wróciła. Jednak nie mogła tego zrobić. Uczucie miłości do Tomka było tak silne że nie wyobrażała sobie aby mogła bez niego żyć. Nie mogła tylko zrozumieć co spowodowało że wbrew sobie zdecydowała się na zdradę. Zadawała sobie to pytanie bez przerwy i nie mogła znaleźć na nie odpowiedzi. Jedyną reakcją zawsze kiedy pytała siebie o to, do jej oczu napływały łzy a jej piersi przeszywał okropny ból trudny do zniesienia. Nie mogła zrozumieć powodów takiej decyzji którą wtedy podjęła. Przeczuwała że przez całe następne życie będzie ciągle szukała odpowiedzi na pytanie „dlaczego”. Bała się aby ta wewnętrzna walka „dobrej” Ani z tą „ohydną” nie wpłynęła na życie jej rodziny. Postanowiła że niezależnie od jej stanu ducha będzie robić wszystko aby jej rodzina była szczęśliwa. Dni pozostałe do przyjazdu Tomka były dla Ani prawdziwą katorgą. Nie mogła poradzić sobie z wyrzutami sumienia a z drugiej strony nie mogła dopuścić do tego aby stracić Tomka. Musiała nauczyć się kłamać. Wiedziała że odtąd będzie prowadzić podwójne życie. Nienawidziła tej sytuacji, nienawidziła siebie ale wiedziała również że kocha bezgranicznie Tomka i paradoksalnie aby go chronić przed cierpieniem, musi go okłamywać. Ciągle prowadziła z sobą wewnętrzną walkę. Wiele razy skłaniała się do podjęcia decyzji o wyznaniu prawdy, jednak zawsze zwyciężał zdrowy rozsądek i umacniała się w przekonaniu że nie może Tomkowi przyznać się do zdrady. Czasu nie cofnie a taka wiadomość mogłaby bardzo go zranić. Jego życie byłoby skończone. Tego była pewna i dla tego nie mogła mu nic powiedzieć. Postanowiła że już nigdy w żaden sposób go nie skrzywdzi. Przeciwnie zrobi wszystko aby on na co dzień odczuwał jak bardzo go kocha. Była pewna że z czasem jej miłość pozwoli zapomnieć o krzywdzie jaką wyrządziła swojemu mężowi.
Kiedy w sobotę wieczorem Tomek przekroczył drzwi ich domu, Ania czekała na niego z romantyczną kolacją. Była pełna obaw czy Tomek nie wyczuje czegoś niepokojącego w jej zachowaniu. Serce biło w jej piersi jak oszalałe. Tomek kiedy zobaczył Anię podszedł do niej i powiedział, kochanie jesteś tak piękna że z wrażenia dech mi zatkało. Powiedz mi tylko jak się czujesz? czy nic ci nie dolega? Kiedy jego ukochana żona powiedziała że czuje się już dobrze a po przeziębieniu nie ma śladu, Tomek powiedział to w takim razie nic nie stoi na przeszkodzie abyśmy usiedli do tej tak pięknie przygotowanej przez ciebie kolacji. Później kiedy siedzieli obok siebie na kanapie i popijali wino, Ania przytuliła się mocno do Tomka i szeptała mu do ucha. Tomeczku bardzo cię kocham, ale coś mi w tej miłości brakuje. Tomek popatrzył zdziwiony i zapytał? czego. Ania spojrzała mu głęboko w oczy i bardzo cicho powiedziała, brakuje mi takiego małego człowieczka naszego dzidziusia. Co ty na to? Twarz Tomka pojaśniała. Mówisz to poważnie? zapytał. Naprawdę chcesz mieć dzidziusia? Tak odpowiedziała Ania. Wobec tego nie marnujmy czasu. To mówiąc podniósł się z kanapy, wziął Anię na ręce i zaniósł do sypialni. Tak namiętnie i tak długo dawno się nie kochali. Nie mogli się sobą nasycić. Myśl o tym że być może w tej chwili tworzą nowe życie powodowała u Tomka przypływ takiej energii że nie mógł przestać kochać się z Anią. Ze zmęczenia jakaś mgła przesłaniała mu oczy ale nie przestawał. Nawet kiedy Ania prosiła go, Tomeczku zwolnij troszeczkę, mamy przecież dużo czasu, Tomek nie przestawał i prosił, Aniu jeszcze raz, pozwól jeszcze tylko raz. Ania mimo ogromnego zmęczenia nie była w stanie mu odmówić. Tak kochali się do białego rana. Kiedy oboje opadli już zupełnie z sił i leżeli obok siebie, nie zorientowali się kiedy zasnęli. Cały następny dzień rozmawiali o tym jak dobrze by było mieć dziecko. Tomek bardzo ucieszył się z tego że Ania podjęła wreszcie decyzję o tym by zajść w ciąże. Dotychczas zawsze kiedy poruszał ten temat odpowiadała że oczywiście chce mieć dzieci ale dopiero za kilka lat. Tomka ciekawiło bardzo co wpłynęło na zmianę decyzji jego żony w tej kwestii. Ana powiedziała że kiedy przez ostatni tydzień była w domu zupełnie sama, zdała sobie sprawę z tego że nadszedł odpowiedni czas aby pojawiły się w nim dzieci. Ten duży dom wydał jej się nagle jakiś niepełny. Coś w nim brakowało. Nagle oczyma wyobraźni zobaczyła jak po całym domu biegają dzieci i wypełniają go radością. Ta wizja przekonała ją że teraz nadszedł właśnie ten czas. Tomek był bardzo szczęśliwy z tej decyzji jego ukochanej. Myślami już był przy urządzaniu pokoju dziecięcego i powiedział że następnego dnia muszą wybrać się na zakupy wszystkiego, co dziecko będzie potrzebować. Ani zajęło dużo czasu aby zahamować jego zapędy. Z trudem udało jej się wytłumaczyć Tomkowi że najpierw musi zajść w ciążę a dopiero później będzie czas myśleć o innych sprawach. W końcu te argumenty dotarły do Tomka. Przyznał że trochę się zagalopował, ale jest taki szczęśliwy że nie myśli normalnie. W końcu stanęło na tym że od tej chwili będą usilnie starać się o dziecko. W nocy nie mogła spać, coś ją dręczyło. Sama dziwiła się że podjęła taką decyzję. Dziwiła się że tak nagle zdecydowała się na to by zajść w ciążę.
Nagle poczuła dziwne ukłucie w okolicy serca i ogarnął ją paniczny strach. Nie mogła zrozumieć co się dzieje. Kiedy panika zaczęła mijać dotarło do niej straszna myśl, a jeśli już jest w ciąży? i to nie z Tomkiem? Przecież przez ostatnie dni miała wielokrotne stosunki z Andrzejem i jego kolegą. Zimny pot oblał jej ciało. Już prawie zapomniała będąc obok Tomka o tych okropnych przeżyciach, teraz ten koszmar powrócił. Jej ciałem wstrząsnął dreszcz, krzyknęła i usiadła na łóżku Przeraziła się nie na żarty. Tomek obudził się i z niepokojem patrzył na Anię. Zapytał co się dzieje i jak może jej pomóc. Ania po chwili opanowała się i powiedziała że miała jakiś koszmarny sen i był on spowodowany osłabieniem po ostatnim przeziębieniu. Powiedziała żeby Tomek nie martwił się bo już wszystko jest dobrze. Powinni zasnąć, bo następnego dnia czeka ich dużo pracy w firmie. Uspokojony Tomek przytulił ją i zaraz zasnął. Ania niestety nie. Do rana prześladowała ją myśl że rzeczywiście może być w ciąży z tymi bydlakami. Z całych sił odrzucała tę myśl ale czuła że jeśli za jakiś czas okaże się że naprawdę będzie w ciąży, nigdy nie będzie miała pewności kto jest ojcem jej dziecka. Wiedziała że za błąd który popełniła, będzie płacić przez całe swoje życie. Pierwszą ratę już zaczęła spłacać. Nie chciała nawet myśleć jak będzie wyglądać jej przyszłe życie. Czy mogła będzie z tym żyć i jak długo uda jej się utrzymać w tajemnicy to co zrobiła. Od tej chwili zawsze będzie musiała bić się z myślami co będzie lepsze dla jej rodziny, przyznać się do zdrady i błagać o przebaczenie czy robić wszystko aby nigdy jej tajemnica nie wyszła na jaw. Oboje z Tomkiem myśleli tylko o tym się że być może już niedługo będą mogli cieszyć się swoim dzidziusiem. Ta myśl pozwalała Ani trochę stłumić te okropne wspomnienia z ostatnich kilku dni. Zastanawiała się z Tomkiem czy mają powiedzieć rodzicom o ich decyzji aby starać się o potomka. Tomek chciał od razu podzielić się z tymi planami. Ania jednak wolała zaczekać. W końcu uzgodnili że dopiero jak potwierdzi się że Ania jest w ciąży powiedzą o tym rodzicom. Wiedzieli że oni pragną wnuków najbardziej na świecie, dlatego gdyby realizacja ich marzeń opóźniała się, rodzice bardzo by się tym martwili. Kiedy oni wreszcie wrócili z Niemiec, Ania z Tomkiem w ogóle nie poruszali tego tematu. Zresztą w firmie wszyscy mieli tyle pracy że kiedy wieczorem wracali do domu, nie mieli już ochoty na nic więcej jak tylko na sen. Po upływie miesiąca Ania i Tomek w tajemnicy przed rodzicami udali się do ginekologa. Kiedy po badaniu lekarz potwierdził że Ania jest w ciąży, Tomek niemal oszalał ze szczęścia. Wrócili czym prędzej do domu i przygotowali wspólnie uroczystą kolację. Kiedy rodzice wrócili z pracy byli bardzo zaskoczeni. Nie wiedzieli z jakiej to okazji ich dzieci przygotowały tak wystawną kolację. Ania i Tomek chcieli ich troszkę potrzymać w niepewności i dopiero kiedy zjedli kolację, Tomek i Ania wzruszonymi głosami, ale z wielką radością poinformowali ich że zostaną dziadkami. To co wydarzyło się później trudno opisać. Nagle w całym domu zrobiło się bardzo głośno. Rodzice Tomka zerwali się z krzeseł jak oparzeni. Doskoczyli do Ani i Tomka. Zaczęli ich ściskać i całować. Wszyscy śmiali się i cieszyli z tej wiadomości. Jeszcze długo w nocy rozmawiano tylko o ciąży Ani. Oczywiście każdy miał inne wyobrażenia o tym co teraz należy robić i czy to będzie chłopiec czy dziewczynka. Czy należy już urządzać pokój dla dziecka, w jakim kolorze i jak go wyposażyć. W tym sporze przewagę uzyskały kobiety. Po jakimś czasie tylko ich głosy było słychać. Dały wyraźnie do zrozumienia mężczyznom że w tym temacie będą mieli co najwyżej zdanie doradcze. One bowiem znają się na tych sprawach najlepiej i oświadczyły że od teraz one będą decydować o wszystkim. Tomek i jego tata widząc że nie ma takiej siły żeby coś udało się zmienić w tej materii, odpuścili sobie. Postanowili że w spokoju będą realizować swoje pomysły, pozornie zgadzając się na wszystko co zdecydują ich panie. Mieli nadzieje że jeśli umiejętnie będą podsuwać im swoje pomysły, one zaakceptują je jako ich własne i w końcu wszystkim wyjdzie to na dobre. Co by nie mówić wszyscy byli bardzo szczęśliwi. Wstąpiły w nich nowe siły i chęć do wdrażania pomysłów mających rozwijać ich firmę. To było ważne, bo chcieli ich następcom zapewnić jak najlepsze życie. Wszyscy okazywali Ani niezwykła troskę. Ona czasami czuła się jak osoba obłożnie chora którą wszyscy wyręczają we wszystkim, tymczasem była tylko w ciąży. Oczywiście wszyscy mówili że rozumieją że ciąża to nie choroba, ale i tak będą ją wyręczać w różnych sprawach. Przede wszystkim chcieli aby Ania zrezygnowała z pracy. Na to ona nie chciała się zgodzić. Uważała że siedzenie w domu może negatywnie wpłynąć na jej zdrowie. Nie mogła jednak ani Tomka, ani rodziców przekonać. Dopiero wsparcie Izy która stanęła po jej stronie zdołały przekonać rodziców i Tomka. Uzgodniono tylko że w przypadku kiedy poczuje się choć odrobinę gorzej, natychmiast zostanie w domu i będzie wypoczywać.
Tak minął następny miesiąc. Któregoś dnia Ania odebrała w biurze telefon, który prawie spowodował u niej zawał serca. Zbladła a nogi ugięły się pod nią tak że musiała usiąść. Dobrze że w tym momencie była w biurze sama. Dzwonił Andrzej. Powiedział że został aresztowany i ona musi mu natychmiast załatwić najlepszego adwokata. Czeka trzy dni, jeśli nie zgłosi się ten adwokat do niego do aresztu, kaseta trafi do jej męża. Kiedy rozłączył się, Ania przez długą chwilę nie mogła dojść do siebie. Kiedy tak siedziała i myślała co ma zrobić, weszła mama Tomka. Przestraszyła się widząc bladość na twarzy Ani. Natychmiast zawołała Tomka i mimo protestów Ani natychmiast zawieźli ją do lekarza. Na szczęście nic szczególnego ze zdrowiem Ani nie działo się. Lekarz zalecił kilka dni wypoczynku i zapisał tylko jakieś witaminy. Tomek zawiózł Anię do domu. Po drodze zabrali Izę. Tomek poprosił ją aby do momentu kiedy on przyjdzie z pracy była przy Ani. Oczywiście w firmie było tyle pracy że obecność Tomka i jego rodziców była tam nieodzowna. Iza też była potrzeba. Postanowiono że zatrudnią pielęgniarkę aby opiekowała się Anią. Miała zgłosić się następnego dnia rano. Ania wiedziała że musi coś wymyślić aby poszukać jakiegoś dobrego adwokata i dowiedzieć się o co oskarżony jest Andrzej. Iza musiała na chwilę wyjść do swojego domu. Ania wykorzystała to i po przeglądnięciu książki telefonicznej zauważyła tam nazwisko jej znajomego ze studiów. Zadzwoniła do niego. Powiedziała że potrzebuje pomocy natychmiast i czy może spotkać się z nią u niej w domu następnego dnia przed południem. Adwokatowi niezbyt odpowiadał ten termin, ale kiedy Ania powiedziała że dla niej jest to sprawa życia i śmierci, zgodził się. Poprosiła go jeszcze o dochowanie tajemnicy. Ten adwokat znał Anię i Tomka ze studiów i bardzo ich cenił. Teraz kiedy Ania zwróciła się do niego o pomoc, wiedział że sprawa musi być bardzo poważna. Nazajutrz z samego rana kiedy wszyscy byli jeszcze w domu zgłosiła się pielęgniarka. Była to młoda dziewczyna. Wywarła na wszystkich bardzo dobre wrażenie i wydawała się bardzo kompetentną osobą. Po uzgodnieniu zakresu jej obowiązków, wszyscy wyszli do pracy. Ponieważ ważyły się losy ich firmy ich obecność tam była niezbędna. Poproszono jednak pielęgniarkę aby w przypadku jakiś szczególnych wydarzeń natychmiast do nich zadzwoniła. Oni prawdopodobnie cały dzień będą bardzo zajęci więc sami też nie będą mogli przedzwonić. Pielęgniarka zapewniła ich że z pewnością nic złego nie wydarzy się i mogą na niej polegać. Po ich wyjściu Ania poczęstowała ją kawą i zaprosiła do rozmowy. Ta pielęgniarka okazała się bardzo miłą i ciepłą dziewczyną. Przypominała ja samą sprzed kilku lat. Poczuła do niej wielką sympatię i wyczuwała że i ona też bardzo ją polubiła. Po wypiciu kawy Ania zapytała o jej imię. Pielęgniarka powiedziała że ma na imię Jola. Ania poprosiła ją aby mówiły sobie po imieniu. Jola zgodziła się. Widać było po jej minie że sprawiło jej to przyjemność. Następne dwie godziny upłynęły im na serdecznej rozmowie. Zbliżało się południe. Ania była umówiona z adwokatem. Nie chciała aby przy tej rozmowie była Jola. Poprosiła ją aby pojechała do Opola i kupiła jej takie małe śledziki które widziała w sklepie rybnym. Jola trochę się zdziwiła, ale z doświadczenia wiedziała że kobiety w ciąży mają różne zachcianki. Upewniła się tylko czy Ania czuje się dobrze i zapytała co jeszcze może jeszcze dla niej zrobić. Ania poprosiła ją jeszcze o kupienie kilku drobiazgów i Jola wyszła z domu. Ania odetchnęła z ulgą, wiedziała że ma dla siebie co najmniej dwie godziny. Czekała teraz z niecierpliwością na adwokata. Kilka minut po dwunastej jej dawny kolego dzwonił już do jej drzwi. Po chwili do jej domu wszedł Mirek Dybek. Nic nie zmienił się od czasów studiów. Ania powitała go bardzo serdecznie. Od razu jednak przeprosiła go że nie ma zbyt wiele czasu, więc zrobi mu tylko kawę i przedstawi swoją prośbę. Mirka zdziwiło trochę takie zachowanie się Ani. Znał ją jednak na tyle że nie zadawał zbędnych pytań. Kiedy usiedli w fotelach, zapytał co to za sprawa która wymaga natychmiastowego załatwienia. Posłuchaj Mirku, to co chcę Tobie powiedzieć jest dla mnie bardzo przykre. Przyrzeknij mi że nikt nie dowie się naszej rozmowie. Oczywiście, możesz być spokojna, obowiązuje mnie przecież tajemnica adwokacka, powiedział. Tak wiem, ale ponieważ jest to dla mnie naprawdę sprawa życia i śmierci dlatego chciałem się upewnić. Teraz posłuchaj, nie mamy zbyt dużo czasu, zaraz przyjdzie moja pielęgniarka. Nie chciałabym aby cię widziała. Za kilka dni możemy się spotkać na kawie, w mieście lub w twojej kancelarii wtedy wszystko ci wyjaśnię. Teraz zapisz sobie nazwisko przestępcy, jest w areszcie w Opolu. Zajmij się jego sprawą. Zrób wszystko co w twojej mocy aby wyszedł z tego aresztu. Niestety nie wiem za co został aresztowany, ale jedno wiem, musisz mu pomóc. Od tego zależy moje dalsze życie. Mogę ci tylko powiedzieć że on mnie szantażuje. Muszę robić wszystko co mi każe. To na razie tyle co mogę ci teraz powiedzieć. Mirku czy ty możesz mi pomóc? Tak, oczywiście zorientuję się w sprawie i zrobię wszystko co w mojej mocy, odpowiedział. Jeszcze jedno, powiedziała Ania. Najpóźniej jutro spotkaj się z nim. Potem zadzwoń do mnie do firmy, na mój bezpośredni numer. Przypuszczam że ta sprawa nie skończy się szybko, ale porozmawiamy o tym kiedy będziesz wiedzieć więcej. Teraz bardzo cię przepraszam, ale musisz już iść. Zadzwoń do mnie pojutrze. Oczywiście Aniu, zrobię wszystko aby ci pomóc. To mówiąc Mirek pożegnał się i opuścił jej dom.
Bardzo zdziwiło go to spotkanie, chociaż jako adwokat spotykał się już w swojej praktyce z różnymi dziwnymi zachowaniami swoich klientów. Ta sprawa dotyczyła jednak jego dobrej znajomej. Znał ją na tyle że to niezwykłe zachowanie Ani nie było dla niej typowe, dlatego tak był tym zdziwiony. Postanowił jak najszybciej załatwić sobie widzenie z tą osobą której nazwisko dała mu Ania. Natychmiast pojechał do prokuratora aby dopełnić odpowiednich formalności. Otrzymał zgodę na widzenia się z aresztowanym następnego dnia. Po wyjściu Mirka, Ania uspokoiła się. Wróciła jej nadzieja że znajdzie się sposób na wyplątanie się z tej sprawy. To przywróciło jej siły i wprowadziło w lepszy humor. Zauważyła to też Jola po powrocie z Opola. Czas spędzony na oczekiwaniu na powrót z pracy pozostałych domowników spędziła na miłej rozmowie o wszystkim i niczym. Obydwie czuły się w swoim towarzystwie bardzo dobrze. Jola zadeklarowała swoją pomoc Ani, w każdej sytuacji gdy zajdzie taka potrzeba. Kiedy Tomek i jego rodzice wrócili wreszcie z pracy, zastali obie panie w doskonałych humorach. Widać było że bardzo się polubiły. To ucieszyło Tomka i jego rodziców. Wypytali Anię o to jak się czuje a kiedy usłyszeli że bardzo dobrze i kiedy potwierdziła to Jola ucieszyli się i uspokoili. Ania przekonała ich że czuje się na tyle dobrze że może spokojnie wrócić do pracy. Po chwilowym wahaniu wszyscy zgodzili się na plany Ani powrotu do pracy. Tomek z rodzicami uzgodnili z Jolą formy jej pomocy dla Ani. Tomek z powodu późnej pory, odwiózł Jolę do jej domu. Po powrocie, wszyscy udali się na spoczynek. Rano razem pojechali do pracy. Po niedyspozycji Ani nie było już śladu. Ona czuła się bardzo dobrze i z ochotą zajmowała się wykonywaniem swojej pracy.
Z niecierpliwością oczekiwała na wiadomość od Mirka. Zadzwonił następnego dnia i powiedział że spotkał się już z Andrzejem. Sprawa wygląda bardzo źle. Nie ma jeszcze pełnego rozeznania. Potrzebuje jeszcze kilku dni aby dokładnie wszystko przeanalizować. Na koniec powiedział że Ania nie ma czym się martwić. Poczynił już pewne kroki aby Andrzej przynajmniej w najbliższym czasie nie mógł jej szantażować. Proponował spotkanie w swojej kancelarii w następny czwartek. Ania trochę się zaniepokoiła. Nie wiedziała co kombinuje Andrzej, ale ufała Mirkowi. Skoro mówił że nie ma specjalnych powodów do niepokoju, uwierzyła mu i z niecierpliwością czekała do czwartku, aby spotkać się z Mirkiem. Kiedy w czwartek zadzwonił Mirek i poprosił ją o spotkanie, natychmiast pojechała do jego kancelarii do Opola. To co usłyszała zaniepokoiło ją bardzo. Okazało się że Andrzej jest niezwykle groźnym przestępcą. Miał przedstawionych kilkanaście zarzutów, od drobnych kradzieży poprzez kradzież samochodów do wymuszania haraczy i handlu narkotykami. W sumie mógł za to otrzymać dwadzieścia pięć lat więzienia. Mirek powiedział że nie spotkał jeszcze tak bezwzględnego przestępcy. Andrzej powiedział mu że jeśli dostanie więcej niż piętnaście lat, to kaseta z filmem pornograficznym z udziałem Ani, natychmiast trafi do jej męża. Kiedy Ania to usłyszała rozpłakała się. Mirek z najwyższym zdumieniem patrzył na Anię. Nie chciał znać szczegółów. Wystarczyło mu to co już usłyszał od Andrzeja. Znając jednak Anię nie mógł po prostu w to uwierzyć. Ania tymczasem zdała sobie sprawę z tego że musi zaufać Mirkowi, bo tylko on mógł znaleźć wyjście z tej sytuacji. Postanowiła niczego nie ukrywać i opowiedziała mu wszystko. Mirek był tak zszokowany tym co usłyszał, że przesiedział w milczeniu kilka minut. Ania znowu rozpłakała się. Mirek w końcu odezwał się. Aniu nie będę cię oceniać. Jak by na to nie patrzeć płacisz straszną cenę za chwilę słabości. Wiem doskonale że jesteś dobrym człowiekiem i jak bardzo kochasz swojego męża. Zrobię wszystko co w mojej mocy aby wyplątać cię z tej sprawy. Będzie to jednak bardzo trudne. Z jednej strony wybronienie Andrzeja z tylu zarzutów i uzyskanie niskiego wyroku wydaje się prawie niemożliwe a z drugiej strony jeśli nie znajdę jakiegoś sposobu, ten bezwzględny przestępca zrobi ci krzywdę. W tej sytuacji chcąc chronić Twoją rodzinę muszę znaleźć jakiś sposób. Nie będę ukrywać że nie będzie łatwo. Chyba będę musiał skorzystać z doświadczenia mojego ojca. Wiesz że on jest jednym z najlepszych adwokatów w Polsce. Aniu czy zgadzasz się abym mu opowiedział o wszystkim, jeśli zajdzie taka konieczność? Tak odpowiedziała, chyba nie mam innego wyjścia. Mirku zrób wszystko co uznasz za konieczne. Jeśli chodzi o koszty, to jestem przygotowana na ich pokrycie. Aniu, powiedział Mirek ja za swoje usługi nie wezmę od ciebie ani grosza. Będziesz musiała tylko pokryć wydatki niezwiązane z moją pracą, które mogą się pojawić. Teraz wracaj do domu. Postaraj się nie myśleć już więcej o tej sprawie. Ja będę cię informować na bieżąco o wszystkim. Ania podziękowała i z mieszanymi uczuciami wróciła do domu. Do pracy już nie poszła. Chciała wszystko na spokojnie sobie przemyśleć. Nie chciała wracać myślami do tych przykrych wydarzeń. Chciała z kimś porozmawiać, ale nie mogła przecież nic powiedzieć ani Tomkowi ani Izie. Czuła się bardzo samotna i przerażona tą sytuacją. Wtedy pomyślała o Joli. Wydawało się jej że rozmowa z Jolą dobrze jej zrobi. Nie wahając się, natychmiast zadzwoniła do niej. Okazało się że ma ona dwa dni wolnego i chętnie przyjedzie. Po godzinie siedziały już wygodnie w fotelach jedząc ciasto i pijąc kawę. Oczywiście Ania nie miała zamiaru zwierzać się Joli z tych przeżyć, ale samo jej obecność spowodowała u Ani poprawę nastroju. Zarówno Tomek jak i jego rodzice po powrocie z pracy, kiedy zastali Jolę w ich domu nie zdziwili się. Zapytali tylko Anię czy wszystko jest w porządku. Kiedy ona powiedziała że czuje się dobrze, tylko było jej tak jakoś trochę smutno, stwierdzili że bardzo dobrze zrobiła dzwonię po Jolę.
Po kilku dniach Ania znowu spotkała się z Mirkiem. Nie miał on jednak dla niej dobrych wiadomości. Andrzej zażądał widzenia się z Anią. Na tym etapie nie było to jednak możliwe. Mirkowi z trudem udało się przekonać Andrzeja aby zrezygnował on z tego pomysłu. Następnego dnia kiedy adwokat znowu odwiedził swojego klienta ten postawił sprawę jasno. Dał Mirkowi numer konta w niemieckim banku i zażądał aby Ania wpłaciła pięćdziesiąt tysięcy marek. W przeciwnym razie spełni swoją groźbę. Wyznaczył termin w którym pieniądze miały być przelane. Pokwitowanie adwokat ma mu przynieść do aresztu. Kiedy Mirek powiedział o tym Ani, nogi się pod nią ugięły. Zbladła i zrobiło jej się słabo. Kiedy doszła do siebie, zaczęli zastanawiać się i Mirkiem co mają zrobić. Ania chciała zapłacić by chociaż na jakiś czas mieć spokój. Mirek zasugerował że może Andrzej blefuje, może wcale nie ma takiej możliwości aby tę kasetę wysłać Tomkowi. Postanowili na razie grać na zwłokę. Kiedy po tygodniu Mirek spotkał się z Andrzejem, ten wpadł w szał. Powiedział że jutro ktoś dostarczy kasetę do kancelarii Mirka, ale ponieważ usiłowali go oszukać teraz Ania ma wpłacić sto tysięcy marek. Nazajutrz rzeczywiście kaseta dotarła do Mirka. Natychmiast zadzwonił do Ani i poprosił aby natychmiast przyszła do niego. Kiedy zjawiła się, pokazał jej kasetę którą otrzymał i włożył ją do odtwarzacza. Wyszedł z pokoju aby Ania mogła sama ją obejrzeć. Po chwili Ania zawołała go. Kiedy Mirek wszedł do pokoju, zobaczył w jak okropnym stanie ona się znajduje. Chciał nawet zadzwonić po lekarza. Ania jednak nie chciała o tym słyszeć. Powoli uspokoiła się. Zapytała tylko co ona teraz może zrobić. Mirek odpowiedział że rozmawiał na ten temat ze swoim ojcem. Niestety jedynym rozwiązaniem w tej chwili jest spełnić żądania Andrzeja. Następnie Mirek będzie musiał zrobić wszystko żeby wybronić Andrzeja z części zarzutów. Wszyscy wiedzieli że na razie nie mają wyjścia. Ania jest całkowicie zależna od tego przestępcy. Mirek zapytał Anię czy ona dysponuje taką kwotą. Ona powiedziała że tak, ma własne pieniądze z których nie musi się przed Tomkiem rozliczać, ale boi się że jeśli będzie musiała ciągle ulegać szantażowi, kiedyś tych pieniędzy może jej zabraknąć. Mogłaby oczywiście powiedzieć wszystko Tomkowi, ale wiedziała że wtedy go straci. Nie miała więc innego wyjścia, musiała płacić. Po kilku dniach Mirek zaniósł pokwitowanie do aresztu. Andrzej zaśmiał się szyderczo, widzisz adwokacie jakie to proste. Teraz ty musisz się wykazać. Próbowałeś mnie oszukać, więc jeśli nie uwolnisz mnie z części zarzutów, to ty będziesz odpowiedzialny za to co się wydarzy kiedy następna kaseta trafi już do Tomka. W Mirku wszystko się zagotowało, niestety nie mógł nic zrobić. Te ostatnie wydarzenia bardzo źle wpływały na Anię. Nie mogła nikomu powiedzieć co ją gnębi, musiała poradzić sobie sama, ale to nie było takie proste. Coraz częściej zostawała w domu. Na szczęście wszyscy byli przekonani że to jej złe samopoczucie związane jest z jej ciążą. Ponieważ wszyscy widzieli że Ania dobrze czuje się w towarzystwie Joli, rodzice Tomka zaproponowali jej stałą pracę w ich domu. Miała opiekować się Anią a w przyszłości jej dzieckiem. Jola z radością zgodziła się. Po jakimś czasie stała się kimś bardziej przypominającym członka rodziny niż pracownika. Wszyscy bardzo się polubili i chętnie spędzali z sobą czas. Ania przejmowała się zbliżającym się procesem Andrzeja. Starała się z całych sił ukryć swój stan umysłu. Nie do końca jednak to się jej udało. Jola zorientowała się że Ania ma jakieś poważne problemy i to nie są problemy związane z ciążą. Ona niestety nie chciała jej nic powiedzieć. Powiedziała tylko że musi pojechać do Wrocławia do psychiatry który opiekował się nią po śmierci jej mamy. Po kilku dniach wybrały się do Wrocławia. Swojemu psychiatrze opowiedziała wszystko. On po wysłuchani jej powiedział, Aniu ty teraz potrzebujesz opieki psychologa. Mogę ci polecić bardzo dobrą specjalistkę. Ona w tej chwili pracuje w Opolu. Dam ci do niej numer telefonu. Jeśli zdecydujesz się, powołaj się na mnie. W normalnej sytuacji podał bym ci jakieś leki, ale kiedy jesteś w ciąży nie można ryzykować. Zgłoś się jednak do tej psycholog. Ania pożegnała się i razem z Jolą wróciły do domu. Kiedy Jola poszła do swojego domu, Ania natychmiast zadzwoniła pod numer telefonu który dostała od swojego psychiatry. Opowiedziała pokrótce o tym że nie może poradzić sobie z sytuacją w jakiej się znalazła i potrzebuje pomocy. Pani psycholog powiedziała że może ją przyjąć za dwa dni. Jeśli Ani to odpowiada, to uważa że są umówione. Kiedy spotkały się, Ania od razu poczuła sympatię do tej psycholog. Po kilku minutach rozmowy, poczuła się tak jakby znały się od lat. Ania dziwiła się że tak łatwo i chętnie, bez żadnego przymusu zwierza się obcej bądź co bądź osobie. Po dwóch godzinach pierwsza sesja dobiegła końca. Ania w doskonałym humorze pożegnała się i pojechała do domu. Umówiły się za kolejne dwa dni. Ania czuła się bardzo dobrze, wydawało się że pozbyła się części ciężaru który od dawna ją przygniatał. Nie mogła już doczekać się następnego spotkania. Wyglądało ono trochę inaczej niż to pierwsze. Pani psycholog zaczęła teraz wypytywać Anię bardzo szczegółowo o niektóre wydarzenia z jej przeszłości pozornie niezwiązane z tymi dramatycznymi wydarzeniami, które spowodowały że ona właśnie doprowadziły ją do tego gabinetu. Podobnie jednak jak poprzednio bardzo chętnie odpowiadała na wszystkie stawiane jej pytania. Po jakiejś godzinie, pani psycholog powiedziała, teraz zrobimy sobie małą przerwę i napijemy się kawy. Mam też pyszne ciasto, które upiekła moja mama. To nam ułatwi dalszą rozmowę. Wspólnie zajęły się parzeniem kawy i krojeniem ciasta. Kiedy ponownie zajęły swoje miejsca, pani psycholog zaproponowała, aby od tej chwili mówiły sobie po imieniu. Powiedziała ja mam na imię Magda i będzie mi bardzo miło jak zgodzisz się na moją propozycję. Ania z radością zgodziła się, czuła że Magda wkrótce nie tylko będzie jej terapeutką ale zostanie z pewnością jej przyjaciółką. Od tej chwili spotykały się co drugi dzień. Ania zwierzała się Magdzie ze wszystkiego co wydarzyło się w jej życiu. Opowiadała też o swoich marzeniach, wielkiej miłości do Tomka i o tym że tym bardziej nie może zrozumieć dlaczego go zdradziła. Magda powiedziała że właśnie te sesje mają pomóc w odkryciu tego co tak naprawdę spowodowało że Ania tak właśnie postąpiła. Na razie jednak najważniejszą sprawą jest aby uspokoić rozchwianą emocjonalnie psychikę Ani. Wyjaśnienie wszystkiego może potrwać bardzo długo. Tym jednak Ania nie ma się martwić, bo będą miały dużo czasu na odkrycie przyczyn tego co się wydarzyło. Te sesje terapeutyczne bardzo dobrze wpływały na samopoczucie Ani. Powoli stawała się tą dawną Anią, dobrą, kochającą żoną i przyjazną ludziom osobą. Nie musiała już niczego udawać przed Tomkiem. Zaczęła się zachowywać naturalnie, tak jak dawniej. W ich związku nie było już takiego dziwnego i niezrozumiałego napięcia. Powróciła miłość ze zdwojoną siłą. Reszta rodziny również odczuła te pozytywne zmiany. Nikt oczywiście nie znał prawdziwych przyczyn tego dziwnego zachowania się Ani w ostatnich miesiącach. Przypisywali to zaburzeniom hormonalnym towarzyszącym ciąży. Niezależnie od tego jakie to były przyczyny, wszyscy bardzo cieszyli się że wróciła dawna Ania z jej radością życia. Znowu często spędzali razem czas w swoich ulubionych fotelach w największym pokoju tego domu. Znowu rozmawiali o różnych sprawach, które sprawiały im wiele przyjemności. Stali się na powrót dawną kochającą się rodziną. Rozmawiano teraz głównie o sprawach związanych z czekającym Anię porodem. Chodziła ona do lekarza. Zawsze towarzyszył jej ktoś z rodziny. Ciąża przebiegała bez jakichkolwiek zakłóceń. Ania zupełnie zapomniała o swoich problemach. Jednak kiedy do porodu zostały dwa miesiące, zadzwonił Mirek i poinformował że w przyszłym tygodniu rozpoczyna się proces Andrzeja. Ania znowu poczuła nieprzyjemne dreszcze przebiegające jej ciało. Natychmiast udała się na spotkanie z Magdą. Czuła że teraz znowu bardzo potrzebuje jej pomocy. Na szczęście zastała ją w gabinecie. Magdzie po godzinnej rozmowie udało się uspokoić Anię i przekonać, że będzie ją cały czas wspierać. Obiecała też że będzie w kontakcie z Mirkiem i codziennie przekazywać jej będzie jak toczy się proces. Wydanie wyroku spodziewane było za trzy tygodnie. To był bardzo trudny okres dla Ani. Magda robiła wszystko aby poprawić psychikę Ani. Zostawienie jej w tej chwili bez fachowej pomocy, mogło by się źle skończyć nie tylko dla Ani ale również dla jej nienarodzonego dziecka. Magda robiła wszystko, aby do tego nie dopuścić. Doszło do tego że zaczęła bywać w jej domu codziennie. Rodzinie wytłumaczyła że na prośbę psychiatry który opiekował się Anią po śmierci jej mamy będzie teraz wspierać Anię. Powiedziała że ostatnio Ania często myśli o swojej mamie i istnieje ryzyko wystąpienia niekorzystnych zjawisk dla jej zdrowia. Tomek i jego rodzice wcześniej nie wiedzieli nic o tym że Ania jest pod opieką psychologa, jednak po rozmowie z Magdą uznali że jest dobry pomysł. Zaproponowali nawet że jeśli zajdzie taka potrzeba to może ona zamieszkać z nimi. Magda po namyśle odpowiedziała że spróbuje tak zorganizować sobie pracę aby było to możliwe. Od tej chwili często nocowała w domu u Ani. W ciągu dnia tak zaplanowały sobie z Jolą pracę, żeby Ania ani na chwilę nie była sama. Oczywiście Jola nie wiedziała nic więcej ponad to co konieczne. Była przekonana że zdenerwowanie Ani spowodowane jest żalem po stracie matki.
Czekanie na wyrok był dla Ani prawdziwą katorgą. Kiedy wreszcie zapadł, Mirek poprosił Anię i Magdę o spotkanie. Poinformował je że Andrzej został skazany na czternaście lat więzienia bez prawa do ubiegania się o przedterminowe zwolnienie. Prokurator nie będzie apelować, więc niedługo nastąpi uprawomocnienie się wyroku. Przez cały czas pobytu Andrzeja w więzieniu Ania nie musi się niczego obawiać. Ania rozpłakała się i nie mogła tego opanować. Tym razem jednak był to płacz ze szczęścia. Pierwszy raz od wielu miesięcy poczuła się bezpieczna. Jej rodzina nie była zagrożona. Mogła znowu z ufnością zaczęła spoglądać w przyszłość. Nie wiedziała jednak że zagrożenie ze strony Andrzeja nadal istnieje. Mirek nie powiedział jej wszystkiego. Andrzej oświadczył mu mu bowiem, że w tej chwili nie ma dostępu do kaset, ale po wyjściu z więzienia zgłosi się do Ani. Mirek postanowił że powie o tym Ani dopiero za kilkanaście lat. Nie chciał aby taka wiadomość zburzyła szczęście jej rodziny. Ona już poniosła straszną karę za swój błąd, więc niech się cieszy swoim szczęściem tak długo jak to tylko będzie możliwe. Na złe wiadomości zawsze będzie czas.
ROZDZIAŁ VI
Po miesiącu od tych wydarzeń Ania urodziła córeczkę. Wszyscy dosłownie oszaleli ze szczęścia. Każdy chciał być jak najbliżej Kasi, bo takie otrzymała imię i chcieli się nią opiekować. Na szczęście Joli udało się zapanować nad tymi emocjami. Spokojnie wytłumaczyła że teraz najważniejsze jest aby Kasią jak najdłużej opiekowała się Ania. Oczywiście zarówno Tomek jak i jego rodzice powinni też mieć w tym udział ale nie wszyscy naraz. Muszę dogadać się w tym względzie. Początkowo było z tym trochę zamieszania, ale z biegiem czasu wszystko zaczęło bardzo dobrze funkcjonować. Mała Kasia miała chyba najlepszą opiekę na świecie. Jej narodziny jeszcze bardziej scementowały całą rodzinę. Wszystko układało się jak najlepiej. Firma również funkcjonowała bardzo dobrze. Ania od dawna nie była tak szczęśliwa. Miała wszystko o czym większość kobiet mogła tylko pomarzyć. Całą sobą czuła miłość jaką otoczona była ze strony Tomka i jego rodziny. Zupełnie zapomniała o przeżyciach z przeszłości. Terapia którą kontynuowała przynosiła doskonałe wyniki. Ania przestała zadręczać się tym co było w przeszłości. Czasami tylko męczyły ją nieprzyjemne sny. Wracały w nich sceny z gwałtów których kiedyś doświadczyła. Doznawała też okropnych wyrzutów sumienia. Budziła się się wtedy z krzykiem i gwałtownie siadała na łóżku, ale wtedy zawsze Tomek potrafił ją uspokoić. Tulił ją do siebie, mówił że jest przy nim bezpieczna i że bardzo ją kocha. Ania rzeczywiście uspakajała się i ponownie zasypiała. Po takich koszmarach Ania natychmiast prosiła Magdę o pomoc. Umiejętna prowadzona przez nią terapia powodowała że te przykre przeżycia ustępowały i Ania znowu zapominała o wszystkim. Niestety te złe wspomnienia po jakimś czasie zawsze wracały. Magda obawiała się żeby nie miało to negatywnego wpływu na psychikę Ani. Skontaktowała się z jej psychiatrą, który stwierdził że do czasu kiedy Ania nie uwolni się od groźby szantażu wszystko jest możliwe. Na razie Magda ma być ciągle blisko Ani i czuwać nad nią. W razie gdyby te koszmary nasiliły się, zastanowi się nad leczeniem farmakologicznym. Ponieważ Magda należała do grona bliskich przyjaciół Ani, mogła cały czas ją obserwować i w razie konieczności natychmiast reagować. To że w życiu Ani pojawiły się Jola i Magda nie oznaczało że jej stosunki z Izą uległy rozluźnieniu. Przeciwnie, Iza była częstym gościem w domu Ani i Tomka. Łączyły ich też silne więzy związane z prowadzeniem firmy. Iza odpowiadała za politykę kadrową, więc często Ania, Tomek i jego rodzice wspólnie uzgadniali pewne decyzje. Teraz wszyscy dawni i nowi przyjaciele tworzyli jedną wspaniałą rodzinę. W dodatku była to rodzina prawie idealna, nie było tam kłótni a każdy z jej członków mógł liczyć zawsze na pomoc i wsparcie pozostałych. Ania z Tomkiem i jego rodzicami podjęli decyzję że Kasia powinna mieć zapewnioną stałą opiekę nie tylko od najbliższych ale również opiekę profesjonalną. Zapytali więc Jolę czy nie podjęła by się takiej opieki na stałe. Jola po zapoznaniu się z zakresem swoich przyszłych obowiązków zgodziła się. Pozostała jeszcze sprawa mieszkania. Na razie miała zamieszkać w ich domu w jednym z pokoi. Tata Tomka wpadł na pomysł aby rozbudować ten dom. Poza tym zaplanował wybudowanie na ich działce drugiego domu, z kilkoma pomieszczeniami, które można by wykorzystać jako mieszkania dla personelu zajmującego się różnymi sprawami w rodzinie Ani i Tomka. Kiedy wszyscy zaakceptowali ten pomysł, tata Tomka od razu zajął się obmyślaniem szczegółów. Po roku od tej rozmowy, projekty rozbudowy dotychczasowego domu i budowy nowego zostały zatwierdzone. Najpierw zajęto się budową nowego domu. Po jego ukończeniu wszyscy przenieśli się tam na czas rozbudowy ich starego domu. Po około trzech latach wszystko było gotowe. Ania z rodziną zamieszkali w rozbudowanym domu. W nowym domu zamieszkała Jola i ogrodnik zatrudniony do dbania o zieleń wokół ich rezydencji bo tak można było nazwać ten nowo przebudowany. Teraz składał się on z kilkunastu pokoi i przypominał mały pałacyk. Dochody z ciągle rozwijającej się świetnie firmy pozwoliły bez przeszkód na pokrycie wszystkich wydatków związanych z tymi budowami. Kiedy Kasia skończyła pięć lat a jej rodzice nareszcie mieli trochę wolnego czasu, postanowili więc aby najbliższe wakacje spędzić w Turawie. Ania z Tomkiem mieli tam bardzo wygodny jacht, ale przez ostatnie lata nie mieli okazji korzystać z niego więcej niż kilka dni w roku. Teraz nareszcie mogli pozwolić sobie na dłuższy wypoczynek. Cały miesiąc doskonale wypoczęli spędzając wraz z ich córką całe dnie na wodzie lub na wędrówkach po okolicznych lasach. Następne wakacje postanowili jednak spędzić gdzieś w ciepłych krajach. To jednak uzależniali od tego czy na takie wakacje będą mogli zabrać Kasię. To spokojne życie jakie wiodła Ania ze swoją rodziną uspokoiły ją zupełnie. Teraz z całych sił starała się aby jej miłość do Tomka płonęła z całą mocą. Te jej starania zauważył nie tylko Tomek ale i wszyscy domownicy. Ania zupełnie zapomniała o przeszłości. Czasami tylko na krótką chwilę powracały ogromne wyrzuty sumienia. Wtedy natychmiast robiła coś dobrego dla swoich bliskich i wszystko wracało do normy. Duża w tym była zasługa Magdy, która doskonale wyczuwała nastroje Ani i potrafiła w porę zareagować. Wszyscy w tej rodzinie żyli jak w bajce. Wydawało się to nieprawdopodobne, ale to działo się naprawdę. Mała Kasia też sprawiała wszystkim wiele radości. Była śliczną i bardzo mądrą dziewczynką. Wszystko wskazywało na to że wyrośnie na bardzo dobrego człowieka. Następne lata wspólnego życia były jednym pasmem sukcesów. Firma rozwijała się w nieprawdopodobnym tempie a jeśli chodziło o rodzinę to nie można było wyobrazić sobie lepszego życia. Wszyscy bardzo dbali o siebie i wszyscy mieli świadomość że zawsze mogą na siebie liczyć w każdej sytuacji. Tak było do czasu kiedy Kasia skończyła dziesięć lat. Wtedy doszło w tej rodzinie znowu do niewyobrażalnej tragedii. Utrzymanie firmy na wysokim poziomie wymagało od wszystkich pracowników pełnego zaangażowania. Wymagało również częstych kontaktów z licznymi kontrahentami a to łączyło się z wyjazdami. Tym często zajmowali się rodzice Tomka. Pewnej nocy, kiedy wracali ze spotkania służbowego w Niemczech, tuż przed Wrocławiem autostrada którą jechali, niespodziewanie pokryła się gęstą mgłą.
Kierowcy byli zupełnie zaskoczeni tą sytuacją Nagle wszyscy zaczęli gwałtownie hamować. Widoczność spadła praktycznie do zera i wtedy doszło do tragedii. Samochody jeden po drugim zaczęły wpadać na siebie. Katastrofy nie dało się uniknąć. Okazało się że w karambolu uczestniczyły dziesiątki samochodów. Panował ogromny chaos. W gęstej mgle nic nie było widać. Słychać było krzyki rannych ludzi i ciągły huk wpadających na siebie samochodów. Po jakimś czasie mgła zaczęła opadać. Ukazał się przerażający widok. Wiele samochodów utworzyło jakąś nieokreśloną bryłę złożoną z pogiętego metalu. Nie przypominało to niczego co można byłoby rozpoznać. Wkoło rozlegały się coraz głośniejsze krzyki rannych i uwięzionych w swych samochodach ludzi. Po chwili mgła zupełnie zniknęła. Do krzyków i wołania o pomoc dołączyły przeraźliwe dźwięki zbliżających się karetek pogotowia ratunkowego. One jednak nie przerażały, one zwiastowały przybycie pomocy. Ruszyła akcja ratunkowa. Niestety wielu ludziom nie można było już pomóc. Ranni zostali przetransportowani do okolicznych szpitali a zwłoki tych którzy nie przeżyli przewieziono do kostnicy miejskiej we Wrocławiu. Tam czekać będą na identyfikację. Nad ranem coś zbudziło Anię i Tomka. Oboje poczuli dziwny niepokój. Nie mogli już zasnąć, wobec tego wstali i zajęli się przygotowaniem śniadania. Przyszła Jola, ona również czuła się jakoś dziwnie. Ten ich specyficzny nastrój wpłynął też na Kasię, która nie bardzo miała ochotę aby pójść do szkoły. Wreszcie po długich namowach udało się ją przekonać i Jola odprowadziła Kasię do szkoły. Ania z Tomkiem pojechali do firmy. Około godziny dziewiątej pracownicy biurowi spożywali śniadanie w pomieszczeniu socjalnym w którym był również telewizor. W pewnej chwili wszyscy zobaczyli relację z katastrofy na autostradzie pod Wrocławiem. Nagle Ania i Tomek poczuli jakieś ukłucie w piersiach. Natychmiast pobiegli do gabinetu Tomka. Spojrzeli po sobie i wiedzieli że myślą o tym samym. Tomek i Ania natychmiast zaczęli dzwonić się do rodziców, niestety ich telefony milczały. To ich zmroziło. Wiedzieli że rodzice mieli dzisiaj wracać ze spotkania w Niemczech. Było bardzo prawdopodobne że mogli uczestniczyć w tej katastrofie. Pełni niepokoju poprosili sekretarkę aby spróbowała się dowiedzieć czegoś więcej. W tej samej chwili zadzwonił telefon Tomka. Dzwoniono z policji. Policjant poinformował Tomka że w tym wypadku jest wiele ofiar śmiertelnych. Przy dwojgu znaleziono dokumenty i informacje pozwalające przypuszczać że mogły mieć jakiś związek z ich firmą. Tomek zapytał o nazwisko. Kiedy otrzymał informację, zbladł i osuną się na ziemię. Sekretarka zajęła się jego ratowaniem. Ania chwyciła telefon. Wysłuchało informacji. Była pewna że ofiarami mogą być ich rodzice. Policjant poprosił żeby, jeśli to możliwe przyjechali do kostnicy w celu zidentyfikowania zwłok. Dotychczas Ania wszystko znosiła dzielnie. Teraz jednak też zrobiło jej się słabo i cała trzęsąc się, wybuchnęła płaczem. W tym momencie wszedł do gabinetu lekarz wezwany wcześniej przez sekretarkę i zajął się Anią i Tomkiem. Po podaniu im silnych środków uspokajających doprowadził ich do jakiego takiego stanu tak, że mogli w miarę normalnie funkcjonować. Po kilkunastu minutach Ania Tomek i Iza służbowym samochodem pojechali do Wrocławia. Kiedy dojechali do miejskiej kostnicy, na spotkanie wyszedł im lekarz i kilku policjantów. Opowiedzieli pokrótce jak doszło do tego wypadku i zapytali czy są gotowi aby rozpoznać ofiary. Ania, Tomek i Iza z najwyższym trudem starali się opanować i po chwili weszli do kostnicy. W koszmarnej scenerii na stołach sekcyjnych przykryte prześcieradłami leżały zwłoki dwóch osób. Powoli podeszli bliżej. Lekarz odsłonił głowę pierwszej ofiary. Wszyscy bez najmniejszych wątpliwości rozpoznali ofiarę. Był to tata Tomka. Drugą ofiarą była mama Tomka. To było dla wszystkich bardzo bolesne. Widok ciał ukochanych osób i świadomość że oni już nie żyją był tak silny, że spowodował natychmiastową utratę przytomności Tomka i Ani. Natychmiast zajął się nimi lekarz. Kiedy odzyskali świadomość, wyprowadzono ich na zewnątrz i posadzono na ławce. Jeden z policjantów zapytał czy są gotowi udać się z nimi na komisariat w celu oficjalnego potwierdzenia tożsamości, czy może chcą przyjechać jutro. Po chwili zastanowienia się, Ania z Tomkiem powiedzieli że pojadą od razu. Chcą mieć te przykre sprawy już poza sobą. W tym samym dniu załatwiono jeszcze wszystkie sprawy związane z przewozem zwłok do miejsca ich ostatniego zamieszkania. Później wszyscy wrócili do domu. W drodze powrotnej nikt nie powiedział ani słowa. Wszyscy byli zszokowani tym co się wydarzyło. Jeszcze nie w pełni zdawali sobie sprawę z tego co się stało. Ania z Tomkiem pojechali do swojego domu a Iza pojechała do firmy. Kiedy Ania z Tomkiem przekroczyli próg domu, nagle skrywane z największym trudem emocje uwolniły się. Przytulili się do siebie i zaczęli głośno płakać. Nie zauważyli nawet że w pokoju jest ich córeczka Kasia i Jola. Obydwie przypuszczały co się stało, ale ciągle miały nadzieję że to jakaś pomyłka. Niestety po tam co widziały, nie miały już wątpliwości. Podeszły do Ani i Tomka. Przytuliły się do nich i też rozpłakały się. Po chwili wszyscy przenieśli się na sofę. Jola zaproponowała że zaparzy wszystkim melisy na uspokojenie. Po chwili pili już napój przygotowany przez Jolę. Po godzinie dołączyły do nich Iza i zawiadomiona przez nią Magda. Umiejętnie prowadzona przez nią rozmowa przyniosła wszystkim ulgę. Te straszne przeżycia tak wyczerpały Anię, Tomka i ich córeczkę Kasię, że kiedy stało się to bardzo widoczne, Magda zaproponowała im aby spróbowali położyć się i przespać te tak bolesne dla nich chwile. Po jakimś czasie Ania, Tomek i Kasia zasnęli przytuleni do siebie na łóżku w sypialni. Magda, Iza i Jola postanowiły że będą czuwać w fotelach do rana. Następnego dnia przed południem Ania, Tomek i Kasia wstali. Czekało już na nich śniadanie. Mimo wyraźnie malującego się na ich twarzach bólu, ich psychika zdawała się być w lepszym stanie niż poprzedniego dnia. Iza postanowiła poruszyć sprawę pogrzebu. Obydwie z Magdą obawiały się reakcji Ani i Tomka. Na szczęście oboje byli już w stanie w miarę normalnie o tym rozmawiać. Przyjęli do wiadomości że już nic nie jest w stanie zmienić istniejącego stanu rzeczy. Teraz muszą zająć się pochówkiem ukochanych rodziców. Bólu w ich sercach nic w tej chwili nie będzie w stanie ukoić. Iza i Magdą zaproponowały że one zajmą się teraz wszystkimi sprawami, ale Tomek powiedział że to należy do jego obowiązków i on się tym zajmie. Oczywiście będzie wdzięczny za każdą udzieloną mu pomoc. W firmie dla wszystkich pracowników to co się wydarzyło też było ogromnym szokiem. Nie mogli zrozumieć tej bezsensownej śmierci. Znali swoich pracodawców od zawsze. Lubili ich i szanowali. Nie wyobrażali sobie że już nigdy więcej nie zobaczą ich w pracy. Niestety życie sprawia czasami przykre niespodzianki i z tym niestety trzeba się pogodzić. Następne dni zarówno dla rodziny zmarłych jak i dla pracowników upływały na przygotowaniach do pogrzebu. Ciała zmarłych miały być złożone do wspólnego grobu na miejscowym cmentarzu. Pogrzeb odbył się w sobotę. Na tę smutną uroczystość przybyli wszyscy pracownicy z firmy i chyba wszyscy mieszkańcy tej miejscowości. Przybyło również wielu przedstawicieli różnych różnych organizacji politycznych i społecznych. Wygłoszono wiele mów pożegnalnych. Wszyscy uczestnicy tej smutnej uroczystości byli bardzo wzruszeni. W firmie przygotowano skromny poczęstunek dla wszystkich pracowników. Serdecznie wspominano swoich pracodawców. Nikt nie mógł pogodzić się z ich śmiercią. Niestety jest ona częścią naszego życia i chociaż nie możemy zrozumieć tego bezsensu, musimy się z tym pogodzić. Ania z Tomkiem przez wiele tygodni bardzo przeżywali śmierć rodziców. Niestety życie rządzi się swoistymi prawami, więc oni również musieli przyjąć do wiadomości to że rodziców już nie ma i nic tego nie zmieni. Trzeba się z tym pogodzić i żyć dalej. Ból po tej stracie starali się zagłuszyć okazywaniem sobie miłości. Poświęcali też więcej czasu swojej córeczce. Starali się aby mogła korzystać z jak najszerszych możliwości zdobywania wiedzy. Uczęszczała do szkoły muzycznej, grała w tenisa, uczyła się języków obcych. Nie zapominali jednak o jej potrzebach jako dziecka. Nie ograniczali jej kontaktów z rówieśnikami. W domu uczyli ją okazywania empatii innym ludziom. Swoim przykładem pokazywali jej jak należy odnosić się do innych ludzi. Uczyli ją również miłości do zwierząt. Kasia chłonęła z ochotą wszystko co przekazywali jej rodzice i nauczyciele. Wyrastała na dobrego i wrażliwego człowieka. Na wakacje Kasia jeździła albo z nimi na jeziora czy zagranicę lub ze swoimi rówieśnikami na różne obozy. Ania zdała sobie sprawę jaki straszy błąd popełniła w przeszłości. Zrozumiała jak ważna jest rodzina. Postanowiła sobie że zrobi wszystko aby wszyscy jej członkowie byli bardzo szczęśliwi. Miała nadzieję że nikt i nic i nikt nigdy w tym jej nie przeszkodzi. Po kilku miesiącach rozpacz po stracie najbliższych im osób zamieniła się w żal i smutek. To pozwoliło im w miarę normalnie żyć. Nie znaczy to że zapomnieli o rodzicach, wręcz przeciwnie. Każdą swoją decyzje podejmowali po zadaniu sobie w duchu pytania, jak w danej sytuacji postąpili by ich rodzice. To pomagało im w miarę normalnie funkcjonować, jednocześnie zacieśniały się ich wzajemne więzi. Ania i Tomek zdali sobie sprawę z tego jak ważne są w rodzinie wzajemne relacje i jaką rolę odgrywa tutaj miłość, wzajemne zrozumienie i szacunek do drugiej osoby. Tego starali się nauczyć Kasię, ich ukochaną córeczkę. Można powiedzieć że to im się udało. Kasia w lot zrozumiała intencję rodziców i starała się je realizować w życiu. W rodzinie Nowaków wszystko układało się wspaniale. Niestety do czasu.
Był rok 2001, kiedy pewnego dnia do Ani zadzwonił Mirek. Wiadomość jaką jej przekazał o mało nie zwaliła jej z nóg. Powiedział że skontaktował się z nim Andrzej. Jutro wychodzi z więzienia i chce się z nią skontaktować. Ania wpadła w panikę. Najgorsze koszmary z przeszłości znowu powróciły. Ania krzyczała do słuchawki że to niemożliwe i żeby Mirek coś zrobił. Ona nie może jeszcze raz przechodzić przez to wszystko co przydarzyło jej się przed laty. Mirkowi dopiero po dłuższej chwili udało się uspokoić Anię na tyle aby rozmowa z nią była możliwa. Powiedział jej co chciał Andrzej. Stwierdził mianowicie, że nie chce skrzywdzić Ani. Odsiedział swoje i teraz chce już tylko ostatecznie zamknąć ten rozdział. Ma zamiar na stałe wyjechać z Polski. Przed wyjazdem musi jednak porozmawiać z Anią. Powiedział że jutro wychodzi z więzienia i zadzwoni do niej do pracy w godzinach rannych. Dodał jeszcze że ma nadzieję że Ania będzie dostępna pod telefonem. Nie chce przecież, żeby on osobiście pojawił się w jej biurze. Niestety brzmiało to jak groźba. Mirek nic nie mógł na to poradzić. Doradził tylko Ani aby wysłuchała tego, co Andrzej ma jej do powodzenia. Wyraził nadzieję że może rzeczywiście Andrzej coś w tym więzieniu zrozumiał i zrezygnuje z szantażu. Po skończonej rozmowie Ania była tak rozbita że natychmiast pojechała do domu. Musiała to wszystko przemyśleć. Nie mogła jednak znaleźć sobie miejsca. Czuła podświadomie że w najbliższej przyszłości wydarzy się coś złego. Wiedziała również że nie może w żaden sposób zapobiec nadchodzącym wydarzeniom. Jedyne co mogła teraz zrobić to postarać się uspokoić. Nikt z jej najbliższych nie mógł niczego zauważyć. W środku jednak cała dygotała. Na szczęście Tomek i Kasia, którzy zauważyli coś niepokojącego w jej zachowaniu dali się przekonać że boli ją głowa i w związku z tym nie czuje się najlepiej. Tomek poradził jej nawet aby położyła się wcześniej spać. Ania stwierdziła że tak będzie najlepiej. Kiedy Tomek przyniósł jej herbatę z malinami do łóżka, udawała że śpi. Tomek postanowił że lepiej będzie jak Ania będzie spać sama. Nie chciał jej przeszkadzać i poszedł spać do innego pokoju. Ania ucieszyła się z tego. Wiedziała że gdyby został na pewno zorientowałby się że dzieje się z nią coś niedobrego. Rano mimo nieprzespanej nocy starała się z całych sił, aby wyglądać na wypoczętą. Te wysiłki przyniosły spodziewany efekt. Tomek i Kasia niczego nie zauważyli. W pracy Ania z niepokojem czekała na telefon od Andrzeja. Nie ruszała się ze swojego gabinetu. Po godzinie dziesiątej usłyszała w słuchawce, cześć maleńka, cieszysz się że wyszedłem z więzienia? Kiedy nie usłyszał potwierdzenia, powiedział. Posłuchaj mnie dokładnie. Znasz mnie na tyle dobrze aby wiedzieć że mnie nie można się sprzeciwiać. Jeśli tak zrobisz, to będzie dla ciebie tylko gorzej. Zrozumiałaś? Kiedy Ania zduszonym głosem potwierdziła, Andrzej roześmiał się i powiedział. No, tak to rozumiem. Teraz posłuchaj mnie uważnie. Za kilka dni wyjeżdżam na stałe za granicę. Ty musisz mi w tym pomóc. To będzie ostatni raz kiedy o mnie usłyszysz. Jeśli zrobisz to co ci każę, oddam ci wszystkie kopie, rozumiesz? Tak odpowiedziała. Czego chcesz? Po pierwsze, powiedział Andrzej dasz mi za te taśmy trzysta tysięcy marek. Ania jęknęła i chciała powiedzieć że nie ma tyle pieniędzy, ale Andrzej ją uprzedził. Nie waż się zaprzeczać. Wiem na ile cię stać, więc nie wkurzaj mnie. Masz na to dwa dni. Wypłacisz ze swojego konta dewizowego a jakby nie było tyle w kasie, kupisz u cinkciarzy. Zresztą nie obchodzi mnie jak to zrobisz. Za dwa dni masz mieć całą kwotę. Przyjdę ją osobiście odebrać do Twojego domu pojutrze o godzinie jedenastej. Masz być w swojej najseksowniejszej bieliźnie jaką masz. Ania znowu chciała coś powiedzieć, jednak Andrzej nie pozwolił jej na to. Posłuchaj powiedział, ty chyba zapomniałaś że jesteś całkowicie uzależniona od mojego widzi misie. W Twoim interesie leży aby zaspokoić wszystkie moje zachcianki. W przeciwnym razie wiesz co się stanie. Jeśli bardzo się postarasz, wyjadę i nigdy już o mnie nie usłyszysz, więc postaraj się. Do zobaczenia pojutrze powiedział i połączenie zostało przerwane.
Ania była bliska zemdlenia po tym co usłyszała. Nie mogła uwierzyć w to co się dzieje. Nie mogła nic zrobić. Chcąc ratować swoją rodzinę, musiała zgodzić się na to co ten zwyrodnialec zażądał. Opanowała się ogromnym wysiłkiem woli. Powiedziała sekretarce że wyjeżdża do Opola. Dzisiaj już nie wróci. Jutro też jej nie będzie. Wsiadła do samochodu i wyjechała z firmy. Po kilku kilometrach skręciła na mały leśny parking. Zgasiła silnik i rozpłakała się. Płakała tak głośno jak nigdy dotąd. Biła głową i rękoma o kierownicę. Krzyczała że nienawidzi całego świata a przed wszystkim siebie. Czuła swoją bezsilność i niemożność zrobienia cokolwiek, aby zmienić tę sytuację w jakiej się znajdowała. Krzyczała, płakała i wyła chyba przez godzinę. Kiedy nie mogła już krzyczeć a w jej oczach nie było już łez, powoli zaczęła się uspokajać. Przemyślała wszystko jeszcze raz. Doszła do wniosku że nie ma innego wyjścia. Musi spełnić chore zachcianki Andrzeja. Czuła do siebie obrzydzenie, nie mogła sobie wybaczyć tej chwili zapomnienia sprzed lat. Teraz płaci za to ogromną cenę. Wiele razy myślała o samobójstwie. Na szczęście miłość Tomka i urodziny Kasi, uchroniły ją przed tym krokiem. Teraz też teraz myślała o nich. To i przekonanie że jutrzejsze spotkanie z Andrzejem będzie ostatnim w jej życiu odganiały od niej te złe myśli. Miała nadzieję na ostateczne pożegnanie się z przeszłością i pozbycie się koszmarów które ostatnio coraz częściej ją nawiedzały. Kiedy doszła już do siebie pojechała do banku po pieniądze. Okazało się że bank może zrealizować wypłatę dopiero jutro rano. Ania umówiła się na godzinę dziewiątą i trochę spokojniejsza wróciła do domu. Teraz musiała wymyślić sposób jak ma jutro pozbyć się z domu wszystkich jego domowników. Pomyślała że dobrym sposobem będzie wysłanie Joli i ogrodnika na zakupy do Wrocławia. Kasia ma jutro zajęcia do godziny szesnastej, więc przez te kilka godzin nikogo w domu nie będzie. Uspokojona poprosiła ogrodnika i Jolę aby jutro pojechali do Wrocławia po jakieś egzotyczne rośliny a Jola miała kupić mięso z dziczyzny. Na pytające spojrzenie Joli odpowiedziała że spodziewają się gości i chciała przyjąć ich jakąś specjalną potrawą. Jola zapytała tylko o której mają wyjechać. Ania odpowiedziała że o dziesiątej będzie w sam raz. Rano pojechała do banku. Z wypłatą nie było problemów. Dostała całą kwotę. W domu była po godzinie dziesiątej. Zgodnie z jej planem, nikogo w domu już nie było. Ania ze zdenerwowania była cała spocona. Wzięła więc prysznic i zgodnie z życzeniem Andrzeja włożyła na siebie seksowną bieliznę. Kiedy spojrzała do lustra, nagle poczuła jakiś dreszcz. Coś jakby podniecenie zaczęło ogarniać jej ciało. Najpierw bardzo się tego przestraszyła, ale w miarą upływu czasu nienawiść do Andrzeja zaczęła przekształcać się w pożądanie. Nie mogła tego zrozumieć. Przecież ten człowiek zrobił jej tyle złego. Przez wszystkie lata które minęły od tamtych wydarzeń nienawidziła go z całego serca. Myślała tylko o tym jak się zemścić. Teraz nagle pragnęła kochać się z nim. Tego nie rozumiała. Im bardziej chciała to odczucie odsunąć od siebie, powracało ono ze zdwojoną siłą. Jej ciało zaczęło drżeć. Nie mogła doczekać się kiedy zobaczy Andrzeja. Punktualnie o jedenastej odezwał się dzwonek u drzwi wejściowych. Oczy Ani pokryły się mgłą. Cała drżała z podniecenia. Nie mogła tego opanować. Na słabnących z pożądania nogach podeszła do drzwi i otworzyła je. Andrzej ze swoim czarującym uśmiechem wszedł do domu. Natychmiast zauważył że Ania jest nieprawdopodobnie podniecona. Jej oczy błyszczały a ciało drżało. Ania podeszło do niego i nic nie mówiąc, wpiła się swoimi wargami w jego usta. Zdumiało to Andrzeja. Takiego przyjęcia nie spodziewał się. Był przygotowany raczej na chłodne przyjęcie z jej strony. Kiedy jednak Ania zaczęła ściągać mu spodnie, przestał zastanawiać się nad jej niecodziennym zachowaniem. Poddał się całkowicie jej pieszczotom. Kiedy jego penis zniknął w ustach Ani, aż jęknął z rozkoszy. Ana pociągnęła go na kanapę i błyskawicznie zdarła z siebie wszystko. Dyszała z pożądania. Andrzej natychmiast wszedł w nią z całą siłą. Po chwili ich ciała w zgodnym rytmie dążyły do zaspokojenia. Kiedy po chwili to nastąpiło, z ust Ani wyrwał się głośny krzyk towarzyszący niesamowitemu orgazmowi jakiego właśnie doznała. Andrzej przez długie lata nie miał żadnej kobiety. Teraz, mimo że nastąpił wytrysk, jego ciało domagało się więcej i więcej a penis był cały czas w pełnej gotowości do dalszych igraszek. Kiedy ponownie zanurzył go w jej waginie, nagle w pokoju rozległ się krzyk. Mamo co ty robisz? Oboje zerwali się na równe nogi. Obok nich stała Kasia. Na jej twarzy malowało się zaskoczenie, niedowierzanie i strach. Była blada i powtarzała tylko,
- mamo co ty zrobiłaś?
Ania stała sparaliżowana strachem bez możliwości wykonania jakiegokolwiek ruchu. Patrzyła na swoją córkę i nie mogła zrozumieć co ona tu robi. Miało przecież jej nie być. Nagle dotarła do niej groza całej sytuacji. Zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć w Andrzeju obudził się demon który w nim siedział od zawsze i którego tak bardzo Ania się bała. Andrzej uśmiechnął się i podchodząc zupełnie nagi do Kasi powiedział. Tego nie spodziewałem się, ale skoro tutaj już jesteś, zapraszam do wspólnej zabawy. Rozbieraj się szybko i dołącz do swojej matki. Stworzycie ciekawy duet. Kasia nie mogła uwierzyć w to co widzi i słyszy. Szybko jednak zrozumiała że musi natychmiast uciekać. Zebrała wszystkie siły, odwróciła się i zaczęła biec. Chciała jak najszybciej wydostać się z domu. Andrzej był jednak szybszy. Dogonił ją i zdzierając z niej ubranie ciągnął ją w stronę kanapy. Kasia przeraźliwie krzyczała:
- Mamo, mamo pomóż mi, nie daj mnie skrzywdzić. Nic to jednak nie dało. Ania dalej stała bez ruchu sparaliżowana strachem który ogarnął ją po niespodziewanym zjawieniu się Kasi. Nie rozumiała niczego i nie była zdolna do jakiejkolwiek reakcji. Patrzyła jak Andrzej zdziera ubranie z jej córeczki. Wysiłki Kasi by wyrwać się z łap Andrzeja nie na niewiele się zdały. Przeraźliwe krzyki i błagania o pomoc tylko wzmogły jego agresję. Nadludzkim wysiłkiem Kasia zdołała jednak wyrwać się i kiedy wydawało że zdoła uciec, Andrzej znowu ją dogonił i pociągnął do tyłu. Kasia upadając uderzyła głową o podłogę. Jej krzyk ucichł. Ciało znieruchomiało a wokół jej głowy zaczęła tworzyć się coraz większa plama krwi. Dopiero ten widok wyrwał z tego swoistego letargu Anię. Rzuciła się z pięściami na Andrzeja, krzyczała, zabiłeś ją bydlaku. Andrzej zorientował się że sytuacja jest naprawdę poważna, szybko ubrał się i zabrał przygotowaną dla niego wcześniej kopertę z pieniędzmi. Przed wyjściem powiedział do Ani. Nie możesz nikomu nic powiedzieć. Ja mam długie ręce. Jeśli piśniesz choć słowo zdążę cię zabić. Pamiętaj, mnie tu nie było. Na odchodnym uderzył jeszcze Anię w twarz i wybiegł z domu. Ania rzuciła się ratować swoją córeczkę. Kasia była nieprzytomna. Ania sprawdziła jej puls, był ledwo wyczuwalny. Natychmiast zadzwoniła po pogotowie ratunkowe. Ubrała się szybko i zaczęła zastanawiać się jak wytłumaczyć ma to co tutaj się stało. Po krótkim wahaniu zadzwoniła po policję i zgłosiła napad. Lekarz pogotowia po zbadaniu Kasi powiedział że ma ona najprawdopodobniej uszkodzoną czaszkę. Jej stan jest krytyczny i musi być jak najszybciej operowana. Zaczęto przygotowania do przewiezienia jej do szpitala. W tym momencie przyjechała policja. Ania powiedziała tylko że ktoś wdarł się do ich domu i napadł jej córkę. Policjanci zajęli się zabezpieczaniem śladów a Ania pojechała do szpitala. Tam dowiedziała się że Kasia musi być natychmiast przewieziona helikopterem do Wrocławia. W Opolu nie można przeprowadzić takiej operacji głowy. Ania zdawała sobie sprawę z tego że w tym momencie jej szczęśliwe dotąd życie skończyło się. Nic już nie jest w stanie uratować jej rodziny. Wiedziała też że niezależnie od tego co nastąpi w najbliższym czasie, teraz najważniejsze jest życie Kasi. Powiadomiła natychmiast o wszystkim Tomka. Dla niego był to cios. Kochał bezgranicznie swoją córeczkę i nie wyobrażał sobie aby mogło coś złego jej się stać. Natychmiast służbowym samochodem wraz z Anią pojechali do Wrocławia. Po drodze niczego nie mógł się dowiedzieć. Ania cały była roztrzęsiona i ciągle płakała. Powtarzała tylko że to wszystko co się wydarzyło to jej wina. Poza tym nie reagowała na nic, nie odpowiadała na żadne pytania. Zdawała się być nieobecna.
Po przybyciu do szpitala dowiedzieli się że trwają jeszcze badania i trzeba czekać na wyniki. W międzyczasie Ani podano silne środki uspokajające. Uspokoiła się trochę, ale kontakt z nią był w dalszym ciągu utrudniony. Tuliła się do Tomka i powtarzała, przebacz mi, przebacz kochany. To wszystko moja wina. Wiem że mnie znienawidzisz, ale po tym co ja kiedyś zrobiłam nie możemy być razem. Tomek słuchał tego z niedowierzaniem. Zadawał sobie pytanie, o czym jego Ania mówi. Chyba jest w szoku. Na wyjaśnienia przyjdzie jeszcze czas. Teraz najważniejsza jest ich córeczka i to na niej muszą skupić swoją uwagę. Powiedział to Ani. Ona jednak tylko coraz głośniej płakała i powtarzała, wszystko zepsułam, to już koniec. Nie mogę z tym żyć, chcę umrzeć. Tomek przestraszył się, teraz obawiał się o zdrowie Kasi i Ani, najbliższych mu osób. Osób, które kochał nad życie. Widząc jak Ania to przeżywa, poprosił lekarza aby w jakiś sposób pomógł jej uspokoić się. Lekarz zrobił jej jeszcze jeden zastrzyk i powiedział, wydaje mi się że pańska żona będzie wymagała pomocy psychiatry. Tomek powiedział że przed kilku laty Ania korzystała już tutaj z takiej pomocy. Lekarz powiedział że w takim razie zawiadomi tego psychiatrę u którego leczyła się Ania. W tym momencie przywieziono Kasię z pracowni tomograficznej. Lekarz powiedział że jej obrażenia są bardzo poważne. Operacja będzie bardzo trudna a rokowania niepewne. Poza tym muszą zgromadzić odpowiedni zapas krwi. Zapytał Anię i Tomka czy oddadzą krew dla Kasi. Oboje natychmiast się zgodzili. Pielęgniarka zaprowadziła ich do gabinetu zabiegowego gdzie pobrano od nich krew. Lekarz powiedział że teraz muszą sprawdzić czy ta krew ma odpowiednią grupę i czy któreś z nich nie cierpi na jakieś choroby uniemożliwiające zastosowania do operacji ich krwi. Wyniki powinny być za kilkanaście minut. Teraz mogą posiedzieć przy swojej córeczce. Tak też zrobili. Wrócili do sali. Ich córeczka leżała nieprzytomna na łóżku. Pielęgniarki przygotowywały ją do operacji. Była podłączona niezliczonymi przewodami do kilku aparatów stojących obok jej łóżka. Kasia oddychała ciężko, widać było że bardzo cierpi. Tomek i Ania głaskali ją po rękach. Oboje nie mogli powstrzymać się od płaczu. Bardzo bali się o jej życie. Ich serca o mało nie pękły im z niewyobrażalnego bóli jakiego doświadczali. Lekarz powiedział że teraz będą musieli Kasię intubować, aby podczas operacji odpowiednia aparatura oddychała za nią. To odciąży jej organizm i pozwoli lepiej znieść jej tą operację.
W momencie kiedy lekarz przygotowywał się do intubowania Kasi, ona otworzyła oczy. Zobaczyła obok siebie swojego tatę i mamę. Nagle jej twarz wykrzywił jakiś straszny grymas. Spojrzała na Tomka i powiedziała, tato twoja żona zdradziła cię. Zapadła cisza. Kasia dodała, ona nie przeszkodziła swojemu kochankowi, kiedy ten chciał mnie zgwałcić. Tato, od tej chwili ona nie jest już moją matką.
ROZDZIAŁ VII
To wyznanie tak ją zmęczyło, że znowu straciła przytomność. Lekarz natychmiast zajął się Kasią. Szybko ją intubował i powiedział że natychmiast muszą ją zawieść na blok operacyjny. Tam niestety nikt poza personelem nie może przebywać. Wszystko działo się tak szybko że Tomek nie mógł niczego zrozumieć. Spojrzał na Anię i zapytał, co to znaczy? Możesz mi to wyjaśnić? Ania zbladła i zaczęła osuwać się na podłogę. Przed utratą świadomości zdążyła powiedzieć że to wszystko co powiedziała Kasia jest prawdą. Lekarze błyskawicznie zajęli się Anią, ale nie mogli wyprowadzić ją z głębokiego omdlenia i przewieźli pacjentkę natychmiast na salę intensywnej opieki medycznej. W głowie Tomka dosłownie wszystko się kotłowało. Wydawało mu się że to nie dzieje się naprawdę, że i zaraz się obudzi. W tym momencie podszedł do niego jeden z lekarzy i poprosił go do swojego gabinetu. Kiedy usiedli, powiedział, mam do przekazania panu szokującą wiadomość. Kasia nie jest pana biologiczną córką. Wykluczyły, to na sto procent badania krwi. Pan ma grupę krwi O, pana żona grupę krwi A, a państwa córka grupę krwi B. To wyklucza pana ojcostwo, bardzo mi przykro. Tego było już za dużo dla Tomka, w głowie mu huczało. Nie mógł zrozumieć co tutaj się dzieje. Wiedział tylko że jest to coś strasznego. Czuł się bardzo słabo. Zapytał jeszcze czy nie zaszła jakaś pomyła. Lekarz powiedział że w laboratorium sprawdzono to wielokrotnie. O pomyłce nie może być mowy. Widząc w jakim stanie znajduje się Tomek, podał mu jakieś leki i prosił aby mimo wszystko uspokoił się. Jego córka jest operowana i to jest najważniejsze. Później przyjdzie czas na wyjaśnienia. Tomek posiedział jeszcze chwilę w gabinecie lekarza i kiedy troszkę się uspokoił, poszedł pod blok operacyjny. Usiadł na krześle, ujął swoją głowę w ręce i rozpłakał się. Przez głowę przelatywały mu tysiące myśli. Nie rozumiał nic z tego co tutaj się działo. Próbował jakoś uporządkować sobie wszystkie informacje, które dotarły do niego w ostatnim czasie. Nie mógł się jednak się skupić. Siedział więc na krześle przed salą operacyjną i cicho płakał. Teraz starał się myśleć tylko o Kasi. Pragnął z całych sił aby przeżyła operację. Do pozostałych pytań które też go dręczyły postanowił wrócić później. Operacja po kilku godzinach skończyła się. Lekarze byli dobrej myśli. Poinformowali Tomka że wszystko powinno być w porządku. Co prawda odzyskanie zdrowia fizycznego może potrwać jeszcze kilka tygodni, ale są dobrej myśli. Uspokoiło to Tomka. Zapytał kiedy Kasia obudzi się po operacji. Dowiedział się że nie tak szybko. Została ona wprowadzona w stan śpiączki farmakologicznej i w zależności od wyników przeprowadzanych badań podejmą decyzje o jej wybudzeniu. Lekarz powiedział że nie należy się z tym śpieszyć. Przebywanie w śpiączce może wpłynąć korzystnie na proces zdrowienia. W tej sytuacji najlepiej będzie kiedy Tomek pojedzie do domu. Jeśli lekarze zdecydują się na wybudzanie, zostanie on odpowiednio wcześnie o tym powiadomiony. Tomek posiedział jeszcze godzinę przy łóżku Kasi. Później pojechał do kliniki psychiatrycznej spotkać się z lekarzem Ani. Chciał z nią natychmiast porozmawiać. Niestety okazało się to niemożliwe. Profesor który opiekował się nią poinformował go że Ania w dalszym ciągu jest nieprzytomna. Poza tym jest pod działaniem bardzo silnych środków psychotropowych. Wyraził przypuszczenie że normalna rozmowa będzie możliwa dopiero po kilku tygodniach. Jako jej lekarz wiedział o jej przeszłości, ale bez jej zgody nic nie mógł ujawnić jej mężowi. Spodziewał się jednak, że kiedy dojdzie do bezpośredniej rozmowy nie będzie to dla nikogo łatwa rozmowa. Musiał do niej psychicznie przygotować swoją pacjentkę. Tomek poprosił o informowanie go na bieżąco o stanie zdrowie jego żony. Pożegnał się i zgodnie z zaleceniami udzielonymi mu przez lekarzy Kasi, służbowym samochodem wrócił do domu.
Tam czekały już na niego Iza, Magda i Jola. One też nie mogły uwierzyć w to co się stało. Tomek nie powiedział im całej prawdy. Sam zresztą też jej nie znał. Jedyną osobą która przypuszczała co tutaj mogło się wydarzyć była Magda. Ona jednak przynajmniej na razie wolała zachować tę wiedzę dla siebie. Na pierwszy rzut oka widać było jak w złym stanie psychicznym znajduje się Tomek. Magda usiłowała wszelkimi znanymi sposobami poprawić mu nastrój. Jednak do niego nic nie trafiało. Usiadł w fotelu i cicho płakał a właściwie łkał. Wyglądało to tak jakby Tomek stracił kontakt z rzeczywistością. Magda zorientowała się że to co dzieje się z Tomkiem nie jest spowodowane tylko stanem Kasi, musiało jeszcze coś się wydarzyć. Zdawała sobie jednak sprawę z tego że dzisiaj nic już z Tomka nie wydobędzie. Zaparzyła mu melisy, podała jeszcze tabletki które otrzymał on od profesora który opiekował się Anią i namówiła go by poszedł do łóżka. Nieoczekiwanie Tomek nie protestował. Po chwili już spał głębokim snem. W tym czasie zadzwoniono z komisariatu policji z Opola z prośbą by Tomek jak tylko będzie to możliwe zjawił się u nich. Po chwili przyszedł jakiś mężczyzna który twierdził że był umówiony z Tomkiem w sprawie kamer. Magda próbowała go wypytać o szczegóły. Dowiedziała się tylko że zamontował on w tym domu w celu przetestowania najnowsze kamery rejestrujące nie tylko obraz ale i dźwięk. Jeśli się sprawdzą miały być zamontowane we wszystkich oddziałach firmy. Magda nie wdając się w szczegóły poinformowała tego mężczyznę o wypadku córki Tomka i zaproponowała aby skontaktował się z nim jutro. Zapytała jeszcze w którym miejscu są te kamery. Kiedy ten mężczyzna pokazał jej te miejsca, szybko pożegnała go. Wcześniej poprosiła go podanie jej numeru telefonu. Otrzymała wizytówkę z wszystkimi danymi. Zdała sobie sprawę z tego jakie może mieć to znaczenie. Natychmiast zadzwoniła na policję i poinformowała ich o tym co przed chwilą usłyszała. Po niecałej godzinie policjanci zjawili się. Przyjechał też z nimi mężczyzna który te kamery instalował. Policjanci po zdemontowaniu kamer zabezpieczyli je. Chcieli rozmawiać z Tomkiem, ale kiedy usłyszeli w jakim jest stanie i że teraz śpi, poprosili tylko aby skontaktował się z nimi jak najszybciej. Nazajutrz kiedy Tomek trochę lepiej się poczuł, Magda opowiedziała mu o tym co się wczoraj wydarzyło gdy on spał. Powiedziała o wizycie policjantów i człowieka który zamontował kamery w tym domu i o prośbie policji aby jak najszybciej skontaktował się z nimi. Tomek poprosił Magdę aby była z nim przy rozmowie z policją. Na komisariacie komisarz zajmujący się sprawą napadu poinformował Tomka że sprawca tego czynu dzięki zostawionym odciskom palców, został zatrzymany. Dodał jeszcze że przebieg zdarzenia nie wyglądał tak jak przedstawiła to jego żona. Na nagraniach z kamer widać nie tylko obraz ale również zarejestrowany został dźwięk. Popatrzył na Tomka i zapytał go, czy chciałby obejrzeć to nagranie. Kiedy usłyszał potwierdzenie uruchomił odtwarzanie. Tomek z niedowierzaniem patrzył na ekran przeglądarki. Nie wierzył swoim oczom. To nie mogło być prawdą. Oglądał swoją żonę jak się kocha z jakimś mężczyzną, słyszał co mówi, widział swoją córkę która błaga o pomoc swoją matkę. Matka nie reaguje. To było niepojęte. To nie mogła być jego Ania, jego ukochana żona. To musiał być ktoś inny. Przecież on ją znał, ona nie mogła tego zrobić, to niemożliwe. Tomek był blady, wpatrywał się w ekran przeglądarki tępym wzrokiem. Komisarz widząc w jakim on znajduje się stanie miał wątpliwości czy pokazać mu co zawiera kaseta znaleziona w jego domu. Po chwili zastanowienia, jednak powiedział mu o niej i zapytał czy chce ją obejrzeć. Kiedy usłyszał potwierdzenie nacisnął przycisk uruchamiający magnetowid. Tomek patrzył i nie wierzył w to co widzi. Kiedy magnetowid zatrzymał się, dotarło wreszcie do Tomka że to prawda. Wstał powoli z krzesła i na słabych z wrażenia nogach skierował się do wyjścia. Powtarzał tylko, dlaczego, dlaczego mi to zrobiłaś Aniu. Po wyjściu od komisarza poprosił Magdę o odwiezienie go do domu. Był pewny że tylko ona jest w stanie mu pomóc ogarnąć to wszystko czego ostatnio doświadczył. Po przyjeździe Tomek od razu położył się na kanapie w salonie i natychmiast zasnął.
Magda w tym czasie poprosiła Jolę do siebie i zadzwoniła po Izę. Zastanawiała się czy ma im opowiedzieć wszystko o czym sama wiedziała. Miała wątpliwości, ale wiedziała że na procesie Andrzeja i tak wszystko wyjdzie na jaw. Kiedy więc Iza przyjechała zaprosiła ją i Jolę do salonu, zaparzyła kawę i wszystko im opowiedziała. Kiedy skończyła, popatrzyła na swoje koleżanki. One podobnie jak Tomek były w totalnym szoku. Nie mogły uwierzyć w to co usłyszały. Dla nich Ania była ucieleśnieniem dobra. Wzorem kochającej żony i matki. Czy taka kobieta mogła dopuścić się takiej podłości? to nie mieściło się im w głowie. Niestety była to prawda. Pozostało tylko pytanie dlaczego to zrobiła. Zapytały co sądzi o tym Magda. Ona powiedziała że jako człowiek i jej przyjaciółka też tego nie rozumie, ale jako jej terapeutka rozumie powody dla których to zrobiła. Niestety tego nie może im zdradzić. Dodała tylko że jej bardzo współczuje i sama nie wie gdyby była na jej miejscu jak by się zachowała. Ta wypowiedź zdumiała Izę i Jolą, ale mimo nacisków z ich strony na Magdę aby powiedziała coś więcej, nie udało się im nic z niej wydusić. Dowiedziały się tylko że kiedyś wyjdą na jaw dalsze szczegóły takiego postępowania Ani. Teraz jednak prosi je aby nie potępiały jej do końca i nie skreślały jej ze swojego życia. Ania już została surowo ukarana a to jeszcze nie koniec. Czeka ją wiele przykrych zdarzeń. Ona potrzebuje raczej wsparcia a nie potępienia. Iza i Jola zdumiały się jeszcze bardziej. Teraz już kompletnie nie wiedziały o co tu chodzi. Iza po chwili zapytała tylko, a co z Tomkiem i Kasią, jak oni poradzą sobie z tą sytuacją? Przecież ich świat zupełnie się zawalił. No właśnie powiedziała Magda, tego niestety nie wiem ale obawiam się że rzeczywiście mogą sobie z tym nie poradzić. Boję się aby nie doszło do jakieś tragedii. Zrobię wszystko aby temu zapobiec. Będę się starała aby być zawsze w pobliżu Tomka i Kasi. Was też o to proszę. Może po czasie kiedy opadną emocje, pewne sprawy się wyjaśnią i może uda nam się ich życie sprowadzić na normalne tory. Masz rację powiedziała Iza. Zrobimy wszystko co w naszej mocy. Teraz jednak musimy chyba skupić się na Tomku. Ania i Kasia są w szpitalu i tam mają odpowiednią opiekę. Tomek jest tutaj. Musimy bardzo mocno wspierać go w poradzeniu sobie z tą całą nieprawdopodobną sytuacją. Cieszę się że jesteśmy zgodne co do pomocy Tomkowi. Teraz musimy pilnować aby ani na chwilę nie był sam. Następnego dnia Tomek obudził się dopiero późnym popołudniem. Magda z Jolą były w domu. Tomek nie wyglądał dobrze. Jego twarz była szara a wzrok jakiś nieobecny. Kiedy wyszedł z łazienki obie zauważyła że był nieogolony. To mu się jeszcze nigdy nie zdarzyło. Magda zrozumiała że nie jest z nim dobrze. Próbowała nawiązać rozmowę, niestety nie na wiele się to zdało. Tomek nie chciał w ogóle rozmawiać a na pytania odpowiadał niechętnie. Zapytał tylko czy wiadomo już coś o stanie zdrowia Kasi. O Anię nie zapytał. To dało Magdzie dużo do myślenia. Zdała sobie sprawę z tego że Tomek nie będzie w stanie wybaczyć Ani tego co ona mu zrobiła. Postanowiła że dołoży wszelkich starań aby zmniejszyć szkody powstałe już w psychice Tomka. Postara się również aby mógł on w przyszłości w miarę normalnie funkcjonować. Wiedziała jednak że to będzie bardzo trudne zadanie. Czekało ją dużo pracy. Mimo wszystko chciała podjąć się tego wyzwania. Zaczęła od razu. Nie odstępowała na krok od Tomka i prowadziła z nim takie rozmowy aby odwrócić jego uwagę od wydarzeń z ostatnich dni. Było to jednak bardzo trudne. Tomek często błądził gdzieś myślami. Przestawało go cokolwiek interesować. Chociaż to jego zachowanie można było usprawiedliwić, to Magda obawiała się by nie wpadł on w depresję. Poinformowała o swoich obawach profesora który był lekarzem Ani. On podzielał obawy Magdy. Zaproponował aby podała mu większą dawkę leków które już mu przednio przepisał. Profesor powiedział że jeśli chodzi o Anię to jej stan zdrowia powoli poprawia się, ale kontakt z nią jest bardzo utrudniony. Lekarze robią wszystko aby wyprowadzić ją z tego stanu. Kiedy to nastąpi, tego nie można przewidzieć. Jeśli coś się zmieni, da znać. Powiedział jeszcze że chciałby porozmawiać z Tomkiem. Magda powiedziała że jeśli będą u Kasi to spróbuje go namówić na rozmowę. Następne dni wyglądały podobnie. Tomek nie golił się, był jakby nieobecny i niewiele mówił. Przeważnie siedział w fotelu i patrzył się ścianę. Magda robiła wszystko aby zmusić go rozmowy. Po zwiększeniu dawki leków, po kilku dniach Tomek powoli zaczął wracać do realnego świata. Pewnego dnia kiedy Magda wspomniała o Kasi, Tomek rozpłakał się. Magda wiedziała już że nastąpił przełom. Tomek zaczął emocjonalnie reagować na jej słowa. Bardzo powoli i delikatnie zaczęła z nim rozmawiać. Najpierw o Kasi a kiedy uznała że może poruszyć trudniejszy temat, zapytała go czy jest gotowy porozmawiać o Ani. Tomek po chwili milczenia, powiedział, może jutro. Teraz chciałbym odpocząć od tych przykrych wydarzeń. Magda bardzo ucieszyła się z takiej postawy Tomka. Wiedziała już że jej terapia zaczyna przynosić pozytywne efekty. Następne dni były trochę lepsze jeśli chodzi o jego stan psychiczny, ale nie było z nim dobrze. Tomek nie wykazywał żadnego zainteresowania ani firmą ani tym co się wokół niego działo. Magda była cały czas w kontakcie z lekarzami Kasi. Po następnych kilku dniach dowiedziała się że pojutrze spróbują ją wybudzać. Zastanawiała się jak powiedzieć o tym Tomkowi. Nie była w pełni przekonania jak on to przyjmie. Zdecydowała się jednak powiedzieć mu to wprost.
Tomek kiedy dotarło to do niego, podniósł głowę lekko się uśmiechnął a w jego oczach pojawił się ożywczy blask. Magda ucieszyła się, miała nadzieją że od tej chwili wszystko będzie zmierzać tylko ku dobremu. Jednak po chwili twarz Tomka posmutniała. Powiedział, to dobrze że jest nadzieja ale po chwili dodał, tylko dla kogo? później zamilkł. Po chwili zapytał, kiedy mamy jechać? Kiedy dowiedział się że pojutrze, odpowiedział, dobrze pojedziemy i znowu zamilkł. Nie odzywał się prawie wcale aż do chwili kiedy przyjechali do szpitala. Tam nagle odzyskał siły i zaczął wypytywać lekarzy o szczegóły dotyczące wybudzenia Kasi. Po otrzymaniu wyczerpujących informacji, powiedział w takim razie nie ruszę się stąd i będę cierpliwie czekać aż Kasia się wybudzi. Trwało to kilka godzin. Wreszcie z sali w której wybudzano Kasię, wyszedł lekarz. Wszystko przebiegło tak jak to było zaplanowane. Obyło się bez komplikacji. Wydaje się że pańska córka bardzo dobrze zniosła operację i szybko wróci do zdrowia. Może pan teraz do niej pójść, tylko na razie proszę nie męczyć ją zbyt długą rozmową. Kasia leżała na łóżku, była przytomna i na widok swojego taty smutno się uśmiechnęła. Tatusiu, powiedziała. Kocham Cię bardzo. Wiem co się stało i bardzo mi Ciebie żal. Kasiuniu nie myśl teraz o mnie powiedział Tomek. W tej chwili najważniejsze jest abyś wyzdrowiała i wróciła do dawnego życia. Kasia mu przerwała, tatusiu ja wyzdrowieję ale moje życie nie będzie już takie same. Moja matka zniszczyła je. Nienawidzę jej za to i od tej chwili przestała być moją matką. Nie chcę jej znać. Tatusiu obiecaj mi że zrobisz wszystko aby już nigdy nie pojawiła się w moim i Twoim życiu. Kiedy to mówiła jej twarz robiła się na przemian czerwona i sina. Tomek przestraszył się i zawołał lekarza. On podał Kasi jakiś zastrzyk po którym trochę się uspokoiła. Tomek powiedział że na rozmowy o przyszłości będzie jeszcze czas. Lekarz stwierdził że na dzisiaj wystarczy i poprosił aby Tomek wyszedł z sali. On pochylił się nad Kasią i pocałował ją serdecznie. Nie martw się córeczko, wszystko będzie dobrze. Jutro znowu cię odwiedzę. Przyjdzie ze mną również Magda. Chcesz aby cię odwiedziła? Kasia po chwili zastanowienia zgodziła się. Tomek pożegnał się i wyszedł z sali. Opowiedział wszystko Magdzie. Ona ucieszyła się że z Kasią jest już prawie dobrze. Martwiła się tylko tym z jaką nienawiścią mówiła ona o swojej matce. Miała jednak nadzieję że z czasem wszystko jakoś się poukłada. Teraz wraz z Tomkiem pojechali do szpitala psychiatrycznego na spotkanie z profesorem. Magda poprosiła Tomka aby pozwolił się zbadać. Tomek niezbyt chętnie ale zgodził się. Po godzinie profesor poprosił Magdę do siebie i powiedział że nie sądzi aby w dalszym ciągu faszerować Tomka lekami. Uważa że terapia jaką ona stosuje wystarczy. Gdyby oczywiście coś było nie tak, ma natychmiast się z nim skontaktować. Po chwili profesor poinformował Tomka i Magdę, że nawiązał już kontakt z Anią. Niestety jej stan psychiczny nie jest dobry. Dodał że została już przesłuchana przez policję w sprawie tego co wydarzyło się w ich domu. Odpowiadała logicznie i spójnie ale on obawiał się że w jej umyśle dzieje się coś niedobrego. Dodał że Ania nie jest jeszcze gotowa na rozmowę z Tomkiem ani z Kasią. Wie że kiedyś musi dojść do takiej rozmowy ale jeszcze nie teraz. Tomek powiedział że on też nie byłby w stanie z nią rozmawiać. Ania i Tomek pożegnali się i wyszli od profesora. Tomek zastanawiał się czy nie zamieszkać w hotelu, ale Magda przekonała go że to nie jest dobry pomysł. Lepiej będzie kiedy wrócą do domu. Tam w otoczeniu swoich przyjaciół będzie mu lepiej. Do Wrocławia jest przecież bardzo blisko, więc w każdej chwili mogą natychmiast dojechać do szpitala. Tomek przyznał jej rację i po niecałej godzinie byli już w domu. Czekały tam na nich Jola i Iza. Magda poinformowała ich o wszystkim. Nikt nie chciał rozmawiać o tych przykrych wydarzeniach. Uznali że należy poczekać jeszcze jakiś czas. Nabiorą odpowiedniego dystansu i może wtedy łatwiej im będzie o tym rozmawiać. Najgorzej znosił tę sytuację Tomek. Widać było że sobie z tym nie radzi. Tomek poszedł do swojego pokoju i do następnego dnia z niego nie wychodził. Po śniadaniu jego stan wyraźnie się poprawił. Zapytał kiedy pojadą do Kasi. Widać było że myślenie o niej wyraźnie sprawiało mu przyjemność. Chwilę później Magda pojechała z Tomkiem do Kasi. Jej stan zdrowia widocznie się poprawiał. Na jej twarzy widać było coś na kształt uśmiechu. Widać było że odwiedziny taty i Magdy sprawiły jej dużą przyjemność. Rozmawiali o różnych sprawach ale świadomie unikali mówienia o tym co wydarzyło się w ich domu. Niestety tego nie można było uniknąć. Magda starała się delikatnie skierować rozmowę na ten temat, pytając Kasię czy rozmawiała już z policją. Twarz Kasi w jednej chwili zrobiła się kredowo biała. Zamknęła oczy i chwilę milczała. Później powiedziała. Policji powiem jak było, ale teraz nie chcę o tym mówić. Tatusiu, zwróciła się do Tomka, ponawiam moją prośbę abyś zrobił wszystko żebym już nigdy nie spotkała się z twoją żoną. Teraz chciałabym odpocząć. Jedźcie proszę do domu. Jeśli możecie to chętnie zobaczę was jutro. Odwróciła głowę w stronę ściany by ukryć łzy jakie zaczęły płynąć po jej twarzy. Tomek chciał coś powiedzieć, ale Magda uprzedziła go mówiąc, Kasia ma rację. Ona musi wypoczywać. My przyjedziemy do niej jutro. Pożegnali się z Kasią i pojechali do domu. Magda zauważyła że stan psychiczny Kasi nie jest dobry. Zdawała sobie sprawę z tego że będzie ona potrzebować niedługo profesjonalnej opieki psychologicznej a przede wszystkim dużo ciepła i miłości od najbliższych jej osób. Magda obawiała się jak to wszystko wpłynie na wzajemne relacje całej rodziny. Nie bardzo widziała szansy na odbudowanie więzi między Kasią a jej matką. Wydaje się że te straszne przeżycia spowodowały takie straty w umyśle Kasi, że ona nie tylko wyrzuci matkę nie tylko ze swego życia, ale i ze swojej pamięci. Magda mimo że była doświadczonym pedagogiem nie wiedziała jak można pomóc tej rodzinie. Obawiała się najgorszego. Bardzo chciała im pomóc ale na razie nie wiedziała jak. Postanowiła poszukać jakiegoś sposobu wśród swoich znajomych ze środowiska psychologów. Chciała porozmawiać też z psychiatrą który opiekował się Anią. Musiała się spieszyć. Czas odgrywał tutaj istotną rolę. Nie można było zbyt długo zwlekać. Zastanawiała się tylko jak to ma zorganizować. Nie chciała zbyt długo zostawiać Tomka samego, ponieważ również on nie radził sobie z tą sytuacją. Swoimi wątpliwościami podzieliła się z Izą i Jolą. Obie zadeklarowały swoją pomoc. Uzgodniły że kiedy Magda będzie rozmawiać ze swoimi znajomymi by znaleźć sposób żeby pomóc tej nieszczęsnej rodzinie, one zrobią wszystko aby Tomek a później również i Kasia ani na chwilę nie byli sami. W tym czasie stan Ani znacznie się poprawił. Można było z nią normalnie rozmawiać, ale była jeszcze w silnej depresji. Zdała sobie sprawą z tego jaką ogromną krzywdę wyrządziła swojej rodzinie. Jej myśli krążyły wokół tych przykrych zdarzeń. Dręczyły ją nie tylko w nocy, ale również w dzień. Kiedy nie mogła się od nich uwolnić, postanowiła o wszystkim powiedzieć profesorowi. On wysłuchał ją bardzo uważnie. Zorientował się że jej przypadek jest szczególnie trudny do wyleczenia. Wymagał leczenia farmakologicznego i terapii prowadzonej w warunkach szpitalnych. Poprosił najlepszych specjalistów aby zajęli się Anią. Sam oczywiście również uważnie ją obserwował.
Po około dwóch tygodniach jej stan psychiczny poprawił się na tyle że była gotowa na rozmowę z Tomkiem i swoją córką. Po wielu godzinach rozmyśleń doszła do przekonania że odbudowa normalnych z nimi relacji jest niemożliwa. Zdecydowała że odejdzie od Tomka. Jeśli chodzi o Kasię, tutaj sprawa była bardziej skomplikowana. Nie wiedziała jak ma jej wytłumaczyć dlaczego nie reagowała kiedy Andrzej chciał ją skrzywdzić. Cały czas brzmiały w jej głowie słowa Kasi że ona jako matka już dla niej nie istnieje. To ją najbardziej bolało. Poza tym zastanawiała się kto jest ojcem Kasi, Andrzej czy ten jego kolega. Kiedy o tym myślała czuła do siebie takie obrzydzenie że kilka razy doprowadziło ją to do wymiotów. Lekarze doradzili jej żeby najpierw porozmawiała z Tomkiem. Być może po tej rozmowie Kasia zechce ją wysłuchać. Ania uważała jednak że musi najpierw porozmawiać ze swoją córką. Po dłuższym zastanowieniu się postanowiła poradzić się Magdy. Zadzwoniła do niej i poprosiła ją aby tutaj przyjechała. W końcu była to jej terapeutka i przyjaciółka zarazem. Znała jej wszystkie tajemnice z wyjątkiem tych tragicznych wydarzeń które miały miejsce w ich domu. Magda zgodziła się na odwiedzenie Ani tym bardziej, że chciała porozmawiać z profesorem nie tylko o Ani ale również o Tomku. W przeddzień wyjazdu powiedziała mu o propozycji Ani. Kiedy Tomek dowiedział się o tym, spojrzał na Magdę. Nie powiedział nic tylko patrzył na nią. W jego oczach zawarte było wszystko. Magda zobaczyła tam ogromny żal, smutek, miłość, chęć przebaczenia a jednocześnie odrzucenie i potępienie. Poza tym widziała w nich jedno wielkie pytanie, dlaczego? Nie musiała już o nic więcej pytać. Jego wzrok wyrażał wszystko. Wiedziała jeszcze jedno. Tomek wciąż kochał Anię szaleńczą miłością. Nie mógł zrozumieć jej postępowania. Toczył z sobą nieustającą walkę. Kochał ją bezgranicznie. Chciał jej przebaczyć a jednocześnie nie mógł, bo ją nienawidził. Takie wewnętrzne rozdarcie rujnowało jego psychikę i nie pozwalało mu normalnie żyć. Magda zrozumiała że będzie musiała mu poświęcić cały swój czas. Wykorzysta swoje doświadczenie aby mu pomóc. Bała się że w przeciwnym razie Tomek może już nigdy nie wrócić do normalnego życia. W swojej dotychczasowej praktyce nie spotkała się jeszcze z przypadkiem tak ogromnej miłości. Teraz była już przekonana że musi o tym porozmawiać z profesorem. Pojechała więc do Wrocławia. Przed wyjazdem powiedziała Izie i Joli aby szczególnie zajęli się Tomkiem. Magda najpierw odwiedziła Kasię. Jej fizyczny stan zdrowia nadspodziewanie szybko się poprawiał. Po długiej z nią rozmowie, wszystko wskazywało na to że jej psychika wraca do normy. Lekarze potwierdzili jej spostrzeżenia i powiedzieli że najdalej za dwa tygodnie Kasia wróci do domu. To była bardzo dobra wiadomość. Magda sądziła że przebywanie Kasi z Tomkiem pozwoli im obojgu na zapomnienie o tych przykrych dla nich wydarzeniach. Przed wyjściem ze szpitala, Magda poinformowała Kasię że jedzie teraz porozmawiać z jej mamą. Takiej reakcji jednak się nie spodziewała. Kasia gwałtownie usiadła na łóżku, popatrzyła na Magdę i wykrzyczała że z tą kobietą nie chce mieć nic wspólnego. Ona nie jest już jej matką i zapytała, która matka pozwala swojemu kochankowi na zgwałcenie swojej córki? Tylko szczęśliwym zbiegiem okoliczności nie zostałam zamordowana. Po chwili zapytała jeszcze raz, znasz taką matkę? Magda była kompletnie zaskoczona i prawdę mówiąc nie wiedziała co ma odpowiedzieć, milczała więc. Kasia już trochę spokojniejszym głosem powiedziała, no właśnie. Jeszcze raz powtarzam, nie chcę o niej już nigdy nic słyszeć. Magda pożegnała się i mówiąc coś w rodzaju, uspokój się będzie dobrze wyszła z sali. Przed rozmową z Anią spotkała się z profesorem. Rozmawiali o tej sytuacji bardzo długo zastanawiając się co można w takiej sytuacji zrobić. Na razie postanowili że zwiększą Ani dawkę leków i w zależności od efektów podejmą decyzję. Na razie Ania powinna zostać w tutejszym szpitalu. Po rozmowie z profesorem, Magda poszła spotkać się z Anią. Zastała ją siedzącą w fotelu. Była bardzo wychudzona i blada. Nie zauważyła kiedy weszła Magda. Siedziała w tym fotelu w zupełnym bezruchu i patrzyła się w okno. Magda powiedziała, witaj Aniu. Mam nadzieję że już lepiej się czujesz i moja wizyta nie będzie dla Ciebie niemiła. Ania popatrzyła na Magdę i smutno się uśmiechnęła. Właściwie nie był to uśmiech ale raczej jakiś grymas przypominający uśmiech. Lekko skinęła głową i powiedziała dobrze że jesteś Magdusiu. Powiedz mi jak czuje się Kasia i co z Tomkiem. Kiedy dowiedziała się że jest już prawie dobrze, na jej twarzy rzeczywiście pojawił się nieśmiały uśmiech a oczy nabrały trochę blasku. Powiedziała, to bardzo dobrze, tak się o nią bałam. Popatrzyła na Magdę i zapytała, jak myślisz kiedy mogłabym ją odwiedzić. Magda nie chciała mówić jej o tym że Kasia nie chce jej znać, więc powiedziała że jeszcze nie teraz. Kasia jest w psychicznym szoku i należy poczekać z odwiedzinami. Ania spuściła głowę i powiedziała. To co zrobiłam mojej rodzinie jest nie do wybaczenia. Nie liczę na to, tym bardziej że ja sama nie mogę sobie wybaczyć. Chciałabym tylko móc z nimi porozmawiać. Dla mnie nie ma już ratunku, ale może znajdzie się sposób aby uratować przed zupełnym rozpadem część tej rodziny. Aniu nie wysuwaj tak skrajnych wniosków. Czas jest lekarstwem na wszystkie choroby duszy. Mam więc nadzieję że i w waszej sytuacji kiedyś dojdziecie do jakiegoś porozumienia, tym bardziej że doskonale wiesz jak wielką miłością darzą cię Kasia i Tomek. Tak wiem powiedziała Ania, ale po tym co im zrobiłam jestem przekonana że nigdy mi nie wybaczą. Magdusiu, powiedz mi jeszcze jak znosi to Tomek? Magda westchnęła, niestety jest całkowicie załamany i pogrążony w całkowitej depresji. Na jego twarzy maluje się tylko jeden wielki smutek a jego oczy pytają bez przerwy” dlaczego”. Ania nie mogła tego słuchać i wybuchnęła głośnym płaczem. Powtarzała, co ja narobiłam, ja sama nie mogę zrozumieć dlaczego. Magdusiu pomóż mi to zrozumieć. Ty wiesz o mnie wszystko. Ja codziennie i każdej noc szukam odpowiedzi na to pytanie. Ja niestety też tego nie rozumiem, odpowiedziała Magda. Widocznie nie wiem wszystkiego o tobie. Coś mi umknęło. Być może że będąc twoją przyjaciółką nie zauważyłam czegoś co było ważne. Gdybym to dostrzegła może udało by się zapobiec tej tragedii. Niestety to już się stało a czasu nie da się cofnąć. Teraz musimy skupić się na znalezieniu sposobu aby nie doprowadzić do jeszcze większej tragedii. Ania popatrzyła na Magdę i powiedziała. Tragedia już się stała i chyba nic gorszego nie może się już wydarzyć. Mam do ciebie prośbę. Chciałabym porozmawiać o wszystkim z Tomkiem i Kasią, czy możesz mi w tym pomóc? Myślę że musicie porozmawiać, ale biorąc pod uwagę że Kasia musi jeszcze pozostać jakiś czas w szpitalu, spróbuję namówić Tomka żeby spotkał się z tobą. Dziękuję ci Magdusiu i przepraszam że cię zawiodłam. Nie rozumiem tego. Powiedz mi jeszcze czy ty mnie potępiasz? Magda chwilę milczała a po chwili powiedziała. Aniu jako twoja terapeutka nie oceniam cię ani nie potępiam, natomiast jako twoja przyjaciółka nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Ja po prostu nie rozumiem dlaczego to zrobiłaś. Ania popatrzyła na Magdę i powiedziała, doceniam to co mi powiedziałaś. Nie wiem jak potoczą się losy moje i mojej rodziny ale muszę z nimi porozmawiać. Teraz zostaw mnie, jestem tym wszystkim bardzo zmęczona. Dobrze, powiedziała Magda, porozmawiam z Tomkiem. Kiedy będzie on gotowy na rozmowę z tobą, dam ci znać. Po chwili Magda opuściła szpital i pojechała do Tomka.
Po powrocie do domu opowiedziała mu o wszystkim co wydarzyło się we Wrocławiu. Tomek bardzo ucieszył się z wiadomości że już niedługo Kasia opuści szpital. Jeśli chodzi o Anię, Tomek powiedział że musi jeszcze raz wszystko przemyśleć i jutro wrócą do tej rozmowy. Następnego dnia po śniadaniu Tomek długo rozmawiał z Magdą o Ani, o swoich odczuciach o tym jak mimo wszystko bardzo kocha Anię i jak jednocześnie jej nienawidzi. Na koniec powiedział że chciałby jeszcze przed wyjściem Kasi ze szpitala porozmawiać z Anią. Poprosił Magdę aby ją tutaj przywiozła. Magdę trochę zdziwiła ta prośba. Spodziewała się że Tomek będzie chciał rozmawiać z Anią raczej w jakimś neutralnym miejscu, może w jakiejś kawiarni. Nie zamierzała jednak odwodzić go od tego pomysłu. Powiedziała że w takim razie jutro pojedzie do Wrocławia. Zapyta profesora kiedy Ania będzie mogła opuścić szpital i czy ona sama jest już gotowa do takiej rozmowy. Jak mówiła tak zrobiła. Pojechała na rozmowę z profesorem. Oboje długo zastanawiali się jak tak trudna rozmowa może wpłynąć na psychikę Ani. W końcu doszli do wniosku że na to nigdy nie będzie idealnego momentu. Profesor powiedział że w zasadzie Ania może już opuścić szpital, ale proponuje aby Magda była w pobliżu kiedy dojdzie dojdzie do spotkania z Tomkiem. Obawia się że Ania prędzej czy później będzie wymagała pomocy zarówno psychologa jak i psychiatry. Rozmawiali jeszcze o tym czy w sytuacji kiedy teraz Magda pomaga Tomkowi nie było by wskazane aby zrezygnowała z terapii z Anią. Magda powiedziała że już od dawna o tym myślała. W takim razie, powiedział profesor polecę ci dobrych specjalistów którzy pracują w specjalistycznym szpitalu w Branicach na Opolszczyźnie. Jak powiedziałem wcześniej, przewiduję że niestety niedługo Ania będzie potrzebowała pomocy. Uzgodnili że Magda przyjedzie po Anię pojutrze. Po wyjściu od profesora, Magda poszła do Ani. Opowiedziała jej o prośbie Tomka i o tym że jeśli chce w dalszym ciągu porozmawiać z Tomkiem to pojutrze może ją do niego zawieźć. Ania kiedy to usłyszała, zbladła. Zrozumiała że zbliża się nieuchronnie dzień w którym zdecydują się nie tylko jej losy ale losy całej jej rodziny. Nie mogła ani nie chciała wycofać się z wcześniejszych deklaracji, więc powiedziała, dobrze Magdusiu. Chcę mieć to już za sobą. Przyjedź proszę pojutrze po mnie. Teraz chciałabym zostać sama, muszę przygotować się do najważniejszej i najtrudniejszej rozmowy mojego życia. Magda pożegnała się i pojechała do domu Tomka. Po przyjeździe długo z nim rozmawiała. Zastanawiali się jak ma wyglądać to spotkanie. Ustalili że Tomek będzie rozmawiać z Anią w salonie. Magda natomiast będzie w pokoju obok. Jeśli sytuacja wymknie się im spod kontroli będzie mogła interweniować. Tak jak było umówione Magda pojechała po Anię. Ona już czekała na nią. Była bardzo blada, smutna i wyglądała na bardzo wystraszoną. Magda miała wątpliwości czy jest ona gotowa na spotkanie z Tomkiem. Zapytała o to profesora. On uspokoił Magdę, powiedział że to tylko wynik ogromnych emocji które towarzyszą Ani. Podczas całej drogi Ania prawie się nie odzywała. Magda rozumiała jej zachowanie. W pewnym sensie nawet podziwiała jej opanowanie i spokój. Nie wiedziała jak sama zachowała by się gdyby była w takiej sytuacji. Zdawała sobie jak dużo nerwów kosztowała ta poza którą starała się zachować Ania.
Tomek czekał na nich w salonie. Wstał z fotela i starając się zachować spokój, powiedział tylko dzień dobry. Następnie poprosił aby Ania usiadła w fotelu naprzeciw i powiedział krótkie słowo, słucham. Ania bez słowa wykonała prośbę Tomka i usiadła w fotelu. Magda w tym czasie wyszła do sąsiedniego pokoju, zostawiając uchylone drzwi. Ania milczała. Nie wiedziała od czego ma zacząć. Przez wiele ostatnich dni i nocy układała sobie w myśli to co chciała powiedzieć Tomkowi. Teraz jednak siedząc naprzeciw niego, w dodatku w salonie w którym wydarzyły się te wszystkie złe rzeczy nie mogła wydusić z siebie słowa. Jej milczenie przedłużało się. Tomek po chwili powiedział. Skoro nie chcesz nic mówić to ja zacznę. Aniu wiesz jak bardzo cię kochałem. Robiłem wszystko abyś była szczęśliwa. Byłem przekonany że tak jest. Nigdy nie dawałaś mi odczuć że jest inaczej. Wręcz przeciwnie często mi mówiłaś jak bardzo mnie kochasz. Byłem wtedy najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Myślałem że tak będzie zawsze. Nagle cały mój świat runął. Ty go zburzyłaś. Nie rozumiem tylko dlaczego. Chyba należy mi się jakieś wyjaśnienie? czekam co masz mi do powiedzenia. Ania całą siłą woli powstrzymywała się przed wybuchem płaczu. Chciała wszystko z siebie wyrzucić i mieć tą rozmowę już za sobą. Masz rację Tomku, należą się tobie wyjaśnienia. Problem jest jednak w tym że ja sama nie mogę sobie tego wytłumaczyć. Nienawidzę siebie, brzydzi mnie to co zrobiłam, ale sama nie wiem dlaczego to zrobiłam. Może jedynym usprawiedliwieniem będzie to że byłam zmuszana do tego. Nie zrobiłam tego z własnej woli. Uwierz mi Tomku. Kocham cię i kochałam zawsze. Wiem że krzywda którą wyrządziłam tobie i Kasi jest nie do wybaczenie, ale może z czasem spróbujesz mi wybaczyć i dla dobra naszej córki ułożymy nasze stosunki na jakimś normalnym poziomie. Tomek nie wierzył w to co usłyszał. On zawsze taki opanowany, zerwał się z fotela i zaczął krzyczeć. Przestań bredzić. O czym ty mówisz? jaka nasza córka? jakie wybaczenie? Zapomniałaś że to jest tylko twoja córka? Ty chyba oszalałaś. Powiem ci jeszcze jedno. Kochałem cię szaleńczą i bezgraniczną miłością zawsze i kocham cię również teraz, ale po tym co mi zrobiłaś nie jestem w stanie ci wybaczyć. Swoimi słowami udowodniłaś mi przed chwilą że jesteś złą kobietą. Nie wiem czym się kierowałaś zdradzając mnie ale nie zasługujesz na wybaczenie. Ania zbladła, ale słysząc że Tomek w dalszym ciągu ją kocha, postanowiła walczyć o tę miłość. Powiedziała, Tomku ja naprawdę cię kocham i wszystko to co zrobiłam było wynikiem przymusu. Uwierz mi proszę bo to jest prawda. Tomek poczerwieniał. Nie wierzę w to co słyszę. Nie mogę zrozumieć jak można być tak podłym i wyrachowanym człowiekiem. Wstał z fotela, podszedł do telewizora i włączył magnetowid. W tym domu testowałem nowe kamery które chciałem zamontować w naszej firmie, powiedział. Pooglądaj sobie co one zarejestrowały. W miarę jak Ania oglądała film jej twarz zmieniała się z kredowo białej na szarą. To co oglądała nie pozostawiało żadnych wątpliwości co do tego że nikt nie zmuszał jej do seksu. Przeciwnie to ona była jego inicjatorką. Ania nie chciała uwierzyć w to co widziała i słyszała. Ona wyparła zupełnie ze swojej pamięci to wszystko co działo się tego dnia w ich domu. Zdała sobie sprawę z tego że cokolwiek by nie powiedziała nie zdoła nikogo przekonać że była do czegokolwiek zmuszana. Czekała tylko żeby ten film wreszcie się skończył. Kiedy zaczęła oglądać sceny kiedy Andrzej chciał zgwałcić Kasię już nie wytrzymała. Krzyczała, Tomku miej litość i wyłącz ten przeklęty telewizor. Tomek nie reagował, siedział w milczeniu i wpatrywał się w sceny jakie zarejestrowały kamery. Kiedy film się skończył, Tomek odezwał się. Aniu teraz wiesz że dalsze nasze życie razem czy w pobliżu nie jest możliwe. Przed obejrzeniem tego filmu byłbym skłonny uwierzyć w twoje tłumaczenia, teraz nie. Ania chciała coś powiedzieć, lecz wyraz twarzy Tomka ją powstrzymał. Nie przerywaj, jeszcze nie skończyłem powiedział. Jestem ciekawy jak zareaguje na ten film Kasia. Ona przeżyła tutaj te dramatyczne chwile i policja z całą pewnością ten film jej pokaże. Gdyby to ode mnie zależało, nie pokazał bym jej tego. Niestety nie mam na to wpływu. Nie chcę się mścić na tobie, ale sądzę że straciłaś również Kasię. Jeśli masz choć odrobinę sumienia, to strata córki będzie dla ciebie największą karą. Na koniec powiem tylko że składam pozew o rozwód. Od tej chwili wszystkie sprawy załatwiać będzie mój adwokat. Teraz wyjeżdżam do Wrocławia. Masz trzy dni żeby zabrać swoje osobiste rzeczy i opuścić ten dom. To mówiąc wyszedł z salonu i poszedł do swojego pokoju.
Ania siedziała cała sparaliżowana. Była w zupełnym szoku. Dotarło do niej że wszystko straciła. Nie wiedziała co ma teraz zrobić. Po chwili weszła Magda i powiedziała. Aniu ja niestety już nie będę mogła pomagać tobie jako terapeutka, ale nie zostawię cię zupełnie bez pomocy. Umówiłam cię na jutro z moją znajomą psycholog, ona będzie starała się tobie pomóc. Rozmawiałam wcześniej również z Izą i Jolą. One też postarają się tobie pomóc. Dobrze by było żebyś dzisiaj przenocowała tutaj. Będzie z tobą Jola. Jutro po spotkaniu z nową terapeutką podejmiesz decyzję co masz dalej robić. Przykro mi bardzo że tak się to wszystko potoczyło. Magda podeszła do Ani i przytuliła ją do siebie. Ten gest wyrażał wszystko, nie musiała nic mówić. Ania też go zrozumiała. Straciła również przyjaciółki. Mogła liczyć na ich pomoc ale tylko jako znajoma. Zabolało ją to strasznie, ale zrozumiała że tylko ona była wszystkiemu winna. Miała jeszcze nadzieję że kiedyś córka jej wybaczy. Uchwyciła się tej myśli, bo tylko to dawało jej jakąś nadzieję. Postanowiła walczyć. Czuła się jak trędowata. Niby wszyscy jej znajomi odnosili się do niej normalnie, nie okazywali wrogości czy pogardy. Zauważyła jednak ten dystans który oddzielał ją od świata w którym jeszcze nie tak dawno żyła. Przez ostatnie tygodnie wylała już tyle łez że teraz nie miała czym płakać. Nie znaczyło to że mniej cierpi. Najgorsza była świadomość że to ona z własnej nieprzymuszonej woli i bezgranicznej głupoty do tego doprowadziła. Pytała siebie tysiące razy jak może to naprawić, czy w ogóle jest to możliwe i jak ma z tym poczuciem winy dalej żyć. W nocy nie mogła zasnąć. Od natłoku myśli czuła że wariuje. Czasami wydawało jej się że to byłoby najlepsze rozwiązanie. Myślała również o samobójstwie. Jednak myśl o tym że ma córkę i musi odzyskać jej miłość odwodziła ją od zrobienia tego kroku. Następnego dnia zadzwoniła do niej polecona przez Magdę pani psycholog. Ania zdała sobie sprawę z tego że żaden psycholog nie jest w stanie spowodować że powróci do poprzedniego życia, do swoich najbliższych ale wiedziała również że bez wsparcia psychologa nie będzie w stanie walczyć o swoją córkę. Nie miała jednak siły aby pojechać do Opola na spotkanie z nową terapeutką. Uzgodniły że ten pierwszy raz spotkają się tutaj a później się zobaczy. Jola przysłuchiwała się tej rozmowie ale nic nie mówiła. Dawniej ich wzajemne relacje były bardzo serdeczne, teraz wyraźnie ochłodziły się. Jola odzywała tylko wtedy kiedy musiała. Ania doskonale to wyczuwała i rozumiała taką jej postawę. Miała do załatwienia jeszcze jedną bardzo ważną sprawę. Chodziło o jej pracę w firmie. Spodziewała się że Tomek przekazał już Izie co postanowił w tej sprawie. Ania bała się tej rozmowy. Nie chodziło tu o pracę. Bała się spotkania z najlepszą przyjaciółką. Wiedziała że ją też zawiodła. Wstydziła się spojrzeć jej w oczy. Nie miała jednak wyjścia, do tego spotkania i tak w końcu musiało dojść.
Przemogła więc lęk i zadzwoniła do Izy. Od razu wyczuła w głosie wcale nie skrywaną do niej niechęć. Iza beznamiętnym głosem poinformowała ją że ma z nią do omówienia kilka spraw i jeśli nie ma nic innego w planie, może do niej przyjść wieczorem. Ania nie bardzo chciała spotykać się z nią w swoim domu. Zasugerowała że może przyjedzie do firmy. Iza powiedziała że nie jest to najlepszy pomysł, ale jeśli chce narazić się na nieprzychylne jej komentarze ze strony współpracowników, to może przyjść. Ania nagle zrozumiała, została wyklęta, wyrzucona poza nawias społeczności pracowniczej i jak przypuszczała również z lokalnej wspólnoty mieszkańców. W jednej chwili dotarło do niej że musi jak najszybciej wyprowadzić się jak najdalej stąd. To bardzo ją zabolało. Oczywiście była winna, ale nie spodziewała się takiego potępienia. Zdradziła co prawda, ale ludziom to się zdarza. Zwykle winni dostają drugą szansę, ona takiej nie mogła się spodziewać. Powiedziała Izie że wszystko zrozumiała i prosi ją aby po południu przyjechała do niej. Odłożyła słuchawkę telefonu a ponieważ Jola nie przejawiała żadnej ochoty do jakiejkolwiek rozmowy, poszła do swojego dawnego pokoju i położyła się na kanapie. Wcześniej poprosiła Jolę aby dała jej znać jak przyjedzie do niej pani psycholog. Leżała na kanapie a jej myśli krążyły tylko wokół tego co wydarzyło się przed kilkoma miesiącami. Była bardzo zmęczona i nagle, mimo że wcześniej nie mogła zasnąć teraz pogrążyła się w jakimś letargu. To nie był sen, ale czuła że daje jej odprężenie. Po jakimś czasie do pokoju weszła Jola mówiąc że przyszła pani psycholog i zapytała gdzie ma ją zaprowadzić. Ania poprosiła aby przyszła tutaj do jej pokoju. Zdążyła tylko podnieść się z kanapy i poprawić włosy, kiedy na progu jej pokoju stanęła kobieta w jej wieku. Uśmiechnęła się i powiedziała, mam na imię Beata. Jestem psychologiem i terapeutką. Poprosiła mnie Magda abym skontaktowała się z tobą. Wybacz że od razu zwracam się do ciebie po imieniu, ale taką mam zasadę. Ze wszystkimi moimi pacjentami jestem po imieniu. To bardzo ułatwia pracę i leczenie. Ania wstała, wskazała Beacie fotel i powiedziała. W porządku, mnie to odpowiada a właściwie jest mi to obojętne. Nie wierzę aby ktokolwiek mógł mi pomóc wyprostować to co zepsułam. Nie można tak szybko rezygnować, nie zamieniliśmy przecież z sobą nawet kilku słów, powiedziała Beata. Troszkę co prawda już wiem od Magdy o twojej sytuacji, ale teraz ja chciałabym od ciebie o wszystkim usłyszeć. Ania nie miała ochoty na rozmowę, ale zdawała sobie sprawę z tego że tylko całkowita szczerość pomoże jej w walce o odzyskanie Kasi. Z początku rozmowa między nimi nie kleiła się, jednak z każdą następną chwilą było coraz lepiej. Widać było że mimo bólu jaki sprawiały jej wspomnienia, Ania zaczynała się otwierać przed Beatą. Rozmawiały przez trzy godziny. Beata była zszokowana tym co usłyszała. Zdała sobie sprawę z tego, że nie będzie łatwo pomóc Ani. Przeczuwała że terapia może potrwać lata. Teraz jednak chciała zrobić wszystko, aby Ania mogła stawić czoła tym wszystkim problemom jakie ją czekają w najbliższych dniach. W drodze powrotnej do swojego gabinetu Beata nie mogła przestać myśleć o tym co usłyszała. Tak zwyczajnie po ludzku było jej Ani bardzo żal. Obawiała się czy te wszystkie przeżycia których doświadczyła nie spowodują u niej poważnych zaburzeń psychicznych. Zamiast pojechać do siebie postanowiła porozmawiać o swoich przemyśleniach ze swoją przyjaciółką Martą która jest ordynatorem w szpitalu psychiatrycznym w Branicach. Czasami też prowadzi szkolenia w szpitalu w Opolu i dzisiaj właśnie jest tutaj. Nie zastanawiając się długo, pojechała spotkać się z nią. Przedstawiła jej pokrótce historię Ani. Marta powiedziała że obawy Beaty są uzasadnione. Chciała by się z Anią spotkać jak najszybciej. Wcześniej jednak porozmawia z swoim znajomym profesorem z Wrocławia, który zajmował się Anią i z Magdą, która była nie tylko przyjaciółką Ani ale i jej terapeutką. Umówiły się że Beata zorganizuje im spotkanie za kilka dni. Marta zajrzała do swojego terminarza i powiedziała że będzie w Opolu za dwa tygodnie, mogłaby wtedy porozmawiać z Anią w gabinecie Beaty, jeśli ta nie będzie miała nic przeciwko temu. Oczywiście zgadzam się, powiedziała Beata. Chwilę jeszcze porozmawiały i każda udała się do swoich obowiązków. Uzgodniły że będą w kontakcie telefonicznym. Wieczorem przyszła Iza. Ania nie mogła patrzeć jej w oczy. Czuła się podle. Zdradziła wszystkich i wiedziała że tego jej nigdy nikt z jej dawnych przyjaciół nie wybaczy. Mimo że ból rozrywał jej serce wiedziała że musi odbyć tą nieprzyjemną dla nich rozmowę. Iza chłodno przywitała się z Anią. Posłuchaj mnie uważnie Aniu. Nie przyszłam tutaj jako twoja przyjaciółka tylko jako przedstawicielka zarządu naszej firmy. To co nas łączyło dawniej już nie istnieje. Zniszczyłaś wszystko. Nie chcę cię oceniać. Przyszłam tu na prośbę Tomka, mojego prawdziwego przyjaciela. Z mojej strony zrobię wszystko o co on mnie prosił. Zapamiętaj że z własnej inicjatywy nic dla ciebie nie zrobię. Oczywiście jeśli poprosisz o pomoc, dostaniesz ją, ale nie jako przyjaciółka tylko jako znajoma. Jeśli Tomek poprosi mnie abym coś dla ciebie zrobiła, zrobię to. Ania słuchała tego z ogromnym smutkiem. Po raz kolejny zadawała sobie pytanie, jak mogła coś tak potwornego zrobić swojej rodzinie i przyjaciołom. Przecież kiedyś była taka szczęśliwa. Miała wszystko co tylko można mieć do szczęścia. Co stało się w jej umyśle że nagle z pełną świadomością robiła wszystko żeby zniszczyć swoje idealne życie i zrujnować życie ludziom którzy ją kochali. Na to pytanie nie mogła znaleźć odpowiedzi. Czuła do siebie niewyobrażalny wstręt. Jednocześnie chciała zrobić coś by wynagrodzić swoim bliskim wszystkie krzywdy jakich doznali. Nie wiedziała jednak jak to zrobić. Jedynie co przychodziło jej do głowy to, to że musi zrobić wszystko aby odzyskać swoją córkę. Wiedziała że Kasia nie chce jej znać, ale postanowiła że poświęci całe życie na to aby ona jej wybaczyła. Podniosła głowę i spojrzała na Izę. Przepraszam cię za wszystko, nie będę się jednak tłumaczyć, bo sama nie wiem dlaczego to zrobiłam. Zapłaciłam już straszną cenę i zapłacę jeszcze więcej, ale nie o mnie tu chodzi. Nie wiem jak, ale spróbuję jakoś wam wszystkim wynagrodzić te krzywdy. Teraz proszę przejdźmy do załatwienie służbowych spraw. Na początek Iza opowiedziała jej jakie zdanie mają o niej wszyscy pracownicy i mieszkańcy którzy ją znali. Zaproponowała aby zwolniła się z firmy i wyprowadziła się jak najdalej stąd. Co do twoich udziałów, zdecydujesz sama, powiedziała. Ania podpisała stosowne dokumenty i Iza bez pożegnania się opuściła dom Tomka. Ania zrozumiała że musi jak najszybciej wyprowadzić się stąd. Wiedziała że nie może już na nikogo liczyć. Nikt ze znajomych na pewno już jej nie pomoże.
Chwilę siedziała w fotelu bez ruchu i szukała wyjścia z tej beznadziejnej dla niej sytuacji. Zdecydowała, że jutro poszuka sobie jakiegoś mieszkania lub małego domku. Z początku myślała aby wyprowadzić się do innego województwa, jednak po dłuższym zastanowieniu się pomyślała że najlepszym miejscem do zamieszkania, będzie Opole. Następnego dnia z samego rana udała się do firmy zajmującej się wynajmem domów i mieszkań. Po przeglądnięciu kilku ofert zdecydowała się na wynajęcie małego domku w spokojnej dzielnicy Opola. Nie targowała się wcale o wysokość czynszu. Ważne dla niej było to że mogła się wprowadzać natychmiast. Załatwiła niezbędne formalności i po południu zjawiła się w swoim dawnym domu. Joli powiedziała że jutro z samego rana przyjedzie samochód z firmy przewozowej. Zabierze tylko kilka niezbędnych mebli i swoje rzeczy osobiste. Jola stwierdziła krótko, dobrze. Zresztą to nie moja sprawa. O szczegółach poinformuj Tomka. Ja mam przypilnować, żebyś od jutra nie miała wstępu do tego domu. Ani zrobiło się strasznie przykro. Mimo wszystko liczyła że z uwagi na dawną przyjaźń, byłe przyjaciółki nie będą takie zimne dla niej. Nie chciała jednak aby one widziały jak cierpi. Powiedziała, dobrze Jolu, jutro już mnie nie będzie. Możesz przekazać wszystkim że nie będę swoją obecnością nikogo niepokoić. Chciałam tylko zostawić swój nowy adres. To mówiąc chciała Joli wręczyć kartę na której napisała ten adres. Jola popatrzyła na nią i powiedziała. Zostaw to na ławie w salonie. Jak przyjedzie Tomek z Kasią, przekażę im co trzeba. Na dźwięk imienia swojej córki, Ani zrobiło się słabo. Musiała na chwilę usiąść. Wszystkie złe wspomnienie wróciły. Była bardzo blada a jej ciało drżało. Widziała że Jola przygląda się jej z ciekawością. Nie chciała okazywać słabości, opanowała się więc wielkim wysiłkiem woli. Podniosła się z fotela i udała się do swojego pokoju. Usłyszała jeszcze jak Jola powiedziała. Jak zechcesz coś zjeść, to wiesz gdzie wszystko znajdziesz, ja nie będą tobie usługiwać. Ania po raz kolejny poczuła ukłucie w sercu. Powstrzymała się aby nie wybuchnąć płaczem. Wbiegła szybko do swojego pokoju, rzuciła się na łóżko i dopiero wtedy rozpłakała się. Jej ciało całe drżało. O boże, wyszeptała, kiedy skończą się te męki, ja już naprawdę nie mogę, nie wytrzymam dłużej. Płakała coraz głośniej, aż do chwili kiedy zupełnie wyczerpana usnęła. Spała dwie godziny. Później wstała i zajęła się pakowaniem swoich osobistych rzeczy. Bała się nocy, nie chciała iść spać. Bała się koszmarów. Przeglądała więc w nieskończoność rzeczy które chciała zabrać z sobą. Rano wyglądała koszmarnie, ale nie zwracała na to uwagi. Kiedy przyjechali pracownicy z firmy przewozowej, kierowała wszystkimi pracami związanymi z załadunkiem jej rzeczy na samochód. Po dwóch godzinach wszystko z jej dawnego domu zostało zabrane. Ania powiedziała kierowcy gdzie mają zawieść te rzeczy i samochód odjechał. Ania weszła do salonu, zawołała Jolę a kiedy ta przyszła, Ania powiedziała że bardzo ją przeprasza i dziękuje za wszystko. Nie mogła i nie chciała nic więcej mówić. Nie podała ręki Joli, bo bała się że ona ją odtrąci. Powiedziała tylko, żegnaj Jolu na zawsze i wyszła z domu. Wsiadła do samochodu i odjechała do swojego nowego domu, do swojej nowej przyszłości.
Następne dni poświęciła na urządzanie swojego nowego mieszkania. Co drugi dzień spotykała się z Beatą. Rozmawiały z sobą bardzo długo. Ania nauczona doświadczeniem, postanowiła niczego nie ukrywać. Opowiadała z najmniejszymi szczegółami o wszystkim co przydarzyło się jej w życiu. Beata była zdumiona tym co usłyszała. Nigdy dotąd nie spotkała się z takim przypadkiem żeby kobieta będąc tak szczęśliwą jak Ania doprowadziła z niezrozumiałych dla nikogo powodów do całkowitej ruiny swojego życia. Najgorsze w tym wszystkim było to, że sama Ania też nie mogła racjonalnie wytłumaczyć swojego postępowania. Beata podejrzewając u Ani chorobę psychiczną, skontaktowała się ze swoim byłym wykładowcą, profesorem który badał Anię i umówiła się z nim na spotkanie. Uczestniczyła w tym również Magda. Wspólnie rozważali różne przyczyny takiego zachowania się Ani. Nie doszli do żadnych sensownych wniosków. Profesor tylko z całkowitą pewnością wykluczył chorobę psychiczną, ale jednocześnie zalecił aby Ania była cały czas pod kontrolą zarówno psychologa jak i psychiatry. Beata i Magda wróciły do Opola. Po drodze cały czas rozmawiały o Ani i zastanawiały się jak jej można pomóc. Magda pojechała jeszcze do Ani i poinformowała ją że za kilka dni pojedzie po Tomka i Kasię. Ania powiedziała że zdaje sobie sprawę z tego że Tomka już nie odzyska, ale zamierza walczyć o Kasię. Magda powiedziała że rozumie co Ania przeżywa, ale zaleca jej żeby bardzo ostrożnie starała się odzyskać Kasię. Ona jest jeszcze w ogromnym szoku i potrzebuje czasu i wsparcia, głównie ze strony Tomka. Dodała, że jej zdaniem nie powinna próbować kontaktować się z Kasię przez co najmniej kilka tygodni. Ania wiedziała że Magda ma rację, ale nie mogła jako matka pogodzić się z taką radą. Chciała natychmiast jechać do Kasi, wytłumaczyć jej wszystko, szczerze porozmawiać i prosić o przebaczenie. Jednak po chwili zastanowienia się uznała że Magda ma rację. Zapytała tylko czy Magda pomoże jej w nawiązaniu kontaktu z jej córką. Magda chwilę milczała i powiedziała. Posłuchaj Aniu, cały czas staram się zrozumieć co powodowało tobą że tak się zachowałaś i nie znajduję wytłumaczenia. Niemniej chcę ci pomóc. Kiedy dojdę do wniosku że Kasia jest gotowa na rozmowę z tobą, zrobię wszystko żeby do tego doszło. Będziemy zresztą w najbliższym czasie w częstym kontakcie. Tomek poprosił mnie że niezależnie od tego że będzie się z tobą kontaktować przez swojego adwokata to w niektórych sprawach ja mam być pośrednikiem. Tak więc będę ci również przekazywać to co dzieje się z Kasią. Co z tego wyniknie, nie wiem, czas pokaże. Jeszcze raz proszę cię Aniu, nie rób niczego pod wpływem emocji. Posłuchaj mojej rady. Ja naprawdę chcę ci pomóc. Jak wiesz sprawa jest niesamowicie trudna, więc nie rób niczego bez porozumienia ze mną. W przeciwnym razie na pewno stracisz jakąkolwiek nadzieję na odzyskanie Kasi. Ania z oczami pełnymi łez powiedziała. Jest mi bardzo trudno słuchać tego o czym mówisz ale wiem że masz rację i muszę to zaakceptować. Mimo że serce nie chce się z tym pogodzić, tym razem posłucham rozumu. Dziękuję ci Magdusiu i wybycz mi jeśli będziesz w stanie. Magda popatrzyła na Anię i powiedziała. Nikt nie może być pewny tego co przyniesie przyszłość, ale trzeba być cierpliwym, czas pokaże. Po tych słowach pożegnała Anię i pojechał do domu Tomka. Po dwóch dniach przyjechała do Wrocławia. Tomek i Kasia już na niego czekali. Kasia chociaż jeszcze bardzo słaba, czuła się w zasadzie dobrze. Magda porozmawiała jeszcze z lekarzami i razem opuścili szpital. W drodze powrotnej niewiele z sobą rozmawiali. W domu czekała na nich Jola która przygotowała na ich powitanie pyszny tort. Kasia przede wszystkim poszła do łazienki wziąć prysznic. Chciała zmyć z siebie te szpitalne zapachy. Jola przygotowała również obiad i chciała podać go w salonie. Kasia kiedy to zobaczyła, zbladła i powiedziała, nie chcę tutaj być. Wszyscy zdali sobie nagle sprawę z tego że przebywanie w tym pomieszczeniu przypomniały Kasi te straszne sceny które tutaj się rozgrywały. Jola natychmiast przeniosła obiad do innego pokoju. Tam już w mniej napiętej atmosferze mogli go zjeść. Kasia nie była zbyt rozmowna. Magda rozumiała jej stan, dlatego zaproponowała jej że jeśli ma ochotę to może zostać tutaj z nimi, albo pójść do swojego pokoju. Kasia powiedziała że jest trochę zmęczona i wybiera swój pokój. Po południu przyszła Iza. Chciała przywitać się z Kasią, ale kiedy poszła do jej pokoju, okazało się że ona smacznie śpi. Pod żadnym pozorem nie chciała jej budzić. Wiedziała jak dobrym dla niej lekarstwem jest sen. Zeszła więc do salonu, gdzie byli pozostali domownicy i przy torcie i kawie zaczęli rozmawiać o tych przykrych dla wszystkich wydarzeniach. Na pierwszy rzut oka widać było jak bardzo Tomek to przeżywa. Magda wiedziała ile go to kosztuje, powiedziała więc aby w tej chwili zostawić ten temat. Jak wszyscy nabiorą do niego dystansu, będzie czas aby o tym porozmawiać. Następnego dnia Magda najpierw porozmawiała z Kasią. Była zaskoczona jak bardzo ona to przeżywa. Nie spodziewała się również że Kasia tak bardzo nienawidzi swojej matki. Postanowiła że natychmiast kiedy tylko będzie to możliwe, załatwi jej dobrego psychologa. Sama chciała przede wszystkim zająć się Tomkiem. Czuła że Tomek, który starał zachować pozory opanowania, jest na skraju wyczerpania psychicznego. Magda bała się czy zdoła pomóc Tomkowi. Postanowiła jak najczęściej rozmawiać z nim o innych sprawach niż o wydarzeniach sprzed kilku miesięcy. Jednak uniknięcie tego tematu nie było możliwe. Wszystko było niezwykle skomplikowane. Wydawało się że teraz nie da się tego rozwiązać bezboleśnie. Każde rozwiązanie krzywdziło jeszcze bardziej tych którzy i tak byli już bardzo boleśnie skrzywdzeni. Zostawić jednak tych spraw samym sobie też było niemożliwe. Magda miała nadzieję że z biegiem czasu uda znaleźć się jakieś rozwiązanie. Tomek był zdania że zacząć trzeba od rozwodu z Anią i uregulowania sprawy jego ojcostwa. To zdziwiło Magdę, zapytała więc. O czym ty Tomku mówisz? co ty chcesz zrobić? Jeszcze nie wiem, odpowiedział, muszę to przemyśleć ale tak nie mogę tej sprawy zostawić. Magda powiedziała, dobrze, co do rozwodu popieram cię ale w sprawie ojcostwa mam odmienne zdanie. Ty jesteś ojcem Kasi i uważam że nie możesz nawet myśleć o tym aby to zmieniać. Kochasz przecież Kasię i ona ciebie też. Jak sobie to wyobrażasz? Powiesz jej teraz, nie jestem twoim biologicznym ojcem i nie chcę cię? zwariowałeś? Pomyśl jaką zrobisz jej krzywdę. Nie wierzę że w ogóle przyszło ci to do głowy. Tomek spojrzał smutno na Magdę i powiedział, wiesz jak bardzo kocham Kasię ale ona przypomina mi te sceny które widziałem na kasecie. Nie mogę spać, męczą mnie koszmary. Widzę jak Ania mnie zdradza, to jest nie do zniesienia. Zamilkł na chwilę a później powiedział, to nie jest normalnie ale ja ją w dalszym ciągu kocham. Powiedz mi Magdusiu jak ja mam z tym żyć? Magda zaniemówiła, nie wiedziała co ma odpowiedzieć. Wreszcie powiedziała:
Tomku teraz wszystko jest jeszcze za świeże, nie wiemy jeszcze wszystkiego. Nie spiesz się z podejmowaniem decyzji. Obiecaj mi że o wszystkim będziesz mi mówić. Znajdziemy jakieś wyjście z tej sytuacji. Dobrze, powiedział Tomek, mogę ci obiecać że będę o tym z tobą rozmawiać, ale nie mogę obiecać że przestanę o tym myśleć. W ciągu następnych kilku dni Magda ze szczególną uwagą przyglądała się Tomkowi i Kasi. Dużo z nimi rozmawiała, ale zauważyła że te okropne przeżycia towarzyszą im nieprzerwanie cały czas. Szczególnie widać to było u Kasi. Magda zauważyła że zawsze kiedy przechodzi ona przez salon w którym to się wydarzyło na jej twarzy pojawia się strach. Zdała sobie sprawę z tego że będzie bardzo trudno wymazać z jej pamięci te straszne przeżycia. Tomek też niezbyt pewnie czuł się w tym miejscu. Jeśli chodzi o Kasię, Magda zaprowadziła ją do dziecięcego psychologa. Miała nadzieję że po jakimś czasie stan psychiczny Kasi ulegnie poprawie. Niestety dni mijały a poprawa nie następowała. Jakby tego było mało, Tomek zaczął się dziwnie zachowywać. Coraz częściej zaczął sięgać po alkohol. To było zastanawiające i niepokojące. Tomek znany był z tego że bardzo rzadko pił a jeśli już to najwyżej kieliszek wina. Ostatnio Magda zauważyła że od Tomka już z samego rana czuć było alkohol. Poza tym stał się bardzo małomówny i smutny. Często widziała go jak przez długi czas siedział nieruchomo w swoim ulubionym fotelu i patrzył gdzieś przed siebie. Magda postanowiła szczerze z nim porozmawiać. Miała nadzieję że taka rozmowa pozwoli mu na otwarcie się przed nią i pozwoli zapomnieć o problemach. Rzeczywiście te rozmowy prowadzone coraz częściej i dłużej przynosiły spodziewany efekt, Tomek nie nadużywał już alkoholu. Niestety po kilku tygodniach kiedy został wyznaczony termin rozprawy rozwodowej, Tomek znowu wrócił do picia. Jego kontakty z Kasią stały się mniej serdeczne. Magda wpadła na pomysł aby zamieszkać w domku wybudowanym obok ich rezydencji. Kiedy powiedziała o tym Kasi i Tomkowi oboje przystali na tę propozycję z wyraźnym zadowoleniem. Magda liczyła na to że kiedy nie będą codziennie oglądać miejsca w którym wydarzyło się tyle złych rzeczy, wpłynie to korzystnie na ich psychikę. Tomek powiedział że zamierza zlecić przebudowę ich rezydencji tak, aby miejsce w którym dawniej znajdował się salon, zniknęło na zawsze. Pomysł ten spodobał się wszystkim a szczególnie Kasi. Tomek zlecił natychmiast wykonanie prac projektowych i przygotowanie budynku do natychmiastowej przebudowy. Później zaczęli przygotowania do przeprowadzki do domu usytuowanego obok ich rezydencji. Było w nim dostatecznie dużo miejsca dla wszystkich. Mieli do dyspozycji kilka pokoi i trzy kuchnie. Każdy miał więc dla siebie osobne mieszkanie. Oczywiście w tym domku mieszkała również Jola, tak że znowu najbliższe sobie osoby mieszkały razem. Ten pomysł Magdy był przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Już po kilku dniach na twarzy Kasi coraz częściej zaczął gościć uśmiech. Zaczęła nawet mówić o powrocie do szkoły. Zapraszała również swoich dawnych szkolnych przyjaciół do siebie. Wszystko wskazywało na to że Kasia niedługo wróci do normalnego życia. Magda podjęła próbę rozmowy o jej mamie. Niestety Kasia znowu zareagowała agresją. Poszła od razu do pokoju swojego taty i zażądała aby nikt już nigdy nie wspominał nic o tej kobiecie, która kiedyś była jej matką. Magda na prośbę Tomka spotkała się z Anią i poinformowała ją że Kasia jeszcze nie jest gotowa na jakąkolwiek rozmowę. Ani było bardzo przykro słuchać tego co mówiła Magda. Nie miała jednak wyboru, mogła tylko czekać. Dawne przyjaciółki porozmawiały jeszcze o rozwodzie. Ania powiedziała że wie o warunkach na jakich ma zakończyć się ich małżeństwo. Zgadza się na orzeczenie o jej winie. Zdziwiła się tylko że Tomek nie chce się na niej mścić jeśli chodzi o podział majątku. Była pewna że zostanie jej odebrane wszystko, tymczasem Tomek dokonał uczciwego podziału majątku i zgodził się aby dostała połowę wszystkiego czym dysponowali wcześniej. Ta szlachetność Tomka zasiała nadzieję w sercu Ani że może w przyszłości on wybaczy jej to co zrobiła. Gdzieś w jego głębi zatliła się nadzieja że może Tomek kiedyś pozwoli jej wrócić do niego. Ania powiedziała Magdzie że boi się, jak ona zniesie tą rozprawę. Kocha przecież Tomka, zrobiła by wszystko by cofnąć czas, jednocześnie wie że to jest niemożliwe. Magdusiu to takie trudne, czasami nie chce mi się żyć. Mówię to całkiem poważnie. Powstrzymuję się tylko od popełnienia samobójstwa, bo mam nadzieję że kiedyś zajdzie się sposób aby to odkręcić. Magda westchnęła i powiedziała, oby to było możliwe. Teraz jednak nie widzę żadnej szansy aby to zmienić. Twoja córka nie chce cię znać, a jeśli chodzi o Tomka? Sama nie wiem, bardzo boję się o niego. Wiem że nie przestał cię kochać, ale nie jest w stanie ci wybaczyć. Cały czas toczy sam z sobą straszą walkę. To niszczy go od wewnątrz, do tego zaczął pić. Aniu ja naprawdę się boję, aby nie zrobił sobie krzywdy. Najgorsze jest to że nie wiem jak można mu pomóc. Mam tylko nadzieję że z czasem znajdę jakiś sposób aby mógł on wrócić do normalnego życia. Ania kiedy to usłyszała objęła dłońmi swoją głowę i zaniosła się głośnym płaczem. Co ja zrobiłam? dlaczego tak skrzywdziłam najbliższą mi osobę, dlaczego? Popatrzyła na Magdę oczyma pełnymi łez i zapytała, co ja mam teraz zrobić? Magda milczała. Po chwili powiedziała, Aniu nie wiem, naprawdę nie wiem, po czym nie mówiąc nic więcej wyszła z jej domu.
Czas pozostały do wyznaczonego termonu rozprawy był dla wszystkich bardzo trudny. Ania nie spała po nocach. Miewała straszne koszmary, musiała zażywać silne leki psychotropowe. Kasia natomiast była bardzo smutna. Nie mogła pogodzić się z tym że już niedługo jej rodzina przestanie istnieć. Bała się tego co przyniesie przyszłość. Wiedziała że nie ma sposobu aby powrócić do tak szczęśliwych dla wszystkich chwil. Kiedy o tym myślała jej serce przepełniało się nieprawdopodobnym bólem. Mimo że była jeszcze dzieckiem czuła że nie może okazywać tego bólu na zewnątrz. Widziała jak jej ukochany tata to przeżywał. Musiała go wspierać. Okazywała mu więc więcej czułości niż zazwyczaj. Tomek to odczuwał i był jej za to bardzo wdzięczny. Niestety mimo tego że wszyscy jego bliscy starali się mu pomóc w zapomnieniu tych strasznych wydarzeń, Tomek nie mógł powstrzymać się przed codziennym sięganiem po alkohol. Wiedział że to nie jest rozwiązanie, ale tylko wypicie kilku kieliszków koniaku pozwalało mu na chwilę zapomnienia i koiło jego ból. Wszyscy jego bliscy obserwowali to z niepokojem, ale nie mieli pomysłu czym zastąpić alkohol, by choć na chwilę przynieść Tomkowi ulgę w jego cierpieniach. Mieli nadzieję że rozwód ostatecznie kończący jego małżeństwo przyczyni się do tego że Tomek zapomni o tych tak trudnych dla niego chwilach. Rozprawa rozwodowa wyznaczona została na godzinę dziewiątą rano. Tomek poprosił Magdę aby towarzyszyła mu na sali rozpraw. Bał się że nie będzie w stanie dotrwać do końca. Sąd wyraził zgodę. Ania przyszła sama. Oboje wyglądali strasznie. Ich twarze był kredowo białe a ciała drżały z emocji. Rozprawa nie trwała długo. Ponieważ Ania zgodziła się na przyjęcie całkowitej winy za rozpad tego małżeństwa na siebie, sąd ogłosił koniec ich małżeństwa. Ania po wyjściu z sali podeszła do Tomka, popatrzyła mu prosto w oczy, przeprosiła jeszcze raz za wszystko, poprosiła o wybaczenie i chwilę rozmowy. Tomek nie zgodził się. Powiedział tylko, zrobiłaś mi niewyobrażalną krzywdę. Mimo że kocham cię tak bardzo że oddał bym za ciebie życie, nie mogę ci tego wybaczyć. Ani zakręciło się w głowie, jej oczy wypełniły się łzami. Chciała coś powiedzieć, kiedy Tomek powiedział, nie mogę zapomnieć scen zarejestrowanych na kasetach kiedy mnie zdradzasz. Nie mogę wybaczyć ci również tego że Kasię poczęłaś z kimś innym a mnie oszukiwałaś przez cały czas, wmawiając mi że jest ona moją córką. Jak wiesz kocham ją bardzo, ale świadomość że nią nie jest, przywołuje natychmiast przed moimi oczami sceny w których kochasz się tak namiętnie z twoim kochankiem. To jest nie do zniesienia. Muszę się z tego wyzwolić. Postanowiłem wnieść sprawę o zaprzeczenie ojcostwa. Może kiedy sąd orzeknie że nie jestem biologicznym ojcem Kasi, pozwoli mi to pozbyć się tych okropnych koszmarów które dręczą mnie zarówno w dzień jak i w nocy. Kiedy skończył, jego twarz z kredowo białej stała się szara. Z jego oczu zaczęły płynąć łzy. Tomek szybko odwrócił się i skierował się do wyjścia z budynku sądu. Magda nie mogła uwierzyć w o co usłyszała. Krzyknęła, Tomku o czym ty mówisz? Widząc że Tomek szybkim krokiem oddala się, pobiegła za nim. Ania stała sparaliżowana, niezdolna do powiedzenia czegokolwiek. Po chwili jęknęła i osunęła się na podłogę. Pracownicy sądu po bezowocnych próbach jej ocucenia, zadzwonili po pogotowie ratunkowe, które natychmiast zabrało ją do szpitala. Tomek z Magdą nic o tym nie wiedzieli. W tym czasie znajdowali się już w drodze do domu. Magda próbowała porozmawiać z nim o tym co powiedział Ani o wniesieniu sprawy o zaprzeczenie ojcostwa. Tomek jednak milczał. Zachowywał się tak jakby nic do niego nie docierało. Kiedy dotarli do domu, Kasia już na nich czekała. Zapytała natychmiast o orzeczenie w sprawie rozwodu. Tomek nawet nie spojrzał na nią i skierował się do swojego pokoju. Co się dzieje? zapytała Kasia Magdę. Nie wiem co się dzieje z twoim tatą. Sąd orzekł rozwód twoich rodziców z wyłącznej winy twojej mamy. To dobrze powiedziała Kasia, ale co z tatą? No właśnie. Bardzo to przeżył i nawet ze mną nie chciał rozmawiać, powiedziała Magda. Potrzebuje trochę czasu. Wiesz jak on kochał i dalej kocha twoją mamę. Teraz nagle wszystko się skończyło, nie ma już tego małżeństwa. Jego świat runął. Wyobrażam sobie jak to przeżywa. Musimy uszanować jego milczenie. Myślę że po jakimś czasie wszystko wróci do normy i twój tato stanie się znowu tym samym tatą jakim był wcześniej, taką mam nadzieję, dodała. Co masz na myśli? Zapytała Kasia. Nic szczególnego, chciałam powiedzieć że może stanie się to szybko. Ja też mam taką nadzieję powiedziała Kasia i poszła do kuchni.
Magda była pełna obaw po tym co usłyszała od Tomka. Co prawda on już wcześniej wspominał że chce procesu o ustalenie ojcostwa, ale Magda sądziła że tak tylko powiedział z poczucia krzywdy którą mu wyrządzono. Myślała że mówił to pod wpływem emocji. Jednak dzisiaj, kiedy powtórzył to w sądzie, poważnie się zaniepokoiła. Postanowiła że spróbuje zrobić wszystko aby odwieść Tomka od tego pomysłu. Po południu zadzwoniła Marta. Powiedziała że Ania po wyjściu Tomka z sądu doznała takiego szoku że zemdlała i została przewieziona do szpitala. Tam okazało się że nie ma z nią żadnego kontaktu. Poproszono o konsultację psychiatryczną. Lekarz który ją badał wiedział że Ania jest moją pacjentką i zadzwonił do mnie. Po wysłuchaniu jego diagnozy zdecydowałam o przewiezieniu jej do szpitala psychiatrycznego do Branic w którym pracuję. Od godziny przebywa na moim oddziale. Na razie jest pod wpływem silnych leków. Kiedy będę wiedzieć więcej, skontaktuję się z tobą. Porozmawiały jeszcze chwilę i Marta rozłączyła się. Z tą wiadomością o stanie Ani, Magda postanowiła poczekać do jutra. Dzisiaj zarówno Tomek jak i Kasia byli zbyt przejęci ostatnimi wydarzeniami. Lepiej więc będzie kiedy dowiedzą się o tym jutro a może jeszcze później. Magda powiedziała o tym tylko Joli. Nazajutrz po śniadaniu, opowiedziała Tomkowi i Kasi o tym czego dowiedziała się od Marty. Kasia nie okazywała żadnych emocji, natomiast Tomka wyraźnie to poruszyło. Zbladł bardzo, wydawało się że zaraz zemdleje. Magda natychmiast podała mu szklankę wody. Po chwili Tomek doszedł do siebie. Wstał od stołu i powiedział, wybaczcie ale te ostatnie wydarzenia bardzo mną wstrząsnęły, idę do swojego pokoju. Kasia spojrzała na Magdę. Obydwie wiedziały że Tomek zaraz zacznie pić. Bardzo mu współczuły ale zupełnie nie wiedziały co mogą zrobić. Wielokrotnie rozmawiały z mim na ten temat, ale to nie odnosiło żadnego skutku. Widziały jak cierpi a tylko alkohol pozwalał mu jakoś to przetrwać. Magda i Kasia doskonale wiedziały że to nie rozwiąże problemu. Na domiar złego Tomek zaczął wymykać się na noc z domu. Nikt nie wiedział dokąd.
Tomek tymczasem pił wódkę z ludźmi z marginesu. Wdawało mu się że tylko oni rozumieją jego ból. Z czasem z niektórymi z nich nawiązał bliższe kontakty. W ich towarzystwie czuł się dobrze, w każdym razie lepiej niż we własnym domu. Wydawało mu się że nawet wytworzyło się między nimi coś na kształt przyjaźni. Poznał ich problemy i kiedy nabrali oni do niego zaufania powiedział że w wielu sprawach może im pomóc. Jeśli zdecydują się przyjąć jego pomoc mogą do niego zadzwonić. Te kilka dni przebywania z tymi ludźmi uświadomiło mu że nie może zupełnie zrezygnować z dotychczasowego życia. Postanowił że wróci do domu i spróbuje walczyć ze swoimi koszmarami i lękami. Te nawiązane znajomości o których nikt z jego przyjaciół nie wiedział, bardzo miały mu się w przyszłości przydać. Magda straciła już nadzieję na to że można Tomkowi pomóc. Nie mogła patrzeć jak prawie codziennie wraca nad ranem do domu zupełnie pijany. Kiedy kilka razy przywiozła go policja, postanowiła że zrobi wszystko co w jej mocy aby Tomek wreszcie opamiętał się i odstawił wódkę. Obie z Izą zastanawiały się co jeszcze można zrobić. Magda powiedziała że poprosi o pomoc Martę, może ona znajdzie sposób jak dotrzeć do Tomka. Na razie będą starać się być ciągle w jego pobliżu. Może ta troska o niego sprawi że zacznie zapominać o tych strasznych dla niego wydarzeniach. Po kilku dniach przyjechała do nich Marta. Wszyscy domownicy siedzieli największym pokoju który spełniał rolę salonu i jedli ciasto. Spotykali się tutaj od czasu do czasu ale w ich relacjach wyczuwało się napięcie. Podświadomie unikali rozmów o Ani. Tymczasem Marta przyjechała specjalnie aby o niej porozmawiać. Kiedy zaczęła opowiadać w jakim ona jest stanie i jak bardzo cierpi, Tomek powiedział że bardzo jej współczuje i mimo wszystko chciałby aby jak najszybciej mogła ona wrócić do pełni zdrowia. Chciałby również aby znalazł się sposób żeby o wszystkim zapomnieć i żeby wróciły czasy kiedy wszyscy żyli razem i byli bardzo szczęśliwi. Kasia patrzyła na swojego ojca z otwartymi ustami. Tato powiedziała, nie wierzę w to co słyszę. O czym ty mówisz? ta kobieta zrobiła nam taką krzywdę a ty jej współczujesz? Wybacz, nie rozumiem tego i nie chcę nic na ten temat słyszeć. Idę do koleżanki. Podniosła się z fotela, powiedziała do Marty, przepraszam i do widzenia, po czym wyszła z domu. Marta, Magda i Jola zostały w pokoju i rozmawiały z Tomkiem o tym co chce robić po swoim rozwodzie i czy rzeczywiście chce wystąpić o zaprzeczenie ojcostwa. Tomek długo przekonywał je że tak będzie najlepiej dla wszystkich. Nie może sobie poradzić z tą sytuacją. Zdaje sobie doskonale sprawę że jeśli dalej będzie nadużywać alkoholu, to może skończyć się jakąś tragedią. Niestety picie daje mu chwile zapomnienia. Nie może pozbyć się koszmarów związanych ze zdradą jego ukochanej żony. Nie rozumie dlaczego to zrobiła. Najbardziej boli go to że oszukała go w sprawie Kasi. On przecież tak bardzo ją kocha a teraz okazało się że nie jest jej biologicznym ojcem. Nie wie co ma dalej robić. Kiedy patrzy na nią, natychmiast przed jego oczami pojawiają się sceny, gdy Ania kocha się z taką namiętnością ze swoim kochankiem. Pomyślał więc że jedynym lekarstwem na pozbycie się tych koszmarów będzie udowodnienie przed sądem że Kasia nie jest jego córką. Magda nie mogła tego słuchać. Krzyknęła, przestań to nie jest właściwy sposób. Przecież kochasz Kasię, wychowywałeś ją przez cały czas, więc jakie to ma znaczenie czy jesteś, czy też nie jesteś jej biologicznym ojcem. Jesteś najlepszym ojcem jakiego znam i przestań opowiadać takie bzdury. To nie są bzdury odpowiedział Tomek. Wy kobiety patrzycie na to inaczej. Dla was nie ma znaczenia kto spłodził dziecko, ważne żeby był dobrym ojcem. Mężczyźni w większości patrzą na to z innej strony. Dla nas bardzo ważny jest związek biologiczny. Ale, przerwała mu Magda przecież wielu mężczyzn adoptuje dzieci i są bardzo szczęśliwi. To prawda, powiedział Tomek, lecz w przypadku adopcji jest to świadomy wybór. Inaczej ma się sprawa kiedy ukochana żona poczyna dziecko z innym mężczyzną i świadomie wmawia swojemu partnerowi że to on jest ojcem jej dziecka. Taki mężczyzna czuje się nie tylko oszukany ale ośmieszony i bardzo zraniony. Tak się właśnie czuję i nie mogę tego znieść, dlatego zleciłem już swojemu adwokatowi aby zajął się wniesieniem do sądu sprawy o zaprzeczenie ojcostwa. Po tych słowach w pokoju zapanowała cisza. Kiedy po chwili Magda chciała coś powiedzieć, wszyscy usłyszeli cichy jęk i zobaczyli jak Kasia, której wejścia nikt nie zauważył, osuwa się na podłogę. Wszyscy zerwali się ze swoich miejsc. Tomek pierwszy znalazł się przy Kasi. Ona była nieprzytomna. Marta zbadała ją i stwierdziła że zemdlała. Prawdopodobnie usłyszała ich rozmowę i to było przyczyną omdlenia. Tomek wziął ją na ręce, zaniósł do jej pokoju i położył ma łóżku. Marta z Magdą zajęły się jej cuceniem. Poprosiły Tomka aby poczekał w dużym pokoju. Do Tomka dotarło że to jego nieodpowiedzialne zachowanie doprowadziło do takiej sytuacji. Powinien bardzo delikatnie porozmawiać o tym z Kasią. Teraz sytuacja jeszcze bardziej się skomplikowała. Po kilkunastu minutach z pokoju Kasi wyszła Magda i powiedziała do Tomka, no i co narobiłeś? Straciłeś już żonę, co prawda nie ze swojej winy, ale teraz możesz stracić córkę. Czy tego chciałeś? Tomek nic nie odpowiedział, wiedział że Magda ma rację. Po chwili podniósł się z fotela i ze zwieszoną głową skierował się do swojego pokoju. Magda była wściekła. Co, teraz uciekasz, idziesz się napić? Tylko to potrafisz. Po chwili dodała, właściwie i tak teraz nie możesz nic zrobić. Zastanów się jednak jak teraz to odkręcisz. Ja nie wiem jak wam, tak wam tobie i Kasi można pomóc. Zastanów się nad tym dobrze. Naprawdę możesz ją na zawsze ją stracić. Teraz zejdź mi z oczu, jutro porozmawiamy. Kiedy Tomek wyszedł, Magda z wściekłości gryzła palce. Co za dureń, co on narobił? Nie mogę dopuścić do tego aby wszystko w tej rodzinie się rozleciało, tylko jak mogę im pomóc? Tomek do rana nie pokazał się w salonie. Kiedy wreszcie przyszedł, zapytał co z Kasią. Magda powiedziała że ona bardzo to przeżywa, jest w całkowitym szoku i odradziła Tomkowi jakiegokolwiek z nią kontaktu. Musisz odczekać kilka dni. Ja postaram się wszystko jej wytłumaczyć i przygotować na rozmowę z tobą. Dobrze, ale co ja mam przez ten czas robić? zapytał Tomek. Przede wszystkim, powiedziała Magda musisz przestać pić i zainteresuj się wreszcie tym co dzieje się w firmie. Masz rację powiedział, muszę się ogarnąć i przygotować do rozmowy z Kasią. Teraz wracam do swojego pokoju i zadzwonię do Izy. Poproszę ją o spotkanie i omówimy sprawy związane z firmą. Nareszcie mówisz z sensem, tylko proszę trzymaj się z daleka od butelki, powiedziała Magda. Tomek skinął głową i zniknął za drzwiami swojego pokoju. Kasia natomiast po podaniu jej leków uspokajających przespała prawie cały dzień. Po południu przyszła Iza i rozmawiała przez dwie godziny z Tomkiem. Na razie nie rozmawiali o szczegółach tego co dzieje się w firmie. Tomek nie był jeszcze gotowy do takiej rozmowy. Jego myśli krążyły wokół Kasi i Ani. O niczym innym nie mógł myśleć. Iza pożegnała Tomka i poszła do salonu. Tam razem z Magdą i Jolą zastanawiały się co mają dalej robić. Po chwili usłyszeli szlochanie z pokoju Kasi.
Natychmiast wszystkie tam poszły. Kasia obudziła się, ale widać było że jest bardzo słaba. Ta wiadomość o tym że nie jest córką Tomka całkowicie wytrąciła ją z równowagi. Jej życie po raz kolejny wywróciło się do góry nogami. Dopiero co nakryła swoją matkę na zdradzie, sama prawie została zgwałcona i omal nie straciła życia a teraz znowu otrzymała bardzo bolesny cios. Znienawidziła swoją matkę za krzywdy które ona wyrządziła jej i jej ojcu a teraz dowiaduje się że jedyna osoba która jej została i którą tak kocha, jej tata, chce się jej wyrzec. To była dla niej za dużo. Nie mogła tego zrozumieć i nie wiedziała u kogo ma szukać pomocy i wsparcia w tych trudnych dla niej chwilach. Leżała więc na łóżku i z bezsilności szlochała. Nie miała już łez ani sił żeby głośno płakać. W takim stanie zastały ją Magda, Iza i Jola. Wszystkie podeszły do niej, przytuliły mocno do siebie i starając się ją uspokoić mówiły że jeszcze wszystko się ułoży. Tata za kilka dni porozmawia z nią i na pewno wszystko jej wyjaśni. Teraz nie myśli racjonalnie. To czego się dowiedział również całkowicie wywróciło jego życie. Wiesz Kasiu, powiedziała Magda jak on cię kocha, ale nie może sobie z tym wszystkim poradzić, dlatego tak dużo ostatnio pije. My wszystkie wiemy jak on cierpi i z jakimi problemami musi się zmierzyć. Uwierz nam, nie jest mu łatwo. Prawdę mówiąc powiedziała Magda ani ja ani moi znajomi psycholodzy i psychiatrzy nie spotkali się z taką sytuacją. Prawdę mówiąc nikt nie wie jak mu pomóc. Jedyne co przychodzi nam do głowy, to to że musimy zrobić wszystko aby zostawił on przeszłość za sobą. Ty Kasiu postaraj się też go zrozumieć. Wysłuchaj jego argumentów i może wtedy kiedy on wszystko z siebie wyrzuci, znajdziemy sposób żeby choć częściowo przywrócić go do dawnego życia. Teraz przyniesiemy Ci coś do jedzenia. Musisz szybko nabrać sił. Rozmowa z tatą będzie dla Ciebie równie przykra jak dla niego, ale musicie ją odbyć. Na razie musisz odpoczywać. Ja będę przez te kilka dni takim łącznikiem między Tobą a Twoim tatą. Kiedy dojdę do wniosku że jesteście gotowi na szczerą rozmową powiem Wam o tym. Reszta będzie zależeć tylko od Was. Pamiętaj Kasiu że niezależnie co tata postanowi, on nie przestanie cię kochać. Wysłuchaj go uważnie i w żadnym razie nie zostawiaj go samemu sobie, nie odwracaj się od niego. Kasia chciała jeszcze coś powiedzieć, ale Magda przerwała jej, nie mów nic, przemyśl najpierw wszystko. Teraz zostawiamy cię. Prześpij się i nabieraj sił. Po chwili wyszły z pokoju a Kasia prawie natychmiast zasnęła. Następnego dnia Kasia wstała. Było widać że jest bardzo słaba i że bardzo cierpi. Tomek prawdopodobnie jeszcze spał, bo nie wyszedł dotąd ze swojego pokoju. Jola zrobiła śniadanie. Kiedy je zjedli Kasia zapytała Magdę czy mogą pójść na spacer do lasu, chciałaby w ciszy porozmawiać z o ostatnich wydarzeniach. Magda zgodziła się i po chwili spacerowały już po pobliskim lesie. Zaczęły rozmawiać. Była to trudna rozmowa. Kasia zadawała dużo pytań. Magda sama nie znała na wszystkie odpowiedzi a wiedziała że musi jakoś wytłumaczyć Kasi całą tą sytuację. Opowiedziała jej jak zdrada jej matki wpłynęły na psychikę Tomka. On nie może do dzisiaj w to uwierzyć. W jego oczach była ona ideałem. Ciągle myśli że to mu się śni. Kiedy uświadamia sobie że wydarzyło się o naprawdę nie może poradzić sobie z bólem jakiego doznaje. Z jednej strony nieprzytomnie i bezgranicznie kocha twoją mamę a z drugiej strony nie może jej wybyczyć tego co mu zrobiła i bardzo jej wtedy nienawidzi. Jest to sprzeczne z jego naturą, wiesz bowiem jak dobrym człowiekiem jest twój tata. Nie może tego zrozumieć i dlatego szuka pocieszenia w alkoholu. Ponadto kiedy badanie krwi wykazało że nie jest twoim biologicznym ojcem, załamał się zupełnie. Męczą go nieprawdopodobne koszmary. Ja staram się mu pomóc jak tylko potrafię. Niestety wszystkie moje wysiłki nie na wiele się zdają. Ostatnio ubzdurał sobie że jeśli sąd orzeknie oficjalnie że nie jest twoim ojcem, to te koszmary się skończą. Ja nie wiem czy tak się stanie. Ludzki mózg skrywa wiele tajemnic, więc i takie rozwiązanie jest możliwe. Wydaje mi się jednak że należy szukać innej drogi aby pomóc Tomowi. Jak sama widzisz to co on chce zrobić już doprowadziło do niewyobrażalnych szkód. Teraz nie tylko Twój tata cierpi ale również cierpisz Ty, mimo że nie jesteś niczemu winna. Myślę że nawet jeśli twój tata otrzyma oficjalne potwierdzenie tego że nie jest twoim biologicznym ojcem, w niczym mu to nie pomoże. Obawiam się że może nawet zaszkodzić. On przecież naprawdę bardzo cię kocha. Trochę go nawet rozumiem że tak upiera się przy wniesieniu sprawy do sądu. W tej chwili jest przekonany że to jest jedyna droga do pozbycia się tych koszmarów. Sądzę że z biegiem czasu poradzi sobie z tą sytuacją i wasze relacje będą takie jak przed kilkoma miesiącami. Kasia zapytała, a co ze mną, co z moimi uczuciami? Dlaczego ja mam tak cierpieć? Nie mogę odpowiedzieć ci na twoje pytania, bo sama nie znam odpowiedzi powiedziała Magda. Wiem tylko że teraz dużo zależy od ciebie Kasiu. Twój tata nigdy nie przestanie cię kochać, potrzebuje tylko trochę czasu. Musisz być cierpliwa. To bardzo trudne dla mnie powiedziała Kasia. Zrobię jednak wszystko aby tato przestał cierpieć. Pomyślałam sobie że jeśli mój widok przywołuje u taty te straszne wspomnienie, może na jakiś czas zamieszkam u Izy. Kiedy nie będzie mnie codziennie oglądać, może jego ból trochę się zmniejszy, Wiesz, powiedziała Magda zaskoczyłaś mnie. Chyba wymyśliłaś najlepszą terapię która może rzeczywiście pomóc twojemu tacie. Musimy to przegadać z Izą. Porozmawiamy z nią jak tylko wróci z pracy, tymczasem wracajmy już do domu. Kiedy przyszły, Jola poinformowała je że Tomek zjadł śniadanie, ale powiedział że musi sobie wszystko dokładnie przemyśleć, tak że przeprasza ale dzisiaj nie chce z nikim rozmawiać. Teraz jest w swoim pokoju i nie chce aby mu przeszkadzać. To nawet odpowiadało Magdzie i Kasi. Kiedy przyjdzie Iza, będą mogły swobodnie porozmawiać o pomyśle Kasi.
Po południu Iza zjawiła się w ich domu. Czekała na nią kawa i ciasto. Wszystkie usiadły w salonie i Magda powiedziała Izie co wymyśliła Kasia. Wszystkie przyjaciółki zgodziły się że jest to bardzo dobry pomysł. Iza zaproponowała żeby Kasia od razu przeniosła się do niej. Kasia od zawsze traktowała Izę jak członka swojej rodziny i mówiła do niej ciociu. Do Magdy i Joli zwracała się po imieniu. Niezależnie od formy Magda, Jola, Iza i Kasia czuły się jak jedna rodzina a poza tym były przyjaciółkami. Porozmawiały jeszcze chwilę, uzgodniły parą szczegółów i zabrały się za pakowanie rzeczy Kasi. Po dwóch godzinach wszystko zapakowały do samochodu i pojechały do Izy. Magda zobowiązała się do przekonania Tomka że to jest najlepsze rozwiązanie. Do domu wróciły późnym wieczorem. Zorientowały się że Tomek był w kuchni i zrobił sobie coś do jedzenia a teraz jest w swoim pokoju. Magda mimo prośby Tomka aby zostawić go w spokoju, poszła do niego i zapukała. Po chwili usłyszała proszę. Weszła do środka i widok jaki zastała wbrew wcześniejszym obawom pozytywnie ją zaskoczył. Tomek siedział w fotelu i coś czytał. Był ogolony i przede wszystkim trzeźwy. Magda zapytała czy mogą porozmawiać. Kiedy otrzymała zgodę, opowiedziała o wszystkim co wydarzyło się w ciągu dnia. Powiedziała o rozmowie z Kasią, o tym jak ona to przyjęła i że teraz mieszka u Izy. Tomek popatrzył na Magdę. Wiesz Magdusiu o moich uczuciach do Kasi i o wszystkich moich rozterkach związanych z wydarzeniami ostatnich miesięcy. Wiesz jakie to dla mnie trudne i że nie mogę sobie z tym poradzić, ale to co wymyśliła Kasia wydaje mi się dobrym rozwiązaniem. Mam nadzieję że pomoże nam to rozwiązać nasz problem. Wiem że muszę porozmawiać z Kasią i wytłumaczyć jej dlaczego nie chcę abym był uznawany jako jej biologiczny ojciec. Jeśli chodzi o moje uczucia do niej, nic się nie zmieniło. Dalej ją kocham i to się nie zmieni. Jednocześnie jej obecność przywołuje w mej pamięci te straszne wydarzenia z którymi nie mogę sobie poradzić. Sam nie rozumiem dlaczego mimo tego że tak bardzo jest mi bliska, czasami nie mogę znieść jej obecności. Wiem że ona nic tutaj nie zawiniła i ta świadomość dręczy mnie najbardziej. Być może, że jeśli nie będziemy się codziennie widywać pozwoli mi to inaczej spojrzeć na ten problem. Do ciebie Magdusiu mam jednak dużą prośbę. Informuj mnie codziennie co dzieje się z Kasią, jakie ma problemy i jak sobie z nimi radzi. Zapytaj ją kiedy moglibyśmy porozmawiać. Oczywiście zrobię wszystko o co prosisz. Cieszę się z tego że tak to postrzegasz, ale uważam że teraz nie nadszedł jeszcze czas abście mogli szczerze z sobą porozmawiać. Oboje doznaliście ogromnej krzywdy i musicie nabrać do tego dystansu. Potrzebujecie czasu. Ja będę was obserwować. Jeśli dojdę do wniosku, że nadszedł odpowiedni moment na rozmowę, dam znać. Teraz proponuje abyś przez kilka dni nie nawiązywał z Kasią żadnego kontaktu. Tomek westchnął i powiedział, jak zwykle masz rację, dostosuję się do twoich rad. Mam jeszcze jedną prośbę, czy od jutra moglibyśmy razem spędzać więcej czasu a widząc zdziwienie na twarzy Magdy dodał, mam na myśli czas spędzany poza domem, na przykład spacerując po lesie. Oczywiście Tomku, cieszę się bardzo z tej propozycji i z ochotą na nią przystaję, powiedziała Magda. Następne dni upływały jej na rozmowach z Kasią i Tomkiem. Jak mówi przysłowie że czas goi rany, w ich przypadku zaczęło się to sprawdzać. Po upływie tygodnia oboje wyciszyli się, emocje trochę opadły i nabrali dystansu do wydarzeń których byli uczestnikami. Magda uznała że nadszedł już czas na szczerą rozmowę i przyprowadziła Kasię do Tomka. Wiedziała że rozmowa którą mieli odbyć będzie dla nich bardzo trudna. Magda początkowo chciała być przy tej rozmowie ale po namyśle doszła do wniosku że sami powinni stawić czoła problemom. Początkowo rozmowa nie kleiła się, jednak kiedy Tomek zaczął opowiadać o swojej żonie, o tym jak się poznali i jak przebiegało ich życie, Kasia zaczęła u uwagą go słuchać. Była to opowieść o wielkiej miłości, wzajemnym zrozumieniu, szacunku i zaufaniu. Ze zrozumiałych względów Kasia nie mogła o wielu sprawach wiedzieć. Jej wspomnienia zaczęły pokrywać się z tym co mówił jej tato, dopiero od momentu kiedy miała kilka lat. Kiedy usłyszała jak była oczekiwanym dzieckiem i później tak bardzo kochanym, Kasia nie wytrzymała. Przytuliła się do swojego taty i zaczęła płakać. Tomek po chwili też nie mógł dłużej ukrywać swojego wzruszenia i też się rozpłakał. Kasia po chwili zapytała, tato dlaczego kiedy tak bardzo mnie kochasz, chcesz się mnie wyrzec. To nie tak Kasiu powiedział. To bardzo skomplikowane. Sam tego nie mogę zrozumieć. Ja nie chcę się ciebie wyrzec. Cały czas bardzo cię kocham, ale teraz kiedy wiem że nie jestem twoim biologicznym ojcem coś we mnie pękło. Ta miłość do ciebie z jakiś niezrozumiałych dla mnie powodów stała się inna. Musisz mnie zrozumieć, ja codziennie przeżywam istne tortury. Nie mogę już tego znieść. Ciągle prześladuje mnie myśl że jeśli formalnie przestanę być twoim ojcem, to te koszmary się skończą. Nie wiem czy tak będzie, nie wie tego również Magda, ale jak tego nie zrobię boję się że zwariuję. Kasiu moje uczucia do ciebie nie zmienią się, ale muszę tak postąpić. Jak dotąd żadna terapia nie uwolniła mnie od tych koszmarów. To jest ostatnia deska ratunku. Czy ty mnie rozumiesz? Kasia po chwili milczenia powiedziała,
– Magda długo ze mną o tym rozmawiała, ja sama też próbowałam cię zrozumieć. Nie chcę żebyś cierpiał tak strasznie jak dotąd. Wiem jak mnie kochasz i jak ja cię kocham. Jeśli ty nie widzisz innego sposobu, zrób to tatusiu. To mówiąc mocno wtuliła się w jego ramiona. Później bardzo długo jeszcze rozmawiali z sobą. Kiedy po prawie dwóch godzinach Magda weszła do pokoju, oboje siedzieli na kanapie przytuleni do siebie. Ich twarze były jakby trochę spokojniejsze. Magda wysłuchała uważnie tego co jej przekazali i powiedziała. Sądzę że ta jedna szczera rozmowa nie rozwiąże twojego problemu Tomku. Myślę że Kasia powinna dalej mieszkać u Izy ale sądzą że od czasu do czasu możecie się spotykać. To powinno wam obojgu wyjść na dobre. Tomek i Kasia bardzo chętnie przystali na takie rozwiązanie. Po jakimś czasie Magdzie wydawało się że Tomek zrobił się jakby spokojniejszy. Częściej wychodził z domu i zaczął interesować się sprawami firmy. To dobrze rokowało na przyszłość. Magda miała nadzieję że Tomek zrezygnuje z tego niemądrego jej zdaniem pomysłu wystąpienia do sądu o zaprzeczenie ojcostwa. Kiedy wydawało się że może tak się stać, Tomek i Kasia dostali wezwanie do sądu na rozprawę w sprawie usiłowania gwałtu. Ta wiadomość bardzo wstrząsnęła Tomkiem. Znowu zamknął się w sobie i przesiadywał w swoim pokoju unikając rozmów z kimkolwiek. Magda bała się aby znowu nie sięgnął po alkohol. Niestety jej obawy potwierdziły się. Któregoś dnia rano Tomek wyszedł ze swojego pokoju zupełnie pijany. Magda jak zwykle próbowała z nim rozmawiać, ale Tomek nie słuchał żadnych argumentów, powiedział tylko że wszystko wróciło ze zdwojoną siłą. Magda próbowała wszystkiego aby odciągnąć go od butelki. Niestety przez kilka następnych dni nie bardzo jej to wychodziło. Dopiero kiedy organizm Tomka był już w takim stanie że nie przyjmował żadnych pokarmów, Tomek zrozumiał że przeholował. Od tego dnia starał się dojść do siebie ograniczając ilość wypijanego codziennie alkoholu. Po następnych kilku dniach Tomek przestał pić. Widać było jak bardzo źle to nadużywanie alkoholu wpłynęło na jego kondycję, ale wszyscy jego przyjaciele cieszyli się że znowu walczy. Postanowili jeszcze bardziej wspierać go w tym. Zbliżał się termin rozprawy. Tomek chodził przygnębiony, ale po alkohol już nie sięgał. Magda postanowiła pojechać do szpitala w Branicach aby dowiedzieć się co słychać u Ani. Wcześniej spotkała się i Martą. Od niej dowiedziała się że Ania nie jest w zbyt dobrej formie. Coraz mocniej docierało do niej jaką krzywdę wyrządziła swojej rodzinie. Bardzo często zamykała się w sobie. Zapadała się jakby w inny świat i wtedy nie było z nią kontaktu. Czasami tylko płakała i pytała”dlaczego”. Kiedy dowiedziała się o terminie rozprawy, przez cały tydzień z nikim nie chciała rozmawiać. Marta obawiała się że jej udział w rozprawie będzie niemożliwy. Na szczęście od kilku dni Ania zaczęła zachowywać się normalnie. Marta zmniejszyła jej dawki przepisanych jej leków i Ania zaczęła znowu rozmawiać z Martą. Powiedziała że bardzo boi się procesu. Boi się ujawnienia nagrań z tego co wydarzyło się kilkanaście lat temu i tych ostatnich z jej dawnego domu. Obawiała się również że może ponieść odpowiedzialność za to że nie broniła swojej córki, kiedy Andrzej próbował ją zgwałcić. Najbardziej jednak bała się spotkania z Kasią i Tomkiem. Wstydziła się spojrzeć im w oczy. Jednak wiedziała że musi się z tym zmierzyć i zrobi wszystko aby uczestniczyć w tej rozprawie. Miała nadzieję że uda się jej wykazać przed sądem że wbrew temu co jest na tych taśmach, ona nie robiła tego z własnej woli. Robiła to pod przymusem aby chronić swoją rodzinę. Jakkolwiek to brzmi, taka jest prawda. Zrobiła błąd, wypiła za dużo alkoholu. Chciała trochę poflirtować ale nic więcej. Dlaczego tak się stało że poszła do łóżka z Andrzejem tego naprawdę nie wie. Prawie nic z tych momentów nie pamięta. Dopiero tutaj w szpitalu dowiedziała się że prawdopodobnie dosypano jej do drinka jakiś narkotyk, który całkowicie wyłączył jej zdolność nad kontrolowaniem swojego zachowania. Niestety tego nie można już udowodnić. Gdyby następnego dnia poddała się odpowiednim badaniom można byłoby wykryć narkotyki w jej organizmie i wykazać że te przypuszczenia mogą okazać się prawdą. Niestety Ania nie miała pojęcia że była pod wpływem narkotyków a później była zastraszana i bita prze Andrzeja. Bojąc się o swoją rodzinę robiła wszystko co ten bydlak jej kazał. Teraz bardzo żałuje że nie powiedziała od razu wszystkiego Tomkowi. Może ich małżeństwo by przetrwało i rodzina dalej byłaby razem ciesząc się życiem. Niestety ona brnęła w kłamstwa dalej i straciła wszystko. Po wielu rozmowach z Martą postanowiła walczyć, jeśli nie o swoją rodzinę to przynajmniej o prawdę. Miała nadzieję że jeśli sąd przyjmie jej wyjaśnienia za prawdziwe i wiele osób spojrzy na nią inaczej. Magda widziała jak ona strasznie cierpi i jak przeżywa utratę swojej rodziny. Kiedy opowiedziała jej jak Tomek przeżywa to wszystko, Ania zbladła i powiedziała, Magdusiu nawet nie wiesz co bym dała za to aby to nigdy się nie wydarzyło. Wielokrotnie myślałam o śmierci ale to nie pomogło by ani Tomkowi ani Kasi. Teraz żyję nadzieją że jak wszystko szczerze opowiem to ich nastawienie do mnie zmieni się. Pragnę tylko jednego, aby oni mi wybaczyli. Magdzie autentycznie zrobiło się żal Ani. Postanowiła że porozmawia jeszcze raz z Tomkiem i Kasią. Może rzeczywiście coś dobrego z tej rozmowy wyniknie, chociaż znając ich zdanie w tym temacie sama w to nie wierzyła.
Nadszedł dzień rozprawy. Kasia występowała w nim jako pokrzywdzona a Ania i Tomek jako świadkowie. Przed wejściem na salę wszyscy spotkali się przed drzwiami. Widać była na ich twarzach jak bardzo to przeżywali. Każe z nich jednak przeżywało to inaczej. Kasia gardziła swoją matką i czuła do niej nienawiść. Ania nienawidziła, ale siebie. Poza tym świadomość tego że tylko ona jest winna tej całej sytuacji nie pozwalało jej normalnie funkcjonować. Jej nerwy były w strzępach a stan psychiczny w rozsypce. Tomek najbardziej chyba to przeżywał. Nie mógł sobie poradzić z tym co się wydarzyło. Z jednej strony nienawidził Ani, z drugiej natomiast kochał ją nieprzytomnie. Ta huśtawka uczuć od miłości do nienawiści wykańczała go psychicznie. Potrzebował pomocy ale jak dotąd nikt nie znalazł lekarstwa na jego cierpienia. Kiedy siedzieli już wszyscy na sali rozpraw, wprowadzono Andrzeja. Wydawało się że tylko on jeden niczym się nie przejmował. Stał w miejscu dla oskarżonych i z podniesioną głową przyglądał się zgromadzonym w tej sali. Z jego ust nie schodził uśmiech. Wydawało się jakby wyraz jego twarzy mówił, nic mi nie zrobicie. Jesteście marnymi ludźmi nie wartymi mojego zainteresowania, frajerami których należy wykorzystywać. Ten dobry humor wynikał z tego że prokurator mógł tylko oskarżyć go próbę gwałtu a i to oskarżenie nie było poparte mocnymi dowodami. Obrońca Andrzeja miał nadzieję że szybko je podważy i jego klient zostanie uniewinniony. Przebieg procesu wskazywał niestety na to że tak może się stać. Do pewnego momentu. Mniej więcej w połowie rozprawy współpracownik prokuratora wszedł na salę rozpraw i wręczył prokuratorowi jakąś paczkę i plik dokumentów. Prokurator poprosił o krótką przerwę, wysłuchał swojego współpracownika, przejrzał dokumenty i zwrócił się do sądu z prośbą o włączenie do akt sprawy nowych dowodów. Poinformował również Sąd o tym że rozszerza akt oskarżenia o próbę zabójstwa. Wywołało to spore zamieszanie na sali. Sąd zgodził się z prośbą prokuratora i nakazał odtworzenie przedstawionego nagrania. Prokurator dodatkowo wyjaśnił że dysponuje opinią biegłych sądowych o autentyczności tego nagrania. To co wszyscy zobaczyli rzucało nowe światło na wydarzenia które rozegrały się w domu Tomka. Na nagraniu które już znajdowało się w aktach sprawy poprawiono jakość dźwięku i teraz wszyscy mogli wyraźnie słyszeć jak Andrzej groził Kasi, że ją zabije jak nie będzie mu posłuszna. Ponadto widać było wyraźnie jak Andrzej złapał Kasię za głowę i uderzał nią o podłogę krzycząc, teraz zabiję cię ty mała dziwko. Gdyby nie interwencja Ani która rzuciła się na Andrzeja bijąc go po głowie i odciągnęła go od Kasi on z pewnością zrealizowałby swój zamiar. To nagranie pokazało wszystkie szczegóły zdarzenia. Po jego obejrzeniu Sąd nie miał już żadnych wątpliwości i zmienił kwalifikację czynu popełnionego przez oskarżonego na usiłowanie zabójstwa. Po godzinie ogłoszono wyrok, dwadzieścia pięć lat pozbawienia wolności dla Andrzeja. Z jego twarzy zniknął wreszcie ten jego uśmieszek. Wiedział na pewno że jeśli kiedykolwiek wyjdzie z więzienia będzie już zupełnie starym człowiekiem. Wszyscy zgromadzeni na sali mieli poczucie że nareszcie sprawiedliwości stało się zadość. Kasią, Anią i Tomkiem targały całkiem inne emocje. Kasia przekonała się że jej matka, co prawda z opóźnieniem ale rzuciła się na jej ratunek. Prawdopodobnie uratowała jej życie. Ania poczuła że jej zapewnienia o tym że nie była w pełni świadoma tego co się z nią dzieje, kiedy pierwszy raz zdradziła Tomka a później robiła to pod wpływem szantażu dowodziły że mówiła prawdę. Miała świadomość że to ją nie usprawiedliwia, ale miała nadzieję że to co ludzie usłyszeli na procesie, pozwoli im trochę łagodniej ją oceniać. Jeśli chodzi o Tomka, to co zobaczył i usłyszał wprowadziło w jego myślach jeszcze większy zamęt. Po skończonej rozprawie jej uczestnicy i obserwatorzy opuszczali salę rozpraw w milczeniu. Byli jeszcze w szoku po tym co zobaczyli na taśmach. Nie zupełnie wiedzieli jak mają ocenić te wydarzenia. Ania chciała porozmawiać z Kasią i Tomkiem, lecz oni nie mieli na to ochoty. Tomek co prawda zatrzymał się, ale tylko po to by powiedzieć Ani że to co zobaczył nie usprawiedliwia jej i niczego w jego ocenie nie zmienia. Kasia nie chciała w ogóle patrzyć na swoją matkę. Po chwili oboje z Tomkiem opuścili budynek sądu. Po przyjeździe do domu, nikomu nie chciało się rozmawiać o procesie. Rozmawiali o jakiś nieistotnych sprawach. Wszyscy byli jednak świadomi tego że wyrok sądu nie kończy sprawy i nie rozwiązuje ich problemów. Wiedzieli że w najbliższym czasie będą musieli wrócić jeszcze raz do oceny tych wydarzeń. Przez kilka następnych dni unikano tego tematu. Kasia zajęła się spawami którymi zajmują się wszystkie nastolatki. Poza tym starała się tak zorganizować sobie czas aby była zajęta przez cały dzień. Chciała w ten sposób pozbawić się możliwości myślenia o swojej matce, o tym co ona jej zrobiła. Chciała całkowicie wymazać ją ze swojej pamięci. Z Tomkiem sprawa wyglądała inaczej. On zbyt mocno Kochał Anię aby mógł przestać o niej myśleć. Jego nastrój zmieniał się bardzo często. Raz chciał puścić wszystko w niepamięć i wrócić do niej a później z kolei nie mógł jej wybaczyć i chciał aby na zawsze zniknęła z jego życia. Nigdy nie wiedział w jakim nastroju się obudzi i jak będzie myślał o Ani. Codziennie rozmawiał o swoich odczuciach z Magdą. Ona widziała jak Tomek cierpi ale nie wiedziała jak ma mu pomóc. Przebywając z nim ciągle poznawała najgłębiej skrywane cechy jego charakteru. Przekonała się że jest dobrym i prawym człowiekiem. Znając całą historię miłości Tomka i jego żony, nie mogła zrozumieć dlaczego Ania tak właśnie postąpiła. Nie mogła też zrozumieć Tomka, że mimo wszystko dalej ją kochał. Po jakimś czasie Maga zorientowała się że coraz częściej zaczyna myśleć o Tomku inaczej niż o swoim przyjacielu. Powoli zaczynała się w nim zakochiwać. Kiedy to wreszcie zrozumiała, przestraszyła się. Nie wiedziała czy w takiej sytuacji mogła zajmować się nim jako terapeutka. Chciała nawet poprosić o radę swojego znajomego profesora. Po namyśle, na razie zrezygnowała z tego pomysłu. Postanowiła poczekać. Jeśli nie będzie mogła już zapanować nad swoimi uczuciami, pojedzie do profesora i poprosi go o radę. Na razie starała się myśleć o Tomku jak o przyjacielu. Po jakimś czasie Tomek niespodziewanie dla wszystkich poprosił Kasię, Izę Magdę i Jolę o rozmowę. Kiedy usiedli wszyscy w fotelach w salonie, Tomek powiedział. Znacie wszyscy historię mojej rodziny. Wiecie co wydarzyło się ostatnio i jakie są tego skutki. Wiecie również jak to wszystko wpływa na moją psychikę. Jak rujnuje to moje życie i jak wpływ ma to na nasze wzajemne relacje. Widzicie codziennie jaką toczę walką z samym sobą. Nie mogę sobie poradzić ze swoimi odczuciami i nie mogę podjąć ostatecznej decyzji. Postanowiłem wypróbować ostatni sposób który w moim odczuciu mógłby mi pomóc w zamknięciu raz na zawsze tego etapu w moim życiu. Podjąłem nieodwołalną decyzję, że wniosę sprawę o zaprzeczenie ojcostwa i proszę nie namawiajcie mnie do wycofania tego pozwu. Zapanowała cisza. Jego bliscy oczywiście wiedzieli o takim zamiarze Tomka ale mieli nadzieję że tego nie zrobi. Tomek spojrzał na Kasię i powiedział. Kasieńko wiesz jak bardzo cię kocham i mam nadzieję że wybaczysz mi to co chcę zrobić. Rozmawialiśmy już na ten temat. Wiesz jak ważne jest to dla naszego dalszego życia. Wiem że rozumiesz moje powody, wiem też że i dla ciebie w pewnym sensie takie rozwiązanie byłoby korzystne. Mam nadzieję a właściwie jestem przekonany że paradoksalnie to formalne postanowienie o braku pokrewieństwa spowoduje zacieśnienie naszych więzi. Sądzę że nasza wzajemna miłość będzie jeszcze większa. Jeśli myślisz inaczej, to powiedz to teraz. Kasia milczała chwilę i powiedziała. Tatusiu, wiele o tym myślałam i doszłam do wniosku że masz całkowitą rację. To wyjdzie nam tylko na dobre. Moja miłość do ciebie nie zmieni się. Twoja do mnie, jestem przekonana też nie. Zawsze będziesz moim tatą a ja dla ciebie ukochaną córeczką. Wnieś więc sprawę do sądu i zamknijmy ten rozdział naszego życia raz na zawsze. Po tych słowach zapadła długa cisza. Wszyscy wiedzieli że już nic więcej nie można było dodawać do tego co zostało powiedziane. Oczywiście wszystkim było bardzo smutno. Znali historię tej wielkiej miłości i nikt nie spodziewał się takiego zakończenia. Każdy z obecnych wiedział że nie ma dobrego rozwiązania. Cokolwiek Tomek by zrobił, to i tak wiele osób by ucierpiało. Tak właśnie się działo. Nie można było tak tego zostawić. Trzeba było podjąć jakąś decyzję i Tomek właśnie ją podjął. Jakie będą jej skutki? czas pokaże. Od tego dnia ich wzajemne relacje zmieniły się. Dotychczasowe napięcie powoli zmniejszało się. Wydawało się że znowu w ich rodzinie zagości spokój. Podobnie w życiu Ani następowały zmiany. Jej stan zdrowia poprawił się na tyle że dalszy pobyt w szpitalu nie był konieczny. Ania wróciła do domu w Opolu. Postanowiła podjąć pracę. Mogła co prawda wrócić do firmy w której miała udziały ale to nie wchodziło w grę. Wiedziała że nie byłaby tam dobrze przyjęta. Postanowiła założyć swoją firmę. Z racji swojego wykształcenia zdecydowała się na założenie firmy zajmującej się doradztwem prawnym dla przedsiębiorstw i prowadzeniem rozliczeń podatkowych. Zatrudniła kilkunastu specjalistów i po kilku miesiącach jej firma rozpoczęła działalność. Sama zajęła się sprawami organizacyjnymi. Wydawało się że oddanie się całkowicie pracy w firmie pozwoliło jej zapomnieć o przeszłości. Marta była bardzo zadowolona z widocznego powrotu Ani do pełni zdrowia psychicznego. Często spotykała się z Magdą i rozmawiały o Ani. Tomkowi z początku o niczym nie mówiły. Po pewnym czasie Magda biorąc pod uwagę dobry stan psychiczny Tomka opowiedziała mu wszystko czego dowiedziała się o Ani. Tomek przyjął to nad wyraz spokojnie. Magda sądziła że powoli zaczyna zapominać o Ani. Niestety to były tylko pozory. Na Tomku te informacje wywarły ogromne wrażenie. Wróciły dawne wspomnienia. Tomek ukrywał to przed Magdą, ale czuł że te huśtawki nastrojów znowu do niego wrócą. Postanowił zrobić wszystko aby przyspieszyć termin rozprawy o zaprzeczenie ojcostwa. Spotkał się ze swoim adwokatem i poprosił go aby zrobił wszystko żeby rozprawa mogła odbyć się jak najszybciej. Magda zauważyła z przerażeniem zmianę w zachowaniu Tomka. Znowu zaczął pić więcej alkoholu niż zwykle. Stał się milczący i przestał się interesować sprawami domowymi i firmowymi. Magda zrozumiała że popełniła błąd opowiadając mu o tym co robi Ania. Natychmiast zadzwoniła do swojego znajomego psychiatry prosząc o radę. Profesor po wysłuchaniu relacji z ostatnich wydarzeń, doradzał jej aby nie robiła nic ponadto co dotychczas. Sądził że jeśli Tomek zobaczy że wszystko w jego otoczeniu nie uległo zmianie, uspokoi swoje myśli i po jakimś czasie wszystko powinno wrócić do normy. Poprosił tylko aby Magda informowała go wszystkich zmianach w nastrojach Tomka. Magda trochę uspokoiła się, ale postanowiła z większą uwagą przyglądać się Tomkowi. Ostatnio bowiem, widząc znaczną poprawę w zachowaniu Tomka, troszkę odpuściła. Poza tym zaczęła postrzegać go trochę mniej jako pacjenta a więcej jak osobę w której zaczęła się zakochiwać. Teraz żałowała że powiedziała Tomkowi co robi Ania. Bała się żeby nie zrobił on jakiegoś głupstwa. Od zawsze była przeciwna składaniu pozwu o ustalenie ojcostwa, ale Tomek uparł się i nie było siły aby odwieść go od tego pomysłu. Teraz musiała zrobić wszystko aby zapanować nad emocjami Tomka. Jego stan nie poprawiał się do czasu kiedy przyszło pismo z sądu informujące o terminie rozprawy. Tomek z dnia na dzień zmienił się. Przestał pić i znowu zaczął wykazywać zainteresowanie wszystkim co działo się wokół. Stał się dawnym pogodnym Tomkiem. Magdzie i pozostałym domownikom wróciła nadzieja że tym razem te pozytywne zmiany zostaną na zawsze. Na rozprawę Tomek poszedł sam, to znaczy bez córki. Magda miała jednak nadzieje że pójdzie tam również Kasia. Niestety ona dalej miała ogromny żal do swojej matki i nie chciała jej oglądać. Ania przyszła na rozprawę z ogromnym poczuciem winy. Ale miała nadzieję że mimo wszystko dojdzie do porozumienia z Kasią. Kiedy zobaczyła że ona nie przyszła, dotarło do niej że Kasia nigdy jej nie wybyczy tego że przez jej zdradę zniszczyła życie wielu ludziom. Było jej smutno i bardzo żałowała po raz nie wiadomo który tego, co wyrządziła swoim najbliższym. Niestety nie mogła cofnąć czasu by to wszystko odkręcić. Mogła mieć tylko nadzieję że kiedyś Tomek i Kasia wybaczą jej. Tylko ta myśl pozwoliła jej na powrót do w miarę normalnego życia, ale co to było za życie w którym codziennie budziła się z poczuciem winy. Na razie nie mogła niczego zrobić. Pozostało jej tylko czekać i mieć nadzieję że kiedyś coś zmieni się na lepsze. Podczas rozprawy potwierdziła to co było napisane w opinii biegłych. Stwierdziła że ojcem Kasi nie jest Tomek. Nie chciała albo nie mogła powiedzieć kto jest jej ojcem. Kiedy to mówiła spojrzała w twarz Tomkowi. Zobaczyła człowieka zupełnie załamanego psychicznie. Na jego twarzy widziała niedowierzanie, żal, miłość i nienawiść. To było dla niej za dużo. Zapragnęła z całych sił rzucić się na Tomka. Chciała go jeszcze raz przeprosić i błagać o wybaczenie. Z jej ust wyrwał się krzyk, Tomku wybacz mi, kocham cię ponad wszystko i nie mogę bez ciebie żyć. Pomóż mi. Chciała podejść do niego, gdy nagle wszystko odpłynęło. Ania z krzykiem wybacz, przewróciła się na podłogę i straciła przytomność. Natychmiast wezwano lekarza. Rozprawa została przerwana. Po godzinie kiedy stan Ani poprawił się, sędzia ogłosił postanowienie o braku pokrewieństwa między Tomkiem a Kasią. Tomek wysłuchał tego ze spokojem, ale wdać było ile go to kosztowało. Wydawało się w pewnym momencie że jemu też będzie potrzebna pomoc lekarska, zdołał się jednak opanować. Popatrzył na Anię. Chciał coś powiedzieć, otwierał już usta, gdy nagle z jego oczu zaczęły płynąć łzy. Z gardła wyrwał mu się jakiś niewyraźny krzyk. Tomek odwrócił się w kierunku drzwi i prawie biegiem opuścił salę rozpraw. Równie szybko wyszedł z Sądu. Krzyknął do Magdy. Wieź mnie jak najszybciej do domu.
Po przyjeździe nie chciał z nikim rozmawiać. Od razu poszedł do swojego pokoju. Magda opowiedziała o przebiegu rozprawy i o tym co działo się kiedy sędzia ogłosił postanowienie o braku pokrewieństwa między Tomkiem i Kasią. Iza i Jola bardzo były ciekawe wszystkich szczegółów, natomiast Kasia stwierdziła że niewiele ją to obchodzi, żal jej tylko taty i po chwili wyszła z domu. Magda kilkakrotnie podchodziła pod drzwi pokoju Tomka prosząc go by wyszedł porozmawiać z nimi. Była ciekawa jak teraz będzie sobie radził ze swoimi uczuciami. Miała nadzieję że ostateczne zamknięcie spraw z Anią pozwoli mu wrócić do normalności. Tomek jednak nie chciał wyjść ze swojego pokoju. Rano Magda przeżyła niemały szok. Tomek wyszedł a właściwie wytoczył się ze swojego pokoju całkowicie pijany. Magda nie mogła uwierzyć w to co zobaczyła. Podeszła do Tomka i zaprowadziła go do łazienki. Później zaparzyła mocnej kawy i czekała aż Tomek wyjdzie z łazienki. Zaprowadziła go do pokoju i poprosiła o wypicie kawy. Powiedziała że przyjdzie do niego kiedy tylko Kasia pójdzie do szkoły. Nie mogła dopuścić do tego aby ona zobaczyła go w takim stanie. Po jakieś godzinie poszła do pokoju Tomka. On spał. Zobaczyła że kubek po kawie był pusty. Usiadła bezradnie i przyglądała się śpiącemu Tomkowi. Na chwilę otworzył oczy i powiedział, nie wytrzymam tego dłużej, zrób proszę coś albo mnie zabij. Popatrzył tak jakoś dziwnie w jej oczy i ponownie zasnął. Zdała sobie sprawę z tego że cały jej wysiłek włożony w to aby Tomkowi pomóc wyzwolić się z dręczących go koszmarów poszedł na marne. Zrobiło się jej bardzo smutno. Tak bardzo chciała mu pomóc. Niestety wszystkie metody zawiodły. Wiedziała jak Tomek cierpi i jak bardzo chciałby wyrwać się z tego koszmaru. On zdawał sobie sprawę z tego że jeśli to się nie uda, jego życie może się skończyć w dosłownym tego słowa znaczeniu. Był przekonany że kiedy usłyszy postanowienie sądu o tym że nie jest biologicznym ojcem Kasi, Ania stanie się dla niego zupełnie obojętna. Niestety nic to nie zmieniło a jej błagania o wybaczenie wykrzyczane w sądzie jeszcze bardziej rozstroiły jego psychikę. Magda miała nadzieję że jutro znajdzie sposób aby mu pomóc. Teraz postanowiła czuwać przy nim cały czas i pilnować żeby nic więcej już dzisiaj nie wypił, lub chociaż niewielką ilość. Pomyślała że może kiedy będzie przy nim cały czas spróbuje zainteresować go innymi sprawami jak choćby ułożenia nowych relacji z Kasią, przestanie myśleć o Ani. Wiedziała że to będzie bardzo trudne. Chciała jeszcze raz wrócić do metody którą stosowała wcześniej. Wydawało się że przyniosła ona pożądane wyniki. Miała wtedy nadzieję że te pozytywne efekty będą trwałe. Okazało się że niestety że tak nie było. Musiała popełnić gdzieś jakiś błąd. Może po prostu zbyt krótko ją stosowała. Postanowiła jeszcze raz wszystko sobie przemyśleć. Siedząc obok Tomka miała całą noc na przemyślenia. Tomek obudził się około południa następnego dnia. Widać było że nie czuje się dobrze. Z wysiłkiem wstał i poszedł do łazienki. Po powrocie położył się z powrotem do łóżka. Magda zrobiła mu śniadanie i zaparzyła mocnej kawy. Tomek wypił tylko kawę. Na jedzenie nie miał ochoty. Magda chwilę milczała przyglądając się Tomkowi. Po chwili zapytała, powiedz mi Tomku co się dzieje. Sam przecież mówiłeś że jeśli otrzymasz oficjalne potwierdzenie braku pokrewieństwa z Kasią, pozwoli ci to zapomnieć o Ani i ułatwi powrót do normalnego życia. Tomek popatrzył na Magdę i powiedział. Masz rację, byłem przekonany że tak się stanie ale kiedy zobaczyłem jak Ania przeżywa te okropne wydarzenia i jak cierpi z tego powodu, coś we mnie pękło. Sam tego nie rozumiem. Wszystkie emocje wróciły ze zdwojoną siłą. Nie mogę poradzić sobie z nimi. Proszę cię Magdusiu znajdź sposób na wyzwolenie mnie z tego koszmaru. Ja naprawdę nie mam już sił aby z tym walczyć. Z całych sił chcę uwolnić się od myślenia o Ani, ale nie potrafię. Magda musiała powstrzymywać się z całej siły aby nie rozpłakać się. Widziała jak strasznie cierpiał ten człowiek który z każdą chwilą stawał się dla niej coraz bliższy. Na razie nie wiedziała jak ma mu pomóc, ale przysięgła sobie że zrobi wszystko aby Tomek znowu był szczęśliwym człowiekiem. Praktycznie cały dzień Tomek przeleżał w łóżku. Pocieszające było to że nie wypił ani kropli alkoholu. Następnego dnia Magdzie udało się namówić go do wyjścia na spacer do pobliskiego lasu. To miejsce zawsze miało doskonały wpływ na Tomka. Po takim spacerze czuł się zawsze mocniejszy psychicznie i chętnie rozmawiał o swoich problemach. Tak było i tym razem. Powiedział Magdzie o wszystkim co dręczyło go po wyjściu z sądu. Był świadomy tego że musi całkowicie odgrodzić się od Ani. Miał mu w tym pomóc ten proces sądowy. Wydawało się że rzeczywiście tak się nie stanie. Niestety zachowanie się Ani zniweczyło te nadzieje. Tomek okazał się zbyt słaby aby całkowicie wyrzucić z siebie wspomnienia o Ani. Mało tego, błaganie jego byłej żony o przebaczenie spowodowały że był skłonny to zrobić. Był moment kiedy chciał przyciągnąć ją do siebie. Pragnął znowu tulić ją w ramionach i zapomnieć o przeszłości. W ostatniej jednak chwili opamiętał się i wybiegł z budynku sądu. Niestety te wydarzenia spowodowały że koszmary wróciły i znowu wrócił do picia. Nie chciał tego robić ale był zbyt słaby aby przeciwstawić się temu. Wiedział że sam sobie z tym nie poradzi. Kiedy zobaczył że wszyscy chcą mu pomóc i że Magda zawsze jest obok niego, postanowił że musi zrobić wszystko aby wyzwolić się spod wpływu tego nałogu. Przeczuwał że nie będzie to łatwe. Magda też wiedziała jakie to będzie trudne, dlatego postanowiła że będzie dbać o to aby miał on wsparcie od wszystkich swoich przyjaciół. Przez kilka następnych tygodni stan psychiczny Tomka wyraźnie poprawiał się. Wydawało się że ta dyskretna opieka jaką był otoczony przez swoich przyjaciół przynosi efekty. W rozmowach unikano tematu Ani. Tomek również nie pytał o nią. Niestety do czasu. Kiedyś przyjechała Marta. Tomka nie było w domu więc można było swobodnie rozmawiać o stanie zdrowia Tomka. Marta poruszyła również temat Ani. Okazało się że po tym co wydarzyło się na ostatniej rozprawie w sądzie, Ania w stanie głębokiego szoku została przewieziona do szpitala do Branic. Jej stan praktycznie wykluczał możliwość powrotu do pracy. Właśnie w tej też sprawie Marta przyjechała. Trzeba było uporządkować wszystkie sprawy Ani związane z jej działalnością zawodową. Marta powiedziała że są dni w których jej stan psychiczny jest dobry. Wtedy zdaje sobie sprawę z tego co się wokół niej dzieje. Jest jednak świadoma tego że nie będzie już miała siły na zajmowanie się firmą. Chciała by formalnie uporządkować sprawy jej udziałów w firmie. Prosiła aby Marta porozmawiała z Izą na ten temat i aby namówiła ją do odwiedzenia jej w Branicach. Kiedy Magda zapytała o obecny stan psychiczny Ani, Marta powiedziała że cierpi ona na ciężką depresję i według jej wiedzy nigdy w pełni nie odzyska zdrowia. Nie jest ona psychicznie chora, ale poczucie winy i świadomość tego że już nic nie można zrobić aby mogła odzyskać Tomka i Kasię, uniemożliwia jej normalne funkcjonowanie. Magda zapytała czy gdyby Tomek jej wybaczył i mogli być razem to czy wróciła by do normalnego życia, Marta powiedziała że jest to bardzo prawdopodobne. W tym momencie do pokoju wszedł Tomek. Wszystkie przyjaciółki zamilkły. Nie spodziewały się że on wróci tak szybko. Były kompletnie zaskoczone. Ostatnią rzeczą którą chciały to to, żeby usłyszał on co mówią o Ani. Magda z niepokojem spojrzała na twarz Tomka i wiedziała już wszystko. Jego twarz go zdradziła,
– Tomek słyszał o czym rozmawiały. Nie wiedząc co powiedzieć, poprosiła aby napił się z nimi kawy. Tomek odmówił i tłumacząc się zmęczeniem przeprosił je i poszedł do swojego pokoju. Marta po chwili pożegnała się i poszła do Izy, aby omówić z nią sprawy o które prosiła ją Ania. Magda obawiała się o reakcję Tomka na to co usłyszał o Ani. Jednak ku jej zaskoczeniu w następnych dniach on nic o Ani nie wspominał. Ponieważ jego wcześniejsze wnioski o przebudowę domu uzyskały wszystkie wymagane pozwolenia, Tomek bardzo zaangażował się w doglądanie prac budowlanych. Magda była bardzo zadowolona. Miała nadzieję że zajęcie się Tomka wszystkimi sprawami domowymi, budową i pracą w firmie pozwalały mieć nadzieję że temat Ani już nie wróci. Marta omówiła z Izą pokrótce to o co prosiła ją Ania. Obiecała że zastanowi się nad szczegółami i jak Ania będzie w dobrej kondycji psychicznej jest gotowa ją odwiedzić. Marta opowiedziała również o rozmowie w domu Tomka i wyraziła obawę że jeśli Tomek słyszał o czym rozmawiają może to mieć niekorzystny wpływ na jego psychikę. Iza podzielała obawy Marty. Umówiły się że teraz zachowają większą ostrożność kiedy będą cokolwiek mówić o Ani. Marta pożegnała się. Obiecała że zadzwoni za kilka dni i opuściła dom Izy. Przez następne dni nic nie wskazywało na to że informacja o Ani usłyszana przez Tomka miała jakieś negatywne skutki. Wręcz przeciwnie. Zaangażowanie Tomka w różne codzienne sprawy bardzo wzrosło. To były niestety tylko pozory. Tomek nie mógł przestać myśleć o Ani. Zdecydował jednak że skoro nie może o niej zapomnieć to nie będzie z tym walczyć, ale postanowił ukrywać przed otoczeniem swoje prawdziwe odczucia. To nie było jednak dla niego łatwe. Z czasem nauczył się panować nad swoimi myślami. Tak mu się przynajmniej wydawało. W ciągu dnia sprawiał wrażenie że zupełnie zapomniał o Ani. W nocy natomiast jego myśli ciągle kręciły się wokół niej. W tajemnicy przed wszystkimi, udało mu się wykorzystując swoje dawne znajomości namówić jedną z pielęgniarek pracujących w szpitalu w Branicach do przekazywania mu informacji o Ani. Było to o tyle łatwe że jej mąż zatrudniony był w jednej z filii jego firmy i miał wobec niego dług wdzięczności. Od tej chwili był najlepiej poinformowaną osobą ze wszystkich którzy znali Anię. Paradoksalnie ta wiedza o tym co w danej chwili robi Ania, jak się czuje i co mówi nie wpływała niekorzystnie na niego, ale spowodowała że jego stan psychiczny szybko się poprawiał. Zauważyli to wszyscy jego bliscy a szczególnie Magda. Była ona najbardziej zainteresowana tym aby Tomek zupełnie zapomniał o Ani. Coraz bardziej zakochiwała się w Tomku i czekała tylko na dogodny moment aby mu o tym powiedzieć. Zauważyła że również Tomek zaczął inaczej na nią patrzeć. To rodziło w nadzieję. Wiedziała jednak, że chcąc osiągnąć upragniony cel, musi postępować bardzo ostrożnie. Po kilku tygodniach wszystko wokół Tomka powoli wracało do normy. Relacje z Kasią choć troszkę dziwne ale były bardzo serdeczne. Powoli oboje znowu zaczęli nabierać do siebie zaufania. Kasia zrozumiała że jej tata nie mógł postąpić inaczej. Dla niego bardzo ważną sprawą było rozdzielenie biologicznego ojcostwa od ojcostwa formalnego. Długo nie mogła tego zrozumieć ale kiedy nie zauważyła żadnej różnicy w traktowaniu jej przez swojego tatę, zaczęła traktować tą sytuację jako normalną. Kochała swojego ojca, jeszcze bardziej niż przed tym formalnym stwierdzeniem braku istnienia między nimi biologicznego pokrewieństwa. Nie miała do niego pretensji, za wszystko winiła swoją matkę. Bardzo natomiast współczuła swojemu tacie że tak cierpiał z powodu zrobionej mu krzywdy. Wiedziała że mimo stwarzanych pozorów, jego ból nie zmniejszał się. Chciała mu pomóc więc swoje kontakty z nim zacieśniała jak tylko było to możliwe. Starała się nie przysparzać mu żadnych zmartwień. Uczyła się doskonale i była wzorową córką. Widziała jaki był z niej dumny. Tomek czuł życzliwość jaką okazywali mu jego najbliżsi i sprawiało mu to dużą przyjemność. Coraz częściej na jego twarzy gościł uśmiech. Czasami tylko kiedy otrzymywał niepokojące informacje dotyczące Ani, jego nastrój pogarszał się. Chodził wtedy smutny i taki jakiś przygaszony. Tych huśtawek nastroju nie rozumieli jego bliscy. Zastanawiali się często co może mieć na to wpływ. Nie wiedzieli niestety że Tomek cały czas interesuje się losem Ani, a on sam strzegł bardzo tej tajemnicy. Kiedy ten zły nastrój mijał, Tomek ze zdwojoną energią rzucał się w wir pracy. W tym czasie Iza w porozumieniu z prawnikami firmy ułożyła plan rozwiązania problemów Ani. Kiedy była gotowa, zadzwoniła do Marty. Ponieważ stan Ani był dobry, Iza wybrała się do Branic aby się z nią spotkać. Ich spotkanie nie było już takie przyjazne i radosne jak kiedyś. Było to spotkanie znajomych których kiedyś łączyła wielka przyjaźń. Dzisiaj spotykały się tylko żeby uregulować szereg problemów prawnych. Ania chciała przekazać Kasi swoje akcje w firmie i całą swoją firmę doradczą. Iza wiedziała oczywiście o tym i przywiozła odpowiednie projekty prawnych rozwiązań. Ania wszystko zaakceptowała bez zastrzeżeń. Pozostało tylko notarialnie potwierdzić te ustalenia. Marta zgodziła się aby Ania opuściła szpital na te kilka dni potrzebne do zakończenie wszystkich jej spraw. Iza zawiozła Anię do jej wynajętego domku w Opolu i umówiły się że sukcesywnie będą kończyć wszystkie sprawy. Zaczęły od akcji w firmie. Zgodnie z życzeniem Ani wszystkie akcje miała otrzymać jej córka Kasia. Miała też zostać właścicielką jej firmy doradczej. Kasia była jeszcze niepełnoletnia i to trochę komplikowało sprawę. Znaleziono jednak rozwiązanie. Do czasu uzyskania przez nią pełnoletności we wszystkich sprawach Kasię miała reprezentować Iza. Ania miała nadzieję że spotka swoją córkę, jednak Kasia nie chciała się z nią spotkać. Powiedziała tylko Izie że jeszcze teraz nie jest na to gotowa, ale w przyszłości być może że spotka się z Anią. Te słowa wzmocniły w Ani nadzieję na to że już niedługo ich wzajemne relacje poprawią się. W ciągu kilku dni wszystkie sprawy zostały załatwione. Ania opuściła wynajęty domek. Z całego majątku zostawiła sobie tylko pieniądze które miała na koncie. Po kilku dniach wróciła do Branic. Tylko w tym szpitalu czuła się bezpiecznie. Znalazła wiele bratnich dusz z którymi mogła rozmawiać i które ją rozumiały. Zdawała sobie sprawę że poza szpitalem nie mogłaby normalnie funkcjonować, chyba żeby Tomek i Kasia wybaczyli jej i pozwolili wrócić do siebie. Wiedziała że jest to prawie niemożliwe ale tylko nadzieja że tak się kiedyś stanie pozwalała jej jakoś znosić to szpitalne życie. Tymczasem życie Tomka i jego najbliższych toczyło się normalnie. Przebudowa domu dobiegała końca. Dom został tak przeprojektowany że po dawnym salonie nie pozostał żaden ślad. Jego miejsce zajmował teraz duży podjazd z którego wchodziło się do dużego holu a z niego do pozostałych pomieszczeń. Teraz ten dom w niczym nie przypominał dawnej rezydencji. Nikomu z domowników nie kojarzył się również z tymi okropnymi wydarzeniami sprzed kilku lat. Teraz wszyscy przeprowadzili się z małego domku w którym dotychczas mieszkali do tej wspaniałej rezydencji. Zajęli prawą część domu, patrząc od wejścia. Lewą Tomek postanowił przeznaczyć na pomieszczenia biurowe. Tutaj mieli pracować pracownicy których obowiązki służbowe nie wymagały kontaktów z klientami. Tym sposobem Tomek osiągnął to co chciał. W ciągu dnia dom tętnił życiem, natomiast po godzinach pracy był oazą spokoju. Wszystkim domownikom takie rozwiązanie bardzo odpowiadało. Wydawało się że wszystkie kłopoty tej rodziny to już przeszłość. Od bardzo dawna nikt nie wspomniał o Ani. Magda była coraz bliżej momentu w którym chciała wyznać Tomkowi swoją miłość. Nie wiedziała niestety że myśli jej ukochanego zajęte są w dalszym ciągu rozmyślaniem o Ani. W tym czasie Kasia przygotowywała się do matury. Skończyła osiemnaście lat i formalnie była współwłaścicielką rodzinnej firmy i właścicielką firmy doradczej którą dostała od Ani. Jednak teraz nie angażowała się w zgłębianiu tajników pracy w tych firmach. Ze Tomkiem i Izą uzgodnili że po maturze podejmie studia prawnicze i wolnym czasie będzie odbywać coś na kształt stażu w tych firmach. W tym czasie tak jak dotychczas, Iza w imieniu Kasi kierowała pracą w tych firmach. W tym czasie wydarzyło się coś co spowodowało że znowu w zachowaniu Tomka nastąpiły niepokojące zmiany. Zaczęło się podobnie jak kiedyś. Często chodził on zamyślony i jakby nieobecny. Przestał interesować się firmą i znowu zaczął zaglądać do kieliszka. Nikt nie wiedział że Tomek cały czas miał dostęp do informacji o Ani. Kiedy dowiedział się jak ona bardzo cierpi z powodu tego co zrobiła i że jedynym jej marzeniem jest to aby Tomek i Kasia jej wybaczyli, zrobiło mu się jej bardzo żal. Dawne rozterki wróciły. Jego nastrój zmieniał się kilka razy w ciągu dnia. Czasami bliski był aby jej wybaczyć. Zamówił nawet kilka razy taksówkę aby do niej pojechać i tulić ją w ramionach wybaczając jej wszystko. Po chwili jednak widział przed swoimi oczami sceny z jej udziałem, kiedy go zdradzała. Wtedy nienawidził jej ze wszystkich sił. Sięgał po alkohol, pił, płakał i wył z rozpaczy. Pił tak długo aż padał zupełnie zamroczony na łóżko. Magda i pozostali domownicy byli zrozpaczeni. Obawiali się że jego stan psychiczny jest na skraju całkowitego załamania. Poproszona o pomoc Marta też nie mogła znaleźć wytłumaczenia jego zachowania się. Tomek troszkę się wyciszył kiedy Kasia zdawała maturę. Zdawał sobie sprawę że takie jego zachowanie się może wpłynąć negatywnie na zdawanie przez Kasię egzaminów. Po pomyślnie zdanej maturze Kasia zdała celująco egzaminy na Wydział Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego i została przyjęta na pierwszy rok studiów. Tomek starał się zachowywać się normalnie. Chciał aby Kasia mogła w spokoju świętować i podobnie jak on, Ania i Iza mogła cieszyć się wypoczywając nad Jeziorami Turawskimi. Po jej wyjeździe Tomek znowu wrócił do picia. Nikt nie miał pojęcia jaką toczy z sobą walkę. Tymczasem on jak nigdy dotąd strasznie cierpiał. Każdej nocy budził się. Jego ciałem wstrząsał dreszcz. Myśl o Ani nie pozwalała mu normalnie funkcjonować. Ona była najważniejszą osobą w jego życiu. Bez niej nie mógł funkcjonować. Jednocześnie nie mógł dokonać wyboru, wybyczyć czy dalej nienawidzić. Ten brak zdecydowania powoli zabijał go. Dotychczas udawało mu się przed otoczeniem ukryć prawdę, a była ona taka że bez Ani nie mógł żyć. Z nią po tym co mu zrobiła też nie wyobrażał sobie życia. W tajemnicy przed wszystkimi prowadził coś w rodzaju pamiętnika gdzie zapisywał wszystkie swoje odczucia. Nieustannie prowadził z sobą nieprawdopodobnie wyniszczającą go walkę. Niestety zaczął ją przegrywać. Widział starania wszystkich jego bliskich mu osób, ale to była walka którą tylko on sam mógł wygrać lub przegrać. Powoli w jego umyśle dojrzeć zaczęła myśl o ostatecznym rozwiązaniu. Jeszcze coś kazało mu nie poddawać się i walczyć dalej. Widział z jakim oddaniem Magda robi wszystko aby mu pomóc. Wyczuwał że ona go kocha. Był pewny że gdyby znalazł się sposób aby mógł zapomnieć o Ani, z Magdą mógłby jeszcze stworzyć szczęśliwy związek. Niestety tych myśli które nękały go codziennie nie mógł się pozbyć. Doszedł do przekonania że jedynym rozwiązaniem jego problemów będzie odebranie sobie życia. Kiedy przeanalizował wszystkie za i przeciw, podjął decyzję,
– popełni samobójstwo.
Od tego momentu uspokoił się i pozornie zaczął się normalnie zachowywać. Jego najbliżsi odetchnęli z ulgą, byli przekonani że nareszcie Tomek poradził sobie z dręczącymi go koszmarami. Jedynie Magda miała jakieś nieokreślone przeczucia że coś tutaj jest nie tak. Serce podpowiadało jej że musi natychmiast podjąć jakieś kroki by zapobiec jakiemuś nieszczęściu. Nie miała pojęcia co to może być, ale jej ciało ostrzegało ją że może wydarzyć się coś potwornego. Magda otrzymała zaproszenie do uczestniczenia w sympozjum zorganizowanym dla psychologów we Wrocławiu. Początkowo nie chciała jechać, ponieważ to sympozjum i jakieś kursy doskonalące miały trwać dwa tygodnie. Wewnętrznie czuła że nie powinna tam jechać. Coś jej mówiło że nie może zostawić Tomka samego. Zadzwoniła do Marty i umówiły się na rozmowę. Długo rozmawiały o Tomku i jego ostatniej przemianie. Obie doszły do wniosku że nie jest to normalne. Zastanawiały się co kryje się za taką postawą. Nie wyobrażały sobie że nagle Tomek który przez lata strasznie cierpiał, praktycznie z dnia na dzień pozbył się tych wszystkich koszmarów. Było to co najmniej dziwne. W końcu doszły do wniosku że dobrze by było porozmawiać o tym z ich znajomym psychiatrą. Ponieważ Magda otrzymała zaproszenie na sympozjum do Wrocławia, uznały że będzie to doskonała okazja do zastanowienia się i znalezienia przyczyn nagłej zmiany w zachowaniu się Tomka. Ponieważ Magda miała w dalszym ciągu jakieś obawy przed zostawieniem Tomka samego, Marta obiecała jej że będzie częściej do niego zaglądać i codziennie będzie dzwonić do Joli. Gdyby działo się coś niepokojącego natychmiast przyjedzie do domu Tomka. Uspokojona Magda podjęła decyzję o uczestniczeniu w tym sympozjum. Omówiła wszystko z Tomkiem i Jolą. Spakowała się i poniedziałek pojechała do Wrocławia. Cały czas jednak dręczyło ją dziwne przeczucie że coś złego niedługo się wydarzy. Codziennie wieczorem dzwoniła do Tomka i długo z nim rozmawiała. Nie zauważyła nic niepokojącego w głosie Tomka i to ją uspokoiło. Rozmowy z profesorem również przekonywały ją że rzeczywiście mogło tak zdarzyć się że po latach cierpienia, organizm Tomka nareszcie zaczął walczyć i wszystko wskazuje na to że wróci on do normalnego życia. Niestety wszyscy bardzo się mylili. Tomek po podjęciu decyzji zajął się przygotowywaniem swojego samobójstwa. Zaczął od tego że nagrał na komputerze swoje pożegnanie ze swoimi najbliższymi. Opowiedział o swoim życiu. O tym jaki był szczęśliwy z Anią i jak jej zdrada rujnowała wszystko co było dla niego tak ważne. Dużo czasu poświęcił również swojej córce Kasi. Mówił jaka była ważna w jego życiu i jakim ciosem była dla niego wiadomość że nie jest on jej biologicznym ojcem. Nie mógł sobie z tym poradzić. Nie mógł również zrozumieć motywów jakimi kierowała się Ania zdradzając go. Mimo wszystko kochał do szaleństwa dwie tak ważne dla niego osoby. Nie mógł jednak zapomnieć i dlatego podjął decyzję o odebraniu sobie życia. Próbował wszystkiego aby pozbyć się z pamięci tych okropnych zdarzeń. Próbowali pomóc mu również jego najbliżsi. Niestety nie udało się, więc on nie ma innego wyjścia. Przeprasza wszystkich ale prosi aby zrozumieli jego decyzję, on po prostu nie ma już siły na dalszą walkę. Kiedy skończył to nagranie, przystąpił do realizacji swojego planu. Musiał wymyślić coś co usprawiedliwiało by jego wyjazd wieczorem z domu. Wyjazdy w ciągu dnia nie wzbudzały podejrzeń Joli ale wieczorem na pewno obudziły by w niej czujność i mogłaby ona przeszkodzić mu w realizacji jego planu. Któregoś dnia udał się na cmentarz i za odpowiednio dużą kwotę namówił pracowników zakładu pogrzebowego do sprzedania mu worka do przewozu zwłok. Trochę ich to zdziwiło, z początku nawet nie chcieli o tym słyszeć, ale kiedy dostali za to więcej niż ich miesięczna pensja, bez zbędnych pytań przynieśli Tomkowi taki worek. Następnego dnia Tomek pojechał do kilku banków i dokonał odpowiednich operacji finansowych. Chciał maksymalnie uprościć swoim spadkobiercom procedury związane z otrzymaniem ofiarowanych im pieniędzy. Następnie udał się do znajomego adwokata, gdzie sporządził testament i zobowiązał go do przypilnowania aby spadkobiercy otrzymali wszystko szybko i bez zbędnej zwłoki. Dużą część pieniędzy w euro i biżuterię zdeponował w specjalnie na ten cel wynajętej skrytce zabezpieczonej odpowiednim hasłem, które w zalakowanej kopercie zdeponował u notariusza i zobowiązał go by po jego śmierci przesłał tą kopertę adwokatowi.
Do domu wrócił po kilku godzinach. Jola natychmiast zaczęła go wypytywać o przyczynę dla której był tak długo poza domem. Oczywiście tę troskę uzasadniła tym że musiała już dwa razy odgrzewać obiad. Kiedy Tomek zastanawiał się na wymyśleniem jakiegoś wiarygodnego wytłumaczenia, zadzwoniła Magda. Ucieszył się podwójnie, nie musiał tłumaczyć się Joli a teraz jak nigdy potrzebował rozmowy z Magdą. Wiedział że jest to ich ostatnia rozmowa, więc chciał żeby to swoiste pożegnanie na zawsze pozostało w jej pamięci. Zależało mu na tym aby Magda zachowała o nim jak najlepsze zdanie. Rozmawiali bardzo długo. Magda jakby coś przeczuwając wielokrotnie pytała go jak się czuje i może dobrze będzie jak ona skróci swój pobyt na tym sympozjum i wróci wcześniej. Tomek musiał włożyć wiele wysiłku w to aby Magda nie wyczuła z prowadzonej rozmowy że dzieje się z nim coś nienormalnego. Po wielu zapewnieniach, Tomkowi wydawało się że przekonał Magdę aby pozostała jeszcze te kilka dni we Wrocławiu. Nie był jednak pewny czy ona go posłucha. Musiał więc się spieszyć. Wszystkie potrzebne rzeczy do wykonania swojego planu miał już przygotowane wcześniej. Jedynie musiał zrobić kilka dziur w tym worku który kupił od pracowników zakładu pogrzebowego i natychmiast wymyślić jakiś sposób na usprawiedliwienie wyjazdu teraz z domu. Poszedł do garażu i za pomocą wiertarki nawiercił kilka otworów w tym worku. Następnie z telefonu komórkowego zadzwonił do kierownika Przystani jachtowej w Turawie i poprosił go aby za kilka minut zadzwonił na jego domowy numer telefonu i osobie która odbierze powiedział że musi pilnie z nim porozmawiać w bardzo ważne sprawie. Z garażu poszedł do domu i powiedział Joli że jest zmęczony i pójdzie się położyć. Po kilku minutach Jola przyszła do jego pokoju i powiedziała że dzwoni kierownik przystani i ma do niego jakąś ważną sprawę. Tomek wziął słuchawkę i udawał że rozmawia. Wcześniej rozłączył się ale dalej udawał że jest bardzo zły że przeszkadza mu się o takiej porze. Po kilku chwilach tej udawanej rozmowy Tomek powiedział do Joli która cały czas była przy tej rozmowie, że jego jacht został poważnie uszkodzony i musi natychmiast przyjechać na przystań. Powiedział że nie bardzo ma ochotę na to ochotę, ale policja która też tam jest prosiła go żeby jednak tam przyjechał. Jola powiedziała, skoro policja nalega to nie masz wyjścia, musisz jechać. Tomek westchnął i powiedział, masz rację Jolu, muszę jechać. Pocałował ją policzek i powiedział, dziękuję ci za wszystko, śpij dobrze ja muszę jechać. To mówiąc wyszedł do garażu i po chwili wyjeżdżał już ze swojego domu w kierunku Turawy. Do Joli po chwili dotarło że to zachowanie Tomka nie było normalne. Coś było nie tak. Złapała za telefon i próbowała dodzwonić się do niego. Niestety nie odbierał. Zadzwoniła więc do tego kierownika z którym wcześniej rozmawiał. On też nie odbierał. Jola nie wiedziała co robić, bała się że coś złego się szykuje. Zadzwoniła do Magdy i opowiedziała o wszystkim. Ona przestraszyła się nie na żarty. Kazała Joli dzwonić do skutku do tego kierownika. Powiedziała że natychmiast wyjeżdża z Wrocławia. Jola po kilku próbach wreszcie dodzwoniła się do tego kierownika. Zapytała co się stało z jachtem Tomka i dlaczego musiał on po nocy jechać na przystań. Kierownik powiedział że jest w swoim domu i nie kazał Tomkowi przyjechać. Dodał że to Tomek prosił go aby do nich zadzwonić. Jola była już pewna że stanie się coś złego. Powiedziała temu kierownikowi aby pojechał na przystań, może znajdzie tam Tomka. Jeśli go tam nie będzie to ma natychmiast zawiadomić policję, bo prawdopodobnie mogło się coś złego stać. Zadzwoniła jeszcze do Magdy która była już w połowie drogi od ich domu, powiedziała czego się dowiedziała i poinformowała ją że sama też natychmiast wyjeżdża do Turawy. Kiedy dotarła do przystani zastała tam jej kierownika, który stwierdził że jacht Tomka zniknął. Po chwili zjawiła się policja i po wysłuchaniu Joli i kierownika wypłynęli na jezioro szukać tego jachtu. Tymczasem Tomek który wcześniej dotarł na przystań zaczął przygotowania do rozstania się z tym światem. Odcumował jacht i wypłynął na jezioro. Po kilkunastu minutach zatrzymał jacht, wszedł do kabiny, usiadł przy stoliku i napisał trzy listy. Dwa z nich zakleił a jeden pozostawił otwarty. Wszedł na pokład i zaczął wkładać na siebie worek w którym chciał wskoczyć do jeziora. Nie było to takie proste ale po kilku próbach udało mu się wejść do środka. Usiadł na siedzeniach przy jednej z burt, przerzucił nogi na zewnątrz i zabrał się za zasuwania od wewnątrz zamka błyskawicznego który był wszyty w ten worek. Wszystko to robił jakby był w jakimś amoku. Nie myślał o niczym innym tylko o tym aby jak najszybciej znaleźć się w wodzie. Chciał żeby nareszcie jego koszmary skończyły się. Kiedy po kilku minutach udało mu się zasunąć ten zamek, przechylił się przez burtę i worek z jego ciałem powoli zanurzał się w wodach jeziora. Tomek przez jeden z otworów które zrobił wcześniej aby woda dostała się szybciej do środka mógł jeszcze przez jakiś czas obserwować powierzchnię wody. Zauważył że jakaś łódka płynie w jego kierunku i wtedy wpadł w panikę. Zdał sobie naglę sprawę z tego że to co robi jest najgłupszą rzeczą którą wymyślił w swoim życiu. Zrozumiał że aby odzyskać spokój mógł po prostu wybaczyć Ani i wspólnie poszukać rozwiązania problemu. Jego śmierć niczego nie rozwiązywała a wręcz przeciwnie z całą pewnością przysporzy całej jego rodzinie i wszystkim przyjaciołom dodatkowych zmartwień. Kiedy to wreszcie do niego dotarło zapragnął z całych sił żyć. Ogarnął go nieprawdopodobny strach. Widząc w oddali płynącą w jego kierunku łódkę, zaczął wzywać pomocy. Krzyczał, ratunku, jestem tutaj wyciągnijcie mnie. Jednocześnie usiłował wydostać się z tego worka. Próbował rozsunąć ten zamek. Niestety podejmowane w panice próby nie na wiele się zdały. Dotarło do niego że znalazł się w śmiertelnej pułapce. Zaczął wykonywać gwałtowne ruchy całym ciałem aby opóźnić opadanie na dno jeziora worka z nim w środku. Jednocześnie przeraźliwie krzyczał wołając o pomoc. Te wysiłki nie zdały się na nic. Tomek bardzo chciał żyć. Szarpał się i rzucał na wszystkie strony i krzyczał najgłośniej jak tylko mógł. Niestety nikt go nie słyszał. Widział co prawda jak jakaś łódka powoli zbliżała się w jego kierunku, ale nic nie wskazywało na to że go zauważono. Z przerażeniem stwierdził że worek w którym on się znajdował powoli zanurzał się w wodę. Kiedy już przez wywiercony otwór nie widział nic, w akcie desperacji usiłował przegryźć ten worek. Niestety nie miał już sił na nic. Ostatnie co zobaczył przed utratą świadomości to te najszczęśliwsze chwile spędzone ze swoją rodziną a szczególnie z Anią. Próbował jeszcze wzywać pomocy, ale woda zalewała już jego płuca i powodowała straszliwy ból uniemożliwiający wydobycie z krtani jakiegokolwiek dźwięku. Po chwili nie czuł już nic. Jego ciało uwięzione w worku powoli pochłaniały wody jeziora.
EPILOG
Magda z Jolą czekały na pomoście przystani jachtowej i z niepokojem czekały na jakiekolwiek wiadomości od ludzi zajmujących się poszukiwaniem jachtu Tomka. Po jakimś czasie dołączyła do nich Iza zawiadomiona przez Magdę. Trzy przyjaciółki w milczeniu wpatrywały się w wody jeziora. Przeczuwały że stało się coś strasznego ale każda odsuwała takie myśli od siebie, dlatego nie mówiły nic. Po kilku godzinach policyjna motorówka przyholowała i przycumowała do przystani jacht Tomka. Policjanci powiedzieli że prawdopodobnie Tomek popełnił samobójstwo. Wskazują na to listy które znaleziono na jachcie. Magda, Iza i Jola były w totalnym szoku. Nie trafiało do nich to co usłyszały. Policjanci dodali że poszukiwania ciała trwają. Powiedzieli że jutro nasze znajome mogą zgłosić się na posterunek policji. Zostaną im przekazane listy które znaleziono na jachcie. Wtedy dopiero dotarło do Magdy i jej przyjaciółek co tak naprawdę się stało. Nagle wszystkie zaczęły płakać. Powtarzały, to niemożliwe, to nie wydarzyło się naprawdę. Niestety wszystko wskazywało na to że tak właśnie jest. Policjanci zaproponowali aby wróciły one do domu a jeśli coś nowego się wydarzy zostaną o tym powiadomione. Magda z przyjaciółkami postanowiły jednak pozostać na miejscu i czekać na wyniki poszukiwań ciała Tomka. Jeśli będzie trzeba przenocują w hotelu obok przystani. Całodzienne i nocne poszukiwania nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Następnego dnia zaangażowano w poszukiwania płetwonurków również spoza województwa, ale i to nie doprowadziło do odnalezienia ciała. Podjęto decyzję o rozszerzeniu poszukiwań na całym jeziorze, ale i to również nic nie dało. Po kilkunastu dniach zdecydowano o zakończeniu poszukiwań. Bliscy Tomka nie mogli się z tym pogodzić. Nie dość że trudno było im uwierzyć w śmierć Tomka, to jeszcze brak ciała uniemożliwiał zorganizowanie pogrzebu. W listach które otrzymano z policji, Tomek wyjaśniał motywy decyzji o swoim samobójstwie. Pisał to o czym od dawna mówił, że nie może poradzić sobie z ciągłą walką z sobą. Nie może zdecydować się czy ma ciągle nienawidzić Ani, czy ma jej wybaczyć. To jest dla niego za trudne i dlatego wybrał jedyne jego zdaniem rozwiązanie. Prosił swoje przyjaciółki aby pojechały do Ani i przekazały jej list od niego. Szczególnie zależało mu na tym aby pojechała też Kasia. Magda postanowiła odczekać jeszcze kilka dni, ale kiedy przyszło pismo z prokuratury umorzeniu śledztwa, postanowiła porozmawiać z Kasią i Izą o prośbie Tomka. Kasia od kilkunastu dni była w domu. Kiedy dowiedziała się co wydarzyło się nad jeziorem natychmiast przyjechała. Bardzo przeżywała śmierć jej ukochanego ojca. Po przeczytaniu listu jaki dla niej zostawił, załamała się całkowicie. Chodziła po domu jakby chciała znaleźć swojego tatę. Mimo tylu dowodów na to że popełnił on samobójstwo nie mogła w to uwierzyć. W głębi serca wierzyła że nie jest to prawdą. Nie chciała w ogóle z nikim o tym rozmawiać. Do swojej matki też nie chciała pojechać. Magda musiała włożyć wiele wysiłku w to aby Kasię przekonać. Kiedy po kilku tygodniach wreszcie się to udało, wszystkie trzy po wcześniejszej rozmowie z Martą ustaliły termin odwiedzin i pojechały do Branic. Zastały Anię w dobrym zdrowiu. Kiedy zobaczyła Kasię bardzo się ucieszyła. Magda widząc jej radość nie miała odwagi powiedzieć jej o śmierci Tomka, oddała jej tylko list jaki on dla niej zostawił. Kasia natomiast powiedziała:
posłuchaj ten mój przyjazd tutaj nie ma nic wspólnego z tym że chcę ci wybaczyć, wręcz przeciwnie. Oskarżam cię o spowodowanie śmierci mojego ojca. Ania zesztywniała słysząc te słowa. Jak to? Tomek nie żyje? czy to jakiś żart? Nie to jest prawda odpowiedziała Kasia. Przeczytaj ten list. My nie znamy jego treści. Napisał go Tomek i prosił abyśmy tu przyjechały i przekazali go tobie. Czytaj więc, może są tam jeszcze jakieś prośby Tomka skierowane do nas. Kiedy go przeczytasz, wszystkie natychmiast stąd wyjedziemy. Ania była w szoku. To było dla niej za dużo. Najpierw doznała ogromnej radości kiedy zobaczyła swoją córkę i jej dawne przyjaciółki a później przeżyła ogromny szok słysząc słowa Kasi. Wstała z krzesła na którym dotychczas siedziała, przez chwilę wahała się co ma zrobić. Chciała coś powiedzieć ale słowa ugrzęzły w jej krtani. Otworzyła list i zaczęła czytać. W miarę jak to robiła jej twarz stawała się najpierw biała a później szara. Krzyknęła tylko nie, to nie tak. Tomku ja nie chciałam. Więcej nie mogła już powiedzieć. Jej usta poruszały się bezgłośnie, nie słychać było nic. Wyciągnęła ręce w kierunku swojej córki a kiedy ta odsunęła się, Ania z jękiem upadła na podłogę i straciła przytomność. Natychmiast próbowano udzielić jej pomocy. Kiedy lekarze zabrali Anię, Kasia podniosła upuszczony przez nią list i zapytała czy można go przeczytać. Magda powiedziała, na razie nie. Nie jest adresowany do nas. Ania sama zdecyduje czy ma nam powiedzieć czy nie jaką treść on zawiera. Trzeba poczekać aż poczuje się lepiej. Po kilku godzinach przyszła Marta. Powiedziała że nie ma dobrych wiadomości. Ania doznała rozległego wylewu i jeśli przeżyje to z pewnością będzie miała duże problemy zdrowotne. W tej sytuacji Magda zdecydowała aby przeczytać to co Tomek napisał do Ani.
Magda czytała na głos to co ten list zawierał. Wszystkie oczywiście doskonale wiedziały jak bardzo Tomek kochał Anią, ale nie zdawały sobie sprawę z tego jaka była to ogromna miłość. Tomek opisywał dokładnie ich życie. Jak się poznali i jak z każdym dniem starał się spełnić jej wszystkie marzenia. Cieszył się kiedy widział jaka jest szczęśliwa. Był przekonany że Ania odwzajemnia jego miłość. Kiedy okazało się że niekoniecznie, nie mógł w to uwierzyć. Z początku myślał że to jest jakiś okropny sen i zaraz się obudzi a wtedy wszystko będzie wyglądać jak zawsze. Znowu będą się kochać miłością bezgraniczną i czystą. Pisał że był gotowy zrobić dla niej wszystko żeby czuła się bezpieczna i kochana. Przeżył ogromny wstrząs kiedy okazało się że ta tak uwielbiana przez niego istota zdradziła go i o mało nie doprowadziła do śmiercie jego drugiej wielkiej miłości, jego córeczki Kasi. Po rozmowie z Anią gotowy był uwierzyć że była ona zmuszana szantażem do zdrady. Nie rozumiał tego. Pytał ją wielokrotnie dlaczego nie powiedziała mu o tym. Na pewno zrozumiał by w jakim położeniu ona znajdowała się wtedy i z całą pewnością wybaczyłby jej to co zrobiła. Tak było do czasu kiedy obejrzał nagrania z tego co wydarzyło się w jego domu. Na nagraniu widać było jak zachowuje się jego żona. Nic nie wskazywało na to że była ona w jakikolwiek sposób zmuszana do seksu. Mało tego, słychać było z jaką czułością odnosiła się do tego rzekomego gwałciciela. Nagranie wyraźnie pokazywało że to ona była inicjatorką tego seksu. Ponadto okazało się że kiedy jej kochanek chciał zgwałcić ich córkę, ona nic nie zrobiła aby ją przed tym ochronić. Zareagowała dopiero wtedy kiedy ich córka nieprzytomna z rozbitą głową leżała na podłodze i jej życie było zagrożone. Tego Tomek nie mógł zrozumieć i o to miał do niej największe pretensje. To nie mieściło mu się w głowie że mogła patrzeć spokojnie jak jej kochanek próbował siłą zmusić jej córkę do uprawiania we trójkę seksu. Jego żona nie protestowała. Na jej twarzy pojawił się nawet uśmiech zadowolenia. W tym momencie Tomek znienawidził Anię. Nie znajdował żadnego usprawiedliwienia tego co ona zrobiła. Stała się ona dla niego osobą pozbawioną jakichkolwiek ludzkich uczuć. Tomek poświęcił setki godzin na analizowaniu tego co się wydarzyło. Nie mógł zrozumieć postępowania Ani. Przeprowadził wiele rozmów na ten temat z Magdą i różnymi psychiatrami. Niestety oni również nie potrafili mu racjonalnie wytłumaczyć tego co zrobiła Ania. Tomek został więc z tym sam. Próbował znaleźć wytłumaczenie. Niestety im więcej o tym myślał tym bardziej niczego nie mógł zrozumieć. Zauważył natomiast u siebie niepokojące objawy. Wpadał coraz częściej w apatię. Nic go nie interesowało, na nic nie miał ochoty. Widział jak Magda starała mu się pomóc i miał nadzieję że przy jej pomocy wróci do normalnego życia. Niestety z upływem czasu zaczęły go męczyć koszmary przypominające mu o tych strasznych wydarzeniach. Wyniszczały one nie tylko jego psychikę ale również ciało. Do tego wszystkiego doszły myśli o tym że może lepiej będzie jak przebaczy Ani. Takie myśli przypominające o nienawiści a za chwilę o możliwości puszczenia wszystkiego w niepamięć spowodowały że Tomek zaczął zdawać sobie sprawę z tego że prędzej czy później zwariuje. Nie mógł wybaczyć Ani jej zdrady ani nie potrafił pozbyć się w stosunku do niej nienawiści i całkowitej pogardy. Nie mógł zrozumieć motywów jej postępowania. Jednocześnie coraz bardziej uświadamiał sobie że kocha ją do szaleństwa i żyć bez nie może. Próbował też wszystkich sposobów aby wymazać Anię ze swojej pamięci. Skoro nie udało mu się, postanowił że jedynym rozwiązaniem będzie odebranie sobie życia. Wiedział że ta decyzja skrzywdzi wiele bliskich mu osób, ale nie mógł postąpić inaczej. Na koniec napisał że chociaż nie rozumie dlaczego Ania tak postąpiła, to wybacza jej i odchodzi na zawsze dotrzymując przysięgi małżeńskiej, że będzie ją kochać aż do śmierci. Magda skończyła czytać. Wszystkie trzy przyjaciółki jednocześnie podeszły do siebie, przytuliły się mocno i długo szczerze płakały. Kiedy po dłuższej chwili uspokoiły się trochę poszły jeszcze do gabinetu Marty. Chwilę porozmawiały o stanie zdrowie Ani i szansach na jej wyzdrowienie. Magda oddała Marcie list adresowany do Ani, pożegnały się i pojechały do domu. Były świadome że czeka je jeszcze do załatwienia wiele spraw administracyjnych i sądowych związanych ze śmiercią Tomka. Ciała co prawda nie znaleziona ale nikt nie miał wątpliwości że jego życie się skończyło. Równocześnie skończyło się ono w jakimś sensie dla wszystkich przyjaciół Tomka. Od tego momentu nic już nie będzie takie jak kiedyś, ale życie ma swoje prawa i trzeba dostosować się do nich i egzystować dalej. Moja praca nad opisaniem tej historii również dobiegła końca. Przeczytałem napisany tekst jeszcze raz. Zastanawiałem się przez chwilę czy czegoś nie pominąłem lub czy należałoby może coś jeszcze dopisać. Po zastanowieniu się uznałem że wszystko czego się dowiedziałem, wiernie opisałem i żadnych poprawek nie trzeba tutaj wnosić. Ze smutkiem ale i z ulgą zakończyłem wszystkie sprawy związane z pisaniem i zająłem się przesyłaniem tekstu do mojego wydawcy. W tym momencie zadzwonił telefon. Zdziwiło mnie to bardzo ponieważ była godzina druga w nocy. Nie miałem ochoty na jakiekolwiek rozmowy. Byłem zmęczony i chciałem pójść spać. W końcu jednak odebrałem ten telefon. Dzwoniła Iza. Byłem zaskoczony. Przez chwilę próbowałem zorientować się o co jej chodzi. Zrozumiałem tylko, stało się coś nieprawdopodobnego, musisz natychmiast przyjechać. Starałem się ją uspokoić i dowiedzieć się o co chodzi. Iza przestała mówić, jednak po chwili powiedziała. Mogę powiedzieć tylko że chodzi o Tomka. Pomyślałem że na pewno znaleziono jego zwłoki. Kiedy zapytałem Izę czy o to chodzi, usłyszałem jeszcze raz że wszystkiego dowiem się kiedy przyjadę. Nie miałem ochoty z takiego powodu jechać tysiąc kilometrów. Iza nie dawała jednak za wygraną. Odmówiłem stanowczo. Wtedy w słuchawce usłyszałem głos Krysi. Witaj Marku powiedziała. Zamurowało mnie dosłownie. Nie mogłem wykrztusić słowa, kiedy ona powiedziała, Marku musisz przyjechać i to natychmiast. Zaufałeś mi poprzednio więc zrób to jeszcze raz. Uwierz że to co się wydarzyło jest zupełnie niewiarygodne i wszystko co napisałeś teraz nabierze innego wymiaru. Gdyby mi ktoś o tym powiedział to bym nie uwierzyła, ale jestem tu na miejscu i oglądam to co się tu dzieje. Zapewniam cię że twój przyjazd jest naprawdę konieczny. Znajdziesz tutaj jeszcze lepszy materiał na książkę niż poprzednio. Perspektywa spotkania się z Krysią była bardzo nęcąca, ale chciałem dowiedzieć czegoś więcej o tej historii którą jak się domyśliłem mam opisać. Niestety niczego się nie dowiedziałem. Krysia powiedziała tylko, przyjedź proszę. To „proszę” przekonało mnie. Powiedziałem dobrze zaraz zarezerwuję bilet i przyjadę. Odłożyłem słuchawkę i siedziałem chwilę bez ruchu. Biłem się z myślami co takiego wydarzyło się że nagle wszystkie bohaterki mojej powieści chciały abym przyjechał i do tego natychmiast. Ja naprawdę nie miałem na to ochoty, tym bardziej że zbliżał się Sylwester i chciałem go spędzić w moim mieszkaniu by w samotności rozmyślać o minionych latach. Cóż było jednak robić. Zbyt pochopnie zgodziłem się na wyjazd i muszę teraz dotrzymać słowa. Zadzwoniłem do kilku biur podróży i udało mi się zarezerwować bilet na trzydziestego grudnia. Spakowałem się i wieczorem szykowałem się do wyjścia z domu by wsiąść do autobusu, który miał mnie zawieść do Opola gdzie miałem poznać tą niewiarygodną jak to określiła Krysia historię. Cały czas biłem się z myślami. Słyszałem w głowie ciągle słowa Krysi że wszystko co opisałem w mojej książce, teraz nabierze innego wymiaru. Nic z tego nie rozumiałem. O co tu chodzi? No cóż, nie dowiem się wcześniej, bo nic nie wiem i niczego nie wymyślę a nikt nie chciał mi nic powiedzieć. Dowiem się dopiero na miejscu. Muszę uzbroić się w cierpliwość. Drżąc z niepewności, zamknąłem drzwi mojego mieszkania i udałem się na spotkanie z nową tajemnicą.
Skumar
Mannheim 30.12.2014
Komentarze (3)
zdania napisane w sposób nieprzemyślany, przynajmniej takie odniosłam wrażenie
cała historia totalnie wyssana z palca, dialogi nienaturalne
W ogóle zdażały się nieścisłości, całość za krótka można było przedzielić te historie na rozdziały, przykro mi nawet nie doczytałam do końca, zostawiam 1
ale powodzenia w dalszym pisaniu
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania