Zdradzona miłość

11.07.2014

 

ZRANIONA MIŁOŚĆ

 

PROLOG

 

Późnym wieczo­rem zadzwo­nił tele­fon. Zdzi­wiłem się bardzo. Od lat miesz­kam sam i rzadko ktoś do mnie dzwoni a jeśli już to raczej do połu­dnia. Niechęt­nie wsta­łem z mojej ulubio­nej kanapy i sięgną­łem po słuchawkę. Usłysza­łem znajomy mi głos. Głos na który podświa­do­mie cały czas czeka­łem. Nie zdąży­łem jesz­cze nic powie­dzieć kiedy w słuchawce rozle­gło się znajome, cześć Marku. Prze­pra­szam że dzwo­nię o tak późnej porze, ale mam do ciebie ważną sprawę. Witam cię Krysiu, prze­rwa­łem jej, nie przej­muj się godziną. Niezależ­nie od pory w której zadzwo­nisz, będzie mi zawsze miło. Teraz słucham uważ­nie co chcesz mi powie­dzieć. Po pierw­sze powie­działa:

- jeśli twoje zapro­sze­nie jest na­dal aktu­alne to chcia­łam cię jutro odwie­dzić,

- po drugie mam ważną sprawę którą chcia­łam omówić z tobą osobi­ście.

Zamu­ro­wało mnie, po prostu odjęło mi mowę. W jednej sekun­dzie wróciły wspo­mnie­nia moich młodzień­czych lat i wszyst­kich ważnych spraw które wtedy rozgry­wały się w moim życiu. Przed laty Krysię i mnie łączyło wiel­kie uczu­cie. Niestety oboje padli­śmy ofia­rami perfid­nej gry naszych najbliż­szych w której nasza miłość nie miała szans na speł­nie­nie się. W efek­cie nasze drogi roze­szły się. Dopiero po latach, kiedy każde z nas miało własne życie dowie­dzieliśmy się że były obok nas osoby, które zrobiły wszystko aby nas rozdzie­lić. Muszę przy­znać że ich plan był dosko­nały i w pełni został zreali­zo­wany. Kiedy to odkry­li­śmy nic już nie można było zrobić. Na wszystko było już za późno. Usta­li­li­śmy z Krysią że już ni­gdy nie spotkamy się. Wiedzie­li­śmy że takie spotka­nie mogło być niebez­pieczne dla naszych wspo­mnień a te chcie­li­śmy zacho­wać w naszej pamięci niena­ru­szone, dlatego wiado­mość od Krysi o jej przy­je­ździe tak mną wstrzą­snęła. Czy możesz powie­dzieć coś więcej? spyta­łem. Trochę tak ale jest to rozmowa na kilka godzin, więc uzbrój się w cier­pli­wość i czekaj na mnie. Czy mam rozu­mieć, że zosta­niesz na dłużej? W słuchawce usły­szałem jej śmiech. Chciał­byś prawda? Nie zdąży­łem nic powie­dzieć kiedy Krysia powie­działa:

- pamię­tam o naszych usta­le­niach i nie zamie­rzam nic w tej kwestii zmie­niać. Jeśli myśla­łeś ina­czej, to przy­kro mi, ale cię rozcza­ruję. Jednak by nie trzy­mać cię dłużej w niepew­no­ści, powiem tak. Rzeczy­wi­ście zostanę u ciebie jeden dzień, później pojadę do mojej mamy która jak wiesz mieszka w Berli­nie. Z Opola będę musiała nadło­żyć trochę drogi by przy­je­chać do ciebie do Mann­heim, jednak ina­czej się nie da. Histo­ria którą chcę tobie opowie­dzieć wymaga poświę­ce­nia jej trochę czasu. Nie bardzo rozu­miem prze­rwa­łem Krysi po raz kolejny. Przy­jeż­dżasz do mnie tylko żeby opowie­dzieć mi jakąś histo­rię? Ja przez chwilę miałem nadzieję że przy­jeż­dżasz do mnie z innego powodu. Myśla­łem, miałem cichą nadzieję że chcesz pobyć jakiś czas ze mną. Marku już wielo­krot­nie o tym rozma­wialiśmy. Coś usta­li­li­śmy i trzy­majmy się tego. Nie pozwólmy aby przez nieroz­ważne postę­po­wa­nie, znisz­czylibyśmy coś co dla nas jest najważ­niej­sze, nasze wspo­mnie­nia z młodzień­czych lat. Masz rację Krysiu. Nie daro­wał­bym sobie gdyby tak się stało. Powiedz mi jednak co w tej histo­rii jest tak niezwy­kłe że chcesz zoba­czyć się ze mną? Wytrzy­maj jesz­cze te kilka godzin, powie­działa Krysia. Jestem pewna że ta histo­ria na pewno nie tylko zainte­re­suje ciebie, ale wcią­gnie cię tak że nie będziesz mógł prze­stać o niej myśleć, powie­działa. Rzeczy­wi­ście już wzbu­dzi­łaś moją cieka­wość, powie­działem. Jedno tylko chciał­bym wiedzieć. Domy­ślam się że jest to jakaś histo­ria miło­sna a ty prze­cież najle­piej wiesz że w tej mate­rii nie jestem najlep­szym specja­li­stą. Przy­pusz­czam że znasz wielu ludzi, którzy znają się na tym lepiej. Mylisz się, powie­działa, mam inne zdanie w tej kwestii. Co prawda w jednym się zgadzam. Nie wyszło tobie, lub raczej nam z tą naszą miło­ścią najle­piej, ale zrobi­łeś wszystko aby nasze życie poto­czyło się ina­czej. To nie była twoja wina że tak się stało. Uważam że tylko ty zrozu­miesz motywy postę­po­wa­nia tych ludzi o których chcę ci opowie­dzieć. Dlatego właśnie ryzy­ku­jąc nara­żenie na szwank naszych wspo­mnień, wbrew naszym usta­le­niom chcę się spotkać z tobą i jutro mam nadzieję tak się stanie. Skoro tak uważasz powie­działem, nieza­leż­nie od tego co usły­szę od ciebie, nasze spotka­nie będzie dla mnie niezapo­mnianym prze­ży­ciem. Dla mnie też powie­działa Krysia i dodała, ale nie licz na nic więcej. To będzie tylko spotka­nie. Dobrze powie­działem ale jeśli jutro chcesz zjawić się u mnie, to musisz wypo­cząć przed podróżą. Skończmy więc rozmowę, i idź już spać. Dobra­noc i spokoj­nej nocy. Dobra­noc Marku usły­szałem, do zoba­cze­nia jutro. Po chwili w słuchawce zale­gła cisza.

Byłem bardzo poru­szony tą rozmową. Chcia­łem zasnąć ale nie mogłem. Myśla­łem o tym co powie­działa mi Krysia. Wracały wspo­mnie­nia. Cały czas miałem przed oczami moje młode lata. Szcze­gól­nie okres nauki w liceum. To były cudowne czasy. Nigdy nic tak wspa­niałego jak wtedy nie przy­da­rzyło mi się już ni­gdy więcej. Zasną­łem dopiero nad samym ranem. Obudzi­łem się po dwóch godzi­nach, ale o dziwo byłem wypo­częty. Dodat­kowo odczu­wa­łem niezwy­kłe podnie­ce­nie na myśl że już niedługo spotkam Krysię. Byłem bardzo ciekawy, jak zare­aguję na to spotka­nie. Nie widzie­li­śmy się przecież kilkadzie­siąt lat. Czy obudzą się w moim brzu­chu motyle, czy tylko doznam przy­jem­no­ści spowo­do­wa­nej spotka­niem dawno niewi­dzia­nej przy­ja­ciółki. Za kilka godzin miałem się o tym prze­ko­nać. Chcia­łem przy­go­to­wać jakiś lepszy obiad z tej okazji ale Krysia powie­działa, że po pierw­sze nie wie o której godzi­nie przy­je­dzie a po drugie przy­wie­zie trochę smako­ły­ków z Opola. Mam po prostu nic nie robić, tylko przy­go­to­wać się na uważne wysłu­cha­nie tego co ma mi do opowie­dze­nia. Pomyśla­łem sobie że mimo wszystko takie spotka­nie to nieby­wała okazja by wrócić do prze­szło­ści i posta­no­wiłem upiec ciasto. Po namy­śle zdecy­do­wa­łem się na szar­lotkę. Jest to nieskom­pli­ko­wane w wyko­na­niu ciasto a jedno­cze­śnie bardzo smaczne. Poza tym nie znam nikogo, komu by szar­lotka nie smako­wała. Po tym stwier­dze­niu, pokrę­ci­łem się jesz­cze trochę po miesz­ka­niu i zabra­łem się do pracy. Nie bardzo mogłem się skupić. Ciągle w uszach brzmiały mi słowa Krysi. Zasta­na­wia­łem się czy jedy­nym powo­dem dla którego ona chce spotkać się ze mną jest rzeczy­wi­ście chęć opowie­dze­nia mi jakieś miło­snej histo­rii. Wyda­wało mi się to trochę dziwne. W swoim życiu widzia­łem różne rzeczy, więc z doświad­cze­nia wiedzia­łem że z odpo­wie­dzią na te wątpli­wo­ści muszę jesz­cze pocze­kać. Próby odgad­nię­cia praw­dzi­wych powo­dów dla których kobiety robią różne dziwne rzeczy z naszego męskiego punktu widze­nia zwykle kończą się niczym. Musimy po prostu zgodzić się z tym co one nam powie­dzą. Tak też posta­no­wiłem zrobić. Zają­łem się przy­go­to­wy­wa­niem ciasta. Stara­łem tylko skupić się na tej czyn­no­ści. Uczci­wie jednak muszę przy­znać że nie do końca mi się to udało. Ani mój umysł ani moje ciało nie chciały się uspo­koić. Byłem niezwy­kle podnie­cony i ciekawy zbli­ża­ją­cego się spotka­nia z Krysią. Nie wiedzie­li­śmy się prze­cież tyle lat. Ciekawy byłem jak ona teraz wygląda i jakim jest czło­wie­kiem. W mojej pamięci został jej obraz z naszych szkol­nych lat i taki pozosta­nie już na zawsze. Ciekawy byłem jej wnętrza. Co myśli, jak postrzega rzeczy­wi­stość, co zostało z jej marzeń, jak poto­czyło się jej życie. Pytań miałem wiele. W mojej głowie pano­wał totalny chaos. Nie byłem w stanie tego opano­wać. Trudno było mi również powie­dzieć sobie, czło­wieku nie gorącz­kuj się tak bardzo, w swoim czasie wszyst­kiego się dowiesz. Prze­ko­ny­wałem tak siebie aż do chwili kiedy w drzwiach mego skrom­nego miesz­ka­nia stanęła ona.

Przy­je­chała po połu­dniu. Nawet wcze­śniej niż się spodzie­wałem. Kiedy stanęła w drzwiach, zupeł­nie mnie zatkało. Zoba­czy­łem Krysię taką, jaka zawsze była obecna w mojej pamięci. Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Stałem tak jak przy­sło­wiowy słup soli. Pewnie trwało by to jesz­cze długo gdyby z tego odrę­twie­nia nie wyrwał mnie jej głos. Marku, czy zamie­rzasz mnie tutaj trzy­mać wiecz­nie, nie zapro­sisz mnie do środka? To mnie obudziło. Zaczą­łem coś bąkać bez ładu i składu. Tak oczy­wi­ście, witaj, wchodź, zapra­szam serdecz­nie i wypo­wia­da­łem też takie tam różne niezbyt spójne słowa. Przy­wi­taliśmy się bardzo serdecz­nie. Może nawet zbyt serdecz­nie. Przy­tu­liłem ją do siebie i stali­śmy tak przez dłuż­szą chwilę. Nic nie mówi­li­śmy. Miałem wraże­nie że obydwoje prze­nie­śliśmy się w myślach do naszych młodzień­czych lat. Chyba oboje nie wiedzie­li­śmy jak mamy się zacho­wać. Trwało to dłuż­szą chwilę. Wresz­cie Krysia powie­działa. Chyba już dość tych czuło­ści. Musimy zacho­wy­wać się racjo­nal­nie. Na wspo­mnie­nia będziemy mieli jesz­cze trochę czasu jak rozpa­kuję część mojego bagażu, który w tej chwili znaj­duje się w bagaż­niku mojego samo­chodu. Myślę że pomo­żesz mi Marku przy­nieść tutaj znaj­du­jące się tam rzeczy. Oczy­wi­ście, z najwięk­szą przy­jem­no­ścią powie­działem. Zaże­no­wa­nie minęło. Z uśmie­chami na twarzy zeszli­śmy do samo­chodu i po chwili wróci­li­śmy do miesz­ka­nia z kilkoma waliz­kami. Krysia chciała się odświe­żyć po podróży więc wska­za­łem jej gdzie znaj­duje się łazienka. Wcze­śniej zapy­tałem czy jest głodna i na co ma ochotę. Wspo­mnia­łem że upie­kłem dla niej szar­lotkę. Zdzi­wiła się trochę, ale widzia­łem że było jej miło. W takim razie chęt­nie spró­buję. Nie jestem specjal­nie głodna, więc szar­lotka i czarna kawa będzie w sam raz. W rewanżu, ja przy­go­tuję kola­cję ze smako­ły­ków które przy­wio­złam z sobą, powie­działa. Zgodzi­łem się z ochotą. Krysia znik­nęła w łazience a ja zają­łem się przy­go­to­wa­niem kawy i kroje­niem ciasta. Ledwo poukła­da­łem wszystko na ławie i włączy­łem muzykę z naszych lat sześć­dzie­sią­tych, Krysia wyszła z łazienki. Była w dosko­na­łym humo­rze i bez śladu zmęcze­nia podróżą. Przy­sta­nęła na chwilę w progu i zwró­ciła głowę w stronę głośni­ków z których sączyła się muzyka którą kiedyś tak lubi­li­śmy. Uśmiech­nęła się tym swoim cudow­nym uśmie­chem, który w prze­szło­ści zawsze prawie zwalał mnie z nóg. Przy­znaję, że teraz nic się w tej kwestii nie zmie­niło. W dalszym ciągu powo­do­wał on że miałem wraże­nie unosze­nia się nad ziemię. To było niewia­ry­godne. Po tylu latach nic się nie zmie­niło. To było cudowne uczu­cie. Po chwili Krysia sprowa­dziła mnie na ziemię. Wiesz Marku, to był wspa­niały pomysł, znowu prze­nio­słam się w prze­szłość. Podnio­słem brwi w ze zdzi­wie­nia. Zauwa­żyła to i powie­działa. Nie tylko Ty wracasz do prze­szło­ści, ja też i być może nawet częściej niż Ty. Jestem jednak jak mi się wydaje realistką i marze­nia przy­wo­łuję tylko wtedy kiedy chcę popra­wić sobie nastrój. Robię to tak jak więk­szość ludzi, którzy odtwa­rzają swoje ulubione filmy na DVD by jesz­cze raz prze­żyć coś wspa­niałego. Z moimi wspo­mnie­niami robię tak samo i tylko w takim celu. Potra­fię oddzie­lać prozę życia od wspo­mnień. Wspo­mnie­nia są oczy­wi­ście dla mnie bardzo ważne, ale one są tylko jak ta przy­sło­wiowa wisienka na torcie. Pięk­nie wyglą­dają, ale trwają tylko chwilkę a później znikają. Usie­dliśmy przy ławie i zaję­li­śmy się jedze­niem szar­lotki. Zanim Krysia zaczęła opowia­dać mi o tej tajem­niczej histo­rii miło­snej nie obyło się bez przywoła­nia naszych wspól­nych wspo­mnień. Miałem wraże­nie że mimo upływu lat wspo­mnie­nia tamtego okresu naszego życia było dla nas bardzo ważne. Te szkolne czasy i wyda­rze­nia które im towa­rzy­szyły tkwiły w nas przez całe nasze życie. Uświa­domiliśmy sobie że dzięki nim mogli­śmy jakoś funk­cjo­no­wać w naszym później­szym życiu. Okazało się że zarówno Krysia jak i ja w trud­nych dla nas chwi­lach zawsze przy­wo­ły­wa­li­śmy w myślach wspo­mnie­nia z naszych szkol­nych lat. Zasta­na­wia­li­śmy się dlaczego, skoro wyda­rze­nia z naszej prze­szło­ści były tak dla nas ważne, nie zrobi­li­śmy nic aby stały się one real­no­ścią a nie tylko wspo­mnie­niami. Nie znali­śmy odpo­wie­dzi lub raczej przy­czyn które spowo­do­wały taki a nie inny stan rzeczy. Było ich tak wiele że nie byli­śmy w stanie wszyst­kiego tak uporząd­ko­wać, by uzyskać odpo­wiedź. Poza tym zajęło by to nam prawdopodob­nie wiele dni. My nie mieli­śmy tyle czasu. Krysia chciała wyje­chać następ­nego dnia a z tego co mi mówiła przez tele­fon, to co chciała mi powie­dzieć mogło jej zająć sporo czasu. Po wypi­ciu kawy. Krysia zaczęła opowia­dać:

- Jedna z moich przy­ja­ciółek kilka tygo­dni temu przy­szła do mnie i tak od słowa do słowa, zapy­tała mnie czy spotka­łam się z taką sytu­acją żeby mężczy­zna nagle wyrzekł się swojej córki którą bardzo kochał. Nie bardzo rozu­miałam o czym mówi ta moja przy­ja­ciółka. Powie­działem jej, chwila, powoli, opowiedz mi dokład­nie o co chodzi bo przy­znam że nie bardzo rozu­miem. Masz rację odpo­wie­działa. Muszę chyba zacząć od początku. Sprawa doty­czy przy­ja­ciół mojej przy­ja­ciółki. Krysia zjadła kawa­łek ciasta i zaczęła opowia­dać. Z początku nie bardzo byłam zain­te­re­so­wana tą opowie­ścią. Nie bardzo chcia­łam wysłu­chi­wać histo­rii miło­snej która przy­da­rzyła się ludziom których w ogóle nie znałam. Zareago­wałam podob­nie jak ty. Powie­działam nawet że takie sprawy wcale mnie nie inte­re­sują. Przy­ja­ciółka nie odpusz­czała. Nale­gała abym jednak wysłu­chała jej do końca. Ponie­waż i tak nie miałam żadnych planów na wieczór, zgodzi­łam się. W miarę jak przy­ja­ciółka opowia­dała, moje zain­te­re­so­wa­nie wzra­stało. Doszło do tego że zatra­ci­łam poczu­cie czasu. W pewnym momen­cie, kiedy moja przy­ja­ciółka zapro­po­no­wała że z uwagi na późną porę, dokoń­czy opowia­dać innego dnia, ja zapro­te­sto­wałam. Powie­działam, nie wypusz­czę Cię z mojego miesz­ka­nia wcze­śniej zanim wszyst­kiego mi nie opowiesz. Przy­ja­ciółka opowia­dała a ja słucha­łam z otwar­tymi ustami. Kiedy skoń­czyła zorien­to­wałam się że jest już zupeł­nie jasno. Opowieść trwała całą noc. W tym momen­cie prze­rwa­łem Krysi i powie­działem: - wiesz zaczyna mnie ta cała sytu­acja coraz bardziej intry­go­wać. Zasta­na­wiam się, prze­rwa­łem Krysi jaki tak naprawdę jest powód twojego przy­jazdu. Przy­znam że trudno jest mi wyobra­zić sobie że tylko jakaś histo­ria miło­sna twojej przy­ja­ciółki skło­niła cię do przy­jazdu do mnie. Nie tylko odpo­wie­działa. Jak mówi­łam ci już wcze­śniej chcia­łam namó­wić cię do opisa­nia tej histo­rii. No powiedzmy że uwie­rzę, ale co jest w tej histo­rii tak niezwy­kłego że chcesz abym to opisał w mojej książce. Po pierw­sze powie­działa, jest to histo­ria niezwy­kłej miło­ści okupio­nej straszną trage­dią, a po drugie chcia­łam żebyś opisał ją z punktu widze­nia mężczy­zny, bo nie mogę zrozu­mieć postę­po­wa­nia męża mojej przy­ja­ciółki, powie­działa. Uważasz Krysiu że ja jestem odpo­wied­nią do tego osobą? Wiesz prze­cież że w kwestii miło­ści mam raczej niecie­kawe doświad­cze­nia. Tak wiem o tym dosko­nale, powie­działa ale uważam że jesteś bardzo wraż­liwym czło­wie­kiem i z uwagi na twoje doświad­cze­nia będziesz potra­fił wczuć się w psychikę tego czło­wieka. Skoro tak uważasz, mogę spró­bo­wać ale muszę znać więcej szcze­gó­łów powie­działem. Oczy­wi­ście, opowiem ci wszystko co wiem a w dodatku przy­wio­złam pamięt­nik boha­tera tej histo­rii który powi­nien ci wiele wyja­śnić. Ponadto część infor­ma­cji mam zapi­sane na Pendrive. Mam nadzieje że jak zapo­znasz się ze wszyst­kimi infor­ma­cjami dojdziesz do wnio­sku że warto to opisać w książce. Teraz oczy­wi­ście z braku czasu nie mogę wdawać się w szcze­góły. Opowiem ci z grub­sza całą histo­rię a później chcia­ła­bym się trochę prze­spać, bo jak wiesz jutro muszę być u mojej mamy. Szkoda powie­działem, miałem nadzieję że zosta­niesz chociaż kilka dni. Mogli­by­śmy spędzić mile czas odświe­ża­jąc nasze wspo­mnie­nia. Myślę że nie było by to dobre powie­działa Krysia. Oboje wiemy jak wyglą­dała nasza prze­szłość, co nas łączyło i jak to się skoń­czyło. Uważam że rozpa­try­wa­nie wszyst­kiego jesz­cze raz nie ma sensu. Upły­nęło zbyt wiele czasu. Niczego nie można już zmie­nić. Czy tego chcemy czy nie, musimy prze­szłość zosta­wić tam gdzie powinna pozo­stać, to znaczy w naszych wspo­mnie­niach. Jeste­śmy zupeł­nie innymi ludźmi niż byli­śmy wtedy. Przez te wszyst­kie lata wykształ­ci­li­śmy w sobie okre­ślone cechy. Tego nie da się zmie­nić. Zostały nam tylko wspo­mnie­nia. One pozo­staną takie same i niech tak będzie. Nie burzmy tego co kiedyś budo­wa­li­śmy, dodała. Chcia­łem zapro­te­sto­wać, powie­dzieć że nie zgadzam się z takim stawia­niem sprawy. Ja chcia­łem rozma­wiać o prze­szło­ści. Miałem nadzieję na wyja­śnienie powo­dów które spowo­do­wały że nie udało się nam zreali­zo­wać w pełni naszej młodzień­czej miło­ści. Już otwie­rałem usta aby to wykrzy­czeć, kiedy zauwa­żyłem spoj­rze­nie Krysi. Było w nim coś tak bardzo smut­nego że zrezy­gno­wałem. Zrozu­miałem że Krysia miała rację. Grze­ba­nie w prze­szło­ści mogło by spowo­do­wać więcej szkody niż pożytku. Westchną­łem tylko i powie­działem. Jestem zawie­dziony tym jak podcho­dzisz do tak ważnych dla nas spraw, ale ze smut­kiem muszę przy­znać ci rację. Cieszę się bardzo z twojego przy­jazdu i to wspo­mnie­nie również zacho­wam na zawsze w pokła­dach mojej pamięci. Teraz Krysiu opowia­daj wszystko co wiesz o tej histo­rii. Posta­ram się bardzo uważ­nie cię wysłu­chać. Obie­cuję że przej­rzę dokład­nie zarówno pamięt­nik jak i infor­ma­cje zawarte na tym nośniku. Jesz­cze jedno chciał­bym usły­szeć. Podaj mi jeśli nie jest to tajem­nicą, namiary na twoją przy­ja­ciółkę i pozo­sta­łych boha­te­rów tej histo­rii. Krysia posmut­niała. Posłu­chaj powie­działa, moja przy­ja­ciółka ma na imię Iza i mieszka w okolicy Opola. Resztę zaraz ci napi­szę na kartce jeśli dasz mi jaki notes. Co do innych osób, to jak się zorien­tu­jesz po wysłu­cha­niu tego co mam ci do powie­dze­nia, nie do wszyst­kich będzie można dotrzeć. Te słowa bardzo mnie zacie­ka­wiły. Posta­no­wiłem nie zada­wać teraz żadnych pytań. Krysia nie miała zbyt dużo czasu a ja czułem że ta opowieść trochę potrwa. Powie­działem, Krysiu jestem gotowy, zaczy­naj.

W miarę słucha­nia docho­dzi­łem do wnio­sku że rzeczy­wi­ście ta histo­ria powinna być opisana. Nasza rozmowa a właści­wie mono­log Krysi trwał do późnej nocy. Ja tylko w kilku miej­scach prze­rwa­łem jej i prosi­łem o rozsze­rze­nie jakiś infor­ma­cji. Krysia była już bardzo zmęczona, więc nie chcia­łem ją męczyć pyta­niami na które odpo­wiedź spodzie­wałem się znaleźć w tym co ona mi prze­ka­zała. Kiedy skoń­czyła, powie­działem, jeśli nie zmie­nisz zdania co do prze­dłu­że­nia pobytu, to musisz pójść już spać. Jutro czeka cię jesz­cze wielo­go­dzinna podróż. Musisz być wypo­częta. Masz rację Marku. Serce mi mówi że chciało by jesz­cze zostać ale rozsą­dek każe jutro jechać. Niestety posta­no­wiłam posłu­chać głosu rozsądku. Jutro wyjeż­dżam. Teraz wybacz ale dosłow­nie padam ze zmęcze­nia więc szybko udaję się do twojej sypiali. Mam nadzieję że równie szybko zasnę. Powie­działa dobra­noc i już jej nie było. Zosta­łem w pokoju pogrą­żony w dziw­nym stanie odrę­twie­nia. Zbyt dużo działo się w mim życiu w ciągu kilku minio­nych godzin. Musia­łem sobie jakoś z tym pora­dzić, uporząd­ko­wać myśli i spoj­rzeć na wszystko z dystansu.

Następ­nego dnia Krysia wstała około godziny jede­na­stej. Wyglą­dała ślicz­nie. Była wypo­częta i nic nie wska­zy­wało na to by odczuła trudy wczo­rajszej podróży z Polski i naszej rozmowy zakoń­czonej późno w nocy. Jedy­nie co dostrze­głem w jej twarzy, to jakiś smutek. Był on jednak dosko­nale masko­wany lub tak mi się być może tylko wyda­wało. Przy­go­to­wa­łem jej małą niespo­dziankę. Wcze­śnie rano posze­dłem do pobli­skiego sklepu skąd przy­nio­słem bukie­cik małych co prawda, ale bardzo ładnych czer­wo­nych róż. Kupi­łem jesz­cze ciepłe bułeczki. Przy­go­to­wa­łem śnia­da­nie wyko­rzy­stu­jąc produkty które Krysia przy­wio­zła z Polski. Teraz czeka­łem tylko kiedy ona się obudzi i przyj­dzie do kuchni. Nieba­wem doczeka­łem się. Kiedy tylko weszła, powie­działa jak tutaj pięk­nie pach­nie. Chyba mam rację podej­rze­wa­jąc że przy­go­to­wałeś dla nas śnia­da­nie, prawda? Masz rację powie­działem, śnia­da­nie czeka więc zapra­szam cię do stołu. Kiedy zbli­żyła się, wręczy­łem jej ten skromny bukie­cik. Spoj­rzała na mnie i uśmiech­nęła się tym swoim znie­wa­la­ją­cym mnie zawsze uśmie­chem. Zauwa­ży­łem że spra­wiło jej to dużą przy­jem­ność. Pamię­ta­łeś o różach? to niewia­ry­godne, po tylu latach. Dzię­kuję ci Marku. Ciarki prze­szły całe moje ciało. Poczu­łem się znowu szczę­śliwy, zupeł­nie jakby czas nie płynął. Miałem wraże­nie że jestem tym samym chłop­cem który przed pięć­dzie­się­cioma laty miał to szczę­ście spotkać na swojej drodze tę osobę która stała teraz stała przede mną i za chwilę będziemy jedli wspól­nie śnia­da­nie. Byłem bardzo poru­szony tą sytu­acją ale nie chcia­łem aby coś można było po mnie poznać. Krysia chyba jednak zauwa­żyła moje wzru­szenie. Popa­trzyła na mnie dłużej niż zwykle i powie­działa. Zabie­rajmy się do jedze­nia. Jestem bardzo głodna a ponie­waż czeka mnie jesz­cze długa droga więc muszę najeść się na zapas, zaśmiała się. Przy śnia­da­niu stara­li­śmy się oboje nie poru­szać tema­tów zwią­zanych z naszą prze­szło­ścią. We mnie urucho­miły się jakieś wewnętrzne hamulce. Mimo że ciągle myśla­łem o naszych młodzień­czych czasach, nie mogłem nic powie­dzieć. Spoj­rzałem na Krysię. Byłem pewny że ona też tego doświad­cza. Pomyśla­łem że skoro coś nas powstrzy­muje tak silnie od rozmowy o nas, to widocz­nie z jakie­goś powodu tak musi być. Po śnia­da­niu usie­dliśmy przy ławie by wypić kawę. Krysia zapy­tała mnie czy zdecy­do­wa­łem się na napi­sa­nie książki i kiedy ewen­tu­al­nie to nastąpi. Odpowie­działem że prawie mnie prze­ko­nała do tego pomy­słu. Są jesz­cze sprawy które muszę wyja­śnić. Kiedy przej­rzę wszyst­kie mate­riały które mi dostar­czyła, podejmę decy­zję. Nie wyklu­czam że będę chciał jesz­cze poroz­ma­wiać z osobami które mogą coś na ten temat powie­dzieć. Cieszę się bardzo, powie­działa Krysia. Wiedzia­łam że się zgodzisz i podej­dziesz do tego tematu bardzo poważ­nie i z pełnym zaan­ga­żo­wa­niem. Tak odpo­wie­działem, temat pozor­nie banalny ale ja czuję że kryje on w sobie drugie dno i ja muszę go odkryć. Dam ci znać co zrobię kiedy zdobędę wszyst­kie niezbęd­nie infor­ma­cje potrzebne mi do napi­sa­nia tej książki. Chwilę jesz­cze porozma­wialiśmy o mało znaczą­cych spra­wach i Krysia podno­sząc się z fotela powie­działa. Bardzo się cieszę Marku z naszego spotka­nia. Wiesz równie dobrze że nie mogło ono prze­bie­gać ina­czej. Teraz niestety muszę już jechać. Zrobiło mi się strasz­nie smutno. Chciało mi się płakać z żalu że wszystko w prze­szło­ści poto­czyło się ina­czej niż to sobie wyobra­ża­łem. Niestety nic nie mogłem już na to pora­dzić. Dyskret­nie otar­łem łzę która jakimś cudem spły­nęła mi z oka i powie­działem, tak już czas. Złapa­łem bagaże i zaczę­li­śmy scho­dzić po scho­dach. Przed domem zapa­ko­wa­łem je do samo­chodu. Powie­działem Krysi patrząc prosto w jej najcudow­niejsze dla mnie oczy, do widze­nia i szczę­śliwej podróży. Ona odpo­wie­działa, żegnaj Marku. Wiesz że praw­do­po­do­bień­stwo że spotkamy się jesz­cze jest nikłe. Wiem westchną­łem. Pozdrów jesz­cze serdecz­nie twoją mamę. Krysia spoj­rzała na mnie tak jakby chciała jesz­cze coś powie­dzieć, ale uśmiech­nęła się tylko i wsia­dła do samo­chodu.

Odjeż­dża­jąc podnio­sła rękę na poże­gna­nie. Bardzo długo patrzy­łem na miej­sce w którym znik­nęła Krysia jadąc swoim samo­cho­dem który wiózł ją w nieznane dla mnie miej­sce. Być może był to ostatni obraz zwią­zany z Krysią który zapi­szę w mojej pamięci. Zrobiło mi się bardzo smutno. Zdałem sobie sprawę z tego że właśnie skoń­czył się pewien ważny dla mnie etap w moim życiu. Posta­łem jesz­cze chwilę patrząc w głąb ulicy. Nie bardzo zdawa­łem sobie sprawę z upły­wa­ją­cego czasu. Moje myśli krążyły upar­cie wokół ostat­nich i prze­szłych wyda­rzeń. Po chwili jednak przy­szło otrzeź­wie­nie. Wróci­łem do rzeczy­wi­sto­ści i powoli idąc po scho­dach wsze­dłem do mojego miesz­ka­nia. Czułem się paskud­nie. Ogromny ból i nieokre­ślony żal towa­rzy­szył mi jesz­cze przez wiele godzin. Nie byłem zdolny do wyko­ny­wa­nia codzien­nych czyn­no­ści. Dość wcze­śnie jak na mnie poło­żyłem się do łóżka i na szczę­ście szybko zasną­łem.

Następ­nego dnia wcale nie czułem się lepiej. Wizyta Krysi zupeł­nie mnie rozstro­iła. Nie mogłem pora­dzić sobie z natło­kiem myśli. Kłębiły się i krążyły w mojej głowie cały czas. Nie pozwa­lały mi myśleć o niczym innym jak tylko o czasach minio­nych. Trwało to kilka dni. Wresz­cie nadszedł dzień kiedy powie­działem sobie, dość. Muszę wziąć się w garść i zabrać się do porząd­ko­wa­nia infor­ma­cji prze­ka­za­nych mi przez Krysię. Na począ­tek zano­to­wa­łem sobie wszystko to co ona mi opowie­działa. Następ­nie zaczą­łem prze­glą­dać pamięt­nik Tomka. Tak nazwa­łem boha­tera tej histo­rii, którą miałem opisać. Nie znałem jesz­cze jej zakoń­cze­nia. Wiedzia­łem tylko że jest nieco­dzienna i kończy się drama­tycz­nie. Z uwagą zaczą­łem czytać ten pamięt­nik. Posta­no­wiłem bardzo dokład­nie, kartka po kartce uważ­nie go prze­czy­tać. Po prze­czy­ta­niu kilku kartek posta­no­wiłem jednak że wcze­śniej spró­buję skon­tak­to­wać się z wszyst­kimi uczest­ni­kami tej histo­rii. Po zasta­no­wie­niu się dosze­dłem do wnio­sku że najpierw wysłu­cham tego co ma do powie­dze­nia przy­ja­ciółka Krysi. Ona prze­cież wszystko jej opowie­działa. Ponadto ta przy­ja­ciółka o imie­niu Iza była również przy­ja­ciółką głów­nych uczest­ni­ków tej opowie­ści. Dyspo­no­wa­łem nume­rem tele­fonu Izy, więc niezwłocz­nie do niej zadzwo­niłem. Okazało się że ona spodzie­wała się mojego tele­fonu. Byłem trochę zdzi­wiony, ale Iza powie­działa mi że kiedy opowie­działa Krysi o tej niezwy­kłej miło­ści, ona była pewna że ja napi­szę o tym książkę i na pewno będę chciał poroz­ma­wiać z ludźmi którzy znali boha­te­rów tej opowie­ści. Nasza rozmowa trwała ponad trzy godziny a mimo tego okazało się że jest to zbyt mało czasu abym mógł poznać wszyst­kie szcze­góły. Uzgod­ni­li­śmy że bardziej szcze­gó­łowo porozma­wiamy następ­nego dnia. Najpierw jednak chcia­łem prze­czy­tać ten pamięt­nik, ale Iza prze­ko­nała mnie że nie jest to dobry pomysł. Uważała że lepiej będzie kiedy najpierw ona opowie mi wszystko to co wie na ten temat. W takim razie powie­działem, że zadzwo­nię do niej za dwa dni. W między­cza­sie uporząd­kuję sobie to wszystko co udało mi się dowie­dzieć od Krysi i to co prze­czy­tałem na kilku stro­nach pamięt­nika napi­sanego przez Tomka. Iza zgodziła się chęt­nie, tym bardziej że sama chciała uporząd­ko­wać wszyst­kie fakty zapi­sane w jej pamięci.

Nasze tele­foniczne rozmowy prowa­dziliśmy prawie codzien­nie. Były coraz dłuż­sze i wnikały coraz głębiej w omawiane tematy. Muszę się do czegoś przy­znać. Kiedy obie­całem Krysi że spró­buję opisać tę miło­sną histo­rię w mojej książce nie byłem tym bardzo zachwy­cony. Byłem prze­ko­nany że jest to kolejna z tysięcy podob­nych histo­ry­jek. Zgodzi­łem się tak na prawdę tylko z uwagi na to że popro­siła mnie o to Krysia. Chcia­łem zrobić jej przy­jem­ność. Poza tym miałem nadzieję że dzięki temu będę mógł widy­wać ją częściej. Jednak po kilku rozmo­wach z Izą, byłem pewny że nie jest to taka zwykła histo­ria. Nie chodziło tutaj tylko o opisa­nie życia kilku osób i ich wzajem­nych rela­cji i ich odczuć, tego co czuli i jak myśleli. Chcia­łem na ten problem spoj­rzeć z perspek­tywy zdra­dzo­nego męża. Jego rozte­rek w spra­wie wyba­cze­nia lub nie. Jego walki z samym sobą, czy ma uznać nie swoje dziecko czy je odrzu­cić. Wiedzia­łem że ten problem doty­czy bardzo wielu mężczyzn. Dotych­czas jakoś nie spotka­łem się z opisem sposobu myśle­nia tych mężczyzn. Co czuli i co miało decy­du­jący wpływ na decy­zje jakie w końcu podej­mo­wali. Nie miałem jesz­cze pełnej wiedzy w tym tema­cie ale to co już wiedzia­łem wyda­wało mi się na tyle inte­re­sujące że chcia­łem spró­bo­wać zmie­rzyć się z tym zagad­nie­niem. Zdawa­łem sobie sprawę z tego że nie będzie to łatwe. Obawia­łem się nawet że prze­ro­śnie to moje umie­jęt­no­ści. Miałem dużo wątpli­wo­ści. Całymi dniami myśla­łem o tym czy nie powi­nie­nem jednak zrezy­gno­wać z opisa­nia tej histo­rii. Podzie­li­łem się tymi wątpli­wo­ściami z Izą. Ona jednak wszel­kimi sposo­bami starała się nakło­nić mnie do napi­sa­nia tego opowia­da­nia. Rozma­wia­li­śmy jesz­cze wiele razy. W końcu powie­działa żebym prze­czy­tał pamięt­nik Tomka uważ­nie do samego końca. Poza tym koniecz­nie mam obej­rzeć nagra­nie na którym córka Tomka, Kasia opowiada o swoim życiu w tej rodzi­nie. Powie­działa jesz­cze że kiedy rozma­wialiśmy po raz pierw­szy, wyda­wało się jej że to nagra­nie powi­nie­nem obej­rzeć na samym końcu, teraz jednak zmie­niła zdanie i nama­wia mnie do obej­rze­nia go jak najszyb­ciej. Kiedy to zrobię, zrozu­miem dlaczego tyle osób chce aby o tej tragicz­nej histo­rii napi­sać książkę. Później będziemy jesz­cze o tym rozma­wiać. Zapy­tałem czy nie będzie lepiej kiedy porozma­wiam najpierw z uczest­ni­kami tej histo­rii. Iza długo milczała, wresz­cie powie­działa. Posłu­chaj Marku, ta histo­ria jest również dla mnie bardzo bole­sna, dlatego wola­ła­bym abyś najpierw zapo­znał się z infor­ma­cjami które prze­ka­zała ci Krysia. Jest jesz­cze jedna sprawa. To nie jest możliwe abyś mógł spotkać się ze wszyst­kimi boha­terami tych wyda­rzeń. Na razie nie powiem ci dlaczego. Najpierw prze­czy­taj a później porozma­wiamy. W jej głosie wyczu­łem jakąś dziwną deter­mi­na­cję zmie­szaną z ogrom­nym smut­kiem. Wyczu­łem że w tej chwili od Izy niczego więcej się nie dowiem. Dałem za wygraną. Powie­działem tylko że w takim razie zabie­ram się za czyta­nie i oglą­da­nie tych mate­ria­łów. Kiedy skoń­czę, zadzwo­nię. Poże­gnałem się i odło­ży­łem słuchawkę. Zasta­no­wiła mnie ta rozmowa, nie wiedzia­łem co o tym myśleć. Zada­wałem sobie pyta­nie co jest tak niezwy­kłego w tej banal­nej na pozór miło­snej histo­rii że tak wielu ludziom zależy na jej opisa­niu. Ten stan umysłu w którym się znala­złem spowo­do­wał że moja cieka­wość bardzo wzro­sła. Zrobi­łem sobie kawę i zabra­łem się do oglą­da­nia nagra­nia.

Z ekranu kompu­tera spoglą­dała na mnie bardzo ładna dziew­czyna. W jej twarzy było coś niezwy­kłego i niepo­ko­ją­cego zara­zem. Poza tym była bardzo smutna. Kiedy opowia­dała o swoim dzie­ciń­stwie po jej twarzy ciągle płynęły łzy. Nie mogłem tego zrozu­mieć. Opowia­dała bowiem o tym jak była szczę­śliwa. Jakich miała kocha­ją­cych się i kocha­ją­cych ją rodzi­ców. Byłem zdumiony, bo to co opowia­dała ta dziew­czyna nie paso­wało zupeł­nie do obrazu który oglą­dałem. W miarę jak mijały minuty a później godziny, zaczęło do mnie docie­rać jakich ogrom­nych cier­pień doświad­czyła w swoim życiu ta dziew­czyna. W pewnym momen­cie nie mogłem już słuchać zwie­rzeń Kasi. Zaczął udzie­lać mi się jej nastrój. Musia­łem wyłą­czyć kompu­ter. Chcia­łem uporząd­ko­wać swoje myśli. To co usły­szałem, było tak niesa­mo­wite że aż trudne do uwie­rze­nia. Tak to mną poru­szyło, że musia­łem wyjść z domu by się uspo­koić. W tym dniu nie byłem już zdolny do normal­nego funk­cjo­no­wa­nia a tym bardziej do słucha­nia zwie­rzeń Kasi. Prze­czu­wałem że dopiero dalsza część jej wspo­mnień odsłoni cały drama­tyzm tej sytu­acji. W pewnym momen­cie chcia­łem zadzwo­nić do Izy, ale po zasta­no­wie­niu się uzna­łem że osobi­ście muszę wysłu­chać tego co do prze­ka­za­nia ma mi Kasia. Przez następne kilka dni uważ­nie wpatry­wałem się w ekran kompu­tera i z uwagą słucha­łem jej zwie­rzeń. To co ona opowia­dała było tak wzru­sza­jące że coraz częściej musia­łem wyłą­czać kompu­ter. Bałem się że poddam się nastro­jowi w jakim znaj­do­wała się Kasia i zamiast słuchać tego co ona mówi, zacznę po prostu płakać. To co usły­szałem na końcu jej opowia­da­nia było dla mnie komplet­nym zasko­czeniem. Spowo­do­wało u mnie taki szok że całe moje ciało pokryło się gęsią skórką i dosta­łem takich drga­wek że przez dłuż­szy czas nie mogłem się uspo­koić. Musia­łem napić się koniaku, żeby dojść do siebie. Mimo tego myśle­nie o tym czego się dowiedzia­łem tak obni­żyło moje samo­po­czu­cie że dosłow­nie nie miałem ochoty na nic. Wbrew moim zwycza­jom poło­żyłem się na kana­pie i mimo harców jakie wypra­wiały mi w głowie moje myśli, zasną­łem. Spałem kilka­na­ście godzin. Następne długo myśla­łem o co mam dalej zrobić. Zdecy­do­wa­łem że muszę zadzwo­nić do Izy.

Wieczo­rem połą­czy­łem się z nią. Opowie­działem jej czego się dowiedzia­łem. Iza powie­działa że spodzie­wała się takiej reak­cji z mojej strony, dlatego wcze­śniej nie chciała mi zdra­dzić wszyst­kich szcze­gó­łów tej histo­rii. Powie­działa jesz­cze że teraz najle­piej będzie, kiedy przez kilka dni odpocznę od myśle­nia o tym. Powi­nie­nem porząd­nie odpo­cząć a dopiero później dokoń­czyć czyta­nie pamięt­nika Tomka. Dzwo­niąc do Izy spodzie­wałem się raczej że opowie mi wszystko co sama wie a przede wszyst­kim skon­tak­tuje mnie z Kasią i jej matką Anią, bo kontakt z Tomkiem był już niestety niemoż­liwy. Po chwili rozmowy Iza prze­ko­nała mnie że najpierw muszę prze­czy­tać ten pamięt­nik. Później obie­cała że powie mi wszystko co wie. Nie będzie już żadnych tajem­nic i pomoże mi we wszyst­kim co będzie mi pomocne w wyda­niu książki. Zgodzi­łem się z tym co ona mówiła. Porozma­wialiśmy jesz­cze chwilę. Powie­działem do widze­nia i usły­sze­nia Izo. Po chwili odło­ży­łem słuchawkę. Prze­myśla­łem dokład­nie to co ona mi powie­działa i zgod­nie z jej suge­stiami przez kilka dni stara­łem się nie myśleć o wyda­rze­niach które miały być tema­tem mojej książki. W tym czasie próbo­wałem skon­tak­to­wać się z Krysią, niestety bezsku­tecz­nie. Trochę się martwi­łem. Ona prze­cież obie­cała że wkrótce się odezwie. Tymcza­sem minęło kilka­na­ście dni a ja nie miałem z nią żadnego kontaktu. Odczu­wa­łem lekki niepo­kój, ale przy­po­mniałem sobie co powie­działa mi Iza. Wspo­mi­nała mi miano­wi­cie że rozma­wia tele­fonicznie z Krysią prawie codzien­nie. To mnie uspo­koiło, bo gdyby coś było nie tak, Iza na pewno dałaby mi znać. Posta­no­wiłem dać sobie jesz­cze kilka dni więcej niż plano­wa­łem na wypo­czy­nek i na oderwa­nie się myślami od tego tematu. Kiedy odpo­czą­łem i wróciło mi w miarę dobre samo­po­czu­cie, zabra­łem się za czyta­nie pamięt­nika Tomka. Właści­wie był to bardzo dokładny zapis wszyst­kiego tego co wyda­rzyło się w jego życiu przez kilka­dzie­siąt lat. Zawie­rał nie tylko suche fakty ale również wiele osobi­stych poglą­dów na różne tematy. Było tam również wiele ocen sytu­acji które wyda­rzyły się nie tylko w jego życiu ale przede wszyst­kim w jego małżeń­stwie. Zacie­ka­wił mnie przede wszyst­kim jego sposób patrze­nia na życie, na kwestie przy­jaźni, miło­ści i zdrady. Tomek rozwa­żał te zagad­nie­nia bardzo wnikli­wie. Zada­wał wiele pytań i usiło­wał na nie odpo­wie­dzieć biorąc pod uwagę różne okolicz­no­ści które mogły spowo­do­wać okre­ślone skutki. Toczył on z samym sobą nieustanną walkę. W pewnym sensie przy­po­mi­nał mi Mr Hyde i Dr Jekyll. Ta część jego pamięt­nika była dla mnie szcze­gól­nie inte­re­su­jąca. Poka­zy­wała swoisty sposób postrze­ga­nia pewnych spraw przez niektó­rych przy­naj­mniej mężczyzn. Z zapar­tym tchem przez kilka dni czyta­łem ten pamięt­nik. Podob­nie jak po wysłu­cha­niu nagra­nia zwie­rzeń Kasi, przez długi czas nie mogłem normal­nie funk­cjo­no­wać. Miałem jednak do wyko­na­nia pewne czyn­no­ści, musia­łem więc wziąć się w garść i zabrać do pracy. Okazało się to trud­niej­sze niż sobie wyobra­ża­łem. Samo uporząd­ko­wa­nie wszyst­kich infor­ma­cji w taki sposób, by tworzyły jakąś logiczną całość, zajęło mi kilka­na­ście dni. Kiedy wresz­cie jakoś sobie z tym pora­dziłem, zrozu­miałem że bez pomocy Izy, zrozu­mienie wszyst­kiego nie będzie możliwe. Zasta­na­wia­łem się nawet czy nie poje­chać do Polski, by na bieżąco uzupeł­niać wszyst­kie infor­ma­cje. Iza prze­ko­nała mnie jednak że nie jest to konieczne. Ona jest w stanie odpo­wie­dzieć mi na wszyst­kie moje pyta­nia. Poza tym jak wyja­śniła mi spotka­nie się z Kasią i Anią przy­naj­mniej w tej chwili jest niemoż­liwe. Kiedy po długich nale­ga­niach z mojej strony powie­działa mi dlaczego tak jej zależy na tym abym nie spotkał się z nimi, zrozu­miałem że teraz nie jest to możliwe. Miałem jednak nadzieję że kiedyś do takiego spotka­nia dojdzie. Iza nie podzie­lała mojego opty­mi­zmu, więc zgodzi­li­śmy się że „czas pokaże”. Uzgod­ni­li­śmy że w razie jakich­kol­wiek moich wątpli­wo­ści mogę o każdej porze dnia i nocy liczyć na jej pomoc. W tej sytu­acji nie pozo­stało mi nic innego jak jesz­cze raz dokład­nie zapo­znać się ze wszyst­kimi dostęp­nymi infor­ma­cjami i zabrać się za opisy­wa­nie tej niezwy­kle pięk­nej ale równo­cze­śnie tragicz­nej histo­rii miło­snej, która począ­tek miała w drugiej poło­wie lat siedem­dzie­sią­tych ubie­głego wieku na kory­ta­rzu liceum ogól­no­kształ­cą­cego w jednym z miast na Opolsz­czyź­nie.

 

ROZDZIAŁ I

 

Tomasz Nowak stał w otocze­niu swoich kole­gów na kory­ta­rzu liceum ogól­no­kształ­cą­cego do którego uczęsz­czał. Był uczniem dzie­sią­tej klasy. Nauka nie spra­wiała mu najmniej­szych trud­no­ści. Poza tym czyn­nie uczest­ni­czył w życiu kultu­ral­nym szkoły. Grał na gita­rze i był człon­kiem zespołu muzycz­nego. Chęt­nie też upra­wiał sport. Grał w siat­kówkę i uwiel­biał pływa­nie. W wielu międzyszkol­nych zawo­dach spor­to­wych odno­sił spore sukcesy. Z tego powodu znali go prawie wszy­scy ucznio­wie tego liceum. Szcze­gól­nymi wzglę­dami obda­rzały go dziew­częta. Lubili go wszy­scy, nie tylko ucznio­wie ale również nauczy­ciele. Zawsze był chętny do pomocy potrze­bu­ją­cym. Do tego był bardzo miłym i chyba przy­stojnym chłop­cem, więc zain­te­re­so­wa­nie płci żeńskiej nie powinno nikogo dziwić. Miał duże powo­dze­nie. Na szkol­nych potań­ców­kach, dziew­czyny nie dawały mu spokoju. Musiał tańczyć prawie ze wszyst­kimi. Odpo­cząć mógł dopiero kiedy ogło­szono koniec zabawy. Mimo tak dużego powo­dze­nia nie miał stałej dziew­czyny. Zawsze kiedy pytano go o to, śmiał się i odpo­wia­dał że nie spotkał jesz­cze tej jedy­nej. Tak było do chwili kiedy na dużej prze­rwie stał w otocze­niu kole­gów i omawiali wspól­nie taktykę na kolejny mecz siat­kówki lub może rozma­wiali o czymś równie ważnym dla chłop­ców w tym wieku. Tomek w pewnej chwili poczuł coś co jesz­cze ni­gdy mu się nie przy­tra­fiło. Jego ciałem wstrzą­snął dziwny dreszcz. Nie wiedział co mogło być tego przy­czyną. Nie czuł się chory, więc tym bardziej nic z tego nie rozu­miał. Tłuma­czył dalej coś swoim kole­gom, kiedy ponow­nie jego ciałem wstrzą­snął dreszcz. Tym razem wyda­wało mu się że przy­czyna tego znaj­duje się za jego plecami. Powoli odwró­cił się. W odle­gło­ści kilku metrów zoba­czył dziew­czynę, która patrzyła w jego kierunku. Widział ją pierw­szy raz. Nie wiedział skąd się tutaj wzięła. Była bardzo piękną szczu­płą i fili­gra­nową brunetką. Ich oczy spotkały się na moment. Z jej oczu wyzie­rał jakiś smutek a jedno­cze­śnie widać było ogromną siłę i zdecy­do­wa­nie. Niezna­joma uśmiech­nęła się, spuściła oczy i wolno weszła do klasy. Tomek zanie­mó­wił. Nigdy dotąd nie spotkał dziew­czyny która wywarła by na nim takie wraże­nie jak ta niezna­joma. Coś dziw­nego działo się z nim. Nie mógł zrozu­mieć co powo­duje że czuje jakby całe jego ciało było spara­li­żo­wane. Miał wraże­nie że zaraz zemdleje. Powstrzy­mał się przed upad­kiem opie­ra­jąc się na ramie­niu które­goś z stoją­cych w jego pobliżu kole­gów. Oni też zauwa­żyli niena­tu­ralne zacho­wa­nie się Tomka. Zanie­po­ko­ili się czy przy­pad­kiem nie jest chory. Tomek po chwili doszedł do siebie i zapew­nił ich że wszystko jest w porządku. Zakrę­ciło mu się co prawda w głowie, ale to chyba z głodu bo dzisiaj zbyt późno wstał z łóżka i nie zdążył zjeść śnia­da­nia. Kole­dzy uspo­ko­ili się. Tomek po chwili zapy­tał czy zauwa­żyli tę ładną brunetkę i skąd ona się tutaj wzięła. Kole­dzy oczy­wi­ście zauwa­żyli ją. Dziw­nym byłoby, gdyby było ina­czej. Chłopcy w tym wieku bardzo inte­re­so­wali się dziew­czynami i często jedy­nym tema­tem ich rozmów było komen­to­wa­nie różnych walo­rów dziew­czę­cego ciała. Niestety nic nie wiedzieli na temat tej ładnej brunetki. Porozma­wiali jesz­cze chwilę a ponie­waż prze­rwa skoń­czyła się, wszy­scy weszli do klasy.

Tomek zaraz zaczął się rozglą­dać w poszu­ki­wa­niu nieznajo­mej. Wresz­cie ją zoba­czył. Siedziała w ławce razem z jego przy­ja­ciółką Izą, którą znał od zawsze. Miesz­kała w jego miej­sco­wo­ści. Razem chodzili do przed­szkola i szkoły podsta­wo­wej. Ich rodzice też znali się bardzo dobrze. Często gościli w domu Tomka. Widząc że niezna­joma rozma­wia z jego przy­ja­ciółką bardzo się ucie­szył. Nie rozu­miał dlaczego, ale nie mógł prze­stać o niej myśleć. Posta­no­wił że natych­miast po lekcjach wypyta Izę dokład­nie o tę dziew­czynę. Zaraz po dzwonku chciał podejść do Izy ale nauczy­cielka polskiego chciała z nim omówić jakiś temat, musiał więc zostać w klasie jesz­cze przez jakiś czas. Kiedy wyszedł wresz­cie ze szkoły, nikogo z jego znajo­mych nie było już w pobliżu. Udał się więc na dworzec kole­jowy, skąd dojeż­dżał pocią­giem do swojej miej­sco­wo­ści. Dojazdy do szkoły zabie­rały mu tylko kilka­na­ście minut. W dodatku jego rodzinna miej­sco­wość poło­żona była obok linii kole­jo­wej łączą­cej Opole z Wrocła­wiem, więc pociągi kurso­wały tą trasą bardzo często. Niestety na dworcu też nie zauwa­żył nikogo znajo­mego. Bardzo chciał spotkać tę niezna­jomą ale nie wiedział czy mieszka w mieście w którym chodzili do szkoły czy podob­nie jak on dojeż­dża z innej miej­sco­wo­ści. W tej sytu­acji wsiadł do najbliż­szego pociągu i poje­chał do swojej miej­sco­wo­ści. Cały czas nie mógł prze­stać myśleć o tej dziew­czy­nie. Naiw­nie sądził że skoro dziew­czyna ta rozma­wiała z Izą to na pewno jest teraz u niej w domu. Kiedy wysiadł z pociągu, nie poszedł w kierunku swego miej­sca zamiesz­ka­nia, tylko udał się do domu Izy. Ta widząc go zrobiła duże oczy ze zdzi­wie­nia. Dopiero co prze­cież widzieli się w szkole a Tomek stoi przed jej drzwiami w dodatku ma tak dziwną minę. Co się stało? zapy­tała. Coś wyda­rzyło się w szkole? Widzia­łam jak wołała Cię nauczy­cielka. Nie, nic się nie stało burk­nął Tomek. Powiedz mi tylko czy jest u Ciebie ta Twoja nowa kole­żanka. Oczy Izy stała się jesz­cze bardziej okrą­głe ze zdzi­wie­nia. Nie, nie ma jej u mnie, ale dlaczego o nią pytasz? W tym momen­cie Tomek zdał sobie sprawę z tego że właści­wie nie wiedział po co tak naprawdę poszedł do Izy. W jednej chwili cała jego twarz zrobiła się purpu­rowa. Zaczął bąkać coś bez ładu i składu. Iza chwilę patrzyła zdumiona na niego. Znali się od zawsze. Wiedzieli o sobie wszystko, byli najlep­szymi przy­ja­ciółmi. Powie­rzali sobie najskryt­sze tajem­nice i wspie­rali się we wszyst­kich spra­wach. Wyda­wało się że znają siebie na wylot. Iza sądziła że jest w stanie prze­wi­dzieć wszyst­kie reak­cje Tomka w różnych sytu­acjach. Teraz jednak jego widok zasko­czył ją. Nie rozu­miała również jego dziw­nego zacho­wa­nia i nagłego poczer­wie­nie­nia jego twarzy. Już chciała go o to zapy­tać, gdy nagle zrozu­miała. Tomek się zako­chał. Niemoż­li­wie, pomy­ślała. Znała go dobrze. Miał ogromne powo­dze­nie ale wszyst­kie znajo­mo­ści z dziew­czynami trak­to­wał jak spotka­nia przy­ja­ciół. Nigdy żadnej niczego nie obie­cy­wał i żadnej nie skrzyw­dził. Zawsze śmiał się że nie spotkał jesz­cze tej właści­wej a tylko taka go inte­re­suje i tylko z taką mógłby stwo­rzyć zwią­zek. Wszy­scy o tym wiedzieli i szano­wali go z tego powodu. Ponadto bardzo chęt­nie poma­gał wszyst­kim jeśli widział że ktoś takiej pomocy potrze­buje. Dlatego miał tak wielu przy­ja­ciół. Iza jesz­cze raz popa­trzyła na Tomka i powie­działa. Pierw­szy raz widzę cię w takim stanie, ale ja wiem co ci jest. Co? cicho zapy­tał Tomek. Spodzie­wał się że przy­ja­ciółka jak zawsze ma dla niego dobrą radę. Tomeczku, ty się po prostu zako­chałeś i serdecz­nie się roze­śmiała. Tomek zaru­mie­nił się jesz­cze bardziej. Chciał coś powie­dzieć ale nie mógł wykrztu­sić żadnego słowa. Iza konty­nu­owała. Co prawda jest to poważna sprawa, ale jak mi wiadomo nikt jesz­cze z tego powodu nie umarł więc nie martw się. Posta­ram się ci pomóc. Zbliżę się do Ani, bo tak ma imię ta twoja, hm niezna­joma, upra­gniona, ukochana? Widząc jego minę, powie­działa, chyba nie zapo­mnia­łeś jej imie­nia. Nasza nauczy­cielka dzisiaj w klasie przed­stawiała ją. Chciała jesz­cze coś dodać ale nie mogła już się opano­wać i wybuch­nęła głośnym śmie­chem. Nie był to śmiech szyder­czy lecz bardzo serdeczny. Za bardzo lubiła Tomka by mogła wyrzą­dzić mu jaką­kol­wiek krzywdę. Jednak ta sytu­acja była tak nagła i niespo­dzie­wana że nie mogła powstrzy­mać się od lekkiej ironii. Tomek jednak czuł się bardzo nieswojo. Jego ta sytu­acja również prze­ro­sła. Chciał jak najszyb­ciej uciec do swojego domu. Iza zrozu­miała jego rozterki i powie­działa. Pocze­kaj, dla mnie ta sytu­acja też jest nowa, ale ja naprawdę cię rozu­miem i chcę ci pomóc. Jak już wspo­mniałam na początku, zbliżę się do Ani. Dowiem się o niej wszyst­kiego a później spró­buję udzie­lić ci właści­wej rady. Teraz idź już do domu. Zajmij się nauką. O niej będziesz miał czas myśleć kiedy dowiem się czegoś więcej. Masz rację powie­dział Tomek. Poże­gnali się jak zwykle serdecz­nie i Tomek poszedł do domu. Niestety tam też nie mógł prze­stać myśleć o tej dziew­czy­nie. Zasta­na­wiał się nawet czy to już obse­sja czy tylko natręc­two myśli. Usiadł przy swoim biurku otwo­rzył książki i posta­no­wił pouczyć się trochę. Jutro miał być spraw­dzian z mate­ma­tyki a ten przedmiot nieszcze­gól­nie mu odpo­wia­dał. Uwiel­biał przedmioty huma­ni­styczne. Do nich nie musiał się specjal­nie przy­go­to­wy­wać. Jego zain­te­re­so­wa­nia wyprze­dzały programy szkolne. Co do przedmio­tów ścisłych to sprawa wyglą­dała trochę ina­czej. Wiedział oczy­wi­ście jak ważną rolę pełnią w codzien­nym życiu, więc trochę z wyra­cho­wa­nia uczył się ich pilnie. W rezul­ta­cie był jednym z najlep­szych uczniów tego liceum. W jego domu rodzin­nym miał świetne warunki do nauki. Był jedy­na­kiem więc rodzice dbali żeby nie brako­wało mu niczego. W jego rodzi­nie pano­wała niezwy­kła atmos­fera prze­peł­niona wzajemną miło­ścią i szacun­kiem do drugiego czło­wieka. Od kiedy pamię­tał, wszyst­kie problemy zawsze były wspól­nie omawiane i rozwią­zy­wane. Jego rodzice byli bardzo praco­wi­tymi ludźmi. Dzięki cięż­kiej pracy doro­bili się dość dużego majątku. Byli właści­cie­lami kilku dużych szklarni w których upra­wiali warzywa i kwiaty. Tomek bardzo lubił tam prze­by­wać. W chwi­lach wolnych od nauki chęt­nie poma­gał rodzi­com. Czasami musieli oni hamo­wać jego zapał do pracy. Tomek zawsze się uśmie­chał i mówił że to nie jest praca tylko przy­jem­ność. Rodzice martwili się że jeśli będzie tak dalej postę­po­wać może okazać się że nie podoła wszyst­kim obowiąz­kom szkol­nym. Tomek jednak potra­fił wszystko dosko­nale z sobą godzić. Mało tego znaj­dy­wał jesz­cze czas na upra­wia­nie sportu, granie w zespole gita­ro­wym i na spotka­nia z przy­ja­ciółmi. Jego rodzice byli z niego bardzo dumni. Podzi­wiali go za to, że tak dosko­nale potra­fił zorga­ni­zo­wać wszystko czego się podjął. Byli pewni że jeżeli tylko zechce w przy­szło­ści poprowa­dzić to gospo­dar­stwo, osią­gnie na pewno duży sukces. Nie nama­wiali oczy­wi­ście Tomka do tego. Uważali że każdy czło­wiek ma własne marze­nia i im ma przede wszyst­kim poświę­cić swój czas. Rolą rodzi­ców nato­miast jest wspie­ra­nie dzieci w dąże­niu do speł­nia­nia marzeń. Rodzina Tomka była przy­kładem jak wiele można osią­gnąć wspie­ra­jąc się wzajem­nie. Szacu­nek dla drugiego czło­wieka rodzice Tomka prze­no­sili na zewnątrz. Zarówno na stosunki ze swoimi pracow­nikami, których zatrud­niali w swoich szklar­niach jak również na dzia­łal­ność społeczną w którą bardzo się anga­żo­wali. Miesz­kańcy lokal­nej społecz­no­ści wiedzieli że na ich pomoc w różnych spra­wach zawsze mogą liczyć. W takiej właśnie atmos­fe­rze wzra­stał Tomek. Te wpojone zasady pomo­gły mu w przy­szłym życiu zawo­do­wym, ale niestety w życiu prywat­nym doprowa­dziły do strasz­nej trage­dii.

Teraz jednak czyta­jąc znale­ziony po latach pamięt­nik Tomka można było odnieść wraże­nie że nic złego w tej rodzi­nie nie może się wyda­rzyć. Niestety często życie bardzo nas zaska­kuje. Wraca­jąc jednak do Tomka. Kiedy on nie mógł skupić się na nauce, poszedł do swojej ulubio­nej szklarni w której rosły niezli­czone odmiany kwia­tów. Bardzo lubił wyko­ny­wać przy nich różne prace pielę­gna­cyjne. Oprócz niewąt­pli­wej przy­jem­no­ści prze­by­wa­nia w pięk­nym otocze­niu, zawsze jego myśli uspa­ka­jały się a ciało wyda­wało się cudow­nie odprę­żone. Tak było i tym razem. Po dłuż­szej chwili wrócił do domu i zajął się nauką. Myśli o nieznajo­mej zeszły na drugi plan i nie prze­szka­dzały mu w normal­nych czyn­no­ściach. Następ­nego dnia kiedy spotkał Izę nie poru­szał już tematu jej nowej kole­żanki. Wiedział że może w pełni pole­gać na swojej przy­ja­ciółce. Zawsze dotrzy­my­wała danego słowa. Był więc pewien że i tym razem dołoży wszel­kich starań aby zdobyć jak najwię­cej infor­ma­cji o tej nowej kole­żance. Przez cały dzień dyskret­nie starał się obser­wo­wać tę nową uczen­nicę która zaczęła naukę w ich klasie. Ania od początku zdobyła sympa­tię wszyst­kich. Mimo że niewiele mówiła, miała w sobie coś co powo­do­wało że została zaak­cep­to­wana przez wszyst­kich uczniów w tej klasie. Iza też od razu bardzo polu­biła Anię. Już na pierw­szej prze­rwie rozma­wiały z sobą tak jakby znały się od lat. Na drugiej lekcji którą prowa­dziła wycho­waw­czyni tej klasy, Ania Kowal­ska bo tak się nazy­wała, została oficjal­nie przed­stawiona wszyst­kim. Okazało się że dotych­czas miesz­kała we Wrocła­wiu ale z powo­dów rodzin­nych prze­pro­wa­dziła się na Opolsz­czy­znę. Tomkowi nie wystar­czała ta infor­ma­cja ale bał się po prostu podejść do Ani i wypy­ty­wać o szcze­góły. Poza tym to byłoby po prostu niegrzeczne. Mimo że pragnął z całych sił dowie­dzieć się o niej jak najwię­cej, posta­no­wił uzbroić się w cier­pli­wość i pocze­kać aż Iza zechce mu powie­dzieć coś więcej o Ani.

Po powro­cie ze szkoły do swojej miej­sco­wo­ści, Tomek natych­miast udał się do domu Izy. Ona widząc że Tomek aż dygo­cze z cieka­wo­ści, nie chcąc trzy­mać go dłużej w niepew­no­ści zaczęła opowia­dać mu wszystko czego się o niej dowie­działa. Zaczęła od tego że obie bardzo się polu­biły i jeśli tak dalej będzie, z całą pewno­ścią zostaną przy­ja­ciółkami. Dodała że na razie nie wie zbyt wiele. Dowie­działa się tylko że Ania niedawno stra­ciła ojca. Zginął on w wypadku samo­cho­do­wym. Mama nie chciała już dłużej miesz­kać we Wrocła­wiu bo to miasto przy­po­mi­nało jej o niedaw­nej trage­dii. Razem posta­no­wili że zmie­nią miej­sce zamiesz­ka­nia. Sprze­dali swoje dość duże miesz­ka­nie we Wrocła­wiu i kupili mniej­sze dwupo­ko­jowe w miej­sco­wo­ści poło­żo­nej nieda­leko od szkoły do której teraz ona chodzi. To na razie tyle Tomku. Na więcej będziesz musiał jesz­cze trochę pocze­kać. Tomek zaczął zasy­py­wać swoją przy­ja­ciółkę masą różnych pytań. Iza popa­trzyła na niego i powie­działa. Tomeczku wylu­zuj troszeczkę. Ja rozu­miem że jesteś zako­chany ale zacho­wujesz się co najmniej dziw­nie. Najwię­cej dowiesz się o niej kiedy się spotka­cie. Jak to zdzi­wił się Tomek. Umówi­łaś nas z sobą? Nie, nie gorącz­kuj się. Zapro­si­łam Anię do siebie w sobotę a ty niby przy­pad­kiem też zjawisz się u mnie, rozu­miesz? Będziesz mieć mieć okazję aby ją poznać lepiej. Co będzie później to się okaże. Jedną radę tylko chcę ci dać. Nie zepsuj tego. Wylu­zuj, nie bądź zbyt nachalny, nie wypy­tuj jej zaraz o wszyst­kie szcze­góły. Możesz ją spło­szyć i nic ci nie powie. Jeśli nato­miast ty też jej spodo­basz się to kto wie? Tomkowi nie bardzo to odpo­wia­dało ale wiedział że Iza ma rację. Powie­dział tylko jakby zapo­mi­na­jąc o jej obec­no­ści, no dobrze wszystko rozu­miem ale jak ja wytrzy­mam do soboty. Iza roze­śmiała się głośno. Zrozu­miała że Tomek zako­chał się bez pamięci. Powie­działa, nie martw się wytrzy­masz i nic ci się nie stanie. Teraz skup się na nauce lub zajmij się pielę­gna­cją twoich ulubio­nych kwia­tów. Obie­cuję że pomogę ci w tym jeśli dowiem się jesz­cze czegoś więcej o Ani. Teraz jednak zmykaj bo ja mam też coś do zrobie­nia w moim domu. Tomek niezbyt chęt­nie, bo chciał jesz­cze poroz­ma­wiać o Ani, poszedł do swojego domu. Sam nie mógł zrozu­mieć co się z nim dzieje i przede wszyst­kim czy jest to normalne. Pomy­ślał czy nie poroz­ma­wiać o tym z rodzi­cami. Dotych­czas zawsze o wszyst­kim sobie mówili. Teraz jednak uznał że jest to dla niego temat zbyt osobi­sty a poza tym nie wiedział jak ma o tym rozma­wiać. Nigdy nie doświad­czył jesz­cze takiego uczu­cia i trochę tego się wsty­dził. Z drugiej strony chciał o tym komuś opowie­dzieć. Kiedy był już bliski podję­cia decy­zji aby opowie­dzieć o swoim uczu­ciu rodzi­com, przy­szła reflek­sja. Uświa­domił sobie że prze­cież nie dość że nic tak naprawdę nie wie o Ani to na doda­tek nie rozma­wiał z nią jesz­cze. Ona prze­cież nie wiedziała o nim nic i nie domy­ślała się co on do niej czuje. Jak więc mógł rozma­wiać z rodzi­cami o czymś co tak naprawdę nie istniało. Odetchnął głęboko. Prze­stra­szył się że gdyby powie­dział o tym rodzi­com zrobił by z siebie komplet­nego idiotę. Dobrze że w porę wróciło mu logiczne myśle­nie. Posta­no­wił że najpierw porozma­wia z Anią. Pozna ją, zoba­czy jak ona zare­aguje na niego. Czy będzie możliwa bliż­sza znajo­mość, czy ona w ogóle będzie nim zain­te­re­so­wana. Może okazać się że będzie go trak­to­wać tylko jak kolegę. Nagle pomy­ślał, a może ona ma już chło­paka. Prze­cież jest to możliwe. Tak piękna dziew­czyna musiała znać wielu chłop­ców. Ta myśl zelek­try­zo­wała jego ciało. Obudziła w nim uczu­cie którego też ni­gdy nie doświad­czył. Uczu­cie strasz­nej zazdro­ści. Nie mógł sobie z tym pora­dzić. Był zbyt inte­li­gent­nym młodym czło­wie­kiem, by wiedzieć że takie myśle­nie jest irra­cjo­nalne. Nie miał do tego żadnych podstaw. Musiał się opano­wać a przede wszyst­kim zająć swoje myśli czymś innym niż tylko myśle­niem o Ani. Posta­no­wił skorzy­stać z rady Izy i poszedł do szklarni zająć się swoimi kwiat­kami. To zawsze przy­wra­cało mu zdol­ność logicz­nego myśle­nia i bardzo go uspo­ka­jało. Ta praca tak go pochło­nęła że zapo­mniał o kola­cji. Przy­po­mniała mu o tym jego mama która zanie­po­ko­jona jego nieobec­no­ścią zaczęła go szukać. Kiedy go wresz­cie znala­zła zaraz zapy­tała co się stało i czy może mu jakoś pomóc. Tomek odpo­wie­dział od razu że nic mu nie jest. Może zbyt szybko to powie­dział bo jego mama zaczęła mu się bacz­nie przy­glą­dać, po czym zapy­tała czy chciałby jej coś powie­dzieć. Kiedy ponow­nie zaprze­czył powie­działa, skoro wszystko jest w porządku to chodź na kola­cję. Tomek wiedział że mama musiała coś zauwa­żyć i prędzej czy później będzie musiał o swoim uczu­ciu poroz­ma­wiać z rodzi­cami. Wiedział że do tego czasu będą go bacz­nie obser­wo­wać. Następne dni prze­bie­gały tak jak poprzed­nie. Nic specjal­nego nie działo się. Z tą różnicą że udało mu się zamie­nić kilka zdań z Anią. Czuł się przy tym niezbyt dobrze. Normal­nie nie miał trud­no­ści z nawią­zy­wa­niem nowych znajo­mo­ści i potra­fił od razu znaleźć wspólny temat do rozmowy. Tym razem było jednak ina­czej. Nie mógł znaleźć odpo­wied­nich słów, język mu się plątał a w dodatku czuł że zaczyna się czer­wie­nić. Na szczę­ście zawsze w pobliżu była Iza i w odpo­wied­nim czasie potra­fiła wyba­wić go z niezręcz­nych sytu­acji. Z początku kiedy byli sami trochę się z niego podśmie­wała ale szybko zorien­to­wała się że z Tomkiem dzieje się coś dziw­nego. To nie był ten sam Tomek. Z dawnego weso­łego i elokwent­nego chłopca niewiele zostało. Zrozu­miała że jest w Ani zako­chany na zabój. Na szczę­ście ona wyda­wała się dobrą i mądrą dziew­czyną. W miarę upływu czasu zauwa­żyła że Ania zaczyna ukrad­kiem spoglą­dać na Tomka. Oho pomy­ślała, muszę szybko dowie­dzieć się wszyst­kiego co tylko można o Ani. Co prawda nie spra­wiała ona osoby która mogła by skrzyw­dzić kogo­kol­wiek ale licho nie śpi. Nie chciała aby Tomek mógłby cier­pieć z jej powodu. Iza bardzo lubiła rozma­wiać z Anią i dobrze czuła się w jej towa­rzy­stwie. Była pewna że Ania również ją polu­biła, więc do zaprzy­jaźnienia się jest tylko mały kroczek. Przy­ja­ciółki zwie­rzają się sobie ze wszyst­kiego więc niedługo dowie się jaką osobą jest Ania. Jutro jest sobota, Ania potwier­dziła przy­ję­cie zapro­sze­nia, więc będzie okazja do zacie­śnie­nia więzi. Na to spotka­nie zapro­siła również Tomka, ale teraz wola­łaby aby on nie przy­szedł. Chciała najpierw zbli­żyć się do Ani i wypy­tać ją co myśli o Tomku, ale zapro­sze­nia nie mogła już odwo­łać, więc będą musieli spotkać się we trójkę. Może to i lepiej, zresztą czas pokaże. Nie ma się czym martwić. Coś jej mówiło że tych dwoje niedługo stano­wić będą parę. Już na pierw­szy rzut oka paso­wali do siebie. Sama była bardzo ciekawa jak będą zacho­wy­wać się kiedy będą mogli poroz­ma­wiać z sobą swobod­nie.

Wresz­cie nade­szła sobota. Tomek wiedział że Ania ma zjawić się u Izy po połu­dniu około godziny pięt­na­stej. Iza popro­siła go żeby nie przy­cho­dził przed siedem­na­stą. Od samego rana Tomek nie mógł znaleźć sobie miej­sca. Kręcił się po domu zupeł­nie bez sensu. Próbo­wał coś czytać, wycho­dził do szklarni, oglą­dał jakieś programy w tele­wi­zji, ale nie mógł się na niczym skupić. Jego dziwne zacho­wa­nie zauwa­żyła oczy­wi­ście jego mama. Znając jednak dobrze swego syna wiedziała że prędzej czy później opowie jej o swoim proble­mie. Czekała więc cier­pli­wie, ale z więk­szą niż dotąd uwagą posta­no­wiła go obser­wo­wać. Zdzi­wiło ją, że zaraz po obie­dzie jej syn cały czas prze­glą­dał się w lustrze i zmie­niał kilka razy ubra­nie. Domy­śliła się oczy­wi­ście co jest tego przy­czyną. Jej syn zako­chał się. Cieka­wiło ją tylko w kim. Wyda­wało się jej że zna wszyst­kie kole­żanki Tomka, ale jak widać chyba nie wszyst­kie. Zasta­na­wiała się też kiedy jej syn o tym poin­for­muje swoich rodzi­ców. Jak dotych­czas o wszyst­kich spra­wach człon­ko­wie tej rodziny zawsze sobie mówili. Nie naci­skała więc, mało tego udawała że nic nie zauwa­żyła. Przed siedem­na­stą Tomek powie­dział że wycho­dzi do Izy i nie wie kiedy wróci.

Ta infor­ma­cja zupeł­nie zasko­czyła mamę Tomka. Była prze­ko­nana że Tomek poznał jakąś dziew­czynę, ale że to nie była dziew­czyna stąd. Tymcza­sem on poszedł do Izy. Prze­cież ona była jego przy­ja­ciółką a nie dziew­czyną. O co tu chodzi? pomy­ślała. To wymaga wyja­śnienia. Zaraz po jego powro­cie, muszę go wypy­tać o wszystko. Tymcza­sem Tomek prawie biegł do domu Izy. Kiedy wcho­dził na podwórko był trochę zmęczony. Zoba­czyła to Iza i zapy­tała go czy biegnie w jakiś zawo­dach. Dlaczego? zapy­tał zdzi­wiony. Bo biegniesz jakby się paliło albo chciał­byś pobić jakiś rekord. Tomek nie wiedział co ma odpo­wie­dzieć ale Iza powie­działa skoro tu już jesteś to chodź do ogrodu. Odwie­dziła mnie Ania a ja mam pyszne ciasto więc zapra­szam cię. Chęt­nie skorzy­stam odparł Tomek i poszedł z Izą do ogrodu, gdzie w ładnej altance na jej środku stał stół otoczony ławkami na których można było siedzieć. Na ławce siedziała Ana. Wyglą­dała tak ślicz­nie że Tomka po prostu zatkało. Przez chwilę stał i tylko na nią patrzył. Nie mógł wykrztu­sić z siebie żadnego słowa. Ania uśmiech­nęła się i powie­działa. Cieszę się że przy­szedłeś, Iza nic mi nie mówiła. Nie wiedzia­łam że miesz­ka­cie obok siebie. Co prawda mówi­li­śmy o wielu spra­wach ale o tobie jesz­cze nie. Może to i dobrze powie­dział Tomek. Nie wiadomo co mogła by Iza naopowia­dać o mnie. Ania unio­sła brwi do góry i zapy­tała. Czyż­byś miał coś na sumie­niu co chciał­byś ukryć? Nie wyglą­dasz na złego czło­wieka. Iza już wcze­śniej w szkole mówiła mi o tobie dużo dobrego. E, no, bąkał coś Tomek. W tym momen­cie wtrą­ciła się Iza. Nie martw się Tomeczku, nic złego nie mówi­łam o tobie. Mówi­łam tylko jakim jesteś uczniem i co robisz w szkole poza lekcjami, czym się inte­re­sujesz i takie tam. No to mnie trochę uspo­koiłaś powie­dział Tomek. Obawia­łem się że może zrobisz ze mnie jesz­cze jakie­goś potwora. Ależ Tomku, jak możesz tak myśleć. Jeste­śmy prze­cież przy­ja­ciółmi a o przy­ja­cio­łach nie mówi się źle, prawda? Tak, prze­pra­szam masz rację. Nie wiem dlaczego ale plotę dzisiaj coś bez ładu i składu. Ale nie roztrzą­sajmy już tego. Chcie­li­by­śmy spró­bo­wać wresz­cie tego pysz­nego jak mówi­łaś ciasta, prawda Aniu? Powie­dział Tomek. Zaraz prze­stra­szył się że może było to zbyt śmiałe stwier­dze­nie. Obawiał się że Ania może źle to odebrać. Tymcza­sem ona znowu uśmiech­nęła się i powie­działa. Masz rację Tomku, ja również jestem ciekawa jak smakuje to ciasto, bo wygląda pięk­nie. Dalej rozmowa poto­czyła się już normal­nie. Opowia­dali sobie wzajem­nie o niektó­rych wyda­rze­niach ze swojego życia. Tomek zauwa­żył że Ania nie bardzo chciała mówić o swoim życiu w poprzed­nim miej­scu zamiesz­ka­nia. Kiedy Iza lub on chcieli dowie­dzieć się czegoś więcej, Ania milkła a jej oczy stawały się takie jakieś bardzo smutne. Oboje z Izą zrozu­mieli że to co wyda­rzyło się w prze­szło­ści, jest dla Ani bardzo przy­kre i starali się nie poru­szać w dalszej rozmo­wie tego tematu. Poza tym rozma­wiano innych spra­wach, doty­czą­cych szkoły i swoich zain­te­re­so­wa­niach. Wszy­scy dosko­nale czuli się ze sobą. Nie zauwa­żyli że zbli­żał się wieczór. Nagle Ania krzyk­nęła, ojej jak już jest późno. Obie­całam mamie że wrócę przed zmro­kiem. Na pewno teraz się martwi. Muszę natych­miast wracać do domu. Tomek powie­dział, rzeczy­wi­ście robi się ciemno. Nie pozwolę na to abyś wracała sama. Pojadę z tobą i odpro­wa­dzę cię pod same drzwi twojego miesz­ka­nia. Ania otwie­rała już usta aby zapro­te­sto­wać, kiedy Iza powie­działa. To jest dosko­nały pomysł Tomku. Ani nato­miast powie­działa żeby skorzy­stała z tej propo­zy­cji. Będzie ci przy­jem­niej i będziesz czuła się bezpiecz­niej. Macie rację, jest już prawie ciemno, więc nie mam chyba wyboru, zgadzam się. W duchu jednak chciała aby Tomek to właśnie jej zapro­po­no­wał. Zauwa­żyła że jej serce bije szyb­ciej kiedy z nim rozma­wia. Nie wiedziała jesz­cze co to ma ozna­czać, ale w jego towa­rzy­stwie czuła się bardzo dobrze. Szybko poże­gnali się z Izą i poszli na dworzec kole­jowy. Okazało się że pociąg do miej­sco­wo­ści gdzie miesz­kała Ania zaraz przy­je­dzie. Nie musieli więc długo czekać. Podróż trwała kilka­na­ście minut. Całą drogę rozma­wiali z sobą. Niby przy­pad­kiem ich oczy spoty­kały się z sobą a ręce doty­kały się od czasu do czasu. Obojgu ta podróż wyda­wała się cokol­wiek za krótka. Chcieli jesz­cze z sobą poroz­ma­wiać a tu trzeba było wysia­dać. Okazało się że Ania mieszka bardzo blisko dworca, więc nie było dane im poroz­ma­wiać dłużej. Tomek odpro­wa­dził Anię pod drzwi klatki scho­do­wej za którymi kryło się jej miesz­ka­nie. Stali chwilę na prze­ciw siebie. Oboje chcieli coś powie­dzieć ale żadne nie wiedziało jak zacząć. Stali więc tak w milcze­niu i patrzyli sobie w oczy. Jak długo to trwało nie wiedzieli. Nagle ktoś wyszedł z klatki scho­do­wej. Ania prze­stra­szyła się. Wykrztu­siła tylko dzię­kuję Ci Tomku. Było mi bardzo miło, spotkamy się w szkole. Odwró­ciła się i szybko wbie­gła na schody prowa­dzące do jej miesz­ka­nia. Tomek stał w bezru­chu nie bardzo rozu­miejąc co właści­wie się stało. Po chwili dostrzegł że Ani już nie ma obok niego. Westchnął zrezy­gno­wany i poszedł w kierunku dworca kole­jo­wego. Na pociąg nie musiał długo czekać. Po kilku­dzie­się­ciu minu­tach wcho­dził już do swojego domu.

W pokoju zastał swoich rodzi­ców siedzą­cych przy ławie i oglą­da­ją­cych tele­wi­zję. Spoj­rzeli na niego. W ich oczach zoba­czył pyta­nia na które akurat teraz nie miał ochoty odpo­wia­dać ale wiedział że tej rozmowy nie da się unik­nąć więc z dwojga złego posta­no­wił o wszyst­kim opowie­dzieć rodzi­com teraz. Poza tym chciał to wyrzu­cić z siebie. Usiadł więc obok nich. Oni domy­ślili się że ich syn chce im coś ważnego. Tata wyłączył tele­wi­zor, popa­trzył na Tomka i powie­dział, słuchamy cię synku. Wiemy że coś cię gryzie i nie bardzo wiesz jak sobie z tym pora­dzić. Posta­ramy się pomóc tobie w rozwią­za­niu tego problemu. Tomek bardzo ucie­szył się z tego co usły­szał. Wiedział co prawda że na swoich rodzi­ców może liczyć w każdej sytu­acji ale teraz sprawa doty­czyła jego najbar­dziej intym­nych uczuć. Prawdę mówiąc trochę obawiał się reak­cji rodzi­ców kiedy wyzna im że się zako­chał. Teraz jednak obawy te znik­nęły. Rodzice jak zawsze trak­to­wali jego problemy z należną uwagą i z posza­no­wa­niem jego zdania. Opowie­dział więc im o wszyst­kim co wyda­rzyło się w ostat­nich dniach. Rodzice wypy­ty­wali go dokład­nie o wszystko. Rozu­mieli jego stan rozko­ja­rze­nia w jakim ostat­nio się znaj­do­wał. Kiedy zapy­tał ich o radę co ma dalej robić, mama spoj­rzała na niego i powie­działa. Tomeczku ty zaczy­nasz dora­stać i nic w tym dziw­nego że podo­bają ci się dziew­czyny. Takie jest prawo natury. Niestety nie potra­fimy ci udzie­lić żadnej sensow­nej rady w spra­wie tak silnego uczu­cia jakim jest miłość do drugiego czło­wieka. Jest ono w pewnym sensie nieprze­wi­dy­walne i rządzi się własnymi prawami. Czło­wiek prak­tycz­nie nie ma możli­wo­ści pano­wa­nia nad nim. Jedno co możemy ci radzić to żebyś starał się postę­po­wać uczci­wie. Tutaj nie ma miej­sca na kłam­stwa, oszu­ki­wa­nia czy inne nieja­sne postę­po­wa­nia. Warun­kiem aby miłość mogła się speł­nić jest bezwzględ­nie zaufa­nie i prze­ko­nanie że można zawsze liczyć na drugą osobę w każdej sytu­acji. Reszta toczyć się będzie swoim torem. Tomku oczy­wi­ście zawsze będziesz mógł liczyć na nasze wspar­cie. Pamię­taj tylko o tym, żeby zawsze postę­po­wać uczci­wie. Staraj się również aby nieprze­my­ślaną decy­zją nie zranić twojej ukocha­nej. Bądź zawsze tak blisko niej, żeby ona czuła twoją obec­ność i miała poczu­cie bezpie­czeń­stwa. Poza tym ważne są dla was szczere rozmowy o wszyst­kim. Jeśli będzie­cie pewni swoich uczuć, to musi­cie zadbać o to by to wasze uczu­cie nie osła­bło. Musi­cie ciągle je pielę­gno­wać i dbać o to by płomień miło­ści w tym ogni­sku nie zgasł. To tyle co mamy ci do powie­dze­nia. Chociaż jest jesz­cze jedno co chcie­li­by­śmy żebyś wiedział. Pamię­tajcie że również bardzo ważna w tej chwili jest dla was nauka, więc znajdź­cie w waszym uczu­ciu tyle czasu aby jej nie zanie­dbać. Poza tym powie­dział tata uśmie­cha­jąc się serdecz­nie, chcie­li­by­śmy poznać twoją Anię. Zaproś ją do nas. Zapy­taj czy odpo­wiada jej niedziela i daj nam znać. Teraz idź spać. Doświad­czyłeś dzisiaj tyle niezna­nych ci odczuć że koniecz­nie musisz odpo­cząć. Tomek po tych słowach usły­sza­nych od swoich rodzi­ców poczuł że jego szcze­gólna więź łącząca go z nimi jesz­cze bardziej zacie­śniła się. Poże­gnał się więc serdecz­nie życząc im spokoj­nej nocy i z rado­ścią udał się na spoczy­nek.

Rano obudził się w dosko­na­łym nastroju. Rozmowa z rodzi­cami mała na to również duży wpływ. Wiedział że zawsze może na nich liczyć, ale to co słyszał od nich wczo­raj, sposób w jaki odnie­śli się do jego problemu zasko­czył go pozy­tyw­nie. Cieszyło go że obie­cali wspie­rać go we wszyst­kim. Przy śnia­da­niu oczy­wi­ście powró­cił temat Ani. Rodzice chcieli dowie­dzieć się o niej jak najwię­cej. Niestety Tomek sam nie wiele wiedział więc nie mógł rodzi­com zbyt dużo o niej powie­dzieć. Trochę to nawet rozba­wiło jego rodzi­ców. To trochę tak żarto­wali jakby kupo­wać kota w worku, bez spraw­dze­nia co tak naprawdę w tym worku jest. Ale ogól­nie byli zado­wo­leni z tego że ich syn zako­chał się. Jako rodzice byli z niego bardzo dumni. Wycho­wali go na dobrego, uczci­wego i wraż­li­wego młodego czło­wieka. Byli pewni że nie popełni jakie­goś głup­stwa. Dotych­czas wszyst­kie problemy które poja­wiały się w ich domu rozwią­zy­wali wspól­nie. Zawsze rozma­wiali z sobą o wszyst­kim, szuka­jąc najlep­szego rozwią­za­nia. Ta metoda przy­no­siła dosko­nałe wyniki. Ich syn potra­fił real­nie oceniać wszyst­kie sytu­acje a do tego cecho­wał się dużą wraż­li­wo­ścią. Od zawsze przej­mo­wał się proble­mami innych. Był również wraż­liwy na los zwie­rząt. Starał się jak tylko był w stanie poma­gać potrze­bu­ją­cym jego pomocy. Zarówno w nauce jak i dzia­ła­jąc w różnych orga­ni­za­cjach poza szkol­nych. Był bardzo lubiany i ceniono go za te cechy. Nic też dziw­nego że rodzice byli tak dumni ze swego syna. Późnym popo­łu­dniem odwie­dziła Tomka Iza ciekawa co wyda­rzyło się w czasie kiedy on odpro­wa­dził Anię do domu. Wiedziała i widziała co się działo z Tomkiem w ostat­nim czasie. Obser­wo­wała go i była pewna że on zako­chał się nieprzy­tom­nie w Ani. Zauwa­żyła również że Ania mimo smutku wypi­sanego na jej twarzy również bardzo zain­te­re­so­wana jest Tomkiem. Wiedziała że coś bardzo Ani doskwiera i była pewna że ona chciała zwie­rzyć się z tego, ale jak dotąd nie było ku temu okazji. Plano­wała wypy­tać w sobotę Anię o wiele rzeczy, ale kiedy przy­szedł Tomek nie było już to możliwe. Na pierw­szy rzut oka widać było jak bardzo przy­pa­dli sobie do gustu. Czasami spra­wiali wraże­nie jakby byli zupeł­nie sami na tym świe­cie. To było nawet miłe kiedy z bliska mogła obser­wo­wać zacho­wa­nie się dwojga zako­cha­nych w sobie ludzi. Tak naprawdę oni jesz­cze tego nie wiedzieli, nie byli w pełni tego świa­domi ale ich orga­nizmy, ich świado­mość już o tym wiedziała. Wiedziała też o tym Iza i cieszyła się z tego bardzo. Tomka znała od zawsze. Był jej wspa­niałym przy­ja­cielem i wiedziała że jak nikt inny zasłu­gi­wał na to aby doznać tak wspa­niałego uczu­cia jakim jest miłość. Ani co prawda nie znała jesz­cze dobrze, ale była prze­ko­nana że jest ona również dobrą i wraż­liwą dziew­czyna. Było w niej coś co dawało gwaran­cję że ten zwią­zek który tworzył się tak szybko, ma szansę na prze­kształ­ce­nie się w wielką miłość. Przy­szło jej do głowy że Tomka i Anię można porów­nać do Romea i Juli. Kiedy o tym pomy­ślała, nagle doznała dziw­nego uczu­cia. Jakiś nieokre­ślony niepo­kój wypły­nął z jej serca a ciałem wstrzą­snął jakiś dreszcz. Trwało to co prawda tylko chwilkę ale spowo­do­wało że nie czuła się z tym dobrze. Czuła się tak jakby jej orga­nizm dawał jej jakieś znaki, jakby chciał ją przed czymś ostrzec. W tej samej chwili pomy­ślała o Ani. Nie wiedziała dlaczego, ale tym bardziej poczuła że musi o niej jak najszyb­ciej i jak najwię­cej się dowie­dzieć. Dała się namó­wić przez rodzi­ców Tomka na zjedze­nie ciasta zrobio­nego przez panią tego domu. Bardzo lubiła do nich przy­cho­dzić. Tutaj wyczu­wało się każdym nerwem że panuje tu niezwy­kła atmos­fera złożona z rado­ści, miło­ści wzajem­nej, szacunku okazy­wa­nego wszyst­kim i niezwy­kłego spokoju. Trochę zazdro­ściła Tomkowi że ma takich rodzi­ców. Do swoich też nie miała żadnych zastrze­żeń. Kochała ich bardzo i wiedziała że oni dla niej zrobili by wszystko. Jednak rodzice Tomka mieli coś czego nie można było ani zmie­rzyć ani zoba­czyć. Mieli coś takiego że każdy z kim rozma­wiali czuł się w ich towa­rzy­stwie wspa­niale. Z tego powodu często odwie­dzała Tomka i kiedy tylko nada­rzała się okazja rozma­wiała z nimi. Trak­to­wała ich troszkę jak swoich drugich rodzi­ców. Zresztą jej rodzice przy­jaźnili się z rodzi­cami Tomka, więc okazji do częstego prze­by­wa­nia z sobą było dużo. Porozma­wiała jesz­cze chwilkę z Tomkiem, poże­gnała się i wyszła. Tomek zjadł jesz­cze z rodzi­cami kola­cję, przy­go­to­wał książki do szkoły i poszedł do swojego pokoju. Włączył muzykę, poło­żył się na tapcza­nie i rozmy­ślał o tym co wyda­rzyło się w jego życiu w ciągu tych ostat­nich kilku dni. W dosko­na­łym nastroju zasnął.

Noc minęła błyska­wicz­nie. Rano wstał rado­sny jak skow­ro­nek. Szybko zjadł śnia­da­nie i z nieukry­waną rado­ścią poszedł na dworzec kole­jowy. Tam spotkał oczy­wi­ście Izę. Nic nie było w tym nadzwy­czajnego, bowiem od lat zawsze spoty­kali się na tym dworcu i razem pocią­giem jechali do szkoły. Tak było i tym razem. Po wyjściu z pociągu Tomek rozglą­dał się nerwowo i szukał czegoś wzro­kiem. Iza natu­ral­nie zauwa­żyła to i powie­działa. Tomeczku, spokoj­nie za chwilę spotkasz Anię i będziesz mógł z nią rozma­wiać. Tomek uśmiech­nął się i zapy­tał a skąd Ty o tym wiesz? kobieca intu­icja odparła. Powiem Ci więcej, będziesz się spoty­kać z Anią codzien­nie i uprze­dza­jąc jego następne pyta­nie dokoń­czyła, ja to po prostu wiem. Jestem tego pewna jak jesz­cze niczego w moim życiu. Nie może być ina­czej, Wy po prostu pasu­je­cie do siebie i żadna siła tego nie zmieni. Tomek popa­trzył na Izę. Pomy­ślał przez chwilę że z niego kpi ale kiedy na nią spoj­rzał upew­nił się że ona jest pewna tego co mówi. Wobec tego powie­dział, Izuniu obyś miała rację. Znasz mnie lepiej niż ja sam i wiesz co ja w tej chwili czuję i czego najbar­dziej pragnę. Ja również znam ciebie i skoro jesteś pewna tego co przed chwilą powie­działaś to ja wierzę że nie może być ina­czej. Dręczy mnie tylko myśl że może Ania nie czuje do mnie tego co ja do niej. Dlaczego tak sądzisz? prze­rwała Iza. No bo wydaje mi się że ona coś ukrywa. Czasami jest bardzo smutna i jakby nieobecna. Może ona ma kogoś? Nie, nie odpo­wie­działa Iza. Ja również zauwa­żyłam jej smutek, ale wydaje mi się że doty­czy czegoś innego. To na pewno nie chodzi o jakie­goś chło­paka. Możesz być tego zupeł­nie pewny. Mnie to też nurtuje, ale nie mogę po prostu zapy­tać ją dlaczego czasami jest taka smutna. Jestem pewna że kiedy nadej­dzie odpo­wiedni moment ona sama Tobie lub mnie opowie o swoim proble­mie. Musimy uzbroić się w cier­pli­wość. To dobra dziew­czyna. Musi tylko nabrać do nas więk­szego zaufa­nia. Ten problem jest chyba zbyt poważny żeby chciała o nim powie­dzieć komuś kogo tak naprawdę zna od niedawna. Masz racę powie­dział Tomek. Zoba­czymy co przy­niosą następne dni. Przed wejściem do szkoły spotkali Anię. Na jej widok Tomkowi szyb­ciej zabiło serce. Przy­wi­tali się tak serdecz­nie jakby znali się od wielu lat. Tomek zauwa­żył że jej oczy błysz­czały jakimś niesa­mo­wi­tym blaskiem. Nie widział dotąd czegoś podob­nego u nikogo. Zaczęli rozma­wiać. Po chwili dotarło do nich że nie są sami, obok stała prze­cież Iza. Kiedy wresz­cie to do nich dotarło, spoj­rzeli na siebie i wszy­scy nagle zaczęli się głośno się śmiać. Ten śmiech był taki jakiś rado­sny że zwró­cił uwagę części uczniów wcho­dzących do budynku szkoły. Nie mieli poję­cia dlaczego ta trójka tak się cieszy i z czego, ale ten wesoły nastrój udzie­lił się wszyst­kim. Po chwili weszli do swojej klasy. Od tego dnia Tomek i Ania prak­tycz­nie nie rozsta­wali się z sobą. Wyko­rzy­sty­wali każdą wolną chwilę by rozma­wiać z sobą. Aż dziw bierze że nie skoń­czyły się im tematy. Kiedy rozma­wiali z sobą nie istniało nic obok nich. Wyda­wało się że wytwa­rzają wokół siebie jakąś magiczną otoczkę przez którą nic nie jest w stanie się prze­do­stać. To ich zacho­wa­nie się z początku budziło zdzi­wie­nie ale wkrótce wszy­scy przy­zwy­cza­ili się i uznali ich oficjal­nie za parę. Kilka dziew­cząt z niekła­maną zazdro­ścią spoglą­dało na ich szczę­ście. Niejedna po nocach wzdy­chała z miło­ści do Tomka. Niestety on nie był żadną zain­te­re­so­wany. Był miły dla wszyst­kich, ale tylko miły. Nigdy żadnej ze swoich kole­ża­nek nie dawał powodu do tego aby mogło być ina­czej. Zawsze twier­dził że nie spotkał jesz­cze tej jedy­nej, a tylko taka go inte­re­suje. Dlatego takie zacho­wa­nie się Tomka, jego wręcz osten­ta­cyjne okazy­wa­nie szcze­gól­nego zain­te­re­so­wa­nia Anią było dla wszyst­kich małym zasko­czeniem. Chociaż w niektó­rych dziew­czę­cych pier­siach serduszka trochę przy­spie­szały kiedy patrzyły na Tomka i Anię, ale musiały się z tym pogo­dzić. Prawdę mówiąc zazdro­ściły Ani. Wiele dziew­cząt znało od dawna Tomka i wiele podko­chi­wało się w nim. Wiedziały jednak że nie mogły liczyć na nic więcej ze strony Tomka jak na okazy­wa­nie im sympa­tii i pomoc w różnych życio­wych sytu­acjach. Ta nagła zmiana w zacho­wa­niu Tomka była trochę niezrozu­miała ale musiały ją zaak­cep­to­wać. Po kilku dniach lekkiego zamie­sza­nia, wszystko wróciło do normy. Tomek był jak zawsze dotąd świet­nym kolegą a Ania też dała się lubić. Podob­nie jak Tomek była życz­liwa i gotowa na udzie­la­nie pomocy każdemu kto jej potrze­bo­wał. Nie była co prawda tak rado­sna jak Tomek. Często smutek pokry­wał jej piękną twarz. Wszy­scy prze­czu­wali że ta dziew­czyna skrywa jakąś przy­krą dla niej tajem­nicę ale do póki sama nie powie­działa o co chodzi, nikt nie mógł jej pomóc. Jednak po kilku dniach prze­by­wa­nia w towa­rzy­stwie Tomka na jej smut­nej dotąd twarzy coraz częściej gościł uśmiech. Ania bardzo również zbli­żyła się do Izy. Gdyby nie Tomek, stały by się nieroz­łączne. Ania musiała wiele wysiłku wkła­dać w to aby pogo­dzić chęć prze­by­wa­nia z Tomkiem nie zanie­dbu­jąc Izy i odwrot­nie. Lubiła ich oboje w jedna­ko­wym stop­niu. Czuła że są dla niej praw­dzi­wymi przy­ja­ciółmi. Jednak miłość ma swoje prawa a Ania czuła że to rodzące się uczu­cie do Tomka, to jest właśnie miłość. Nie chciała wybie­rać między nimi. Musiała zorga­ni­zo­wać swój czas im poświę­cany tak, aby żadne z nich nie czuło się pokrzyw­dzone. Iza wyczuła dosko­nale z jakimi rozter­kami boryka się Ania. Kiedyś powie­działa jej, że bardzo cieszy się że z Tomkiem tworzą parę bo on jak mało kto zasłu­guje na miłość. Co do ich wzajem­nych rela­cji to nie musi się niczym przej­mo­wać, bo ona z Tomkiem przy­jaźni się od zawsze i cieszyć się będzie kiedy Ania po prostu do nich dołą­czy i staną się wszy­scy przy­ja­ciółmi. Ania bardzo się ucie­szyła. Wiesz powie­działa, myśla­łam że kiedy będę spoty­kać się z Tomkiem będziesz zazdro­sna i może to wpły­nąć na nasze wzajemne rela­cje a tego bym nie chciała. Po tym co mi powie­działaś jestem pewna że niedługo staniemy się praw­dzi­wymi przy­ja­ciółkami. Nie będzie między nami tajem­nic i w każdej sytu­acji będziemy sobie poma­gać i wspie­rać się wzajem­nie. Cieszę się że tak myślisz powie­działa Iza. Jakbyś nie miała nic prze­ciw temu mogli­by­śmy się częściej spoty­kać się u mnie, co ty na to? Ania nagle posmut­niała, no nie wiem powie­działa. Będą z tego same korzy­ści, pomyśl powie­działa Iza. My będziemy miały okazję do lepszego pozna­nia się a ty będziesz bliżej Tomka i będziesz mogła też częściej się z nim spoty­kać. Może wyra­ziłam się niezbyt precy­zyj­nie odpo­wie­działa Ania. Oczy­wi­ście bardzo się cieszę z twojej propo­zy­cji i chcę z niej skorzy­stać, jednak jest coś co mnie bardzo martwi. Chodzi o moje osobi­ste sprawy. Jest coś o czym chcia­ła­bym tobie i Tomkowi powie­dzieć ale nie wiem czy będzie­cie chcieli tego wysłu­chać bo to doty­czy tylko mojej rodziny. Wiesz co? powie­działa Iza, wiedzie­li­śmy z Tomkiem już od dawna że coś cię gryzie. Zasta­na­wia­li­śmy się nawet jak ci pomóc, ale czeka­li­śmy aż sama będziesz gotowa o tym nam opowie­dzieć. Dzię­kuję ci Izo że powie­działaś mi o tym. Teraz czuję że znala­złam praw­dzi­wych przy­ja­ciół. Mam propo­zy­cję, jeśli nie będziesz miała nic prze­ciw temu, to chcia­ła­bym jutro przy­je­chać do ciebie. Mogli­by­śmy w spokoju poroz­ma­wiać. Dobrze powie­działa Iza ale co z Tomkiem? No właśnie zasta­na­wiałam się nad tym przez chwilę, ale teraz podję­łam decy­zję. Czuję że moje uczu­cie do niego jest szczere i jego do mnie też. Nie chcę i nie mogę mieć przed nim żadnych tajem­nic. Jeśli więc ty nie masz nic prze­ciw temu żeby­śmy w trójkę porozma­wiali o moich proble­mach to sprawi mi to wielką ulgą. Czuję że muszę z kimś o tym poroz­ma­wiać. Nie daję sobie już z tym rady. Chcia­łam to z siebie wyrzu­cić ale nie miałam przed kim. Teraz kiedy poczu­łam do was szczere zaufa­nie nie chcę już sama się z tym bory­kać. Oczy­wi­ście nie mam nic prze­ciw temu a co do Tomka, to jak już wiesz przy­jaźnimy się od zawsze. Znam go lepiej niż on sam. Wiem że kocha cię do szaleń­stwa. Może jesz­cze ci tego nie powie­dział ale ja o tym wiem. Poza tym bardzo martwi się o ciebie widząc często smutek na twojej twarzy. Uwierz mi będzie zachwy­cony że chcesz powie­rzyć mu swoją tajem­nicę. W takim razie, powie­działa Ania spoty­kamy się jutro po szkole u ciebie, tak? Oczy­wi­ście, odpo­wie­działa Iza. No to jeste­śmy umówione powie­działa Ania, bardzo się cieszę ale teraz muszę poroz­ma­wiać z Tomkiem. Masz rację Aniu, zrób to jak najszyb­ciej. Po lekcjach, jak codzien­nie Tomek szedł na dworzec kole­jowy by pocią­giem poje­chać do swojego miej­sca zamiesz­ka­nia. Ostat­nio trasę tą poko­ny­wali w trójkę. Dzisiaj towa­rzy­szyła mu tylko Ania, bo Iza musiała jesz­cze zostać w szkole. Ania pomy­ślała że to dosko­nała okazja by poroz­ma­wiać z Tomkiem.

Popro­siła go by usie­dli na chwilę na ławce w parku przez który prze­cho­dzili idąc na dworzec. Tomek zanie­po­koił się i zapy­tał czy Ania dobrze się czuje. Nie martw się odpo­wie­działa. Czuję się dobrze, ale dlaczego myślisz że coś mi dolega? Ostat­nio wyglą­dasz na bardzo zmęczoną. Myśla­łem że może jesteś chora. Nie, nic mi nie jest odpo­wie­działa. Może rzeczy­wi­ście ostat­nio jestem trochę przy­gnę­biona ale to wynika raczej z moich rodzin­nych proble­mów niż z choroby. Trochę mnie uspo­koiłaś, ale nie do końca powie­dział Tomek. Jeśli masz jakieś problemy, to spró­bujemy jakoś ci pomóc. Myślę tu o sobie i o Izie. Wiesz prze­cież jak bardzo cię lubimy i że zawsze możesz liczyć na nas w każdej spra­wie. Cieszę się bardzo że to powie­działeś Tomku, bo właśnie rozma­wiałam o tym trochę z Izą, powie­działa Ania. Ona zapro­po­no­wała abyśmy jutro po szkole spotkali się we trójkę u niej w domu. Właśnie o tym chcia­łam ci powie­dzieć. Jeśli nie masz nic prze­ciw temu, to przyjdź jutro do Izy. Chcia­łam co prawda już dawno poroz­ma­wiać z tobą o moich proble­mach ale mówiąc szcze­rze, trochę obawia­łam się jak na to zare­agu­jesz. Dlatego propo­zy­cja Izy wyda­wała mi się lepsza. Co prawda boję się tej rozmowy ale mam do was pełne zaufa­nie dlatego podję­łam decy­zję że opowiem wam o wszyst­kim. Dobrze że chcesz wyrzu­cić z siebie to coś co cię gryzie. Musi być ci z tym bardzo ciężko. Obser­wuję cię od dawna i widzę jaka jesteś czasami smutna, poza tym wiesz ja cię… Tutaj Tomek prze­rwał bo zdał sobie sprawę z tego że chyba trochę za szybko chciał powie­dzieć Ani o tym co do niej czuje. Ania spoj­rzała na niego i spytała, co chcia­łeś mi powie­dzieć Tomku? On troszkę się zaru­mie­nił i powie­dział, nic, jesz­cze nic, tak mi się tylko powie­działo. Ania uśmiech­nęła się. Spra­wiło jej to dużą radość bo domy­ślała się co Tomek chciał powie­dzieć. Ona zresztą też miała mu coś do powie­dze­nia ale jesz­cze chciała z tym pocze­kać. Oboje zdawali sobie dosko­nale z tego co czują do siebie i co by chcieli powie­dzieć, ale coś ich powstrzy­my­wało od powie­dze­nia tego na głos. Popa­trzyli tylko z czuło­ścią na siebie. Wstali i poszli na dworzec. Po chwili każde z nich poje­chało innym pocią­giem do swojego domu. Tomek nie docze­kać się następ­nego dnia. Myślał nieprze­rwa­nie o Ani a właści­wie zasta­na­wiał się co Ania chciała im wyznać.

Naza­jutrz po skoń­czo­nych lekcjach w trójkę poje­chali do miej­sco­wo­ści w której mieszka Tomek i Iza. Ania z Izą od raz udały się do domu Izy, Tomek na chwilę poszedł do siebie. Rodzi­com powie­dział że nie będzie jadł obiadu bo idzie do Izy. Na ich pyta­jące pyta­nia odpo­wie­dział że będzie tam również Ania która obie­cała im powie­dzieć o swoich proble­mach. Mama słysząc to powie­działa, pocze­kaj Tomeczku upie­kłam pyszną szar­lotkę. Zabierz ją z sobą. Sądzę że na pewno wam się przyda. Czuję że to spotka­nie nie skoń­czy się szybko. Tomek podzię­ko­wał i pomy­ślał że jego mama jak zawsze pomy­ślała o wszyst­kim. Kiedy wcho­dził do domu Izy zoba­czył że obie dziew­czyny siedzą już wygod­nie w fote­lach i rozma­wiają z sobą. Ucie­szyły się bardzo kiedy zoba­czyły co Tomek przy­niósł. Iza zapa­rzyła pyszną owocową herbatę i pokro­iła szar­lotkę którą przy­niósł Tomek. Wszy­scy od razu zabrali się za jedze­nie ciasta. W powie­trzu dało się wyczuć jakieś napię­cie. Mimo że wszy­scy dosko­nale wiedzieli po co tu się spotkali nikt nie chciał powie­dzieć o tym głośno. Rozmowa którą prowa­dzili stawała się powoli dziwna. Wresz­cie Ania osunęła od siebie tale­rzyk z resztką ciasta i powie­działa. No dobrze, sama tego chcia­łam, więc muszę to wszystko co mnie dręczy wyrzu­cić wresz­cie z siebie. Chcę mieć to już poza sobą. Posłu­chajcie, chcia­łam Wam opowie­dzieć wszystko o moim życiu, o mojej rodzi­nie i o warun­kach w jakich dora­sta­łam.

ROZDZIAŁ II

 

Urodzi­łam się we Wrocła­wiu. Mój ojciec był leka­rzem a mama z wykształ­ce­nia ekono­mistką, ale kiedy ja się urodzi­łam prze­stała praco­wać by zająć się moim wycho­wa­niem. Jestem jedy­naczką i jak tylko sięgam pamię­cią, rodzice starali się mi zapew­nić wszystko co było niezbędne do mojego prawi­dło­wego rozwoju. Oni bardzo się kochali i oczy­wi­ście kochali mnie również. Na wyścigi starali mi się okazy­wać swoją miłość. Oboje nie mieli żadnych krew­nych więc cały wolny czas poświę­cali mnie. Pamię­tam że starali się speł­niać wszyst­kie moje zachcianki. Jedno­cze­śnie potra­fili używać takich argu­men­tów że ja zawsze bardzo chęt­nie speł­nia­łam ich ocze­ki­wa­nia. Byłam bardzo grzecz­nym dziec­kiem. Do tego zawsze bardzo dobrze się uczy­łam. Miałam dużo kole­ża­nek. Rodzice ni­gdy nie bronili mi kontak­tów z moimi znajo­mymi. Jedno­cze­śnie rozma­wiali ze mną o różnych zagro­że­niach na które mogą być nara­żeni młodzi ludzie. Robili to w taki sposób że było to tak oczy­wi­ste dla mnie, że ni­gdy nawet do głowy mi nie przy­szło by zrobić coś nieodpo­wied­niego. Jeśli miałam jakie­kol­wiek wątpli­wo­ści mówi­łam o tym rodzi­com i oni zawsze potra­fili mi udzie­lić właści­wych rad. Posłali mnie do najlep­szego liceum we Wrocła­wiu. Uczy­łam się bardzo dobrze. Rodzice nie tylko rozma­wiali ze mną na różne tematy ale podsu­wali mi do czyta­nia dużo ksią­żek z różnych dzie­dzin. Poza tym często wspól­nie chodzi­li­śmy do opery, operetki, teatru czy kina. Chcieli mi prze­ka­zać jak najwię­cej wiedzy z różnych dzie­dzin. Sama teraz zasta­na­wiam się jak ja na wszystko znaj­do­wałam czas, jak udało mi się to wszystko pogo­dzić. Prze­cież obok nauki, miałam jako nasto­latka swoje problem z którymi czasem nie dawa­łam sobie rady. Teraz myślę że postę­po­wa­nie rodzi­ców było bardzo mądre i odpo­wie­dzialne. Powoli ale syste­ma­tycz­nie starali się wzbu­dzić we mnie okre­ślone zain­te­re­so­wa­nia i obudzili we mnie wraż­li­wość na otacza­jącą nas rzeczy­wi­stość. Tamten okres wspo­mi­nam jako pasmo niekoń­czą­cego się zado­wo­lenia ze swojego życia i ogrom­nej rado­ści oraz zado­wo­lenia z tego że miałam tak wspa­niałą rodzinę. Tutaj Ania prze­rwała a po jej twarzy spły­nęły dwie łzy. Zamil­kła na chwilę. Zdawała się być nieobecna. Tomek i Iza spoj­rzeli na siebie. Zrozu­mieli że teraz nastąpi moment najbar­dziej przy­kry dla Ani. Wiedzieli również że nie mogą się odzy­wać. Ania musi mieć chwilę czasu aby zebrać siły na dokoń­cze­nie opowie­ści. Po jakieś minu­cie Ania otarła łzy z twarzy. Powie­działa prze­pra­szam, ale jest to dla mnie bardzo trudne. Rozu­miemy, powie­dzieli równo­cze­śnie Iza i Tomek. Jeśli to jest dla Ciebie tak przy­kre to może nie mów nam o tym. Nie, nie ostro zapro­te­sto­wała Ania. Nie po to zgodzi­łam się na to spotka­nie by teraz wyco­fać się, poza tym muszę zrzu­cić ten ciężar z mojego serca. Jestem pewna że jak to zrobię, moje życie będzie łatwiej­sze. Wzięła głęboki oddech i powie­działa. W momen­cie kiedy byłam najszczę­śliw­szą nasto­latką na świe­cie spadło na nas najwięk­sze nieszczę­ście jakie można sobie wyobra­zić. Znowu musiała na chwilę prze­rwać. Mój tata jak wiecie był leka­rzem i praco­wał w jednej z wrocław­skich klinik. W tym dniu jeden z jego przy­ja­ciół pracu­jący na co dzień w pogo­to­wiu ratun­ko­wym popro­sił go o zastęp­stwo na dyżu­rze. Normal­nie mój tata od dawna tego nie robił. W pierw­szym momen­cie nawet odmó­wił ale że był czło­wie­kiem bardzo uczyn­nym, po chwili zasta­nowienia się zgodził się. Ania znowu prze­rwała na chwilę. Jej przy­ja­ciele widzieli jak trudno jej jest o tym mówić. Nie chcieli jednak prze­ry­wać jej wyznań. Ania konty­nu­owała. Teraz jednak nie potra­fiła powstrzy­mać łez. Iza i Tomek przy­tu­lili ją do siebie a ona łamią­cym się głosem, mówiła. Wyobraź­cie sobie co za straszna trage­dia dotknęła naszą rodzinę. Mój tata jechał karetką by rato­wać czyjeś życie. Nagle jakiś samo­chód łamiąc prze­pisy ruchu drogo­wego wymu­sił pierw­szeństwo prze­jazdu i zderzył się z tą karetką. Mój tata został bardzo ciężko ranny. Od razu prze­trans­por­to­wano go do szpi­tala i poddano opera­cji. Natych­miast zadzwo­niono do mojej mamy. Błyska­wicz­nie znaleź­li­śmy się w tym szpi­talu. Tam więk­szość leka­rzy znała nas, więc serdecz­nie się nami zaopie­ko­wali. Niestety to co nam prze­ka­zano nie było opty­mi­styczne. Mój tata odniósł tak poważne obra­że­nia że jego szanse na prze­ży­cie były mini­malne. Leka­rze nie wiedzieli czy w ogóle wybu­dzi się po prze­by­tej opera­cji. Pozwo­lono nam czuwać przy jego łóżku. Pamię­tam to straszne uczu­cie które mi wtedy towa­rzy­szyło. Byłam spara­li­żo­wana stra­chem z obawy o życie taty. Po kilku godzi­nach tata otwo­rzył oczy, wyda­wało się że jest świa­domy tego co się dzieje i że nas poznaje. Wróciła nadzieja. Obydwie z mamą z twarzami mokrymi od łez zaczę­ły­śmy go cało­wać zapew­nia­jąc o naszym uczu­ciu do niego. Tato westchnął tak jakoś dziw­nie otwo­rzył szeroko oczy, popa­trzył na nas i powie­dział. Jestem bardzo szczę­śliwy że miałem taką żonę i taką córeczkę. Kocham Was bardzo. Chciał jesz­cze coś powie­dzieć ale tylko westchnął cicho. Jego klatka pier­siowa unio­sła się po raz ostatni i wokół zapa­no­wała cisza. Leka­rze obecni w tej sali natych­miast rzucili się w stronę łóżka na którym leżał mój tato usiłu­jąc go rato­wać. Wszy­scy tu obecni wstrzy­mali oddech. Słychać było tylko odgłosy towa­rzy­szące próbie rato­wa­nia mojego taty. Dla mnie trwało to wiecz­ność. Po chwili usły­szałam, bardzo mi przy­kro zrobi­li­śmy co w naszej mocy. Proszę zapi­sać, zgon nastą­pił o godzi­nie… Dotarło do mnie że mój tata nie żyje. Nagle w tej sali rozległ się głośny płacz a właści­wie coś co przy­po­mi­nało jakieś straszne wycie. Nie byłam w stanie zorien­to­wać się czy to tak płacze moja mama czy ja.

Z później­szych wyda­rzeń też niewiele pamię­tam. Jako tako doszłam do siebie dopiero wiele dni po pogrze­bie mojego ojca. Mama też bardzo to prze­żywała, ale życie trwało dalej i trzeba było jakoś sobie radzić. Mama musiała poszu­kać sobie pracy ale nie było to takie proste. Niedawno kole­żanka mamy ze studiów zadzwo­niła do niej i powie­działa że może jej pomóc. Jest wolne stano­wi­sko w firmie jej dobrego znajo­mego. Rozma­wiała już z nim i wstęp­nie zgodził się. Jest tylko jeden problem. Ta praca nie jest we Wrocła­wiu. Kiedy poroz­ma­wiały jesz­cze o innych szcze­gó­łach, mama zdecy­do­wała się poje­chać do tej firmy na rozmowę kwali­fi­ka­cyjną. Właści­ciel tej firmy zdecy­do­wał się przy­jąć moją mamę do pracy. Znając sytu­ację w jakiej znala­zły­śmy się po śmierci mojego taty zgodził się pocze­kać kilka miesięcy aż mama zała­twi sobie wszyst­kie sprawy zwią­zane z prze­pro­wadzką. Mamie nadzwy­czaj szybko udało się sprze­dać nasze duże miesz­ka­nie we Wrocła­wiu i kupić niewiel­kie dwupo­ko­jowe lokum w pobliżu nowej pracy mojej mamy. Takim oto sposo­bem trafi­łam do Waszej szkoły. Pozna­łam Was i to było najlep­sze co przy­tra­fiło mi się od śmierci mojego taty. Po chwili Ania uspo­koiła się trochę. Tomek i Iza przy­tu­lali ją jesz­cze chwilę do siebie. Ona deli­kat­nie wyzwo­liła się z ich ramion. Posłu­chajcie dalej, to jesz­cze nie wszystko, powie­działa. Kiedy tu przy­je­chaliśmy mama otrzy­mała pismo z proku­ra­tury o umorze­niu śledz­twa w spra­wie wypadku. Nie mogły­śmy w to uwie­rzyć. Wiedzia­ły­śmy od poli­cjantów prowa­dzą­cych docho­dze­nie, że sprawca tego wypadku bezsprzecz­nie był winien a ponadto znaj­do­wał się pod wpły­wem alko­holu. Tak więc taka decy­zja proku­ra­tury była dla nas niezrozu­miała. Mama bardzo się zdener­wo­wała. Nie mogli­śmy zrozu­mieć dlaczego sprawca nie miał ponieść kary. Następ­nego dnia we dwie poje­chałyśmy do tej proku­ra­tury we Wrocła­wiu, która prowa­dziła to śledz­two. Rozmowa z proku­ra­torem nic nie dała. Twier­dził że nie znale­ziono żadnych dowo­dów na to że podej­rzany wcze­śniej o spowo­do­wa­nie tego wypadku jest winien, dlatego podjął decy­zję o umorze­niu tego śledz­twa. Bezpo­śred­nio po wypadku docho­dziły nas słuchy że jego sprawca to syn jakie­goś promi­nent­nego urzęd­nika który nieraz już zamie­szany był w różne afery i zawsze jego ojciec wycią­gał go z kłopo­tów. Niektó­rzy mówili nam że i tym razem tak będzie. Nie wierzy­li­śmy wtedy w to że może to być możliwe. Po wyjściu od tego proku­ra­tora poszły­śmy z mamą do jej znajo­mej, która była adwo­katem. Potwier­dziła że i do niej docie­rały takie plotki ale kiedy nie ma dowo­dów nie można nikogo oskar­żyć. Oczy­wi­ście moja mama ma prawo do złoże­nia zaża­le­nia na decy­zję tego proku­ra­tora i ona może to w jej imie­niu zrobić. Wróci­ły­śmy do domu. Nie pozo­stało nam nic innego jak czekać.

Po dwóch tygo­dniach przy­szła odpo­wiedź z Proku­ra­tury Apela­cyj­nej o podtrzy­ma­niu poprzed­niej decy­zji. W uzasad­nie­niu było napi­sano że zagi­nęły dowody rzekomo potwier­dza­jące że sprawca był pijany. Przeprowa­dzone postę­po­wa­nie nie pozwo­liło wyja­śnić co się z tymi dowo­dami stało. W tej sytu­acji decy­zja o umorze­niu jest osta­teczna i prawo­mocna. To wstrzą­snęło nami bardzo mocno. Prze­pła­ka­ły­śmy z mamą wiele godzin. Nasz ból stał się jesz­cze więk­szy kiedy uświa­do­mi­li­śmy sobie że sprawca ni­gdy nie ponie­sie odpo­wie­dzialności. Prze­ko­na­ły­śmy się na własnej skórze że nie liczą się tutaj fakty. Decy­dują o winie lub niewin­no­ści tylko układy i znajo­mo­ści. Taka jest niestety prawda i to jest bardzo smutne. Podważa zaufa­nie do Państwa i jego insty­tu­cji. Kiedy przy­ja­ciele Ani sądzili że Ania wszystko już im opowie­działa, ona mówiła dalej. To nie jest jesz­cze koniec pasma nieszczęść które dotknęły naszą rodzinę. Otwie­rała już usta aby konty­nu­ować, kiedy znowu z jej oczu popły­nęły potoki łez. Ukryła twarz w dłoniach i szlo­cha­jąc powie­działa. Dowiedzia­łam się przy­pad­kiem że moja mama jest bardzo ciężko chora. Szuka­łam czegoś w szufla­dach z doku­men­tami i odkry­łam że mama ma białaczkę. W najbliż­szych dniach ma się zgło­sić do szpi­tala. Natych­miast chcia­łam pobiec do mamy by ją pocie­szyć, ale nie było jej w tym czasie w domu. Gdy trochę ochło­nę­łam, pomy­śla­łam że na razie nie powiem jej że wiem o jej choro­bie. Najpierw porozma­wiam z jej leka­rzem. Teraz wiecie już wszystko. Rozu­mie­cie dlaczego byłam ostat­nio taka smutna. To co wyda­rzyło się ostat­nio jest dla mnie bardzo trudne. Nie mogę sobie sama z tym pora­dzić. Do dzisiaj nie znałam nikogo z kim mogła bym szcze­rze o tym poroz­ma­wiać. Bardzo się martwię chorobą mamy a jedno­cze­śnie nie chcę powie­dzieć jej że wiem o wszyst­kim. Wydaje mi się że to przy­spo­rzyło by jej dodat­ko­wych zmar­twień. Ona chce mnie chro­nić przed wszyst­kimi złymi wiado­mo­ściami. Teraz zaczy­nam rozu­mieć dlaczego ostat­nio tak często rozma­wia ze mną o mojej przy­szło­ści. Jak bardzo zależy jej na tym żebym już teraz zdecy­do­wała co chcę robić po matu­rze. Przy­znam że te częste rozmowy zaczy­nały mnie już nudzić, lecz w świe­tle tego co odkry­łam jest to uzasad­nione. Posta­ram się więcej czasu poświę­cać na rozma­wianiu z nią. Kiedy Ania skoń­czyła, zapa­dła cisza. Nikt nie wiedział co powie­dzieć. Wresz­cie Iza powie­działa, wiemy jak dużo wysiłku kosz­to­wało cię to wyzna­nie. Doce­niamy to bardzo, prawda Tomku? oczy­wi­ście, jak w ogóle mogłaś zadać mi takie pyta­nie. Nie tylko doce­niamy ale zrobimy wszystko by wspie­rać cię we wszyst­kim. Możesz zawsze na nas liczyć. Znam na tyle Izę że mogę spokoj­nie w jej imie­niu powie­dzieć że nie zależ­nie od tego co będziemy robić, ty zawsze będziesz na pierw­szym miej­scu. Pamię­taj że zade­kla­ro­wa­li­śmy tobie pomoc i ni­gdy się na nas nie zawie­dziesz. Jesteś od teraz naszą przy­ja­ciółką a to dla nas jest najważ­niej­sze. Wszyst­kie rwoje i nasze problemy będziemy rozwią­zy­wać wspól­nie. Kiedy Iza potwier­dziła, Tomek zapy­tał i co ty Aniu o tym sądzisz? Ania podnio­sła głowę. Na jej twarz powró­cił dawno nie widziany tam uśmiech. Popa­trzyła im w oczy i powie­działa. Dzię­kuję wam z całego serca. Oczy­wi­ście przyj­muję waszą pomoc z niekła­maną wdzięcz­no­ścią. To wiele dla mnie znaczy. Teraz wiem że ze swoimi proble­mami nie będę już sama. Chcia­łam wam jesz­cze powie­dzieć że na mnie też może­cie liczyć. Jeśli w jakiej­kol­wiek sytu­acji będzie­cie potrze­bo­wać pomocy, udzielę jej bez waha­nia. Wszyst­kim nagle ulżyło. Poczuli się tak jakby naro­dzili się na nowo. Iza zapa­rzyła świe­żej herbaty i młodzi ludzie z zapa­łem zabrali się za jedze­nia ciasta. Nie zauwa­żyli nawet że zrobiło się już ciemno. Ania pode­rwała się z fotela i krzyk­nęła ale już późno mama na pewno się martwi, muszę natych­miast jechać do domu. A może najpierw zadzwo­nisz do niej? Dobry pomysł powie­działa Iza. Aniu propo­nuję abyś została u mnie na noc. Zapy­taj mamę o pozwo­le­nie i jeśli się zgodzi, będziemy mieli jesz­cze czas na uczcze­nia naszej przy­jaźni kolejną fili­żanką herbaty i tym pysz­nym ciastem lub kanap­kami które zaraz przy­go­tuję. Ania też uznała że to dobry pomysł. Zadzwo­niła do swojej mamy. Kiedy wytłu­ma­czyła jej wszystko i opowie­działo o tym jak dobrze potrak­to­wali ją jej nowi przy­ja­ciele, jej mama bez zbęd­nych pytań zgodziła się. Teraz wszy­scy byli bardzo zado­wo­leni. Razem zabrali się za przy­go­to­wy­wa­nie kola­cji. Zacho­wy­wali się tak jakby znali się od zawsze. Wesołe rozmowy zacie­ka­wiły rodzi­ców Izy. Weszli do pokoju zoba­czyć co się dzieje. Anię poznali już wcze­śniej i co nieco o niej już wiedzieli. Wyda­wała im się bardzo sympa­tyczną dziew­czyną. Ucie­szyli się że Iza zyskała nową przy­ja­ciółkę. Kiedy dowie­dzieli się że Ania zosta­nie na noc nie mieli nic prze­ciwko temu. Porozma­wiali jesz­cze trochę z nimi, powie­dzieli tylko aby zbyt długo nie siedzieli i poszli do siebie. Ponie­waż zrobiło się już bardzo późno, Tomek poże­gnał się i poszedł do domu. Chciał co prawda powie­dzieć Ani że jego rodzice chcą bardzo ją poznać i zapra­szają ją w niedzielę na obiad. Doszedł jednak do wnio­sku że dzisiaj wszy­scy mieli już dosta­tecz­nie dużo wrażeń i posta­no­wił powie­dzieć Ani o propo­zy­cji jego rodzi­ców jutro w szkole.

Naza­jutrz wszy­scy troje spotkali się na dworcu i dosko­na­łych nastro­jach poje­chali pocią­giem do szkoły. Na dużej prze­rwie Tomek powie­dział Ani o zapro­sze­niu na niedzielę. Ania oczy­wi­ście bardzo się ucie­szyła ale uzależ­niła przy­ję­cie zapro­sze­nia od zgody jej mamy. Powie­działa że natych­miast kiedy tylko przy­je­dzie do domu, porozma­wia z nią o tym. Tomek czekał cały dzień na wiado­mość od Ani. Nie chciał ją popę­dzać ale czuł lekki niepo­kój czy aby mama Ani zgodzi się. Następ­nego dnia kiedy tylko zoba­czył Anię jak wycho­dzi z pociągu, podbiegł do niej i natych­miast zapy­tał jaką decy­zję podjęła jej mama. Nie gorącz­kuj się tak bardzo powie­działa Ania, lepiej powiedz mi, czy ja nie dosły­sza­łem czy ty nie raczy­łeś przy­wi­tać się ze mną? Oj prze­pra­szam cię Aniu, prze­pra­szam. Oczy­wi­ście witam cię serdecz­nie. Wybacz mi ale cały czas myśla­łem o tym co powie twoja mama i dlatego o to najpierw zapy­tałem. Wiesz prze­cież jak mi zależy na tym żebyś przy­je­chała do mnie, do nas popra­wił się, w niedzielę. No nie wiem powie­działa Ania powie­działa uśmie­cha­jąc się kokie­te­ryj­nie, ni­gdy mi nic o tym mówi­łeś. Nie? zdzi­wił się Tomek, myśla­łem że o tym wiesz. Może tak a może nie, uśmie­cha­jąc się powie­działa Ania. Ale, zawie­siła głos, wszystko zależy od ciebie. Jak to zdzi­wił się Tomek. Tak, tak mój drogi. Moja mama przed wyra­że­niem zgody chciały by poznać ciebie. Zapra­sza cię na ciasto i to dzisiaj, zaraz po szkole i co ty na to? Tomek był bardzo zasko­czony, tego się spodzie­wał. Chwilę milczał a później powie­dział, chyba nie mam wyjścia. Niech się dzieje co chce, dla ciebie jestem gotowy na najwięk­sze tortury. Oczy­wi­ście jedziemy do ciebie zaraz po szkole. Oczy Ani zapło­nęły blaskiem szczę­ścia, uśmiech­nęła się jak tylko mogła najład­niej i powie­działa, bardzo się cieszę. Jeste­śmy więc umówieni. Po lekcjach Tomek nie podszedł do Ani tylko od razu pobiegł do wyjścia. Zdążył tylko krzyk­nąć, spotkamy się na dworcu, muszę jesz­cze coś zała­twić i tyle go widziała. Po kilku minu­tach kiedy Ania dotarła na dworzec, Tomek już na nią czekał. W ręku trzy­mał mały ładny bukie­cik kwia­tów. Widząc jej zdzi­wioną minę, powie­dział prze­pra­szam cię Aniu. Te kwiatki są dla twojej mamy. Tym zapro­sze­niem tak mnie zasko­czyłaś że nie mogłem się przy­go­to­wać. Star­czyło mi tylko na kwiaty dla twojej mamy. Jesz­cze raz cię prze­pra­szam. Tobie kupię jutro jesz­cze pięk­niejsze. Nie musisz się zamar­twiać z tego powodu. Ja to dosko­nale rozu­miem a ten pomysł z kwiat­kami dla mojej mamy był naprawdę dosko­nały. Z całą pewno­ścią ją to ucie­szy i twoje „akcje” u niej wzro­sną. A co do tych kwiat­ków dla mnie to trzy­mam cię za słowo. Cała podróż upły­nęła im na weso­łej rozmo­wie. Tomek starał się mówić jesz­cze więcej niż zazwy­czaj. Chciał w ten sposób zagłu­szyć w sobie obawę zwią­zaną z perspek­tywą spotka­nia mamy Ani. Co by nie mówić, trochę się tego bał. Przed wejściem do miesz­ka­nia, Ania wyczu­wa­jąc nastrój Tomka przy­tu­liła się do jego boku i powie­działa. Niczego nie musisz się obawiać. Moja mama jest najmil­szą istotą pod słoń­cem. W miesz­ka­niu powi­tała ich ładna szczu­pła brunetka. Emano­wała od niej jakaś magiczna siła a jedno­cze­śnie dobroć i spokój. Tomkowi od razu się spodo­bała. Czuł że na pewno się polu­bią. Mama Ani powie­działa, witam cię Tomku. Ania dużo mi o tobie opowia­dała. Dużo to niewła­ściwe okre­śle­nie, zaraz się popra­wiła, ona bez prze­rwy tylko o Tobie mówi. Ania czuła że się rumieni, mamo powie­działa z lekkim wyrzu­tem. Córeczko ja nie miałam niczego złego na myśli, powie­działa. Wiem że Tomek jest dobrym chłop­cem i wiem że ty opowie­działaś mu wszystko o naszej rodzi­nie, więc mogę pozwo­lić sobie na lekki żart. Wiem mamu­siu że nie miałaś nic złego na myśli, powie­działa Ania. Wobec tego chodźmy do pokoju stwier­dziła mama Ani. Tomek w tym momen­cie wręczył jej kwiatki. Ona spoj­rzała na Tomka tak jakoś ciepło i serdecz­nie. Dzię­kuję ci chłop­cze. Bardzo się cieszę, od bardzo dawna nikt nie poda­ro­wał mi kwia­tów. To bardzo miłe z twojej strony, ale nie myśl sobie że to spowo­duje że od razu zawład­niesz moim sercem. Najpierw będziesz musiał odpo­wie­dzieć na kilka moich pytań. Jeśli pomyśl­nie zdasz ten egza­min, zyskasz moją sympa­tię. Dalsza rozmowa prze­bie­gała w bardzo miłej atmos­fe­rze. Wszy­scy czuli się jakby byli powią­zani jakąś tajem­ni­czą siłą. Mieli wraże­nie jakby znali się od bardzo dawna i tworzyli już rodzinę. To było dla wszyst­kich niezwy­kle miłe. Rozma­wia­jąc na różne tematy nie spostrze­gli że zbliża się już wieczór. Moi kochani powie­działa mama Ani, bardzo miło spędza nam się wspól­nie czas ale zrobiło się późno. Tomeczku będziesz musiał niestety nas opuścić. Twoi rodzice będą się pewnie już niepo­koić o ciebie. Nie sądzę odpo­wie­dział Tomek. Na pewno zapy­tali Izę co się ze mną dzieje. Iza wiedziała że chciała mnie pani poznać i ona z pewno­ścią taką infor­ma­cję im prze­ka­zała. Trochę mnie uspo­koiłeś ale mimo wszystko mam wyrzuty sumie­nia że nie uprze­dziłam Twoich rodzi­ców o naszym spotka­niu. Moja Ania tak nale­gała żeby to było już dzisiaj że uległam i po prostu zapo­mnia­łam o tym aby powia­do­mić twoich rodzi­ców, albo zapro­sić cię w innym dniu. Mamo, po raz drugi tego wieczoru z lekkim wyrzu­tem zwró­ciła się do swojej mamy Ania. Dobrze już dobrze córeńko nic już nie mówię, ale naprawdę jest już późno i Tomek musi nas opuścić. Jutro też jest dzień. Musi­cie iść do szkoły. Jestem co prawda prze­ko­nana że nie będzie­cie się dzisiaj uczyć ale powin­ni­ście chociaż dobrze się wyspać. Myślę że mieli­ście w ostat­nich dniach sporo wrażeń. O tak powie­dzieli jedno­cze­śnie Ania i Tomek. Wszy­scy skwi­to­wali to uśmie­chem. Tomek powie­dział niestety rzeczy­wi­ście muszę już poje­chać do domu. Poże­gnał się i razem z Anią, która chciała go odprowa­dzić do wyjścia z klatki scho­do­wej wyszedł z miesz­ka­nia. Mama Ani na odchodne powie­działa, mam nadzieję że będziemy mieli jesz­cze wiele okazji do takich rozmów jak dzisiaj. Ja też mam taką nadzieję odpo­wie­dział Tomek scho­dząc ze scho­dów. Kilka ostat­nich stopni Ania i Tomek poko­nali w milcze­niu. Czuli jakieś dziwne skrę­po­wa­nie. Nie wiedzieli co to znaczy i nie czuli się z tym dobrze. Dotych­czas nie mieli proble­mów z wyra­że­niem swoich myśli, teraz nagle nie wiedzieli o czym z sobą rozma­wiać. Zatrzy­mali się przed drzwiami prowa­dzą­cymi na zewnątrz budynku. Czuli jak z ich ciałami dzieje się coś dziw­nego. Ogar­niało ich przy­jemne ciepło i lekkie drże­nie. Nigdy dotąd nie doznali czegoś takiego. Nie potra­fili tego okre­ślić ale było to coś bardzo, bardzo przy­jemne. Stali na prze­ciw siebie w milcze­niu. Nie widzieli co mają dalej robić. Nagle zgasło świa­tło na klatce scho­do­wej. W jednej sekun­dzie oboje zbli­żyli się do siebie. Przy­tu­lili się z całych sił. Ich wargi spotkały się. Gorącz­kowo zaczęli pokry­wać poca­łun­kami wzajem­nie swoje twarze. Nie mieli poję­cia jak mają wyglą­dać poca­łunki. Doty­kali różnych części swoich twarzy. Po chwili chaotycz­nych prób, naresz­cie ich wargi spotkały się. Ich poca­łunki nabrały właści­wej mocy. Ich ciała zaczęły drżeć z pożą­da­nia, myśli zapa­dały się gdzieś głęboko w ich głowy. Ręce same szukały dostępu do nagich części ich ciał. Kiedy prawie nie mogli zapa­no­wać już nad wszech obez­wład­nia­ją­cym ich podnie­ce­niem, nagle na klatce scho­do­wej zapa­liło się świa­tło i gdzieś nad ich głowami trza­snęły otwie­rane drzwi. Tomek i Ania odsko­czyli od siebie. Nie mogli zrozu­mieć co się stało. Chwilę w zdumie­niu patrzyli na siebie. Tomek zdołał tylko wyszep­tać Aniu, kocham cię. Ona odpo­wie­działa, ja też i szybko pobie­gła scho­dami do swojego miesz­ka­nia. Tomek jesz­cze długo nie mógł dojść do siebie po tym co wyda­rzyło się przed chwilą. Usły­szał że ktoś scho­dzi po scho­dach, więc szybko otwo­rzył drzwi i wyszedł na zewnątrz kieru­jąc się w stronę dworca kole­jo­wego. Nie bardzo wiedział jak dotarł do domu.

Rodzice już spali, więc szybko umył się i poszedł spać. Nie dane mu było jednak spokoj­nie spędzić tę noc. Po głowie chodziły mu natrętne myśli o tym co spotkało go wieczo­rem. Nie mógł prze­stać myśleć o Ani. Na okrą­gło prze­żywał te cudowne chwile jakie z nią spędził. Był zdumiony tym że obec­ność drugiej osoby tak wpły­nęła na jego odczu­cia. Nie była to co prawda taka zwyczajna osoba, lecz jego Ania którą tak do szaleń­stwa kochał. Nie rozu­miał wpraw­dzie jesz­cze wszyst­kiego co działo się wokół tego uczu­cia, lecz był pewny że jest to coś najwspa­nial­szego na świe­cie. Kiedy tylko pomy­ślał o Ani, jego ciało prze­szy­wały jakieś prądy i drże­nia. Nie wiedział co się z nim dzieje i czy jest to normalny objaw miło­ści czy może jest po prostu chory. Jedno wiedział na pewno, jest to bardzo przy­jemne uczu­cie. Te myśli nie pozwa­lały mu zasnąć. Chciał wstać i natych­miast poje­chać do Ani. Chciał być blisko niej, przy­tu­lać ją i cało­wać. Już podno­sił się z łóżka, kiedy na szczę­ście opano­wał się. Pomy­ślał że jest to niedo­rzeczne. Ania prze­cież na pewno już śpi a on chciał ją budzić. Poza tym co by pomy­ślała sobie o nim jej mama. Tomek był bardzo mądrym chłop­cem i zawsze kiero­wał się rozsąd­kiem. Zasta­no­wił się chwilkę i pomy­ślał że nie jest to najlep­szy pomysł, tym bardziej że rano i tak spotka Anię w szkole i będzie mógł jej powie­dzieć wszystko o swoim uczu­ciu do niej. Uspo­koił się i z uczu­ciem rado­ści ze zbli­ża­ją­cego się spotka­nia, zasnął. Ania tymcza­sem po rozsta­niu się z Tomkiem wbie­gła cała roztrzę­siona do swojego miesz­ka­nia. Jej mama widząc w jakim jest stanie jest jej córka, bardzo się prze­stra­szyła. Nie zdążyła nawet zapy­tać co się stało, kiedy Ania objęła ją, przy­tu­liła z całych sił i wyszep­tała. Mamu­siu nie wiem co się ze mną dzieje. Cała drżę i targają mną dziwne uczu­cia. Nie rozu­miem tego, pomóż mi. Zaczęła szlo­chać. Po chwili wyszep­tała tylko że Tomek ją pocało­wał i wtedy to się zaczęło. Moje kocha­nie powie­działa jej mama. To nic złego, ty się po prostu zako­chałaś. Uspo­kój się i prze­stań płakać. Doświad­czyłaś uczu­cia które nie każdemu jest dane. To jest powód do rado­ści a nie do płaczu. Cieszę się z tobą i będę cię wspie­rać. Pamię­taj tylko że to uczu­cie nie dane jest na zawsze. Trzeba o nie bardzo dbać aby mogło się prawi­dłowo się rozwi­jać i trwać jak najdłu­żej. Pamię­taj jesz­cze że miłość, mimo że jest chwi­lami szalona nie tole­ruje kłam­stwa i braku zaufa­nia a przede wszyst­kim zdrady. Jeśli naru­szy się którąś z tych zasad, miłość często prze­ra­dza się w niena­wiść a to jest straszne uczu­cie i niesie z sobą wiele nieszczęść. Zapa­mię­taj wszystko to co usły­szałaś ode mnie i jeśli kochasz Tomka zrób wszystko aby ciągle dbać o to by zawsze podsy­cać płomień miło­ści. Teraz kocha­nie połóż się do łóżka. Jutro z pewno­ścią będzie­cie mieli sobie z Tomkiem wiele do powie­dze­nia. Ania nie spodzie­wała się takich słów ze strony swojej mamy. Wiedziała wpraw­dzie że jest ona najlep­szą z mam i wszystko dla niej zrobi, ale tym razem trochę ją zasko­czyła. Nie spodzie­wała się z jej strony takiego wspar­cia. Była jej bardzo wdzięczna. Nie mogła docze­kać się spotka­nia z Tomkiem, więc chcąc skró­cić ten czas ocze­ki­wa­nia szybko wsko­czyła pod kołdrę, zamknęła oczy i czekała na sen.

Tymcza­sem sen nie nadcho­dził a rozmy­śla­nie o tym co wyda­rzyło się między nią i Tomkiem spowo­do­wało u niej stan jakby zawie­sze­nia między jawą a snem. Było to bardzo przy­jemne. Po chwili coś dziw­nego zaczęło się dziać z jej ciałem. Nagle zalała ją fala przy­jemnego ciepła. Ania była tym bardzo zdzi­wiona bo dotych­czas nic takiego jej się nie przy­tra­fiło. Poczuła że całe jej ciało staje się bardzo ciepłe, wręcz gorące. Zaczęła oddy­chać coraz szyb­ciej i nie mogła nad tym zapa­no­wać. Mówiąc prawdę to było na tyle przy­jemne że wcale nie starała się tego prze­rwać. Po chwili te dozna­nia tak się nasi­liły, że aż zapie­rały jej dech. Jedno­cze­śnie jej dłoń zaczęła bezwied­nie pieścić jej piersi. Później prze­su­wała się wzdłuż jej brzu­cha niżej, coraz niżej. Nie mogła w żaden sposób jej zatrzy­mać. To było tak przy­jemne że nawet spróbo­wała sama prze­su­nąć swoją dłoń jesz­cze bliżej. Wresz­cie palce dotknęły jej łona i posu­wały się dalej. Ania trochę się prze­stra­szyła i zawsty­dziła. Nie był to pierw­szy raz kiedy przy pomocy swoich dłoni pozna­wała szcze­góły najbar­dziej intym­nych miejsc swego ciała, ale poprzed­nio była to tylko zwykła cieka­wość z odro­biną przy­jem­no­ści. Dzisiaj nato­miast było ina­czej. Nagle zalała ją fala bardzo przy­jemnego ciepła. Ania była tym lekko zdzi­wiona, bo dotych­czas nic takiego jej się nie przy­tra­fiło. Poczuła że całe jej ciało staje się bardzo ciepłe, wręcz gorące. Zaczęła oddy­chać coraz szyb­ciej i nie mogła nad tym zapa­no­wać. Mówiąc prawdę było tak przy­jem­nie że wcale nie starała się tego prze­ry­wać. Wresz­cie palce dotknęły jej łona i posu­wały się dalej. Ania trochę się prze­stra­szyła i zawsty­dziła. Z każdym ruchem dłoni jej ciałem wstrzą­sały deli­katne dresz­cze a coś wewnątrz jej wołało jesz­cze, jesz­cze nie prze­ry­waj. Podda­wała się temu bez jakiej­kol­wiek formy prote­stu. Nagle palce jej dłoni dotknęły najniż­szego miej­sca jej łona. Czuła że nie może i nie chce nad tym zapa­no­wać. Nie była w stanie tego prze­rwać. Jej nogi same zaczęły się rozchy­lać, biodra unio­sły się lekko w górę a palce wsunęły się w głąb jej niepraw­do­po­dob­nie mokrej waginy. Ania cicho krzyk­nęła. Zdawała sobie sprawę że nadcho­dzi coś z czym nie spotkała się jesz­cze ni­gdy. Podświa­do­mie czuła że będzie to coś niesa­mo­wi­cie przy­jemnego. Jej palce zaczęły deli­kat­nie poru­szać się w czelu­ściach niezbyt znanego jej dotąd miej­sca w jej ciele. Dłoń jakby kiero­wana jakąś magiczną siłą poru­szała się coraz szyb­ciej, jedno­cze­śnie palce zaczęły pieścić jej łech­taczkę, raz szyb­ciej raz wolniej. Jej ciało zare­ago­wało natych­miast. Ania zaczęła nie tylko drżeć ale i wygi­nać się w różnych kierun­kach, nie tylko w górę i w dół ale również na boki. Jedno­cze­śnie jej oddech przy­spie­szył tak szybko że zagłu­szył wszystko co działo się wokół. Ania zaczęła dozna­wać jakieś niebiań­skiej rozko­szy. Nie wiedziała co się z nią dzieje. Zaczęła cichutko wzdy­chać, później prze­szło to w kwile­nie aż na koniec z jej piersi wyrwał się głośny jęk. Ona jednak tego nie słyszała. Była cała spara­li­żo­wana przy­jem­no­ścią jaką dostar­czyło jej ciało. Nie wiedziała co robi. Bezwied­nie zaczęła szybko poru­szać tą dłonią. Wkrótce drugą swoją dłonią zaczęła pieścić swoje krocze. To było już za dużo dla jej orga­nizmu. Jej ciało zaczęło w niekon­tro­lo­wany sposób rzucać nią po całym łóżku. Kiedy wyda­wało się że skoń­czy się to jakąś kata­strofą i Ania spad­nie z łóżka, nagle jej ciało wygięło się w górę i zasty­gło w bezru­chu. Zapa­dła cisza, Ania nie mogła zrozu­mieć tego co się tutaj stało. Przez chwilę poczuła coś jakby strach. Po chwili jednak jej mięśnie rozluź­niły się i ciało Ani powoli i deli­kat­nie opadło na łóżko. W tej chwili Ania doznała tak niesa­mo­witej przy­jem­no­ści, że aż się prze­stra­szyła, tym bardziej że nie mogła poru­szyć ani ręką ani nogą. Leżała jak spara­li­żo­wana. Po chwili ogar­nął ją jakiś błogi spokój co w połą­cze­niu z niezwy­kłymi odczu­ciami których dozna­wała, prze­niósł ją w jakiś inny niere­alny świat. Kiedy próbo­wała zasta­no­wić nad tym co ją spotkało, westchnęła tylko i usnęła. Rano obudziła się wypo­częta i bardzo rado­sna. Szybko wysko­czyła z łóżka weszła do łazienki, wzięła cieplutki prysz­nic i pełna ener­gii weszła do kuchni. Tam czekała już na nią mama. W tym momen­cie Ania przy­po­mniała sobie wszyst­kie zdarze­nia które spotkały ją wieczo­rem i w nocy. Ogar­nął ją paniczny strach że mama mogła usły­szeć jej jęki i obawiała się jej reak­cji. Mama tymcza­sem uśmie­chała się do niej i powie­działa, witaj kocha­nie, widzę że wyspa­łaś się i jesteś w dosko­na­łym nastroju. Cieszę się z tobą. Muszę ci coś zdra­dzić. Jestem nawet trochę zazdro­sna. O co? zapy­tała Ania nie bardzo wiedząc co mama ma na myśli. O twoje odczu­cia córeczko. Nagle przy­po­mniały mi się moje prze­ży­cia jakich ja kiedyś doświad­czyłam i zrobiło mi się trochę smutno. Wiem że nie doznam ich już ni­gdy więcej. Co ty mówisz mamo zanie­po­ko­iła się Ania. Prze­cież ja bardzo cię kocham i ni­gdy się to nie zmieni. Tak wiem Aniu powie­działa jej mama. Ja mam na myśli uczu­cie szczę­ścia które towa­rzy­szy miło­ści do ukocha­nej osoby. Mówiąc ściślej chodzi mi tu o chło­paka, narze­czo­nego czy męża. Uczu­cia do własnych dzieci są inne. Choć też bardzo silne, jednak różnią się od siebie. Nie potra­fię precy­zyj­nie tego okre­ślić, ale mam nadzieję że niedługo sama się o tym prze­ko­nasz. W każdym razie, cieszę się twoją rado­ścią. Teraz zbie­raj się do szkoły. Tam czeka cię też ciekawa jak sądzę i bardzo miła rozmowa z Tomkiem. Aha gdybyś chciała pobyć dzisiaj z nim trochę dłużej, to nie mam nic prze­ciwko temu. Ania z czuło­ścią poże­gnała się z mamą i szybko jakby wyro­sły jej skrzy­dła, pobie­gła na dworzec. Kiedy wyszła z pociągu zoba­czyła Tomka. Serce zabiło jej mocniej. Czuła radość zmie­szaną z zaże­no­wa­niem i niepo­ko­jem. Nie była pewna co zrobi Tomek. On tymcza­sem podszedł do niej. Był lekko zmie­szany. Witaj kocha­nie powie­dział. Była zasko­czona ale równo­cze­śnie spra­wiło jej to wielką przy­jem­ność. Naresz­cie Tomek głośno powie­dział „kocha­nie”. Uśmiech­nęła się do niego tak szcze­rze jak tylko potra­fiła. Powoli zbli­żali się do siebie. Ania chciała rzucić się mu w ramiona i cało­wać, cało­wać do utraty tchu. Zorien­to­wała się jednak że to nie wypada. Cały peron był wypeł­niony ich wspól­nymi znajo­mymi, uczniami tej samej szkoły. Tomek też chyba to zrozu­miał. Co prawda już od jakie­goś czasu prawie wszy­scy w szkole uważali Anię i Tomka za parę, ale tak naprawdę to nikt nie był tego pewny. Teraz kiedy dostrze­gli ich na pero­nie zrozu­mieli że na pewno tworzą parę. Biła od nich taka radość że dla wszyst­kich stało się jasne że oni muszą się naprawdę kochać. Ania i Tomek rozej­rzeli się w koło i widząc rozba­wio­nych uczniów którzy z uwagą im się przy­glą­dają, wzięli się za ręce i dumnie z ogromną przy­jem­no­ścią poma­sze­ro­wali do szkoły. Od tego dnia stano­wili już oficjal­nie parę. Stali się nieroz­łączni. Wszystko starali się robić razem. Na każdej prze­rwie zawsze byli obok siebie. Do szkoły też zawsze przy­cho­dzili razem i wycho­dzili z niej również razem. Z początku te ich zacho­wa­nie trochę niektó­rych dziwiły. Nie obyło się oczy­wi­ście bez drob­nych złośli­wo­ści. Ania i Tomek w ogóle nie przej­mo­wali się tym. W ogóle nie zauwa­żali tych czasem nieprzy­chyl­nych uwag pod ich adre­sem. Mieli siebie i to im wystar­czało. Ucznio­wie tej szkoły, po jakimś czasie w pełni ich zaak­cep­to­wali a następ­nie polu­bili. Ta para zako­cha­nych młodych ludzi stała się małą atrak­cją tej szkoły. Byli taką jakby miłą maskotką. Niektó­rzy nazy­wali ich nawet Romeo i Julia. Niestety nie wiedzieli jak to okre­śle­nie nabie­rze w przy­szło­ści real­nego wymiaru i jaka trage­dia dotknie naszych dzisiej­szych, tak bardzo zako­cha­nych w sobie młodych ludzi. Na razie cieszyli się sobą, cieszyli się swoją miło­ścią, cieszyli się wszyst­kim co ich otaczało. Cieszyli się po prostu życiem. Po szkole poszli do parku, usie­dli na ławce i przy­tu­la­jąc się do siebie, długo z sobą rozma­wiali. Potem poszli jesz­cze na spacer wzdłuż brze­gów rzeki Odry, która prze­pły­wała obok miej­sco­wo­ści w której chodzili do szkoły. Później Tomek odwiózł Anię do jej miesz­ka­nia. Nie chciał wejść do środka. Ania zanie­po­ko­iła się. Kiedy zapy­tała dlaczego Tomek powie­dział, wiesz jak bardzo chciał­bym być z tobą cały czas. Jednak mamy jesz­cze jakieś obowiązki. Musimy się uczyć i to dobrze. Wiesz jak ważne jest wykształ­ce­nie. Nie chciał­bym aby twoja mama nie pomy­ślała o mnie że jestem nieodpo­wie­dzialny. Prze­proś więc mamę. Obie­cuję że będę przy­cho­dzić do Was tak często jak to będzie możliwe. Ania przy­znała mu racje. Poca­ło­wali się na poże­gna­nie. Był to bardzo namiętny i długi poca­łu­nek. Mówił więcej o ich wzajem­nej miło­ści niż jakie­kol­wiek słowa. Kiedy Ania zdała rela­cję o tym co wyda­rzyło się w ciągu dnia, jej mama powie­działa. Aniu, kocha­nie bardzo się cieszę że tak dobrze zaczyna się wszystko między Wami ukła­dać. Tomek zrobił na mnie bardzo dobre wraże­nie a to co zrobił przed chwilą tylko potwier­dziło moje odczu­cia. To bardzo warto­ściowy i odpo­wie­dzialny chło­pak. Jeśli wasza miłość jest tak wielka jak się wydaje, musi­cie zrobić wszystko by nic jej nie zakłó­ciło. Teraz moja droga jako posłuszna swojemu chło­pakowi dziew­czyna, zgod­nie z jego radą zabierz się do nauki. Tak jest mamu­siu odpo­wie­działa Ania i znik­nęła w swoim pokoju. Zbli­żała się niedziela i spotka­nie z rodzi­cami Tomka. Ania z jednej strony bardzo cieszyła się z tego że będzie mogła wresz­cie poznać rodzi­ców Tomka. Wiedziała już co nieco o nich z opowia­dań Tomka i Izy, ale odczu­wała też lekki niepo­kój przed tym spotka­niem. A jak jej nie zaak­cep­tują, jak jej nie polu­bią? Co wtedy? straci Tomka? Sama myśl o takiej możli­wo­ści wywo­ły­wała w niej paniczny strach. Powie­działa sobie że nie dopu­ści do tego. Zrobi wszystko aby jego rodzice ją polu­bili.

W niedzielę rano Tomek poje­chał po Anię. Wiedział jak ona prze­żywa to mające nastą­pić spotka­nie z jego rodzi­cami. Chciał być przy niej aby nie czuła się nieswojo. Kiedy przy­szedł do jej miesz­ka­nia, mama Ani powi­tała go bardzo serdecz­nie. Ania chciała zrobić jak najlep­sze wraże­nie na rodzi­cach Tomka, więc starała się aby również wyglą­dać dobrze. Okazało się że z tym ma najwięk­szy problem. Tomek był u nich dopiero od kilku­na­stu minut a Ania zdążyła już przy­mie­rzyć kilka komple­tów ubrań. Ciągle coś jej nie paso­wało w jej wyglą­dzie. To spód­niczka była za długa, lub za krótka, bluzka nie w tym kolo­rze i tak dalej. Nie mogła zdecy­do­wać się co będzie lepsze, spodnie czy spód­niczka. Bardzo się tym dener­wo­wała. Jej mama wspól­nie z Tomkiem trochę nawet z niej żarto­wali. W końcu jednak wspól­nymi siłami usta­lili że Ania ubie­rze spód­niczkę i bluzkę. Po godzi­nie, wresz­cie Tomek poże­gnał się z mamą Ani i oboje udali się na dworzec kole­jowy. Wcze­śniej obie­cał mamie Ani że odwie­zie ją wieczo­rem do domu. Ania przez całą podróż była niespo­kojna. Chciała to ukryć ale nie bardzo się jej to udawało. Tomek uspa­ka­jał ją cały czas ale nie na wiele się to zdało. W końcu dotarli do jego domu. W progu powi­tali ich jego rodzice. Tomek był ciekawy jak zare­agują na widok jego dziew­czyny. Kiedy jednak zoba­czył na ich twarzach szczery uśmiech, nie miał wątpli­wo­ści, Ania wywarła na nich pozy­tywne wraże­nie. Obiad był już przy­go­to­wany. Mama Tomka posta­rała się bardzo aby wypadł on jak najle­piej. Przy­go­to­wała tyle pysz­no­ści że Tomek obawiał się czy wszystko zosta­nie zjedzone. Obiad prze­bie­gał w bardzo miłej atmos­fe­rze. Nie rozma­wiali jednak zbyt wiele. Po obie­dzie Ania pochwa­liła mamę Tomka za przy­go­to­wa­nie tak pysz­nych potraw. Tomek widział jak jego mamie zaświe­ciły się w oczach iskierki zado­wo­lenia. Wiedział już że Ania zyskała sympa­tię jego mamy. Po obie­dzie wszy­scy prze­nie­śli się do drugiego pokoju, gdzie przy herba­cie i pysz­nym cieście, zaczęto prowa­dzić rozmowę o różnych spra­wach, chociaż w grun­cie rzeczy doty­czyła głów­nie Ani. Nie było to jednak prze­słu­cha­nie, czego ona tak bardzo się obawiała. Rodzice Tomka okazali się bardzo taktowni. Prowa­dzili rozmowę w taki sposób, że Ania pozbyła się wszel­kich obaw i sama chęt­nie zaczęła opowia­dać o sobie i swojej rodzi­nie. Kiedy skoń­czyła, zapa­dło milcze­nie. Prze­rwał je tata Tomka. Nie wiedzie­li­śmy że dozna­łaś już w swoim życiu tylu smut­nych prze­żyć, ale tak już czasami jest i musimy się z tym pogo­dzić. Zycie trwa na­dal i my musimy w nim tkwić, nie możemy się podda­wać. Masz rację mój mężu powie­działa mama Tomka. Całko­wi­cie się z tobą zgadzam. Dodam tylko że należy w życiu zrobić wszystko aby stało się dla nas przy­ja­zne, mimo że czasem spra­wia ono nam wiele przy­krości. Teraz jednak zostawmy prze­szłość za sobą. Jeste­ście młodzi, zwró­ciła się do Ani i Tomka, więc waszym zada­niem jest przede wszyst­kim zdoby­cie odpo­wied­niego wykształ­ce­nia. Ono jest bowiem funda­men­tem na którym wyro­śnie dom waszych marzeń, lub prze­mieni się w ruinę. Tylko od was zale­żeć będzie jaki funda­ment zbudu­je­cie pod ten wasz dom. Oczy­wi­ście nie chcę tutaj powie­dzieć że macie się tylko uczyć. Są jesz­cze w życiu również przy­jem­no­ści z których trzeba korzy­stać. Jak jednak uczy doświad­cze­nie, ze wszyst­kiego należy korzy­stać z umia­rem. No, no dawno nie słysza­łem z twoich ust tylu dobrych rad, powie­dział tata Tomka. Musia­łaś chyba bardzo polu­bić naszego gościa. Ja popie­ram cię w całej rozcią­gło­ści bo ja też bardzo polu­bi­łem Anię. Ona lekko się zaru­mie­niła, ale ponie­waż słowa te spra­wiły jej dużą przy­jem­ność, powie­działa. Dzię­kuje państwu za okaza­nie mi tyle sympa­tii. Muszę się przy­znać że jak tylko ujrza­łam państwa w progu waszego domu, poczu­łam się tutaj bardzo bezpiecz­nie. Po tym co przed chwilą usły­szałam stali­ście się państwo dla mnie bardzo bliscy. Dzię­kuje Wam za to serdecz­nie. Od dawna nie czułam się tak dobrze. Cieszę się bardzo że pozna­łam Tomka i że ma on takich wspa­niałych rodzi­ców. Jak się okazało jeste­śmy bardzo zgodni w naszych odczu­ciach, myślę że będziemy spoty­kać się częściej i te spotka­nia przy­niosą nam wiele rado­ści, powie­dział tata Tomka. Mama nato­miast dodała, brakuje nam tu jesz­cze czegoś. Wszy­scy spoj­rzeli na nią ze zdzi­wie­niem. Nie bardzo wiedzieli o co jej może chodzić. Moi drodzy konty­nu­owała mama Tomka, brakuje nam tutaj tylko mamy Ani, prawda? Oczy­wi­ście powie­dział jej mąż. Musimy jak najszyb­ciej dopro­wa­dzić do naszego spotka­nia. To może my z Anią, wtrą­cił się Tomek tym się zajmiemy. Zapy­tamy mamę Ani czy chce nas poznać i kiedy możemy zorga­ni­zo­wać nasze spotka­nie. Myślę że to dobry pomysł, sądzę jednak że moją mamę nie trzeba nawet pytać czy chce państwa poznać. W tajem­nicy mogę zdra­dzić że chce tego i to bardzo, powie­działa Ania. W takim razie razem bierz­cie się do pracy, powie­dzieli jedno­cze­śnie rodzice Tomka. Reszta dnia upły­nęła na bardzo przy­jemnej poga­wędce o wszyst­kim i o niczym. W każdym razie wszy­scy z tego spotka­nia byli bardzo zado­wo­leni. Tomek jak obie­cał mamie Ani, powie­dział swoim rodzi­com że musi odwieźć swoją sympa­tię do jej miesz­ka­nia. To oczy­wi­ste odpo­wie­dzieli jego rodzice. Ania bardzo czule poże­gnała się z rodzi­cami Tomka. Wyglą­dało to tak jakby żegnali się dobrze przy­ja­ciele lub człon­ko­wie kocha­ją­cej się rodziny a nie do niedawna zupeł­nie obcy sobie ludzie. Ania bardzo zado­wo­lona opuściła ten tak przy­ja­zny dla niej dom. Po jakimś czasie dotarli do miej­sco­wo­ści w której miesz­kała Ania. Pełni rado­ści i zado­wo­lenia weszli do jej miesz­ka­nia. Oczy­wi­ście opowie­dzieli zaraz ze szcze­gó­łami prze­bieg wizyty u rodzi­ców Tomka. Mama Ani bardzo się ucie­szyła że jej córka została tak dobrze przy­jęta przez rodzi­ców Tomka. A teraz najważ­niej­sze, powie­działa Ania. Jego rodzice bardzo chcą cię poznać mamu­siu, ale decy­zję czy ty tego chcesz pozosta­wiają tobie. Co ty na to? Jakże miała­bym się nie zgodzić córeczko, odpo­wie­działa. Oczy­wi­ście bardzo mi zależy na pozna­niu rodzi­ców Tomka. Pozo­staje tylko umówić się co do miej­sca i czasu spotka­nia. W tym tygo­dniu nie mogę, muszę wyje­chać na kilka dni w dele­ga­cję. Po powro­cie zapropo­nuję coś. W tym momen­cie Ania i Tomek pomy­śleli o tym samym, przy­po­mnieli sobie że mama Ani prawdopodob­nie jest bardzo chora i ten wyjazd w dele­ga­cję to z pewno­ścią jest jakiś wybieg z jej strony mający uspra­wiedliwić jej nieobec­ność w domu. Nagle obojgu zrobiło się bardzo smutno. Pomy­śleli że ciesząc się swoim szczę­ściem, zapo­mnieli o kimś kto miał poważne powody do zmar­twień. Mama Ani zauwa­żyła nagłą zmianę nastroju Ani i Tomka. Nie będąc świa­doma tego że oni wiedzą o jej choro­bie powie­działa, no co wy, nie martw­cie się, to tylko kilka dni. Obie­cuję że zaraz po moim powro­cie z dele­ga­cji natych­miast zapropo­nuję spotka­nie rodzi­com Tomka. No to się cieszymy odpo­wie­dzieli młodzi. Ja zaraz dzisiaj prze­każę tę wiado­mość moim rodzi­com. Teraz jeśli pani pozwoli poże­gnam się i pojadę do domu. Razem z Anią wyszli na klatkę scho­dową. Tomek powie­dział, prze­pra­szam cię Aniu że zapo­mnia­łem o proble­mach twojej mamy. Nic sobie Tomku nie wyrzu­caj, prze­cież ja również o tym zapo­mnia­łam. Też nie czuję się z tym dobrze, powie­działa. Posłu­chaj Aniu odezwał się Tomek. Czy ty wiesz gdzie wybiera się twoja mama? Nie odpo­wie­działa. W takim razie myślę żebyś spróbo­wała czegoś się dowie­dzieć. Mogli­by­śmy później skon­tak­to­wać się z tym leka­rzem i wypy­tać go dokład­nie co tak naprawdę dolega twojej mamie. Dobry pomysł Tomku, pogrze­bię jesz­cze trochę w doku­men­tach mamy. Mam co prawda wyrzuty sumie­nia że czytam infor­ma­cje nie prze­zna­czone dla mnie, ale tu chodzi o zdro­wie mojej mamy. To chyba mnie uspra­wiedliwia, prawda? Oczy­wi­ście, powie­dział Tomek nie musisz mieć żadnych wyrzu­tów. Ta sytu­acja całko­wi­cie cię uspra­wiedliwia. Powiem więcej, chęć pozna­nia stanu zdro­wia twojej mamy wręcz daj ci prawo do pozna­nia całej prawdy. Dzię­kuje ci Tomku, cieszę się że to powie­działeś, uspo­koiłeś moje sumie­nie. Jesz­cze dzisiaj posta­ram się trochę poszpe­rać w doku­men­tach mojej mamy. Ania ucie­szyła się że Tomek tak bardzo ją wspiera i jest zawsze przy niej. Czuła że z całych sił Tomek chciałby ochro­nić ją przed wszel­kim złem tego świata. Coraz bardziej prze­ko­ny­wała się że Tomek jest tym jedy­nym, tym na całe życie. Nagle zarzu­ciła mu ręce na szyję i szep­cząc, Tomeczku jak ja cię bardzo kocham, zaczęła szaleń­czo go cało­wać. Tomek trochę zdzi­wił się tym tak gwał­tow­nym wybu­chem czuło­ści ze strony, ale trwało to tylko moment. Natych­miast poddał się temu z wielką ochotą. Po kilku minu­tach gorą­cych poca­łun­ków i zapew­nień o wzajem­nej miło­ści, z nieukry­wa­nym żelem, poże­gnali się i każde udało się w stronę swoich miesz­kań. Tomek po przy­je­ździe natych­miast zdał rela­cje z rozmowy z mamą Ani i o jej propo­zy­cji. Nie powie­dział tylko o tym że podej­rze­wają poważną chorobę u niej. Rodzice Tomka bardzo ucie­szyli się że mama Ani zgodziła się aby się z nimi spotkać. W takim razie czekamy na wiado­mość od mamy Ani kiedy ta wróci z dele­ga­cji. Porozma­wiali jesz­cze trochę i wszy­scy udali się na spoczy­nek.

Na drugi dzień Ania powie­działa Tomkowi co znala­zła w doku­men­tach. Mama leczy się w Insty­tu­cie Hema­to­lo­gii we Wrocła­wiu. Zano­to­wa­łam nazwi­sko leka­rza i numer tele­fonu do niego, powie­działa Ania. Mama poin­for­mo­wała mnie że jutro wyjeż­dża w dele­ga­cję i wróci w niedzielę albo w ponie­dzia­łek. Martwiła się czy dam sobie radę sama przez cały tydzień sama w domu. Zapew­ni­łam ją że przy Twojej pomocy na pewno, prawda? zwró­ciła się do Tomka. Oczy­wi­ście, możesz na mnie liczyć. Porozma­wiam jesz­cze z moimi rodzi­cami może zgodzą się żebyś przez ten czas zamiesz­kała u nas. Ania chociaż bardzo spodo­bała się jej ta propo­zy­cja, zapro­te­sto­wała. Tomku, zobacz jak by to wyglą­dało. Znamy się dopiero kilka tygo­dni a ja już miała­bym zamiesz­kać z Tobą? nie to nie wypada. Tomek popa­trzył na Anię i powie­dział, po pierw­sze zamiesz­kasz u nas a nie ze mną a po drugie potrze­bu­jesz teraz wspar­cia i jak znam swoich rodzi­ców nie pozwolą oni na to abyś sama została w domu. No nie wiem odpo­wie­działa Ania. Muszę jesz­cze zasta­no­wić się nad tym a poza tym muszę uzgod­nić to z mamą. Masz rację zgodził się Tomek. Wobec tego zróbmy tak, ja porozma­wiam z moimi rodzi­cami a ty ze swoją mamą, może być? tak z uśmie­chem odpo­wie­działa Ania. Następ­nego dnia Ania przy­je­chała do szkoły z walizką. Tomek bardzo się zdzi­wił. Ania widząc jego minę zapy­tała, czyż­byś już nie chciał mnie widzieć w Twoim domu? Ależ ze mnie gapa, prze­pra­szam powie­dział Tomek, oczy­wi­ście bardzo się cieszę. Myśla­łem że dopiero po szkole poje­dziemy po twoje rzeczy. Ty tymcza­sem przy­szłaś z nimi do szkoły, dlatego trochę mnie to zasko­czyło. Ale zrobi­łaś mi tym dużą przy­jem­ność, będziemy mieli więcej czasu dla siebie, kiedy szyb­ciej przy­je­dziemy do mojego domu. Widzisz Tomeczku, nie tylko mężczyźni potra­fią wszystko zorga­ni­zo­wać, czasami kobiety też myślą, prze­ko­ma­rzała się Ania. Zawsze wiedzia­łem że jesteś jedną z najmą­drzej­szych kobiet na tym świe­cie, ina­czej nie zada­wał bym się z tobą, z weso­łymi ogni­kami w oczach odpo­wie­dział Tomek. To wzajemne prze­ko­ma­rza­nie się było takim jakby dodat­ko­wym rytu­ałem podkre­śla­ją­cym ich miłość. Po lekcjach oboje poje­chali do domu Tomka. Towa­rzy­szyła im Iza, którą w ostat­nich dniach trochę oboje zanie­dby­wali. Iza jednak rozu­miała ich dosko­nale. Cieszyła się szcze­rze z ich miło­ści chociaż w głębi swego serca troszeczkę im zazdro­ściła. Patrząc na nich zapra­gnęła aby i ona kiedyś mogła na swojej drodze spotkać kogoś takiego Jak Tomek. Teraz jednak obser­wo­wała ich i cieszyła się razem z nimi. Tomek z Anią zdecy­do­wali że zamiast bezpo­średnio pójść do domu, zatrzy­mają się chwilę u Izy. Tak też zrobili. Porozma­wiali o sytu­acji w domu Ani, o choro­bie jej mamy i zasta­na­wiali się wspól­nie co Ania dalej ma robić. Iza była za tym aby Ania jak najszyb­ciej skon­tak­to­wała się z tym leka­rzem u którego leczyła się jej mama. Muszę to jesz­cze prze­my­śleć powie­działa Ania. Po chwili wraz z Tomkiem poże­gnali się z Izą i poszli do domu rodzi­ców Tomka. Oni już na nich czekali z obia­dem. Serdecz­nie przy­wi­tali się z Anią i wszy­scy usie­dli do obiadu. Po obie­dzie troszeczkę porozma­wiali o tym i o owym a następ­nie wszy­scy roze­szli się do swoich zajęć. Ania zajęła ładny pokoik na piętrze z wido­kiem na sad i widoczny w oddali las. Dotych­czas pokój ten był niezamiesz­kały. Wcze­śniej służył dziad­kowi Tomka jako coś w rodzaju gabi­netu. Jako mały chło­piec Tomek bardzo lubił tam prze­by­wać i słuchać różnych opowie­ści swojego dziadka. Ania czuła się w tym domu bardzo dobrze, jednak z upły­wem czasu, podczas wieczor­nych wspól­nych poga­du­szek jej twarz coraz częściej stawała się smutna. Nie uszło to uwadze rodzi­ców Tomka. Próbo­wali nawet podpy­tać go co takiego męczy Anię. Tomek jednak unikał odpo­wie­dzi. Rodzice wiedzieli że on wie dlaczego Ania tak się zacho­wuje, ale z niezna­nych im powo­dów nie chce o tym mówić. Które­goś wieczoru, kiedy podczas kola­cji Ania nagle zamil­kła w pół słowa, mama Tomka nie wytrzy­mała i powie­działa. Aniu, wybacz ale dosko­nale wiesz jak wszy­scy cię tutaj lubimy. Zauwa­ży­li­śmy że ostat­nio nie jesteś tą samą Anią którą pozna­li­śmy. Coś cię martwi. Obie­ca­li­śmy kiedyś sobie że będziemy się wspie­rać w każdej sytu­acji. Chcie­li­by­śmy ci pomóc, bo już nie możemy patrzeć jak się męczysz, tylko powiedz nam o co chodzi.

Ania chwilę milczała a później powie­działa. Bardzo martwię się o zdro­wie mojej mamy. Przy­pad­kiem dowie­działam się że prawdopodob­nie jest bardzo chora. Po chwili rodzice Tomka dowie­dzieli się wszyst­kiego tego co od kilku dni było wiadome Ani i Tomkowi. Bardzo zmar­twili się tą wiado­mo­ścią. Nie znali co prawda mamy Ani, ale znali ją. Mieli zatem prawo sądzić że mama Ani jest równie dobrą osobą jak Ania. Poza tym wiedząc o tym że Ania niedawno stra­ciła ojca, bali się również o nią. Zdawali sobie sprawę z tego jak bardzo Ania kocha swoją mamę. Ta obawa o zdro­wie jej mamy mogła zawa­żyć na jej wyni­kach w nauce. Wszy­scy obecni na tej kola­cji zaczęli zasta­na­wiać się nad tym co można w tej spra­wie zrobić. W końcu rodzice Tomka powie­dzieli że ich zdaniem należy pocze­kać na powrót mamy Ani. Później mają się wszy­scy prze­cież spotkać i poznać wzajem­nie. Po tym spotka­niu zdecy­dują co dalej robić. Ania uspo­koiła się trochę. Zrozu­miała że nie tylko we wszyst­kim może liczyć na Tomka, ale i na jego rodzi­ców również. Poczuła do nich niezwy­kłą sympa­tię. Przez chwilę wyda­wało się jej że wszy­scy stano­wią wielką kocha­jącą się rodzinę. Była im za to bardzo wdzięczna, bo dzięki nim czuła się bezpieczna. Nie dozna­wała tego uczu­cia od śmierci swego taty. Teraz uspo­ka­jała się i czuła że nabiera sił aby wspie­rać swoją mamę w walce z jej chorobą. Głośno powie­działa, dzię­kuję Wam wszyst­kim. Jest mi z Wami tak dobrze, chcia­łaby aby tak było zawsze. Cieszymy się Aniu że tak mówisz. Zapew­niamy Cię że z naszej strony otrzy­masz zawsze pomoc, ilekroć będziesz jej potrze­bo­wać. Teraz moi kochani idźcie się jesz­cze pouczyć a my też jesz­cze mamy coś do zrobie­nia. Cały tydzień wyglą­dał podob­nie. Rano szkoła, później obiad, czasami spacery po okolicy lub w pobli­skim lesie, trochę nauki, wesołe rozmowy przy kola­cji i sen. Wszy­scy jednak, mimo że nikt tego na głos nie mówił z niecier­pli­wo­ścią ocze­ki­wali na powrót mamy Ani. Uzgod­nili że nie dadzą jej poznać że wiedzą o jej choro­bie i o tym że była w szpi­talu a nie w dele­ga­cji. Ciekawi byli co ona sama im powie.

W ponie­dzia­łek wróciła mama Ani. Widać było że jest bardzo zmęczona. Tomek odwiózł Anię do jej miesz­ka­nia zaraz po lekcjach. Przy­wi­tała ich jej mama. Ucie­szyła się kiedy ich zoba­czyła. Zapro­siła do środka. Chciała ich czymś poczę­sto­wać, ale okazało się że w domu nie ma prawie nic do jedze­nia. Ania prze­pro­siła mamę że nie zrobiła zaku­pów. Nie nie wiedziała jednak kiedy jej mama wróci. Nie martw się córeczko, powie­działa. Sama nie wiedzia­łam kiedy ta konfe­ren­cja się skoń­czy więc nie mogłam poinfor­mo­wać Cię kiedy wrócę. Ale opowia­dajcie jak spędzi­li­ście ten czas kiedy mnie nie było. Zaraz wszystko opowiemy, ale najpierw zrobimy zakupy powie­działa Ania. Dobrze odpo­wie­działa jej mama. Ania z Tomkiem wyszli do sklepu. Po drodze rozma­wiali o tym jak mama Ani źle wygląda. Widać było na pierw­szy rzut oka jak jest blada. Tomek zasta­na­wiał się czy mama Ani powie im prawdę, czy dalej swoją chorobę będzie chciała utrzy­my­wać w tajem­nicy. Oni na razie też posta­no­wili nie dawać po sobie poznać że już co nieco wiedzą. Po powro­cie z zaku­pów, Ania powie­działa, widzę mamo że jesteś bardzo zmęczona, więc pozwól aby ja przy­go­to­wała coś do jedze­nia. Tomek z przy­jem­no­ścią mi pomoże. On natych­miast potwier­dził. Mama Ania powie­działa, bardzo się cieszę z tego że jeste­ście we wszyst­kim tacy zgodni. Miło patrzeć na Was. Cieszy mnie również że tak się o mnie trosz­czy­cie. Rzeczy­wi­ście pobyt na tej dele­ga­cji bardzo mnie zmęczył. Mam jesz­cze kilka dni urlopu, więc szybko dojdę do siebie. Ania z Tomkiem nic nie powie­dzieli ale znacząco spoj­rzeli na siebie. Ania zapy­tała a co ze spotka­niem z rodzi­cami Tomka? obie­całaś że zaraz po powro­cie zapro­po­nu­jesz termin kiedy będzie­cie mogli się spotkać i wzajem­nie poznać. Pamię­tam oczy­wi­ście o tym, ale teraz nie czuję się najle­piej. Myślę jednak że to spotka­nie mogłoby się odbyć w niedzielę u nas w domu. Co o tym myśli­cie? Oczy­wi­ście nam to odpo­wiada odpo­wie­dzieli jedno­cze­śnie a Tomek stwier­dził że jego rodzi­com niedziela będzie na pewno odpo­wia­dać. Jak tylko wrócę zaraz powiem im o pani propo­zy­cji dodał Tomek. Prze­każ swoim rodzi­com podzię­ko­wa­nie że tak dobrze zaopie­ko­wali się Anią powie­działa jej mama. Rozma­wiali jesz­cze chwilę ale widać było że siedze­nie przy stole spra­wia mamie Ani pewne kłopoty. Tomek nie chcąc nara­żać jej na dalsze niewy­gody, poże­gnał się i poje­chał do domu. Przed wyjściem prosił Anię o opie­ko­wa­nie się jej mamą. Następne dni prze­bie­gały normal­nie. Stan mamy Ani powoli ale widocz­nie popra­wiał się. Ania z Tomkiem bardzo się z tego cieszyli. Nie wiedzieli co prawda co dokład­nie dolega mamie Ani i jakiemu lecze­niu jest podda­wana, ale z tego co obser­wo­wali odzy­ski­wała ona siły. Zbli­żała się niedziela. Ania z Tomkiem zajęli się zaku­pami i przy­go­to­wy­wali miesz­ka­nie na przy­ję­cie rodzi­ców Tomka. Po połu­dniu doszło wresz­cie do tak ocze­ki­wa­nego przez wszyst­kich spotka­nia.

Kiedy rodzice Tomka weszli do miesz­ka­nia w którym miesz­kała Ania, miało się wraże­nie że wszy­scy od dawna już się znają. Mama promie­niała rado­ścią i serdecz­nie zapra­szała do stołu. Rozmowa od razu poto­czyła się bardzo swobod­nie i szcze­rze. Zarówno rodzice Tomka, jak i mama Ani niczego o sobie nie ukry­wali i opowia­dali wszystko o swoim życiu. Od razu widać było że bardzo się polu­bili. To było niesa­mo­wite. Wszyst­kich tu obec­nych, rodzi­ców Tomka i mamę Ani jak również jak ich dzieci, połą­czyła jakaś niewi­dzialna ale bardzo silna więź. Wszystko wska­zy­wało na to że właśnie naro­dziła się miedzy nimi praw­dziwa przy­jaźń. Przy­jaźń bez żadnych niedo­mó­wień czy ukry­wa­nia czego­kol­wiek, taka praw­dziwa do bólu, do samego końca, na wiecz­ność. Rodzice zarówno Tomka jak i mama Ani nie mogli się naga­dać. Chcieli jak najwię­cej o sobie opowie­dzieć. Tak się im miło gawę­dziło, że zupeł­nie zatra­cili poczu­cia czasu. Dopiero ich dzieci zwró­cili im uwagę na to że jest już bardzo późno, niedługo wsta­nie nowy dzień a z nim codzienne obowiązki. Wszy­scy niechęt­nie rozsta­wali się z sobą. Uzgod­nili że będą spoty­kać się tak często jak to będzie tylko możliwe. Rodzice Tomka powie­dzieli że następne spotka­nie odbę­dzie się w sobotę w ich domu. Wtedy będą mieli więcej czasu na rozmowy. Poże­gnali się serdecz­nie i Tomek wraz z rodzi­cami poje­chał do ich domu. Po przy­je­ździe usie­dli wszy­scy w dużym pokoju i rozma­wiali o spotka­niu na którym byli. Rodzice Tomka byli pod dużym wraże­niem jakie na nich zrobiła mama Ani. Bardzo ją polu­bili. Tym bardziej budził w niepo­kój jej stan zdro­wia o którym wiedzieli. Mama ani słowem nie zdra­dziła się że jej coś dolega a widać było że czasami trudno jej było walczyć z osła­bie­niem które odczu­wała. Tomek zasu­ge­ro­wał aby poje­chać do Wrocła­wia i dowie­dzieć się czegoś konkret­nego o tej choro­bie. Uzgod­nili że pojadą w trójkę Ania, Tomek i jego tata. Następ­nego dnia Tomek wtajem­ni­czył w ten plan Anię. Ona z rado­ścią się zgodziła. Powie­działa że im szyb­ciej to zrobią, tym lepiej. Czasem lepsza jest najgor­sza prawda niż niewie­dza. Tego samego dnia do szkoły przy­je­chał Tata Tomka i zgło­sił że następ­nego dnia Ani i Tomka nie będzie w szkole. Powie­dział że planują w waka­cje wyjazd do Afryki i w związku z tym chciałby uzyskać więcej infor­ma­cji o koniecz­no­ści zaszcze­pie­nia się prze­ciwko choro­bom tropi­kal­nym. Poza tym we Wrocła­wiu są targi ogrod­ni­cze a on ma tam coś do zała­twienia. Można by było zała­twić dwie sprawy za jednym wyjaz­dem. Wycho­waw­czyni Tomka i Ani zgodziła się. Tych dwoje było jednymi z najlep­szych uczniów tej szkoły, więc jeden dzień nieobec­no­ści nie wpły­nie nega­tyw­nie na ich naukę. Następ­nego dnia Ania nic oczy­wi­ście nie mówiąc swojej mamie wyszła jak zwykle do szkoły. Powie­działa tylko że przy­je­dzie do domu wieczo­rem, bo ma z Tomkiem napi­sać jakiś refe­rat do szkoły, więc najle­piej będzie jak zrobią to wspól­nie u niego w domu. Jej mama, zasta­nowiła się chwilkę nad tym co powie­działa jej córka i powie­działa. Posłu­chaj Aniu, skoro macie wspól­nie napi­sać ten refe­rat, to jeśli rodzice Tomka się zgodzą możesz u nich zano­co­wać. Ania nie spodzie­wała się tego po swojej mamie, tym bardziej z wielką rado­ścią powie­działa. Dzię­kuję Ci mamu­siu, wobec tego widzimy się dopiero poju­trze i wybie­gła z domu. Poje­chała prosto do domu Tomka. Wszystko było już przy­go­to­wane do wyjazdu. Wsie­dli do samo­chodu i poje­chali do Wrocła­wia.

Wcze­śniej Ania zadzwo­niła do leka­rza, który leczył jej mamę i umówiła się z nim na rozmowę. Lekarz nie bardzo chciał mówić o szcze­gó­łach choroby, ale po chwili rozmowy z Anią, zrozu­miał jak bardzo ona martwi się o swoją mamę i posta­no­wił być z nią szczery. Poza tym jego pacjentka nie zastrze­gła sobie aby nie infor­mo­wać rodziny o stanie jej zdro­wia. Ania popro­siła jesz­cze leka­rze, aby przy tej rozmo­wie był obecny jej chło­pak i jego ojciec. Wyja­śniła jakie rela­cje łączą ją z tymi osobami. Lekarz po namy­śle zgodził się. Opowie­dział im szcze­gó­łowo na co choruje mama Ani. Okazało się że ma rzadką odmianę białaczki. Chorobę tą leczy się bardzo trudno i zwykle kończy się śmier­cią. Jednak często zdarza się że chorzy prze­żywają jesz­cze kilka, lub nawet kilka­na­ście lat od posta­wie­nia diagnozy. Jeśli chodzi o mamę Ani, ona zgodziła się na podda­nie się ekspe­ry­men­tal­nej meto­dzie lecze­nia. Z obser­wa­cji innych pacjen­tów leczo­nych tą metodą wynika, że znoszą oni znacz­nie lepiej chorobę. Prak­tycz­nie mogą żyć normal­nie. Jedyną niedo­god­no­ścią jest koniecz­ność przy­by­wa­nia w tutej­szym szpi­talu co kilka miesięcy przez kilka dni. Lekarz dodał jesz­cze że nama­wia jej mamę do tego aby powie­działa jej o swojej choro­bie. Ona jednak uważa że będzie lepiej kiedy Ania nie będzie nic wiedzieć. Ma teraz na głowie maturę a później studia, więc ona nie chce przy­spa­rzać jej dodat­ko­wego stresu. Nic jednak nie mówiła o zaka­zie infor­mo­wa­nia Ani o jej choro­bie, dlatego ja mogę teraz o wszyst­kim z państwem rozma­wiać. Lekarz powie­dział jesz­cze że na razie stan mamy Ani nie jest jesz­cze bardzo zły, obser­wują ponadto że leki zasto­so­wane w czasie tej metody lecze­nia, zdają się przy­no­sić pozy­tywne efekty. Na koniec powie­dział że jest dobrej myśli i o wszyst­kich zmia­nach będzie infor­mo­wać tele­fonicznie Anię. W drodze powrot­nej do domu wszy­scy byli w dosko­na­łych nastro­jach. Mieli nadzieję że w najbliż­szym czasie mamie Ani nic złego nie grozi. Te okresy osła­bie­nia które zaob­ser­wo­wali u niej są wyni­kiem poda­nia leków i miną jak powie­dział lekarz po kilku dniach. Są to typowe reak­cje na leki. Po kilku dniach mama Ania odzy­ska siły i wszystko wróci do normy. Te okresy gorszego samo­po­czu­cia, będą powta­rzać się po każdym poda­niu tych leków. Lekarz powie­dział że ma nadzieję że po kilku latach stoso­wa­nia tej ekspe­ry­men­tal­nej metody mama Ani wróci do pełni zdro­wia. To wpro­wa­dziło wszyst­kich w dobry nastrój. Tato Tomka powie­dział że chciałby aby mama Ani odwie­dzała ich jak najczę­ściej. Ani bardzo spodo­bał się ten pomysł. Powie­działa że powie o tym jej mamie, ale poczeka jesz­cze trochę i kiedy zaob­ser­wuje że ona w pełni odzy­skała już siły prze­każe jej zapro­sze­nie od rodzi­ców Tomka. Od tego momentu bardzo często zarówno Ania jak i jej mama były częstymi gośćmi u rodzi­ców Tomka. Po jakiś czasie stali się praw­dzi­wymi przy­ja­ciółmi. Z praw­dziwą przy­jem­no­ścią patrzyli jak pięk­nie rozwija się miłość ich dzieci. Młodzi mieli teraz dużo nauki, zbli­żała się bowiem matura a oni chcieli ją zdać jak najle­piej. Zacie­śniły się również wzajemne stosunki między Tomkiem, Anią i Izą. Tworzyli wspa­niałą paczkę przy­ja­ciół. Razem przy­go­to­wy­wali się do matury i posta­no­wili również że podejmą studia praw­ni­cze we Wrocła­wiu. Mama Ani odwie­dziła rodzi­ców Tomka w następną sobotę. Jej stan zdro­wia był na tyle dobry że na zewnątrz nic nie można było zauwa­żyć. Po wspól­nym obie­dzie, Ania z Tomkiem wybrali się na spacer. Ich rodzice zostali sami w domu. Kiedy wieczo­rem młodzi wrócili zastali swoich rodzi­ców w dosko­na­łych nastro­jach. Rozmowa toczyła się w bardzo miłej atmos­fe­rze, często prze­ry­wa­nej wybu­chami serdecz­nego śmie­chu. Widać było że wszy­scy bardzo dobrze czuli się w swoim towa­rzy­stwie. Od tego dnia więzy przy­jaźni które się między nimi wytwo­rzyły, zaczęły się bardzo mocno zacie­śniać. Mówiono sobie o wszyst­kim. Jednak głów­nym tema­tem byli Ania i Tomek. Ich rodzice z uwagą przy­glą­dali się ich rodzą­cej się między nimi wiel­kiej miło­ści. Wszy­scy bardzo się cieszyli z takiego obrotu sprawy. Oboje młodzi ludzie, Ania i Tomek byli bardzo wyjąt­kowi. Trochę odsta­wali od swoich rówie­śni­ków. Stro­nili od typo­wych dla nasto­lat­ków zabaw. Nie palili, nie pili alko­holu a wolny czas najchęt­niej spędzali z sobą. Często też zwie­dzali najbliż­sze okolice w poszu­ki­wa­niu cieka­wych miejsc. Wyjeż­dżali również do innych miast na przy­kład do Wrocła­wia, aby zwie­dzać tam ciekawe miej­sca. Z Wrocła­wiem zresztą wiązali duże nadzieje. Chcieli bowiem tam studio­wać. Uznali więc że przyda im się jak najwięk­sza wiedza o tym mieście. Ich rodzice byli bardzo dumni ze swoich dzieci i ich niezwy­kłego rozsądku jaki wyka­zy­wali w podej­ściu do różnych życio­wych proble­mów. Często o tym rozma­wiano na wspól­nych spotka­niach. Jeden tylko temat jak dotąd nie był poru­szany w tych rozmo­wach. Chodziło o chorobę mamy Ani. Ona nie poru­szała tego tematu a Ania i rodzice Tomka udawali że o niczym nie mają poję­cia. Sami też nie chcieli cokol­wiek suge­ro­wać czy o cokol­wiek pytać. Uznali prawo mamy Ani do jej prywat­no­ści. Wiedzieli jak bardzo kocha Anię i rozu­mieli jej decy­zję o zacho­wa­niu tajem­nicy. Ona chciała chro­nić swoją córkę przed niepo­trzeb­nymi jej zdaniem zmar­twie­niami. Może i to jej rozu­mo­wa­nie było słuszne. Gdyby wyzdro­wiała, na co wszy­scy liczyli, nie byłoby po prostu sprawy. Jeśli jedna sprawy się skom­pli­kują, to z pewno­ścią Ania o tym się dowie. Teraz jednak najważ­niej­szą sprawą jest dla Ani zdoby­cie wykształ­ce­nia. Na szczę­ście ani jej ani Tomka nie trzeba było co do tego prze­ko­ny­wać. Oni wiedzieli jak ważne jest w życiu odpo­wied­nie wykształ­ce­nie i nie zrobili by nic żeby zaprze­pa­ścić szansę na jego zdoby­cie. Wtóro­wała im w tym Iza, której poglądy w spra­wie nauki były takie same jak jej przy­ja­ciół. Ten ostatni rok przed maturą, trójka przy­ja­ciół spędzała na wspól­nej nauce. Rodzi­ców Ani i Tomka bardzo takie poważne podej­ście do tego tematu bardzo cieszyło. Obser­wu­jąc jednak dokład­nie zacho­wa­nie się swoich dzieci, doszli do prze­ko­nania że ich miłość dojrzała do takiej sytu­acji w której oboje mogą stra­cić kontrolę nad swoimi emocjami. Posta­no­wili poważ­nie z nimi poroz­ma­wiać. Usta­lili że z Anią porozma­wia jej mama a z Tomkiem jego tata.

Jesz­cze tego samego dnia tata Tomka popro­sił go pomoc w szklarni. Tomek ucie­szył się bardzo, bo ostat­nio jakoś rzadziej tutaj bywał. Z ochotą zabrał się za wyko­ny­wa­nie prac zwią­zanych z pielę­gna­cją kwia­tów. Tata Tomka chciał od razu przejść do rzeczy i poroz­ma­wiać ze swoim synem o meto­dach zabez­pie­cza­nia się podczas upra­wia­nia seksu. Parę razy otwie­rał już usta, aby zacząć rozmowę ale w ostat­niej chwili milkł. Okazało się że zaczę­cie rozmowa ze swoim synem na tak intymne tematy okazała się trud­niej­sza niż myślał. W końcu zdecy­do­wał się na rozmowę bez owija­nia czego­kol­wiek w bawełnę. Okazało się to dobrą metodą. Tomek z uwagą wysłu­chał co trochę niepo­rad­nie chciał mu jego tata powie­dzieć. W końcu powie­dział, posłu­chaj tato, ja dużo na ten temat czyta­łem. Jest to co prawda tylko teoria ale powiem ci wszystko co na ten temat wiem. Później wysłu­cham tego co ty możesz mi prze­ka­zać jeśli chodzi o prak­tyczną stronę tego tematu. Jego tata ucie­szył się z takiego posta­wie­nia sprawy. Dalsza rozmowa toczyła się nie z pozy­cji ojciec mówi a syn słucha, tylko z pozy­cji dwóch równo­rzęd­nych part­ne­rów wymie­nia­ją­cych się infor­ma­cjami. Okazało się że Tomek bardzo dużo wiedział o seksie i bardzo odpo­wie­dzialnie do tego podcho­dził. To uspo­koiło jego tatę. Po jakimś czasie, zapro­po­no­wał aby jak zwykle udali się do domu i skosz­to­wali pysz­nego ciasta upie­czo­nego przez jego żonę i jedno­cze­śnie mamę Tomka. Kiedy delek­to­wali się podwie­czor­kiem. Tato powie­dział do mamy Tomka. Posłu­chaj kocha­nie. Mamy bardzo mądrego i odpo­wie­dzialnego syna. Jestem pewien że nie zrobi niczego niemą­drego. Cieszę się bardzo, zawsze wiedzia­łem że nasz syn jest najmą­drzej­szym dziec­kiem jakiego znam. Wszy­scy wybuch­nęli śmie­chem, bo to stwier­dze­nie mamy zabrzmiało cokol­wiek dziw­nie. Tomek domy­ślił się że w tej chwili również mama Ani rozma­wia z nią o tych spra­wach. Był bardzo ciekawy jak to wyglą­dało ale o tym będzie mógł się prze­ko­nać następ­nego dnia, kiedy się spotkają. Oczy­wi­ście przy­pusz­cze­nia Tomka potwier­dziły się. Ania co prawda trochę krępo­wała się rozma­wiać o tych spra­wach z Tomkiem, ale w końcu opowie­działa mu o prze­biegu rozmowy z mamą. Po takich „instruk­cjach” oboje młodzi ludzie byli przy­go­to­wani do podję­cia decy­zji o prze­kro­cze­niu kolej­nego progu w ich miło­ści. Oboje jednak rozu­mieli się bez słów. Wiedzieli że w tej chwili najważ­niej­sza dla nich jest matura. Musiały im wystar­czyć poca­łunki, przy­tulania się do siebie i poczu­cie że mają w sobie opar­cie. To dawało im moty­wa­cję i siły do wytę­żo­nej pracy. Nauka bowiem wbrew panu­ją­cym gdzie nie gdzie poglą­dom, jest bardzo ciężką pracą. Teraz więk­szość czasu spędzali nad książ­kami. Bardzo często uczyli się razem z Izą. Spoty­kali się na prze­mian w jej domu lub domu Tomka. Ania miała czasami wyrzuty sumie­nia że trochę zanie­dbuje swoją mamę. Zdarzało się bowiem że nie noco­wała w swoim miesz­ka­niu kilka dni w tygo­dniu. Jej mama nie miała o to preten­sji, wręcz prze­ciwnie wyda­wała się szcze­rze zado­wo­lona z takiego układu i często dawała temu wyraz. Wspól­nie z rodzi­cami Tomka i Izy starali się zapew­nić młodym jak najlep­sze warunki do nauki. Dawało to dosko­nałe wyniki. Wszyst­kie spraw­dziany w szkole wska­zy­wały na to że ta trójka nie miała sobie równych. Wszy­scy uczyli się dosko­nale. Nie tylko byli przedmio­tem dumy swoich rodzi­ców ale również wszyst­kich bez wyjątku nauczy­cieli z ich szkoły. Najważ­niej­szy dzień kończący naukę w tej szkole trójki przy­ja­ciół zbli­żał się wiel­kimi krokami. Oni nie specjal­nie mieli czas na to aby się tym jakoś specjal­nie przej­mo­wać. Uczyli się pilnie i byli pewni swojej wiedzy. Nie mogli się wprost docze­kać kiedy zdobędą upra­gnione Świadec­two Dojrza­ło­ści. Ono bowiem otwie­rało im drzwi do wyma­rzo­nych studiów na Wydziale Prawa i Admi­ni­stra­cji Uniwer­sy­tetu Wrocław­skiego. Byli prze­ko­nani że egza­miny zdadzą bez proble­mów. Cieszyli się już na ten moment. Nie tylko z tego powodu że wszy­scy auten­tycz­nie inte­re­so­wali się tą dzie­dziną prawa, ale również dlatego że będą mogli razem studio­wać. Teraz jednak wszyst­kie inne sprawy oprócz nauki nie liczyły się. Wszystko zostało podpo­rząd­ko­wane przy­go­to­wa­niami do matury.

Po okre­sie bardzo nerwo­wym dla wszyst­kich, nadszedł wresz­cie ocze­ki­wany przez wszyst­kich, ten jeden jedyny dzień w ich życiu. Dzień który zamy­kał na zawsze pewien okres w ich życiu i jedno­cze­śnie otwie­rał nowy, zupeł­nie inny, bo pierw­szy dzień doro­słego życia. Brako­wało tylko małej formal­no­ści. Trzeba było zdać maturę. Jak się wszy­scy spodzie­wali, trójka naszych przy­ja­ciół wszyst­kie egza­miny zdała bez żadnych proble­mów.

ROZDZIAŁ III 

 

Nasi świeżo upie­czeni matu­rzy­ści wbrew utar­tym zwycza­jom nie poszli świę­to­wać pierw­szego dnia ich doro­słego życia w jakiejś knajpce a posta­no­wili uczcić to wspól­nie ze swoimi rodzi­cami. Tym posta­no­wie­niem wpro­wa­dzili w niezłe zdumie­nie swoich bliskich. Jesz­cze bardziej zdzi­wiło ich że nie zostali zapro­szeni do jakieś wytwor­nej restau­ra­cji. Młodzi zapro­sili ich na zwie­dza­nie zabyt­ków Wrocła­wia. Rodzice dowie­dzieli się że skoro mają studio­wać we Wrocła­wiu to nale­żałoby coś wiedzieć o tej uczelni. Dowie­dzieli się że w skład jej wcho­dzi Aula Leopol­dina. Wiedzieli już co nieco o tym obiek­cie i wydał im się na tyle inte­re­sujący że posta­no­wili bliżej przyj­rzeć się temu. Po począt­ko­wym zasko­czeniu rodzice matu­rzy­stów posta­no­wili skorzy­stać z tej nieco­dzien­nej propo­zy­cji swoich pociech. W najbliż­szą sobotę wszy­scy pocią­giem udali się do Wrocła­wia. Zaczęli zwie­dza­nie od tej auli. To co tam zoba­czyli prze­kro­czyło ich wyobra­że­nia. Nie spodzie­wali się zoba­czyć takiego cudu archi­tek­to­nicz­nego. Młodzi prze­zor­nie zaopa­trzyli się w aparaty foto­gra­ficzne i zrobili masę zdjęć. To był naprawdę dosko­nały pomysł. Wrażeń jakich doznali oglą­da­jąc Aulę Leopol­dina nie da się opisać słowami a zrobione zdję­cia pozwolą zawsze wrócić do tych cudowny chwil jakich doznali będąc tam w środku. Nie skoń­czyło się tylko na tej auli. Zwie­dzili jesz­cze wiele innych cieka­wych miejsc. Między innymi Ostrów Tumski i Pano­ramę Racła­wicką. Po takiej dawce różnych przy­jem­nych wrażeń, posta­no­wili zakoń­czyć pobyt we Wrocła­wiu zjedze­niem dobrego obiadu i udali się do restau­ra­cji usytu­owa­nej w piwni­cach wrocław­skiego Ratu­sza. Pod wieczór wszy­scy w dosko­na­łych humo­rach wrócili do miej­sco­wo­ści w której miesz­kał Tomek i Iza. Wszy­scy posta­no­wili jesz­cze chwilę poroz­ma­wiać o minio­nym dniu przy dobrej kawie i cieście w domu rodzi­ców Tomka. Spotka­nie prze­cią­gnęło się do późnych godzin nocnych. W tej sytu­acji Ania i jej mama przy­jęli zapro­sze­nie rodzi­ców Tomka i zostali u nich na noc. Następ­nego dnia wszy­scy pozwo­lili sobie na dłuż­sze leże­nie w łóżku. Nawet rodzi­com Tomka nie spie­szyło się do pracy. Tak naprawdę ich obec­ność nie była tam niezbędna. Ich firma zatrud­niała kilka­dzie­siąt osób i była dosko­nale zarzą­dzana przez jej kierow­nic­two. Przez lata rodzice Tomka zadbali o to aby dobrać sobie kadrę o najwyż­szych kwali­fi­ka­cjach. Dzisiaj to procen­to­wało. Spokoj­nie mogli wyje­chać na urlop lub zrobić sobie kilka dni wolnego. Byli pewni że dzia­łal­ność ich firmy nie zosta­nie zakłó­cona. Co prawda ni­gdy nie naduży­wali tego prawa, ale dzisiaj z czystym sumie­niem z niego skorzy­stali.

Po obfi­tym śnia­da­niu, rozma­wiali o wyda­rze­niach minio­nego dnia. Wszyst­kim podo­bał się pomysł uczcze­nia zdania matury w taki właśnie sposób. Teraz rozma­wiano o egza­minach na studia, które zaczy­nały się za parę dni. Nikt nie miał wątpli­wo­ści że i z ich zdaniem nie będzie kłopo­tów, chociaż gdzieś w głębi serca wszy­scy odczu­wali leciutki niepo­kój. Egza­miny na studia to jednak coś innego niż egza­miny w szkole śred­niej. Biorąc jednak pod uwagę wyniki jakie osią­gnęli Ania, Iza i Tomek, ich rodzice nabrali prze­ko­nania że wszystko będzie dobrze. Jak się później okazało że nikt się nie mylił. Cała trójka została przy­jęta na pierw­szy rok studiów na Wydziale Prawa i Admi­ni­stra­cji Uniwer­sy­tetu Wrocław­skiego. Dzień w którym ogło­szono wyniki, był najszczę­śliw­szym dniem dla trójki naszych przy­ja­ciół i ich rodzi­ców. Teraz nale­żało pomy­śleć o wyna­ję­ciu miesz­ka­nia we Wrocła­wiu. Zdecy­do­wano że wynaj­mie się dwa miesz­ka­nia poło­żone blisko siebie. Jedno zajmą Ania z Izą a drugie Tomek. Ogło­sze­nia o miesz­ka­niach do wyna­ję­cia znaleźli na tablicy ogło­szeń w dzie­ka­na­cie ich uczelni. Na drugi dzień poje­chali do Wrocła­wia i udali się pod kilka adre­sów. Ku ich zasko­czeniu, znaleźli dwa miesz­ka­nia usytu­owane na sąsied­nich klat­kach jednego bloku miesz­kal­nego. W dodatku były one odda­lone od uczelni o kilka­dzie­siąt metrów. Nic lepszego nie mogło im się trafić. Natych­miast podpi­sali umowy i wpła­cili zaliczki. Bardzo zado­wo­leni wrócili do swoich domów. Przez kilka następ­nych dni zasta­na­wiali się gdzie mają spędzić waka­cje. Po długich dysku­sjach zdecy­do­wali się na wypo­czy­nek nad Jezio­rami Turaw­skimi nieda­leko ich miej­sca zamiesz­ka­nia. Wyna­jęli dwa domki nad jednym z jezior od połowy lipca do końca sierp­nia. Kiedy dowie­dzieli się że w pobli­skiej przy­stani harcer­skiej orga­ni­zo­wany jest kurs żeglar­ski, poczuli się bardzo szczę­śliwi. Jak dotąd wszystko ukła­dało im się pomyśl­nie. Okazało się że Iza musi jesz­cze przed ich wspól­nym wyjaz­dem poje­chać do swoich krew­nych, zała­twić jakieś sprawy rodzinne. Mama Ani musiała poje­chać na kilka dni w „dele­ga­cję”a rodzice Tomka wyje­chali na tydzień do Pozna­nia na targi rolni­cze. Tomek z Anią zostali sami na „gospo­dar­stwie”. Oboje czuli że zbliża się coś ważnego w ich życiu. Dozna­wali jakiś dziw­nych odczuć. Nie mogli tego okre­ślić ale czuli się dziw­nie. Nie chcieli o tym mówić głośno ale domy­ślali się że doty­czy ich obojga i będzie miało zwią­zek z ich miło­ścią. Z niecier­pli­wo­ścią ocze­ki­wali na to wyda­rze­nie.

Kiedy ich rodzice wyje­chali, Ania i Tomek poczuli się bardzo dziw­nie. Pierw­szy raz od bardzo dawna nie wiedzieli jak z sobą rozma­wiać. Albo milczeli albo ich wzajemna rozmowa zupeł­nie nie kleiła się. Po wspól­nie przy­go­to­wa­nym i zjedzo­nym obie­dzie poszli na długi spacer do pobli­skiego lasu. Wrócili kiedy zaczęło się ściem­niać. W dalszym ciągu nie wiedzieli jak mają się wobec siebie zacho­wy­wać. Czuli że w ich życiu w najbliż­szym czasie nastą­pią jakieś zmiany, tylko na czym będą one pole­gać tego nie wiedzieli. Wieczo­rem pooglą­dali razem tele­wi­zję, chwilę porozma­wiali o tym i o owym. Rozmowa jednak w dalszym ciągu nie kleiła się. Posta­no­wili że najle­piej zrobią jak pójdą spać. Po chwili oboje udali się do swoich poko­jów. Nie dane im było jednak zasnąć. Oboje kręcili się w swoich łóżkach. Po jakimś czasie kiedy sen nie przy­cho­dził, oboje w tej samej chwili jakby na rozkaz jakie­goś wewnętrz­nego impulsu, wstali ze swoich łóżek. Pode­szli do drzwi i jedno­cze­śnie je otwo­rzyli. Wyszli na kory­tarz i nagle stanęli na prze­ciwko siebie. Obojgu odjęło mowę. Na kory­ta­rzu pano­wał półmrok rozświe­tlany tylko blaskiem księ­życa. Oświe­tlał on posta­cie Ani Tomka. Ania miała narzu­cony na ramiona cieniutki prze­źro­czy­sty szla­fro­czek a Tomek ubrany był tylko w bokserki. Oboje patrzyli na siebie w milcze­niu. Ogar­niało ich coraz więk­sze podnie­ce­nie. Patrząc sobie w oczy zaczęli powoli zbli­żać się do siebie. Kiedy znaleźli się bardzo blisko siebie, z ramion Ani zsunął się szla­fro­czek i ukazała się jej cała postać. Była zupeł­nie naga. Tomkowi pociem­niało w oczach. Myślał że z wraże­nia zaraz zemdleje. Ania czuła się podob­nie. Zrobiła jesz­cze jeden krok i nagle oboje rzucili się sobie w ramiona. Tomek bardzo mocno przy­tu­lił Anię do siebie. Ona szukała jego ust. Po sekun­dzie ich wargi spotkały się. Zaczęli się bardzo namięt­nie się cało­wać. Tomek całym swoim ciałem czuł niezwy­kłe ciepło bijące z ciała Ani. Oboje nie wiedzieli co się z nimi dzieje. Przy­tu­lali się z całych sił. Ich ciała drżały coraz bardziej. W pewnej chwili Tomkowi wyda­wało się że Ania wymyka się z jego ramion. Ona jakby chcąc uchro­nić się przed upad­kiem, objęła Tomka swoimi ramio­nami. Tomek podniósł ją do góry, jesz­cze mocniej przy­tu­lił do siebie i zaniósł ją do swojego pokoju. Oboje coś szep­tali do siebie, ale pewnie nie wiedzieli co. Słychać było tylko cichutko wypo­wia­dane słowa, mój kochany i kocham Cię. Wszystko wokół nich wiro­wało, nic z zewnątrz do nich nie docho­dziło. Nie byli świa­domi niczego. Pragnęli tylko siebie i to tak mocno że nic innego ich nie obcho­dziło. Tomek zaniósł Anię na swoje łóżko i nie prze­sta­jąc obsy­py­wać ją poca­łun­kami, deli­kat­nie ją na nim poło­żył. Ania zupeł­nie nie pano­wała nad swoim ciałem. Jej umysł też błądził gdzieś poza jej głową. Leżała na łóżku w ocze­ki­wa­niu na coś co nieuch­ron­nie miało nastą­pić. Nie wiedziała jednak co to miało być. Z lekkim niepo­ko­jem a równo­cze­śnie z wielką niecier­pli­wo­ścią ocze­ki­wała tego czegoś niezna­nego jej a jedno­cze­śnie tak bardzo od dawna ocze­ki­wa­nego. Nieświa­do­mie rozchy­liła nogi i zamknęła oczy. Tomek kiedy to zoba­czył chciał natych­miast wnik­nąć w głąb jej ciała. Pragnie­nie to było tak silne że aż bole­sne. W ostat­niej chwili jednak przy­po­mniał sobie słowa swojego taty o odpo­wie­dzialności. Ogrom­nym wysił­kiem, na chwilę opano­wał się i sięgnął po prezer­wa­tywę. Gorącz­kowo i niezwy­kłym pośpie­chu roze­rwał opako­wa­nie i zało­żył ją sobie na członka. Kiedy znowu spoj­rzał na leżącą Anię, jego oczy zasnuła mgła. Myśli latały w jego głowie w jakimś szalo­nym biegu. Nie był zdolny do myśle­nia o niczym innym jak tylko o tym by wnik­nąć w jej rozgrzane do granic niemożli­wo­ści piękne ciało Ani. Wiedział że nie ma takiej siły która by go przed tym powstrzy­mała. Chciał wejść w nią natych­miast z całą siłą, z całą mocą swojej miło­ści. Jednak coś go powstrzy­mało. Deli­kat­nie poło­żył się na Anię i powo­lutku zaczął wkła­dać swojego penisa do jej cieplut­kiej i bardzo mokrej waginy. Ania cichutko jęknęła. Jej biodra unio­sły się leciutko do góry i po chwili opadły zasty­ga­jąc w bezru­chu. Tomek bardzo deli­kat­nie i powoli poru­szał swym człon­kiem w ciele Ani. Wyglą­dało to tak jakby nie chciał zrobić jej jakiej­kol­wiek krzywdy. Nie trwało to jedna długo. W pewnym momen­cie Ania westchnęła i cichutko jęknęła. Następ­nie objęła Tomka rękoma i nogami. Jedno­cze­śnie jej biodra zaczęły poru­szać się coraz szyb­ciej w górę i w dół. Po chwili ich ciała stwo­rzyły jedno ciało. Ich ruchy stały się jedna­kowe. Zaczęli poru­szać się szyb­ciej i coraz szyb­ciej, jakby chcieli wnik­nąć w siebie wzajem­nie. Ich odde­chy były coraz szyb­sze, wyda­wało się że zaraz brak­nie im tchu. Oni nie byli jednak tego świa­domi. Dążyli do speł­nie­nia wszel­kimi siłami. Kiedy wyda­wało się że może ich spotkać coś złego, nagle ich ciała uspo­koiły się. Leżeli na sobie nie mając siły zsunąć się z siebie. Powoli wracała im świado­mość. Zrozu­mieli co się wyda­rzyło. Tomek po chwili, kiedy jego oddech zaczął się uspo­ka­jać, zsunął się z Ani i poło­żył się obok niej. Ania nie była zdolna otwo­rzyć oczu. Bała się tego co zoba­czy. Bała się również poru­szyć się. Doznała tak cudow­nego uczu­cia że nie chciała by ono odeszło. Leżała więc bez ruchu i czekała co będzie się dziać dalej. Tomek tymcza­sem przy­tu­lił ją do siebie i szep­cząc kocham Cię Aniu cało­wał ją po całym ciele. To była tak miłe że w połą­cze­niu z tym co Ania jesz­cze odczu­wała, wywo­łało u niej niekon­tro­lo­wany wybuch płaczu. Tomek zerwał się z łóżka i prze­ra­żony pytał się co się stało. Aniu, czy zrobi­łem Ci coś złego, czy skrzyw­dziłem Cię? Ania spoj­rzała na niego. Stara­jąc się opano­wać łzy które zale­wały jej oczy zdołała tylko wyszep­tać. Tomeczku, nic złego oczy­wi­ście nie zrobi­łeś. Wręcz prze­ciwnie. Uczy­ni­łeś mnie najszczę­śliw­szą kobietą na świe­cie. Więc dlaczego płaczesz? zapy­tał Tomek. No właśnie dlatego że jestem szczę­śliwa. Nic nie rozu­miem mruk­nął Tomek. Wiem że nie rozu­miesz, ale tak jest, powie­działa. Choć do mnie głup­ta­sie i przy­tul mnie mocno. Widząc zdzi­wie­nie na jego twarzy, uśmiech­nęła się tak ślicz­nie jak tylko potra­fiła i przy­cią­gnęła go ku sobie. Przez chwilę leżeli jesz­cze obok siebie przy­glą­dając się swoim nagim ciałom. Począt­kowo byli trochę speszeni tą nową dla nich sytu­acją. Po chwili, kiedy nacie­szyli się swoim wido­kiem, wstali i poszli do łazienki. Pod prysz­ni­cem przy­pa­try­wali się jesz­cze sobie. Zaczęli wzajem­nie obmy­wać swoje ciała. Poczuli znowu przy­pływ ogrom­nego pożą­da­nia. Zaczęli się przy­tu­lać i wzajem­nie pieścić. Znowu otacza­jący ich świat zaczął odpły­wać z ich świado­mo­ści. Nie mogli wprost docze­kać się, kiedy znowu znajdą się w łóżku. Prawie wbie­gli do sypiali i rzucili się na łóżko. Z jesz­cze więk­szą zachłan­no­ścią niż poprzed­nio oddali się piesz­czo­tom. Jesz­cze niedawno Ania była bardzo zasko­czona tym co się wyda­rzyło i co by nie mówić była bardzo zawsty­dzona. Powoli jednak odzy­ski­wała pewność siebie. Jej marze­nia docze­kały się reali­za­cji. Od dawna pragnęła tego całą sobą. Nie wiedziała jednak jak to się odbę­dzie. Nie miała prze­cież w tej dzie­dzi­nie żadnych doświad­czeń, więc trochę bała się tego co mało się wyda­rzyć. Wiedziała również że Tomek też nie miał żadnego doświad­cze­nia w tej mate­rii. Bardzo chciała aby ten ich pierw­szy raz wypadł jak najle­piej, ale obawiała się że przy braku jakie­go­kol­wiek doświad­cze­nia, mogą coś zepsuć. Na szczę­ście jej obawy okazały się nieuzasad­nione. To co się wyda­rzyło było tak cudowne że pragnęła aby jej życie skła­dało się tylko z takich przy­jem­nych doznać. Ponie­waż zdawała sobie sprawę z tego że nie będzie to możliwe, posta­no­wiła że zrobi wszystko aby tych cudow­nych momen­tów było jak najwię­cej. Kiedy więc ponow­nie leżeli obok siebie w łóżku i ich ciała doma­gały się speł­nie­nia ich żądzy, prze­jęła inicja­tywę. Nie miała poję­cia co zrobić aby przy­jem­ność jaką dozna­wali przed chwilą wznio­sła się na szczyty ich pragnień, ale jej ciało wiedziało. Zanim zdołała cokol­wiek pomy­śleć, jej usta odna­la­zły usta Tomka i wpiły się w nie z całą mocą. Ich drżące ciała splo­tły się w mocnym uści­sku. Jej ręce pieściły ciało Tomka i po chwili dotknęły jego penisa. On jakby tylko na to czekał i wyprę­żył cały się z pożą­da­nia. Nie zdając sobie sprawy z tego co się z nią dzieje, nagle nie wiedząc dlaczego przy­warła ustami do członka Tomka. Zaczęła rytmicz­nie poru­szać nim swoimi dłońmi a jej usta cało­wały i ssały do z czuło­ścią. Ciało Tomka całe zesztyw­niało. Jego biodra unio­sły się lekko do góry robiąc więcej miej­sca na piesz­czoty którymi obda­rzała go Ania. Kiedy już wyda­wało się że nic nie powstrzyma Tomka przed osią­gnię­ciem orga­zmu, nagle Ania jakby wyczu­wa­jąc że nadcho­dzi ten moment nagle prze­rwała. Objęła swoimi rękoma głowę Tomka i szep­cząc coś do jego ucha, czego on nie był w stanie zrozu­mieć, ścią­gała jego głowę w okolice swojego podbrzu­sza. Tomek z początku był bardzo zasko­czony. Spodzie­wał się speł­nie­nia, gdy tymcza­sem wszystko zatrzy­mało się na chwilę. Kiedy jego głowa znala­zła się między nogami Ani poczuł cudowny zapach jej ciała. Wyczuł że jej wagina jest bardzo mokra i cała pulsuje. Ania przy tym kręciła biodrami i coraz głośniej poję­ki­wała. Tomek nie myśląc co robi zaczął namięt­nie cało­wać waginę Ani. W miarę jak to robił jego podnie­ce­nie rosło w niezwy­kle szyb­kim tempie. Ania coraz głośniej poję­ki­wała a jej wagina robiła się coraz bardziej mokra. Tomek nie mógł już powstrzy­my­wać swojej żądzy. Oboje tak zatra­cili się w tych wzajem­nych piesz­czo­tach, że nie mogli już dłużej pano­wać nad swoim podnie­ce­niem. Ania nagle krzyk­nęła kochany wejdź we mnie teraz i z całej siły. Nie musiała tego powta­rzać bo Tomek już cały drżący z podnie­ce­nia wszedł w Anię tak głęboko jak tylko zdołał. Oboje tak mocno sple­tli się z sobą że na chwilę stra­cili możli­wość oddy­cha­nia. Jedno­cze­śnie poru­szali się tak szybko że wyda­wało się że ich ciała zaraz eksplo­dują. Jesz­cze chwilę to trwało, kiedy z ust Ani wyrwał się głośny krzyk. Jej ciało wyprę­żyło się i zesztyw­niało. Ania jesz­cze raz krzyk­nęła i prawie bez czucia opadła na łóżko. W tej samej sekun­dzie u Tomka nastą­pił wytrysk. Czuł się tak cudow­nie że zdzi­wiło go to, że wszystko trwało tak krótko. Potwor­nie zmęczony opadł na łóżko obok Ani. Ona leżała bez ruchu. Miała zamknięte oczy i głośno oddy­chała. Tomek znowu trochę się prze­stra­szył, ale przy­po­mniał sobie że widział już u Ani taką reak­cję. Pomy­ślał że chyba to jest normalne więc uspo­koił się i poło­żył się obok swojej ukocha­nej, przy­tu­la­jąc ją mocno. Po kilku minu­tach Ania otwo­rzyła oczy, popa­trzyła na Tomka, uśmiech­nęła się wesoło i powie­działa, dzię­kuję Ci Tomeczku. Nigdy jesz­cze nie prze­ży­łam czegoś podob­nego. Jeśli tak ma wyglą­dać nasze życie to ja nie chcę wycho­dzić w ogóle z łóżka. Ja też odpo­wie­dział Tomek. Jednego tylko żałuję powie­działa Ania i tak jakoś dziw­nie spoj­rzała na Tomka. Czego żału­jesz? prze­stra­szył się Tomek, czy zrobi­łem coś nie tak? Ania uśmiech­nęła się tak ślicz­nie jak to tylko ona to potra­fiła i powie­działa, żałuję że nie zrobi­li­śmy tego już dawno temu. Zobacz ile stra­ciliśmy, powie­działa i zaczęła się śmiać. Tomek też śmiał się razem z nią i powie­dział. Aniu, obie­cuję Ci że teraz zrobię wszystko aby to nadro­bić. Naprawdę zapy­tała zalot­nie Ania? no to na co jesz­cze czekasz? i z uśmie­chem rzuciła się na niego. Znowu zaczęła go pieścić rozpo­czynając od masażu jego członka. Tomkowi bardzo się to spodo­bało i nie pozo­sta­jąc jej dłużny zajął się piesz­cze­niem jej waginy. Po chwili zatra­cili się znowu w miło­snych igrasz­kach. Tak im to się spodo­bało że zupeł­nie zapo­mnieli o jedze­niu. Kiedy zaczęło już się ściem­niać, głód zaczął im naprawdę doku­czać.

Wysko­czyli szybko z łóżka, wzięli gorący prysz­nic i z zapa­łem zaczęli przy­go­to­wy­wać sobie kola­cję, bo o śnia­da­niu i obie­dzie po prostu zapo­mnieli. Byli bardzo zmęczeni ale nie mogli się sobą nacie­szyć. Cały czas patrzyli na siebie w taki sposób jakby widzieli się po raz pierw­szy. Pragnęli być cały czas blisko siebie, tulić się do siebie i pieścić wzajem­nie swoje ciała. Zjedli kola­cję w takim pośpie­chu jakby coś się paliło. Spoj­rzeli na siebie i nie musieli nic mówić. Rozu­mieli się bez słów. Jedno­cze­śnie wstali od stołu i znowu błyska­wicz­nie znaleźli się w sypialni. Natych­miast zaczęli znowu tą szaleń­czą grę miło­sną. Późno w nocy zupeł­nie wyczer­pani zasnęli wresz­cie przy­tu­leni mocno do siebie. Rano kiedy Ania znowu doma­gała się piesz­czot, Tomek zorien­to­wał się że nie ma już prezer­wa­tyw. Powie­dział o tym Ani. Nie możemy prze­cież kochać się bez zabez­pie­czeń i dodał, wybacz ale ja szybko wysko­czę do apteki i kupię odpo­wied­nią ilość. Ani nie bardzo to odpo­wia­dało. Nie chciała tracić ani chwili z tego cudow­nego uczu­cia jakie dostar­czało jej kocha­nie się z Tomkiem. Była jednak świa­doma że nie mogą zatra­cić się w miło­ści bez reszty. Mimo wszystko muszą zacho­wy­wać się odpo­wie­dzialnie. Westchnęła smutno i powie­działa. No dobrze mój kochany, masz rację. Wyska­kuj szybko z łóżka zanim się nie rozmy­ślę się i nie zrobię czegoś aby zatrzy­mać Cię tutaj. Ja w tym czasie spró­buję jakoś ogar­nąć ten bała­gan który razem tu zrobi­li­śmy. Acha, powie­działa kiedy Tomek już zabie­rał się do wyjścia z domu, zrób jesz­cze jakieś zakupy, abyśmy nie umarli tutaj z głodu. Oczy­wi­ście kocha­nie, powie­dział. Masz rację, wrócę tak szybko jak tylko będzie to możliwe. Ania zabrała się za sprzą­ta­nie. Zaczęła od zmiany pościeli w ich sypialni. Kiedy Tomek po prawie godzi­nie wrócił,

cały dom był dokład­nie wysprzą­tany. Ania krzą­tała się w kuchni a wkoło rozno­sił się zapach świeżo zmie­lo­nej kawy. Przy śnia­da­niu wesoło rozma­wiali z sobą. Znik­nęły resztki skrę­po­wa­nia które mimo wszystko towa­rzy­szyło im wcze­śniej. Posta­no­wili troszkę odpo­cząć od tych miło­snych szaleństw i posta­no­wili zaraz po śnia­da­niu wybrać się do pobli­skiego lasu na prze­chadzkę. Niestety cały plan nie wypa­lił. Kiedy tylko wstali od stołu, ich oczy spotkały się a ciała zaczęły drżeć. Nie mogli nad tym zapa­no­wać i jak tylko mogli najszyb­ciej pobie­gli do sypialni zrywa­jąc po drodze z siebie ubra­nia. To było istne szaleń­stwo. Znowu zaczęli się kochać bez opamię­ta­nia. Instynk­tow­nie czuli że te kilka dni które zostały im do powrotu rodzi­ców, muszą maksy­mal­nie wykorzy­stać dla siebie. Robili wszystko aby nacie­szyć się sobą na zapas. Wiedzieli że za kilka dni ich kontakty ulegną ogra­ni­cze­niu, więc wyko­rzy­sty­wali te chwile aby być jak najdłu­żej z sobą. Wszystko co dobre, kiedyś się kończy. Tak było i tym razem.

W niedzielę wieczo­rem wrócili rodzice Tomka. Mimo tego że byli bardzo zmęczeni chcieli dowie­dzieć się jak radzili sobie ze wszyst­kim Ania i Tomek. Usie­dli w dużym pokoju. Ania podała ciasto, które na szczę­ście zdążyła upiec i zaczęli rozma­wiać. Kiedy rodzice Tomka spoj­rzeli na swojego syna i Anię, wszystko stało się jasne. Właści­wie o nic już nie musieli pytać. Twarze tych młodych ludzi jaśniały takim blaskiem, jakby chciały powie­dzieć, tak jeste­śmy bardzo szczę­śliwi, bardzo się kochamy i chcemy być z sobą. Rodzice Tomka spoj­rzeli na siebie i jedno­cze­śnie powie­dzieli. Chcie­li­śmy wypy­tać was o wszystko, ale już nie musimy. Wasze miny powie­działy nam wszystko. Cieszymy się bardzo, bo sądzimy że łączy was praw­dziwe uczu­cie. Mama dodała jesz­cze, wiecie co? tak naprawdę to wam zazdro­ścimy. Miłość i to taka jaka Was spotkała nie zdarza się często. Jest to cudowne uczu­cie i by mogło się rozwi­jać musi­cie bardzo o nie dbać. My też prze­ży­waliśmy coś takiego, ale to było bardzo dawno. Później różnie się w naszym życiu ukła­dało, ale jak widzi­cie my na­dal się kochamy. Bierz­cie z nas przy­kład i kochaj­cie się na­dal. Nie zepsuj­cie tego, bo powrotu do raz zdra­dzo­nej miło­ści już nie ma. Ania i Tomek popa­trzyli na jego mamę. Zasta­no­wiły ich jej słowa. Dotych­czas nie myśleli o swoim uczu­ciu pod takim kątem. Teraz uświa­domili sobie że rzeczy­wi­ście życie może tworzyć różne sytu­acje. Posta­no­wili sobie w duchu że zapa­mię­tają te słowa i zrobią wszystko aby ich miłość prze­trwała do końca ich dni. Tomek i Aniu czując że rodzice na prawdę cieszą się ich szczę­ściem, pierw­szy raz w ich obec­no­ści przy­tu­lili się do siebie i poca­ło­wali namięt­nie. Rodzice Tomka uśmiech­nęli się pode­szli do nich i serdecz­nie przy­tu­lili ich do siebie. Tata Tomka powie­dział zwra­ca­jąc się do Ani. Wiesz że bardzo cię polu­bi­li­śmy i nic nie mieli­by­śmy prze­ciwko temu aby w przy­szło­ści stwo­rzyć praw­dziwą rodzinę. To jednak zależy włącz­nie od was. Patrząc z perspek­tywy czasu wiemy że często pierw­sze zako­cha­nia się nie wytrzy­mują próby czasu, ale my obser­wu­jemy was od samego początku waszej znajo­mo­ści. Jeste­śmy pewni że w waszym przy­padku poko­na­cie wszyst­kie prze­ciwności losu jakie na pewno spotka­cie na swojej drodze życia i Wasza miłość prze­trwa. My z pewno­ścią będziemy was wspie­rać we wszyst­kim. To tyle „kaza­nia” na ten temat. Jeste­śmy bardzo zmęczeni po podróży z Pozna­nia a jutro czeka nas dużo pracy w firmie, tak że wybacz­cie nam, my idziemy spać. Porozma­wiamy jutro wieczo­rem. Ania i Tomek tylko na to czekali. Sami też marzyli o łóżku, tylko w ich przy­padku miało ono służyć im w nieco innym celu niż rodzi­com Tomka. Starali się wykorzy­stać tą ostat­nią noc kiedy mogli się tak swobod­nie zacho­wy­wać. Kochali się tak inten­syw­nie że dopiero nad ranem kiedy byli już bardzo wyczer­pani, zasnęli.

Obudzili się dopiero po połu­dniu. Musieli wszystko dopro­wa­dzić do porządku i przy­go­to­wać coś do jedze­nia bo nie było wiadomo kiedy rodzice Tomka wrócą do domu. Ania posta­no­wiła zadzwo­nić do Kliniki Hema­to­lo­gicz­nej do Wrocła­wia i poroz­ma­wiać o stanie zdro­wia swojej mamy. Wiedziała oczy­wi­ście że mama nie jest w jakiś dele­ga­cji jak usiło­wała jej wmówić, tylko poddaje się lecze­niu w tej klinice. Lekarz uspo­koił Anię. Powie­dział że jak na razie lecze­nie przy­nosi spodzie­wane rezul­taty i ma nadzieję że dopro­wa­dzi to do całko­wi­tego wylecze­nia jej mamy. Oczy­wi­ście uprze­dził że jej mama przez kilka dni będzie się czuć trochę osła­biona ale to szybko minie. Po tej rozmo­wie Ania poczuła się najszczę­śliw­szą kobietą na świe­cie. Prze­żywała uczu­cie wiel­kiej wspa­nia­łej miło­ści, zdro­wie jej mamy popra­wiało się a w dodatku została całko­wi­cie zaak­cep­to­wana przez rodzi­ców Tomka. Ponadto rozpo­czy­nała za parę miesięcy wyma­rzone studia. Teraz czekały ją jesz­cze wspa­niałe waka­cje. Czy można ocze­ki­wać jesz­cze czegoś więcej. Z pewno­ścią nie, odpo­wie­działa sobie i dodała, jestem niepraw­do­po­dob­nie szczę­śliwa. Chcąc wyra­zić to swoje odczu­cia czynem, podbie­gła do Tomka i z niezwy­kłą wręcz zachłan­no­ścią zaczęła go namięt­nie cało­wać. Tomek ze zdzi­wie­niem patrzył na Anię. Już chciał coś powie­dzieć, gdy usły­szał. Nic nie mów Tomeczku, to ze szczę­ścia i po raz drugi w ciągu kilku ostat­nich dni rozpła­kała. To ze szczę­ścia powta­rzała, na prze­mian śmie­jąc się i płacząc. Tomek wiedział już że jego ukochana tak czasami reaguje kiedy jest szczę­śliwa, powie­dział. Wiesz Aniu że ja kocham cię do szaleń­stwa i zrobię wszystko abyś była cały czas szczę­śliwa. Potem mocno ją przy­tu­lił. Trwali tak w tym uści­sku kilka minut. Kiedy ochło­nęli, Ania powie­działa, ja chyba zwario­wa­łam, ale nic na to nie pora­dzę. Teraz wracam już do rzeczy­wi­sto­ści. Pomóż mi Tomeczku bo musimy przy­go­to­wać coś pysz­nego do jedze­nia. Twoi rodzice z pewno­ścią mieli dzisiaj tyle pracy że na pewno nie myśleli o jedze­niu. Masz rację kocha­nie powie­dział Tomek i z ochotą oboje zabrali się za przy­go­to­wy­wa­nie podwie­czorku i kola­cji. Rodzice wrócili późnym popo­łu­dniem. Mimo że widać było na ich twarzach zmęcze­nie, byli w dobrym nastroju. Popro­sili o kola­cję a podwie­czo­rek zosta­wili sobie na później. Kiedy zaspo­ko­ili głód, popro­sili o ciasto i kawę i zapro­sili Anię i Tomka do stołu. Chcieli poroz­ma­wiać z nimi o ostat­nich wyda­rze­niach. Rozmowa prze­bie­gała w bardzo serdecz­nej atmos­fe­rze. Rozma­wiano o najbliż­szych planach młodych ludzi. Wszy­scy zgodzili się że osta­nie przy­go­to­wa­nia do matury i egza­minów na studia były dla nich bardzo wyczer­pu­jące i niewąt­pli­wie zasłu­żyli na odpo­czy­nek. Młodzi powie­dzieli że ich plany co do spędza­nia waka­cji nie zmie­niły się. Chcieli tak jak uzgod­nili wcze­śniej, wypo­czy­wać nad Jezio­rami Turaw­skimi. Mają już wszystko uzgod­nione i czekają tylko na Izę, która lada dzień powinna wrócić od swoich krew­nych. W takim razie powie­dział tata Tomka, nie ma co ukry­wać że skon­su­mo­wa­li­ście swoją miłość, w związku z czym myślę, że trzeba by zmie­nić trochę zasady zamiesz­ka­nia w wyna­ję­tych już we Wrocła­wiu miesz­ka­niach. Propo­nuję abyście razem zamiesz­kali w jednym miesz­ka­niu a Iza sama w drugim. My z mamą pokry­jemy oczy­wi­ście wszyst­kie koszty z tym zwią­zane. Oczy­wi­ście musimy jesz­cze zapy­tać o zdanie Twoją mamę, Aniu. Myślę jednak że i ona nie będzie miała nic prze­ciwko takiemu rozwią­za­niu. Co wy na to? zapy­tał jesz­cze po chwili. Tomek i Ania odpo­wie­dzieli że nie spodzie­wali się takiego obrotu sprawy, ale bardzo się z tego cieszą. Obie­cali że będą zacho­wy­wać się bardzo odpo­wie­dzialnie i nie dadzą im powo­dów do zmar­twień. W takim razie sądzimy że jeśli tylko mama Ani zgodzi się na to rozwią­za­nie, możemy być pewni że dosko­nale będzie­cie radzić sobie na studiach i w normal­nym życiu. Następ­nie wszy­scy w serdecz­nej atmos­fe­rze zajęli się ciastem i kawą. W pewnym momen­cie mama Tomka zapy­tała, czy ja dobrze widzę, wy pije­cie kawę? dotych­czas pili­ście tylko herbatę. Mamo, powie­dział Tomek niedawno weszli­śmy tak na prawdę w świat doro­słych, więc i nasze zwyczaje też muszą ulec zmia­nie. Poza tym nie ma chyba nic złego w piciu kawy, prawda? Oczy­wi­ście Tomeczku, nie robię wam żadnych wyrzu­tów, tylko ta zmiana w waszych upodo­ba­niach troszeczkę mnie zasko­czyła, powie­działa jego mama. Poza tym wszystko jest dla ludzi i wszyst­kiego będzie­cie musieli spró­bo­wać. Jest tylko jedna zasada, we wszyst­kim należy zacho­wać umiar. Czy w miło­ści też? zapy­tał tomek. To pyta­nie wywo­łało wybuch śmie­chu ze strony rodzi­ców Tomka. Myślę powie­dział po chwili tata Tomka, że to jest jeden z nielicz­nych wyjąt­ków, ale i tutaj też trzeba być ostroż­nym. Czasami zbyt dużo słody­czy może zaszko­dzić. Teraz wszy­scy śmiali się wesoło. Tato zapy­tał jesz­cze czy wiedzą kiedy wraca mama Ani. Ma wrócić jutro, Powie­działa Ania. Rozma­wiałam z leka­rze i dowie­działam się że lecze­nie przy­nosi dobre rezul­taty. To dobrze powie­dzieli jedno­cze­śnie rodzice Tomka. Myślimy jednak że przez jakiś czas nie będziemy nic mówić że wiemy o jej choro­bie. Pocze­kamy aż ona sama zechce nam o tym powie­dzieć. Tak będzie najle­piej zgodziła się Ania i dodała, zupeł­nie zapo­mnia­łam o tym że nie byłam w domu od wyjazdu mamy. Muszę koniecz­nie zaraz tam poje­chać, zrobić jakieś zakupy i trochę posprzą­tać. Pocze­kaj Aniu, powie­dział tato Tomka. Jutro z samego rana zawiozę ciebie i Tomka do twojego miesz­ka­nia. Po drodze zrobimy niezbędne zakupy. Później będzie­cie czekać na powrót mamy. Myślę jednak że ona jak poprzed­nio będzie bardzo osła­biona i w tej sytu­acji dobrze by było abyś Tomku wrócił wieczo­rem do domu. Musi­cie zapew­nić mamie Ani trochę prywat­no­ści i dać jej odpo­cząć. Do młodych dotarło że na jakiś czas muszą być z dala od siebie. Zrobiło im się smutno. Zrozu­mieli że oprócz ich miło­ści istnieje jesz­cze proza życia. Nie mogli zosta­wić mamy Ani w jej stanie bez opieki. Zgodzili się więc natych­miast na propo­zy­cję taty Tomka. Obie­cali sobie tylko że będą dzwo­nić do siebie tak często jak to tylko możliwe. Ponie­waż zrobiło się już późno wszy­scy udali się na spoczy­nek. Zaraz po śnia­da­niu Ania, Tomek i jego tata poje­chali samo­cho­dem do miesz­ka­nia Ani. Wcze­śniej zrobili zakupy. Ania z Tomkiem zostali w miesz­ka­niu i zajęli się porząd­kami. Tata tomka wrócił do pracy. Po połu­dniu wróciła mama Ani. Była jak zwykle bardzo blada i widać było że jest bardzo słaba. Ucie­szyła się na widok Ani i Tomka. Mimo zmęcze­nia powie­działa że chęt­nie zje z nimi obiad. Po obie­dzie wypy­tała ich jak sobie pora­dzili ze wszyst­kim kiedy jej i rodzi­ców Tomka nie było w domu. Nie musiała nawet pytać kiedy spoj­rzała na ich twarze na których było wypi­sane szczę­ście. Kiedy potwier­dzili to co wyczy­tała z ich twarzy bardzo się ucie­szyła. Gołym okiem było widać że mama Ani ze wszyst­kich sił chce udawać że nic jej nie dolega i próbuje wesoło z nimi rozma­wiać. Oni wiedzieli jednak ile wysiłku to ją kosz­tuje. Porozma­wiali jesz­cze chwilę i Tomek powie­dział że czeka go jesz­cze trochę pracy w domu w związku z przy­go­to­wa­niami do wyjazdu na waka­cje. Powie­dział że chęt­nie wpad­nie jutro ale pod warun­kiem że mama Ani dojdzie już do siebie po powro­cie z „dele­ga­cji”. Oczy­wi­ście otrzy­mał odpo­wiedź że zawsze jest tu mile widziany i ocze­ki­wany. Ma się nią zbyt­nio nie przej­mo­wać i przy­cho­dzić nawet bez zapo­wie­dzi kiedy tylko zechce. Tomek ucie­szył się i powie­dział że chęt­nie z takiego zapro­sze­nie będzie korzy­stał. Później poże­gnał się poje­chał do domu. Wcze­śniej jesz­cze powie­dział Ani aby uważała na swoją mamę i gdyby coś złego się działo ma zaraz go powia­do­mić. Po przy­je­ździe do siebie zdał dokładną rela­cję swoim rodzi­com z pobytu w domu Ani. Powie­dział też że to zaob­ser­wo­wał w zacho­wa­niu mamy Ani było zgodne z tym co powie­dział im lekarz który ją leczy. Dodał jesz­cze że oprócz zmęcze­nia, nic niepo­ko­ją­cego nie zauwa­żył. Uspo­koiło to rodzi­ców Tomka. Mama powie­działa że jesz­cze przed ich wyjaz­dem nad jeziora chcieli spotkać z mamą Ani. Następ­nego dnia wróciła Iza. Ku zasko­czeniu wszyst­kich nie przy­je­chała sama. Przy­je­chała z Adamem którego poznała u swoich krew­nych. Wyda­wał się dość miłym młodym czło­wie­kiem. Było jednak w nim coś tajem­ni­czego. Rodzi­com wyda­wało się że nie był on zupeł­nie szczery w tym co mówił. Nie mieli do niego jakiś konkret­nych zastrze­żeń ale coś z nim było nie tak. Osta­tecz­nie jednak prze­stali się tym martwić. W końcu był chło­pakiem Izy a ona nie widziała nic niepo­ko­ją­cego w tym co opowia­dał o sobie. Ostat­nie dni przed wyjaz­dem młodzieży nad jeziora upły­nęły na omawia­niu planów z tym zwią­zanych. W przed­dzień wyjazdu do rodzi­ców Tomka przy­je­chała mama Ani. Wyglą­dała bardzo dobrze i zapew­niała wszyst­kich że co prawda praca w dele­ga­cji była bardzo męcząca ale już odpo­częła i teraz wszystko jest już w porządku. Powie­działa że ma kilka dni wolnego i chęt­nie je spędzi z rodzi­cami Tomka. Oczy­wi­ście oni zgodzili się z ochotą. Była to jakaś swoista gra. Wszy­scy wiedzieli jak jest naprawdę z mamą Ani a właści­wie z jej „dele­ga­cjami”, ona chyba też domy­ślała się że wszy­scy wiedzą jaka jest prawda, ale wszy­scy udawali że o niczym nie wiedzą. Obowią­zy­wała oficjalna wersja i wszy­scy przyj­mo­wali ją do wiado­mo­ści. Kiedy wszystko było już uzgod­nione jeśli chodzi o waka­cje młodych, tata Tomka zaofe­ro­wał się że odwie­zie wszyst­kich do ośrodka w Tura­wie gdzie mają wyna­jęte domki. Młodzi zapro­te­sto­wali, chcieli wszy­scy poje­chać pocią­giem a później auto­bu­sem. Cóż to była ich decy­zja. Następ­nego dnia młodzi ludzie wyje­chali. Po ich wyje­ździe zrobiło się bardzo smutno. Nagle dom wyda­wał się tak jakby pozba­wiono go życia. Nie było w nim tego gwaru jak codzien­nie dotych­czas. Za to rodzice Tomka i mama Ani mogli w spokoju poroz­ma­wiać o przy­szło­ści ich dzieci. Dla nikogo nie było już tajem­nicą że ta ich miłość musi skoń­czyć się małżeń­stwem. Chodziło tylko o to aby odpo­wiednio wcze­śnie przy­go­to­wać się na to. Dysku­to­wano jaki termin byłby najodpo­wied­niejszy. Ich pocie­chy bowiem zaczy­nają dopiero swoje doro­słe życie. Zaczy­nali studia. Ich rodzice zgodzili się co do jednego. Bez uzgod­nienia wszyst­kiego z młodymi nie mogą niczego przy­go­to­wy­wać. Rozwa­żano tylko różne warianty. Zgodzono się tyko co do tego że Ania i Tomek powinni zamiesz­kać we Wrocła­wiu razem a nie jak wcze­śniej plano­wano że Tomek będzie miesz­kał osobno a Ania z Izą razem. Teraz jednak kiedy wszystko się zmie­niło najlep­szym rozwią­za­niem będzie jeśli Ania z Tomkiem będą miesz­kać razem. Posta­no­wiono jesz­cze że kosz­tami czyn­szu i utrzy­ma­nia podzielą się po poło­wie. O konkre­tach porozma­wiają ze swoimi dziećmi po ich powro­cie z waka­cji. Mama Ani spędziła jesz­cze w domu rodzi­ców Tomka pełne dwa tygo­dnie. W tym czasie wszy­scy bardzo się polu­bili i nabrali do siebie pełnego zaufa­nia. Po jakimś tygo­dniu, które­goś wieczoru kiedy wspól­nie spędzali czas przy lampce czer­wo­nego wina, mama Ani otwo­rzyła się przed gospo­da­rzami. Opowie­działa im wszystko o swoim życiu, o wiel­kiej miło­ści którą prze­żyła ze swoim mężem, jego bezsensow­nej śmierci i o miło­ści do Ani. Powie­działa im też o swoje choro­bie i jak bardzo boi się aby nie musiała zbyt szybko odejść z tego świata zosta­wia­jąc Anię bez opieki. Rodzice Tomka po wysłu­cha­niu jej bardzo smut­nej opowie­ści, też zdra­dzili jej pewną tajem­nicę. Powie­dzieli miano­wi­cie że już od dłuż­szego czasu oni i ich dzieci wiedzą o jej choro­bie. Są w stałym kontak­cie z jej leka­rzem. Zapew­nili ją że trak­tują Anię jak członka swojej rodziny. Bardzo ją lubią a wręcz kochają i nie dopusz­czą do tego aby kiedy­kol­wiek spotkała ją jakaś krzywda. Tomek jest w niej szaleń­czo zako­chany i też będzie robił wszystko aby przy jego boku czuła się zawsze kochana i bezpieczna. Z całą pewno­ścią nie pozwoli ją nikomu skrzyw­dzić. Mama Ani bardzo się wzru­szyła. To był dla wszyst­kich bardzo szcze­gólny wieczór. Stwo­rzył on nową naprawdę szczę­śliwą rodzinę, która mogła zawsze liczyć na siebie. Mama Tomka powie­działa jesz­cze do mamy Ani że z tego co powie­dział im lekarz z Kliniki Hema­to­lo­gii we Wrocła­wiu, lecze­nie przy­nosi pozy­tywne rezul­taty, więc niech nie martwi się na zapas. Poza tym ma teraz w nich nie tylko praw­dzi­wych przy­ja­ciół, ale również stwo­rzyli już rodzinę. Co prawda jesz­cze nie formal­nie ale w rzeczy­wi­sto­ści tak już jest. Następny tydzień wolny czas wszy­scy spędzali bardzo przy­jem­nie na wspól­nych space­rach po okolicy i miłym spędza­niu czasu na wspól­nych posił­kach. Rodzice Tomka poka­zali również mamie Ani swoją firmę. Ona była bardzo zdzi­wiona. Nie sądziła że jest ona tak duża. Słyszała od Tomka że jego rodzice mają szklar­nie a tu okazuje się że jest to ogromny zakład produk­cyjny. To nie tylko uprawa warzyw i kwia­tów ale również prze­twór­stwo i dystry­bu­cja. Poza tym w skład tego kompleksu wcho­dziła również sieć kilku­na­stu skle­pów na tere­nie całego woje­wódz­twa. W tej firmie praco­wało kilka­set osób z okolicz­nych miej­sco­wo­ści. Mama Ani nie mogła wyjść z podziwu jak to wszystko jest dobrze zorga­ni­zo­wane. Tata Tomka wyja­śnił jej że wraz z rozwo­jem firmy najwięk­szy nacisk kładł na zatrud­nienie wysoko wykwa­li­fi­ko­wa­nych pracow­ni­ków. To przy­nio­sło dosko­nałe wyniki. Jeśli dodać do tego miłą atmos­ferę panu­jącą w firmie, wszystko dzia­łało jak w szwaj­car­skim zegarku. Rodzice Tomka nie musieli codzien­nie przy­cho­dzić do pracy. Kadra kierow­ni­cza dosko­nale ze wszyst­kim sobie radziła. Każdy pracow­nik czuł się odpo­wie­dzialny za wszystko co tutaj robił. Wszy­scy wiedzieli że od ich dobrej pracy zależy nie tylko rozwój firmy ale również ich zarobki. Właści­ciele potra­fili za dobrą pracę sowi­cie wyna­gra­dzać. Za to gdy ktoś nie dbał nale­ży­cie o wspólne dobro, natych­miast został zwol­niony. Pracow­nicy bardzo cenili sobie takie stawia­nie sprawy. To moty­wo­wało ich do dobrej pracy. Które­goś wieczoru tata Tomka powie­dział że zamie­rza z tej firmy stwo­rzyć firmę rodzinną. Chciałby aby po studiach Ania z Tomkiem podjęli tam pracę. Zapro­po­no­wał również mamie Ani pracę, jeśli tylko wyrazi na to ochotę. To całko­wi­cie ją zasko­czyło. Po chwili powie­działa że musi to prze­my­śleć bardzo dokład­nie. Poza tym tak do końca nikt nie wie jakie będą rezul­taty jej lecze­nia. W każdym razie bardzo się cieszy z tej propo­zy­cji i bardzo poważ­nie nad wszyst­kim się zasta­nowi. Tymcza­sem młodzi przy­ja­ciele dotarli już do celu swojej podróży. Zaczęli urzą­dzać się w wyna­ję­tych domkach wyna­ję­tych w jednym z ośrod­ków wypo­czyn­ko­wych rozlo­ko­wa­nych w pobliżu jednego z Jezior Turaw­skich. Ania z Tomkiem zajęli jeden domek a Iza z Adamem drugi. Domki posta­wione były wśród niewiel­kiego lasku sosno­wego. Do brzegu jeziora było dosłow­nie kilka­na­ście metrów. Miej­sce to wszyst­kim bardzo się spodo­bało. Po rozmiesz­cze­niu swoich bagaży w tych domków cała czwórka wybrała się na zwie­dza­nie najbliż­szej okolicy. Już po paru minu­tach natknęli się na grupkę rówie­śni­ków, którzy podob­nie jak oni przy­je­chali tutaj przed kilkoma godzi­nami. Przed­sta­wili się sobie i wspól­nie wybrali się pozna­wać okolice. Okazało się że nieda­leko jest przy­stań jach­towa. Posta­no­wili przyj­rzeć się zacu­mo­wa­nym tam łódecz­kom i jach­tom różnej wiel­ko­ści. Okazało się również, że od jutra jest tutaj orga­ni­zo­wany kurs na ster­nika jach­to­wego. Więk­szość z grupki tej nowo przy­by­łej młodzieży posta­no­wiła skorzy­stać z takiej okazji. Byli w niej oczy­wi­ście nasi dobrzy znajomi. Nieda­leko ich domków odkryli miej­sce gdzie można było rozpa­lić ogni­sko. Posta­no­wili przyjść tam wieczo­rem. Zapo­wia­dało się cieka­wie. Tomek zauwa­żył że kilkoro z nowo pozna­nych sąsia­dów miało z sobą gitary, stwo­rzyła się więc okazja do wspól­nego śpie­wa­nia i lepszego pozna­nia się. Wieczo­rem przy ogni­sku wszy­scy świet­nie się bawili. Rano nato­miast Ci którzy zapi­sali się na ten kurs stawili się o wyzna­czo­nej godzi­nie na pomo­ście jach­to­wym. Zaję­cia zaczęły się wykła­dami teore­tycz­nymi. Trwały cały dzień. Dopiero następ­nego dnia pozwo­lono uczest­ni­kom w towa­rzy­stwie instruk­to­rów wejść na pokłady jach­tów. Kurs miał trwać cały miesiąc. Zapo­wia­dała się więc niezwy­kła przy­goda. Oczy­wi­ście zaję­cie nie trwały cały dzień. Było też sporo wolnego czasu, który nasi znajomi wyko­rzy­sty­wali na zwie­dza­nie okolic Jezior Turaw­skich. Ania z Tomkiem świet­nie się tutaj czuli. Ich miłość rozkwi­tała. Zauwa­żyli nato­miast że między Izą i Adamem jest coś nie tak. Niby na pozór wszystko wyglą­dało dobrze, ale Tomek zbyt dobrze znał Izę by nie domy­ślić się że coś między Izą i Adamem nie jest normalne. Kiedy nada­rzyła się okazja że spotkali ją bez Adama, Tomek zapy­tał ją wprost o co chodzi. Iza powie­działa że Adam chyba nie mówi jej wszyst­kiego o sobie i chyba coś ukrywa a to jej nie bardzo się podoba. Tomek zasu­ge­ro­wał że może dzisiaj przy ogni­sku spró­bują go trochę prze­py­tać. Iza stwier­dziła że jest to dobry pomysł. Tomek powie­dział że pokie­ruje rozmową w taki sposób aby dowie­dzieć się jak najwię­cej o Adamie. Przy ogni­sku Tomek zaczął rozmowę na temat studiów. Inni też podchwy­cili ten temat. Tylko Adam nie bardzo chciał o tym rozma­wiać. Nie chciał opowia­dać o szcze­gó­łach swoich studiów. Wymi­ja­jąco odpo­wia­dał również o egza­minach i swoich planach na przy­szłość. W pewnym momen­cie Tomek zapy­tał go wprost czy w ogóle zdawał na jakieś uczel­nie. Adam wstał z miej­sca i powie­dział, oczy­wi­ście ale nie chce mi się z Wami o tym gadać. Odwal­cie się i poszedł do domku. Wyda­wało się to wszyst­kim uczest­ni­kom zgro­ma­dzo­nym przy ogni­sku bardzo dziwne. Iza po jakiejś godzi­nie też wstała i poszła się do domku. Zaraz jednak wybie­gła i zawo­łała Anię i Tomka aby przy­szli jak najszyb­ciej. Okazało się że Adama nie było w domku. Nie było też jego rzeczy. Na stoliku leżała kartka a na niej było napi­sane, że ma ich wszyst­kich dosyć i natych­miast wyjeż­dża do domu. Izie zrobiło się smutno. Zasta­na­wiała się czy rzeczy­wi­ście nie za bardzo naci­skali na Adama wypy­tu­jąc go zbyt szcze­gó­łowo o jego sprawy osobi­ste. Następ­nego dnia po skoń­czo­nych zaję­ciach na kursie jach­to­wym, temat Adama powró­cił. Iza stwier­dziła że chciała by wyja­śnić do końca tą sprawę, ponie­waż od dawna miała wątpli­wo­ści co do praw­do­mów­no­ści Adama. Po nara­dzie posta­no­wili udać się na Pocztę do Turawy. Iza chciała zadzwo­nić do swojego kuzyna i wypy­tać go o Adama. Połącze­nie uzyskała dość szybko. W miarę jak rozma­wiała ze swoim kuzy­nem jej twarz wydłu­żała się ze zdzi­wie­nia. Kiedy skoń­czyła rozmowę, przez chwilę nie mówiła nic. Na jej twarzy malo­wał się wyraz ogrom­nego zdzi­wie­nia. Przy­sta­nęła na chwilę i powie­działa, ten drań mnie oszu­kał. Co Ty mówisz? powie­dzieli jedno­cze­śnie Ania i Tomek. Wyobraź­cie sobie że mój kuzyn powie­dział mi że ten Adam nie jest żadnym studen­tem. Nie ma nawet matury. Ponadto jest zwykłym krymi­na­li­stą. Był dwa lata w popraw­czaku za kradzieże różnych przedmio­tów z samo­cho­dów, a kiedy przed rokiem wyszedł na wolność zajął się włama­niami do skle­pów i miesz­kań. Aktu­al­nie jest poszu­ki­wany przez mili­cję. Zaraz, czegoś tu nie rozu­miem, powie­dział Tomek. Prze­cież skoro Twój kuzyn u którego byłaś wiedział o wszyst­kim, dlaczego cię nie uprze­dził z kim masz do czynie­nia. Powie­dział mi tylko żebym dała sobie spokój z Adamem, powie­działa Iza. Więcej obie­cał mi powie­dzieć później, ale musiał pilnie wyje­chać zała­twiać jakieś sprawy. Przed moim wyjaz­dem już się nie widzie­li­śmy. To drań, powie­dział Ania, chciał Cię tylko wykorzy­stać. Iza, czy ty z nim? nie, nie kończ odpo­wie­działa. Na szczę­ście nie spałam z nim odpo­wie­działa Iza. Swoją drogą, powiedz­cie mi co ja mam w sobie takiego że przy­cią­gam wyłącz­nie do siebie jakiś popa­prań­ców. Prze­cież to nie pierw­szy taki facet w moim życiu. Czy ja nie mogę trafić na kogoś normal­nego? Zapy­tała i rozpła­kała się. Ja też chcia­ła­bym aby ktoś mnie poko­chał. Powiedz­cie, może ze mną jest coś nie tak. Nie, nie jedno­cze­śnie zaprze­czyli jej przy­ja­ciele. Ty jesteś fajną dziew­czyną. Po prostu miałaś dotych­czas pecha, ale nie martw się. Twój limit złych face­tów już wyczer­pałaś i na pewno niedługo też spotkasz kogoś kto zasłuży na Twoją miłość. Iza uśmiech­nęła się smutno i powie­działa, chcia­ła­bym abyście mieli rację. Jej przy­ja­ciele przy­tu­lili ją do siebie i powie­dzieli, zapra­szamy cię teraz na pyszne lody a one z pewno­ścią popra­wią ci humor.

Następne dni trójce przy­ja­ciół upły­wały na miłym spędza­niu czasu. Uczest­ni­czyli pilnie w kursie jach­to­wym, pływali na jach­tach po jezio­rze i kąpali się w nim. Chodzili po okolicz­nych lasach, zwie­dzali bliż­sze i dalsze okolice a wieczo­rami spędzali czas przy ogni­sku. Piekli kieł­ba­ski, grali na gita­rach i śpie­wali. Czas bardzo szybko im mijał. Nawet nie spostrze­gli się kiedy ukoń­czyli kurs dający im upraw­nie­nia do kiero­wa­niami jach­tami. Bardzo się z tego ucie­szyli, bo to otwie­rało przed nimi nowe możli­wo­ści spędza­nia czasu w porze letnich waka­cji nad różnymi jezio­rami. Niestety ich wypo­czy­nek dobie­gał końca. Z ogrom­nym żalem żegnali się z pozna­nymi tutaj ludźmi. Obie­cali sobie że będą utrzy­my­wać z sobą kontakty w przy­szło­ści. Nastał dzień wyjazdu. Nasza trójka miała najbli­żej do domu, więc mogli wyje­chać dopiero późnym popo­łu­dniem. Inni musieli opuścić swoje domki już rano. Zrobiło się pusto i smutno, kiedy zostali sami. Ostatni raz posta­no­wili jesz­cze odwie­dzić te miej­sca które przy­po­mi­nały im o miłych chwi­lach które tutaj prze­żyli. Kiedy zbli­żał się wieczór nasi znajomi zabrali swoje plecaki i auto­bu­sem poje­chali do Opola a następ­nie do miej­sco­wo­ści gdzie miesz­kali Iza i Tomek. Iza od razu poszła do swojego domu. Tomek chciał zosta­wić swoje bagaże w swoim domu i odwieźć Anię pocią­giem do jej miej­sco­wo­ści. Kiedy jednak weszli do domu, spotkała ich miła niespo­dzianka. Okazało się że ich rodzice czekali na nich a w dodatku przy­go­to­wali na ich powi­ta­nie praw­dziwą ucztę. Pyta­niom i opowia­da­niom nie było końca. Ani się spostrze­gli kiedy za oknami zaczęło świtać. Dopiero wtedy poczuli zmęcze­nie i senność. Skoń­czyli więc to przy­jemne biesia­do­wa­nie i poszli wszy­scy spać. Następ­nego dnia Ania i Tomek obudzili się dopiero po połu­dniu. Ich rodzice stanęli na wyso­ko­ści zada­nia, wstali znacz­nie wcze­śnie. Przy­go­to­wali dla wszyst­kich pyszny obiad i teraz czekali, kiedy młodzi wstaną. Po zjedzo­nym obie­dzie poszli na mały spacer a po powro­cie przy cieście i kawie, rodzice Tomka i mama Ani, przed­sta­wili im swoją wizję doty­czącą ich miesz­ka­nia we Wrocła­wiu. Ania z Tomkiem, po wysłu­cha­niu dokład­nie tego co im mieli do powie­dzeni ich rodzice, bardzo się ucie­szyli że oni tak się o nich trosz­czą. Nie spodzie­wali się że rodzice nie tylko zgodzą się na ich wspólne miesz­ka­nie ale pokryją również wszyst­kie koszty z tym zwią­zane. Uzgod­nili że za kilka dni kiedy spakują potrzebne rzeczy, wszy­scy razem wybiorą się do Wrocła­wia by urzą­dzić ich wyna­jęte miesz­ka­nia. Trzeba było to mądrze prze­my­śleć. Wszy­scy zakła­dali że młodzi spędzą tam najbliż­sze pięć lat, więc to ich miesz­ka­nie musiało być takie aby czuli się w nim dobrze, aby tworzyło domową atmos­ferę.

Na drugi dzień przy­szła do nich Iza ze swoimi rodzi­cami. Jej rodzice byli oczy­wi­ście we wszystko wtajem­niczeni. Uzgad­niano prze­cież wszystko wspól­nie. Pozo­stało tylko uzgod­nić termin wyjazdu. Umówiono się że pojadą tam w następ­nym tygo­dniu. Jak uzgod­nili, tak zrobili. Porozma­wiali z właści­cie­lami tych miesz­kań i doko­nali odpo­wied­nich zmian w umowach o wyna­ję­ciu miesz­kań. Okazało się że miesz­ka­nia te były już umeblo­wane i ich wystrój nie budził więk­szych zastrze­żeń. Młodzi powie­dzieli że ponie­waż do rozpo­czę­cia nauki zastał jesz­cze miesiąc czasu, więc na spokoj­nie zasta­no­wią się co będzie im jesz­cze potrzebne i kupią potrzebne meble czy inne rzeczy. Wynaj­mu­jący miesz­ka­nia okazali się bardzo miłymi ludźmi, więc nie zano­siło się na jakie­kol­wiek nieprzy­jem­no­ści z ich strony w przy­szło­ści. Ponie­waż rozmowa z właści­cie­lami miesz­kań były bardzo miłe, rodzice naszych przy­ja­ciół, dla przy­pie­czę­to­wa­nia umów zapro­sili ich do miłej restau­ra­cji na obiad. Później wszy­scy poże­gnali się i Ania, Iza, Tomek i ich rodzice poje­chali do swoich domów. Dla ścisło­ści, mama i Ania zatrzy­mali się jesz­cze u rodzi­ców Tomka. Mama Ani była jesz­cze na zwol­nie­niu lekar­skim a ponie­waż rodzice Tomka prosili ją żeby skorzy­stała jesz­cze z ich gościny ona z rado­ścią na to przy­stała. Wyglą­dało na to że taki układ wszyst­kim bardzo odpo­wiada. Powoli kończyło się lato 1979 roku, roku poprze­dza­ją­cego wyda­rze­nia mające zmie­nić ustrój w Polsce. Ludziom żyło się coraz gorzej. Zaczęło brako­wać wielu arty­ku­łów potrzeb­nych do normal­nego funk­cjo­no­wa­nia. Firmy upadały. Jedną z nielicz­nych w której produk­cja rosła, była firma rodzi­ców Tomka. Dzięki opera­tyw­no­ści kadry kierow­ni­czej i instynk­towi taty Tomka ludzie tam zatrud­nieni nie mieli powo­dów do narze­kań. Prze­twór­stwo które stano­wiło więk­szość z prowa­dzonej tam dzia­łal­no­ści rozwi­jało się bardzo dobrze. Jedyną prze­szkodą hamu­jącą zwięk­szenie produk­cji był brak odpo­wied­nich maszyn, ale i na to znalazł się sposób. Tato Tomka od lat kupo­wał złoto i dolary. Dzięki temu teraz bez więk­szych prze­szkód mógł kupo­wać odpo­wied­nie maszyny i urzą­dze­nia w całej Euro­pie. Sytu­acja mate­rialna rodziny Tomka była więc bardzo dobra. Dzięki temu Tomek, Ania i Iza nie musieli martwić się czy wystar­czy im pienię­dzy potrzeb­nych na studia. Wspo­mnia­łem tutaj o Izie, ponie­waż jej rodzice praco­wali w firmie rodzi­ców Tomka. Zajmo­wali tam stano­wi­ska kierow­ni­cze, więc ich wyna­gro­dze­nie było bardzo wyso­kie. Ania z uwagi na spadek po swoim ojcu też nie musiała martwić się o pienią­dze. Poza tym faktycz­nie uznana została jako niefor­malna jesz­cze narze­czona Tomka, więc nale­żała już do rodziny. Nikt nie miał wątpli­wo­ści że jest tylko kwestią czasu, kiedy zosta­nie żoną Tomka. Tak więc trójka naszych boha­te­rów nale­żała do nielicz­nych młodych ludzi, którzy nie musieli obawiać się przy­szło­ści. Pod wzglę­dem finan­so­wym byli dosko­nale zabez­pie­czeni. Ostat­nie dni przed prze­pro­wadzką do Wrocła­wia wyko­rzy­sty­wali na miłym spędza­niu czasu. Prze­bywali często w swoim towa­rzy­stwie ale również dobrze czuli się na spotka­niach ze swoimi rodzi­cami. Stano­wili dosko­nały przy­kład, kiedy dzieci i rodzice świet­nie się rozu­mieli, kochali się i mogli wzajem­nie pole­gać na sobie we wszyst­kich sytu­acjach. Kilka razy wyjeż­dżali do Wrocła­wia aby przy­go­to­wać wyna­jęte miesz­ka­nia do swoich potrzeb. Po koniec wrze­śnia zabrali ostat­nie drobia­zgi ze swoich domów i przeprowa­dzili się do tych miesz­kań, które jak mieli nadzieję staną się dla nich najważ­niej­szym miej­scem w ich życiu przez najbliż­sze pięć lat.

 

ROZDZIAŁ IV 

 

Do Wrocła­wia poje­chali dwa dni przed termi­nem paso­wa­nia ich na studen­tów. Czas ten wyko­rzy­sty­wali na oglą­da­nie pomiesz­czeń ich uniwer­sy­tetu. Wszy­scy bardzo cieszyli się że już niedługo będą mogli rozpo­cząć naukę. Zdawali sobie sprawę z tego że nauka ta będzie różnić się zupeł­nie od tego czego doświad­czyli dotych­czas. Z tego właśnie powodu czuli lekki dreszcz emocji. Nadszedł wresz­cie tak wycze­ki­wany przez nich dzień. Wszy­scy nowo upie­czeni studenci udali się do Auli Leopol­dina. Trójka przy­ja­ciół była już co prawda w tej wspa­nia­łej budowli ale wcze­śniej tylko jako zwie­dza­jący. Dzisiaj byli uczest­ni­kami wspa­nia­łej uroczy­sto­ści. Za chwilę mieli złożyć studenc­kie ślubo­wa­nie. Czuli powagę tej chwili. Po prze­mo­wach przed­stawicieli uczel­nia­nych władz, wszy­scy studenci prze­czy­tali na głos tekst ślubo­wa­nia a następ­nie Dzie­kan Wydziału Prawa i Admi­ni­stra­cji wywo­ły­wał po nazwi­sku każdego ze studen­tów i wręczał mu indeks. Wszy­scy mieli świado­mość tego że w ich życiu z tą właśnie chwilą zaczyna się nowy etap, etap zaczy­nający ich praw­dziwe doro­słe życie. Od tej chwili będą sami odpo­wia­dać za wszyst­kie podej­mo­wane decy­zje. Z początku wszy­scy studenci byli tak zestre­so­wani że niezbyt uważ­nie przy­glą­dali się wystro­jowi tej Auli. Dopiero kiedy opadły emocje zwią­zane ze ślubo­wa­niem zaczęli rozglą­dać się wokół. Przed­stawiciele ich uczelni przy­go­to­wali dla nich specjalny wykład o histo­rii powsta­nia i wyko­rzy­sta­nia tej Auli. Ten wykład był nadzwy­czaj inte­re­sujący i wywarł na świeżo upie­czo­nych studen­tach ogromne wraże­nie. Więk­szość słucha­czy z pewno­ścią pomy­ślała sobie że chcie­liby jesz­cze raz znaleźć się w tym miej­scu, w dniu kiedy będą odbie­rać dyplom ukoń­cze­nia studiów. Tak przy­naj­mniej myśleli Ania, Iza i Tomek. Po uroczy­sto­ści wszy­scy udali się do miesz­ka­nia Ani i Tomka. Zarówno ich miesz­ka­nie jak i miesz­ka­nie Izy skła­dały się z jednego dużego pokoju, aneksu kuchen­nego i łazienki. Obydwa mieściły się w tym samym bloku. Miesz­ka­nie Izy mieściło się naprze­ciwko miesz­ka­nia Ani i Tomka. Takie usytu­owa­nie tych miesz­kań pozwa­lało na utrzy­my­wa­nie z sobą częstych kontak­tów i ułatwiało wspólne ucze­nie się. Od pierw­szych dni pobytu na uczelni nasi znajomi bardzo poważ­nie trak­to­wali naukę. Z uwagą słuchali wykła­dów i chodzili na wszyst­kie zaję­cia. Oczy­wi­ście uczest­ni­czyli również na więk­szo­ści studenc­kich imprez. Nauka nie spra­wiała im więk­szych proble­mów. Jeśli czas im pozwa­lał, zwie­dzali różne ciekawe miej­sca we Wrocła­wiu. Starali się również aby odwie­dzać swoich rodzi­ców przy­naj­mniej raz w miesiącu. Po pierw­szej sesji zakoń­czonej pozy­tyw­nymi dla wszyst­kich wyni­kami, poje­chali od razu do ich rodzin­nych domów. Było to wbrew utar­temu zwycza­jowi świę­to­wa­nia zdanie egza­minów w rozlicz­nych knajp­kach, ale oni mieli inne plany i nie przy­łą­czyli się do wspól­nych zabaw. Sytu­acja poli­tyczna społeczna i ekono­miczna w tym czasie w Polsce była bardzo zła. Na prośbę rodzi­ców Tomka, wszy­scy przy­je­chali do ich domu. Tata Tomka chciał nara­dzić się z rodzi­cami Izy, co mają dalej robić. Wszy­scy praco­wali w jednej firmie. Byli również ciekawi co sądzą o tej sytu­acji ich dzieci. Rozma­wiano o różnych spra­wach przez kilka dni. Ponie­waż nikt właści­wie nie wiedział jak sytu­acja w kraju się rozwi­nie, posta­no­wili na razie nic w firmie nie zmie­niać i po prostu robić swoje. Ania chciała poroz­ma­wiać ze swoją mamą i uzgod­nili z Tomkiem że najle­piej będzie jak poje­dzie sama. Kiedy Ania wyje­chała rodzice Tomka popro­sili swojego syna o rozmowę. Ku jego ogrom­nemu zasko­czeniu rodzice poin­for­mo­wali go że nieza­leż­nie od tego co wyda­rzy się w przy­szło­ści oni posta­no­wili prze­ka­zać mu firmę. Nie od raz oczy­wi­ście, ale sporzą­dzili już testa­ment, mocą którego w razie śmierci chociaż jednego z nich Tomek staje się właści­cie­lem całego rodzin­nego majątku. Tomek nie był na to przy­go­to­wany. Nawet trochę się prze­stra­szył. Sporzą­dze­nie testa­mentu koja­rzyło mu się nie najle­piej. Uświa­da­miał mu że taka chwila kiedy jego rodzi­ców już przy nim nie będzie, kiedyś musi nadejść. Dotych­czas nie myślał o tym. Ten testa­ment przy­po­mniał mu o tym. Rodzice Tomka zorien­to­wali się że dla jego syna jest to bole­sny temat. Powie­dzieli mu że jesz­cze nie mają zamiaru opusz­czać tego świata ale lepiej jest zadbać o wszyst­kie sprawy docze­sne jak najwcze­śniej. Po chwili wysłu­chaw­szy jesz­cze kilku argu­men­tów swoich rodzi­ców uspo­koił się i przy­znał im rację. Rozma­wiano jesz­cze o jego planach zwią­zanych z Anią. Tomek powie­dział że jego uczu­cie do Ani nie osła­bło a wręcz prze­ciwnie nabrało wyraź­niej­szych barw. Myśli że również uczu­cie Ani do niego też nie zmie­niło się. Powie­dział że wspólne miesz­ka­nie upew­niło ich że są dla siebie stwo­rzeni i po skoń­cze­niu studiów na pewno się pobiorą. To bardzo ucie­szyło rodzi­ców Tomka. Powie­dzieli że dobrze by było, aby wspól­nie z Anią w przy­szło­ści kiero­wali ich firmą. Tata powie­dział, Tomeczku porozma­wiaj na spokoj­nie o tym z Anią i jeśli dojdzie­cie do prze­ko­nania że chce­cie zająć się w przy­szło­ści naszą firmą, będziemy musieli poroz­ma­wiać o szcze­gó­łach. Co prawda jest jesz­cze dużo czasu, ale chcie­li­by­śmy z mamą omówić z wami kilka spraw. Dobrze powie­dział Tomek. Ja bardzo bym chciał poświę­cić się tej firmie. Wiecie prze­cież jak chęt­nie zajmuję się w wolnych chwi­lach pracami w szklar­niach. O ile wiem Ani też to spra­wia wiele przy­jem­no­ści więc myślę że i ona chęt­nie podej­mie się tego zada­nia. Nasze wykształ­ce­nie też na pewno pomoże nam w pracy na rzecz firmy. Cieszymy się bardzo z takiego podej­ścia przez Ciebie do tych spraw. Teraz jednak zarówno Ty jak i Ania musi­cie skupić się na nauce. Nie mówi­łeś mi jesz­cze czy macie jakieś plany na lato. Nie mamy bowiem wątpli­wo­ści, że sesja letnie też nie sprawi Wam kłopo­tów. Jesz­cze nie myśle­li­śmy o naszych planach, ale jak tylko coś wymy­ślimy to zaraz damy Wam znać, powie­dział Tomek. Jago mama zapy­tała, a jak mówimy o Ani to kiedy ona przy­jeż­dża? Nie wiem dokład­nie, odpo­wie­dział Tomek. Umówi­li­śmy się że dzisiaj wieczo­rem spró­buje do nas zadzwo­nić. Po tej rozmo­wie Tomek poszedł do Izy aby powie­dzieć jej o planach jego rodzi­ców. Iza nie była zdzi­wiona tym co usły­szała. Powie­działa że spodzie­wała się tego. Jej rodzice często zasta­na­wiali się nad tym co zrobi tata Tomka z firmą. Domy­ślali się że będzie chciał ją prze­ka­zać Tomkowi. Jak widzisz Tomku powie­działa Iza, moi rodzice nie pomy­lili się. Cieszę się z takiej decy­zji Twoich rodzi­ców. Wiesz prze­cież najle­piej jakim powa­ża­niem cieszą się Twoi rodzice wśród lokal­nej społecz­no­ści. Wszy­scy bardzo ich cenią i są im bardzo wdzięczni że mogą praco­wać w ich firmie. Poza tym czują się w pracy jak jedna wielka rodzina. Ciebie też wszy­scy znają. Odzie­dzi­czy­łeś charak­ter po swoich rodzi­cach. Kiero­wa­nie firmą w przy­szło­ści przez Ciebie nie pogor­szy ich warun­ków pracy. Więc takie rozwią­za­nie może przy­nieść tylko korzy­ści wszyst­kim. Nie wiem czy ja sobie pora­dzę, powie­dział Tomek. Ja w Ciebie wierzę stwier­dziła Iza i dodała, spokoj­nie, masz na to jesz­cze dużo czasu. Oboje roze­śmiali się i zmie­nili temat. Wieczo­rem zadzwo­niła Ania i powie­działa że następ­nego dnia z samego rana przy­jeż­dża ze swoją mamą do domu rodzi­ców Tomka. Porozma­wiali jesz­cze chwilę i Ania popro­siła Tomka o popro­sze­nie do tele­fonów które­goś z jego rodzi­ców, bo jej mama chce z nimi jesz­cze poroz­ma­wiać. Tomek poże­gnał się z Anią i popro­sił mamę do tele­fonu. Przed połu­dniem Ania i jej mama przy­je­chały. Tomek zauwa­żył że mama Ani jest jakaś dziwna. Było w niej znowu coś smut­nego, coś co już u niej widział w prze­szło­ści. Zapy­tał zaraz o to Anię. Ona jednak nic niepo­ko­ją­cego nie zauwa­żyła. Powie­działa że ma wraże­nie że to trochę inne zacho­wa­nie się jej mamy ma może zwią­zek z propo­zy­cją złożoną przez tatę Tomka aby ona podjęła pracę w ich firmie. Może masz rację powie­dział Tomek i zapro­po­no­wał aby odwie­dzić Izę. Tam Tomek powie­dział Ani o planach jego rodzi­ców i popro­sił ją aby wszystko sobie dokład­nie prze­myślała. Ania podob­nie jak Tomek była zasko­czona tymi planami. Prawie całe popo­łu­dnie nasza trójka rozma­wiała w więk­szo­ści tylko o tym. Zasta­na­wiali się jesz­cze, kiedy mają jechać do Wrocła­wia. Uzgod­nili że pobędą jesz­cze u swoich swoich rodzi­ców kilka dni a później pojadą do swoich studenc­kich miesz­kań. Jak posta­no­wili tak zrobili. Po kilku dniach opuścili miłe dla nich miej­sca i wyje­chali do Wrocła­wia, aby zająć się najważ­niej­szymi dla nich spra­wami, czyli szuka­niem po biblio­tekach niezbęd­nych dla ich dalszej nauki skryp­tów i ksią­żek. Po kilku dniach przy­je­chał tata Tomka i popro­sił go żeby jeśli to będzie możliwe, na jeden dzień przy­je­chał do firmy. Kiedy dodał jesz­cze że nie ma potrzeby aby Ania przy­je­chała z nim, zdzi­wie­nie Tomka bardzo wzro­sło. Coś w głosie jego taty też budziło w nim niepo­kój. Posta­no­wił że w takim razie poje­dzie od razu. Powie­dział Ani że Tato chce mu o czymś powie­dzieć co doty­czy firmy i że powi­nien zjawić się tam możli­wie szybko. Ania sama powie­działa mu że jeśli jest to coś pilnego, to powi­nien poje­chać od razu a ona wspól­nie z Izą wybiorą się do kilku biblio­tek w poszu­ki­wa­niu potrzeb­nych im mate­ria­łów. Tomek czule poże­gnał się z Anią i razem ze swoim tatą poje­chał do domu. Był bardzo ciekawy o co tu może chodzić. Podczas jazdy niczego się nie dowie­dział. Ku jego zasko­czeniu nie poje­chali do firmy tylko do domu. Prze­czu­wał że nie chodzi tutaj o firmę, więc z niecier­pli­wo­ścią czekał na wyja­śnienia. W domu przy­wi­tała go mama. Czekała na nich z obia­dem, podczas którego również niczego się nie dowie­dział. Toto powie­dział tylko, Tomeczku chcemy razem z mamą poroz­ma­wiać z Tobą o bardzo ważnych spra­wach. Wyma­gać to będzie dłuż­szej rozmowy, więc po obie­dzie prze­nie­siemy się do drugiego pokoju, gdzie przy pysz­nym jak zwykle cieście upie­czo­nym przez Twoją mamę, spokoj­nie będziemy mogli poroz­ma­wiać. Tomek nie mógł docze­kać się końca obiadu. Prze­czu­wał że to co mają mu do powie­dze­nia musi być bardzo ważne. Niepo­ko­iło go również to, że w tej rozmo­wie nie będzie uczest­ni­czyć Ania. Kiedy wresz­cie wszy­scy usie­dli wygod­nie w fote­lach a z fili­ża­nek rozno­sił się miły aromat świeżo zapa­rzo­nej kawy zmie­sza­nej z przy­jem­nym zapa­chem stoją­cego na ławie ciasta, rodzice nabrali powie­trza w płuca i spoj­rzeli na Tomka. Zaczęła mama. Posłu­chaj synku, odwie­dziła nas mama Ani. Bardzo długo rozma­wialiśmy. Prze­ka­zała na niestety złą wiado­mość. Okazało się że ta nowa metoda lecze­nia, której ją poddano, niestety nie zadzia­łała. Jak to, prze­rwał Tomek. Prze­cież rozma­wialiśmy niedawno z leka­rzem opie­ku­jącym się mamą Ani i on powie­dział nam że wygląda na to że ona zupeł­nie wyzdro­wieje. Niestety okazało się że ta nowa metoda nie do końca speł­niła ocze­ki­wa­nia leka­rzy, dodał tato Tomka. Mama Ani popro­siła nas żeby zawieźć ją na powtórne bada­nia, powie­dział tata Tomka. Bada­nia powtó­rzono. Niestety wyniki były bardzo złe. Leka­rze nie mieli złudzeń. Mamy Ani nie da się już pomóc. To bardzo smutne, ale ona ma przed sobą najwy­żej rok życia. Po wyjściu ze szpi­tala mama Ani zatrzy­mała się u nas. Rozma­wia­li­śmy godzi­nami. To bardzo dzielna kobieta. Pogo­dziła się z myślą że niedługo umrze, ale dopóki żyje, jak powie­działa zrobi wszystko aby zapew­nić Ani przy­szłość. Chciała abyśmy wyson­do­wali czy Ty i Ania kocha­cie się naprawdę i czy macie zamiar się pobrać. Jeśli tak, to chcia­łaby żeby ślub odbył się zaraz po sesji, na początku lata. Chciała żeby­śmy pomo­gli jej to wszystko tak zorga­ni­zo­wać, aby Ania o niczym nie dowie­działa się. Dlatego Tomeczku chcie­li­śmy najpierw z Tobą poroz­ma­wiać. Jeśli chciał­byś ożenić się z Anią, to musisz tak to zorga­ni­zo­wać aby ten ślub odbył się za kilka miesięcy. Tomek po tym co usły­szał był w zupeł­nym szoku. Nie spodzie­wał się że mama Ani jest tak poważ­nie chora. Oczy­wi­ście chciał ożenić się z Anią i był pewny że ona też tego pragnie, bowiem nieraz już o tym rozma­wiali. Nie spodzie­wał się tylko tego że ma to nastą­pić tak szybko. Poza tym jak ma to zrobić i jaki wymy­ślić powód aby namó­wić Anię do ślubu już teraz a nie po ukoń­cze­niu studiów jak plano­wali. Nic nie przy­cho­dziło mu do głowy. Bardzo było mu żal mamy Ani, więc nie bardzo mógł wyobra­zić sobie żeby udawać że wszystko jest w porządku. Zasta­na­wiał się czy nie lepiej było by, aby Ania dowie­działa się prawdy. Długo jesz­cze rozma­wiał ze swoimi rodzi­cami na ten temat. Stanęło na tym że na razie nie będzie Ani nic mówić, nato­miast ich rodzice spró­bują wymy­ślić sposób żeby namó­wię Anię do wcze­śniejszego ślubu. Usta­lono, co Tomek ma powie­dzieć Ani o spra­wach zwią­zanych z firmą. Ponadto rodzice jego posta­no­wili że wspól­nie z mamą Ani posta­rają się coś sensow­nego wymy­ślić. Następ­nego dnia rano w nie najlep­szym nastroju Tomek poje­chał do Wrocła­wia. Czekało go bardzo trudne zada­nie. Nigdy niczego przed Anią nie ukry­wał a teraz miał jesz­cze ją okła­my­wać odpo­wia­da­jąc na jej pyta­nia. Rozu­miał jednak że tak będzie dla niej najle­piej. Na razie Ania nie mogła poznać prawdy. Jej mama miała rację. Gdyby Ania dowie­działa się o praw­dzi­wym stanie zdro­wia jej mamy, z całą pewno­ścią rzuciła by studia i zajęła się opieką nad nią. Tego jednak jej mama nie chciała. Chciała za to by jej ukochana córeczka była w życiu szczę­śliwa, więc nie mogła dowie­dzieć się prawdy. Przez kilka następ­nych tygo­dni nic szcze­gól­nego w życiu Ani i Tomka nie wyda­rzyło się. Tomka tylko dręczyło sumie­nie że nie może powie­dzieć Ani prawdy o zdro­wiu jej mamy. Poza tym cały czas myślał jak nakło­nić Anię do wzię­cia ślubu za kilka miesięcy. Zbli­żała się zima a z nią Święta Bożego Naro­dze­nia. Na początku grud­nia w odwie­dziny przy­je­chali rodzice Tomka. Przy­wieźli im trochę smako­ły­ków, których bardzo brako­wało wszyst­kim w tych czasach. Rodzice Tomka z uwagi na rozliczne znajo­mo­ści i możli­wo­ści wymiany swoich produk­tów wytwa­rza­nych w ich firmie na inne, nie odczu­wali braku jakich­kol­wiek arty­ku­łów prze­my­sło­wych czy spożyw­czych. Rozma­wiano o różnych spra­wach z jakimi bory­kali się młodzi jak również o sytu­acji w kraju i w ich firmie. Wyko­rzy­stu­jąc moment, kiedy Ania poszła po Izę, Rodzice Tomka, powie­dzieli że uzgod­nili z mamą Ani że w święta spró­bują namó­wić swoje dzieci do wzię­cia ślubu. Pomy­śleli sobie że był to dobry moment aby Tomek oficjal­nie w święta oświad­czył się Ani i popro­sił ją o rękę. Ich głowa w tym aby namó­wić Anię do zgody na ślub jak najszyb­ciej. Kiedy Ania przy­pro­wa­dziła Izę, porozma­wiali jesz­cze chwilę i rodzice Tomka poje­chali do domu. Tomek nie za wiele dowie­dział się o stanie zdro­wia mamy Ani, ale zorien­to­wał się że sytu­acja była bardzo poważna. Bardzo go to smuciło. Chciał powie­dzieć wszystko Ani. Nie chciał aby była z tym sama, chciał być blisko niej i wspie­rać ją z całej siły. Musiał jednak usza­no­wać wolę mamy Ani i na razie nic nie mówić. Tomek pomy­ślał że teraz musi kupić pier­ścio­nek zarę­czy­nowy. Nie mógł jednak dopu­ścić do tego aby Ania mogła czegoś się domy­ślić. Począt­kowo chciał wtajem­niczyć w to Izę, ale zaraz pomy­ślał sobie że w takich spra­wach jak zarę­czyny, prawdopodob­nie Iza nie byłaby w stanie docho­wać tajem­nicy. Posta­no­wił więc popro­sić o to swoją mamę. Powie­dział Ani że na jeden dzień będzie musiał poje­chać do rodzi­ców omówić kilka spraw doty­czą­cych firmy. Ania zdzi­wiła się bo nie słyszała aby jego rodzice coś o tym wspo­mi­nali. Tomek wyja­śnił jej że dowie­dział się tego kiedy ona poszła po Izę. Rzeczy­wi­ście nie było mnie przez jakiś czas, ale to nie jest takie istotne. Oczy­wi­ście Tomeczku jedź, a przy okazji ucałuj serdecz­nie ode mnie moją mamę. Tomek ostat­kiem sił powstrzy­my­wał się od tego by nie poka­zać po sobie jak bardzo jest mu przy­kro. Bardzo źle czuł się z tym że nie mógł powie­dzieć Ani prawdy. Kochał ją nad życie i nie mógł już wytrzy­mać w tej tak trud­nej dla niego sytu­acji. Opano­wał się resztką sił i powie­dział. Wiesz kocha­nie myślę że poju­trze mógł­bym poje­chać. O ile sobie przy­po­minam, w tym dniu mamy tylko nieobo­wiąz­kowe wykłady. Nie wiele stracę, bo jak cię znam zrobisz szcze­gó­łowe notatki i będę mógł później z nich skorzy­stać. Ania spoj­rzała na niego i powie­działa, no nie wiem kocha­nie. Zasta­no­wię się czy mogę ci je udostęp­nić, chyba że bardzo się posta­rasz aby na to zasłu­żyć. Będę się starał z całych sił, wiesz jak bardzo cię kocham i zrobię dla ciebie wszystko abyś była szczę­śliwa, powie­dział Tomek. W takim razie chyba nie będę miała wyboru. Jedź więc i szybko wracaj. Wiesz że ja nie mogę nawet normal­nie oddy­chać kiedy Ciebie nie ma w pobliżu. Oboje popa­trzyli na siebie i serdecz­nie uśmiech­nęli się do siebie. Mimo że to wyglą­dało tylko na prze­ko­ma­rza­nie się, oni wiedzieli że między nimi istnieje taka więź, że nie ma na świe­cie takiej siły która mogłaby ją roze­rwać. Kiedy Tomek zjawił się w domu, jego rodzice i mama Ani już na niego czekali. Wszy­scy udali się do Opola aby poszu­kać odpo­wied­niego pier­ścionka zarę­czy­no­wego dla przy­szłej żony Tomka. Zarówno jego rodzice jak i mama Ani zade­kla­ro­wali się że pokryją koszty tego pier­ścionka. Tomek natych­miast zareago­wał. Powie­dział że ni­gdy nie zgodzi się na to. Mam swoje oszczęd­no­ści. Odkła­da­łem sobie już od dawna pewną część zaro­bio­nych pienię­dzy w firmie, więc teraz nadszedł właściwy moment bym je dobrze wykorzy­stał. Rodzice Tomka trochę się zdzi­wili. Nie mieli poję­cia że ich syn ma jakieś oszczęd­no­ści, ale takka postawa Tomka w tej spra­wie bardzo im się spodo­bała. Potwier­dzała tylko że ich syn jest odpo­wie­dzialnym czło­wie­kiem. Wybór odpo­wied­niego pier­ścionka trwał dość długo odwie­dzili wiele skle­pów z biżu­te­rią a pier­ścionka nie mogli wybrać. Każdy miał trochę odmienny gust. Wiedzieli że poro­zu­mie­nie się w tej spra­wie nie będzie łatwe. W końcu tata Tomka powie­dział, słuchaj­cie, wydaje mi się że najwię­cej do powie­dze­nia w tej kwestii ma Tomek, więc usza­nujmy jego wybór. Po chwili Tomek ku zado­wo­leniu wszyst­kich wybrał bardzo ładny pier­ścio­nek z dużym brylan­tem. Zatkało wszyst­kich kiedy dowie­dzieli się ile on kosz­tuje. Już chcieli odra­dzać jego zakup, kiedy tomek uśmiech­nął się i powie­dział. Ania zasłu­guje na taki pier­ścio­nek więc otrzyma go i z uśmie­chem podszedł do kasy płacąc za niego. Sprze­daw­czy­nie z nieukry­wa­nym żalem spoglą­dały na Tomka że to nie ich spotyka takie szczę­ście. Troszkę w duchu zazdro­ściły niezna­nej im narze­czo­nej tak przy­stoj­nego i hojnego narze­czo­nego. Po przy­je­ździe do domu rodzi­ców Tomka, do późnej nocy rozma­wiano o szcze­gó­łach doty­czą­cych oświad­czyn. Mama Ani zaczęła opowia­dać o swojej choro­bie, o swoim życiu i wiel­kiej miło­ści jaką darzyła swoją córkę. Mówiła również o tym że najwięk­szym jej pragnie­niem jest szczę­ście Ani. Powie­działa że dosta­tecz­nie poznała wszyst­kich tutaj obec­nych i jest pewna że nie ma na świe­cie innych osób które mogłyby to szczę­ście zapew­nić jej córce. Wie że nie długo musi odejść z tego świata, dlatego tak bardzo nalega na ten ślub. Chciała by jesz­cze zoba­czyć szczę­ście na twarzy swojej córki. Tomeczku, powie­działa, ja wiem jak mocno kochasz Anię i na pewno ni­gdy jej nie skrzyw­dzisz, ale proszę cię bądź przy niej kiedy ja odejdę i nie pozwól by z rozpa­czy nie zrobiła czegoś głupiego. Chcia­ła­bym jesz­cze dwóch rzeczy, tego żeby Ania skoń­czyła studia i urodziła dzieci. Wiem że tego już nie dożyję, więc proszę, dopil­nuj tego Tomeczku. Was też o to bardzo proszę, zwró­ciła się do rodzi­ców Tomka. Wiem że dużo od was wyma­gam ale zatrzy­maj­cie dla siebie to co wiecie o mojej choro­bie. Ja sama powiem o tym Ani w odpo­wied­nim czasie. Skoń­czyła mówić i zapa­dła niezno­śna cisza. Prze­rwał ją Tomek. Nie musi się pani martwić. Przy­rzekam że zrobię wszystko żeby Ania była szczę­śliwa. My też, dodali jego rodzice. Dzię­kuje Wam, jestem prze­ko­nana że tak będzie. Teraz jesz­cze żyję i nie mam zamiaru czekać na to co nieuch­ronne leżąc w łóżku. Chcia­ła­bym do samego końca żyć normal­nie. W taki razie zjedzmy coś i napijmy się dobrego wina. Po chwili, powoli atmos­fera zaczęła się zmie­niać. Po jakimś czasie wszystko było jak zwykle. Rozma­wiano już tylko o przy­jem­nych rzeczach. Wróciły dawne chwile kiedy spoty­kali się przy tym stole. Uzgod­niono, że mama Ani spędzi święta z nimi i zapro­po­no­wali jej aby po prostu zamiesz­kała tutaj na stałe. Ona po chwili namy­słu zgodziła się. Rano Tomek z cięż­kim sercem poje­chał do Ani. Męczyło go to, że w dalszym ciągu nie może jej nic powie­dzieć. Tłuma­czył sobie że nie okła­muje Ani tylko nie mówi jej całej prawdy. Poza tym dał się prze­ko­nać jej mamie że tak będzie dla wszyst­kich najle­piej. Tłuma­cząc to sobie samemu, poczuł się trochę lepiej. Rozmowy z Anią były znowu szczere i spon­ta­niczne. Nie miał już tak dużego poczu­cia wina, że robi coś złego. Oczy­wi­ście często myślał o sytu­acji w jakiej znala­zła się mama Ani, ale wiedząc że nic tutaj już nie można zmie­nić, posta­no­wił że będzie zacho­wy­wać się w stosunku do Ani tak jak dawniej, tak jakby nic złego nie miało się wyda­rzyć. Zycie na uczelni toczyło się w miarę normal­nie, wyłą­cza­jąc to co działo się wokół. Przez cały kraj prze­ta­czały się prote­sty nieza­do­wo­lo­nych pracow­ni­ków. Oczy­wi­ście wpły­wało to również na to co działo się na wykła­dach. Dużą ich część zawsze zajmo­wały sprawy które działy się w kraju, niemniej program nauki był reali­zo­wany w pełni. Zgod­nie z planem zaję­cia skoń­czyły się około dwudzie­stego grud­nia i wszy­scy studenci rozje­chali się do swoich domów. W domu Tomka spotkała młodych miła niespo­dzianka. Dowie­dzieli się że mama Ani zamieszka tam na stałe. Tomek oczy­wi­ście znał tego powód, ale dla Ani była to naprawdę duża niespo­dzianka. Bardzo się ucie­szyła. Wyści­skała serdecz­nie swoją mamę a później rodzi­ców Tomka. Wszy­scy cieszyli się z takiego rozwią­za­nia i następ­nego dnia z rado­ścią zajęli się przy­go­to­wa­niem do nadcho­dzą­cych świąt. Wigi­lia mimo że wyglą­dała na normalną, niosła z sobą jakiś smutek. Mama Ani robiła wszystko aby jej córka niczego się nie domy­ślała, ale Ania odczu­wała jakiś dziwny niewy­tłu­ma­czalny niepo­kój. Nie mogła sobie tego wytłu­ma­czyć, ale nie mogła prze­stać myśleć że coś jest nie tak. Po kola­cji nie wytrzy­mała i zapy­tała swoją mamę czy wszystko z nią jest w porządku. Ona spoj­rzała na swoją córkę i powie­działa, oczy­wi­ście córeczko. Czuję się bardzo dobrze, może tylko troszkę zmęczona. Poza tym jestem naprawdę szczę­śliwa. Cieszę się że tak inte­re­sujesz się moim zdro­wiem, ale naprawdę nie masz podstaw do tego aby się martwić. Ania uśmiech­nęła się i powie­działa, nie masz poję­cia jak mi ulżyło. Naprawdę obawia­łam się że może Twoje zdro­wie nie jest najlep­sze. Skoro jednak twier­dzisz że wszystko jest w porządku, nie mam podstaw do tego żeby ci nie wierzyć. Nigdy prze­cież mnie nie okła­ma­łaś, prawda? Tak córeczko, ni­gdy dotych­czas nie miałaś powo­dów aby mi nie wierzyć. Nie czeka­jąc na to co odpo­wie Ania, dodała zastawmy ten temat. Są święta, więc cieszmy się z tego. Masz rację mamo, powie­działa Ania. Jesz­cze raz spoj­rzała z uwagą na swoją mamę. Niby wszystko było w porządku, ale gdzieś w głębi duszy coś mówiło jej, że może nie do końca tak jest. Posta­no­wiła po powro­cie do Wrocła­wia podzie­lić się swoimi obawami z leka­rzem, który opie­ko­wał się jej mamą. Teraz chciała zapo­mnieć o przy­krych spra­wach. Dalsza część wieczoru upły­nęła im na miłych rozmo­wach. Przed północą wszy­scy udali się do kościoła na Pasterkę. Podnio­sły nastrój który tam pano­wał skło­nił ich do głębo­kiej reflek­sji nad życiem w ogóle ale tak naprawdę wszy­scy myśleli o tym co dzieje się w ich najbliż­szym otocze­niu i co przy­nie­sie im przy­szłość. Przez całą drogę prawie z sobą nie rozma­wiali. Każdy był zato­piony we własnych myślach. Po powro­cie też niewiele mówili. Posprzą­tali po kola­cji i udali się do swoich pokoi na spoczy­nek.

Rano wszy­scy pozwo­lili sobie trochę dłużej pospać. Przy­go­to­wa­nia do uroczy­stego śnia­da­nia zaczęły się przed połu­dniem. Panie były zajęte w kuchni a Tomek ze swoim tatą uzgad­niał ostat­nie szcze­góły czeka­ją­cych go oświad­czyn. Był podwój­nie zestre­so­wany. Wiedział bowiem że to wyda­rze­nie na zawsze odmieni życie wszyst­kich tu obec­nych a poza tym miał wątpli­wo­ści czy w sytu­acji kiedy mama Ani była tak poważ­nie chora, był to właściwy moment na oświad­czyny. Jednak w końcu argu­menty mamy Ani prze­ko­nały go. Obawiał się też reak­cji samej Ani. Co do tego że ona go kocha i pragnie wyjść za niego nie miał wątpli­wo­ści. Bał się tylko że nie będzie w stanie sensow­nie wytłu­ma­czyć jej dlaczego właśnie teraz mają się pobrać. Kiedy wszystko do śnia­da­nia było już przy­go­to­wane, Tomek wszedł do pokoju z ogrom­nym bukie­tem świeżo ścię­tych róż z ich szklarni. Ania właśnie rozma­wiała ze swoją mamą kiedy usły­szała za sobą głos Tomka wypo­wia­da­jący jej imię. Odwró­ciła się gwał­tow­nie. W jej oczach poja­wiło się ogromne zasko­czenie. Nie mogła zrozu­mieć co tutaj robi Tomek z tak pięk­nym bukie­tem. Nie zdążyła nawet o to zapy­tać, kiedy Tomek ukląkł przed nią i łamią­cym się i drżą­cym z emocji głosem powie­dział. Aniu, wiesz jak bardzo cię kocham. Nie wyobra­żam sobie życia bez ciebie i chciał­bym spędzić je u twego boku. Czy zechcesz zostać moją żoną? To mówiąc wyjął z kieszeni pude­łeczko z pier­ścion­kiem i otwo­rzył go. Czy przyj­miesz ten zarę­czy­nowy pier­ścio­nek? wykrztu­sił cicho. Ania była w ogrom­nym szoku, nie wiedziała co ma zrobić. Popa­trzyła najpierw na Tomka a później na swoją mamę i jego rodzi­ców, szuka­jąc w nich pomocy. Zoba­czyła że ich rodzice stali wokół stołu i uśmie­chali się przy­jaźnie. Odebrała to jak zgodę na te oświad­czyny. Zdecy­do­wała się natych­miast. Już wiedziała co ma powie­dzieć. Wstań Tomeczku. Ja również kocham cię do utraty tchu i oczy­wi­ście wyjdę za ciebie. Od chwili kiedy cię pozna­łam było to moim najwięk­szym marze­niem. Tomek wstał z kolan włożył pier­ścio­nek na palec Ani i namięt­nie pocało­wał ją w usta. Ich rodzice zaczęli bić brawo. Kiedy wszy­scy trochę ochło­nęli, usie­dli do stołu. Nikt jednak nie zabie­rał się za jedze­nie. Tema­tem numer jeden prowa­dzo­nych rozmów były oczy­wi­ście oświad­czyny Tomka. Wszy­scy byli bardzo podeks­cy­to­wani tym wyda­rze­niem. Dopiero po dłuż­szej chwili zajęto się śnia­da­niem. Ponie­waż wszy­scy byli bardzo poru­szeni tym co stało się przed chwilą, posta­no­wili że dobrze zrobi im spacer po pobli­skim lesie. Posta­no­wiono że trzeba o tym powie­dzieć również Izie i jej rodzi­com. Tak też zrobili. Idąc do lasu wstą­pili do ich domu. Byli co prawda umówieni z nimi na świą­teczny poczę­stu­nek jutro, ale nie chcieli zwle­kać z taką nowiną. Kiedy powie­dzieli im o tym że Tomek oświad­czył się Ani, oni również bardzo się ucie­szyli i szcze­rze im gratu­lo­wali. Po chwili wszy­scy udali się na spacer do lasu aby wśród drzew uspo­koić swoje emocje i zaczerp­nąć trochę pozy­tywnej ener­gii. Space­ro­wali tak kilka godzin rozma­wiając o różnych spra­wach. Późnym popo­łu­dniem Tomek z Anią i ich rodzi­cami poszli do domu. Iza ze swoimi rodzi­cami też udali się do swojego domu, bo spodzie­wali się jesz­cze dzisiaj gości. Kiedy wszy­scy usie­dli w fote­lach a w powie­trzu rozno­sił się aromat świeżo zapa­rzo­nej kawy i zapach różnych ciast, powró­cił temat oświad­czyn i oczy­wi­ście terminu ślubu. Pierw­sza odezwała się mama Ani. Powie­działa:

spodzie­wałam się takiego rozwoju sytu­acji i bardzo jestem z tego powodu szczę­śliwa, ale teraz chcia­ła­bym aby ślub odbył się w miarę szybko. Może po waszej sesji? myślę że począ­tek lipca byłby odpo­wiedni. Mogli­by­ście jesz­cze spędzić swój miodowy miesiąc w słonecz­nych promie­niach lata. Ania nie pozwo­liła dalej mówić swojej mamie, spoj­rzała na nią podejrz­li­wie i zapy­tała. Kochana mamu­siu, ja bardzo się cieszę że wyjdę za Tomka, ale jesz­cze niedawno słysza­łam z Twoich ust że chcia­łabyś widzieć mnie mężatką ale dopiero po ukoń­cze­niu studiów. Zapa­dła niezno­śna cisza. Tego właśnie obawiał się Tomek. Sytu­ację urato­wał jego tata. Posłu­chajcie. Ja też uważam że to jest najlep­sze rozwią­za­nie. Wszy­scy wiemy jak wygląda sytu­acja w naszym kraju. Nikt nie wie czym te prote­sty mogą się skoń­czyć. Wiecie, zwró­cił się do młodych o naszych planach zwią­zanych z firmą. Uważam że dobrze by było aby Tomek formal­nie ją prze­jął. To ułatwi­łoby wam start w tych trud­nych czasach. Poza tym teraz formal­no­ści z tym zwią­zane są stosun­kowo proste a jak będzie za kilka miesięcy, tego nikt nie wie. To są moim zdaniem powody dla których nale­gamy abyście pobrali się w termi­nie o którym mówiła mama Ani. Jesz­cze przez jakiś czas rodzice młodych starali się namó­wić ich na ten wcze­śniejszy termin używa­jąc

podob­nych argu­men­tów. Ania cały czas z uwagą słuchała wszyst­kich argu­men­tów. Po chwili, zwra­ca­jąc się do Tomka powie­działa. Jeśli ty nie masz nic prze­ciw temu, to ja się zgadzam. Tomek po tych słowach wyda­wał się być bardzo szczę­śliwym czło­wie­kiem. Tata Tomka powie­dział:

- skoro zgadzamy się wszy­scy, należy to uczcić dobrym winem. Mam w piwnicy kilka bute­lek scho­wa­nych na specjalne okazje. To mówiąc wstał od stołu i wyszedł. Wino okazało się naprawdę wyśmie­nite. Wszy­scy czuli się wspa­niale. Mama Tomka zwra­ca­jąc się do mamy Ani powie­działa, w takim razie propo­nuję abyśmy my jako rodzice zajęli się wszyst­kimi spra­wami zwią­zanymi ze ślubem. Nasze dzieci mają skupić się wyłącz­nie na nauce. W tym momen­cie zapro­te­sto­wali młodzi. Czy my nie mamy w tej kwestii nic do powie­dze­nia? Ależ tak odpo­wie­działa mama Tomka. Wy zasta­nowicie się gdzie zechce­cie wzięć ślub i kogo zapro­sić a do nas będzie nale­żeć zorga­ni­zo­wa­nie tego wszyst­kiego. Czy takie rozwią­za­nie Wam odpo­wiada? Oczy­wi­ście, jedno­cze­śnie odpo­wie­dzieli Ania i Tomek. W takim razie wszystko, lub prawie wszystko jest już usta­lone, więc zajmijmy się delek­to­wa­niem tego co mamy na stole. Dalsza część wieczoru prze­bie­gała w bardzo miłej i już prawie oficjal­nej rodzin­nej atmos­fe­rze. Na drugi dzień, kiedy Iza wraz z rodzi­cami zjawiła się w domu Tomka, wszy­scy dowie­dzieli się o usta­le­niach doty­czą­cych ślubu. Nikt nie miał wątpli­wo­ści że jest to najsłusz­niej­sza decy­zja jaką można było podjąć. Do późnych godzin wieczor­nych wszy­scy dosko­nale się bawili przy suto zasta­wio­nym stole. Po świę­tach rodzice naszych przy­ja­ciół poszli do pracy, nato­miast młodzi wybrali się do Zako­pa­nego na narty. Dużo wcze­śniej zare­zer­wo­wali sobie pokoje w pensjo­na­cie, więc z rado­ścią i z pewno­ścią że nie będą musieli szukać tam nocle­gów, poje­chali pocią­giem na upra­gniony wypo­czy­nek w górach. Zapla­no­wali również spędze­nie tam Sylwe­stra.

Na miej­scu nasi przy­ja­ciele świet­nie się bawili, tylko Iza była jakby trochę smutna. Zauwa­żyła to Ania i posta­no­wiła wypy­tać swoją przy­ja­ciółkę o przy­czyny jej smutku. Iza z początku nie chciała nic mówić, ale w końcu prze­ła­mała się i zapy­tała. Aniu powiedz mi co ze mną jest nie tak. Zawsze myśla­łam że jestem miłą i ładną dziew­czyną a mimo to jak dotąd nie trafi­łam na żadnego chło­paka z którym mogła­bym się zwią­zać. Ania zdzi­wiła się tym wyzna­niem Izy. Po namy­śle jednak stwier­dziła że rzeczy­wi­ście coś w tym jest. Iza była rzeczy­wi­ście piękną i mądrą dziew­czyną Zawsze kręciło się wokół niej wielu chłop­ców. Ania myślała że z wybo­rem chło­paka Iza nie będzie miała żadnych proble­mów. Tymcza­sem okazało się że nie jest to takie proste. Iza powie­działa jesz­cze że jak obser­wuje jej zwią­zek z Tomkiem to trochę im zazdro­ści. Też chciała by doświad­czyć takiego uczu­cia jakim oni się darzą. Tymcza­sem czas leci a ona prak­tycz­nie jest sama. Ciągle czeka na ten dzień kiedy wresz­cie spełni się jej marze­nie o takiej miło­ści. Ania była zasko­czona. Zdała sobie sprawę z tego że zajęta uczu­ciem do Tomka, zupeł­nie nie myślała o swojej przy­ja­ciółce. Wyda­wało się jej że skoro sama jest szczę­śliwa, to do tyczy to również jej przy­ja­ciółki. Zrobiło jej się głupio. Nie zdawała sobie sprawy z tego że ktoś kto był tak blisko niej i na którego zawsze mogła zawsze liczyć, był nieszczę­śliwy z powodu jej szczę­ścia. Nie wiedząc co powie­dzieć, przy­tu­liła do siebie swoją przy­ja­ciółkę i powie­działa. Izuniu nie martw się, jestem prze­ko­nana że ciebie też spotka jesz­cze takie samo szczę­ście jak mnie. Popatrz, ja tego nie plano­wałam. Miłość przy­szła nagle. Nie wiem jak to się dzieje ale tak jest. Do ciebie też przyj­dzie, tylko kiedy, tego nikt nie wie. Musisz być cier­pliwa a wtedy spotka cię na pewno nagroda. Iza popa­trzyła na Anię. Wiem że mi dobrze życzysz, ale to czeka­nie jest dla mnie trudne do znie­sie­nia. Chcia­ła­bym doznać szczę­ścia już teraz, natych­miast. Wybacz mi że tak wam zazdrosz­czę, ale nie jest to zazdrość zawistna. Ja szcze­rze cieszę się z Waszej miło­ści tylko mi troszkę smutno że jesz­cze nie spotka­łam na swej drodze tak ocze­ki­wa­nej przeze mnie miło­ści. Izuniu, więcej wiary w siebie, powie­działa Ania. Popatrz jeste­śmy w cudow­nym miej­scu. Codzien­nie spoty­kamy wielu inte­re­sujących ludzi. Przy­glą­daj się im z uwagą. Jestem pewna że wkrótce nadej­dzie ten dzień, kiedy i Ty też poczu­jesz codzienne dresz­cze niesa­mo­wi­tych doznań, jakich daje miłość do drugiego czło­wieka. Masz rację powie­działa Iza. Zasto­suję się do twoich rad i będę wyka­zy­wać więcej inicja­tywy w poszu­ki­wa­niu odpo­wied­niego chło­paka. Może wtedy miłość sama mnie znaj­dzie. No, naresz­cie mówisz z sensem, powie­działa Ania. Od dzisiaj widzę cię jak poszu­ku­jesz aktyw­nie miło­ści a nie tylko czekasz aż ona sama do ciebie przyj­dzie. Tak oczy­wi­ście się zdarza, ale ty też musisz bardzo jej pragnąć. Od czasu tej rozmowy Iza rzeczy­wi­ście stała się bardziej otwarta na nawią­zy­wa­nie nowych znajo­mo­ści. Niestety, bez widocz­nych rezul­ta­tów. Znajo­mych miała bez liku, niestety miłość jesz­cze nie znala­zła drogi do jej serca. Mimo wszystko pobyt w Zako­pa­nym wszyst­kim wyszedł na zdro­wie. Wypo­częci i pełni sił wrócili po kilku dniach na uczel­nie i zajęli się nauką.

Zycie na uczelni toczyło się swoim trybem. Drugi semestr uważany jest na wszyst­kich uczel­niach jako najtrud­niej­szy. Tak było w isto­cie. Nasi znajomi specjal­nie się tym nie przej­mo­wali. Zawsze przy­kładali się sumien­nie do nauki, tak że nie spodzie­wali się jakiś niemi­łych niespo­dzia­nek. W związku z toczą­cymi się przy­go­to­wa­niami do ślubu, Ania z Tomkiem i Izą często przy­jeż­dżali do swoich rodzin­nych domów. Ania nie była zupeł­nie świa­doma w jakim stanie zdro­wot­nym znaj­duje się jej mama. Ona była mistrzy­nią kamu­flażu. Nikt kto ją znał nie był wsta­nie domy­ślić że z jej zdro­wiem jest coś nie tak. Wiedzieli tylko rodzice młodych. Mama Ani miała dużą moty­wa­cję aby nie dać niczego po sobie poznać. Pragnęła z całych sił dożyć do ślubu swojej jedy­nej córki, którą kochała ponad wszystko. Jak dotych­czas przy pomocy swoich przy­ja­ciół udawało się jej dosko­nale wszystko ukryć. Ojciec Tomka w tajem­nicy, coraz częściej woził ją do Kliniki Hema­to­lo­gii do Wrocła­wia. Niestety wszyst­kie stoso­wane tam sposoby lecze­nia nie przy­nosiły spodzie­wanych efek­tów. Leka­rze znając jej pragnie­nia robili wszystko aby zacho­wać jej orga­nizm jak najdłu­żej w dobrej kondy­cji. Oprócz różnych leków otrzy­my­wała również duże dawki wita­min i środ­ków wzmac­nia­ją­cych. Dzięki tym zabie­gom mama Ani na pozór wyglą­dała bardzo dobrze. Niestety rzeczy­wi­stość była inna. Jej życie dobie­gało końca. Ogromną siłą woli robiła ona wszystko aby jesz­cze przez kilka miesięcy cieszyć się szczę­ściem swojej ukocha­nej córki. Pogo­dziła się już z tym że nic już nie jest w stanie jej pomóc. Chciała tylko dożyć do ślubu. Wiedziała że jej córka będzie bardzo szczę­śliwa przy boku Tomka i w otocze­niu jej przy­ja­ciół. Chciała z całych sił aby tego doświad­czyć. Miała nadzieję że jesz­cze przez jakiś czas po ślubie będzie mogła czynne uczest­ni­czyć w szczę­ściu swojej córeczki i całej jej nowej rodziny. Teraz jednak z ogrom­nym zapa­łem zaan­ga­żo­wała się w przy­go­to­wa­nia do tego najważ­niej­szego dnia w życiu jej córki. Ania również nie próż­no­wała. Razem z Izą odwie­dziły niezli­czone salony z sukniami ślub­nymi i prze­glą­dały dzie­siątki kata­lo­gów prezen­tu­ją­cych stroje ślubne. Wybór był tak duży że mimo najszczer­szych chęci, nie mogła zdecy­do­wać się którą sukienkę wybrać dla siebie i jaki garni­tur dla Tomka. Posta­no­wiły z Izą że na razie zrobią sobie krótką prze­rwę i pomy­ślą o wybo­rze miej­sca gdzie chcą wziąć ślub i kogo zapro­sić. Jeśli chodzi o listę gości z tym nie było problemu. Nato­miast wybór kościoła w którym miał odbyć się ślub wyma­gał głęb­szego prze­myśle­nia. W jednym zgadzali się wszy­scy. Miał to być mały zabyt­kowy drew­niany kośció­łek. Teraz kiedy Ania i Tomek prze­bywali częściej u rodzi­ców Tomka a właści­wie w domu ich wszyst­kich, bowiem zarówno Ania jak i jej mama prak­tycz­nie tutaj też miesz­kały, posta­no­wili że będą jeździć po całej okolicy aby poszu­kać odpo­wied­niego kościółka. Wybór nie był prosty, bowiem na Opolsz­czyź­nie znaj­duje się bardzo dużo takich zabyt­kowych kościo­łów. Po wielu tygo­dniach poszu­ki­wań wszy­scy zgodzili się że najbar­dziej odpo­wied­nim będzie wybu­do­wany w XVII wieku kośció­łek w Czar­no­wą­sach. Teraz kiedy więk­szość ze spraw zwią­zanych ze ślubem została uzgod­niona, przy­szli państwo młodzi mogli skupić się na nauce. Jak spodzie­wano się wszyst­kie egza­miny kończące pierw­szy rok studiów, nasi młodzi przy­ja­ciele zdali na oceny bardzo dobre. Pod koniec czerwca Ania, Tomek i Iza przy­je­chali do swoich domów. Przy­go­to­wa­nia do ślubu trwały pełną parą. Podróż poślubną Ania z Tomkiem chcieli spędzić w Wero­nie we Włoszech. W tamtych czasach niestety nie było to takie proste. Otrzy­ma­nie pasz­portu i wizy grani­czyło niemal z cudem. Na szczę­ście tata Tomka miał rozle­głe znajo­mo­ści i dzięki temu wszystko udało się zała­twić pozy­tyw­nie. Sam ślub był bardzo skromny. Brało w nim udział tylko kilka­na­ście osób. Ania i Tomek nie mieli oprócz rodzi­ców żadnych krew­nych. Zapro­sili tylko Izę z rodzi­cami i kilkoro znajo­mych ze studiów. Mimo wszystko a może dlatego wszy­scy bawili się bardzo dobrze. Po cere­mo­nii ślub­nej w Urzę­dzie Stanu Cywil­nego świeżo poślu­bieni małżon­ko­wie wzięli ślub kościelny w tym uroczym kościółku który tak długo wybie­rali. Następ­nie wszy­scy wrócili do domu swoich rodzi­ców. Tam w ogro­dzie, pięk­nie przy­stro­jo­nym na tą okazję bawili się do białego rana. Kiedy zapro­szeni goście, następ­nego dnia opuścili dom pary młodej oni zajęli się przy­go­to­wy­wa­niem do wyjazdu w swoją podróż poślubną. Byli bardzo szczę­śliwi że wszystko tak im się wspa­niale ukła­dało. Kochali się bardzo, mieli kocha­ją­cych rodzi­ców, studio­wali a ich sytu­acja mate­rialna również była niezła, więc nie mieli powo­dów do jakich­kol­wiek zmar­twień. Poza tym jutro wyjeż­dżali do miasta kochan­ków, do Werony. Cóż mogli jesz­cze chcieć od losu? Wyda­wało się im że otrzy­mali od niego wszystko co najlep­sze i ufno­ścią spoglą­dali w przy­szłość. Ania co prawda odczu­wała jakiś niepo­kój kiedy patrzyła na swoją mamę. Coś w jej zacho­wa­niu nie dawało jej spokoju. Zapy­tała ją więc wprost czy z jej zdro­wiem jest wszystko w porządku. Kiedy jej mama zapew­niła ją że czuje się bardzo dobrze, to trochę ją uspo­koiło i nie wracała już do tego tematu. Jej myśli krążyły teraz wokół czeka­jącą ją i jej męża Tomka podróżą do Włoch. Nie mogła się już docze­kać. Prze­czy­tała wszystko co udało się jej znaleźć w różnych prze­wod­ni­kach tury­stycz­nych i była gotowa do porów­na­nia tej wiedzy z rzeczy­wi­sto­ścią. Naresz­cie nastą­pił ten tak długo ocze­ki­wany dzień wyjazdu. Ich rodziny, Iza i jej rodzice odprowa­dzili młodych małżon­ków na dworzec kole­jowy. Po chwili przy­je­chał pociąg. Ania z Tomkiem wsie­dli do niego i po chwili odje­chali, zmie­rza­jąc do wyma­rzonego celu. Podróż minęła im bardzo szybko.

Po dotar­ciu do Werony byli troszkę zmęczeni ale nie mogli sobie pozwo­lić na odpo­czy­nek w hotelu. Odświe­żyli się tylko i wyszli zwie­dzać wszyst­kie miej­sca które znali tylko z lite­ra­tury. Rzeczy­wi­stość prze­ro­sła ich wyobra­że­nia. Nie mogli nasy­cić się oglą­da­nymi zabyt­kami, bo cieka­wych do zwie­dza­nia miejsc było bardzo dużo. Wieczo­rem w pokoju hote­lo­wym ułożyli sobie codzienny plan zwie­dza­nia. Obej­mo­wał on nie tylko zabytki kultury ale również odwie­dza­nie różnych uroczych knaj­pek. Kiedy zmęczyło ich zwie­dza­nie, chęt­nie z nich korzy­stali jedząc regio­nalne potrawy i popi­ja­jąc je dosko­na­łymi winami. Korzy­stali z wszyst­kiego pełnymi garściami. Nale­żeli do tych młodych ludzi, którzy nie musieli specjal­nie ogra­ni­czać swoje wydatki. Cały pobyt upły­nął im na korzy­sta­niu z życia jak tylko było można najle­piej. Po kilku dniach bycia w „raju”, musieli wracać do domu. Zderze­nie z rzeczy­wi­sto­ścią było dla nich bardzo przy­kre. Te kilka wspa­niałych dni otwo­rzyły im oczy na to, że są na świe­cie miej­sca w których ludzie żyją zupeł­nie ina­czej niż w Polsce. Zrozu­mieli że trzeba zrobić coś, żeby również w Polsce ludzie mogli tak żyć. Dotych­czas niezbyt inte­re­so­wali się tymi spra­wami. Więk­szość proble­mów z którymi bory­kali się inni, ich nie doty­czyła. Mieli rodzi­ców którzy zapew­niali im w miarę wygodne życie. Posta­no­wili sobie że po powro­cie na uczel­nie uważ­niej będą przy­glą­dać się temu co dzieje się wokół nich. Podróż do domu prze­bie­gała bez zakłó­ceń, chociaż kiedy pociąg zbli­żał się do Wrocła­wia, ciałem Ani wstrzą­snął silny dreszcz. Później dołą­czył jesz­cze jakiś nieokre­ślony lęk. Zmiany zacho­wa­nia zauwa­żył Tomek. Ania nie wyglą­dała zbyt dobrze. Gołym okiem widać było że coś niedo­brego dzieje się z jej ciałem. Zanie­po­ko­iło to Tomka, więc zapy­tał co się dzieje. Ania odpo­wie­działa że nie wie, ale nie czuje się dobrze. Tomek stwier­dził że skoro źle się czuje, to może wysiądą we Wrocła­wiu i udadzą się do leka­rza. Ania nie chciała się na zgodzić. Powie­działa, może po prostu zjadłam coś nieświe­żego a może w taki sposób odre­ago­wuję naszą cudowną podróż poślubną. Skoro tak mówisz to kamień spadł mi z serca. Już zaczy­na­łem się martwić że to coś poważ­niejszego. Ania tak tylko powie­działa aby nie niepo­koić Tomka. W rzeczy­wi­sto­ści czuła się nieswojo. Odczu­wała dziwny niepo­kój. Kiedy naresz­cie wysie­dli z pociągu w swojej miej­sco­wo­ści i zoba­czyła że wśród osób wita­ją­cych ich na pero­nie nie ma jej mamy, zanie­po­ko­iła się nie na żarty. Miny wita­ją­cych ich rodzi­ców też nie wróżyły niczego dobrego. Po krót­kim przy­wi­ta­niu się, Ania od razu zapy­tała o swoją mamę. Rodzice Tomka powie­dzieli, Aniu twoja mama musiała poje­chać do Wrocła­wia. Jest teraz na bada­niach. Sami niewiele wiemy, ale jutro z samego rana poje­dziemy do niej. Ania po usły­sze­niu tej wiado­mo­ści zbla­dła i była bliska omdle­nia. Tomek w ostat­niej chwili podtrzy­mał ją. Po chwili Ania doszła na tyle do siebie że powo­lutku mogła iść. Kiedy tylko weszli do domu, Ania natych­miast zadzwo­niła do leka­rza który opie­ko­wał się jej mamą. Na szczę­ście zastała go klinice. Powie­dział że stan jej mamy gwał­tow­nie pogor­szył się. Na razie nie mogą usta­lić przy­czyn tego pogor­sze­nia. W tej chwili podda­wana jest szcze­gó­ło­wym bada­niom. Powie­dział żeby jutro po połu­dniu kiedy będzie wiedzieć coś więcej przy­je­chać do niego. Po tym co usły­szała Ania, nie miała ona ochoty na nic. Rodzice Tomka rozu­miejąc sytu­ację uznali że teraz nie będą wypy­ty­wać o wraże­nia z pobytu we Włoszech. Ania była tylko ciekawa jak to się stało że jej mama dostała się do kliniki. Rodzice Tomka powie­dzieli że wczo­raj rano jej mama nagle zemdlała. Oni powia­do­mili o tym jej leka­rza a on kazał natych­miast przy­wieźć ją do kliniki. Nic więcej nie wiedzą. Nagle Ania rozpła­kała się. Ja coś prze­czu­wa­łam, wiedzia­łam że dzieje się coś niedo­brego. Po chwili popa­trzyła na Tomka i jego rodzi­ców. Pomóż­cie mi, mama nie może odejść, jesz­cze nie teraz. Nie zosta­wiaj­cie mnie z tym samą. Nie zosta­wimy cię córeczko, powie­działa mama Tomka. Jesteś żoną naszego syna, nale­żysz do rodziny. Trak­tu­jemy cię jak rodzoną córkę i zrobimy wszystko aby ci pomóc. Możesz liczyć na nas w każdej sytu­acji. Teraz nie martw się na zapas. Mamy wszy­scy nadzieję że stan zdro­wia Twojej mamy poprawi się i niedługo wróci do nas. Dzię­kuję wam z całego serca. Wiem że mogę na was liczyć. Dotych­czas zrobi­li­ście dla mnie i mojej mamy tak wiele dobrego. Jestem wam bardzo wdzięczna. Znowu jej oczy napeł­niły się łzami. Powie­działa tylko, wybacz­cie mi proszę ale teraz pójdę się poło­żyć. Tomek chciał iść z nią ale ona powie­działa, doce­niam to Tomeczku, ale chcia­ła­bym zostać sama. Muszę w spokoju wszystko sobie prze­my­śleć. Po chwili odeszła do swojego pokoju.

Po jej wyjściu zapa­no­wała cisza. Tomek zapy­tał. Teraz może­cie powie­dzieć mi prawdę. Jego tata powie­dział, sami byli­śmy zasko­czeni. Wiesz Tomeczku jaki był stan zdro­wia mamy Ani, ale wszy­scy mieli­śmy nadzieję że zwal­czy ona tę chorobę. Wiele na to wska­zy­wało. To prze­cież jest bardzo silna kobieta. Nic nie wska­zy­wało na to aby działo się z nią coś złego. Myśle­li­śmy że naprawdę jej stan zdro­wia popra­wia się. Niestety tak było do wczo­raj. Rano zemdlała. Co było dalej, już wiesz. Jutro wszy­scy poje­dziemy do kliniki i mam nadzieję że usły­szymy dobre wiado­mo­ści. Posiedź jesz­cze z nami. Dajmy trochę czasu Ani. Wieczo­rem jednak idź do niej. Ona potrze­buje teraz wspar­cia od nas wszyst­kich a od ciebie najbar­dziej. Macie rację, powie­dział Tomek. Do późna rozma­wiał ze swoimi rodzi­cami, ale ta rozmowa niezbyt się kleiła. Ostat­nie wyda­rze­nia zwią­zane z mamą Ani też temu nie sprzy­jały. Przed północą Tomek poże­gnał rodzi­ców i poszedł do swojej żony. Tej nocy nikt nie spał normal­nie. Ania co jakiś czas budziła się z płaczem i siadała na łóżku cała spocona. Rano wszy­scy odczu­wali zmęcze­nie. Nikt nie miał ochoty na codzienne rozmowy przy śnia­da­niu. Nie mieli nawet ochoty na jedze­nie. Jednak czekał ich jesz­cze bardzo ciężki dzień, więc coś musieli zjeść. Około połu­dnia wsie­dli do samo­chodu i poje­chali do Wrocła­wia. Ania bardzo źle się czuła. Wcho­dząc do kliniki miała wraże­nie że zaraz zemdleje. Wszy­scy od razu poszli poroz­ma­wiać z leka­rzem. Kiedy zoba­czyli jego twarz, stało się jasne że nie ma dla nich dobrych wiado­mo­ści. Nie pomy­lili się. Lekarz powie­dział że sprawa jest bardzo poważna. W tej chwili mama Ani jest nieprzy­tomna. Nikt tutaj nie wie dlaczego jej stan tak gwał­tow­nie się pogor­szył. Robią jednak wszystko co w ich mocy aby wzmoc­nić jej orga­nizm. Zapro­wa­dził wszyst­kich do sali w której ona leżała. Widok był prze­ra­ża­jący. Mama Ani leżała na łóżku podłą­czona dzie­siąt­kami prze­wo­dów i rurek do jakiś apara­tów. Była bardzo blada i jak mówił lekarz nie reaguje na żadne bodźce zewnętrzne. Powie­dział że wypró­bo­wano już wszyst­kie znane im sposoby, niestety bez rezul­tatu. Powie­dział również że słyszał o jesz­cze jednej meto­dzie i chciałby ją wypró­bo­wać. Polega ona na tym że najbliż­sza rodzina cały czas jest przy chorym i po prostu rozma­wia z nim. Okazało się że w wielu klini­kach przy­nio­sło to nadzwy­czajne rezul­taty. Chorzy w wielu przy­pad­kach budzili się. Zano­to­wano również przy­padki że chorzy po prostu zdro­wieli. Zastrzegł jednak żeby nie brać jego słów zbyt dosłow­nie. Nikt bowiem nie wiedział dlaczego tak się dzieje, ale takie przy­padki miały miej­sce. Ponie­waż w przy­padku mamy Ani wszyst­kie możliwe leki zostały jej podane, można spró­bo­wać również tego sposobu. Nagle we wszyst­kich wstą­piła nadzieja. Uchwy­cili się jej jak tonący brzy­twy. Ania i Tomek posta­no­wili że zostają we Wrocła­wiu i będą czuwać przy łóżku chorej. Rodzice Tomka powie­dzieli że wezmą sobie wolne w pracy i podzielą się z nimi dyżu­rami przy łóżku mamy Ani. Teraz jednak pojadą do domu aby pozała­twiać wszyst­kie sprawy i przy­wieźć niezbędne rzeczy potrzebne im do tego aby zamiesz­kać wspól­nie w miesz­ka­niu Ani i Tomka. Ania bardzo prze­żywała chorobę swojej mamy, często płakała i ciągle zada­wała sobie pyta­nie dlaczego. Dlaczego spotkało to jej ukochaną mamę. Kiedy jednak siedziała przy jej łóżku starała się zacho­wać spokój. Opowia­dała jej jaka jest szczę­śliwa z Tomkiem i jaką ma teraz wspa­niałą rodzinę. Często powta­rzała że do pełni szczę­ścia brakuje jej tylko swojej mamy, dlatego musi ona znaleźć siły do walki ze swoją chorobę. Takie rozmowy prowa­dzili wszy­scy. Niestety przez ponad miesiąc nic w stanie zdro­wia mamy Ani nie zmie­niało się. Kiedy Ania zaczęła już tracić nadzieję że kiedy­kol­wiek jej mama obudzi się, pewnego razu zauwa­żyła niewiel­kie ruchy gałek ocznych jej mamy i dostrze­gła że lewa ręka lekko poru­szyła się. Z wraże­nia nie wiedziała co zrobić. Siedziała i wpatry­wała się w swoją mamę. Począt­kowo myślała że po prostu tylko tak jej się wyda­wało. Kiedy po chwili znowu dostrze­gła lekkie poru­sze­nie się ręki, zerwała się z tabo­retu na którym siedziała i pobie­gła po leka­rza. On zbadał jej mamę i nic nie mówiąc wyszedł z sali. Po chwili wrócił w towa­rzy­stwie kilku leka­rzy. Popro­sił Anię i Tomka aby wyszli z sali na czas bada­nia. Po godzi­nie leka­rze też wyszli z sali. Na kory­ta­rzu powie­dzieli im że chociaż wydaje się to niepraw­do­po­dobne, ale wszystko wska­zuje na to że u chorej nastą­piła poprawa. Zastrze­gli jednak że to jesz­cze nic pewnego, ale trzeba być dobrej myśli. Ania i Tomek pełni nowej nadziei, wrócili do sali i zaczęli na wyścigi rozma­wiać z chorą, tak drogą im osobą. Wyobra­żali już sobie że teraz wyzdro­wieje na pewno. Przez kolejne dni widać było wyraź­nie, że stan zdro­wia mamy Ani popra­wia się. Ania była bardzo szczę­śliwa. Wresz­cie nastą­pił dzień kiedy jej mama otwo­rzyła oczy i lekko się uśmiech­nęła. Leka­rze byli zdumieni ale bardzo cieszyli się że chora powraca do zdro­wia. Spodzie­wali się że minie jesz­cze kilka dni, kiedy można będzie z pacjentką poroz­ma­wiać. Zale­cali jak najczęst­szy kontakt z nią i mówie­nie do niej. Okazało się że ta nowa­tor­ska metoda zadzia­łała. Ania, Tomek i jego rodzice byli pewni że teraz może być tylko lepiej. Leka­rze nie podzie­lali ich rado­ści. Tłuma­czyli że trzeba jesz­cze przeprowa­dzić wiele badań, aby być pewnym czy choroba rzeczy­wi­ście ustę­puje. Na razie widzą tylko oznaki wycho­dze­nia pacjentki ze śpiączki. Ania jednak była prze­ko­nana że jej mama naprawdę wyzdro­wieje. Niestety bardzo myliła się. Wyniki prze­pro­wa­dza­nych badań nie wyka­zy­wały żadnej poprawy a wręcz suge­ro­wały znaczne pogor­sze­nie się jej stanu zdro­wia.

Minęło jesz­cze kilka dni i mama Ani zaczęła mówić. Z początku były to tylko poszcze­gólne słowa ale po następ­nych kilku dniach można było już z nią normal­nie rozma­wiać. Wszy­scy bardzo się cieszyli. Każdy chciał prze­ka­zać jej jak najwię­cej infor­ma­cji z tego co ostat­nio się wyda­rzyło. Mama Ani słuchała z zacieka­wieniem. Widać było że mimo znacz­nego osła­bie­nia bardzo cieszy się że wszy­scy są wokół niej tak się o nią trosz­czą. Niestety sama czuła że nie pożyje już długo. Te ostat­nie tygo­dnie kiedy musiała udawać przed Anią że wszystko jest w porządku, bardzo ją zmęczyły. Czuła że wyczer­pała już wszyst­kie siły potrzebne jej do walki z chorobą. Wiedziała że prze­grała defi­ni­tyw­nie i nic już tego nie zmieni. Nie bała się śmierci. Wiedziała bowiem że jej ukochana córeczka po jej odej­ściu nie zosta­nie sama. Prze­ko­nała się że ma ona kocha­ją­cego męża i zyskała też nową rodzinę, która trak­tuje ją jak swoją córkę. Wiedziała że niedługo jej życie skoń­czy się. Bała się tylko reak­cji Ani kiedy nadej­dzie ta chwila, gdy będzie musiała odejść na zawsze. Teraz jednak chciała jesz­cze aby te ostat­nie chwile mogła spędzić w otocze­niu kocha­ją­cych ją osób. Robiła więc wszystko żeby oni nie domy­ślali się że niedługo jej życie się skoń­czy. Pozwa­lała więc snuć im plany na przy­szłość doty­czące okresu kiedy wyjdzie ze szpi­tala. Jej przy­ja­ciele tak suge­styw­nie o tym opowia­dali że chwi­lami sama zaczy­nała w to wierzyć. Kiedy zdarzyło się że przez chwilę nie było przy niej nikogo z jej bliskich zapy­tała wprost leka­rza ile jesz­cze zostało jej życia. Lekarz powie­dział że opie­ra­jąc się na wyni­kach badań szanse na prze­ży­cie więcej niż kilka dni są nikłe. Mama Ani spodzie­wała się takiej infor­ma­cji. Posta­no­wiła poroz­ma­wiać szcze­rze najpierw z Anią a później z Tomkiem i jego rodzi­cami. Po chwili jednak zmie­niała zdanie. Uznała że z Anią porozma­wia na końcu. Kiedy następ­nego dnia zjawili się wszy­scy, popro­siła Anię aby kupiła jej jakieś kosme­tyki a ona w tym czasie chcia­łaby poroz­ma­wiać o ważnych spra­wach z Tomkiem i jego rodzi­cami. Anię zdumiała ta prośba jej mamy, ale po chwili zasta­nowienia posta­no­wiła ją speł­nić. Pomy­ślała sobie że na pewno chcą wspól­nie przy­go­to­wać dla niej jakąś niespo­dziankę, kiedy jej mama wyjdzie ze szpi­tala. Z rado­ścią więc wybrała się na zakupy. W tym czasie mama Ani poin­for­mo­wała swoich bliskich że rozma­wiała z leka­rzem i nie ma dla niej żadnej nadziei. Zdaje sobie z tego sprawę więc chciała omówić z nimi kilka ostat­nich spraw. Prosiła o to aby otoczyli Anię szcze­gólną opieką i obda­rzali ją taką miło­ścią jaką dotych­czas otrzy­my­wała od niej. Poza tym powie­działa że sporzą­dziła testa­ment mocą którego wszystko co miała zapi­sała Ani. Testa­ment jest u jednego z nota­riu­szy w Opolu. Popro­siła na koniec, aby pocho­wano ją we Wrocła­wiu obok jej męża. Dodała jesz­cze że o tym co teraz im powie­działa nie jest w stanie rozma­wiać z Anią. Chciała by żeby Ania do samego końca nie była świa­doma tego że ona umiera. Wszy­scy obie­cali jej że postą­pią tak jak sobie życzy. Nie mogli powstrzy­mać się od płaczu kiedy słyszeli to wszystko. Zdawali sobie sprawę z tego że nikt i nic nie może powstrzy­mać tego co nieunik­nione, ale kiedy to sobie uświa­domili nie mogli powstrzy­mać się od łez. Były one wyra­zem ogrom­nego żalu, złości i bezrad­no­ści. By uspo­koić się, musieli na chwilę wyjść na kory­tarz. Dopiero po kilku­na­stu minu­tach opano­wali swoje emocje na tyle że mogli wrócić do sali i rozma­wiać na inne tematy. Po kilku godzi­nach Ania wróciła z zaku­pów obła­do­wana różnymi pakun­kami. Była w dosko­na­łym humo­rze. Wyda­wało jej się że ten kosz­mar zwią­zany z chorobą jej mamy powoli mija. Zapy­tała o czym rozma­wiano, kiedy jej nie było. Nie zwró­ciła nawet uwagi na to że nie otrzy­mała odpo­wie­dzi. Była pewna że to doty­czy jakiejś niespo­dzianki, więc specjal­nie nie zdzi­wiło ją milcze­nie wszyst­kich. Zajęła się rozpa­ko­wy­wa­niem zaku­pów, by poka­zać swojej mamie co kupiła. Rodzice Tomka powie­dzieli że idą do domu by przy­go­to­wać coś do jedze­nia a Ania z Tomkiem mogą tutaj jesz­cze trochę pobyć. W miarę pokazy­wa­nia zaku­pio­nych towa­rów, wróciła dawna Ania. Znowu uśmie­chała się serdecz­nie i rozma­wiała wesoło ze swoją mamą, tak jak robiła to dawniej. Jej mama udawała że bardzo się cieszy ze wszyst­kiego co Ania kupiła i z jej planów na przy­szłość. Kiedy po godzi­nie poczuła się bardzo zmęczona, prze­stra­szyła się że nie da radę dłużej ukry­wać swojego cier­pie­nia, popro­siła Anię i Tomka, aby poszli do domu. Ona czuje się dobrze, ale wszyst­kim dobrze zrobi odpo­czy­nek. Popro­siła aby przy­szli do niej jutro po połu­dniu i dodała że rano ma zapla­no­wa­nych dużo badań, więc i tak nie będzie osią­galna wcze­śniej. Ania popa­trzyła na mamę ale nie zauwa­żyła nic niepo­ko­ją­cego, więc powie­działa. Wiesz mamu­siu to chyba dobry pomysł. Nam chyba też należy się trochę wypo­czynku, tym bardziej że w planie mamy wiele atrak­cji które musimy przy­go­to­wać na Twój powrót. Nachy­liła się nad swoją mamą i serdecz­nie ją poca­ło­wała. Po chwili oboje z Tomkiem poże­gnali się i wyszli z sali. Pierw­szy raz od wielu dni Ania czuła że teraz wszystko wróci do normy. Po przyj­ściu do ich miesz­ka­nia nie mogła powstrzy­mać się od snucia planów zwią­zanych z jej mamą. Ten rado­sny nastrój udzie­lił się wszyst­kim. Zasta­na­wiali się jaką mają przy­go­to­wać niespo­dziankę mamie Ani kiedy ta wyjdzie z kliniki.

Niestety naza­jutrz z samego rana ten wesoły nastrój został brutal­nie zburzony. Zadzwo­nił lekarz i popro­sił wszyst­kich o jak najszyb­sze przy­by­cie do kliniki. Natych­miast wszy­scy tam się udali. Przy­szli wprost do sali w której leżała mama Ani. Wokół jej łóżka stało kilka osób z perso­nelu szpi­tal­nego. Znajomy lekarz powie­dział że nie ma dobrych wiado­mo­ści. Stan chrej gwał­tow­nie się pogor­szył i według jego wiedzy roko­wa­nia nie są dobre. Wszy­scy stali jak wryci. Nie tego się spodzie­wali. Po wczo­rajszej wizy­cie byli prze­ko­nani że lada dzień mama Ani wyzdro­wieje i wróci ze wszyst­kimi do domu. Nie mogli uwie­rzyć w to co widzą i słyszą. Mama Ani leżała na łóżku bardzo blada i w dziw­nej pozy­cji. Oddy­chała powoli i widać było że bardzo cierpi. Kiedy usły­szała głos Ani otwo­rzyła oczy. Uśmiech­nęła się bardzo smutno. Popro­siła aby wszy­scy jej bliscy pode­szli do jej łóżka. Najpierw zwró­ciła się do wszyst­kich i powie­działa że od dawna ukry­wała praw­dziwy stan jej zdro­wia. Wiedziała że nic nie da się zrobić aby wyzdro­wiała. Wtedy posta­no­wiła że zrobi wszystko aby jej córka była szczę­śliwa. Doprowa­dziła do ślubu i zadbała o wszyst­kie sprawy zwią­zane z testa­mentem i pogrze­bem. Aniu i Tomku chcia­łam was prosić abyście nie zmar­no­wali sobie ogrom­nej szansy jaką macie na szczę­śliwe życie. Moje już się kończy ale przed wami jesz­cze wiele lat. Jak je prze­ży­je­cie zależy wyłącz­nie od was. Proszę was nie zmar­nuj­cie tej szansy. Do rodzi­ców Tomka zwró­ciła się z prośbą aby poma­gali młodym jak tylko będą tylko mogli. Chciała aby jej to przy­rze­kli. Nikt ze zgro­ma­dzo­nych w tej sali nie mógł uwie­rzyć że to co słyszą dzieje się naprawdę. Ania była tak zszo­ko­wana że bez namy­słu odpo­wie­działa, oczy­wi­ście mamu­siu przy­rzekam ci że zrobię wszystko aby nasze małżeń­stwo było szczę­śliwe i nie zrobię niczego aby to zepsuć. Tomek i jego rodzice też przy­rze­kli to o co prosiła mama Ani. Po chwili kiedy dotarło do nich że to dzieje się naprawdę wszyst­kich ogar­nął paniczny strach. Nie wyobra­żali sobie że to rzeczy­wi­ście mogą być ostat­nie chwile życia mamy Ani. Ona popa­trzyła na wszyst­kich i uśmiech­nęła się ciepło. Dzię­kuję wam kochani, teraz jestem pewna że zaopie­ku­je­cie się moją córeczką. Nie dozna ona żadnej krzywdy z waszej strony. Chcia­łam was przy­tu­lić ostatni raz. Podejdź­cie proszę do mnie. Kiedy żegnała się z nimi po jej twarzy płynęły łzy. Jedno­cze­śnie jej twarz promie­niała rado­ścią. Kiedy poże­gnała się ze wszyst­kimi powie­działa, teraz kochani mogę w spokoju odejść z waszego życia na zawsze. Kiedy to powie­działa, jej głowa opadła na poduszkę i zasty­gła w bezru­chu. Leka­rze natych­miast rzucili się w jej stronę aby ją rato­wać. Poda­wali masę różnych leków. Próbo­wali przy­wró­cić ją do życia wszyst­kimi znanymi im meto­dami. Walczyli o nią prawie godzinę. Niestety nie udało się. Mama Ani nie żyła, odeszła na zawsze. Kiedy jeden z leka­rzy powie­dział proszę wpisać godzinę zgonu, Ania nie wytrzy­mała. Rzuciła się na łóżko na którym leżała jej mama. Płakała i krzy­czała. Mamu­siu tylko nie to, nie możesz mi tego zrobić, nie umie­raj, nie zosta­wiaj mnie tutaj. Dopiero stra­ciłam mojego tatę, więc nie mogę stra­cić również ciebie. Wróć proszę, ja nie chcę, nie zgadzam się. Jej płacz prze­szedł w łkanie a później w jakieś niesa­mo­wite wycie. Po chwili usunęła się na podłogę i zemdlała. Natych­miast zajęli się nią leka­rze. Podali jej jakiś zastrzyk i prze­wieźli do innej sali. Wszy­scy byli w ogrom­nym szoku. Tomek i jego rodzice wiedzieli co prawda o poważ­nej choro­bie mamy Ani ale wszy­scy byli prze­ko­nani że zasto­so­wane lecze­nie przy­nie­sie spodzie­wany efekt. Niestety stało się ina­czej. Kiedy po chwili trochę ochło­nęli poszli zoba­czyć co dzieje się z Anią. Leżała nieprzy­tomna na łóżku. Lekarz powie­dział że jest pod wpły­wem silnych środ­ków nasen­nych i będzie spać kilka godzin. Radził im pójść do domu. Jutro zała­twią wszyst­kie formal­no­ści zwią­zane ze zgonem mamy Ani.

 

ROZDZIAŁ V

Rodzice Tomka posta­no­wili zająć się przy­go­to­wa­niem do pogrzebu a Tomek został przy Ani. Chciał być koło niej kiedy się obudzi. Prze­sie­dział przy jej łóżku całą noc. Rano Ania obudziła się. Otwo­rzyła oczy i rozej­rzała się wokół. Było widać że nie bardzo orien­tuje się co się dzieje. Dostrze­gła wresz­cie Tomka i zapy­tała cicho gdzie ja jestem. Tomek odpo­wie­dział że w szpi­talu i że wczo­raj zemdlała. Do Ani nie bardzo to docie­rało. Chciała jesz­cze o coś zapy­tać, ale w tej chwili do sali weszło kilka osób z perso­nelu szpi­tala. Lekarz zbadał Anię i powie­dział, już jest lepiej. Musi pani tylko trochę odpo­cząć. Myślę że za kilka godzin może pani iść do domu. Ania z wysił­kiem usia­dła na łóżku i powie­działa, muszę widzieć się z moją mamą. Tomeczku, pomóż mi do niej dojść. Tomek zapy­tał, Aniu, ty naprawdę niczego nie pamię­tasz? Nie odpo­wie­działa, a po chwili zapy­tała, co się stało, czy mama czuje się gorzej? Dla wszyst­kich stało się jasne że z Anią dzieje się coś niepo­ko­ją­cego. Psycho­log który był też na tej sali powie­dział, proszę wszyst­kich o opusz­cze­nie tego pomiesz­cze­nia. Ja chciał­bym poroz­ma­wiać z Anią. Wszy­scy łącz­nie z Tomkiem wyszli na kory­tarz. Przed drzwiami sali został lekarz który opie­ko­wał się dotąd mamą Ani i psychia­tra. Reszta perso­nelu udała się do swoich obowiąz­ków. Tomek oczy­wi­ście też czekał na kory­ta­rzu, czeka­jąc co powie im psycho­log po rozmo­wie z Anią. Przez kilka chwil nic się nie działo, gdy nagle zza zamknię­tych drzwi rozległ się głośny płacz Ani. Wszy­scy weszli do sali. Zoba­czyli że leży ona skulona na łóżku a jej ciałem wstrzą­sały drgawki. Psychia­tra po wysłu­cha­niu psycho­loga zlecił poda­nie Ani odpo­wied­nich leków. Po ich przy­ję­ciu ona uspo­koiła się na tyle że jej płacz stał się bezgło­śny. Patrzyła w koło niewi­dzą­cymi oczami a po policz­kach spły­wały łzy. Po chwili zasnęła. Tomek był wstrzą­śnięty tam co zoba­czył. Leka­rze wyja­śnili mu że jego żona doznała ogrom­nego szoku po śmierci swojej mamy i obawiają się że jej powrót do normal­nego życia będzie trwał długo i nie obej­dzie się bez odpo­wied­niego lecze­nia psychia­trycz­nego i wspar­cia psycho­logicz­nego. Powie­dzieli że Ania będzie spać do jutra i obec­ność Tomka przy niej nie ma sensu. Popro­sili go żeby teraz pomógł swoim rodzi­com zająć się pogrze­bem a jutro po połu­dniu zapra­szają go z rodzi­cami do szpi­tala. Psychia­tra dodał że zrobią wszystko aby pomóc Ani. Tomek z cięż­kim sercem poszedł do swojego studenc­kiego miesz­ka­nia. Zastał tam rodzi­ców. Kiedy powie­dział im co wyda­rzyło się w szpi­talu, oni bardzo się zmar­twili. Tomek zapy­tał jak może pomóc w przy­go­to­wa­niach do pogrzebu. Okazało się że mama Ani o wszystko już zadbała. Spodzie­wając się że niedługo umrze, zleciła zała­twie­nie wszyst­kich spraw jednemu z zakła­dów pogrze­bo­wych. Zosta­wiła również listę osób które chciała aby towa­rzy­szyli jej w ostat­niej drodze na tym cmen­tarzu. W tej sytu­acji, najbliż­szym osobom mamy Ani pozo­stało tylko pójście na cmen­tarz i poże­gna­nie jej. Pogrzeb miał się odbyć poju­trze. Ciało miło spocząć obok jej ukocha­nego męża. Tomek obawiał się czy Ania będzie na tyle silna aby uczest­ni­czyć w smut­nej uroczy­sto­ści. Miał nadzieję że leka­rzom uda się wyprowa­dzić Anię z tego szoku w jakim jest teraz. Następ­nego dnia Tomek ze swoimi rodzi­cami poszli do kliniki i udali się najpierw do gabi­netu psychia­try. Czekał tam na nich również psycho­log. Powie­dzieli że na razie przy pomocy odpo­wied­nich leków Ania będzie mogła uczest­ni­czyć w pogrze­bie swojej mamy, ale niestety doznała ona tak silnych zabu­rzeń w swojej psychice że powrót do normal­no­ści będzie bardzo długi i będzie wyma­gać dużo cier­pli­wo­ści i wspar­cia najbliż­szych Ani osób. Dodali że Ania jest świa­doma tego co się wyda­rzyło. Mogą zabrać ją do domu. Będzie troszkę senna i czasem jakby nieobecna, ale to normalne po tych lekach. Po pogrze­bie Ania koniecz­nie musi zgło­sić się do kliniki psychia­trycz­nej we Wrocła­wiu w celu prze­pro­wa­dze­nia odpo­wied­nich badań i podję­cia lecze­nia. Dobrze by było aby zgło­siła się następ­nego dnia po pogrze­bie. Oczy­wi­ście ktoś z rodziny może jej towa­rzy­szyć. Tomek powie­dział że zrobi wszystko aby Ania zgło­siła się tam jak najszyb­ciej. Ania już wiedziała że może pójść do domu i czekała na swoją rodzinę. Kiedy weszli do sali nie mogła powstrzy­mać się od płaczu. Wszyst­kim było bardzo przy­kro że spotkało ją takie nieszczę­ście. Niestety nikt nie mógł zatrzy­mać tego co się wyda­rzyło. Ania była bardzo osła­biona więc Tomek podtrzy­my­wał ją kiedy opusz­czali szpi­tal. W miesz­ka­niu pano­wała dziwna atmos­fera. Nikt nie chciał zacząć mówić o przy­go­to­wa­niach do pogrzebu, który miał odbyć się jutro. Dopiero wieczo­rem mama Tomka odwa­żyła się i zaczęli o tym rozma­wiać. O dziwo Ania trzy­mała się nadzwy­czaj dziel­nie. Czy to była zasługa leków które otrzy­mała, czy może było to efek­tem tego że Ania pogo­dziła się ze śmier­cią, tego nie wiedział nikt. Następ­nego dnia o godzi­nie dzie­sią­tej wszy­scy udali się na cmen­tarz a ściślej mówiąc do kaplicy cmen­tar­nej w której odby­wały się te smutne uroczy­sto­ści. Poże­gnać się ze zmarłą przy­szło bardzo dużo ludzi. Znali bowiem zarówno ją jak i jej zmar­łego wcze­śniej męża. Kilka osób wygło­siło bardzo ładne mowy pogrze­bowe. Później ciało mamy Ani zostało złożone do grobu obok jej męża. Do tego momentu Ania trzy­mała się bardzo dziel­nie. Kiedy jednak na trumnę jej mamy zaczęły spadać pierw­sze grudki ziemi, nie wytrzy­mała i zaczęła głośno płakać. Po chwili zaczęła osuwać się na ziemię. W ostat­niej chwili złapał ją Tomek i przy pomocy swojego taty pomógł jej dotrzeć do samo­chodu stoją­cego przed cmen­tarzem. Uroczy­sto­ści zostały zakoń­czone i wszy­scy ich uczest­nicy roze­szli się z poczu­ciem ogrom­nego żalu do swoich domów. Po powro­cie do miesz­ka­nia Ania poło­żyła się do łóżka i zasnęła. Rano Tomek i jego rodzice powie­dzieli jej co suge­ro­wali leka­rze jeśli chodzi o nią. Ania patrzyła na nich dziw­nym jakby niewi­dzą­cym wzro­kiem. Po chwili powie­działa, jeśli ma mi to pomóc w ukoje­niu mojego bólu to zgadzam się. Po śnia­da­niu, którego Ania prawie nie tknęła, wszy­scy poje­chali do kliniki psychia­trycz­nej. Wcze­śniej tata Tomka zawia­do­mił psychia­trę i psycho­loga że niedługo Ania zjawi się na bada­nia. Kiedy przy­je­chali do tej kliniki, jej perso­nel zaopie­ko­wał się Anią. Psychia­tra poin­for­mo­wał rodzinę Ani że bada­nia potrwają kilka godzin. Jeśli chcą to mogą pocze­kać tutaj, lub zająć się swoimi spra­wami. Po kilku godzi­nach psychia­tra z psycho­logiem w obec­no­ści Ani rozma­wiał z Tomkiem i jego rodzi­cami o stanie jej zdro­wia. Psychia­tra stwier­dził że na razie nie widzi potrzeby zasto­so­wani jakieś specjal­nej opieki psychia­trycz­nej, nato­miast bezwzględ­nie powinna poddać się tera­pii psycho­logicznej. Psycho­log zgodził się ze zdaniem psychia­try i zasu­ge­ro­wał aby Ania spoty­kała się z nim trzy razy w tygo­dniu. Zapy­tał czy to jest możliwe. Tata Tomka powie­dział że może Anię wozić na tą tera­pię kiedy tylko będzie taka potrzeba. To bardzo dobrze ucie­szył się psycho­log. Im wcze­śniej zaczniemy, tym pozy­tywne skutki osią­gniemy szyb­ciej. Po kilku jesz­cze innych infor­ma­cjach usta­lono harmo­no­gram wizyt na najbliż­szy miesiąc. Pierw­sze spotka­nie miało odbyć się za dwa dni. Rodzice Tomka zapro­po­no­wali aby już dzisiaj poje­chać do ich wspól­nego domu. Ania zgodziła się, choć robiła wraże­nie jakby chciała tutaj zostać. Powie­działa że chciała by być bliżej swoich rodzi­ców, ale dodała zaraz że takie rozwią­za­nie jaki zapro­po­no­wali jej nowi rodzice też jej odpo­wiada. Po spako­wa­niu rzeczy z miesz­ka­nia Ani i Tomka, wszy­scy samo­cho­dem wrócili do ich wspól­nego domu. Przez następny miesiąc Ania jeździła na tera­pię do Wrocła­wia. Towa­rzy­szył jej zawsze Tomek i jego tata. Otrzy­my­wała od nich i nie tylko ogromne wspar­cie. Prawie codzien­nie odwie­dzała ją Iza, która też bardzo jej poma­gała pora­dzić sobie z bólem po stra­cie ukocha­nej mamy. Po kilku tygo­dniach tera­pii stan zdro­wia Ani nieznacz­nie się popra­wił. Czasami nawet na jej twarzy dostrzec można było coś jakby nieśmiały uśmiech. Był to bardzo trudny okres dla wszyst­kich z jej otocze­nia. Nikt jednak nie narze­kał. Prze­ciwnie wszy­scy robili wszystko aby pomóc jej w powro­cie do normal­no­ści. Niestety było to bardzo trudne. Psycho­log co prawda twier­dził że wszystko jest na najlep­sze drodze, ale bliskim Ani wyda­wało się że poprawa nastę­puje zbyt wolno. Psycho­log suge­ro­wał aby zabie­rać ją w miej­sca w których kiedyś czuła się dobrze. To powinno pomóc w tera­pii. W prak­tyce okazało się że to nie takie proste. Ania broniła się przed wycho­dze­niem z domu. O wyje­ździe na przy­kład nad jej ulubione Jeziora Turaw­skie też nie chciała słyszeć. Jedy­nie co udało się Tomkowi, to namó­wić Anię od czasu do czasu na spacery w pobli­skim lesie. Pod koniec waka­cji nastą­piła jednak bardzo wyraźna poprawa. Ania jakby pogo­dziła się z sytu­acją. Wyda­wało się że powoli zaczyna myśleć o normal­nym życiu. Kiedyś zasko­czyła wszyst­kich mówiąc że chce poje­chać do ich miesz­ka­nia we Wrocła­wiu. Powie­działa że chcia­łaby przy­go­to­wać je do nowego roku studiów. Od tego czasu Ania powra­cać zaczęła do swoich dawnych nawy­ków. Wyraź­nie wracała do życia. Znowu stawała się tą Anią sprzed kilku miesięcy. Psycho­log był wyraź­nie zado­wo­lony z takiego wyniku prowa­dzonej tera­pii. Powie­dział że wizyty u niego nie są już potrzebne w takim wymia­rze jak dotych­czas. Sądzi że wystar­czy spotka­nie raz w miesiącu. Zale­cił jesz­cze wizytę u psychia­try. On po prze­pro­wa­dze­niu badań kazał odsta­wić wszyst­kie leki. Ania była już w dobrej kondy­cji psychicz­nej. Wszy­scy przy­ja­ciele ucie­szyli się z takiego obrotu sprawy. Ania, Tomek i Iza zajęli się teraz przy­go­to­wa­niami do studiów. Spędzali teraz dużo czasu w biblio­tekach. Chcieli tak jak poprzed­nio być dosko­nale przy­go­to­wani do rozpo­czę­cia nowego etapu studio­wa­nia. Po rozpo­czę­ciu nowego roku akade­mic­kiego wszystko wróciło do normy. Studenc­kie życie toczyło się usta­lo­nym od wieków trybem. Wykłady, ćwicze­nia, biega­nie po biblio­tekach w poszu­ki­wa­niu odpo­wied­nich mate­ria­łów, samo­dzielna nauka i jak czas pozwa­lał uczest­ni­cze­nie w różnych formach zabaw studenc­kich. Oczy­wi­ście nasi przy­ja­ciele starali się też aby co najmniej dwa razy w tygo­dniu odwie­dzać swoich rodzi­ców. Tak mijały kolejne dni. Po pięciu latach nastał ten ostatni dzień, kiedy po obro­nie swoich prac magi­ster­skich, mogli naresz­cie odetchnąć z ulgą i odpo­cząć. Cała trójka obro­niła się bardzo dobrze. Dostali propo­zy­cję podję­cia pracy na uczelni. Było to ogromne wyróż­nie­nie. Jesz­cze dwa lata wcze­śniej rozwa­żali taką możli­wość, jednak kiedy poin­for­mo­wali o tym swoich rodzi­ców, oni widzieli ich przy­szłość zupeł­nie ina­czej. Rodzice Tomka zapro­po­no­wali całej trójce pracę w swojej firmie. Teraz więc, po przeanali­zo­wa­niu wszyst­kich za i prze­ciw uznali że zdobyte kwali­fi­ka­cje będą mogli wykorzy­stać lepiej pracu­jąc w firmie rodzi­ców Tomka. Odmó­wili więc pracy na uczelni. Trochę było im co prawda żal, ale jednak perspek­tywa wykaza­nia się w prywat­nej firmie była dla nich bardzo atrak­cyjna. Tym bardziej że były to prze­cież pierw­sze lata, kiedy tak naprawdę zaczęły kształ­to­wać Cię podwa­liny kapi­ta­li­zmu w Polsce. Nikt nie wiedział jaką formę osta­tecz­nie przy­biorą te doko­nu­jące się prze­miany. Wszy­scy mieli świado­mość że mogą wnieść do tego procesu bardzo wiele. Z niecier­pli­wo­ścią ocze­ki­wali momentu otrzy­ma­nia dyplo­mów i podję­cia pracy. Nasi przy­ja­ciele zakoń­czyli wszyst­kie sprawy którymi żyli przez ostat­nie lata, poże­gnali się z przy­ja­ciółmi, zwol­nili miesz­ka­nia i udali się do swoich domów. Gratu­la­cjom i świę­to­wa­niom nie było końca. Co chwilę ktoś odwie­dzał ich domy z gratu­la­cjami a nasi przy­ja­ciele musieli przez kilka dni opowia­dać swoje wraże­nia z całego okresu studiów. Kiedy po kilku dniach skoń­czyły się wresz­cie odwie­dziny ich znajo­mych, rodzice Tomka zapro­sili do siebie Izą i jej rodzi­ców. Chcieli przed­sta­wić wszyst­kim, co posta­no­wili w spra­wie ich przy­szłej pracy. Kiedy wszy­scy zajęli miej­sca w fote­lach i na kana­pach a w pokoju unosił się przy­jemny zapach świeżo zmie­lo­nej kawy, tata Tomka powie­dział. Już od bardzo dawna zasta­na­wialiśmy się z żoną co mamy zrobić z naszą firmą. Idą zupeł­nie nowe czasy i nie mamy pewno­ści czy podo­łamy nowym wyzwa­niom jakie staną nieba­wem przed firmą. Poza tym mamy już swoje lata i na tak rady­kalne dzia­ła­nia nie jeste­śmy przy­go­to­wani. Zwró­ciliśmy się o radę do specja­li­stów. Mam na myśli adwo­katów i ludzi z branży, którzy mają więk­sze od nas doświad­cze­nie. Po konsul­ta­cjach doszli­śmy do wnio­sku że można naszą firmę prze­kształ­cić w spółkę. Szcze­gó­łami zajmą się praw­nicy. Takie rozwią­za­nie pozwoli nam na kiero­wa­nie firmą na zupeł­nie innych zasa­dach. W związku z tym posta­no­wiliśmy że dokład­nie okre­ślimy wartość firmy, następ­nie wpro­wa­dzimy udziały i podzie­limy ją na kilka części. Najwię­cej udzia­łów, bo sześć­dzie­siąt procent przy­pad­nie Tomkowi. Dwadzie­ścia procent Ani a pozo­stałe dwadzie­ścia wysta­wimy na sprze­daż. Ponie­waż, zwra­ca­jąc się do rodzi­ców Izy tata Tomka powie­dział, wy pracu­je­cie u nas prawie od początku, propo­nuję abyście prze­jęli tą cześć. Zapano­wało milcze­nie. Po chwili rodzice Izy powie­dzieli, bardzo nam się ten pomysł podoba, ale obawiamy się czy wystar­czy nam pienię­dzy na kupno tych akcji. Tym się na razie nie martw­cie. Nasi praw­nicy już nad tym pracują. Mnie inte­re­suje tylko to czy chce­cie przy­stą­pić do spółki. Skoro jest tak jak mówisz, zgadzamy się powie­dzieli rodzice Izy. Mamy tylko jedno pyta­nie, czy nasza córka też może mieć jakieś udziały. Oczy­wi­ście, prze­cież może­cie scedo­wać na nią jakąś część lub nawet całość. Wybacz że tak się dopy­tu­jemy ale nie bardzo orien­tu­jemy się w tych nowych zasa­dach. Rozu­miem was, bo ja też niezbyt pewnie się w tym czuję. Muszę wierzyć naszym praw­ni­kom. Oni wszystko przy­go­tują. Napi­szą nowy statut i stwo­rzą nową struk­turę zatrud­nie­nia w firmie. Kiedy projekt będzie gotowy, praw­nicy wszystko nam wytłu­ma­czą. Zasuge­ro­wali nam tylko że dobrze by było biorąc pod uwagę odpo­wied­nie wykształ­ce­nie naszych dzieci, aby byli oni prze­go­to­wy­wani do pracy na najważ­niej­szych stano­wi­skach. Całko­wi­cie się z tym zgadzam i mam w związku z tym propo­zy­cję, aby nasze dzieci zaczęły od pracy na najniż­szych stano­wi­skach. Nauczyli by się kiero­wa­nia różnymi dzia­łami na zupeł­nie nowych zasa­dach. Myślę że konieczne będzie ukoń­cze­nie przez nich wielu odpo­wied­nich kursów. Może łącze­nie pracy z tymi kursami okaże się bardzo trudne ale chyba nie ma innego wyjścia. Chcąc rozwi­jać firmę w zupeł­nie nowych warun­kach, potrzebna jest nam wykwa­li­fi­ko­wana kadra. Kończąc chciał­bym zapy­tać nasze dzieci czy wyra­ża­cie na to zgodę. Nasi przy­ja­ciele nie byli przy­go­to­wani na taką propo­zy­cje, ale niemal jedno­cze­śnie powie­dzieli że oczy­wi­ście zgadzają się i chcie­liby jak najszyb­ciej zacząć pracę w firmie. Po dysku­sji uzgod­niono że teraz muszą odpo­cząć po trudach studio­wa­nia. Tata Tomka zapro­po­no­wał aby wyje­chali gdzieś na urlop a pracę mogą zaczęć od wrze­śnia. Wszyst­kim ta propo­zy­cja odpo­wia­dała. Po chwili młodzi prze­nie­śli się do Izy a ich rodzice zostali jesz­cze, aby poroz­ma­wiać o różnych proble­mach zwią­zanych z firmą. W domu Izy nasi młodzi przy­ja­ciele zasta­na­wiali się gdzie mają spędzić urlop. Wyboru właści­wie nie mieli. Czasy były niespo­kojne, więc wyjazd za granicę był raczej niemoż­liwy. Posta­no­wili że podob­nie jak w ostat­nich latach wypo­czy­nek zorga­ni­zują sobie na Jezio­rach Turaw­skich. Kiedy ustali już miej­sce posta­no­wili że wynajmą sobie nie tylko dwa domki w ich ulubio­nym ośrodku wypo­czyn­ko­wym ale wynajmą sobie również jacht na całe waka­cje. Gdy wszystko uzgod­nili posta­no­wili następ­nego dnia poje­chać nad jeziora aby wszystko zała­twić.

Kiedy przy­byli na miej­sce zoba­czyli plakat przed wejściem do budynku ośrodka infor­mu­jący o orga­ni­zo­wa­niu kursu na prawo jazdy. Był to inten­sywny kurs waka­cyjny który miał trwać tylko sześć tygo­dni. Kiedy to prze­czy­tali nie musieli nic mówić. Wiedzieli że muszą ten kurs ukoń­czyć. Zrezy­gno­wali z wyna­ję­cia jachtu na całe waka­cje i poszli zapi­sać się na kurs prawa jazdy. Jacht mogli prze­cież wyna­jąć wtedy kiedy będą dyspo­no­wać wolnym czasem. Zała­twili część formal­no­ści i wrócili do domu. Musieli poje­chać jesz­cze do Opola aby poddać się odpo­wied­nim bada­niom lekar­skim. Dopiero gdy to zała­twią, będą mogli wrócić nad jeziora i rozpo­cząć naukę na kursie prawa jazdy. Kiedy opowie­dzieli o swoim pomy­śle rodzi­com, oni bardzo się ucie­szyli. Wiedzieli że posia­da­nie prawa jazdy znacz­nie ułatwi im pracę w firmie. Po kilku dniach nasza trójka zała­twiła wszyst­kie bada­nia i po doko­na­niu niezbęd­nych zaku­pów, nasi przy­ja­ciele wrócili nad jeziora. Wbrew temu czego trochę się obawiali a miano­wi­cie że nie będą mieli wystar­cza­jąco dużo czasu na wypo­czy­nek i różne inne przy­jem­no­ści, okazało się że mogli w pełni korzy­stać ze wszyst­kiego. Ani się obej­rzeli jak ukoń­czyli kurs i po zdaniu odpo­wied­nich egza­minów zdobyli upra­gnione prawa jazdy. Teraz natu­ralną rzeczą było kupie­nie samo­cho­dów. Niestety w tych czasach nie było to takie proste. Prak­tycz­nie samo­chód można było kupić tylko w specjal­nych miej­scach zwanych gieł­dami. Najbliż­sza była we Wrocła­wiu. Cała nasza trójka miała zamoż­nych rodzi­ców, więc mogli pozwo­lić sobie bez więk­szych proble­mów na kupno samo­cho­dów. Na gieł­dach w tym czasie dostępne były właści­wie tylko samo­chody z krajów socja­li­stycz­nych. Iza i Ania zdecy­do­wali się na popu­larne wtedy Fiaty 126, a Tomek kupił Fiata 125. Co prawda mogli pozwo­lić sobie na kupie­nie jakie­goś samo­chodu zachod­niej marki ale doszli do wnio­sku że na począ­tek, to co kupili powinno im wystar­czyć. Do podję­cia pracy w firmie zostało im jesz­cze kilka­na­ście dni, posta­no­wili wobec tego zrobić sobie wycieczkę samo­cho­dową po Polsce. Zapa­ko­wali namioty, trochę żywno­ści i wyje­chali w nieznane. Taka niepla­no­wana wyprawa okazała się dla nich niezwy­kłym prze­ży­ciem i później po latach często wracali do niej we wspo­mnie­niach. Następ­nego dnia po powro­cie z tej niezwy­kłej podróży stawili się do pracy. Ojciec Tomka zadbał o to aby poznali pracę w firmie od podstaw. Oni zresztą wyczu­wa­jąc to że uczest­ni­czyć będą w czymś niezwy­kłym, chęt­nie praco­wali i pilnie słuchali doświad­czo­nych pracow­ni­ków. Po kilku miesią­cach praw­nicy zatrud­nieni w firmie przy­go­to­wali odpo­wied­nie podstawy do prze­kształ­ce­nia firmy w spółkę. W między­cza­sie cała kadra uczest­ni­czyła w różnych kursach. Nowe czasy wyma­gały innego podej­ścia do zarzą­dza­nia firmą. Dla wszyst­kich były to zupeł­nie nowe zagad­nie­nia. Wszy­scy jednak zdawali sobie sprawę z tego że muszą inten­syw­nie się uczyć. Wiedzieli że od ich kompe­ten­cji będzie zale­żeć przy­szłość firmy. Po jakimś czasie nastą­piło formalne prze­kształ­ce­nie firmy w spółkę. Powo­łano zarząd i nowe kierow­nic­two. Preze­sem i właści­cie­lem został Tomek, Ania zajmo­wała się marke­tin­giem a Iza poli­tyką kadrową. Rodzice Tomka i Izy z uwagi na swoje doświad­cze­nie zostali dorad­cami i poma­gali swoim dzie­ciom w podej­mo­wa­niu decy­zji. Praca mimo różnych prze­szkód spowo­do­wanych brakiem odpo­wied­nich prze­pi­sów precy­zu­ją­cych zasady kiero­wa­nia spółką, ukła­dała się dobrze. Więk­szość z zatrud­nio­nych tutaj pracow­ni­ków była dobrze wyszko­lona i posia­dała odpo­wied­nie doświad­cze­nie. Kluczowe stano­wi­ska w firmie zajmo­wali długo­letni przy­ja­ciele. To bardzo ułatwiało im wszyst­kim pracę i w niedłu­gim czasie zaczęło przy­no­sić wymierne efekty. Zarząd podjął decy­zję o rozsze­rze­niu form dzia­łal­no­ści. Dzięki własnym środ­kom i kredy­tom inwe­sto­wano w budowę nowych filii na tere­nie woje­wódz­twa. Firma bardzo szybko rozwi­jała się. Po kilku latach zatrud­niała już setki pracow­ni­ków. Wyniki ekono­miczne były naprawdę impo­nu­jące. Nawią­zano współ­pracę z krajami Zachod­niej Europy. Pracow­nikom też żyło się coraz lepiej. Tomek jesz­cze w więk­szym stop­niu niż jego rodzice dbał o pracow­ni­ków. Poza tym zaan­ga­żo­wał się w dzia­łal­ność chary­ta­tywną. Swoim przy­kładem zara­ził innych. W krót­kim czasie nie tylko poszcze­gólni pracow­nicy ale również firma jako przed­się­biorstwo znani byli z różnych akcji pomocy dla potrze­bu­ją­cych. W małżeń­stwie Ani i Tomka również wszystko ukła­dało się bardzo dobrze. Zaczęli zasta­na­wiać się poważ­nie nad powięk­sze­niem rodziny. Posta­no­wili że kiedy zała­twią najpil­niej­sze sprawy w firmie, wrócą do tego tematu. Ania, Tomek i Iza w dalszym ciągu trzy­mali się razem. Prze­waż­nie wszę­dzie chodzili razem. Ulubio­nym miej­scem ich wypo­czynku był lokal poło­żony w Ośrodku Wypo­czyn­ko­wym Wodnik usytu­owa­nym na parte­rze bardzo ładnego hotelu nad samym brze­giem jeziora. Często spędzali tam mile czas w soboty i niedzielę. Można tam było świet­nie zjeść a do tańca przy­gry­wała bardzo dobra orkie­stra. Po tych sobot­nio niedziel­nych wypa­dach nasi przy­ja­ciele z ochotą wracali do pracy. Obser­wu­jąc życie Ani, Tomka i Izą jedna rzecz dla wszyst­kich ich znajo­mych była niezrozu­miała. Dlaczego tak piękna i mądra dziew­czyna jak Iza nie miała dotąd stałego part­nera. Kręciło się co prawda wokół niej zawsze wielu mężczyzn ale w końcu i tak kończyło się to tym że Iza była ciągle sama. Iza również tego nie rozu­miała. Często nawet pytała się Ani i Tomka co z nią jest nie tak. Oni też nie mogli tego zrozu­mieć. Radzili jej nie zała­my­wać się i próbo­wać szukać dalej. W końcu na pewno znaj­dzie się ten jeden wyma­rzony. Iza wzdy­chała zawsze po takich rozmo­wach i smutno odpo­wia­dała, a cóż mi innego pozo­staje. Nie mam innego wyjścia, ale jak patrzę na was Aniu i Tomku to docho­dzę do prze­ko­nania że kiedyś i mnie też spotka takie samo szczę­ście. Jej przy­ja­ciele zwykle mówili, i tak masz trzy­mać. Jeśli chcia­łabyś odpu­ścić wtedy my cię zeswa­tamy, nawet wbrew twojej woli. Lepiej więc zrób wszystko, abyś sama znala­zła sobie odpo­wied­niego mężczy­znę. Tak to właśnie często wyglą­dały ich rozmowy w spra­wach serco­wych.

Powoli zbli­żał się dzień który stał się począt­kiem ogrom­nej trage­dii w życiu Ani i Tomka. Którejś soboty Tomek był na jakimś szko­le­niu w Warsza­wie. W niedzielę miała dołą­czyć do niego Iza. Do firmy mieli wrócić za kilka dni. Rodzice Tomka wyje­chali do Niemiec na jakieś Targi zwią­zane z dzia­łal­no­ścią ich firmy. Przy okazji chcieli odwie­dzić miesz­ka­ją­cych tam ich znajo­mych z lat szkol­nych. Plano­wali wrócić za jakieś trzy tygo­dnie. Ania została w domu sama. W sobotę rano posta­no­wiły z Izą że sobotę spędzą w swoim ulubio­nym lokalu. Potań­czą trochę, później Iza trochę się prze­śpi i nad ranem kierowca z firmy zawie­zie ją na to szko­le­nie do Warszawy. Tym razem wyna­jęły dwa pokoje. Ania powie­działa że tak będzie lepiej. Nie wiadomo jak długo będą się bawić a Iza będzie potrze­bo­wać trochę odpo­czynku przed podróżą. Gdyby miesz­kały razem w jednym pokoju, z całą pewno­ścią nie było by mowy o spaniu. Skoń­czyło by się na plotecz­kach do białego rana. Masz rację powie­działa Iza. Ja muszę trochę odpo­cząć. Czeka mnie jesz­cze dużo pracy przed tym spotka­niem w Warsza­wie więc zaraz po powro­cie z naszego lokalu będę starała się jak najszyb­ciej zasnąć. Cały wieczór obie przy­ja­ciółki bardzo dobrze się bawiły. Iza zauwa­żyła nowego barmana. Był bardzo przy­stojny. Ponie­waż obie już trochę wypiły, namó­wiła Anię aby usiąść przy barze a ana spró­buje go pode­rwać. Kiedy usia­dły, barman nalał im drinki, patrzył na nie z zain­te­re­so­wa­niem i ładnie się uśmie­chał. Przy barze było dużo gości, więc rozmowa była prak­tycz­nie niemoż­liwa. Ania musiała wyjść na chwilę. Po powro­cie Iza powie­działa, wiesz Aniu bardzo mi się ten barman spodo­bał, ale niestety on nie był mną zain­te­re­so­wany. Wypy­ty­wał ciągle o ciebie. No co ty, wiesz prze­cież że mnie nie inte­re­suje żaden mężczy­zna poza Tomkiem. Wiem Aniu tylko zasta­na­wiam się dlaczego ty masz tak niewia­ry­godne szczę­ście i powo­dze­nie. Nie wiem Izuniu. Ja prze­cież nie robię nic aby zachę­cać w jaki­kol­wiek sposób mężczyzn. Zdaję sobie sprawę z tego jak oni na mnie patrzą ale znasz mnie i wiesz dosko­nale że żadne romanse mnie nie inte­re­sują. Wiem Oczy­wi­ście Aniu. Wiem też jakie szczę­ście ma Tomek mając taką żonę. Ja niestety mogę tylko póki co poma­rzyć sobie. Po chwili dodała, wiesz czuję się bardzo zmęczona. Pójdę do pokoju, ale ty zostań. Nie możesz przez moje niepowo­dze­nie rezy­gno­wać z miłego spędza­nia czasu. Ania z początku chciała iść z Izą ale w końcu posta­no­wiła jesz­cze trochę zostać. Poże­gnała się z przy­ja­ciółką popro­siła ją aby pozdro­wiła Tomka i życzyła jej miłej nocy. Ania miała ochotę na jesz­cze jednego drinka, co było trochę niezwy­kłe w jej przy­padku. Dotych­czas wystar­czył jej jeden, maksy­mal­nie dwa. Dzisiaj wypiła już trzy. Nie zasta­na­wiała się jednak nad tym. Wstała od stolika i pode­szła do baru. Kiedy usia­dła na baro­wym stołku, barman z czaru­ją­cym uśmie­chem podszedł do niej i o nic nie pyta­jąc nalał jej kolej­nego drinka. Iza zdzi­wiła się bo prze­cież jesz­cze niczego nie zdążyła zamó­wić. Barman nie prze­sta­jąc się uśmie­chać odpo­wie­dział że on odga­duje życze­nia kobiet a w szcze­gól­no­ści takiej pięk­nej jak ona. Iza przyj­rzała mu się uważ­niej i stwier­dziła że Iza miała rację. Ten barman rzeczy­wi­ście był bardzo przy­stojnym mężczy­zną. Nie miała jednak specjal­nej ochoty mu odpo­wia­dać. Kiedy jednak ponow­nie spoj­rzała na niego, poczuła znany jej dreszcz podnie­ce­nia który odczu­wała tylko w obec­no­ści Tomka. Zanie­po­ko­iło ją to. Pospiesz­nie wypiła całego drinka i chciała już odejść, kiedy barman podał jej następ­nego przy­go­to­wanego wcze­śniej drinka i powie­dział, proszę mi wyba­czyć ale nie mogłem powstrzy­mać się od zrobie­nia specjal­nego drinka dla tak pięk­nej kobiety. Widzę że opuściła panią przy­ja­ciółka, więc niech ten drink poto­wa­rzy­szy pani choć przez kilka chwil. To porów­na­nie Izy do przy­ja­ciółki w postaci drinka rozba­wiło Anię. Spoj­rzała jesz­cze raz z uwagą na barmana i uśmiech­nęła się do niego. Nagle ten niepo­kój którego doznała przed chwilą prze­padł gdzieś. Sama sobie zaczęła tłuma­czyć że wypi­cie drinka samot­nie przy barze to nic złego. Uspo­ko­iw­szy swoje sumie­nie, upiła trochę z zawar­to­ści znaj­du­ją­cej się w jej szklance i wbrew swoim zasa­dom pochwa­liła barmana za zrobie­nie dla niej takiego wspa­niałego napoju. Barman ciągle się uśmie­chał i prawił jej komple­menty. Kiedy po jakimś czasie po kolej­nym wypi­tym drinku chciała już wyjść z restau­ra­cji, barman zapro­po­no­wał jej aby mówili sobie po imie­niu. W tym momen­cie znowu gdzieś w głębi ciała Ani odezwał się jakiś niepo­kój i usły­szała coś, jakby jakiś głos który ostrze­gał ją przed tą propo­zy­cją. Niestety ona nie chciała tego słuchać. Popa­trzyła głęboko w oczy barma­nowi i powie­działa a dlaczego nie? Mam na imię Ania a Ty? Usły­szała Andrzej i tam momen­cie przy­cią­gnęła jego głowę w pobliże jej twarzy i wpiła się swoimi wargami w jego usta. Namiętny poca­łu­nek trwał kilka­na­ście sekund. Kiedy odzy­skała oddech, zaczęło docie­rać do niej że coś dziw­nego dzieje się z nią i że robi coś złego. Chciała natych­miast stąd wyjść. Andrzej jakby wyczu­wa­jąc jej nastrój powie­dział, nie musisz niczego się obawiać. Mnie też trochę ponio­sło. Chciał­bym Cię gorąco prze­pro­sić i jeśli przyj­miesz te prze­pro­siny, przy­go­tuję dla Ciebie specjalny drink. Gwaran­tuję że po nim poczu­jesz się bardzo dobrze i obie­cuję że później odpro­wa­dzę Cię pod same drzwi Twojego hote­lo­wego pokoju. Do Ani nie wszystko jesz­cze docie­rało, ale doszła do wnio­sku że to jest dobra propo­zy­cja. Zapy­tała tylko Andrzeja czy przy­rzeka odprowa­dzić ją pod drzwi jej pokoju. Kiedy usły­szała potwier­dze­nie powie­działa, w takim razie zrób mi tego drinka. Kiedy wypiła trochę, poczuła jak wszystko wokół niej zaczyna wiro­wać. Popro­siła więc aby Andrzej odpro­wa­dził ją do pokoju. Wsparła się na jego ramie­niu i wstała z baro­wego stołka. Nagle zorien­to­wała się że nie idą w stronę wyjścia z restau­ra­cji lecz na jej zaple­cze. Zauwa­żyła również że w pobliżu nie było żadnych ludzi. W restau­ra­cji była sama z Andrze­jem.

Chciała coś powie­dzieć, ale nie mogła wydu­sić z siebie ani jednego słowa. Nie mogła również uwol­nić się od niego. Weszli do jakie­goś pokoju na środku którego stało duże łóżko. Andrzej powie­dział napij się wody i chwilę odpocz­nij. Ja muszę jesz­cze coś zała­twić. Zaraz wrócę, niczego się nie obawiaj. Kiedy wycho­dził z pokoju Ania kątem oka zauwa­żyła jakie­goś mężczy­znę z którym Artur rozma­wiał. Napiła się wody z butelki która stała na szafce obok łóżka i stra­ciła przy­tom­ność. Kiedy powoli zaczęła wracać jej świado­mość, była prze­ko­nana że jest w swojej sypialni i kocha się z Tomkiem. Czuła coraz więk­sze podnie­ce­nie. Objęła go mocno nogami przy­cią­gnęła jego głowę do swojej twarzy i zaczęła szep­tać mu do ucha miłe słowa. Kocham cię najbar­dziej na świe­cie, powie­działa. Nagle zorien­to­wała się że coś jest nie tak. Tomek kochał się z nią ina­czej. Otwo­rzyła oczy i prze­ra­ziła się. To był Andrzej a nie Tomek. Doznała szoku, zaczęła krzy­czeć usiło­wała zrzu­cić go z siebie. Niestety on był silniej­szy. Kiedy zaczęła drapać go po plecach, poczuła piekący ból na twarzy, potem drugi i trzeci. Andrzej z furią bił ją po twarzy. Leż cicho, bo dosta­niesz jesz­cze bardziej. Strach spara­li­żo­wał Anię zupeł­nie. Nie miała niestety wyjścia. Leżała więc cicho i czekała aż on skoń­czy. Kiedy to nastą­piło zerwała się szybko z łóżka i zaczęła się ubie­rać. Andrzej patrzył na nią i śmiał się. Nie był to jednak śmiech serdeczny, taki jakim ją wcze­śniej zauro­czył. Był to śmiech szyder­czy. Zebrała się na odwagę i powie­działa że zgłosi to jako gwałt. Andrzej zaśmiał się głośno. Podszedł do niej i ponow­nie uderzył ją w twarz. Ania poczuła ogromny ból i zauwa­żyła że z rozcię­tej wargi ciek­nie jej krew. Prze­stra­szyła się. Andrzej powie­dział, zapa­mię­taj raz na zawsze. To ty przy­szłaś tutaj z własnej woli i to ja mógł­bym oskar­żyć cię o gwałt, ale tego nie zrobię. Za to ty teraz będziesz mi posłuszna i zrobisz wszystko czego będę chciał. Mam dla ciebie niespo­dziankę. To mówiąc włożył kasetę magne­to­fo­nową do odtwa­rza­cza i włączył wideo. Ania z prze­ra­że­niem oglą­dała sceny erotyczne z jej udzia­łem. Nie mogła na to patrzeć. Zrobiło się jej niedo­brze i zwymio­to­wała. Andrzej śmiał się coraz głośniej. Widzisz, jesteś zwykłą zdzirą. Ja o tym wiem i zamie­rzam to wykorzy­stać. Dowiedzia­łem się co nieco o tobie. Wiem jak twój mąż cię kocha. Jeśli nie będziesz robić tego co ci karzę, poślę mu kopię tej kasety. Ania skoczyła w kierunku Andrzeja i wbiła paznok­cie swoich palców w jego twarz. Ty świnio krzy­czała nie daruję ci tego, zapła­cisz mi za to. Andrzej syknął z bólu. No to się doigra­łaś krzyk­nął. Dosko­czył do niej i zaczął ją bić i kopać po całym ciele. Ania krzy­czała z bólu i wołała o pomoc. Niestety nikogo nie było w pobliżu. Kiedy Andrzej zmęczył się powie­dział. Teraz popro­szę tu mojego kolegę a ty zaspo­ko­isz jego potrzeby. Jeśli zrobisz to źle, natych­miast po powro­cie twojego męża z dele­ga­cji wyślę mu kasetę. Ponadto będziesz mi teraz płacić za to że ośmie­li­łaś się mnie uderzyć. To mówiąc otwo­rzył drzwi i zawo­łał, Antek choć tutaj, teraz ta szmata jest twoja. Zrobi wszystko co zechcesz. Ania próbo­wała prote­sto­wać, ale natych­miast otrzy­mała silny cios w głowę. Prze­wró­ciła się na łóżko. Nie była w stanie już nic zrobić. Andrzej podszedł do niej, podał jej szklankę z wódką. Kazał jej to wypić i powie­dział że ma teraz robić to co zażąda jego kolega. On żeby być pewny że wyko­nała dobrze jego pole­ce­nie, będzie tutaj i wszystko nagra kamerą. Ania zrozu­miała że nic nie może zrobić. Poza tym bała się o swoje życie. Posta­no­wiła wyko­nać wszystko czego oni zażą­dają. Wypiła do końca to co było w szklance którą podał jej Andrzej. Po chwili było jej wszystko jedno. Nie do końca wiedziała co się wokół niej dzieje. Czuła oczy­wi­ście jak ten kolega Andrzeja zdarł z niej ubra­nie i zgwał­cił ją. Było jej to jednak obojętne. Chciała tylko aby ten koszar wresz­cie się skoń­czył. Kiedy było po wszyst­kim chciała jak najszyb­ciej wstać z łóżka i pójść do łazienki. Czuła się upoko­rzona i brudna. Chciała jak najszyb­ciej zmyć z siebie wszystko. Niestety podob­nie jak poprzed­nio wszystko wokół zaczęło wiro­wać i stra­ciła świado­mość. Kiedy ją odzy­skała był już wieczór. Była sama. Wstała i poszła do łazienki. Stała pod prysz­ni­cem i głośno płakała. Dotarło do niej w co się wpako­wała. Zdała sobie sprawę z tego że nic niestety nie może zrobić. Była zdana na łaskę Andrzeja. Wiedziała że musi zrobić wszystko aby nie speł­nił on swojej groźby. Tomek nie mógł w żadnym wypadku dowie­dzieć się co tutaj się wyda­rzyło. Czuła się podle. Zdra­dziła ukocha­nego czło­wieka. W dodatku nie wiedziała dlaczego to zrobiła. Nie mogła sobie z tym pora­dzić. Kiedy spoj­rzała w lustro zrobiło się jej niedo­brze. Ujrzała tam zupeł­nie obcą twarz. Patrząc na swoje odbi­cie, zniena­wi­dziła siebie. Powoli wyszła z łazienki i usia­dła na łóżku. Ujęła swoją twarz w swoje dłonie i głośno zaczęła płakać. Nie wiedziała co ma z sobą zrobić. Szcze­rze siebie niena­wi­dziła. Wiedziała że w każdej chwili jej małżeń­stwo może się rozpaść i całe tak cudowne jej dotych­czasowe życie może się rozsy­pać jak domek z kart. Nie mogła do tego dopu­ścić. Posta­no­wiła znaleźć sposób aby nie dopu­ścić do ujaw­nie­nia prawdy. Posta­no­wiła sprze­ciwić się Andrze­jowi, tylko nie wiedziała jesz­cze jak ma to zrobić. Kiedy tak siedziała na łóżku zasta­na­wia­jąc się co dalej, do pokoju wszedł Andrzej. Uśmie­chał się jak zwykle i powie­dział. No to co wypra­wia­łaś z moim kolegą było super profe­sjo­nalne. Nigdy jesz­cze nic takiego nie widzia­łem. Nie wiedzia­łem że masz taki talent. Teraz musisz to zrobić ze mną. Kiedy zaczął ścią­gać spodnie w Anię coś wstą­piło. Zerwała się z łóżka i krzy­cząc, ty bydlaku już ni­gdy nie zrobisz mi krzywdy zaczęła okła­dać go rękami po głowie. Drapała i kopała go po całym ciele. Andrzej stra­cił równo­wagę i prze­wró­cił się na podłogę. Ania zaczęła go kopać. Andrzej zerwał się z podłogi i silnym ciosem w głowę Ani powa­lił ją na łóżko. Teraz on zaczął ją bić. Znęcał się nad nią przez kilka minut. Prze­stał dopiero kiedy cała twarz Ani pokryła się krwią. Odcze­kał jesz­cze chwilę a kiedy jego oddech uspo­koił się, powie­dział. Posłu­chaj zdziro, tego ci nie poda­ruję. Za dwa dni przy­je­dziesz do motelu przy drodze do Wrocła­wia. Przy­wie­ziesz mi tyle pienię­dzy abym mógł kupić sobie nowy dobry samo­chód. Nie obcho­dzi mnie skąd je weźmiesz. Poza tym od tej chwili będziesz robić wszystko co ci każę bez sprze­ciwu. Jeśli spró­bu­jesz coś kombi­no­wać, twój mąż natych­miast dosta­nie te kasety. Teraz możesz sobie je obej­rzeć. To mówiąc włożył kasetę do magne­to­widu i włączył odtwa­rza­nie. Powie­dział jesz­cze, mam kilka kopii, możesz więc zosta­wić sobie tę na pamiątkę. Przyjdę za godzinę i przy­niosę ci coś do jedze­nia. Odwró­cił się i wyszedł z pokoju. Ania siedziała na łóżku zupeł­nie oszo­ło­miona. W głowie jej szumiało. Całe ciało ją bolało. Znowu zaczęła płakać. Zrozu­miała że nie jest w stanie wymy­ślić sposobu aby uwol­nić się od tego kosz­maru. Powoli zaczęło do niej docie­rać to co widać było na ekra­nie tele­wi­zora. Nie mogła uwie­rzyć że ta kobieta w łóżku to ona. Ogar­nął ją paniczny strach. Nie miała wątpli­wo­ści że jej prze­śla­dowca nie cofnie się przed niczym aby zreali­zo­wać swój cel. Wiedziała że musi coś wymy­ślić aby wyrwać się spod jego wpływu. Na razie jednak nie mogła nic zrobić. Posta­no­wiła że da mu te pienią­dze a później coś wymy­śli. Chciała teraz jechać do domu, ale wiedziała że nie jest do tego zdolna. Jest pod wpły­wem alko­holu i jesz­cze jakie­goś środka który spowo­do­wał takie jej zacho­wa­nia i utratę pamięci. W pierw­szym odru­chu kiedy zorien­to­wała się co było przy­czyną takiego jej zacho­wa­nia, chciała zgło­sić to wszystko w proku­ra­tu­rze i poddać się odpo­wied­nim bada­niom. Po chwili jednak dotarło do niej że nie jest to możliwe. Co z tego że sprawcy gwałtu zostaną ukarani, jak ona straci ukocha­nego czło­wieka. Jej małżeń­stwo i wszystko co osią­gnęła w życiu rozpad­nie się. Niestety nie mogła nic zrobić. Czując swoją bezsil­ność znowu zaczęła płakać. Wtedy wszedł Andrzej. Wiesz teraz, powie­dział że musisz być mi posłuszna. Jeśli się sprze­ciwisz będziesz tego żało­wać do końca twoich dni. Teraz abyś była bardziej otwarta, wypij to. Kiedy chciała zapro­te­sto­wać, wlał zawar­tość szklanki siłą do jej ust. Po chwili wszystko wokół stawało się jakieś takie dziwne. Wdawało się jej że zasy­pia. Kiedy obudziła się, była noc. Posta­no­wiła że bez względu na wszystko poje­dzie do domu. Czuła się fatal­nie ale wiedziała że nie może tutaj zostać dłużej. Ubrała się i stara­jąc nie robić hałasu wymknęła się z pokoju. Kluczyki od samo­chodu na szczę­ście znala­zła w torebce. Poszła na parking. Kiedy wsia­dała do swojego samo­chodu, zjawił się Andrzej. Bardzo się prze­stra­szyła. Spodzie­wała się że znowu zacznie ją bić. On jednak uśmie­chał się jak zwykle i powie­dział. Możesz jechać do domu, nie zapo­mnij tylko o naszym spotka­niu za dwa dni i oczy­wi­ście o pienią­dzach. Mówiąc to podał jej kasetę magne­to­fo­nową. To prezent. Będzie ci przy­po­mi­nać że masz wobec mnie zobo­wią­za­nia. Teraz możesz już wracać do siebie. Ania wyje­chała z parkingu i poje­chała w stronę miej­sco­wo­ści w której miesz­kała. Po godzi­nie wjeż­dżała już do garażu w swoim domu.

Poszła od razu do sypialni i nie rozbie­ra­jąc się rzuciła się na łóżko. Natych­miast zasnęła. Rano obudził ją dźwięk tele­fonu. Dzwo­niono z firmy. Ania czuła się bardzo źle, więc o żadnej pracy nie mogło być mowy. Powie­działa że w tym tygo­dniu nie będzie jej w firmie i nie poda­jąc szcze­gó­łów odło­żyła słuchawkę. Powoli zaczęło docie­rać do niej co wyda­rzyło się w ciągu ostat­nich dni. Począt­kowo stała chwilę obok tele­fonu zupeł­nie spara­li­żo­wana ze stra­chu. Po chwili usia­dła na łóżku. Jej umysł zaczął praco­wać normal­nie, ale wtedy prze­stra­szyła się naprawdę. Jesz­cze przed chwilą zdawało jej się że to co pamię­tała to tylko zły sen. Teraz uświa­domiła sobie że wszystko co ją tak prze­ra­żało to nie był sen, to wyda­rzyło się naprawdę. Nie wiedziała co robić, nie wiedziała do kogo zwró­cić o radą. Jej najlep­szej przy­ja­ciółki nie było. Ona zawsze miała dobre rady. Niestety Iza była na szko­le­niu. Ania musiała ze wszyst­kim pora­dzić sobie sama. Nagle uświa­domiła sobie że nie może Izie nic powie­dzieć. Ona nie wyba­czyłaby jej tego co zrobiła. Z pewno­ścią powie­działaby też o wszyst­kim Tomkowi. Znowu ogar­nął ją paniczny strach. Zerwała się z łóżka i pobie­gła do łazienki. Miała nadzieję że zimny prysz­nic przy­nie­sie jej ulgę. Kiedy jednak zoba­czyła się w lustrze, prze­ra­ziła się nie na żarty. Jej twarz była w kolo­rze fiole­towo, żółto czer­wo­nym i była cała opuch­nięta. Ania zdała sobie sprawę z tego że w takim stanie nie może wyjść z domu. Tomek wracał za tydzień i do tego czasu jej twarz musi wyglą­dać normal­nie. Weszła pod prysz­nic. Odkrę­ciła wodę i poddała swoje ciało dobro­czyn­nemu dzia­ła­niu prysz­nica. Stała pod nim prawie godzinę. Kiedy wyszła narzu­ciła na siebie szla­frok i zaczęła zajęła się swoją twarzą. Przy­po­mniała sobie co mówiła jej mama o pielę­gna­cji twarzy i masko­wa­niu różnych niedo­sko­na­ło­ści. Przy­go­to­wała kilka różnych mase­czek z ziół które znala­zła w kuchni. Po chwili zaczęła te mikstury nakła­dać sobie na twarz. Jedno­cze­śnie inten­syw­nie szukała w myślach wyjścia z tej okrop­nej sytu­acji w której się znala­zła. Czuła do siebie obrzy­dze­nie. Nie znaj­do­wała żadnego uspra­wiedliwienia. Najgor­sze w tym wszyst­kim było to że ona sama do tego dopro­wa­dziła i to zupeł­nie świa­do­mie. Tego nie mogła zrozu­mieć. Zada­wała sobie ciągle pyta­nie dlaczego tak postą­piła. Miała cudowne życie, kocha­ją­cego męża który dla niej zrobił by wszystko, uchy­lił by przy­sło­wio­wego nieba. Codzien­nie dawał wyraz temu jak ją kocha. Ona zresztą też kochała go bezgra­nicz­nie. Czuła się bardzo szczę­śliwa. Tym bardziej nie mogła zrozu­mieć dlaczego zdra­dziła. Nie mogła znieść samej siebie. Czuła do siebie tak duży wstręt że kiedy pomy­ślała o tym co się wyda­rzyło, dosta­wała wymio­tów. Była wykoń­czona psychicz­nie i fizycz­nie. Przy­po­mniała sobie że jutro ma się spotkać z Andrze­jem. W pierw­szym odru­chu posta­no­wiła że nie pójdzie, ale natych­miast przy­po­mniała sobie o kase­cie. Posta­no­wiła jesz­cze raz ją obej­rzeć. Liczyła że może nie będzie można ją tam rozpo­znać. Kiedy jednak włączyła odtwa­rzacz i zoba­czyła tylko kilka scen, nie miała wątpli­wo­ści. Gdyby Tomek to zoba­czył ich wspólne dalsze życie nie byłoby możliwe. Była w pułapce i nie widziała z niej wyjścia. Z wście­kło­ści biła się pięściami po swojej obola­łej głowie i dosłow­nie wyła z bezsil­no­ści. Wiedziała że musi podpo­rząd­ko­wać się Andrze­jowi, ale miała nadzieję że znaj­dzie sposób aby uwol­nić się od niego. Przy­się­gła sobie że zosta­nie on prędzej czy później ukarany. Teraz skupiała się na dopro­wa­dze­niu swojej twarzy do normal­nego wyglądu. Jutro czekała ją jesz­cze wyprawa do banku po pienią­dze dla tego łotra. To akurat nie stano­wiło dla niej więk­szego problemu. Miała wystar­cza­jąco dużo swoich pienię­dzy z których nie musiała się rozli­czać. Usta­lili z Tomkiem że pienią­dze po jej rodzi­cach są wyłącz­nie jej i może z nimi robić co tylko zechce. Wszyst­kie bieżące wydatki pokry­wał Tomek ze swoich docho­dów. W tej sytu­acji osobi­ste konto Ani ciągle się powięk­szało. Całą noc Ania nie mogła zasnąć. Męczyły ją wyrzuty sumie­nia z powodu zdrady a w dodatku od tego momentu jej życie będzie na pewno inne. Będzie musiała żyć z poczu­ciem ogrom­nej winy a w dodatku ze świado­mo­ścią krzywdy jaką wyrzą­dziła najbar­dziej kocha­nemu czło­wiekowi. Niestety nie mogła cofnąć czasu. Mogła tylko wyna­gro­dzić to Tomkowi jesz­cze bardziej okazu­jąc mu jak go kocha. Kiedy uświa­domiła sobie że teraz będzie musiała ciągle okła­my­wać Tomka znowu wybuch­nęła płaczem, który po chwili prze­szedł w niepo­ha­mo­wane łkanie. Ania zasnęła dopiero nad ranem. Kiedy po chwili weszła do łazienki stwier­dziła że maseczki zadzia­łały i jej twarz, jeśli nałoży na nią odpo­wiedni maki­jaż będzie wyglą­dać normal­nie. Trochę ją to uspo­koiło.

Po śnia­da­niu poszła do banku a później udała się na umówione spotka­nie do motelu. Z niepo­ko­jem i złością zamó­wiła pokój i natych­miast tam poszła. Była bardzo zdener­wo­wana. Dygo­tała na całym ciele i nie mogła nad tym zapa­no­wać. Czekała jesz­cze dwie godziny. W końcu Andrzej wszedł do pokoju. Od razu zażą­dał pienię­dzy. Prze­li­czył je i powie­dział, no widzisz jak chcesz to możesz być miła. Teraz rozbie­raj się bo nie mam zbyt wiele czasu. Tego Ania nie spodzie­wała się. Myślała że Andrzej weźmie pienią­dze i sobie pójdzie. Kiedy próbo­wała prote­sto­wać, Andrzej rzucił ją na łóżko i wysy­czał, jesz­cze raz mi się sprze­ciwisz to cię tak urzą­dzę że nikt już więcej na ciebie nie spoj­rzy. Ania natych­miast roze­brała się i robiła posłusz­nie wszytko to co on zażą­dał. Kiedy skoń­czył powie­dział:

zapa­mię­taj sobie na zawsze to co teraz powiem. Kiedy będę miał na ciebie ochotę zadzwo­nię po ciebie do firmy lub do domu a ty posłusz­nie przy­bie­gniesz do mnie. Nie muszę powta­rzać co się stanie kiedy nie przyj­dziesz. Teraz wyjeż­dżam na dwa miesiące, więc masz trochę czasu aby zająć się swoim mężem. Spotkamy się po moim powro­cie. Muszę pilno­wać inte­re­sów. Wcią­gnął spodnie i wyszedł z pokoju. Ania znowu rozpła­kała się. Zdała sobie że ni­gdy już nie wyzwoli się spod wpływu Andrzeja. Za swój błąd będzie płacić ogromną cenę do końca swoich dni. Będzie musiała niestety z tym żyć. Po chwili kiedy jako tako doszła do siebie wyszła z pokoju i poje­chała do domu. Od razu weszła pod prysz­nic. Chciała zmyć z siebie ten cały brud pozo­stały po zbli­że­niu z tym bydla­kiem. Próbo­wała również zmyć całe to upoko­rze­nie którego doznała w ostat­nich dniach. Tarła swoje ciało myjką tak mocno że cała skóra wyglą­dała jak popa­rzona. Poza tym zaczęła odczu­wać duży ból. Skoń­czyła się myć i wyszła z łazienki. Nie mogła pozbyć się wraże­nia że całe jej ciało pokryte jest jakąś ohydną mazią. Wiedziała że tak nie jest ale jej psychika tak właśnie reago­wała na ostat­nie wyda­rze­nia. Kiedy ubie­rała się, zadzwo­nił tele­fon. Witaj kocha­nie usły­szała w w słuchawce głos Tomka. W sekun­dzie jej ciało zesztyw­niało a serce zaczęło tak szybko bić że myślała że wyrwie się z jej piersi. Nie była zdolna do wydo­by­cia z siebie jakie­go­kol­wiek głosu. Tomek pytał co się dzieje i jak się czuje. Powie­dział że dzwo­nił do firmy i dowie­dział się że jest chora. Ania zebrała się w sobie i powie­działa że rzeczy­wi­ście jest trochą prze­zię­biona i posta­no­wiła zostać w tym tygo­dniu w domu. Dodała że to nic poważ­nego i do jego przy­jazdu na pewno będzie zdrowa. Zapew­niła że go kocha i czeka z niecier­pli­wo­ścią ma jego powrót. To wyja­śnienie uspo­koiło Tomka. Porozma­wiali jesz­cze chwilę i rozłą­czyli się. Ta rozmowa bardzo wstrzą­snęła Anią. Dotarło do niej jaką krzywdę wyrzą­dziła Tomkowi i że rozma­wiając z nim dalej w ten sposób, krzyw­dzi go jesz­cze bardziej. Całe popo­łu­dnie zasta­na­wiała się czy mimo wszystko nie powie­dzieć Tomkowi co się wyda­rzyło. Ta myśl prze­śla­do­wała ją jesz­cze przez następny dzień. Rozwa­żała wszyst­kie za i prze­ciw. Po namy­śle doszła jednak że Tomek nie może się o niczym dowie­dzieć. Przy­po­mniała sobie jak Tomek bardzo chciał mieć dzieci. Uchwy­ciła się tej myśli. Pomy­ślała że to będzie jakaś forma rekom­pen­saty dla Tomka, kiedy urodzi mu dziecko. Poza tym była pewna że opie­ku­jąc się tym dziec­kiem pokaże również że jej miłość do Tomka jest jesz­cze więk­sza. Martwiła się tylko czy Andrzej nie zreali­zuje swojej groźby. Doszła jednak do wnio­sku że dopóki ona ma pienią­dze będzie płacić mu za milcze­nie. Andrzej jest zbyt łasy na pienią­dze aby chciał z nich zrezy­gno­wać. Ania pomy­ślała że może w przy­szło­ści znaj­dzie się sposób aby odebrać Andrze­jowi kasety i tym samym pozba­wić go możli­wo­ści zreali­zo­wa­nia jego gróźb. Kiedy wszystko sobie prze­myślała, trochę się uspo­koiła. Uwie­rzyła że rysuje się realna szansa na to że jej prze­szłość ni­gdy nie wyda się. Oczy­wi­ście miała ogromne wyrzuty sumie­nia. Gardziła sobą i wiedziała że nie wyba­czy sobie ni­gdy tego co zrobiła. Gdyby tak bardzo nie kochała Tomka, natych­miast bez słowa wyja­śnienia opuściła by go i już ni­gdy nie wróciła. Jednak nie mogła tego zrobić. Uczu­cie miło­ści do Tomka było tak silne że nie wyobra­żała sobie aby mogła bez niego żyć. Nie mogła tylko zrozu­mieć co spowo­do­wało że wbrew sobie zdecy­do­wała się na zdradę. Zada­wała sobie to pyta­nie bez prze­rwy i nie mogła znaleźć na nie odpo­wie­dzi. Jedyną reak­cją zawsze kiedy pytała siebie o to, do jej oczu napły­wały łzy a jej piersi prze­szy­wał okropny ból trudny do znie­sie­nia. Nie mogła zrozu­mieć powo­dów takiej decy­zji którą wtedy podjęła. Prze­czu­wała że przez całe następne życie będzie ciągle szukała odpo­wie­dzi na pyta­nie „dlaczego”. Bała się aby ta wewnętrzna walka „dobrej” Ani z tą „ohydną” nie wpły­nęła na życie jej rodziny. Posta­no­wiła że nieza­leż­nie od jej stanu ducha będzie robić wszystko aby jej rodzina była szczę­śliwa. Dni pozo­stałe do przy­jazdu Tomka były dla Ani praw­dziwą katorgą. Nie mogła pora­dzić sobie z wyrzu­tami sumie­nia a z drugiej strony nie mogła dopu­ścić do tego aby stra­cić Tomka. Musiała nauczyć się kłamać. Wiedziała że odtąd będzie prowa­dzić podwójne życie. Niena­wi­dziła tej sytu­acji, niena­wi­dziła siebie ale wiedziała również że kocha bezgra­nicz­nie Tomka i para­dok­sal­nie aby go chro­nić przed cier­pie­niem, musi go okła­my­wać. Ciągle prowa­dziła z sobą wewnętrzną walkę. Wiele razy skła­niała się do podję­cia decy­zji o wyzna­niu prawdy, jednak zawsze zwycię­żał zdrowy rozsą­dek i umac­niała się w prze­ko­naniu że nie może Tomkowi przy­znać się do zdrady. Czasu nie cofnie a taka wiado­mość mogłaby bardzo go zranić. Jego życie byłoby skoń­czone. Tego była pewna i dla tego nie mogła mu nic powie­dzieć. Posta­no­wiła że już ni­gdy w żaden sposób go nie skrzyw­dzi. Prze­ciwnie zrobi wszystko aby on na co dzień odczu­wał jak bardzo go kocha. Była pewna że z czasem jej miłość pozwoli zapo­mnieć o krzyw­dzie jaką wyrzą­dziła swojemu mężowi.

Kiedy w sobotę wieczo­rem Tomek prze­kro­czył drzwi ich domu, Ania czekała na niego z roman­tyczną kola­cją. Była pełna obaw czy Tomek nie wyczuje czegoś niepo­ko­ją­cego w jej zacho­wa­niu. Serce biło w jej piersi jak osza­lałe. Tomek kiedy zoba­czył Anię podszedł do niej i powie­dział, kocha­nie jesteś tak piękna że z wraże­nia dech mi zatkało. Powiedz mi tylko jak się czujesz? czy nic ci nie dolega? Kiedy jego ukochana żona powie­działa że czuje się już dobrze a po prze­zię­bie­niu nie ma śladu, Tomek powie­dział to w takim razie nic nie stoi na prze­szko­dzie abyśmy usie­dli do tej tak pięk­nie przy­go­to­wa­nej przez ciebie kola­cji. Później kiedy siedzieli obok siebie na kana­pie i popi­jali wino, Ania przy­tu­liła się mocno do Tomka i szep­tała mu do ucha. Tomeczku bardzo cię kocham, ale coś mi w tej miło­ści brakuje. Tomek popa­trzył zdzi­wiony i zapy­tał? czego. Ania spoj­rzała mu głęboko w oczy i bardzo cicho powie­działa, brakuje mi takiego małego czło­wieczka naszego dzidziu­sia. Co ty na to? Twarz Tomka poja­śniała. Mówisz to poważ­nie? zapy­tał. Naprawdę chcesz mieć dzidziu­sia? Tak odpo­wie­działa Ania. Wobec tego nie marnujmy czasu. To mówiąc podniósł się z kanapy, wziął Anię na ręce i zaniósł do sypialni. Tak namięt­nie i tak długo dawno się nie kochali. Nie mogli się sobą nasy­cić. Myśl o tym że być może w tej chwili tworzą nowe życie powo­do­wała u Tomka przy­pływ takiej ener­gii że nie mógł prze­stać kochać się z Anią. Ze zmęcze­nia jakaś mgła prze­sła­niała mu oczy ale nie prze­sta­wał. Nawet kiedy Ania prosiła go, Tomeczku zwol­nij troszeczkę, mamy prze­cież dużo czasu, Tomek nie prze­sta­wał i prosił, Aniu jesz­cze raz, pozwól jesz­cze tylko raz. Ania mimo ogrom­nego zmęcze­nia nie była w stanie mu odmó­wić. Tak kochali się do białego rana. Kiedy oboje opadli już zupeł­nie z sił i leżeli obok siebie, nie zorien­to­wali się kiedy zasnęli. Cały następny dzień rozma­wiali o tym jak dobrze by było mieć dziecko. Tomek bardzo ucie­szył się z tego że Ania podjęła wresz­cie decy­zję o tym by zajść w ciąże. Dotych­czas zawsze kiedy poru­szał ten temat odpo­wia­dała że oczy­wi­ście chce mieć dzieci ale dopiero za kilka lat. Tomka cieka­wiło bardzo co wpły­nęło na zmianę decy­zji jego żony w tej kwestii. Ana powie­działa że kiedy przez ostatni tydzień była w domu zupeł­nie sama, zdała sobie sprawę z tego że nadszedł odpo­wiedni czas aby poja­wiły się w nim dzieci. Ten duży dom wydał jej się nagle jakiś niepełny. Coś w nim brako­wało. Nagle oczyma wyobraźni zoba­czyła jak po całym domu biegają dzieci i wypeł­niają go rado­ścią. Ta wizja prze­ko­nała ją że teraz nadszedł właśnie ten czas. Tomek był bardzo szczę­śliwy z tej decy­zji jego ukocha­nej. Myślami już był przy urzą­dza­niu pokoju dzie­cię­cego i powie­dział że następ­nego dnia muszą wybrać się na zakupy wszyst­kiego, co dziecko będzie potrze­bo­wać. Ani zajęło dużo czasu aby zahamo­wać jego zapędy. Z trudem udało jej się wytłu­ma­czyć Tomkowi że najpierw musi zajść w ciążę a dopiero później będzie czas myśleć o innych spra­wach. W końcu te argu­menty dotarły do Tomka. Przy­znał że trochę się zaga­lo­po­wał, ale jest taki szczę­śliwy że nie myśli normal­nie. W końcu stanęło na tym że od tej chwili będą usil­nie starać się o dziecko. W nocy nie mogła spać, coś ją dręczyło. Sama dziwiła się że podjęła taką decy­zję. Dziwiła się że tak nagle zdecy­do­wała się na to by zajść w ciążę.

Nagle poczuła dziwne ukłu­cie w okolicy serca i ogar­nął ją paniczny strach. Nie mogła zrozu­mieć co się dzieje. Kiedy panika zaczęła mijać dotarło do niej straszna myśl, a jeśli już jest w ciąży? i to nie z Tomkiem? Prze­cież przez ostat­nie dni miała wielo­krotne stosunki z Andrze­jem i jego kolegą. Zimny pot oblał jej ciało. Już prawie zapo­mniała będąc obok Tomka o tych okrop­nych prze­ży­ciach, teraz ten kosz­mar powró­cił. Jej ciałem wstrzą­snął dreszcz, krzyk­nęła i usia­dła na łóżku Prze­ra­ziła się nie na żarty. Tomek obudził się i z niepo­ko­jem patrzył na Anię. Zapy­tał co się dzieje i jak może jej pomóc. Ania po chwili opano­wała się i powie­działa że miała jakiś kosz­marny sen i był on spowo­do­wany osła­bie­niem po ostat­nim prze­zię­bie­niu. Powie­działa żeby Tomek nie martwił się bo już wszystko jest dobrze. Powinni zasnąć, bo następ­nego dnia czeka ich dużo pracy w firmie. Uspo­ko­jony Tomek przy­tu­lił ją i zaraz zasnął. Ania niestety nie. Do rana prze­śla­do­wała ją myśl że rzeczy­wi­ście może być w ciąży z tymi bydla­kami. Z całych sił odrzu­cała tę myśl ale czuła że jeśli za jakiś czas okaże się że naprawdę będzie w ciąży, ni­gdy nie będzie miała pewno­ści kto jest ojcem jej dziecka. Wiedziała że za błąd który popeł­niła, będzie płacić przez całe swoje życie. Pierw­szą ratę już zaczęła spła­cać. Nie chciała nawet myśleć jak będzie wyglą­dać jej przy­szłe życie. Czy mogła będzie z tym żyć i jak długo uda jej się utrzy­mać w tajem­nicy to co zrobiła. Od tej chwili zawsze będzie musiała bić się z myślami co będzie lepsze dla jej rodziny, przy­znać się do zdrady i błagać o prze­baczenie czy robić wszystko aby ni­gdy jej tajem­nica nie wyszła na jaw. Oboje z Tomkiem myśleli tylko o tym się że być może już niedługo będą mogli cieszyć się swoim dzidziu­siem. Ta myśl pozwa­lała Ani trochę stłu­mić te okropne wspo­mnie­nia z ostat­nich kilku dni. Zasta­na­wiała się z Tomkiem czy mają powie­dzieć rodzi­com o ich decy­zji aby starać się o potomka. Tomek chciał od razu podzie­lić się z tymi planami. Ania jednak wolała zacze­kać. W końcu uzgod­nili że dopiero jak potwier­dzi się że Ania jest w ciąży powie­dzą o tym rodzi­com. Wiedzieli że oni pragną wnuków najbar­dziej na świe­cie, dlatego gdyby reali­za­cja ich marzeń opóź­niała się, rodzice bardzo by się tym martwili. Kiedy oni wresz­cie wrócili z Niemiec, Ania z Tomkiem w ogóle nie poru­szali tego tematu. Zresztą w firmie wszy­scy mieli tyle pracy że kiedy wieczo­rem wracali do domu, nie mieli już ochoty na nic więcej jak tylko na sen. Po upły­wie miesiąca Ania i Tomek w tajem­nicy przed rodzi­cami udali się do gine­ko­loga. Kiedy po bada­niu lekarz potwier­dził że Ania jest w ciąży, Tomek niemal osza­lał ze szczę­ścia. Wrócili czym prędzej do domu i przy­go­to­wali wspól­nie uroczy­stą kola­cję. Kiedy rodzice wrócili z pracy byli bardzo zasko­czeni. Nie wiedzieli z jakiej to okazji ich dzieci przy­go­to­wały tak wystawną kola­cję. Ania i Tomek chcieli ich troszkę potrzy­mać w niepew­no­ści i dopiero kiedy zjedli kola­cję, Tomek i Ania wzru­szo­nymi głosami, ale z wielką rado­ścią poin­for­mo­wali ich że zostaną dziad­kami. To co wyda­rzyło się później trudno opisać. Nagle w całym domu zrobiło się bardzo głośno. Rodzice Tomka zerwali się z krze­seł jak oparzeni. Dosko­czyli do Ani i Tomka. Zaczęli ich ściskać i cało­wać. Wszy­scy śmiali się i cieszyli z tej wiado­mo­ści. Jesz­cze długo w nocy rozma­wiano tylko o ciąży Ani. Oczy­wi­ście każdy miał inne wyobra­że­nia o tym co teraz należy robić i czy to będzie chło­piec czy dziew­czynka. Czy należy już urzą­dzać pokój dla dziecka, w jakim kolo­rze i jak go wypo­sa­żyć. W tym sporze prze­wagę uzyskały kobiety. Po jakimś czasie tylko ich głosy było słychać. Dały wyraź­nie do zrozu­mienia mężczy­znom że w tym tema­cie będą mieli co najwy­żej zdanie dorad­cze. One bowiem znają się na tych spra­wach najle­piej i oświad­czyły że od teraz one będą decy­do­wać o wszyst­kim. Tomek i jego tata widząc że nie ma takiej siły żeby coś udało się zmie­nić w tej mate­rii, odpu­ścili sobie. Posta­no­wili że w spokoju będą reali­zo­wać swoje pomy­sły, pozor­nie zgadza­jąc się na wszystko co zdecy­dują ich panie. Mieli nadzieje że jeśli umie­jęt­nie będą podsu­wać im swoje pomy­sły, one zaak­cep­tują je jako ich własne i w końcu wszyst­kim wyjdzie to na dobre. Co by nie mówić wszy­scy byli bardzo szczę­śliwi. Wstą­piły w nich nowe siły i chęć do wdra­ża­nia pomy­słów mają­cych rozwi­jać ich firmę. To było ważne, bo chcieli ich następ­com zapew­nić jak najlep­sze życie. Wszy­scy okazy­wali Ani niezwy­kła troskę. Ona czasami czuła się jak osoba obłoż­nie chora którą wszy­scy wyrę­czają we wszyst­kim, tymcza­sem była tylko w ciąży. Oczy­wi­ście wszy­scy mówili że rozu­mieją że ciąża to nie choroba, ale i tak będą ją wyrę­czać w różnych spra­wach. Przede wszyst­kim chcieli aby Ania zrezy­gno­wała z pracy. Na to ona nie chciała się zgodzić. Uważała że siedze­nie w domu może nega­tyw­nie wpły­nąć na jej zdro­wie. Nie mogła jednak ani Tomka, ani rodzi­ców prze­ko­nać. Dopiero wspar­cie Izy która stanęła po jej stro­nie zdołały prze­ko­nać rodzi­ców i Tomka. Uzgod­niono tylko że w przy­padku kiedy poczuje się choć odro­binę gorzej, natych­miast zosta­nie w domu i będzie wypo­czy­wać.

Tak minął następny miesiąc. Które­goś dnia Ania odebrała w biurze tele­fon, który prawie spowo­do­wał u niej zawał serca. Zbla­dła a nogi ugięły się pod nią tak że musiała usiąść. Dobrze że w tym momen­cie była w biurze sama. Dzwo­nił Andrzej. Powie­dział że został aresz­to­wany i ona musi mu natych­miast zała­twić najlep­szego adwo­kata. Czeka trzy dni, jeśli nie zgłosi się ten adwo­kat do niego do aresztu, kaseta trafi do jej męża. Kiedy rozłą­czył się, Ania przez długą chwilę nie mogła dojść do siebie. Kiedy tak siedziała i myślała co ma zrobić, weszła mama Tomka. Prze­stra­szyła się widząc bladość na twarzy Ani. Natych­miast zawo­łała Tomka i mimo prote­stów Ani natych­miast zawieźli ją do leka­rza. Na szczę­ście nic szcze­gól­nego ze zdro­wiem Ani nie działo się. Lekarz zale­cił kilka dni wypo­czynku i zapi­sał tylko jakieś wita­miny. Tomek zawiózł Anię do domu. Po drodze zabrali Izę. Tomek popro­sił ją aby do momentu kiedy on przyj­dzie z pracy była przy Ani. Oczy­wi­ście w firmie było tyle pracy że obec­ność Tomka i jego rodzi­ców była tam nieodzowna. Iza też była potrzeba. Posta­no­wiono że zatrud­nią pielę­gniarkę aby opie­ko­wała się Anią. Miała zgło­sić się następ­nego dnia rano. Ania wiedziała że musi coś wymy­ślić aby poszu­kać jakie­goś dobrego adwo­kata i dowie­dzieć się o co oskar­żony jest Andrzej. Iza musiała na chwilę wyjść do swojego domu. Ania wykorzy­stała to i po prze­gląd­nię­ciu książki tele­fonicznej zauwa­żyła tam nazwi­sko jej znajo­mego ze studiów. Zadzwo­niła do niego. Powie­działa że potrze­buje pomocy natych­miast i czy może spotkać się z nią u niej w domu następ­nego dnia przed połu­dniem. Adwo­ka­towi niezbyt odpo­wia­dał ten termin, ale kiedy Ania powie­działa że dla niej jest to sprawa życia i śmierci, zgodził się. Popro­siła go jesz­cze o docho­wa­nie tajem­nicy. Ten adwo­kat znał Anię i Tomka ze studiów i bardzo ich cenił. Teraz kiedy Ania zwró­ciła się do niego o pomoc, wiedział że sprawa musi być bardzo poważna. Naza­jutrz z samego rana kiedy wszy­scy byli jesz­cze w domu zgło­siła się pielę­gniarka. Była to młoda dziew­czyna. Wywarła na wszyst­kich bardzo dobre wraże­nie i wyda­wała się bardzo kompe­tentną osobą. Po uzgod­nieniu zakresu jej obowiąz­ków, wszy­scy wyszli do pracy. Ponie­waż ważyły się losy ich firmy ich obec­ność tam była niezbędna. Popro­szono jednak pielę­gniarkę aby w przy­padku jakiś szcze­gól­nych wyda­rzeń natych­miast do nich zadzwo­niła. Oni prawdopodob­nie cały dzień będą bardzo zajęci więc sami też nie będą mogli przedzwo­nić. Pielę­gniarka zapew­niła ich że z pewno­ścią nic złego nie wyda­rzy się i mogą na niej pole­gać. Po ich wyjściu Ania poczę­sto­wała ją kawą i zapro­siła do rozmowy. Ta pielę­gniarka okazała się bardzo miłą i ciepłą dziew­czyną. Przy­po­mi­nała ja samą sprzed kilku lat. Poczuła do niej wielką sympa­tię i wyczu­wała że i ona też bardzo ją polu­biła. Po wypi­ciu kawy Ania zapy­tała o jej imię. Pielę­gniarka powie­działa że ma na imię Jola. Ania popro­siła ją aby mówiły sobie po imie­niu. Jola zgodziła się. Widać było po jej minie że spra­wiło jej to przy­jem­ność. Następne dwie godziny upły­nęły im na serdecz­nej rozmo­wie. Zbli­żało się połu­dnie. Ania była umówiona z adwo­katem. Nie chciała aby przy tej rozmo­wie była Jola. Popro­siła ją aby poje­chała do Opola i kupiła jej takie małe śledziki które widziała w skle­pie rybnym. Jola trochę się zdzi­wiła, ale z doświad­cze­nia wiedziała że kobiety w ciąży mają różne zachcianki. Upew­niła się tylko czy Ania czuje się dobrze i zapy­tała co jesz­cze może jesz­cze dla niej zrobić. Ania popro­siła ją jesz­cze o kupie­nie kilku drobia­zgów i Jola wyszła z domu. Ania odetchnęła z ulgą, wiedziała że ma dla siebie co najmniej dwie godziny. Czekała teraz z niecier­pli­wo­ścią na adwo­kata. Kilka minut po dwuna­stej jej dawny kolego dzwo­nił już do jej drzwi. Po chwili do jej domu wszedł Mirek Dybek. Nic nie zmie­nił się od czasów studiów. Ania powi­tała go bardzo serdecz­nie. Od razu jednak prze­pro­siła go że nie ma zbyt wiele czasu, więc zrobi mu tylko kawę i przed­stawi swoją prośbę. Mirka zdzi­wiło trochę takie zacho­wa­nie się Ani. Znał ją jednak na tyle że nie zada­wał zbęd­nych pytań. Kiedy usie­dli w fote­lach, zapy­tał co to za sprawa która wymaga natych­miastowego zała­twienia. Posłu­chaj Mirku, to co chcę Tobie powie­dzieć jest dla mnie bardzo przy­kre. Przy­rzek­nij mi że nikt nie dowie się naszej rozmo­wie. Oczy­wi­ście, możesz być spokojna, obowią­zuje mnie prze­cież tajem­nica adwo­kacka, powie­dział. Tak wiem, ale ponie­waż jest to dla mnie naprawdę sprawa życia i śmierci dlatego chcia­łem się upew­nić. Teraz posłu­chaj, nie mamy zbyt dużo czasu, zaraz przyj­dzie moja pielę­gniarka. Nie chcia­ła­bym aby cię widziała. Za kilka dni możemy się spotkać na kawie, w mieście lub w twojej kance­la­rii wtedy wszystko ci wyja­śnię. Teraz zapisz sobie nazwi­sko prze­stępcy, jest w aresz­cie w Opolu. Zajmij się jego sprawą. Zrób wszystko co w twojej mocy aby wyszedł z tego aresztu. Niestety nie wiem za co został aresz­to­wany, ale jedno wiem, musisz mu pomóc. Od tego zależy moje dalsze życie. Mogę ci tylko powie­dzieć że on mnie szan­tażuje. Muszę robić wszystko co mi każe. To na razie tyle co mogę ci teraz powie­dzieć. Mirku czy ty możesz mi pomóc? Tak, oczy­wi­ście zorien­tuję się w spra­wie i zrobię wszystko co w mojej mocy, odpo­wie­dział. Jesz­cze jedno, powie­działa Ania. Najpóź­niej jutro spotkaj się z nim. Potem zadzwoń do mnie do firmy, na mój bezpo­średni numer. Przy­pusz­czam że ta sprawa nie skoń­czy się szybko, ale porozma­wiamy o tym kiedy będziesz wiedzieć więcej. Teraz bardzo cię prze­pra­szam, ale musisz już iść. Zadzwoń do mnie poju­trze. Oczy­wi­ście Aniu, zrobię wszystko aby ci pomóc. To mówiąc Mirek poże­gnał się i opuścił jej dom.

Bardzo zdzi­wiło go to spotka­nie, chociaż jako adwo­kat spoty­kał się już w swojej prak­tyce z różnymi dziw­nymi zacho­wa­niami swoich klien­tów. Ta sprawa doty­czyła jednak jego dobrej znajo­mej. Znał ją na tyle że to niezwy­kłe zacho­wa­nie Ani nie było dla niej typowe, dlatego tak był tym zdzi­wiony. Posta­no­wił jak najszyb­ciej zała­twić sobie widze­nie z tą osobą której nazwi­sko dała mu Ania. Natych­miast poje­chał do proku­ra­tora aby dopeł­nić odpo­wied­nich formal­no­ści. Otrzy­mał zgodę na widze­nia się z aresz­to­wanym następ­nego dnia. Po wyjściu Mirka, Ania uspo­koiła się. Wróciła jej nadzieja że znaj­dzie się sposób na wyplą­ta­nie się z tej sprawy. To przy­wró­ciło jej siły i wpro­wa­dziło w lepszy humor. Zauwa­żyła to też Jola po powro­cie z Opola. Czas spędzony na ocze­ki­wa­niu na powrót z pracy pozo­sta­łych domow­ni­ków spędziła na miłej rozmo­wie o wszyst­kim i niczym. Obydwie czuły się w swoim towa­rzy­stwie bardzo dobrze. Jola zade­kla­ro­wała swoją pomoc Ani, w każdej sytu­acji gdy zajdzie taka potrzeba. Kiedy Tomek i jego rodzice wrócili wresz­cie z pracy, zastali obie panie w dosko­na­łych humo­rach. Widać było że bardzo się polu­biły. To ucie­szyło Tomka i jego rodzi­ców. Wypy­tali Anię o to jak się czuje a kiedy usły­szeli że bardzo dobrze i kiedy potwier­dziła to Jola ucie­szyli się i uspo­ko­ili. Ania prze­ko­nała ich że czuje się na tyle dobrze że może spokoj­nie wrócić do pracy. Po chwi­lo­wym waha­niu wszy­scy zgodzili się na plany Ani powrotu do pracy. Tomek z rodzi­cami uzgod­nili z Jolą formy jej pomocy dla Ani. Tomek z powodu późnej pory, odwiózł Jolę do jej domu. Po powro­cie, wszy­scy udali się na spoczy­nek. Rano razem poje­chali do pracy. Po niedy­spo­zy­cji Ani nie było już śladu. Ona czuła się bardzo dobrze i z ochotą zajmo­wała się wyko­ny­wa­niem swojej pracy.

Z niecier­pli­wo­ścią ocze­ki­wała na wiado­mość od Mirka. Zadzwo­nił następ­nego dnia i powie­dział że spotkał się już z Andrze­jem. Sprawa wygląda bardzo źle. Nie ma jesz­cze pełnego roze­zna­nia. Potrze­buje jesz­cze kilku dni aby dokład­nie wszystko prze­ana­li­zo­wać. Na koniec powie­dział że Ania nie ma czym się martwić. Poczy­nił już pewne kroki aby Andrzej przy­naj­mniej w najbliż­szym czasie nie mógł jej szan­ta­żo­wać. Propo­no­wał spotka­nie w swojej kance­la­rii w następny czwar­tek. Ania trochę się zanie­po­ko­iła. Nie wiedziała co kombi­nuje Andrzej, ale ufała Mirkowi. Skoro mówił że nie ma specjal­nych powo­dów do niepo­koju, uwie­rzyła mu i z niecier­pli­wo­ścią czekała do czwartku, aby spotkać się z Mirkiem. Kiedy w czwar­tek zadzwo­nił Mirek i popro­sił ją o spotka­nie, natych­miast poje­chała do jego kance­la­rii do Opola. To co usły­szała zanie­po­ko­iło ją bardzo. Okazało się że Andrzej jest niezwy­kle groź­nym prze­stępcą. Miał przed­stawionych kilka­na­ście zarzu­tów, od drob­nych kradzieży poprzez kradzież samo­cho­dów do wymu­sza­nia hara­czy i handlu narko­tykami. W sumie mógł za to otrzy­mać dwadzie­ścia pięć lat więzie­nia. Mirek powie­dział że nie spotkał jesz­cze tak bezwzględ­nego prze­stępcy. Andrzej powie­dział mu że jeśli dosta­nie więcej niż pięt­na­ście lat, to kaseta z filmem porno­gra­ficz­nym z udzia­łem Ani, natych­miast trafi do jej męża. Kiedy Ania to usły­szała rozpła­kała się. Mirek z najwyż­szym zdumie­niem patrzył na Anię. Nie chciał znać szcze­gó­łów. Wystar­czyło mu to co już usły­szał od Andrzeja. Znając jednak Anię nie mógł po prostu w to uwie­rzyć. Ania tymcza­sem zdała sobie sprawę z tego że musi zaufać Mirkowi, bo tylko on mógł znaleźć wyjście z tej sytu­acji. Posta­no­wiła niczego nie ukry­wać i opowie­działa mu wszystko. Mirek był tak zszo­ko­wany tym co usły­szał, że prze­sie­dział w milcze­niu kilka minut. Ania znowu rozpła­kała się. Mirek w końcu odezwał się. Aniu nie będę cię oceniać. Jak by na to nie patrzeć płacisz straszną cenę za chwilę słabo­ści. Wiem dosko­nale że jesteś dobrym czło­wie­kiem i jak bardzo kochasz swojego męża. Zrobię wszystko co w mojej mocy aby wyplą­tać cię z tej sprawy. Będzie to jednak bardzo trudne. Z jednej strony wybro­nie­nie Andrzeja z tylu zarzu­tów i uzyska­nie niskiego wyroku wydaje się prawie niemoż­liwe a z drugiej strony jeśli nie znajdę jakie­goś sposobu, ten bezwzględny prze­stępca zrobi ci krzywdę. W tej sytu­acji chcąc chro­nić Twoją rodzinę muszę znaleźć jakiś sposób. Nie będę ukry­wać że nie będzie łatwo. Chyba będę musiał skorzy­stać z doświad­cze­nia mojego ojca. Wiesz że on jest jednym z najlep­szych adwo­katów w Polsce. Aniu czy zgadzasz się abym mu opowie­dział o wszyst­kim, jeśli zajdzie taka koniecz­ność? Tak odpo­wie­działa, chyba nie mam innego wyjścia. Mirku zrób wszystko co uznasz za konieczne. Jeśli chodzi o koszty, to jestem przy­go­to­wana na ich pokry­cie. Aniu, powie­dział Mirek ja za swoje usługi nie wezmę od ciebie ani grosza. Będziesz musiała tylko pokryć wydatki niezwią­zane z moją pracą, które mogą się poja­wić. Teraz wracaj do domu. Posta­raj się nie myśleć już więcej o tej spra­wie. Ja będę cię infor­mo­wać na bieżąco o wszyst­kim. Ania podzię­ko­wała i z miesza­nymi uczu­ciami wróciła do domu. Do pracy już nie poszła. Chciała wszystko na spokoj­nie sobie prze­my­śleć. Nie chciała wracać myślami do tych przy­krych wyda­rzeń. Chciała z kimś poroz­ma­wiać, ale nie mogła prze­cież nic powie­dzieć ani Tomkowi ani Izie. Czuła się bardzo samotna i prze­ra­żona tą sytu­acją. Wtedy pomy­ślała o Joli. Wyda­wało się jej że rozmowa z Jolą dobrze jej zrobi. Nie waha­jąc się, natych­miast zadzwo­niła do niej. Okazało się że ma ona dwa dni wolnego i chęt­nie przy­je­dzie. Po godzi­nie siedziały już wygod­nie w fote­lach jedząc ciasto i pijąc kawę. Oczy­wi­ście Ania nie miała zamiaru zwie­rzać się Joli z tych prze­żyć, ale samo jej obec­ność spowo­do­wała u Ani poprawę nastroju. Zarówno Tomek jak i jego rodzice po powro­cie z pracy, kiedy zastali Jolę w ich domu nie zdzi­wili się. Zapy­tali tylko Anię czy wszystko jest w porządku. Kiedy ona powie­działa że czuje się dobrze, tylko było jej tak jakoś trochę smutno, stwier­dzili że bardzo dobrze zrobiła dzwo­nię po Jolę.

Po kilku dniach Ania znowu spotkała się z Mirkiem. Nie miał on jednak dla niej dobrych wiado­mo­ści. Andrzej zażą­dał widze­nia się z Anią. Na tym etapie nie było to jednak możliwe. Mirkowi z trudem udało się prze­ko­nać Andrzeja aby zrezy­gno­wał on z tego pomy­słu. Następ­nego dnia kiedy adwo­kat znowu odwie­dził swojego klienta ten posta­wił sprawę jasno. Dał Mirkowi numer konta w niemiec­kim banku i zażą­dał aby Ania wpła­ciła pięć­dzie­siąt tysięcy marek. W prze­ciwnym razie spełni swoją groźbę. Wyzna­czył termin w którym pienią­dze miały być prze­lane. Pokwi­to­wa­nie adwo­kat ma mu przy­nieść do aresztu. Kiedy Mirek powie­dział o tym Ani, nogi się pod nią ugięły. Zbla­dła i zrobiło jej się słabo. Kiedy doszła do siebie, zaczęli zasta­na­wiać się i Mirkiem co mają zrobić. Ania chciała zapła­cić by chociaż na jakiś czas mieć spokój. Mirek zasu­ge­ro­wał że może Andrzej blefuje, może wcale nie ma takiej możli­wo­ści aby tę kasetę wysłać Tomkowi. Posta­no­wili na razie grać na zwłokę. Kiedy po tygo­dniu Mirek spotkał się z Andrze­jem, ten wpadł w szał. Powie­dział że jutro ktoś dostar­czy kasetę do kance­la­rii Mirka, ale ponie­waż usiło­wali go oszu­kać teraz Ania ma wpła­cić sto tysięcy marek. Naza­jutrz rzeczy­wi­ście kaseta dotarła do Mirka. Natych­miast zadzwo­nił do Ani i popro­sił aby natych­miast przy­szła do niego. Kiedy zjawiła się, poka­zał jej kasetę którą otrzy­mał i włożył ją do odtwa­rza­cza. Wyszedł z pokoju aby Ania mogła sama ją obej­rzeć. Po chwili Ania zawo­łała go. Kiedy Mirek wszedł do pokoju, zoba­czył w jak okrop­nym stanie ona się znaj­duje. Chciał nawet zadzwo­nić po leka­rza. Ania jednak nie chciała o tym słyszeć. Powoli uspo­koiła się. Zapy­tała tylko co ona teraz może zrobić. Mirek odpo­wie­dział że rozma­wiał na ten temat ze swoim ojcem. Niestety jedy­nym rozwią­za­niem w tej chwili jest speł­nić żąda­nia Andrzeja. Następ­nie Mirek będzie musiał zrobić wszystko żeby wybro­nić Andrzeja z części zarzu­tów. Wszy­scy wiedzieli że na razie nie mają wyjścia. Ania jest całko­wi­cie zależna od tego prze­stępcy. Mirek zapy­tał Anię czy ona dyspo­nuje taką kwotą. Ona powie­działa że tak, ma własne pienią­dze z których nie musi się przed Tomkiem rozli­czać, ale boi się że jeśli będzie musiała ciągle ulegać szan­ta­żowi, kiedyś tych pienię­dzy może jej zabrak­nąć. Mogłaby oczy­wi­ście powie­dzieć wszystko Tomkowi, ale wiedziała że wtedy go straci. Nie miała więc innego wyjścia, musiała płacić. Po kilku dniach Mirek zaniósł pokwi­to­wa­nie do aresztu. Andrzej zaśmiał się szyder­czo, widzisz adwo­ka­cie jakie to proste. Teraz ty musisz się wyka­zać. Próbo­wałeś mnie oszu­kać, więc jeśli nie uwol­nisz mnie z części zarzu­tów, to ty będziesz odpo­wie­dzialny za to co się wyda­rzy kiedy następna kaseta trafi już do Tomka. W Mirku wszystko się zago­to­wało, niestety nie mógł nic zrobić. Te ostat­nie wyda­rze­nia bardzo źle wpły­wały na Anię. Nie mogła nikomu powie­dzieć co ją gnębi, musiała pora­dzić sobie sama, ale to nie było takie proste. Coraz częściej zosta­wała w domu. Na szczę­ście wszy­scy byli prze­ko­nani że to jej złe samo­po­czu­cie zwią­zane jest z jej ciążą. Ponie­waż wszy­scy widzieli że Ania dobrze czuje się w towa­rzy­stwie Joli, rodzice Tomka zapro­po­no­wali jej stałą pracę w ich domu. Miała opie­ko­wać się Anią a w przy­szło­ści jej dziec­kiem. Jola z rado­ścią zgodziła się. Po jakimś czasie stała się kimś bardziej przy­po­minającym członka rodziny niż pracow­nika. Wszy­scy bardzo się polu­bili i chęt­nie spędzali z sobą czas. Ania przej­mo­wała się zbli­ża­ją­cym się proce­sem Andrzeja. Starała się z całych sił ukryć swój stan umysłu. Nie do końca jednak to się jej udało. Jola zorien­to­wała się że Ania ma jakieś poważne problemy i to nie są problemy zwią­zane z ciążą. Ona niestety nie chciała jej nic powie­dzieć. Powie­działa tylko że musi poje­chać do Wrocła­wia do psychia­try który opie­ko­wał się nią po śmierci jej mamy. Po kilku dniach wybrały się do Wrocła­wia. Swojemu psychia­trze opowie­działa wszystko. On po wysłu­chani jej powie­dział, Aniu ty teraz potrze­bu­jesz opieki psycho­loga. Mogę ci pole­cić bardzo dobrą specja­listkę. Ona w tej chwili pracuje w Opolu. Dam ci do niej numer tele­fonu. Jeśli zdecy­du­jesz się, powo­łaj się na mnie. W normal­nej sytu­acji podał bym ci jakieś leki, ale kiedy jesteś w ciąży nie można ryzy­ko­wać. Zgłoś się jednak do tej psycho­log. Ania poże­gnała się i razem z Jolą wróciły do domu. Kiedy Jola poszła do swojego domu, Ania natych­miast zadzwo­niła pod numer tele­fonu który dostała od swojego psychia­try. Opowie­działa pokrótce o tym że nie może pora­dzić sobie z sytu­acją w jakiej się znala­zła i potrze­buje pomocy. Pani psycho­log powie­działa że może ją przy­jąć za dwa dni. Jeśli Ani to odpo­wiada, to uważa że są umówione. Kiedy spotkały się, Ania od razu poczuła sympa­tię do tej psycho­log. Po kilku minu­tach rozmowy, poczuła się tak jakby znały się od lat. Ania dziwiła się że tak łatwo i chęt­nie, bez żadnego przy­musu zwie­rza się obcej bądź co bądź osobie. Po dwóch godzi­nach pierw­sza sesja dobie­gła końca. Ania w dosko­na­łym humo­rze poże­gnała się i poje­chała do domu. Umówiły się za kolejne dwa dni. Ania czuła się bardzo dobrze, wyda­wało się że pozbyła się części ciężaru który od dawna ją przy­gnia­tał. Nie mogła już docze­kać się następ­nego spotka­nia. Wyglą­dało ono trochę ina­czej niż to pierw­sze. Pani psycho­log zaczęła teraz wypy­ty­wać Anię bardzo szcze­gó­łowo o niektóre wyda­rze­nia z jej prze­szło­ści pozor­nie niezwią­zane z tymi drama­tycz­nymi wyda­rze­niami, które spowo­do­wały że ona właśnie doprowa­dziły ją do tego gabi­netu. Podob­nie jednak jak poprzed­nio bardzo chęt­nie odpo­wia­dała na wszyst­kie stawiane jej pyta­nia. Po jakiejś godzi­nie, pani psycho­log powie­działa, teraz zrobimy sobie małą prze­rwę i napi­jemy się kawy. Mam też pyszne ciasto, które upie­kła moja mama. To nam ułatwi dalszą rozmowę. Wspól­nie zajęły się parze­niem kawy i kroje­niem ciasta. Kiedy ponow­nie zajęły swoje miej­sca, pani psycho­log zapro­po­no­wała, aby od tej chwili mówiły sobie po imie­niu. Powie­działa ja mam na imię Magda i będzie mi bardzo miło jak zgodzisz się na moją propo­zy­cję. Ania z rado­ścią zgodziła się, czuła że Magda wkrótce nie tylko będzie jej tera­peutką ale zosta­nie z pewno­ścią jej przy­ja­ciółką. Od tej chwili spoty­kały się co drugi dzień. Ania zwie­rzała się Magdzie ze wszyst­kiego co wyda­rzyło się w jej życiu. Opowia­dała też o swoich marze­niach, wiel­kiej miło­ści do Tomka i o tym że tym bardziej nie może zrozu­mieć dlaczego go zdra­dziła. Magda powie­działa że właśnie te sesje mają pomóc w odkry­ciu tego co tak naprawdę spowo­do­wało że Ania tak właśnie postą­piła. Na razie jednak najważ­niej­szą sprawą jest aby uspo­koić rozch­wianą emocjo­nal­nie psychikę Ani. Wyja­śnie­nie wszyst­kiego może potrwać bardzo długo. Tym jednak Ania nie ma się martwić, bo będą miały dużo czasu na odkry­cie przy­czyn tego co się wyda­rzyło. Te sesje tera­peu­tyczne bardzo dobrze wpły­wały na samo­po­czu­cie Ani. Powoli stawała się tą dawną Anią, dobrą, kocha­jącą żoną i przy­ja­zną ludziom osobą. Nie musiała już niczego udawać przed Tomkiem. Zaczęła się zacho­wy­wać natu­ral­nie, tak jak dawniej. W ich związku nie było już takiego dziw­nego i niezrozu­miałego napię­cia. Powró­ciła miłość ze zdwo­joną siłą. Reszta rodziny również odczuła te pozy­tywne zmiany. Nikt oczy­wi­ście nie znał praw­dzi­wych przy­czyn tego dziw­nego zacho­wa­nia się Ani w ostat­nich miesią­cach. Przy­pi­sy­wali to zabu­rze­niom hormo­nal­nym towa­rzy­szącym ciąży. Niezależ­nie od tego jakie to były przy­czyny, wszy­scy bardzo cieszyli się że wróciła dawna Ania z jej rado­ścią życia. Znowu często spędzali razem czas w swoich ulubio­nych fote­lach w najwięk­szym pokoju tego domu. Znowu rozma­wiali o różnych spra­wach, które spra­wiały im wiele przy­jem­no­ści. Stali się na powrót dawną kocha­jącą się rodziną. Rozma­wiano teraz głów­nie o spra­wach zwią­zanych z czeka­jącym Anię poro­dem. Chodziła ona do leka­rza. Zawsze towa­rzy­szył jej ktoś z rodziny. Ciąża prze­bie­gała bez jakich­kol­wiek zakłó­ceń. Ania zupeł­nie zapo­mniała o swoich proble­mach. Jednak kiedy do porodu zostały dwa miesiące, zadzwo­nił Mirek i poin­for­mo­wał że w przy­szłym tygo­dniu rozpo­czyna się proces Andrzeja. Ania znowu poczuła nieprzy­jemne dresz­cze prze­biegające jej ciało. Natych­miast udała się na spotka­nie z Magdą. Czuła że teraz znowu bardzo potrze­buje jej pomocy. Na szczę­ście zastała ją w gabi­ne­cie. Magdzie po godzin­nej rozmo­wie udało się uspo­koić Anię i prze­ko­nać, że będzie ją cały czas wspie­rać. Obie­cała też że będzie w kontak­cie z Mirkiem i codzien­nie prze­ka­zy­wać jej będzie jak toczy się proces. Wyda­nie wyroku spodzie­wane było za trzy tygo­dnie. To był bardzo trudny okres dla Ani. Magda robiła wszystko aby popra­wić psychikę Ani. Zosta­wie­nie jej w tej chwili bez facho­wej pomocy, mogło by się źle skoń­czyć nie tylko dla Ani ale również dla jej niena­ro­dzo­nego dziecka. Magda robiła wszystko, aby do tego nie dopu­ścić. Doszło do tego że zaczęła bywać w jej domu codzien­nie. Rodzi­nie wytłu­ma­czyła że na prośbę psychia­try który opie­ko­wał się Anią po śmierci jej mamy będzie teraz wspie­rać Anię. Powie­działa że ostat­nio Ania często myśli o swojej mamie i istnieje ryzyko wystą­pie­nia nieko­rzystnych zjawisk dla jej zdro­wia. Tomek i jego rodzice wcze­śniej nie wiedzieli nic o tym że Ania jest pod opieką psycho­loga, jednak po rozmo­wie z Magdą uznali że jest dobry pomysł. Zapro­po­no­wali nawet że jeśli zajdzie taka potrzeba to może ona zamiesz­kać z nimi. Magda po namy­śle odpo­wie­działa że spró­buje tak zorga­ni­zo­wać sobie pracę aby było to możliwe. Od tej chwili często noco­wała w domu u Ani. W ciągu dnia tak zapla­no­wały sobie z Jolą pracę, żeby Ania ani na chwilę nie była sama. Oczy­wi­ście Jola nie wiedziała nic więcej ponad to co konieczne. Była prze­ko­nana że zdener­wo­wa­nie Ani spowo­do­wane jest żalem po stra­cie matki.

Czeka­nie na wyrok był dla Ani praw­dziwą katorgą. Kiedy wresz­cie zapadł, Mirek popro­sił Anię i Magdę o spotka­nie. Poin­for­mo­wał je że Andrzej został skazany na czter­na­ście lat więzie­nia bez prawa do ubie­ga­nia się o przed­ter­mi­nowe zwol­nie­nie. Proku­ra­tor nie będzie apelo­wać, więc niedługo nastąpi upra­wo­moc­nie­nie się wyroku. Przez cały czas pobytu Andrzeja w więzie­niu Ania nie musi się niczego obawiać. Ania rozpła­kała się i nie mogła tego opano­wać. Tym razem jednak był to płacz ze szczę­ścia. Pierw­szy raz od wielu miesięcy poczuła się bezpieczna. Jej rodzina nie była zagro­żona. Mogła znowu z ufno­ścią zaczęła spoglą­dać w przy­szłość. Nie wiedziała jednak że zagro­że­nie ze strony Andrzeja na­dal istnieje. Mirek nie powie­dział jej wszyst­kiego. Andrzej oświad­czył mu mu bowiem, że w tej chwili nie ma dostępu do kaset, ale po wyjściu z więzie­nia zgłosi się do Ani. Mirek posta­no­wił że powie o tym Ani dopiero za kilka­na­ście lat. Nie chciał aby taka wiado­mość zburzyła szczę­ście jej rodziny. Ona już ponio­sła straszną karę za swój błąd, więc niech się cieszy swoim szczę­ściem tak długo jak to tylko będzie możliwe. Na złe wiado­mo­ści zawsze będzie czas.

 

ROZDZIAŁ VI

 

Po miesiącu od tych wyda­rzeń Ania urodziła córeczkę. Wszy­scy dosłow­nie osza­leli ze szczę­ścia. Każdy chciał być jak najbli­żej Kasi, bo takie otrzy­mała imię i chcieli się nią opie­ko­wać. Na szczę­ście Joli udało się zapa­no­wać nad tymi emocjami. Spokoj­nie wytłu­ma­czyła że teraz najważ­niej­sze jest aby Kasią jak najdłu­żej opie­ko­wała się Ania. Oczy­wi­ście zarówno Tomek jak i jego rodzice powinni też mieć w tym udział ale nie wszy­scy naraz. Muszę doga­dać się w tym wzglę­dzie. Począt­kowo było z tym trochę zamie­sza­nia, ale z biegiem czasu wszystko zaczęło bardzo dobrze funk­cjo­no­wać. Mała Kasia miała chyba najlep­szą opiekę na świe­cie. Jej naro­dziny jesz­cze bardziej scemen­to­wały całą rodzinę. Wszystko ukła­dało się jak najle­piej. Firma również funk­cjo­no­wała bardzo dobrze. Ania od dawna nie była tak szczę­śliwa. Miała wszystko o czym więk­szość kobiet mogła tylko poma­rzyć. Całą sobą czuła miłość jaką otoczona była ze strony Tomka i jego rodziny. Zupeł­nie zapo­mniała o prze­ży­ciach z prze­szło­ści. Tera­pia którą konty­nu­owała przy­no­siła dosko­nałe wyniki. Ania prze­stała zadrę­czać się tym co było w prze­szło­ści. Czasami tylko męczyły ją nieprzy­jemne sny. Wracały w nich sceny z gwał­tów których kiedyś doświad­czyła. Dozna­wała też okrop­nych wyrzu­tów sumie­nia. Budziła się się wtedy z krzy­kiem i gwał­tow­nie siadała na łóżku, ale wtedy zawsze Tomek potra­fił ją uspo­koić. Tulił ją do siebie, mówił że jest przy nim bezpieczna i że bardzo ją kocha. Ania rzeczy­wi­ście uspa­ka­jała się i ponow­nie zasy­piała. Po takich kosz­marach Ania natych­miast prosiła Magdę o pomoc. Umie­jętna prowa­dzona przez nią tera­pia powo­do­wała że te przy­kre prze­ży­cia ustę­po­wały i Ania znowu zapo­mi­nała o wszyst­kim. Niestety te złe wspo­mnie­nia po jakimś czasie zawsze wracały. Magda obawiała się żeby nie miało to nega­tywnego wpływu na psychikę Ani. Skon­tak­to­wała się z jej psychia­trą, który stwier­dził że do czasu kiedy Ania nie uwolni się od groźby szan­tażu wszystko jest możliwe. Na razie Magda ma być ciągle blisko Ani i czuwać nad nią. W razie gdyby te kosz­mary nasi­liły się, zasta­nowi się nad lecze­niem farma­ko­lo­gicz­nym. Ponie­waż Magda nale­żała do grona bliskich przy­ja­ciół Ani, mogła cały czas ją obser­wo­wać i w razie koniecz­no­ści natych­miast reago­wać. To że w życiu Ani poja­wiły się Jola i Magda nie ozna­czało że jej stosunki z Izą uległy rozluź­nie­niu. Prze­ciwnie, Iza była częstym gościem w domu Ani i Tomka. Łączyły ich też silne więzy zwią­zane z prowa­dze­niem firmy. Iza odpo­wia­dała za poli­tykę kadrową, więc często Ania, Tomek i jego rodzice wspól­nie uzgad­niali pewne decy­zje. Teraz wszy­scy dawni i nowi przy­ja­ciele tworzyli jedną wspa­niałą rodzinę. W dodatku była to rodzina prawie idealna, nie było tam kłótni a każdy z jej człon­ków mógł liczyć zawsze na pomoc i wspar­cie pozo­sta­łych. Ania z Tomkiem i jego rodzi­cami podjęli decy­zję że Kasia powinna mieć zapew­nioną stałą opiekę nie tylko od najbliż­szych ale również opiekę profe­sjo­nalną. Zapy­tali więc Jolę czy nie podjęła by się takiej opieki na stałe. Jola po zapo­zna­niu się z zakre­sem swoich przy­szłych obowiąz­ków zgodziła się. Pozo­stała jesz­cze sprawa miesz­ka­nia. Na razie miała zamiesz­kać w ich domu w jednym z pokoi. Tata Tomka wpadł na pomysł aby rozbu­do­wać ten dom. Poza tym zapla­no­wał wybu­do­wa­nie na ich działce drugiego domu, z kilkoma pomiesz­cze­niami, które można by wykorzy­stać jako miesz­ka­nia dla perso­nelu zajmu­ją­cego się różnymi spra­wami w rodzi­nie Ani i Tomka. Kiedy wszy­scy zaak­cep­to­wali ten pomysł, tata Tomka od razu zajął się obmy­śla­niem szcze­gó­łów. Po roku od tej rozmowy, projekty rozbu­dowy dotych­czasowego domu i budowy nowego zostały zatwier­dzone. Najpierw zajęto się budową nowego domu. Po jego ukoń­cze­niu wszy­scy prze­nie­śli się tam na czas rozbu­dowy ich starego domu. Po około trzech latach wszystko było gotowe. Ania z rodziną zamiesz­kali w rozbu­do­wa­nym domu. W nowym domu zamiesz­kała Jola i ogrod­nik zatrud­niony do dbania o zieleń wokół ich rezy­den­cji bo tak można było nazwać ten nowo prze­bu­dowany. Teraz skła­dał się on z kilku­na­stu pokoi i przy­po­mi­nał mały pała­cyk. Dochody z ciągle rozwi­ja­ją­cej się świet­nie firmy pozwo­liły bez prze­szkód na pokry­cie wszyst­kich wydat­ków zwią­zanych z tymi budo­wami. Kiedy Kasia skoń­czyła pięć lat a jej rodzice naresz­cie mieli trochę wolnego czasu, posta­no­wili więc aby najbliż­sze waka­cje spędzić w Tura­wie. Ania z Tomkiem mieli tam bardzo wygodny jacht, ale przez ostat­nie lata nie mieli okazji korzy­stać z niego więcej niż kilka dni w roku. Teraz naresz­cie mogli pozwo­lić sobie na dłuż­szy wypo­czy­nek. Cały miesiąc dosko­nale wypo­częli spędza­jąc wraz z ich córką całe dnie na wodzie lub na wędrów­kach po okolicz­nych lasach. Następne waka­cje posta­no­wili jednak spędzić gdzieś w ciepłych krajach. To jednak uzależ­niali od tego czy na takie waka­cje będą mogli zabrać Kasię. To spokojne życie jakie wiodła Ania ze swoją rodziną uspo­koiły ją zupeł­nie. Teraz z całych sił starała się aby jej miłość do Tomka płonęła z całą mocą. Te jej stara­nia zauwa­żył nie tylko Tomek ale i wszy­scy domow­nicy. Ania zupeł­nie zapo­mniała o prze­szło­ści. Czasami tylko na krótką chwilę powra­cały ogromne wyrzuty sumie­nia. Wtedy natych­miast robiła coś dobrego dla swoich bliskich i wszystko wracało do normy. Duża w tym była zasługa Magdy, która dosko­nale wyczu­wała nastroje Ani i potra­fiła w porę zare­ago­wać. Wszy­scy w tej rodzi­nie żyli jak w bajce. Wyda­wało się to niepraw­do­po­dobne, ale to działo się naprawdę. Mała Kasia też spra­wiała wszyst­kim wiele rado­ści. Była śliczną i bardzo mądrą dziew­czynką. Wszystko wska­zy­wało na to że wyro­śnie na bardzo dobrego czło­wieka. Następne lata wspól­nego życia były jednym pasmem sukce­sów. Firma rozwi­jała się w niepraw­do­po­dob­nym tempie a jeśli chodziło o rodzinę to nie można było wyobra­zić sobie lepszego życia. Wszy­scy bardzo dbali o siebie i wszy­scy mieli świado­mość że zawsze mogą na siebie liczyć w każdej sytu­acji. Tak było do czasu kiedy Kasia skoń­czyła dzie­sięć lat. Wtedy doszło w tej rodzi­nie znowu do niewy­obra­żal­nej trage­dii. Utrzy­ma­nie firmy na wyso­kim pozio­mie wyma­gało od wszyst­kich pracow­ni­ków pełnego zaan­ga­żo­wa­nia. Wyma­gało również częstych kontak­tów z licz­nymi kontra­hen­tami a to łączyło się z wyjaz­dami. Tym często zajmo­wali się rodzice Tomka. Pewnej nocy, kiedy wracali ze spotka­nia służ­bo­wego w Niem­czech, tuż przed Wrocła­wiem auto­strada którą jechali, niespo­dzie­wa­nie pokryła się gęstą mgłą.

Kierowcy byli zupeł­nie zasko­czeni tą sytu­acją Nagle wszy­scy zaczęli gwał­tow­nie hamo­wać. Widocz­ność spadła prak­tycz­nie do zera i wtedy doszło do trage­dii. Samo­chody jeden po drugim zaczęły wpadać na siebie. Kata­strofy nie dało się unik­nąć. Okazało się że w karam­bolu uczest­ni­czyły dzie­siątki samo­cho­dów. Pano­wał ogromny chaos. W gęstej mgle nic nie było widać. Słychać było krzyki rannych ludzi i ciągły huk wpada­ją­cych na siebie samo­cho­dów. Po jakimś czasie mgła zaczęła opadać. Ukazał się prze­ra­ża­jący widok. Wiele samo­cho­dów utwo­rzyło jakąś nieokre­śloną bryłę złożoną z pogię­tego metalu. Nie przy­po­mi­nało to niczego co można byłoby rozpo­znać. Wkoło rozle­gały się coraz głośniej­sze krzyki rannych i uwię­zio­nych w swych samo­cho­dach ludzi. Po chwili mgła zupeł­nie znik­nęła. Do krzy­ków i woła­nia o pomoc dołą­czyły prze­raź­liwe dźwięki zbli­ża­ją­cych się kare­tek pogo­to­wia ratun­kowego. One jednak nie prze­ra­żały, one zwia­sto­wały przy­by­cie pomocy. Ruszyła akcja ratun­kowa. Niestety wielu ludziom nie można było już pomóc. Ranni zostali prze­trans­por­to­wani do okolicz­nych szpi­tali a zwłoki tych którzy nie prze­żyli prze­wie­ziono do kost­nicy miej­skiej we Wrocła­wiu. Tam czekać będą na iden­ty­fi­ka­cję. Nad ranem coś zbudziło Anię i Tomka. Oboje poczuli dziwny niepo­kój. Nie mogli już zasnąć, wobec tego wstali i zajęli się przy­go­to­wa­niem śnia­da­nia. Przy­szła Jola, ona również czuła się jakoś dziw­nie. Ten ich specy­ficzny nastrój wpły­nął też na Kasię, która nie bardzo miała ochotę aby pójść do szkoły. Wresz­cie po długich namo­wach udało się ją prze­ko­nać i Jola odpro­wa­dziła Kasię do szkoły. Ania z Tomkiem poje­chali do firmy. Około godziny dzie­wią­tej pracow­nicy biurowi spoży­wali śnia­da­nie w pomiesz­cze­niu socjal­nym w którym był również tele­wi­zor. W pewnej chwili wszy­scy zoba­czyli rela­cję z kata­strofy na auto­stra­dzie pod Wrocła­wiem. Nagle Ania i Tomek poczuli jakieś ukłu­cie w pier­siach. Natych­miast pobie­gli do gabi­netu Tomka. Spoj­rzeli po sobie i wiedzieli że myślą o tym samym. Tomek i Ania natych­miast zaczęli dzwo­nić się do rodzi­ców, niestety ich tele­fony milczały. To ich zmro­ziło. Wiedzieli że rodzice mieli dzisiaj wracać ze spotka­nia w Niem­czech. Było bardzo praw­do­po­dobne że mogli uczest­ni­czyć w tej kata­stro­fie. Pełni niepo­koju popro­sili sekre­tarkę aby spróbo­wała się dowie­dzieć czegoś więcej. W tej samej chwili zadzwo­nił tele­fon Tomka. Dzwo­niono z poli­cji. Poli­cjant poin­for­mo­wał Tomka że w tym wypadku jest wiele ofiar śmier­tel­nych. Przy dwojgu znale­ziono doku­menty i infor­ma­cje pozwa­la­jące przy­pusz­czać że mogły mieć jakiś zwią­zek z ich firmą. Tomek zapy­tał o nazwi­sko. Kiedy otrzy­mał infor­ma­cję, zbladł i osuną się na ziemię. Sekre­tarka zajęła się jego rato­wa­niem. Ania chwy­ciła tele­fon. Wysłu­chało infor­ma­cji. Była pewna że ofia­rami mogą być ich rodzice. Poli­cjant popro­sił żeby, jeśli to możliwe przy­je­chali do kost­nicy w celu ziden­ty­fi­ko­wa­nia zwłok. Dotych­czas Ania wszystko znosiła dziel­nie. Teraz jednak też zrobiło jej się słabo i cała trzę­sąc się, wybuch­nęła płaczem. W tym momen­cie wszedł do gabi­netu lekarz wezwany wcze­śniej przez sekre­tarkę i zajął się Anią i Tomkiem. Po poda­niu im silnych środ­ków uspo­ka­ja­ją­cych doprowa­dził ich do jakiego takiego stanu tak, że mogli w miarę normal­nie funk­cjo­no­wać. Po kilku­na­stu minu­tach Ania Tomek i Iza służ­bo­wym samo­cho­dem poje­chali do Wrocła­wia. Kiedy doje­chali do miej­skiej kost­nicy, na spotka­nie wyszedł im lekarz i kilku poli­cjantów. Opowie­dzieli pokrótce jak doszło do tego wypadku i zapy­tali czy są gotowi aby rozpo­znać ofiary. Ania, Tomek i Iza z najwyż­szym trudem starali się opano­wać i po chwili weszli do kost­nicy. W kosz­marnej scene­rii na stołach sekcyj­nych przy­kryte prze­ście­ra­dłami leżały zwłoki dwóch osób. Powoli pode­szli bliżej. Lekarz odsło­nił głowę pierw­szej ofiary. Wszy­scy bez najmniej­szych wątpli­wo­ści rozpo­znali ofiarę. Był to tata Tomka. Drugą ofiarą była mama Tomka. To było dla wszyst­kich bardzo bole­sne. Widok ciał ukocha­nych osób i świado­mość że oni już nie żyją był tak silny, że spowo­do­wał natych­miastową utratę przy­tom­no­ści Tomka i Ani. Natych­miast zajął się nimi lekarz. Kiedy odzy­skali świado­mość, wypro­wa­dzono ich na zewnątrz i posa­dzono na ławce. Jeden z poli­cjantów zapy­tał czy są gotowi udać się z nimi na komi­sa­riat w celu oficjal­nego potwier­dze­nia tożsa­mo­ści, czy może chcą przy­je­chać jutro. Po chwili zasta­nowienia się, Ania z Tomkiem powie­dzieli że pojadą od razu. Chcą mieć te przy­kre sprawy już poza sobą. W tym samym dniu zała­twiono jesz­cze wszyst­kie sprawy zwią­zane z prze­wo­zem zwłok do miej­sca ich ostat­niego zamiesz­ka­nia. Później wszy­scy wrócili do domu. W drodze powrot­nej nikt nie powie­dział ani słowa. Wszy­scy byli zszo­ko­wani tym co się wyda­rzyło. Jesz­cze nie w pełni zdawali sobie sprawę z tego co się stało. Ania z Tomkiem poje­chali do swojego domu a Iza poje­chała do firmy. Kiedy Ania z Tomkiem prze­kro­czyli próg domu, nagle skry­wane z najwięk­szym trudem emocje uwol­niły się. Przy­tu­lili się do siebie i zaczęli głośno płakać. Nie zauwa­żyli nawet że w pokoju jest ich córeczka Kasia i Jola. Obydwie przy­pusz­czały co się stało, ale ciągle miały nadzieję że to jakaś pomyłka. Niestety po tam co widziały, nie miały już wątpli­wo­ści. Pode­szły do Ani i Tomka. Przy­tu­liły się do nich i też rozpła­kały się. Po chwili wszy­scy prze­nie­śli się na sofę. Jola zapro­po­no­wała że zapa­rzy wszyst­kim melisy na uspo­ko­je­nie. Po chwili pili już napój przy­go­to­wany przez Jolę. Po godzi­nie dołą­czyły do nich Iza i zawia­do­miona przez nią Magda. Umie­jęt­nie prowa­dzona przez nią rozmowa przy­nio­sła wszyst­kim ulgę. Te straszne prze­ży­cia tak wyczer­pały Anię, Tomka i ich córeczkę Kasię, że kiedy stało się to bardzo widoczne, Magda zapro­po­no­wała im aby spróbo­wali poło­żyć się i prze­spać te tak bole­sne dla nich chwile. Po jakimś czasie Ania, Tomek i Kasia zasnęli przy­tu­leni do siebie na łóżku w sypialni. Magda, Iza i Jola posta­no­wiły że będą czuwać w fote­lach do rana. Następ­nego dnia przed połu­dniem Ania, Tomek i Kasia wstali. Czekało już na nich śnia­da­nie. Mimo wyraź­nie malu­ją­cego się na ich twarzach bólu, ich psychika zdawała się być w lepszym stanie niż poprzed­niego dnia. Iza posta­no­wiła poru­szyć sprawę pogrzebu. Obydwie z Magdą obawiały się reak­cji Ani i Tomka. Na szczę­ście oboje byli już w stanie w miarę normal­nie o tym rozma­wiać. Przy­jęli do wiado­mo­ści że już nic nie jest w stanie zmie­nić istnie­ją­cego stanu rzeczy. Teraz muszą zająć się pochów­kiem ukocha­nych rodzi­ców. Bólu w ich sercach nic w tej chwili nie będzie w stanie ukoić. Iza i Magdą zapro­po­no­wały że one zajmą się teraz wszyst­kimi spra­wami, ale Tomek powie­dział że to należy do jego obowiąz­ków i on się tym zajmie. Oczy­wi­ście będzie wdzięczny za każdą udzie­loną mu pomoc. W firmie dla wszyst­kich pracow­ni­ków to co się wyda­rzyło też było ogrom­nym szokiem. Nie mogli zrozu­mieć tej bezsensow­nej śmierci. Znali swoich praco­daw­ców od zawsze. Lubili ich i szano­wali. Nie wyobra­żali sobie że już ni­gdy więcej nie zoba­czą ich w pracy. Niestety życie spra­wia czasami przy­kre niespo­dzianki i z tym niestety trzeba się pogo­dzić. Następne dni zarówno dla rodziny zmar­łych jak i dla pracow­ni­ków upły­wały na przy­go­to­wa­niach do pogrzebu. Ciała zmar­łych miały być złożone do wspól­nego grobu na miej­sco­wym cmen­tarzu. Pogrzeb odbył się w sobotę. Na tę smutną uroczy­stość przy­byli wszy­scy pracow­nicy z firmy i chyba wszy­scy miesz­kańcy tej miej­sco­wo­ści. Przy­było również wielu przed­stawicieli różnych różnych orga­ni­za­cji poli­tycz­nych i społecz­nych. Wygło­szono wiele mów poże­gnal­nych. Wszy­scy uczest­nicy tej smut­nej uroczy­sto­ści byli bardzo wzru­szeni. W firmie przy­go­to­wano skromny poczę­stu­nek dla wszyst­kich pracow­ni­ków. Serdecz­nie wspo­mi­nano swoich praco­daw­ców. Nikt nie mógł pogo­dzić się z ich śmier­cią. Niestety jest ona częścią naszego życia i chociaż nie możemy zrozu­mieć tego bezsensu, musimy się z tym pogo­dzić. Ania z Tomkiem przez wiele tygo­dni bardzo prze­ży­wali śmierć rodzi­ców. Niestety życie rządzi się swoistymi prawami, więc oni również musieli przy­jąć do wiado­mo­ści to że rodzi­ców już nie ma i nic tego nie zmieni. Trzeba się z tym pogo­dzić i żyć dalej. Ból po tej stra­cie starali się zagłu­szyć okazy­wa­niem sobie miło­ści. Poświę­cali też więcej czasu swojej córeczce. Starali się aby mogła korzy­stać z jak najszer­szych możli­wo­ści zdoby­wa­nia wiedzy. Uczęsz­czała do szkoły muzycz­nej, grała w tenisa, uczyła się języ­ków obcych. Nie zapo­mi­nali jednak o jej potrze­bach jako dziecka. Nie ogra­ni­czali jej kontak­tów z rówie­śni­kami. W domu uczyli ją okazy­wa­nia empa­tii innym ludziom. Swoim przy­kładem poka­zy­wali jej jak należy odno­sić się do innych ludzi. Uczyli ją również miło­ści do zwie­rząt. Kasia chło­nęła z ochotą wszystko co prze­ka­zy­wali jej rodzice i nauczy­ciele. Wyra­stała na dobrego i wraż­li­wego czło­wieka. Na waka­cje Kasia jeździła albo z nimi na jeziora czy zagra­nicę lub ze swoimi rówie­śni­kami na różne obozy. Ania zdała sobie sprawę jaki stra­szy błąd popeł­niła w prze­szło­ści. Zrozu­miała jak ważna jest rodzina. Posta­no­wiła sobie że zrobi wszystko aby wszy­scy jej człon­ko­wie byli bardzo szczę­śliwi. Miała nadzieję że nikt i nic i nikt ni­gdy w tym jej nie prze­szko­dzi. Po kilku miesią­cach rozpacz po stra­cie najbliż­szych im osób zamie­niła się w żal i smutek. To pozwo­liło im w miarę normal­nie żyć. Nie znaczy to że zapo­mnieli o rodzi­cach, wręcz prze­ciwnie. Każdą swoją decy­zje podej­mo­wali po zada­niu sobie w duchu pyta­nia, jak w danej sytu­acji postą­pili by ich rodzice. To poma­gało im w miarę normal­nie funk­cjo­no­wać, jedno­cze­śnie zacie­śniały się ich wzajemne więzi. Ania i Tomek zdali sobie sprawę z tego jak ważne są w rodzi­nie wzajemne rela­cje i jaką rolę odgrywa tutaj miłość, wzajemne zrozu­mienie i szacu­nek do drugiej osoby. Tego starali się nauczyć Kasię, ich ukochaną córeczkę. Można powie­dzieć że to im się udało. Kasia w lot zrozu­miała inten­cję rodzi­ców i starała się je reali­zo­wać w życiu. W rodzi­nie Nowa­ków wszystko ukła­dało się wspa­niale. Niestety do czasu.

Był rok 2001, kiedy pewnego dnia do Ani zadzwo­nił Mirek. Wiado­mość jaką jej prze­ka­zał o mało nie zwaliła jej z nóg. Powie­dział że skon­tak­to­wał się z nim Andrzej. Jutro wycho­dzi z więzie­nia i chce się z nią skon­tak­to­wać. Ania wpadła w panikę. Najgor­sze kosz­mary z prze­szło­ści znowu powró­ciły. Ania krzy­czała do słuchawki że to niemoż­liwe i żeby Mirek coś zrobił. Ona nie może jesz­cze raz prze­cho­dzić przez to wszystko co przy­da­rzyło jej się przed laty. Mirkowi dopiero po dłuż­szej chwili udało się uspo­koić Anię na tyle aby rozmowa z nią była możliwa. Powie­dział jej co chciał Andrzej. Stwier­dził miano­wi­cie, że nie chce skrzyw­dzić Ani. Odsie­dział swoje i teraz chce już tylko osta­tecz­nie zamknąć ten rozdział. Ma zamiar na stałe wyje­chać z Polski. Przed wyjaz­dem musi jednak poroz­ma­wiać z Anią. Powie­dział że jutro wycho­dzi z więzie­nia i zadzwoni do niej do pracy w godzi­nach rannych. Dodał jesz­cze że ma nadzieję że Ania będzie dostępna pod tele­fonem. Nie chce prze­cież, żeby on osobi­ście poja­wił się w jej biurze. Niestety brzmiało to jak groźba. Mirek nic nie mógł na to pora­dzić. Dora­dził tylko Ani aby wysłu­chała tego, co Andrzej ma jej do powo­dze­nia. Wyra­ził nadzieję że może rzeczy­wi­ście Andrzej coś w tym więzie­niu zrozu­miał i zrezy­gnuje z szan­tażu. Po skoń­czonej rozmo­wie Ania była tak rozbita że natych­miast poje­chała do domu. Musiała to wszystko prze­my­śleć. Nie mogła jednak znaleźć sobie miej­sca. Czuła podświa­do­mie że w najbliż­szej przy­szło­ści wyda­rzy się coś złego. Wiedziała również że nie może w żaden sposób zapo­biec nadcho­dzą­cym wyda­rze­niom. Jedyne co mogła teraz zrobić to posta­rać się uspo­koić. Nikt z jej najbliż­szych nie mógł niczego zauwa­żyć. W środku jednak cała dygo­tała. Na szczę­ście Tomek i Kasia, którzy zauwa­żyli coś niepo­ko­ją­cego w jej zacho­wa­niu dali się prze­ko­nać że boli ją głowa i w związku z tym nie czuje się najle­piej. Tomek pora­dził jej nawet aby poło­żyła się wcze­śniej spać. Ania stwier­dziła że tak będzie najle­piej. Kiedy Tomek przy­niósł jej herbatę z mali­nami do łóżka, udawała że śpi. Tomek posta­no­wił że lepiej będzie jak Ania będzie spać sama. Nie chciał jej prze­szka­dzać i poszedł spać do innego pokoju. Ania ucie­szyła się z tego. Wiedziała że gdyby został na pewno zorien­to­wałby się że dzieje się z nią coś niedo­brego. Rano mimo nieprze­spa­nej nocy starała się z całych sił, aby wyglą­dać na wypo­czętą. Te wysiłki przy­nio­sły spodzie­wany efekt. Tomek i Kasia niczego nie zauwa­żyli. W pracy Ania z niepo­ko­jem czekała na tele­fon od Andrzeja. Nie ruszała się ze swojego gabi­netu. Po godzi­nie dzie­sią­tej usły­szała w słuchawce, cześć maleńka, cieszysz się że wysze­dłem z więzie­nia? Kiedy nie usły­szał potwier­dze­nia, powie­dział. Posłu­chaj mnie dokład­nie. Znasz mnie na tyle dobrze aby wiedzieć że mnie nie można się sprze­ciwiać. Jeśli tak zrobisz, to będzie dla ciebie tylko gorzej. Zrozu­miałaś? Kiedy Ania zduszo­nym głosem potwier­dziła, Andrzej roze­śmiał się i powie­dział. No, tak to rozu­miem. Teraz posłu­chaj mnie uważ­nie. Za kilka dni wyjeż­dżam na stałe za granicę. Ty musisz mi w tym pomóc. To będzie ostatni raz kiedy o mnie usły­szysz. Jeśli zrobisz to co ci każę, oddam ci wszyst­kie kopie, rozu­miesz? Tak odpo­wie­działa. Czego chcesz? Po pierw­sze, powie­dział Andrzej dasz mi za te taśmy trzy­sta tysięcy marek. Ania jęknęła i chciała powie­dzieć że nie ma tyle pienię­dzy, ale Andrzej ją uprze­dził. Nie waż się zaprze­czać. Wiem na ile cię stać, więc nie wkurzaj mnie. Masz na to dwa dni. Wypła­cisz ze swojego konta dewi­zo­wego a jakby nie było tyle w kasie, kupisz u cink­cia­rzy. Zresztą nie obcho­dzi mnie jak to zrobisz. Za dwa dni masz mieć całą kwotę. Przyjdę ją osobi­ście odebrać do Twojego domu poju­trze o godzi­nie jede­na­stej. Masz być w swojej najsek­sow­niej­szej bieliź­nie jaką masz. Ania znowu chciała coś powie­dzieć, jednak Andrzej nie pozwo­lił jej na to. Posłu­chaj powie­dział, ty chyba zapo­mniałaś że jesteś całko­wi­cie uzależ­niona od mojego widzi misie. W Twoim inte­re­sie leży aby zaspo­koić wszyst­kie moje zachcianki. W prze­ciwnym razie wiesz co się stanie. Jeśli bardzo się posta­rasz, wyjadę i ni­gdy już o mnie nie usły­szysz, więc posta­raj się. Do zoba­cze­nia poju­trze powie­dział i połącze­nie zostało prze­rwane.

Ania była bliska zemdle­nia po tym co usły­szała. Nie mogła uwie­rzyć w to co się dzieje. Nie mogła nic zrobić. Chcąc rato­wać swoją rodzinę, musiała zgodzić się na to co ten zwyrod­nia­lec zażą­dał. Opano­wała się ogrom­nym wysił­kiem woli. Powie­działa sekre­tarce że wyjeż­dża do Opola. Dzisiaj już nie wróci. Jutro też jej nie będzie. Wsia­dła do samo­chodu i wyje­chała z firmy. Po kilku kilo­me­trach skrę­ciła na mały leśny parking. Zgasiła silnik i rozpła­kała się. Płakała tak głośno jak ni­gdy dotąd. Biła głową i rękoma o kierow­nicę. Krzy­czała że niena­wi­dzi całego świata a przed wszyst­kim siebie. Czuła swoją bezsil­ność i niemoż­ność zrobie­nia cokol­wiek, aby zmie­nić tę sytu­ację w jakiej się znaj­do­wała. Krzy­czała, płakała i wyła chyba przez godzinę. Kiedy nie mogła już krzy­czeć a w jej oczach nie było już łez, powoli zaczęła się uspo­ka­jać. Prze­myślała wszystko jesz­cze raz. Doszła do wnio­sku że nie ma innego wyjścia. Musi speł­nić chore zachcianki Andrzeja. Czuła do siebie obrzy­dze­nie, nie mogła sobie wyba­czyć tej chwili zapo­mnie­nia sprzed lat. Teraz płaci za to ogromną cenę. Wiele razy myślała o samo­bój­stwie. Na szczę­ście miłość Tomka i urodziny Kasi, uchro­niły ją przed tym krokiem. Teraz też teraz myślała o nich. To i prze­ko­nanie że jutrzej­sze spotka­nie z Andrze­jem będzie ostat­nim w jej życiu odga­niały od niej te złe myśli. Miała nadzieję na osta­teczne poże­gna­nie się z prze­szło­ścią i pozby­cie się kosz­marów które ostat­nio coraz częściej ją nawie­dzały. Kiedy doszła już do siebie poje­chała do banku po pienią­dze. Okazało się że bank może zreali­zo­wać wypłatę dopiero jutro rano. Ania umówiła się na godzinę dzie­wiątą i trochę spokoj­niejsza wróciła do domu. Teraz musiała wymy­ślić sposób jak ma jutro pozbyć się z domu wszyst­kich jego domow­ni­ków. Pomy­ślała że dobrym sposo­bem będzie wysła­nie Joli i ogrod­nika na zakupy do Wrocła­wia. Kasia ma jutro zaję­cia do godziny szes­na­stej, więc przez te kilka godzin nikogo w domu nie będzie. Uspo­ko­jona popro­siła ogrod­nika i Jolę aby jutro poje­chali do Wrocła­wia po jakieś egzo­tyczne rośliny a Jola miała kupić mięso z dziczy­zny. Na pyta­jące spoj­rze­nie Joli odpo­wie­działa że spodzie­wają się gości i chciała przy­jąć ich jakąś specjalną potrawą. Jola zapy­tała tylko o której mają wyje­chać. Ania odpo­wie­działa że o dzie­sią­tej będzie w sam raz. Rano poje­chała do banku. Z wypłatą nie było proble­mów. Dostała całą kwotę. W domu była po godzi­nie dzie­sią­tej. Zgod­nie z jej planem, nikogo w domu już nie było. Ania ze zdener­wo­wa­nia była cała spocona. Wzięła więc prysz­nic i zgod­nie z życze­niem Andrzeja włożyła na siebie seksowną bieli­znę. Kiedy spoj­rzała do lustra, nagle poczuła jakiś dreszcz. Coś jakby podnie­ce­nie zaczęło ogar­niać jej ciało. Najpierw bardzo się tego prze­stra­szyła, ale w miarą upływu czasu niena­wiść do Andrzeja zaczęła prze­kształ­cać się w pożą­da­nie. Nie mogła tego zrozu­mieć. Prze­cież ten czło­wiek zrobił jej tyle złego. Przez wszyst­kie lata które minęły od tamtych wyda­rzeń niena­wi­dziła go z całego serca. Myślała tylko o tym jak się zemścić. Teraz nagle pragnęła kochać się z nim. Tego nie rozu­miała. Im bardziej chciała to odczu­cie odsu­nąć od siebie, powra­cało ono ze zdwo­joną siłą. Jej ciało zaczęło drżeć. Nie mogła docze­kać się kiedy zoba­czy Andrzeja. Punk­tu­al­nie o jede­na­stej odezwał się dzwo­nek u drzwi wejścio­wych. Oczy Ani pokryły się mgłą. Cała drżała z podnie­ce­nia. Nie mogła tego opano­wać. Na słab­ną­cych z pożą­da­nia nogach pode­szła do drzwi i otwo­rzyła je. Andrzej ze swoim czaru­ją­cym uśmie­chem wszedł do domu. Natych­miast zauwa­żył że Ania jest niepraw­do­po­dob­nie podnie­cona. Jej oczy błysz­czały a ciało drżało. Ania pode­szło do niego i nic nie mówiąc, wpiła się swoimi wargami w jego usta. Zdumiało to Andrzeja. Takiego przy­ję­cia nie spodzie­wał się. Był przy­go­to­wany raczej na chłodne przy­ję­cie z jej strony. Kiedy jednak Ania zaczęła ścią­gać mu spodnie, prze­stał zasta­na­wiać się nad jej niecodzien­nym zacho­wa­niem. Poddał się całko­wi­cie jej piesz­czo­tom. Kiedy jego penis znik­nął w ustach Ani, aż jęknął z rozko­szy. Ana pocią­gnęła go na kanapę i błyska­wicz­nie zdarła z siebie wszystko. Dyszała z pożą­da­nia. Andrzej natych­miast wszedł w nią z całą siłą. Po chwili ich ciała w zgod­nym rytmie dążyły do zaspo­ko­je­nia. Kiedy po chwili to nastą­piło, z ust Ani wyrwał się głośny krzyk towa­rzy­szący niesa­mo­witemu orga­zmowi jakiego właśnie doznała. Andrzej przez długie lata nie miał żadnej kobiety. Teraz, mimo że nastą­pił wytrysk, jego ciało doma­gało się więcej i więcej a penis był cały czas w pełnej goto­wo­ści do dalszych igra­szek. Kiedy ponow­nie zanu­rzył go w jej wagi­nie, nagle w pokoju rozległ się krzyk. Mamo co ty robisz? Oboje zerwali się na równe nogi. Obok nich stała Kasia. Na jej twarzy malo­wało się zasko­czenie, niedo­wie­rza­nie i strach. Była blada i powta­rzała tylko,

- mamo co ty zrobi­łaś?

Ania stała spara­li­żo­wana stra­chem bez możli­wo­ści wyko­na­nia jakie­go­kol­wiek ruchu. Patrzyła na swoją córkę i nie mogła zrozu­mieć co ona tu robi. Miało prze­cież jej nie być. Nagle dotarła do niej groza całej sytu­acji. Zanim zdążyła cokol­wiek powie­dzieć w Andrzeju obudził się demon który w nim siedział od zawsze i którego tak bardzo Ania się bała. Andrzej uśmiech­nął się i podcho­dząc zupeł­nie nagi do Kasi powie­dział. Tego nie spodzie­wałem się, ale skoro tutaj już jesteś, zapra­szam do wspól­nej zabawy. Rozbie­raj się szybko i dołącz do swojej matki. Stwo­rzy­cie ciekawy duet. Kasia nie mogła uwie­rzyć w to co widzi i słyszy. Szybko jednak zrozu­miała że musi natych­miast ucie­kać. Zebrała wszyst­kie siły, odwró­ciła się i zaczęła biec. Chciała jak najszyb­ciej wydo­stać się z domu. Andrzej był jednak szyb­szy. Dogo­nił ją i zdzie­ra­jąc z niej ubra­nie ciągnął ją w stronę kanapy. Kasia prze­raź­li­wie krzy­czała:

- Mamo, mamo pomóż mi, nie daj mnie skrzyw­dzić. Nic to jednak nie dało. Ania dalej stała bez ruchu spara­li­żo­wana stra­chem który ogar­nął ją po niespodzie­wanym zjawie­niu się Kasi. Nie rozu­miała niczego i nie była zdolna do jakiej­kol­wiek reak­cji. Patrzyła jak Andrzej zdziera ubra­nie z jej córeczki. Wysiłki Kasi by wyrwać się z łap Andrzeja nie na niewiele się zdały. Prze­raź­liwe krzyki i błaga­nia o pomoc tylko wzmo­gły jego agre­sję. Nadludz­kim wysił­kiem Kasia zdołała jednak wyrwać się i kiedy wyda­wało że zdoła uciec, Andrzej znowu ją dogo­nił i pocią­gnął do tyłu. Kasia upada­jąc uderzyła głową o podłogę. Jej krzyk ucichł. Ciało znie­ru­cho­miało a wokół jej głowy zaczęła tworzyć się coraz więk­sza plama krwi. Dopiero ten widok wyrwał z tego swoistego letargu Anię. Rzuciła się z pięściami na Andrzeja, krzy­czała, zabi­łeś ją bydlaku. Andrzej zorien­to­wał się że sytu­acja jest naprawdę poważna, szybko ubrał się i zabrał przy­go­to­waną dla niego wcze­śniej kopertę z pieniędzmi. Przed wyjściem powie­dział do Ani. Nie możesz nikomu nic powie­dzieć. Ja mam długie ręce. Jeśli piśniesz choć słowo zdążę cię zabić. Pamię­taj, mnie tu nie było. Na odchod­nym uderzył jesz­cze Anię w twarz i wybiegł z domu. Ania rzuciła się rato­wać swoją córeczkę. Kasia była nieprzy­tomna. Ania spraw­dziła jej puls, był ledwo wyczu­walny. Natych­miast zadzwo­niła po pogo­to­wie ratun­kowe. Ubrała się szybko i zaczęła zasta­na­wiać się jak wytłu­ma­czyć ma to co tutaj się stało. Po krót­kim waha­niu zadzwo­niła po poli­cję i zgło­siła napad. Lekarz pogo­to­wia po zbada­niu Kasi powie­dział że ma ona najprawdopodob­niej uszko­dzoną czaszkę. Jej stan jest krytyczny i musi być jak najszyb­ciej opero­wana. Zaczęto przy­go­to­wa­nia do prze­wie­zie­nia jej do szpi­tala. W tym momen­cie przy­je­chała poli­cja. Ania powie­działa tylko że ktoś wdarł się do ich domu i napadł jej córkę. Poli­cjanci zajęli się zabez­pie­cza­niem śladów a Ania poje­chała do szpi­tala. Tam dowie­działa się że Kasia musi być natych­miast prze­wie­ziona heli­kop­te­rem do Wrocła­wia. W Opolu nie można przeprowa­dzić takiej opera­cji głowy. Ania zdawała sobie sprawę z tego że w tym momen­cie jej szczę­śliwe dotąd życie skoń­czyło się. Nic już nie jest w stanie urato­wać jej rodziny. Wiedziała też że nieza­leż­nie od tego co nastąpi w najbliż­szym czasie, teraz najważ­niej­sze jest życie Kasi. Powia­do­miła natych­miast o wszyst­kim Tomka. Dla niego był to cios. Kochał bezgra­nicz­nie swoją córeczkę i nie wyobra­żał sobie aby mogło coś złego jej się stać. Natych­miast służ­bo­wym samo­cho­dem wraz z Anią poje­chali do Wrocła­wia. Po drodze niczego nie mógł się dowie­dzieć. Ania cały była roztrzę­siona i ciągle płakała. Powta­rzała tylko że to wszystko co się wyda­rzyło to jej wina. Poza tym nie reago­wała na nic, nie odpo­wia­dała na żadne pyta­nia. Zdawała się być nieobecna.

Po przy­by­ciu do szpi­tala dowie­dzieli się że trwają jesz­cze bada­nia i trzeba czekać na wyniki. W między­cza­sie Ani podano silne środki uspo­ka­ja­jące. Uspo­ko­iła się trochę, ale kontakt z nią był w dalszym ciągu utrud­niony. Tuliła się do Tomka i powta­rzała, prze­bacz mi, prze­bacz kochany. To wszystko moja wina. Wiem że mnie zniena­wi­dzisz, ale po tym co ja kiedyś zrobi­łam nie możemy być razem. Tomek słuchał tego z niedo­wie­rza­niem. Zada­wał sobie pyta­nie, o czym jego Ania mówi. Chyba jest w szoku. Na wyja­śnienia przyj­dzie jesz­cze czas. Teraz najważ­niej­sza jest ich córeczka i to na niej muszą skupić swoją uwagę. Powie­dział to Ani. Ona jednak tylko coraz głośniej płakała i powta­rzała, wszystko zepsu­łam, to już koniec. Nie mogę z tym żyć, chcę umrzeć. Tomek prze­stra­szył się, teraz obawiał się o zdro­wie Kasi i Ani, najbliż­szych mu osób. Osób, które kochał nad życie. Widząc jak Ania to prze­żywa, popro­sił leka­rza aby w jakiś sposób pomógł jej uspo­koić się. Lekarz zrobił jej jesz­cze jeden zastrzyk i powie­dział, wydaje mi się że pańska żona będzie wyma­gała pomocy psychia­try. Tomek powie­dział że przed kilku laty Ania korzy­stała już tutaj z takiej pomocy. Lekarz powie­dział że w takim razie zawia­domi tego psychia­trę u którego leczyła się Ania. W tym momen­cie przy­wie­ziono Kasię z pracowni tomo­gra­ficz­nej. Lekarz powie­dział że jej obra­że­nia są bardzo poważne. Opera­cja będzie bardzo trudna a roko­wa­nia niepewne. Poza tym muszą zgro­ma­dzić odpo­wiedni zapas krwi. Zapy­tał Anię i Tomka czy odda­dzą krew dla Kasi. Oboje natych­miast się zgodzili. Pielę­gniarka zapro­wa­dziła ich do gabi­netu zabie­go­wego gdzie pobrano od nich krew. Lekarz powie­dział że teraz muszą spraw­dzić czy ta krew ma odpo­wied­nią grupę i czy któreś z nich nie cierpi na jakieś choroby unie­moż­li­wia­jące zasto­so­wania do opera­cji ich krwi. Wyniki powinny być za kilka­na­ście minut. Teraz mogą posie­dzieć przy swojej córeczce. Tak też zrobili. Wrócili do sali. Ich córeczka leżała nieprzy­tomna na łóżku. Pielę­gniarki przy­go­to­wy­wały ją do opera­cji. Była podłą­czona niezli­czo­nymi prze­wo­dami do kilku apara­tów stoją­cych obok jej łóżka. Kasia oddy­chała ciężko, widać było że bardzo cierpi. Tomek i Ania głaskali ją po rękach. Oboje nie mogli powstrzy­mać się od płaczu. Bardzo bali się o jej życie. Ich serca o mało nie pękły im z niewy­obra­żal­nego bóli jakiego doświad­czali. Lekarz powie­dział że teraz będą musieli Kasię intu­bo­wać, aby podczas opera­cji odpo­wiednia apara­tura oddy­chała za nią. To odciąży jej orga­nizm i pozwoli lepiej znieść jej tą opera­cję.

W momen­cie kiedy lekarz przy­go­to­wy­wał się do intu­bo­wa­nia Kasi, ona otwo­rzyła oczy. Zoba­czyła obok siebie swojego tatę i mamę. Nagle jej twarz wykrzy­wił jakiś straszny grymas. Spoj­rzała na Tomka i powie­działa, tato twoja żona zdra­dziła cię. Zapa­dła cisza. Kasia dodała, ona nie prze­szko­dziła swojemu kochan­kowi, kiedy ten chciał mnie zgwał­cić. Tato, od tej chwili ona nie jest już moją matką.

 

ROZDZIAŁ VII

 

To wyzna­nie tak ją zmęczyło, że znowu stra­ciła przy­tom­ność. Lekarz natych­miast zajął się Kasią. Szybko ją intu­bo­wał i powie­dział że natych­miast muszą ją zawieść na blok opera­cyjny. Tam niestety nikt poza perso­ne­lem nie może prze­by­wać. Wszystko działo się tak szybko że Tomek nie mógł niczego zrozu­mieć. Spoj­rzał na Anię i zapy­tał, co to znaczy? Możesz mi to wyja­śnić? Ania zbla­dła i zaczęła osuwać się na podłogę. Przed utratą świado­mo­ści zdążyła powie­dzieć że to wszystko co powie­działa Kasia jest prawdą. Leka­rze błyska­wicz­nie zajęli się Anią, ale nie mogli wyprowa­dzić ją z głębo­kiego omdle­nia i prze­wieźli pacjentkę natych­miast na salę inten­syw­nej opieki medycz­nej. W głowie Tomka dosłow­nie wszystko się kotło­wało. Wyda­wało mu się że to nie dzieje się naprawdę, że i zaraz się obudzi. W tym momen­cie podszedł do niego jeden z leka­rzy i popro­sił go do swojego gabi­netu. Kiedy usie­dli, powie­dział, mam do prze­ka­za­nia panu szoku­jącą wiado­mość. Kasia nie jest pana biolo­giczną córką. Wyklu­czyły, to na sto procent bada­nia krwi. Pan ma grupę krwi O, pana żona grupę krwi A, a państwa córka grupę krwi B. To wyklu­cza pana ojco­stwo, bardzo mi przy­kro. Tego było już za dużo dla Tomka, w głowie mu huczało. Nie mógł zrozu­mieć co tutaj się dzieje. Wiedział tylko że jest to coś strasz­nego. Czuł się bardzo słabo. Zapy­tał jesz­cze czy nie zaszła jakaś pomyła. Lekarz powie­dział że w labo­ra­to­rium spraw­dzono to wielo­krot­nie. O pomyłce nie może być mowy. Widząc w jakim stanie znaj­duje się Tomek, podał mu jakieś leki i prosił aby mimo wszystko uspo­koił się. Jego córka jest opero­wana i to jest najważ­niej­sze. Później przyj­dzie czas na wyja­śnienia. Tomek posie­dział jesz­cze chwilę w gabi­ne­cie leka­rza i kiedy troszkę się uspo­koił, poszedł pod blok opera­cyjny. Usiadł na krze­śle, ujął swoją głowę w ręce i rozpła­kał się. Przez głowę prze­la­ty­wały mu tysiące myśli. Nie rozu­miał nic z tego co tutaj się działo. Próbo­wał jakoś uporząd­ko­wać sobie wszyst­kie infor­ma­cje, które dotarły do niego w ostat­nim czasie. Nie mógł się jednak się skupić. Siedział więc na krze­śle przed salą opera­cyjną i cicho płakał. Teraz starał się myśleć tylko o Kasi. Pragnął z całych sił aby prze­żyła opera­cję. Do pozo­sta­łych pytań które też go dręczyły posta­no­wił wrócić później. Opera­cja po kilku godzi­nach skoń­czyła się. Leka­rze byli dobrej myśli. Poin­for­mo­wali Tomka że wszystko powinno być w porządku. Co prawda odzy­ska­nie zdro­wia fizycz­nego może potrwać jesz­cze kilka tygo­dni, ale są dobrej myśli. Uspo­koiło to Tomka. Zapy­tał kiedy Kasia obudzi się po opera­cji. Dowie­dział się że nie tak szybko. Została ona wprowa­dzona w stan śpiączki farma­ko­lo­gicz­nej i w zależ­no­ści od wyni­ków prze­pro­wa­dza­nych badań podejmą decy­zje o jej wybu­dze­niu. Lekarz powie­dział że nie należy się z tym śpie­szyć. Prze­bywanie w śpiączce może wpły­nąć korzyst­nie na proces zdro­wienia. W tej sytu­acji najle­piej będzie kiedy Tomek poje­dzie do domu. Jeśli leka­rze zdecy­dują się na wybu­dza­nie, zosta­nie on odpo­wiednio wcze­śnie o tym powia­do­miony. Tomek posie­dział jesz­cze godzinę przy łóżku Kasi. Później poje­chał do kliniki psychia­trycz­nej spotkać się z leka­rzem Ani. Chciał z nią natych­miast poroz­ma­wiać. Niestety okazało się to niemoż­liwe. Profe­sor który opie­ko­wał się nią poin­for­mo­wał go że Ania w dalszym ciągu jest nieprzy­tomna. Poza tym jest pod dzia­ła­niem bardzo silnych środ­ków psycho­tro­po­wych. Wyra­ził przy­pusz­cze­nie że normalna rozmowa będzie możliwa dopiero po kilku tygo­dniach. Jako jej lekarz wiedział o jej prze­szło­ści, ale bez jej zgody nic nie mógł ujaw­nić jej mężowi. Spodzie­wał się jednak, że kiedy dojdzie do bezpo­śred­niej rozmowy nie będzie to dla nikogo łatwa rozmowa. Musiał do niej psychicz­nie przy­go­to­wać swoją pacjentkę. Tomek popro­sił o infor­mo­wa­nie go na bieżąco o stanie zdro­wie jego żony. Poże­gnał się i zgod­nie z zale­ce­niami udzie­lo­nymi mu przez leka­rzy Kasi, służ­bo­wym samo­cho­dem wrócił do domu.

Tam czekały już na niego Iza, Magda i Jola. One też nie mogły uwie­rzyć w to co się stało. Tomek nie powie­dział im całej prawdy. Sam zresztą też jej nie znał. Jedyną osobą która przy­pusz­czała co tutaj mogło się wyda­rzyć była Magda. Ona jednak przy­naj­mniej na razie wolała zacho­wać tę wiedzę dla siebie. Na pierw­szy rzut oka widać było jak w złym stanie psychicz­nym znaj­duje się Tomek. Magda usiło­wała wszel­kimi znanymi sposo­bami popra­wić mu nastrój. Jednak do niego nic nie trafiało. Usiadł w fotelu i cicho płakał a właści­wie łkał. Wyglą­dało to tak jakby Tomek stra­cił kontakt z rzeczy­wi­sto­ścią. Magda zorien­to­wała się że to co dzieje się z Tomkiem nie jest spowo­do­wane tylko stanem Kasi, musiało jesz­cze coś się wyda­rzyć. Zdawała sobie jednak sprawę z tego że dzisiaj nic już z Tomka nie wydo­bę­dzie. Zapa­rzyła mu melisy, podała jesz­cze tabletki które otrzy­mał on od profe­sora który opie­ko­wał się Anią i namó­wiła go by poszedł do łóżka. Nieocze­ki­wa­nie Tomek nie prote­sto­wał. Po chwili już spał głębo­kim snem. W tym czasie zadzwo­niono z komi­sa­riatu poli­cji z Opola z prośbą by Tomek jak tylko będzie to możliwe zjawił się u nich. Po chwili przy­szedł jakiś mężczy­zna który twier­dził że był umówiony z Tomkiem w spra­wie kamer. Magda próbo­wała go wypy­tać o szcze­góły. Dowie­działa się tylko że zamon­to­wał on w tym domu w celu prze­te­sto­wa­nia najnow­sze kamery reje­stru­jące nie tylko obraz ale i dźwięk. Jeśli się spraw­dzą miały być zamon­to­wane we wszyst­kich oddzia­łach firmy. Magda nie wdając się w szcze­góły poin­for­mo­wała tego mężczy­znę o wypadku córki Tomka i zapro­po­no­wała aby skon­tak­to­wał się z nim jutro. Zapy­tała jesz­cze w którym miej­scu są te kamery. Kiedy ten mężczy­zna poka­zał jej te miej­sca, szybko poże­gnała go. Wcze­śniej popro­siła go poda­nie jej numeru tele­fonu. Otrzy­mała wizy­tówkę z wszyst­kimi danymi. Zdała sobie sprawę z tego jakie może mieć to znacze­nie. Natych­miast zadzwo­niła na poli­cję i poin­for­mo­wała ich o tym co przed chwilą usły­szała. Po nieca­łej godzi­nie poli­cjanci zjawili się. Przy­je­chał też z nimi mężczy­zna który te kamery insta­lo­wał. Poli­cjanci po zdemon­to­wa­niu kamer zabez­pie­czyli je. Chcieli rozma­wiać z Tomkiem, ale kiedy usły­szeli w jakim jest stanie i że teraz śpi, popro­sili tylko aby skon­tak­to­wał się z nimi jak najszyb­ciej. Naza­jutrz kiedy Tomek trochę lepiej się poczuł, Magda opowie­działa mu o tym co się wczo­raj wyda­rzyło gdy on spał. Powie­działa o wizy­cie poli­cjantów i czło­wieka który zamon­to­wał kamery w tym domu i o proś­bie poli­cji aby jak najszyb­ciej skon­tak­to­wał się z nimi. Tomek popro­sił Magdę aby była z nim przy rozmo­wie z poli­cją. Na komi­sa­ria­cie komi­sarz zajmu­jący się sprawą napadu poin­for­mo­wał Tomka że sprawca tego czynu dzięki zosta­wio­nym odci­skom palców, został zatrzy­many. Dodał jesz­cze że prze­bieg zdarze­nia nie wyglą­dał tak jak przed­stawiła to jego żona. Na nagra­niach z kamer widać nie tylko obraz ale również zare­je­stro­wany został dźwięk. Popa­trzył na Tomka i zapy­tał go, czy chciałby obej­rzeć to nagra­nie. Kiedy usły­szał potwier­dze­nie urucho­mił odtwa­rza­nie. Tomek z niedo­wie­rza­niem patrzył na ekran prze­glą­darki. Nie wierzył swoim oczom. To nie mogło być prawdą. Oglą­dał swoją żonę jak się kocha z jakimś mężczy­zną, słyszał co mówi, widział swoją córkę która błaga o pomoc swoją matkę. Matka nie reaguje. To było niepo­jęte. To nie mogła być jego Ania, jego ukochana żona. To musiał być ktoś inny. Prze­cież on ją znał, ona nie mogła tego zrobić, to niemoż­liwe. Tomek był blady, wpatry­wał się w ekran prze­glą­darki tępym wzro­kiem. Komi­sarz widząc w jakim on znaj­duje się stanie miał wątpli­wo­ści czy poka­zać mu co zawiera kaseta znale­ziona w jego domu. Po chwili zasta­nowienia, jednak powie­dział mu o niej i zapy­tał czy chce ją obej­rzeć. Kiedy usły­szał potwier­dze­nie naci­snął przy­cisk urucha­mia­jący magne­to­wid. Tomek patrzył i nie wierzył w to co widzi. Kiedy magne­to­wid zatrzy­mał się, dotarło wresz­cie do Tomka że to prawda. Wstał powoli z krze­sła i na słabych z wraże­nia nogach skie­ro­wał się do wyjścia. Powta­rzał tylko, dlaczego, dlaczego mi to zrobi­łaś Aniu. Po wyjściu od komi­sa­rza popro­sił Magdę o odwie­zie­nie go do domu. Był pewny że tylko ona jest w stanie mu pomóc ogar­nąć to wszystko czego ostat­nio doświad­czył. Po przy­je­ździe Tomek od razu poło­żył się na kana­pie w salo­nie i natych­miast zasnął.

Magda w tym czasie popro­siła Jolę do siebie i zadzwo­niła po Izę. Zasta­na­wiała się czy ma im opowie­dzieć wszystko o czym sama wiedziała. Miała wątpli­wo­ści, ale wiedziała że na proce­sie Andrzeja i tak wszystko wyjdzie na jaw. Kiedy więc Iza przy­je­chała zapro­siła ją i Jolę do salonu, zapa­rzyła kawę i wszystko im opowie­działa. Kiedy skoń­czyła, popa­trzyła na swoje kole­żanki. One podob­nie jak Tomek były w total­nym szoku. Nie mogły uwie­rzyć w to co usły­szały. Dla nich Ania była ucie­le­śnie­niem dobra. Wzorem kocha­ją­cej żony i matki. Czy taka kobieta mogła dopu­ścić się takiej podło­ści? to nie mieściło się im w głowie. Niestety była to prawda. Pozo­stało tylko pyta­nie dlaczego to zrobiła. Zapy­tały co sądzi o tym Magda. Ona powie­działa że jako czło­wiek i jej przy­ja­ciółka też tego nie rozu­mie, ale jako jej tera­peutka rozu­mie powody dla których to zrobiła. Niestety tego nie może im zdra­dzić. Dodała tylko że jej bardzo współ­czuje i sama nie wie gdyby była na jej miej­scu jak by się zacho­wała. Ta wypo­wiedź zdumiała Izę i Jolą, ale mimo naci­sków z ich strony na Magdę aby powie­działa coś więcej, nie udało się im nic z niej wydu­sić. Dowie­działy się tylko że kiedyś wyjdą na jaw dalsze szcze­góły takiego postę­po­wa­nia Ani. Teraz jednak prosi je aby nie potę­piały jej do końca i nie skre­ślały jej ze swojego życia. Ania już została surowo ukarana a to jesz­cze nie koniec. Czeka ją wiele przy­krych zdarzeń. Ona potrze­buje raczej wspar­cia a nie potę­pie­nia. Iza i Jola zdumiały się jesz­cze bardziej. Teraz już komplet­nie nie wiedziały o co tu chodzi. Iza po chwili zapy­tała tylko, a co z Tomkiem i Kasią, jak oni pora­dzą sobie z tą sytu­acją? Prze­cież ich świat zupeł­nie się zawa­lił. No właśnie powie­działa Magda, tego niestety nie wiem ale obawiam się że rzeczy­wi­ście mogą sobie z tym nie pora­dzić. Boję się aby nie doszło do jakieś trage­dii. Zrobię wszystko aby temu zapo­biec. Będę się starała aby być zawsze w pobliżu Tomka i Kasi. Was też o to proszę. Może po czasie kiedy opadną emocje, pewne sprawy się wyja­śnią i może uda nam się ich życie sprowa­dzić na normalne tory. Masz rację powie­działa Iza. Zrobimy wszystko co w naszej mocy. Teraz jednak musimy chyba skupić się na Tomku. Ania i Kasia są w szpi­talu i tam mają odpo­wied­nią opiekę. Tomek jest tutaj. Musimy bardzo mocno wspie­rać go w pora­dze­niu sobie z tą całą niepraw­do­po­dobną sytu­acją. Cieszę się że jeste­śmy zgodne co do pomocy Tomkowi. Teraz musimy pilno­wać aby ani na chwilę nie był sam. Następ­nego dnia Tomek obudził się dopiero późnym popo­łu­dniem. Magda z Jolą były w domu. Tomek nie wyglą­dał dobrze. Jego twarz była szara a wzrok jakiś nieobecny. Kiedy wyszedł z łazienki obie zauwa­żyła że był nieogo­lony. To mu się jesz­cze ni­gdy nie zdarzyło. Magda zrozu­miała że nie jest z nim dobrze. Próbo­wała nawią­zać rozmowę, niestety nie na wiele się to zdało. Tomek nie chciał w ogóle rozma­wiać a na pyta­nia odpo­wia­dał niechęt­nie. Zapy­tał tylko czy wiadomo już coś o stanie zdro­wia Kasi. O Anię nie zapy­tał. To dało Magdzie dużo do myśle­nia. Zdała sobie sprawę z tego że Tomek nie będzie w stanie wyba­czyć Ani tego co ona mu zrobiła. Posta­no­wiła że dołoży wszel­kich starań aby zmniej­szyć szkody powstałe już w psychice Tomka. Postara się również aby mógł on w przy­szło­ści w miarę normal­nie funk­cjo­no­wać. Wiedziała jednak że to będzie bardzo trudne zada­nie. Czekało ją dużo pracy. Mimo wszystko chciała podjąć się tego wyzwa­nia. Zaczęła od razu. Nie odstę­po­wała na krok od Tomka i prowa­dziła z nim takie rozmowy aby odwró­cić jego uwagę od wyda­rzeń z ostat­nich dni. Było to jednak bardzo trudne. Tomek często błądził gdzieś myślami. Prze­sta­wało go cokol­wiek inte­re­so­wać. Chociaż to jego zacho­wa­nie można było uspra­wiedliwić, to Magda obawiała się by nie wpadł on w depre­sję. Poin­for­mo­wała o swoich obawach profe­sora który był leka­rzem Ani. On podzie­lał obawy Magdy. Zapro­po­no­wał aby podała mu więk­szą dawkę leków które już mu przed­nio prze­pi­sał. Profe­sor powie­dział że jeśli chodzi o Anię to jej stan zdro­wia powoli popra­wia się, ale kontakt z nią jest bardzo utrud­niony. Leka­rze robią wszystko aby wyprowa­dzić ją z tego stanu. Kiedy to nastąpi, tego nie można prze­wi­dzieć. Jeśli coś się zmieni, da znać. Powie­dział jesz­cze że chciałby poroz­ma­wiać z Tomkiem. Magda powie­działa że jeśli będą u Kasi to spró­buje go namó­wić na rozmowę. Następne dni wyglą­dały podob­nie. Tomek nie golił się, był jakby nieobecny i niewiele mówił. Prze­waż­nie siedział w fotelu i patrzył się ścianę. Magda robiła wszystko aby zmusić go rozmowy. Po zwięk­szeniu dawki leków, po kilku dniach Tomek powoli zaczął wracać do real­nego świata. Pewnego dnia kiedy Magda wspo­mniała o Kasi, Tomek rozpła­kał się. Magda wiedziała już że nastą­pił prze­łom. Tomek zaczął emocjo­nal­nie reago­wać na jej słowa. Bardzo powoli i deli­kat­nie zaczęła z nim rozma­wiać. Najpierw o Kasi a kiedy uznała że może poru­szyć trud­niej­szy temat, zapy­tała go czy jest gotowy poroz­ma­wiać o Ani. Tomek po chwili milcze­nia, powie­dział, może jutro. Teraz chciał­bym odpo­cząć od tych przy­krych wyda­rzeń. Magda bardzo ucie­szyła się z takiej postawy Tomka. Wiedziała już że jej tera­pia zaczyna przy­no­sić pozy­tywne efekty. Następne dni były trochę lepsze jeśli chodzi o jego stan psychiczny, ale nie było z nim dobrze. Tomek nie wyka­zy­wał żadnego zain­te­re­so­wa­nia ani firmą ani tym co się wokół niego działo. Magda była cały czas w kontak­cie z leka­rzami Kasi. Po następ­nych kilku dniach dowie­działa się że poju­trze spró­bują ją wybu­dzać. Zastanawiała się jak powie­dzieć o tym Tomkowi. Nie była w pełni prze­ko­nania jak on to przyj­mie. Zdecy­do­wała się jednak powie­dzieć mu to wprost.

Tomek kiedy dotarło to do niego, podniósł głowę lekko się uśmiech­nął a w jego oczach poja­wił się ożyw­czy blask. Magda ucie­szyła się, miała nadzieją że od tej chwili wszystko będzie zmie­rzać tylko ku dobremu. Jednak po chwili twarz Tomka posmut­niała. Powie­dział, to dobrze że jest nadzieja ale po chwili dodał, tylko dla kogo? później zamilkł. Po chwili zapy­tał, kiedy mamy jechać? Kiedy dowie­dział się że poju­trze, odpo­wie­dział, dobrze poje­dziemy i znowu zamilkł. Nie odzy­wał się prawie wcale aż do chwili kiedy przy­je­chali do szpi­tala. Tam nagle odzy­skał siły i zaczął wypy­ty­wać leka­rzy o szcze­góły doty­czące wybu­dze­nia Kasi. Po otrzy­ma­niu wyczer­pu­ją­cych infor­ma­cji, powie­dział w takim razie nie ruszę się stąd i będę cier­pli­wie czekać aż Kasia się wybu­dzi. Trwało to kilka godzin. Wresz­cie z sali w której wybu­dzano Kasię, wyszedł lekarz. Wszystko prze­biegło tak jak to było zapla­no­wane. Obyło się bez kompli­ka­cji. Wydaje się że pańska córka bardzo dobrze znio­sła opera­cję i szybko wróci do zdro­wia. Może pan teraz do niej pójść, tylko na razie proszę nie męczyć ją zbyt długą rozmową. Kasia leżała na łóżku, była przy­tomna i na widok swojego taty smutno się uśmiech­nęła. Tatu­siu, powie­działa. Kocham Cię bardzo. Wiem co się stało i bardzo mi Ciebie żal. Kasiu­niu nie myśl teraz o mnie powie­dział Tomek. W tej chwili najważ­niej­sze jest abyś wyzdro­wiała i wróciła do dawnego życia. Kasia mu prze­rwała, tatu­siu ja wyzdro­wieję ale moje życie nie będzie już takie same. Moja matka znisz­czyła je. Niena­wi­dzę jej za to i od tej chwili prze­stała być moją matką. Nie chcę jej znać. Tatu­siu obie­caj mi że zrobisz wszystko aby już ni­gdy nie poja­wiła się w moim i Twoim życiu. Kiedy to mówiła jej twarz robiła się na prze­mian czer­wona i sina. Tomek prze­stra­szył się i zawo­łał leka­rza. On podał Kasi jakiś zastrzyk po którym trochę się uspo­koiła. Tomek powie­dział że na rozmowy o przy­szło­ści będzie jesz­cze czas. Lekarz stwier­dził że na dzisiaj wystar­czy i popro­sił aby Tomek wyszedł z sali. On pochy­lił się nad Kasią i pocało­wał ją serdecz­nie. Nie martw się córeczko, wszystko będzie dobrze. Jutro znowu cię odwie­dzę. Przyj­dzie ze mną również Magda. Chcesz aby cię odwie­dziła? Kasia po chwili zasta­nowienia zgodziła się. Tomek poże­gnał się i wyszedł z sali. Opowie­dział wszystko Magdzie. Ona ucie­szyła się że z Kasią jest już prawie dobrze. Martwiła się tylko tym z jaką niena­wi­ścią mówiła ona o swojej matce. Miała jednak nadzieję że z czasem wszystko jakoś się poukłada. Teraz wraz z Tomkiem poje­chali do szpi­tala psychia­trycz­nego na spotka­nie z profe­so­rem. Magda popro­siła Tomka aby pozwo­lił się zbadać. Tomek niezbyt chęt­nie ale zgodził się. Po godzi­nie profe­sor popro­sił Magdę do siebie i powie­dział że nie sądzi aby w dalszym ciągu fasze­ro­wać Tomka lekami. Uważa że tera­pia jaką ona stosuje wystar­czy. Gdyby oczy­wi­ście coś było nie tak, ma natych­miast się z nim skon­tak­to­wać. Po chwili profe­sor poin­for­mo­wał Tomka i Magdę, że nawią­zał już kontakt z Anią. Niestety jej stan psychiczny nie jest dobry. Dodał że została już prze­słu­chana przez poli­cję w spra­wie tego co wyda­rzyło się w ich domu. Odpo­wia­dała logicz­nie i spój­nie ale on obawiał się że w jej umyśle dzieje się coś niedo­brego. Dodał że Ania nie jest jesz­cze gotowa na rozmowę z Tomkiem ani z Kasią. Wie że kiedyś musi dojść do takiej rozmowy ale jesz­cze nie teraz. Tomek powie­dział że on też nie byłby w stanie z nią rozma­wiać. Ania i Tomek poże­gnali się i wyszli od profe­sora. Tomek zasta­na­wiał się czy nie zamiesz­kać w hotelu, ale Magda prze­ko­nała go że to nie jest dobry pomysł. Lepiej będzie kiedy wrócą do domu. Tam w otocze­niu swoich przy­ja­ciół będzie mu lepiej. Do Wrocła­wia jest prze­cież bardzo blisko, więc w każdej chwili mogą natych­miast doje­chać do szpi­tala. Tomek przy­znał jej rację i po nieca­łej godzi­nie byli już w domu. Czekały tam na nich Jola i Iza. Magda poin­for­mo­wała ich o wszyst­kim. Nikt nie chciał rozma­wiać o tych przy­krych wyda­rze­niach. Uznali że należy pocze­kać jesz­cze jakiś czas. Nabiorą odpo­wied­niego dystansu i może wtedy łatwiej im będzie o tym rozma­wiać. Najgo­rzej znosił tę sytu­ację Tomek. Widać było że sobie z tym nie radzi. Tomek poszedł do swojego pokoju i do następ­nego dnia z niego nie wycho­dził. Po śnia­da­niu jego stan wyraź­nie się popra­wił. Zapy­tał kiedy pojadą do Kasi. Widać było że myśle­nie o niej wyraź­nie spra­wiało mu przy­jem­ność. Chwilę później Magda poje­chała z Tomkiem do Kasi. Jej stan zdro­wia widocz­nie się popra­wiał. Na jej twarzy widać było coś na kształt uśmie­chu. Widać było że odwie­dziny taty i Magdy spra­wiły jej dużą przy­jem­ność. Rozma­wiali o różnych spra­wach ale świa­do­mie unikali mówie­nia o tym co wyda­rzyło się w ich domu. Niestety tego nie można było unik­nąć. Magda starała się deli­kat­nie skie­ro­wać rozmowę na ten temat, pyta­jąc Kasię czy rozma­wiała już z poli­cją. Twarz Kasi w jednej chwili zrobiła się kredowo biała. Zamknęła oczy i chwilę milczała. Później powie­działa. Poli­cji powiem jak było, ale teraz nie chcę o tym mówić. Tatu­siu, zwró­ciła się do Tomka, pona­wiam moją prośbę abyś zrobił wszystko żebym już ni­gdy nie spotkała się z twoją żoną. Teraz chcia­ła­bym odpo­cząć. Jedź­cie proszę do domu. Jeśli może­cie to chęt­nie zoba­czę was jutro. Odwró­ciła głowę w stronę ściany by ukryć łzy jakie zaczęły płynąć po jej twarzy. Tomek chciał coś powie­dzieć, ale Magda uprze­dziła go mówiąc, Kasia ma rację. Ona musi wypo­czy­wać. My przy­je­dziemy do niej jutro. Poże­gnali się z Kasią i poje­chali do domu. Magda zauwa­żyła że stan psychiczny Kasi nie jest dobry. Zdawała sobie sprawę z tego że będzie ona potrze­bo­wać niedługo profe­sjo­nal­nej opieki psycho­logicznej a przede wszyst­kim dużo ciepła i miło­ści od najbliż­szych jej osób. Magda obawiała się jak to wszystko wpły­nie na wzajemne rela­cje całej rodziny. Nie bardzo widziała szansy na odbu­do­wa­nie więzi między Kasią a jej matką. Wydaje się że te straszne prze­ży­cia spowo­do­wały takie straty w umyśle Kasi, że ona nie tylko wyrzuci matkę nie tylko ze swego życia, ale i ze swojej pamięci. Magda mimo że była doświad­czo­nym peda­go­giem nie wiedziała jak można pomóc tej rodzi­nie. Obawiała się najgor­szego. Bardzo chciała im pomóc ale na razie nie wiedziała jak. Posta­no­wiła poszu­kać jakie­goś sposobu wśród swoich znajo­mych ze środo­wi­ska psycho­logów. Chciała poroz­ma­wiać też z psychia­trą który opie­ko­wał się Anią. Musiała się spie­szyć. Czas odgry­wał tutaj istotną rolę. Nie można było zbyt długo zwle­kać. Zasta­na­wiała się tylko jak to ma zorga­ni­zo­wać. Nie chciała zbyt długo zosta­wiać Tomka samego, ponie­waż również on nie radził sobie z tą sytu­acją. Swoimi wątpli­wo­ściami podzie­liła się z Izą i Jolą. Obie zade­kla­ro­wały swoją pomoc. Uzgod­niły że kiedy Magda będzie rozma­wiać ze swoimi znajo­mymi by znaleźć sposób żeby pomóc tej nieszczę­snej rodzi­nie, one zrobią wszystko aby Tomek a później również i Kasia ani na chwilę nie byli sami. W tym czasie stan Ani znacz­nie się popra­wił. Można było z nią normal­nie rozma­wiać, ale była jesz­cze w silnej depre­sji. Zdała sobie sprawą z tego jaką ogromną krzywdę wyrzą­dziła swojej rodzi­nie. Jej myśli krążyły wokół tych przy­krych zdarzeń. Dręczyły ją nie tylko w nocy, ale również w dzień. Kiedy nie mogła się od nich uwol­nić, posta­no­wiła o wszyst­kim powie­dzieć profe­sorowi. On wysłu­chał ją bardzo uważ­nie. Zorien­to­wał się że jej przy­pa­dek jest szcze­gól­nie trudny do wylecze­nia. Wyma­gał lecze­nia farma­ko­lo­gicz­nego i tera­pii prowa­dzonej w warun­kach szpi­talnych. Popro­sił najlep­szych specja­li­stów aby zajęli się Anią. Sam oczy­wi­ście również uważ­nie ją obser­wo­wał.

Po około dwóch tygo­dniach jej stan psychiczny popra­wił się na tyle że była gotowa na rozmowę z Tomkiem i swoją córką. Po wielu godzi­nach rozmy­śleń doszła do prze­ko­nania że odbu­dowa normal­nych z nimi rela­cji jest niemoż­liwa. Zdecy­do­wała że odej­dzie od Tomka. Jeśli chodzi o Kasię, tutaj sprawa była bardziej skom­pli­ko­wana. Nie wiedziała jak ma jej wytłu­ma­czyć dlaczego nie reago­wała kiedy Andrzej chciał ją skrzyw­dzić. Cały czas brzmiały w jej głowie słowa Kasi że ona jako matka już dla niej nie istnieje. To ją najbar­dziej bolało. Poza tym zasta­na­wiała się kto jest ojcem Kasi, Andrzej czy ten jego kolega. Kiedy o tym myślała czuła do siebie takie obrzy­dze­nie że kilka razy dopro­wa­dziło ją to do wymio­tów. Leka­rze dora­dzili jej żeby najpierw porozma­wiała z Tomkiem. Być może po tej rozmo­wie Kasia zechce ją wysłu­chać. Ania uważała jednak że musi najpierw poroz­ma­wiać ze swoją córką. Po dłuż­szym zasta­no­wie­niu się posta­no­wiła pora­dzić się Magdy. Zadzwo­niła do niej i popro­siła ją aby tutaj przy­je­chała. W końcu była to jej tera­peutka i przy­ja­ciółka zara­zem. Znała jej wszyst­kie tajem­nice z wyjąt­kiem tych tragicz­nych wyda­rzeń które miały miej­sce w ich domu. Magda zgodziła się na odwie­dze­nie Ani tym bardziej, że chciała poroz­ma­wiać z profe­so­rem nie tylko o Ani ale również o Tomku. W przed­dzień wyjazdu powie­działa mu o propo­zy­cji Ani. Kiedy Tomek dowie­dział się o tym, spoj­rzał na Magdę. Nie powie­dział nic tylko patrzył na nią. W jego oczach zawarte było wszystko. Magda zoba­czyła tam ogromny żal, smutek, miłość, chęć prze­baczenia a jedno­cze­śnie odrzu­ce­nie i potę­pie­nie. Poza tym widziała w nich jedno wiel­kie pyta­nie, dlaczego? Nie musiała już o nic więcej pytać. Jego wzrok wyra­żał wszystko. Wiedziała jesz­cze jedno. Tomek wciąż kochał Anię szaleń­czą miło­ścią. Nie mógł zrozu­mieć jej postę­po­wa­nia. Toczył z sobą nieusta­jącą walkę. Kochał ją bezgra­nicz­nie. Chciał jej prze­baczyć a jedno­cze­śnie nie mógł, bo ją niena­wi­dził. Takie wewnętrzne rozdar­cie rujno­wało jego psychikę i nie pozwa­lało mu normal­nie żyć. Magda zrozu­miała że będzie musiała mu poświę­cić cały swój czas. Wyko­rzy­sta swoje doświad­cze­nie aby mu pomóc. Bała się że w prze­ciwnym razie Tomek może już ni­gdy nie wrócić do normal­nego życia. W swojej dotych­czasowej prak­tyce nie spotkała się jesz­cze z przy­pad­kiem tak ogrom­nej miło­ści. Teraz była już prze­ko­nana że musi o tym poroz­ma­wiać z profe­so­rem. Poje­chała więc do Wrocła­wia. Przed wyjaz­dem powie­działa Izie i Joli aby szcze­gól­nie zajęli się Tomkiem. Magda najpierw odwie­dziła Kasię. Jej fizyczny stan zdro­wia nadspo­dzie­wa­nie szybko się popra­wiał. Po długiej z nią rozmo­wie, wszystko wska­zy­wało na to że jej psychika wraca do normy. Leka­rze potwier­dzili jej spostrze­że­nia i powie­dzieli że najda­lej za dwa tygo­dnie Kasia wróci do domu. To była bardzo dobra wiado­mość. Magda sądziła że prze­bywanie Kasi z Tomkiem pozwoli im obojgu na zapo­mnie­nie o tych przy­krych dla nich wyda­rze­niach. Przed wyjściem ze szpi­tala, Magda poin­for­mo­wała Kasię że jedzie teraz poroz­ma­wiać z jej mamą. Takiej reak­cji jednak się nie spodzie­wała. Kasia gwał­tow­nie usia­dła na łóżku, popa­trzyła na Magdę i wykrzy­czała że z tą kobietą nie chce mieć nic wspól­nego. Ona nie jest już jej matką i zapy­tała, która matka pozwala swojemu kochan­kowi na zgwał­ce­nie swojej córki? Tylko szczę­śliwym zbie­giem okolicz­no­ści nie zosta­łam zamor­do­wana. Po chwili zapy­tała jesz­cze raz, znasz taką matkę? Magda była komplet­nie zasko­czona i prawdę mówiąc nie wiedziała co ma odpo­wie­dzieć, milczała więc. Kasia już trochę spokoj­niejszym głosem powie­działa, no właśnie. Jesz­cze raz powta­rzam, nie chcę o niej już ni­gdy nic słyszeć. Magda poże­gnała się i mówiąc coś w rodzaju, uspo­kój się będzie dobrze wyszła z sali. Przed rozmową z Anią spotkała się z profe­so­rem. Rozma­wiali o tej sytu­acji bardzo długo zasta­na­wia­jąc się co można w takiej sytu­acji zrobić. Na razie posta­no­wili że zwięk­szą Ani dawkę leków i w zależ­no­ści od efek­tów podejmą decy­zję. Na razie Ania powinna zostać w tutej­szym szpi­talu. Po rozmo­wie z profe­so­rem, Magda poszła spotkać się z Anią. Zastała ją siedzącą w fotelu. Była bardzo wychu­dzona i blada. Nie zauwa­żyła kiedy weszła Magda. Siedziała w tym fotelu w zupeł­nym bezru­chu i patrzyła się w okno. Magda powie­działa, witaj Aniu. Mam nadzieję że już lepiej się czujesz i moja wizyta nie będzie dla Ciebie niemiła. Ania popa­trzyła na Magdę i smutno się uśmiech­nęła. Właści­wie nie był to uśmiech ale raczej jakiś grymas przy­po­minający uśmiech. Lekko skinęła głową i powie­działa dobrze że jesteś Magdu­siu. Powiedz mi jak czuje się Kasia i co z Tomkiem. Kiedy dowie­działa się że jest już prawie dobrze, na jej twarzy rzeczy­wi­ście poja­wił się nieśmiały uśmiech a oczy nabrały trochę blasku. Powie­działa, to bardzo dobrze, tak się o nią bałam. Popa­trzyła na Magdę i zapy­tała, jak myślisz kiedy mogła­bym ją odwie­dzić. Magda nie chciała mówić jej o tym że Kasia nie chce jej znać, więc powie­działa że jesz­cze nie teraz. Kasia jest w psychicz­nym szoku i należy pocze­kać z odwie­dzi­nami. Ania spuściła głowę i powie­działa. To co zrobi­łam mojej rodzi­nie jest nie do wyba­cze­nia. Nie liczę na to, tym bardziej że ja sama nie mogę sobie wyba­czyć. Chcia­ła­bym tylko móc z nimi poroz­ma­wiać. Dla mnie nie ma już ratunku, ale może znaj­dzie się sposób aby urato­wać przed zupeł­nym rozpa­dem część tej rodziny. Aniu nie wysu­waj tak skraj­nych wnio­sków. Czas jest lekar­stwem na wszyst­kie choroby duszy. Mam więc nadzieję że i w waszej sytu­acji kiedyś dojdzie­cie do jakie­goś porozu­mienia, tym bardziej że dosko­nale wiesz jak wielką miło­ścią darzą cię Kasia i Tomek. Tak wiem powie­działa Ania, ale po tym co im zrobi­łam jestem prze­ko­nana że ni­gdy mi nie wyba­czą. Magdu­siu, powiedz mi jesz­cze jak znosi to Tomek? Magda westchnęła, niestety jest całko­wi­cie zała­many i pogrą­żony w całko­wi­tej depre­sji. Na jego twarzy maluje się tylko jeden wielki smutek a jego oczy pytają bez prze­rwy” dlaczego”. Ania nie mogła tego słuchać i wybuch­nęła głośnym płaczem. Powta­rzała, co ja naro­biłam, ja sama nie mogę zrozu­mieć dlaczego. Magdu­siu pomóż mi to zrozu­mieć. Ty wiesz o mnie wszystko. Ja codzien­nie i każdej noc szukam odpo­wie­dzi na to pyta­nie. Ja niestety też tego nie rozu­miem, odpo­wie­działa Magda. Widocz­nie nie wiem wszyst­kiego o tobie. Coś mi umknęło. Być może że będąc twoją przy­ja­ciółką nie zauwa­żyłam czegoś co było ważne. Gdybym to dostrze­gła może udało by się zapo­biec tej trage­dii. Niestety to już się stało a czasu nie da się cofnąć. Teraz musimy skupić się na znale­zie­niu sposobu aby nie dopro­wa­dzić do jesz­cze więk­szej trage­dii. Ania popa­trzyła na Magdę i powie­działa. Trage­dia już się stała i chyba nic gorszego nie może się już wyda­rzyć. Mam do ciebie prośbę. Chcia­ła­bym poroz­ma­wiać o wszyst­kim z Tomkiem i Kasią, czy możesz mi w tym pomóc? Myślę że musi­cie poroz­ma­wiać, ale biorąc pod uwagę że Kasia musi jesz­cze pozo­stać jakiś czas w szpi­talu, spró­buję namó­wić Tomka żeby spotkał się z tobą. Dzię­kuję ci Magdu­siu i prze­pra­szam że cię zawio­dłam. Nie rozu­miem tego. Powiedz mi jesz­cze czy ty mnie potę­piasz? Magda chwilę milczała a po chwili powie­działa. Aniu jako twoja tera­peutka nie oceniam cię ani nie potę­piam, nato­miast jako twoja przy­ja­ciółka nie jestem w stanie odpo­wie­dzieć na to pyta­nie. Ja po prostu nie rozu­miem dlaczego to zrobi­łaś. Ania popa­trzyła na Magdę i powie­działa, doce­niam to co mi powie­działaś. Nie wiem jak poto­czą się losy moje i mojej rodziny ale muszę z nimi poroz­ma­wiać. Teraz zostaw mnie, jestem tym wszyst­kim bardzo zmęczona. Dobrze, powie­działa Magda, porozma­wiam z Tomkiem. Kiedy będzie on gotowy na rozmowę z tobą, dam ci znać. Po chwili Magda opuściła szpi­tal i poje­chała do Tomka.

Po powro­cie do domu opowie­działa mu o wszyst­kim co wyda­rzyło się we Wrocła­wiu. Tomek bardzo ucie­szył się z wiado­mo­ści że już niedługo Kasia opuści szpi­tal. Jeśli chodzi o Anię, Tomek powie­dział że musi jesz­cze raz wszystko prze­my­śleć i jutro wrócą do tej rozmowy. Następ­nego dnia po śnia­da­niu Tomek długo rozma­wiał z Magdą o Ani, o swoich odczu­ciach o tym jak mimo wszystko bardzo kocha Anię i jak jedno­cze­śnie jej niena­wi­dzi. Na koniec powie­dział że chciałby jesz­cze przed wyjściem Kasi ze szpi­tala poroz­ma­wiać z Anią. Popro­sił Magdę aby ją tutaj przy­wio­zła. Magdę trochę zdzi­wiła ta prośba. Spodzie­wała się że Tomek będzie chciał rozma­wiać z Anią raczej w jakimś neutral­nym miej­scu, może w jakiejś kawiarni. Nie zamie­rzała jednak odwo­dzić go od tego pomy­słu. Powie­działa że w takim razie jutro poje­dzie do Wrocła­wia. Zapyta profe­sora kiedy Ania będzie mogła opuścić szpi­tal i czy ona sama jest już gotowa do takiej rozmowy. Jak mówiła tak zrobiła. Poje­chała na rozmowę z profe­so­rem. Oboje długo zasta­na­wiali się jak tak trudna rozmowa może wpły­nąć na psychikę Ani. W końcu doszli do wnio­sku że na to ni­gdy nie będzie ideal­nego momentu. Profe­sor powie­dział że w zasa­dzie Ania może już opuścić szpi­tal, ale propo­nuje aby Magda była w pobliżu kiedy dojdzie dojdzie do spotka­nia z Tomkiem. Obawia się że Ania prędzej czy później będzie wyma­gała pomocy zarówno psycho­loga jak i psychia­try. Rozma­wiali jesz­cze o tym czy w sytu­acji kiedy teraz Magda pomaga Tomkowi nie było by wska­zane aby zrezy­gno­wała z tera­pii z Anią. Magda powie­działa że już od dawna o tym myślała. W takim razie, powie­dział profe­sor polecę ci dobrych specja­li­stów którzy pracują w specja­li­stycz­nym szpi­talu w Brani­cach na Opolsz­czyź­nie. Jak powie­działem wcze­śniej, prze­wi­duję że niestety niedługo Ania będzie potrze­bo­wała pomocy. Uzgod­nili że Magda przy­je­dzie po Anię poju­trze. Po wyjściu od profe­sora, Magda poszła do Ani. Opowie­działa jej o proś­bie Tomka i o tym że jeśli chce w dalszym ciągu poroz­ma­wiać z Tomkiem to poju­trze może ją do niego zawieźć. Ania kiedy to usły­szała, zbla­dła. Zrozu­miała że zbliża się nieuch­ron­nie dzień w którym zdecy­dują się nie tylko jej losy ale losy całej jej rodziny. Nie mogła ani nie chciała wyco­fać się z wcze­śniejszych dekla­ra­cji, więc powie­działa, dobrze Magdu­siu. Chcę mieć to już za sobą. Przy­jedź proszę poju­trze po mnie. Teraz chcia­ła­bym zostać sama, muszę przy­go­to­wać się do najważ­niej­szej i najtrud­niej­szej rozmowy mojego życia. Magda poże­gnała się i poje­chała do domu Tomka. Po przy­je­ździe długo z nim rozma­wiała. Zasta­na­wiali się jak ma wyglą­dać to spotka­nie. Usta­lili że Tomek będzie rozma­wiać z Anią w salo­nie. Magda nato­miast będzie w pokoju obok. Jeśli sytu­acja wymknie się im spod kontroli będzie mogła inter­we­nio­wać. Tak jak było umówione Magda poje­chała po Anię. Ona już czekała na nią. Była bardzo blada, smutna i wyglą­dała na bardzo wystra­szoną. Magda miała wątpli­wo­ści czy jest ona gotowa na spotka­nie z Tomkiem. Zapy­tała o to profe­sora. On uspo­koił Magdę, powie­dział że to tylko wynik ogrom­nych emocji które towa­rzy­szą Ani. Podczas całej drogi Ania prawie się nie odzy­wała. Magda rozu­miała jej zacho­wa­nie. W pewnym sensie nawet podzi­wiała jej opano­wa­nie i spokój. Nie wiedziała jak sama zacho­wała by się gdyby była w takiej sytu­acji. Zdawała sobie jak dużo nerwów kosz­to­wała ta poza którą starała się zacho­wać Ania.

Tomek czekał na nich w salo­nie. Wstał z fotela i stara­jąc się zacho­wać spokój, powie­dział tylko dzień dobry. Następ­nie popro­sił aby Ania usia­dła w fotelu naprze­ciw i powie­dział krót­kie słowo, słucham. Ania bez słowa wyko­nała prośbę Tomka i usia­dła w fotelu. Magda w tym czasie wyszła do sąsied­niego pokoju, zosta­wia­jąc uchy­lone drzwi. Ania milczała. Nie wiedziała od czego ma zacząć. Przez wiele ostat­nich dni i nocy ukła­dała sobie w myśli to co chciała powie­dzieć Tomkowi. Teraz jednak siedząc naprze­ciw niego, w dodatku w salo­nie w którym wyda­rzyły się te wszyst­kie złe rzeczy nie mogła wydu­sić z siebie słowa. Jej milcze­nie prze­dłu­żało się. Tomek po chwili powie­dział. Skoro nie chcesz nic mówić to ja zacznę. Aniu wiesz jak bardzo cię kocha­łem. Robi­łem wszystko abyś była szczę­śliwa. Byłem prze­ko­nany że tak jest. Nigdy nie dawa­łaś mi odczuć że jest ina­czej. Wręcz prze­ciwnie często mi mówi­łaś jak bardzo mnie kochasz. Byłem wtedy najszczę­śliw­szym czło­wie­kiem na ziemi. Myśla­łem że tak będzie zawsze. Nagle cały mój świat runął. Ty go zburzy­łaś. Nie rozu­miem tylko dlaczego. Chyba należy mi się jakieś wyja­śnienie? czekam co masz mi do powie­dze­nia. Ania całą siłą woli powstrzy­my­wała się przed wybu­chem płaczu. Chciała wszystko z siebie wyrzu­cić i mieć tą rozmowę już za sobą. Masz rację Tomku, należą się tobie wyja­śnienia. Problem jest jednak w tym że ja sama nie mogę sobie tego wytłu­ma­czyć. Niena­wi­dzę siebie, brzy­dzi mnie to co zrobi­łam, ale sama nie wiem dlaczego to zrobi­łam. Może jedy­nym uspra­wiedliwieniem będzie to że byłam zmuszana do tego. Nie zrobi­łam tego z własnej woli. Uwierz mi Tomku. Kocham cię i kocha­łam zawsze. Wiem że krzywda którą wyrzą­dzi­łam tobie i Kasi jest nie do wyba­cze­nie, ale może z czasem spró­bu­jesz mi wyba­czyć i dla dobra naszej córki ułożymy nasze stosunki na jakimś normal­nym pozio­mie. Tomek nie wierzył w to co usły­szał. On zawsze taki opano­wany, zerwał się z fotela i zaczął krzy­czeć. Prze­stań bredzić. O czym ty mówisz? jaka nasza córka? jakie wyba­cze­nie? Zapo­mnia­łaś że to jest tylko twoja córka? Ty chyba osza­la­łaś. Powiem ci jesz­cze jedno. Kocha­łem cię szaleń­czą i bezgra­niczną miło­ścią zawsze i kocham cię również teraz, ale po tym co mi zrobi­łaś nie jestem w stanie ci wyba­czyć. Swoimi słowami udowod­ni­łaś mi przed chwilą że jesteś złą kobietą. Nie wiem czym się kiero­wa­łaś zdra­dza­jąc mnie ale nie zasłu­gujesz na wyba­cze­nie. Ania zbla­dła, ale słysząc że Tomek w dalszym ciągu ją kocha, posta­no­wiła walczyć o tę miłość. Powie­działa, Tomku ja naprawdę cię kocham i wszystko to co zrobi­łam było wyni­kiem przy­musu. Uwierz mi proszę bo to jest prawda. Tomek poczer­wie­niał. Nie wierzę w to co słyszę. Nie mogę zrozu­mieć jak można być tak podłym i wyra­cho­wa­nym czło­wie­kiem. Wstał z fotela, podszedł do tele­wi­zora i włączył magne­to­wid. W tym domu testo­wa­łem nowe kamery które chcia­łem zamon­to­wać w naszej firmie, powie­dział. Pooglą­daj sobie co one zare­je­stro­wały. W miarę jak Ania oglą­dała film jej twarz zmie­niała się z kredowo białej na szarą. To co oglą­dała nie pozo­sta­wiało żadnych wątpli­wo­ści co do tego że nikt nie zmuszał jej do seksu. Prze­ciwnie to ona była jego inicja­torką. Ania nie chciała uwie­rzyć w to co widziała i słyszała. Ona wyparła zupeł­nie ze swojej pamięci to wszystko co działo się tego dnia w ich domu. Zdała sobie sprawę z tego że cokol­wiek by nie powie­działa nie zdoła nikogo prze­ko­nać że była do czego­kol­wiek zmuszana. Czekała tylko żeby ten film wresz­cie się skoń­czył. Kiedy zaczęła oglą­dać sceny kiedy Andrzej chciał zgwał­cić Kasię już nie wytrzy­mała. Krzy­czała, Tomku miej litość i wyłącz ten prze­klęty tele­wi­zor. Tomek nie reago­wał, siedział w milcze­niu i wpatry­wał się w sceny jakie zare­je­stro­wały kamery. Kiedy film się skoń­czył, Tomek odezwał się. Aniu teraz wiesz że dalsze nasze życie razem czy w pobliżu nie jest możliwe. Przed obej­rze­niem tego filmu byłbym skłonny uwie­rzyć w twoje tłuma­cze­nia, teraz nie. Ania chciała coś powie­dzieć, lecz wyraz twarzy Tomka ją powstrzy­mał. Nie prze­ry­waj, jesz­cze nie skoń­czyłem powie­dział. Jestem ciekawy jak zare­aguje na ten film Kasia. Ona prze­żyła tutaj te drama­tyczne chwile i poli­cja z całą pewno­ścią ten film jej pokaże. Gdyby to ode mnie zale­żało, nie poka­zał bym jej tego. Niestety nie mam na to wpływu. Nie chcę się mścić na tobie, ale sądzę że stra­ciłaś również Kasię. Jeśli masz choć odro­binę sumie­nia, to strata córki będzie dla ciebie najwięk­szą karą. Na koniec powiem tylko że skła­dam pozew o rozwód. Od tej chwili wszyst­kie sprawy zała­twiać będzie mój adwo­kat. Teraz wyjeż­dżam do Wrocła­wia. Masz trzy dni żeby zabrać swoje osobi­ste rzeczy i opuścić ten dom. To mówiąc wyszedł z salonu i poszedł do swojego pokoju.

Ania siedziała cała spara­li­żo­wana. Była w zupeł­nym szoku. Dotarło do niej że wszystko stra­ciła. Nie wiedziała co ma teraz zrobić. Po chwili weszła Magda i powie­działa. Aniu ja niestety już nie będę mogła poma­gać tobie jako tera­peutka, ale nie zosta­wię cię zupeł­nie bez pomocy. Umówi­łam cię na jutro z moją znajomą psycho­log, ona będzie starała się tobie pomóc. Rozma­wiałam wcze­śniej również z Izą i Jolą. One też posta­rają się tobie pomóc. Dobrze by było żebyś dzisiaj prze­no­co­wała tutaj. Będzie z tobą Jola. Jutro po spotka­niu z nową tera­peutką podej­miesz decy­zję co masz dalej robić. Przy­kro mi bardzo że tak się to wszystko poto­czyło. Magda pode­szła do Ani i przy­tu­liła ją do siebie. Ten gest wyra­żał wszystko, nie musiała nic mówić. Ania też go zrozu­miała. Stra­ciła również przy­ja­ciółki. Mogła liczyć na ich pomoc ale tylko jako znajoma. Zabo­lało ją to strasz­nie, ale zrozu­miała że tylko ona była wszyst­kiemu winna. Miała jesz­cze nadzieję że kiedyś córka jej wyba­czy. Uchwy­ciła się tej myśli, bo tylko to dawało jej jakąś nadzieję. Posta­no­wiła walczyć. Czuła się jak trędo­wata. Niby wszy­scy jej znajomi odno­sili się do niej normal­nie, nie okazy­wali wrogo­ści czy pogardy. Zauwa­żyła jednak ten dystans który oddzie­lał ją od świata w którym jesz­cze nie tak dawno żyła. Przez ostat­nie tygo­dnie wylała już tyle łez że teraz nie miała czym płakać. Nie znaczyło to że mniej cierpi. Najgor­sza była świado­mość że to ona z własnej nieprzy­mu­szo­nej woli i bezgra­nicz­nej głupoty do tego dopro­wa­dziła. Pytała siebie tysiące razy jak może to napra­wić, czy w ogóle jest to możliwe i jak ma z tym poczu­ciem winy dalej żyć. W nocy nie mogła zasnąć. Od natłoku myśli czuła że wariuje. Czasami wyda­wało jej się że to byłoby najlep­sze rozwią­za­nie. Myślała również o samo­bój­stwie. Jednak myśl o tym że ma córkę i musi odzy­skać jej miłość odwo­dziła ją od zrobie­nia tego kroku. Następ­nego dnia zadzwo­niła do niej pole­cona przez Magdę pani psycho­log. Ania zdała sobie sprawę z tego że żaden psycho­log nie jest w stanie spowo­do­wać że powróci do poprzed­niego życia, do swoich najbliż­szych ale wiedziała również że bez wspar­cia psycho­loga nie będzie w stanie walczyć o swoją córkę. Nie miała jednak siły aby poje­chać do Opola na spotka­nie z nową tera­peutką. Uzgod­niły że ten pierw­szy raz spotkają się tutaj a później się zoba­czy. Jola przy­słu­chi­wała się tej rozmo­wie ale nic nie mówiła. Dawniej ich wzajemne rela­cje były bardzo serdeczne, teraz wyraź­nie ochło­dziły się. Jola odzy­wała tylko wtedy kiedy musiała. Ania dosko­nale to wyczu­wała i rozu­miała taką jej postawę. Miała do zała­twienia jesz­cze jedną bardzo ważną sprawę. Chodziło o jej pracę w firmie. Spodzie­wała się że Tomek prze­ka­zał już Izie co posta­no­wił w tej spra­wie. Ania bała się tej rozmowy. Nie chodziło tu o pracę. Bała się spotka­nia z najlep­szą przy­ja­ciółką. Wiedziała że ją też zawio­dła. Wsty­dziła się spoj­rzeć jej w oczy. Nie miała jednak wyjścia, do tego spotka­nia i tak w końcu musiało dojść.

Prze­mo­gła więc lęk i zadzwo­niła do Izy. Od razu wyczuła w głosie wcale nie skry­waną do niej niechęć. Iza bezna­mięt­nym głosem poin­for­mo­wała ją że ma z nią do omówie­nia kilka spraw i jeśli nie ma nic innego w planie, może do niej przyjść wieczo­rem. Ania nie bardzo chciała spoty­kać się z nią w swoim domu. Zasu­ge­ro­wała że może przy­je­dzie do firmy. Iza powie­działa że nie jest to najlep­szy pomysł, ale jeśli chce nara­zić się na nieprzy­chylne jej komen­ta­rze ze strony współpracow­ni­ków, to może przyjść. Ania nagle zrozu­miała, została wyklęta, wyrzu­cona poza nawias społecz­no­ści pracow­ni­czej i jak przy­pusz­czała również z lokal­nej wspól­noty miesz­kań­ców. W jednej chwili dotarło do niej że musi jak najszyb­ciej wyprowa­dzić się jak najda­lej stąd. To bardzo ją zabo­lało. Oczy­wi­ście była winna, ale nie spodzie­wała się takiego potę­pie­nia. Zdra­dziła co prawda, ale ludziom to się zdarza. Zwykle winni dostają drugą szansę, ona takiej nie mogła się spodzie­wać. Powie­działa Izie że wszystko zrozu­miała i prosi ją aby po połu­dniu przy­je­chała do niej. Odło­żyła słuchawkę tele­fonu a ponie­waż Jola nie prze­ja­wiała żadnej ochoty do jakiej­kol­wiek rozmowy, poszła do swojego dawnego pokoju i poło­żyła się na kana­pie. Wcze­śniej popro­siła Jolę aby dała jej znać jak przy­je­dzie do niej pani psycho­log. Leżała na kana­pie a jej myśli krążyły tylko wokół tego co wyda­rzyło się przed kilkoma miesią­cami. Była bardzo zmęczona i nagle, mimo że wcze­śniej nie mogła zasnąć teraz pogrą­żyła się w jakimś letargu. To nie był sen, ale czuła że daje jej odprę­że­nie. Po jakimś czasie do pokoju weszła Jola mówiąc że przy­szła pani psycho­log i zapy­tała gdzie ma ją zaprowa­dzić. Ania popro­siła aby przy­szła tutaj do jej pokoju. Zdążyła tylko podnieść się z kanapy i popra­wić włosy, kiedy na progu jej pokoju stanęła kobieta w jej wieku. Uśmiech­nęła się i powie­działa, mam na imię Beata. Jestem psycho­logiem i tera­peutką. Popro­siła mnie Magda abym skon­tak­to­wała się z tobą. Wybacz że od razu zwra­cam się do ciebie po imie­niu, ale taką mam zasadę. Ze wszyst­kimi moimi pacjen­tami jestem po imie­niu. To bardzo ułatwia pracę i lecze­nie. Ania wstała, wska­zała Beacie fotel i powie­działa. W porządku, mnie to odpo­wiada a właści­wie jest mi to obojętne. Nie wierzę aby ktokol­wiek mógł mi pomóc wypro­sto­wać to co zepsu­łam. Nie można tak szybko rezy­gno­wać, nie zamie­ni­li­śmy prze­cież z sobą nawet kilku słów, powie­działa Beata. Troszkę co prawda już wiem od Magdy o twojej sytu­acji, ale teraz ja chcia­ła­bym od ciebie o wszyst­kim usły­szeć. Ania nie miała ochoty na rozmowę, ale zdawała sobie sprawę z tego że tylko całko­wita szcze­rość pomoże jej w walce o odzy­ska­nie Kasi. Z początku rozmowa między nimi nie kleiła się, jednak z każdą następną chwilą było coraz lepiej. Widać było że mimo bólu jaki spra­wiały jej wspo­mnie­nia, Ania zaczy­nała się otwie­rać przed Beatą. Rozma­wiały przez trzy godziny. Beata była zszo­ko­wana tym co usły­szała. Zdała sobie sprawę z tego, że nie będzie łatwo pomóc Ani. Prze­czu­wała że tera­pia może potrwać lata. Teraz jednak chciała zrobić wszystko, aby Ania mogła stawić czoła tym wszyst­kim proble­mom jakie ją czekają w najbliż­szych dniach. W drodze powrot­nej do swojego gabi­netu Beata nie mogła prze­stać myśleć o tym co usły­szała. Tak zwyczaj­nie po ludzku było jej Ani bardzo żal. Obawiała się czy te wszyst­kie prze­ży­cia których doświad­czyła nie spowo­dują u niej poważ­nych zabu­rzeń psychicz­nych. Zamiast poje­chać do siebie posta­no­wiła poroz­ma­wiać o swoich prze­my­śle­niach ze swoją przy­ja­ciółką Martą która jest ordy­na­to­rem w szpi­talu psychia­trycznym w Brani­cach. Czasami też prowa­dzi szko­le­nia w szpi­talu w Opolu i dzisiaj właśnie jest tutaj. Nie zasta­na­wia­jąc się długo, poje­chała spotkać się z nią. Przed­stawiła jej pokrótce histo­rię Ani. Marta powie­działa że obawy Beaty są uzasad­nione. Chciała by się z Anią spotkać jak najszyb­ciej. Wcze­śniej jednak porozma­wia z swoim znajo­mym profe­so­rem z Wrocła­wia, który zajmo­wał się Anią i z Magdą, która była nie tylko przy­ja­ciółką Ani ale i jej tera­peutką. Umówiły się że Beata zorga­ni­zuje im spotka­nie za kilka dni. Marta zajrzała do swojego termi­na­rza i powie­działa że będzie w Opolu za dwa tygo­dnie, mogłaby wtedy poroz­ma­wiać z Anią w gabi­ne­cie Beaty, jeśli ta nie będzie miała nic prze­ciwko temu. Oczy­wi­ście zgadzam się, powie­działa Beata. Chwilę jesz­cze poroz­ma­wiały i każda udała się do swoich obowiąz­ków. Uzgod­niły że będą w kontak­cie tele­fonicznym. Wieczo­rem przy­szła Iza. Ania nie mogła patrzeć jej w oczy. Czuła się podle. Zdra­dziła wszyst­kich i wiedziała że tego jej ni­gdy nikt z jej dawnych przy­ja­ciół nie wyba­czy. Mimo że ból rozry­wał jej serce wiedziała że musi odbyć tą nieprzy­jemną dla nich rozmowę. Iza chłodno przy­wi­tała się z Anią. Posłu­chaj mnie uważ­nie Aniu. Nie przy­szłam tutaj jako twoja przy­ja­ciółka tylko jako przed­sta­wi­cielka zarządu naszej firmy. To co nas łączyło dawniej już nie istnieje. Znisz­czyłaś wszystko. Nie chcę cię oceniać. Przy­szłam tu na prośbę Tomka, mojego praw­dziwego przy­ja­ciela. Z mojej strony zrobię wszystko o co on mnie prosił. Zapa­mię­taj że z własnej inicja­tywy nic dla ciebie nie zrobię. Oczy­wi­ście jeśli popro­sisz o pomoc, dosta­niesz ją, ale nie jako przy­ja­ciółka tylko jako znajoma. Jeśli Tomek poprosi mnie abym coś dla ciebie zrobiła, zrobię to. Ania słuchała tego z ogrom­nym smut­kiem. Po raz kolejny zada­wała sobie pyta­nie, jak mogła coś tak potwor­nego zrobić swojej rodzi­nie i przy­ja­cio­łom. Prze­cież kiedyś była taka szczę­śliwa. Miała wszystko co tylko można mieć do szczę­ścia. Co stało się w jej umyśle że nagle z pełną świado­mo­ścią robiła wszystko żeby znisz­czyć swoje idealne życie i zruj­no­wać życie ludziom którzy ją kochali. Na to pyta­nie nie mogła znaleźć odpo­wie­dzi. Czuła do siebie niewy­obra­żalny wstręt. Jedno­cze­śnie chciała zrobić coś by wyna­gro­dzić swoim bliskim wszyst­kie krzywdy jakich doznali. Nie wiedziała jednak jak to zrobić. Jedy­nie co przy­cho­dziło jej do głowy to, to że musi zrobić wszystko aby odzy­skać swoją córkę. Wiedziała że Kasia nie chce jej znać, ale posta­no­wiła że poświęci całe życie na to aby ona jej wyba­czyła. Podnio­sła głowę i spoj­rzała na Izę. Prze­pra­szam cię za wszystko, nie będę się jednak tłuma­czyć, bo sama nie wiem dlaczego to zrobi­łam. Zapła­ci­łam już straszną cenę i zapłacę jesz­cze więcej, ale nie o mnie tu chodzi. Nie wiem jak, ale spró­buję jakoś wam wszyst­kim wyna­gro­dzić te krzywdy. Teraz proszę przejdźmy do zała­twie­nie służ­bo­wych spraw. Na począ­tek Iza opowie­działa jej jakie zdanie mają o niej wszy­scy pracow­nicy i miesz­kańcy którzy ją znali. Zapro­po­no­wała aby zwol­niła się z firmy i wyprowa­dziła się jak najda­lej stąd. Co do twoich udzia­łów, zdecy­du­jesz sama, powie­działa. Ania podpi­sała stosowne doku­menty i Iza bez poże­gna­nia się opuściła dom Tomka. Ania zrozu­miała że musi jak najszyb­ciej wyprowa­dzić się stąd. Wiedziała że nie może już na nikogo liczyć. Nikt ze znajo­mych na pewno już jej nie pomoże.

Chwilę siedziała w fotelu bez ruchu i szukała wyjścia z tej bezna­dziej­nej dla niej sytu­acji. Zdecy­do­wała, że jutro poszuka sobie jakie­goś miesz­ka­nia lub małego domku. Z początku myślała aby wyprowa­dzić się do innego woje­wódz­twa, jednak po dłuż­szym zasta­no­wie­niu się pomy­ślała że najlep­szym miej­scem do zamiesz­ka­nia, będzie Opole. Następ­nego dnia z samego rana udała się do firmy zajmu­ją­cej się wynaj­mem domów i miesz­kań. Po prze­gląd­nię­ciu kilku ofert zdecy­do­wała się na wyna­ję­cie małego domku w spokoj­nej dziel­nicy Opola. Nie targo­wała się wcale o wyso­kość czyn­szu. Ważne dla niej było to że mogła się wpro­wa­dzać natych­miast. Zała­twiła niezbędne formal­no­ści i po połu­dniu zjawiła się w swoim dawnym domu. Joli powie­działa że jutro z samego rana przy­je­dzie samo­chód z firmy prze­wo­zo­wej. Zabie­rze tylko kilka niezbęd­nych mebli i swoje rzeczy osobi­ste. Jola stwier­dziła krótko, dobrze. Zresztą to nie moja sprawa. O szcze­gó­łach poin­for­muj Tomka. Ja mam przy­pil­no­wać, żebyś od jutra nie miała wstępu do tego domu. Ani zrobiło się strasz­nie przy­kro. Mimo wszystko liczyła że z uwagi na dawną przy­jaźń, byłe przy­ja­ciółki nie będą takie zimne dla niej. Nie chciała jednak aby one widziały jak cierpi. Powie­działa, dobrze Jolu, jutro już mnie nie będzie. Możesz prze­ka­zać wszyst­kim że nie będę swoją obec­no­ścią nikogo niepo­koić. Chcia­łam tylko zosta­wić swój nowy adres. To mówiąc chciała Joli wręczyć kartę na której napi­sała ten adres. Jola popa­trzyła na nią i powie­działa. Zostaw to na ławie w salo­nie. Jak przy­je­dzie Tomek z Kasią, prze­każę im co trzeba. Na dźwięk imie­nia swojej córki, Ani zrobiło się słabo. Musiała na chwilę usiąść. Wszyst­kie złe wspo­mnie­nie wróciły. Była bardzo blada a jej ciało drżało. Widziała że Jola przy­gląda się jej z cieka­wo­ścią. Nie chciała okazy­wać słabo­ści, opano­wała się więc wiel­kim wysił­kiem woli. Podnio­sła się z fotela i udała się do swojego pokoju. Usły­szała jesz­cze jak Jola powie­działa. Jak zechcesz coś zjeść, to wiesz gdzie wszystko znaj­dziesz, ja nie będą tobie usłu­gi­wać. Ania po raz kolejny poczuła ukłu­cie w sercu. Powstrzy­mała się aby nie wybuch­nąć płaczem. Wbie­gła szybko do swojego pokoju, rzuciła się na łóżko i dopiero wtedy rozpła­kała się. Jej ciało całe drżało. O boże, wyszep­tała, kiedy skoń­czą się te męki, ja już naprawdę nie mogę, nie wytrzy­mam dłużej. Płakała coraz głośniej, aż do chwili kiedy zupeł­nie wyczer­pana usnęła. Spała dwie godziny. Później wstała i zajęła się pako­wa­niem swoich osobi­stych rzeczy. Bała się nocy, nie chciała iść spać. Bała się kosz­marów. Prze­glą­dała więc w nieskoń­czo­ność rzeczy które chciała zabrać z sobą. Rano wyglą­dała kosz­marnie, ale nie zwra­cała na to uwagi. Kiedy przy­je­chali pracow­nicy z firmy prze­wo­zo­wej, kiero­wała wszyst­kimi pracami zwią­zanymi z zała­dun­kiem jej rzeczy na samo­chód. Po dwóch godzi­nach wszystko z jej dawnego domu zostało zabrane. Ania powie­działa kierowcy gdzie mają zawieść te rzeczy i samo­chód odje­chał. Ania weszła do salonu, zawo­łała Jolę a kiedy ta przy­szła, Ania powie­działa że bardzo ją prze­pra­sza i dzię­kuje za wszystko. Nie mogła i nie chciała nic więcej mówić. Nie podała ręki Joli, bo bała się że ona ją odtrąci. Powie­działa tylko, żegnaj Jolu na zawsze i wyszła z domu. Wsia­dła do samo­chodu i odje­chała do swojego nowego domu, do swojej nowej przy­szło­ści.

Następne dni poświę­ciła na urzą­dza­nie swojego nowego miesz­ka­nia. Co drugi dzień spoty­kała się z Beatą. Rozma­wiały z sobą bardzo długo. Ania nauczona doświad­cze­niem, posta­no­wiła niczego nie ukry­wać. Opowia­dała z najmniej­szymi szcze­gó­łami o wszyst­kim co przy­da­rzyło się jej w życiu. Beata była zdumiona tym co usły­szała. Nigdy dotąd nie spotkała się z takim przy­pad­kiem żeby kobieta będąc tak szczę­śliwą jak Ania dopro­wa­dziła z niezro­zu­mia­łych dla nikogo powo­dów do całko­wi­tej ruiny swojego życia. Najgor­sze w tym wszyst­kim było to, że sama Ania też nie mogła racjo­nal­nie wytłu­ma­czyć swojego postę­po­wa­nia. Beata podej­rze­wa­jąc u Ani chorobę psychiczną, skon­tak­to­wała się ze swoim byłym wykła­dowcą, profe­so­rem który badał Anię i umówiła się z nim na spotka­nie. Uczest­ni­czyła w tym również Magda. Wspól­nie rozwa­żali różne przy­czyny takiego zacho­wa­nia się Ani. Nie doszli do żadnych sensow­nych wnio­sków. Profe­sor tylko z całko­witą pewno­ścią wyklu­czył chorobę psychiczną, ale jedno­cze­śnie zale­cił aby Ania była cały czas pod kontrolą zarówno psycho­loga jak i psychia­try. Beata i Magda wróciły do Opola. Po drodze cały czas rozma­wiały o Ani i zasta­na­wiały się jak jej można pomóc. Magda poje­chała jesz­cze do Ani i poin­for­mo­wała ją że za kilka dni poje­dzie po Tomka i Kasię. Ania powie­działa że zdaje sobie sprawę z tego że Tomka już nie odzy­ska, ale zamie­rza walczyć o Kasię. Magda powie­działa że rozu­mie co Ania prze­żywa, ale zaleca jej żeby bardzo ostroż­nie starała się odzy­skać Kasię. Ona jest jesz­cze w ogrom­nym szoku i potrze­buje czasu i wspar­cia, głów­nie ze strony Tomka. Dodała, że jej zdaniem nie powinna próbo­wać kontak­to­wać się z Kasię przez co najmniej kilka tygo­dni. Ania wiedziała że Magda ma rację, ale nie mogła jako matka pogo­dzić się z taką radą. Chciała natych­miast jechać do Kasi, wytłu­ma­czyć jej wszystko, szcze­rze poroz­ma­wiać i prosić o prze­baczenie. Jednak po chwili zasta­nowienia się uznała że Magda ma rację. Zapy­tała tylko czy Magda pomoże jej w nawią­za­niu kontaktu z jej córką. Magda chwilę milczała i powie­działa. Posłu­chaj Aniu, cały czas staram się zrozu­mieć co powo­do­wało tobą że tak się zacho­wa­łaś i nie znaj­duję wytłu­ma­cze­nia. Niemniej chcę ci pomóc. Kiedy dojdę do wnio­sku że Kasia jest gotowa na rozmowę z tobą, zrobię wszystko żeby do tego doszło. Będziemy zresztą w najbliż­szym czasie w częstym kontak­cie. Tomek popro­sił mnie że nieza­leż­nie od tego że będzie się z tobą kontak­to­wać przez swojego adwo­kata to w niektó­rych spra­wach ja mam być pośred­ni­kiem. Tak więc będę ci również prze­ka­zy­wać to co dzieje się z Kasią. Co z tego wynik­nie, nie wiem, czas pokaże. Jesz­cze raz proszę cię Aniu, nie rób niczego pod wpły­wem emocji. Posłu­chaj mojej rady. Ja naprawdę chcę ci pomóc. Jak wiesz sprawa jest niesa­mo­wi­cie trudna, więc nie rób niczego bez porozu­mienia ze mną. W prze­ciwnym razie na pewno stra­cisz jaką­kol­wiek nadzieję na odzy­ska­nie Kasi. Ania z oczami pełnymi łez powie­działa. Jest mi bardzo trudno słuchać tego o czym mówisz ale wiem że masz rację i muszę to zaak­cep­to­wać. Mimo że serce nie chce się z tym pogo­dzić, tym razem posłu­cham rozumu. Dzię­kuję ci Magdu­siu i wybycz mi jeśli będziesz w stanie. Magda popa­trzyła na Anię i powie­działa. Nikt nie może być pewny tego co przy­nie­sie przy­szłość, ale trzeba być cier­pli­wym, czas pokaże. Po tych słowach poże­gnała Anię i poje­chał do domu Tomka. Po dwóch dniach przy­je­chała do Wrocła­wia. Tomek i Kasia już na niego czekali. Kasia chociaż jesz­cze bardzo słaba, czuła się w zasa­dzie dobrze. Magda porozma­wiała jesz­cze z leka­rzami i razem opuścili szpi­tal. W drodze powrot­nej niewiele z sobą rozma­wiali. W domu czekała na nich Jola która przy­go­to­wała na ich powi­ta­nie pyszny tort. Kasia przede wszyst­kim poszła do łazienki wziąć prysz­nic. Chciała zmyć z siebie te szpi­talne zapa­chy. Jola przy­go­to­wała również obiad i chciała podać go w salo­nie. Kasia kiedy to zoba­czyła, zbla­dła i powie­działa, nie chcę tutaj być. Wszy­scy zdali sobie nagle sprawę z tego że prze­bywanie w tym pomiesz­cze­niu przy­po­mniały Kasi te straszne sceny które tutaj się rozgry­wały. Jola natych­miast prze­nio­sła obiad do innego pokoju. Tam już w mniej napię­tej atmos­fe­rze mogli go zjeść. Kasia nie była zbyt rozmowna. Magda rozu­miała jej stan, dlatego zapro­po­no­wała jej że jeśli ma ochotę to może zostać tutaj z nimi, albo pójść do swojego pokoju. Kasia powie­działa że jest trochę zmęczona i wybiera swój pokój. Po połu­dniu przy­szła Iza. Chciała przy­wi­tać się z Kasią, ale kiedy poszła do jej pokoju, okazało się że ona smacz­nie śpi. Pod żadnym pozo­rem nie chciała jej budzić. Wiedziała jak dobrym dla niej lekar­stwem jest sen. Zeszła więc do salonu, gdzie byli pozo­stali domow­nicy i przy torcie i kawie zaczęli rozma­wiać o tych przy­krych dla wszyst­kich wyda­rze­niach. Na pierw­szy rzut oka widać było jak bardzo Tomek to prze­żywa. Magda wiedziała ile go to kosz­tuje, powie­działa więc aby w tej chwili zosta­wić ten temat. Jak wszy­scy nabiorą do niego dystansu, będzie czas aby o tym poroz­ma­wiać. Następ­nego dnia Magda najpierw porozma­wiała z Kasią. Była zasko­czona jak bardzo ona to prze­żywa. Nie spodzie­wała się również że Kasia tak bardzo niena­wi­dzi swojej matki. Posta­no­wiła że natych­miast kiedy tylko będzie to możliwe, zała­twi jej dobrego psycho­loga. Sama chciała przede wszyst­kim zająć się Tomkiem. Czuła że Tomek, który starał zacho­wać pozory opano­wa­nia, jest na skraju wyczer­pa­nia psychicz­nego. Magda bała się czy zdoła pomóc Tomkowi. Posta­no­wiła jak najczę­ściej rozma­wiać z nim o innych spra­wach niż o wyda­rze­niach sprzed kilku miesięcy. Jednak unik­nię­cie tego tematu nie było możliwe. Wszystko było niezwy­kle skom­pli­ko­wane. Wyda­wało się że teraz nie da się tego rozwią­zać bezbo­le­śnie. Każde rozwią­za­nie krzyw­dziło jesz­cze bardziej tych którzy i tak byli już bardzo bole­śnie skrzyw­dzeni. Zosta­wić jednak tych spraw samym sobie też było niemoż­liwe. Magda miała nadzieję że z biegiem czasu uda znaleźć się jakieś rozwią­za­nie. Tomek był zdania że zacząć trzeba od rozwodu z Anią i uregu­lo­wa­nia sprawy jego ojco­stwa. To zdzi­wiło Magdę, zapy­tała więc. O czym ty Tomku mówisz? co ty chcesz zrobić? Jesz­cze nie wiem, odpo­wie­dział, muszę to prze­my­śleć ale tak nie mogę tej sprawy zosta­wić. Magda powie­działa, dobrze, co do rozwodu popie­ram cię ale w spra­wie ojco­stwa mam odmienne zdanie. Ty jesteś ojcem Kasi i uważam że nie możesz nawet myśleć o tym aby to zmie­niać. Kochasz prze­cież Kasię i ona ciebie też. Jak sobie to wyobra­żasz? Powiesz jej teraz, nie jestem twoim biolo­gicz­nym ojcem i nie chcę cię? zwario­wa­łeś? Pomyśl jaką zrobisz jej krzywdę. Nie wierzę że w ogóle przy­szło ci to do głowy. Tomek spoj­rzał smutno na Magdę i powie­dział, wiesz jak bardzo kocham Kasię ale ona przy­po­mina mi te sceny które widzia­łem na kase­cie. Nie mogę spać, męczą mnie kosz­mary. Widzę jak Ania mnie zdra­dza, to jest nie do znie­sie­nia. Zamilkł na chwilę a później powie­dział, to nie jest normal­nie ale ja ją w dalszym ciągu kocham. Powiedz mi Magdu­siu jak ja mam z tym żyć? Magda zanie­mó­wiła, nie wiedziała co ma odpo­wie­dzieć. Wresz­cie powie­działa:

Tomku teraz wszystko jest jesz­cze za świeże, nie wiemy jesz­cze wszyst­kiego. Nie spiesz się z podej­mo­wa­niem decy­zji. Obie­caj mi że o wszyst­kim będziesz mi mówić. Znaj­dziemy jakieś wyjście z tej sytu­acji. Dobrze, powie­dział Tomek, mogę ci obie­cać że będę o tym z tobą rozma­wiać, ale nie mogę obie­cać że prze­stanę o tym myśleć. W ciągu następ­nych kilku dni Magda ze szcze­gólną uwagą przy­glądała się Tomkowi i Kasi. Dużo z nimi rozma­wiała, ale zauwa­żyła że te okropne prze­ży­cia towa­rzy­szą im nieprze­rwa­nie cały czas. Szcze­gól­nie widać to było u Kasi. Magda zauwa­żyła że zawsze kiedy prze­cho­dzi ona przez salon w którym to się wyda­rzyło na jej twarzy poja­wia się strach. Zdała sobie sprawę z tego że będzie bardzo trudno wyma­zać z jej pamięci te straszne prze­ży­cia. Tomek też niezbyt pewnie czuł się w tym miej­scu. Jeśli chodzi o Kasię, Magda zapro­wa­dziła ją do dzie­cię­cego psycho­loga. Miała nadzieję że po jakimś czasie stan psychiczny Kasi ulegnie popra­wie. Niestety dni mijały a poprawa nie nastę­po­wała. Jakby tego było mało, Tomek zaczął się dziw­nie zacho­wy­wać. Coraz częściej zaczął sięgać po alko­hol. To było zasta­na­wia­jące i niepo­ko­jące. Tomek znany był z tego że bardzo rzadko pił a jeśli już to najwy­żej kieli­szek wina. Ostat­nio Magda zauwa­żyła że od Tomka już z samego rana czuć było alko­hol. Poza tym stał się bardzo mało­mówny i smutny. Często widziała go jak przez długi czas siedział nieru­chomo w swoim ulubio­nym fotelu i patrzył gdzieś przed siebie. Magda posta­no­wiła szcze­rze z nim poroz­ma­wiać. Miała nadzieję że taka rozmowa pozwoli mu na otwar­cie się przed nią i pozwoli zapo­mnieć o proble­mach. Rzeczy­wi­ście te rozmowy prowa­dzone coraz częściej i dłużej przy­nosiły spodzie­wany efekt, Tomek nie naduży­wał już alko­holu. Niestety po kilku tygo­dniach kiedy został wyzna­czony termin rozprawy rozwo­do­wej, Tomek znowu wrócił do picia. Jego kontakty z Kasią stały się mniej serdeczne. Magda wpadła na pomysł aby zamiesz­kać w domku wybu­do­wanym obok ich rezy­den­cji. Kiedy powie­działa o tym Kasi i Tomkowi oboje przy­stali na tę propo­zy­cję z wyraź­nym zado­wo­leniem. Magda liczyła na to że kiedy nie będą codzien­nie oglą­dać miej­sca w którym wyda­rzyło się tyle złych rzeczy, wpły­nie to korzyst­nie na ich psychikę. Tomek powie­dział że zamie­rza zlecić prze­bu­dowę ich rezy­den­cji tak, aby miej­sce w którym dawniej znaj­do­wał się salon, znik­nęło na zawsze. Pomysł ten spodo­bał się wszyst­kim a szcze­gól­nie Kasi. Tomek zlecił natych­miast wyko­na­nie prac projek­to­wych i przy­go­to­wa­nie budynku do natych­miastowej prze­bu­dowy. Później zaczęli przy­go­to­wa­nia do prze­pro­wadzki do domu usytu­owa­nego obok ich rezy­den­cji. Było w nim dosta­tecz­nie dużo miej­sca dla wszyst­kich. Mieli do dyspo­zy­cji kilka pokoi i trzy kuch­nie. Każdy miał więc dla siebie osobne miesz­ka­nie. Oczy­wi­ście w tym domku miesz­kała również Jola, tak że znowu najbliż­sze sobie osoby miesz­kały razem. Ten pomysł Magdy był przy­sło­wio­wym strza­łem w dzie­siątkę. Już po kilku dniach na twarzy Kasi coraz częściej zaczął gościć uśmiech. Zaczęła nawet mówić o powro­cie do szkoły. Zapra­szała również swoich dawnych szkol­nych przy­ja­ciół do siebie. Wszystko wska­zy­wało na to że Kasia niedługo wróci do normal­nego życia. Magda podjęła próbę rozmowy o jej mamie. Niestety Kasia znowu zareago­wała agre­sją. Poszła od razu do pokoju swojego taty i zażą­dała aby nikt już ni­gdy nie wspo­mi­nał nic o tej kobie­cie, która kiedyś była jej matką. Magda na prośbę Tomka spotkała się z Anią i poin­for­mo­wała ją że Kasia jesz­cze nie jest gotowa na jaką­kol­wiek rozmowę. Ani było bardzo przy­kro słuchać tego co mówiła Magda. Nie miała jednak wyboru, mogła tylko czekać. Dawne przy­ja­ciółki poroz­ma­wiały jesz­cze o rozwo­dzie. Ania powie­działa że wie o warun­kach na jakich ma zakoń­czyć się ich małżeń­stwo. Zgadza się na orze­cze­nie o jej winie. Zdzi­wiła się tylko że Tomek nie chce się na niej mścić jeśli chodzi o podział majątku. Była pewna że zosta­nie jej odebrane wszystko, tymcza­sem Tomek doko­nał uczci­wego podziału majątku i zgodził się aby dostała połowę wszyst­kiego czym dyspo­no­wali wcze­śniej. Ta szla­chet­ność Tomka zasiała nadzieję w sercu Ani że może w przy­szło­ści on wyba­czy jej to co zrobiła. Gdzieś w jego głębi zatliła się nadzieja że może Tomek kiedyś pozwoli jej wrócić do niego. Ania powie­działa Magdzie że boi się, jak ona znie­sie tą rozprawę. Kocha prze­cież Tomka, zrobiła by wszystko by cofnąć czas, jedno­cze­śnie wie że to jest niemoż­liwe. Magdu­siu to takie trudne, czasami nie chce mi się żyć. Mówię to całkiem poważ­nie. Powstrzy­muję się tylko od popeł­nie­nia samo­bój­stwa, bo mam nadzieję że kiedyś zajdzie się sposób aby to odkrę­cić. Magda westchnęła i powie­działa, oby to było możliwe. Teraz jednak nie widzę żadnej szansy aby to zmie­nić. Twoja córka nie chce cię znać, a jeśli chodzi o Tomka? Sama nie wiem, bardzo boję się o niego. Wiem że nie prze­stał cię kochać, ale nie jest w stanie ci wyba­czyć. Cały czas toczy sam z sobą stra­szą walkę. To nisz­czy go od wewnątrz, do tego zaczął pić. Aniu ja naprawdę się boję, aby nie zrobił sobie krzywdy. Najgor­sze jest to że nie wiem jak można mu pomóc. Mam tylko nadzieję że z czasem znajdę jakiś sposób aby mógł on wrócić do normal­nego życia. Ania kiedy to usły­szała objęła dłońmi swoją głowę i zanio­sła się głośnym płaczem. Co ja zrobi­łam? dlaczego tak skrzyw­dziłam najbliż­szą mi osobę, dlaczego? Popa­trzyła na Magdę oczyma pełnymi łez i zapy­tała, co ja mam teraz zrobić? Magda milczała. Po chwili powie­działa, Aniu nie wiem, naprawdę nie wiem, po czym nie mówiąc nic więcej wyszła z jej domu.

Czas pozo­stały do wyzna­czo­nego termonu rozprawy był dla wszyst­kich bardzo trudny. Ania nie spała po nocach. Miewała straszne kosz­mary, musiała zaży­wać silne leki psycho­tro­powe. Kasia nato­miast była bardzo smutna. Nie mogła pogo­dzić się z tym że już niedługo jej rodzina prze­sta­nie istnieć. Bała się tego co przy­nie­sie przy­szłość. Wiedziała że nie ma sposobu aby powró­cić do tak szczę­śli­wych dla wszyst­kich chwil. Kiedy o tym myślała jej serce prze­peł­niało się niepraw­do­po­dob­nym bólem. Mimo że była jesz­cze dziec­kiem czuła że nie może okazy­wać tego bólu na zewnątrz. Widziała jak jej ukochany tata to prze­żywał. Musiała go wspie­rać. Okazy­wała mu więc więcej czuło­ści niż zazwy­czaj. Tomek to odczu­wał i był jej za to bardzo wdzięczny. Niestety mimo tego że wszy­scy jego bliscy starali się mu pomóc w zapo­mnie­niu tych strasz­nych wyda­rzeń, Tomek nie mógł powstrzy­mać się przed codzien­nym sięga­niem po alko­hol. Wiedział że to nie jest rozwią­za­nie, ale tylko wypi­cie kilku kielisz­ków koniaku pozwa­lało mu na chwilę zapo­mnie­nia i koiło jego ból. Wszy­scy jego bliscy obser­wo­wali to z niepo­ko­jem, ale nie mieli pomy­słu czym zastą­pić alko­hol, by choć na chwilę przy­nieść Tomkowi ulgę w jego cier­pie­niach. Mieli nadzieję że rozwód osta­tecz­nie kończący jego małżeń­stwo przy­czyni się do tego że Tomek zapo­mni o tych tak trud­nych dla niego chwi­lach. Rozprawa rozwo­dowa wyzna­czona została na godzinę dzie­wiątą rano. Tomek popro­sił Magdę aby towa­rzy­szyła mu na sali rozpraw. Bał się że nie będzie w stanie dotrwać do końca. Sąd wyra­ził zgodę. Ania przy­szła sama. Oboje wyglą­dali strasz­nie. Ich twarze był kredowo białe a ciała drżały z emocji. Rozprawa nie trwała długo. Ponie­waż Ania zgodziła się na przy­ję­cie całko­wi­tej winy za rozpad tego małżeń­stwa na siebie, sąd ogło­sił koniec ich małżeń­stwa. Ania po wyjściu z sali pode­szła do Tomka, popa­trzyła mu prosto w oczy, prze­pro­siła jesz­cze raz za wszystko, popro­siła o wyba­cze­nie i chwilę rozmowy. Tomek nie zgodził się. Powie­dział tylko, zrobi­łaś mi niewy­obra­żalną krzywdę. Mimo że kocham cię tak bardzo że oddał bym za ciebie życie, nie mogę ci tego wyba­czyć. Ani zakrę­ciło się w głowie, jej oczy wypeł­niły się łzami. Chciała coś powie­dzieć, kiedy Tomek powie­dział, nie mogę zapo­mnieć scen zare­je­stro­wa­nych na kase­tach kiedy mnie zdra­dzasz. Nie mogę wyba­czyć ci również tego że Kasię poczę­łaś z kimś innym a mnie oszu­ki­wa­łaś przez cały czas, wmawia­jąc mi że jest ona moją córką. Jak wiesz kocham ją bardzo, ale świado­mość że nią nie jest, przy­wo­łuje natych­miast przed moimi oczami sceny w których kochasz się tak namięt­nie z twoim kochan­kiem. To jest nie do znie­sie­nia. Muszę się z tego wyzwo­lić. Posta­no­wiłem wnieść sprawę o zaprze­cze­nie ojco­stwa. Może kiedy sąd orzek­nie że nie jestem biolo­gicz­nym ojcem Kasi, pozwoli mi to pozbyć się tych okrop­nych kosz­marów które dręczą mnie zarówno w dzień jak i w nocy. Kiedy skoń­czył, jego twarz z kredowo białej stała się szara. Z jego oczu zaczęły płynąć łzy. Tomek szybko odwró­cił się i skie­ro­wał się do wyjścia z budynku sądu. Magda nie mogła uwie­rzyć w o co usły­szała. Krzyk­nęła, Tomku o czym ty mówisz? Widząc że Tomek szyb­kim krokiem oddala się, pobie­gła za nim. Ania stała spara­li­żo­wana, niezdolna do powie­dze­nia czego­kol­wiek. Po chwili jęknęła i osunęła się na podłogę. Pracow­nicy sądu po bezowoc­nych próbach jej ocuce­nia, zadzwo­nili po pogo­to­wie ratun­kowe, które natych­miast zabrało ją do szpi­tala. Tomek z Magdą nic o tym nie wiedzieli. W tym czasie znaj­do­wali się już w drodze do domu. Magda próbo­wała poroz­ma­wiać z nim o tym co powie­dział Ani o wnie­sie­niu sprawy o zaprze­cze­nie ojco­stwa. Tomek jednak milczał. Zacho­wy­wał się tak jakby nic do niego nie docie­rało. Kiedy dotarli do domu, Kasia już na nich czekała. Zapy­tała natych­miast o orze­cze­nie w spra­wie rozwodu. Tomek nawet nie spoj­rzał na nią i skie­ro­wał się do swojego pokoju. Co się dzieje? zapy­tała Kasia Magdę. Nie wiem co się dzieje z twoim tatą. Sąd orzekł rozwód twoich rodzi­ców z wyłącz­nej winy twojej mamy. To dobrze powie­działa Kasia, ale co z tatą? No właśnie. Bardzo to prze­żył i nawet ze mną nie chciał rozma­wiać, powie­działa Magda. Potrze­buje trochę czasu. Wiesz jak on kochał i dalej kocha twoją mamę. Teraz nagle wszystko się skoń­czyło, nie ma już tego małżeń­stwa. Jego świat runął. Wyobra­żam sobie jak to prze­żywa. Musimy usza­no­wać jego milcze­nie. Myślę że po jakimś czasie wszystko wróci do normy i twój tato stanie się znowu tym samym tatą jakim był wcze­śniej, taką mam nadzieję, dodała. Co masz na myśli? Zapy­tała Kasia. Nic szcze­gól­nego, chcia­łam powie­dzieć że może stanie się to szybko. Ja też mam taką nadzieję powie­działa Kasia i poszła do kuchni.

Magda była pełna obaw po tym co usły­szała od Tomka. Co prawda on już wcze­śniej wspo­mi­nał że chce procesu o usta­le­nie ojco­stwa, ale Magda sądziła że tak tylko powie­dział z poczu­cia krzywdy którą mu wyrzą­dzono. Myślała że mówił to pod wpły­wem emocji. Jednak dzisiaj, kiedy powtó­rzył to w sądzie, poważ­nie się zanie­po­ko­iła. Posta­no­wiła że spró­buje zrobić wszystko aby odwieść Tomka od tego pomy­słu. Po połu­dniu zadzwo­niła Marta. Powie­działa że Ania po wyjściu Tomka z sądu doznała takiego szoku że zemdlała i została prze­wie­ziona do szpi­tala. Tam okazało się że nie ma z nią żadnego kontaktu. Popro­szono o konsul­ta­cję psychia­tryczną. Lekarz który ją badał wiedział że Ania jest moją pacjentką i zadzwo­nił do mnie. Po wysłu­cha­niu jego diagnozy zdecy­do­wałam o prze­wie­zie­niu jej do szpi­tala psychia­trycz­nego do Branic w którym pracuję. Od godziny prze­bywa na moim oddziale. Na razie jest pod wpły­wem silnych leków. Kiedy będę wiedzieć więcej, skon­tak­tuję się z tobą. Porozma­wiały jesz­cze chwilę i Marta rozłą­czyła się. Z tą wiado­mo­ścią o stanie Ani, Magda posta­no­wiła pocze­kać do jutra. Dzisiaj zarówno Tomek jak i Kasia byli zbyt prze­jęci ostat­nimi wyda­rze­niami. Lepiej więc będzie kiedy dowie­dzą się o tym jutro a może jesz­cze później. Magda powie­działa o tym tylko Joli. Naza­jutrz po śnia­da­niu, opowie­działa Tomkowi i Kasi o tym czego dowie­działa się od Marty. Kasia nie okazy­wała żadnych emocji, nato­miast Tomka wyraźnie to poru­szyło. Zbladł bardzo, wyda­wało się że zaraz zemdleje. Magda natych­miast podała mu szklankę wody. Po chwili Tomek doszedł do siebie. Wstał od stołu i powie­dział, wybacz­cie ale te ostat­nie wyda­rze­nia bardzo mną wstrzą­snęły, idę do swojego pokoju. Kasia spoj­rzała na Magdę. Obydwie wiedziały że Tomek zaraz zacznie pić. Bardzo mu współ­czuły ale zupeł­nie nie wiedziały co mogą zrobić. Wielo­krot­nie rozma­wiały z mim na ten temat, ale to nie odno­siło żadnego skutku. Widziały jak cierpi a tylko alko­hol pozwa­lał mu jakoś to prze­trwać. Magda i Kasia dosko­nale wiedziały że to nie rozwiąże problemu. Na domiar złego Tomek zaczął wymy­kać się na noc z domu. Nikt nie wiedział dokąd.

Tomek tymcza­sem pił wódkę z ludźmi z margi­nesu. Wdawało mu się że tylko oni rozu­mieją jego ból. Z czasem z niektó­rymi z nich nawią­zał bliż­sze kontakty. W ich towa­rzy­stwie czuł się dobrze, w każdym razie lepiej niż we własnym domu. Wyda­wało mu się że nawet wytwo­rzyło się między nimi coś na kształt przy­jaźni. Poznał ich problemy i kiedy nabrali oni do niego zaufa­nia powie­dział że w wielu spra­wach może im pomóc. Jeśli zdecy­dują się przy­jąć jego pomoc mogą do niego zadzwo­nić. Te kilka dni prze­by­wa­nia z tymi ludźmi uświa­domiło mu że nie może zupeł­nie zrezy­gno­wać z dotych­czasowego życia. Posta­no­wił że wróci do domu i spró­buje walczyć ze swoimi kosz­marami i lękami. Te nawią­zane znajo­mo­ści o których nikt z jego przy­ja­ciół nie wiedział, bardzo miały mu się w przy­szło­ści przy­dać. Magda stra­ciła już nadzieję na to że można Tomkowi pomóc. Nie mogła patrzeć jak prawie codzien­nie wraca nad ranem do domu zupeł­nie pijany. Kiedy kilka razy przy­wio­zła go poli­cja, posta­no­wiła że zrobi wszystko co w jej mocy aby Tomek wresz­cie opamię­tał się i odsta­wił wódkę. Obie z Izą zasta­na­wiały się co jesz­cze można zrobić. Magda powie­działa że poprosi o pomoc Martę, może ona znaj­dzie sposób jak dotrzeć do Tomka. Na razie będą starać się być ciągle w jego pobliżu. Może ta troska o niego sprawi że zacznie zapo­mi­nać o tych strasz­nych dla niego wyda­rze­niach. Po kilku dniach przy­je­chała do nich Marta. Wszy­scy domow­nicy siedzieli najwięk­szym pokoju który speł­niał rolę salonu i jedli ciasto. Spoty­kali się tutaj od czasu do czasu ale w ich rela­cjach wyczu­wało się napię­cie. Podświa­do­mie unikali rozmów o Ani. Tymcza­sem Marta przy­je­chała specjal­nie aby o niej poroz­ma­wiać. Kiedy zaczęła opowia­dać w jakim ona jest stanie i jak bardzo cierpi, Tomek powie­dział że bardzo jej współ­czuje i mimo wszystko chciałby aby jak najszyb­ciej mogła ona wrócić do pełni zdro­wia. Chciałby również aby znalazł się sposób żeby o wszyst­kim zapo­mnieć i żeby wróciły czasy kiedy wszy­scy żyli razem i byli bardzo szczę­śliwi. Kasia patrzyła na swojego ojca z otwar­tymi ustami. Tato powie­działa, nie wierzę w to co słyszę. O czym ty mówisz? ta kobieta zrobiła nam taką krzywdę a ty jej współ­czu­jesz? Wybacz, nie rozu­miem tego i nie chcę nic na ten temat słyszeć. Idę do kole­żanki. Podnio­sła się z fotela, powie­działa do Marty, prze­pra­szam i do widze­nia, po czym wyszła z domu. Marta, Magda i Jola zostały w pokoju i rozma­wiały z Tomkiem o tym co chce robić po swoim rozwo­dzie i czy rzeczy­wi­ście chce wystą­pić o zaprze­cze­nie ojco­stwa. Tomek długo prze­ko­ny­wał je że tak będzie najle­piej dla wszyst­kich. Nie może sobie pora­dzić z tą sytu­acją. Zdaje sobie dosko­nale sprawę że jeśli dalej będzie naduży­wać alko­holu, to może skoń­czyć się jakąś trage­dią. Niestety picie daje mu chwile zapo­mnie­nia. Nie może pozbyć się kosz­marów zwią­zanych ze zdradą jego ukocha­nej żony. Nie rozu­mie dlaczego to zrobiła. Najbar­dziej boli go to że oszu­kała go w spra­wie Kasi. On prze­cież tak bardzo ją kocha a teraz okazało się że nie jest jej biolo­gicz­nym ojcem. Nie wie co ma dalej robić. Kiedy patrzy na nią, natych­miast przed jego oczami poja­wiają się sceny, gdy Ania kocha się z taką namięt­no­ścią ze swoim kochan­kiem. Pomy­ślał więc że jedy­nym lekar­stwem na pozby­cie się tych kosz­marów będzie udowod­nie­nie przed sądem że Kasia nie jest jego córką. Magda nie mogła tego słuchać. Krzyk­nęła, prze­stań to nie jest właściwy sposób. Prze­cież kochasz Kasię, wycho­wy­wa­łeś ją przez cały czas, więc jakie to ma znacze­nie czy jesteś, czy też nie jesteś jej biolo­gicz­nym ojcem. Jesteś najlep­szym ojcem jakiego znam i prze­stań opowia­dać takie bzdury. To nie są bzdury odpo­wie­dział Tomek. Wy kobiety patrzy­cie na to ina­czej. Dla was nie ma znacze­nia kto spło­dził dziecko, ważne żeby był dobrym ojcem. Mężczyźni w więk­szo­ści patrzą na to z innej strony. Dla nas bardzo ważny jest zwią­zek biolo­giczny. Ale, prze­rwała mu Magda prze­cież wielu mężczyzn adop­tuje dzieci i są bardzo szczę­śliwi. To prawda, powie­dział Tomek, lecz w przy­padku adop­cji jest to świa­domy wybór. Inaczej ma się sprawa kiedy ukochana żona poczyna dziecko z innym mężczy­zną i świa­do­mie wmawia swojemu part­ne­rowi że to on jest ojcem jej dziecka. Taki mężczy­zna czuje się nie tylko oszu­kany ale ośmie­szony i bardzo zraniony. Tak się właśnie czuję i nie mogę tego znieść, dlatego zleci­łem już swojemu adwo­katowi aby zajął się wnie­sie­niem do sądu sprawy o zaprze­cze­nie ojco­stwa. Po tych słowach w pokoju zapa­no­wała cisza. Kiedy po chwili Magda chciała coś powie­dzieć, wszy­scy usły­szeli cichy jęk i zoba­czyli jak Kasia, której wejścia nikt nie zauwa­żył, osuwa się na podłogę. Wszy­scy zerwali się ze swoich miejsc. Tomek pierw­szy znalazł się przy Kasi. Ona była nieprzy­tomna. Marta zbadała ją i stwier­dziła że zemdlała. Prawdopodob­nie usły­szała ich rozmowę i to było przy­czyną omdle­nia. Tomek wziął ją na ręce, zaniósł do jej pokoju i poło­żył ma łóżku. Marta z Magdą zajęły się jej cuce­niem. Popro­siły Tomka aby pocze­kał w dużym pokoju. Do Tomka dotarło że to jego nieodpo­wie­dzialne zacho­wa­nie dopro­wa­dziło do takiej sytu­acji. Powi­nien bardzo deli­kat­nie poroz­ma­wiać o tym z Kasią. Teraz sytu­acja jesz­cze bardziej się skom­pli­ko­wała. Po kilku­na­stu minu­tach z pokoju Kasi wyszła Magda i powie­działa do Tomka, no i co naro­biłeś? Stra­ciłeś już żonę, co prawda nie ze swojej winy, ale teraz możesz stra­cić córkę. Czy tego chcia­łeś? Tomek nic nie odpo­wie­dział, wiedział że Magda ma rację. Po chwili podniósł się z fotela i ze zwie­szoną głową skie­ro­wał się do swojego pokoju. Magda była wście­kła. Co, teraz ucie­kasz, idziesz się napić? Tylko to potra­fisz. Po chwili dodała, właści­wie i tak teraz nie możesz nic zrobić. Zasta­nów się jednak jak teraz to odkrę­cisz. Ja nie wiem jak wam, tak wam tobie i Kasi można pomóc. Zasta­nów się nad tym dobrze. Naprawdę możesz ją na zawsze ją stra­cić. Teraz zejdź mi z oczu, jutro porozma­wiamy. Kiedy Tomek wyszedł, Magda z wście­kło­ści gryzła palce. Co za dureń, co on naro­bił? Nie mogę dopu­ścić do tego aby wszystko w tej rodzi­nie się rozle­ciało, tylko jak mogę im pomóc? Tomek do rana nie poka­zał się w salo­nie. Kiedy wresz­cie przy­szedł, zapy­tał co z Kasią. Magda powie­działa że ona bardzo to prze­żywa, jest w całko­wi­tym szoku i odra­dziła Tomkowi jakie­go­kol­wiek z nią kontaktu. Musisz odcze­kać kilka dni. Ja posta­ram się wszystko jej wytłu­ma­czyć i przy­go­to­wać na rozmowę z tobą. Dobrze, ale co ja mam przez ten czas robić? zapy­tał Tomek. Przede wszyst­kim, powie­działa Magda musisz prze­stać pić i zain­te­re­suj się wresz­cie tym co dzieje się w firmie. Masz rację powie­dział, muszę się ogar­nąć i przy­go­to­wać do rozmowy z Kasią. Teraz wracam do swojego pokoju i zadzwo­nię do Izy. Popro­szę ją o spotka­nie i omówimy sprawy zwią­zane z firmą. Naresz­cie mówisz z sensem, tylko proszę trzy­maj się z daleka od butelki, powie­działa Magda. Tomek skinął głową i znik­nął za drzwiami swojego pokoju. Kasia nato­miast po poda­niu jej leków uspo­ka­ja­ją­cych prze­spała prawie cały dzień. Po połu­dniu przy­szła Iza i rozma­wiała przez dwie godziny z Tomkiem. Na razie nie rozma­wiali o szcze­gó­łach tego co dzieje się w firmie. Tomek nie był jesz­cze gotowy do takiej rozmowy. Jego myśli krążyły wokół Kasi i Ani. O niczym innym nie mógł myśleć. Iza poże­gnała Tomka i poszła do salonu. Tam razem z Magdą i Jolą zasta­na­wiały się co mają dalej robić. Po chwili usły­szeli szlo­cha­nie z pokoju Kasi.

Natych­miast wszyst­kie tam poszły. Kasia obudziła się, ale widać było że jest bardzo słaba. Ta wiado­mość o tym że nie jest córką Tomka całko­wi­cie wytrą­ciła ją z równo­wagi. Jej życie po raz kolejny wywró­ciło się do góry nogami. Dopiero co nakryła swoją matkę na zdra­dzie, sama prawie została zgwał­cona i omal nie stra­ciła życia a teraz znowu otrzy­mała bardzo bole­sny cios. Zniena­wi­dziła swoją matkę za krzywdy które ona wyrzą­dziła jej i jej ojcu a teraz dowia­duje się że jedyna osoba która jej została i którą tak kocha, jej tata, chce się jej wyrzec. To była dla niej za dużo. Nie mogła tego zrozu­mieć i nie wiedziała u kogo ma szukać pomocy i wspar­cia w tych trud­nych dla niej chwi­lach. Leżała więc na łóżku i z bezsil­no­ści szlo­chała. Nie miała już łez ani sił żeby głośno płakać. W takim stanie zastały ją Magda, Iza i Jola. Wszyst­kie pode­szły do niej, przy­tu­liły mocno do siebie i stara­jąc się ją uspo­koić mówiły że jesz­cze wszystko się ułoży. Tata za kilka dni porozma­wia z nią i na pewno wszystko jej wyja­śni. Teraz nie myśli racjo­nal­nie. To czego się dowie­dział również całko­wi­cie wywró­ciło jego życie. Wiesz Kasiu, powie­działa Magda jak on cię kocha, ale nie może sobie z tym wszyst­kim pora­dzić, dlatego tak dużo ostat­nio pije. My wszyst­kie wiemy jak on cierpi i z jakimi proble­mami musi się zmie­rzyć. Uwierz nam, nie jest mu łatwo. Prawdę mówiąc powie­działa Magda ani ja ani moi znajomi psycho­lo­dzy i psychia­trzy nie spotkali się z taką sytu­acją. Prawdę mówiąc nikt nie wie jak mu pomóc. Jedyne co przy­cho­dzi nam do głowy, to to że musimy zrobić wszystko aby zosta­wił on prze­szłość za sobą. Ty Kasiu posta­raj się też go zrozu­mieć. Wysłu­chaj jego argu­men­tów i może wtedy kiedy on wszystko z siebie wyrzuci, znaj­dziemy sposób żeby choć częściowo przy­wró­cić go do dawnego życia. Teraz przy­nie­siemy Ci coś do jedze­nia. Musisz szybko nabrać sił. Rozmowa z tatą będzie dla Ciebie równie przy­kra jak dla niego, ale musi­cie ją odbyć. Na razie musisz odpo­czy­wać. Ja będę przez te kilka dni takim łącz­ni­kiem między Tobą a Twoim tatą. Kiedy dojdę do wnio­sku że jeste­ście gotowi na szczerą rozmową powiem Wam o tym. Reszta będzie zale­żeć tylko od Was. Pamię­taj Kasiu że nieza­leż­nie co tata posta­nowi, on nie prze­sta­nie cię kochać. Wysłu­chaj go uważ­nie i w żadnym razie nie zosta­wiaj go samemu sobie, nie odwra­caj się od niego. Kasia chciała jesz­cze coś powie­dzieć, ale Magda prze­rwała jej, nie mów nic, prze­myśl najpierw wszystko. Teraz zosta­wiamy cię. Prze­śpij się i nabie­raj sił. Po chwili wyszły z pokoju a Kasia prawie natych­miast zasnęła. Następ­nego dnia Kasia wstała. Było widać że jest bardzo słaba i że bardzo cierpi. Tomek prawdopodob­nie jesz­cze spał, bo nie wyszedł dotąd ze swojego pokoju. Jola zrobiła śnia­da­nie. Kiedy je zjedli Kasia zapy­tała Magdę czy mogą pójść na spacer do lasu, chcia­łaby w ciszy poroz­ma­wiać z o ostat­nich wyda­rze­niach. Magda zgodziła się i po chwili space­ro­wały już po pobli­skim lesie. Zaczęły rozma­wiać. Była to trudna rozmowa. Kasia zada­wała dużo pytań. Magda sama nie znała na wszyst­kie odpo­wie­dzi a wiedziała że musi jakoś wytłu­ma­czyć Kasi całą tą sytu­ację. Opowie­działa jej jak zdrada jej matki wpły­nęły na psychikę Tomka. On nie może do dzisiaj w to uwie­rzyć. W jego oczach była ona ideałem. Ciągle myśli że to mu się śni. Kiedy uświa­da­mia sobie że wyda­rzyło się o naprawdę nie może pora­dzić sobie z bólem jakiego doznaje. Z jednej strony nieprzy­tom­nie i bezgra­nicz­nie kocha twoją mamę a z drugiej strony nie może jej wyby­czyć tego co mu zrobiła i bardzo jej wtedy niena­wi­dzi. Jest to sprzeczne z jego naturą, wiesz bowiem jak dobrym czło­wie­kiem jest twój tata. Nie może tego zrozu­mieć i dlatego szuka pocie­sze­nia w alko­holu. Ponadto kiedy bada­nie krwi wyka­zało że nie jest twoim biolo­gicz­nym ojcem, zała­mał się zupeł­nie. Męczą go niepraw­do­po­dobne kosz­mary. Ja staram się mu pomóc jak tylko potra­fię. Niestety wszyst­kie moje wysiłki nie na wiele się zdają. Ostat­nio ubzdu­rał sobie że jeśli sąd orzek­nie oficjal­nie że nie jest twoim ojcem, to te kosz­mary się skoń­czą. Ja nie wiem czy tak się stanie. Ludzki mózg skrywa wiele tajem­nic, więc i takie rozwią­za­nie jest możliwe. Wydaje mi się jednak że należy szukać innej drogi aby pomóc Tomowi. Jak sama widzisz to co on chce zrobić już dopro­wa­dziło do niewy­obra­żal­nych szkód. Teraz nie tylko Twój tata cierpi ale również cier­pisz Ty, mimo że nie jesteś niczemu winna. Myślę że nawet jeśli twój tata otrzyma oficjalne potwier­dze­nie tego że nie jest twoim biolo­gicz­nym ojcem, w niczym mu to nie pomoże. Obawiam się że może nawet zaszko­dzić. On prze­cież naprawdę bardzo cię kocha. Trochę go nawet rozu­miem że tak upiera się przy wnie­sie­niu sprawy do sądu. W tej chwili jest prze­ko­nany że to jest jedyna droga do pozby­cia się tych kosz­marów. Sądzę że z biegiem czasu pora­dzi sobie z tą sytu­acją i wasze rela­cje będą takie jak przed kilkoma miesią­cami. Kasia zapy­tała, a co ze mną, co z moimi uczu­ciami? Dlaczego ja mam tak cier­pieć? Nie mogę odpo­wie­dzieć ci na twoje pyta­nia, bo sama nie znam odpo­wie­dzi powie­działa Magda. Wiem tylko że teraz dużo zależy od ciebie Kasiu. Twój tata ni­gdy nie prze­sta­nie cię kochać, potrze­buje tylko trochę czasu. Musisz być cier­pliwa. To bardzo trudne dla mnie powie­działa Kasia. Zrobię jednak wszystko aby tato prze­stał cier­pieć. Pomyśla­łam sobie że jeśli mój widok przy­wo­łuje u taty te straszne wspo­mnie­nie, może na jakiś czas zamiesz­kam u Izy. Kiedy nie będzie mnie codzien­nie oglą­dać, może jego ból trochę się zmniej­szy, Wiesz, powie­działa Magda zasko­czyłaś mnie. Chyba wymy­śliłaś najlep­szą tera­pię która może rzeczy­wi­ście pomóc twojemu tacie. Musimy to prze­ga­dać z Izą. Porozma­wiamy z nią jak tylko wróci z pracy, tymcza­sem wracajmy już do domu. Kiedy przy­szły, Jola poin­for­mo­wała je że Tomek zjadł śnia­da­nie, ale powie­dział że musi sobie wszystko dokład­nie prze­my­śleć, tak że prze­pra­sza ale dzisiaj nie chce z nikim rozma­wiać. Teraz jest w swoim pokoju i nie chce aby mu prze­szka­dzać. To nawet odpo­wia­dało Magdzie i Kasi. Kiedy przyj­dzie Iza, będą mogły swobod­nie poroz­ma­wiać o pomy­śle Kasi.

Po połu­dniu Iza zjawiła się w ich domu. Czekała na nią kawa i ciasto. Wszyst­kie usia­dły w salo­nie i Magda powie­działa Izie co wymy­śliła Kasia. Wszyst­kie przy­ja­ciółki zgodziły się że jest to bardzo dobry pomysł. Iza zapro­po­no­wała żeby Kasia od razu prze­nio­sła się do niej. Kasia od zawsze trak­to­wała Izę jak członka swojej rodziny i mówiła do niej ciociu. Do Magdy i Joli zwra­cała się po imie­niu. Niezależ­nie od formy Magda, Jola, Iza i Kasia czuły się jak jedna rodzina a poza tym były przy­ja­ciółkami. Porozma­wiały jesz­cze chwilę, uzgod­niły parą szcze­gó­łów i zabrały się za pako­wa­nie rzeczy Kasi. Po dwóch godzi­nach wszystko zapa­ko­wały do samo­chodu i poje­chały do Izy. Magda zobo­wią­zała się do prze­ko­nania Tomka że to jest najlep­sze rozwią­za­nie. Do domu wróciły późnym wieczo­rem. Zorien­to­wały się że Tomek był w kuchni i zrobił sobie coś do jedze­nia a teraz jest w swoim pokoju. Magda mimo prośby Tomka aby zosta­wić go w spokoju, poszła do niego i zapu­kała. Po chwili usły­szała proszę. Weszła do środka i widok jaki zastała wbrew wcze­śniejszym obawom pozy­tyw­nie ją zasko­czył. Tomek siedział w fotelu i coś czytał. Był ogolony i przede wszyst­kim trzeźwy. Magda zapy­tała czy mogą poroz­ma­wiać. Kiedy otrzy­mała zgodę, opowie­działa o wszyst­kim co wyda­rzyło się w ciągu dnia. Powie­działa o rozmo­wie z Kasią, o tym jak ona to przy­jęła i że teraz mieszka u Izy. Tomek popa­trzył na Magdę. Wiesz Magdu­siu o moich uczu­ciach do Kasi i o wszyst­kich moich rozter­kach zwią­zanych z wyda­rze­niami ostat­nich miesięcy. Wiesz jakie to dla mnie trudne i że nie mogę sobie z tym pora­dzić, ale to co wymy­śliła Kasia wydaje mi się dobrym rozwią­za­niem. Mam nadzieję że pomoże nam to rozwią­zać nasz problem. Wiem że muszę poroz­ma­wiać z Kasią i wytłu­ma­czyć jej dlaczego nie chcę abym był uzna­wany jako jej biolo­giczny ojciec. Jeśli chodzi o moje uczu­cia do niej, nic się nie zmie­niło. Dalej ją kocham i to się nie zmieni. Jedno­cze­śnie jej obec­ność przy­wo­łuje w mej pamięci te straszne wyda­rze­nia z którymi nie mogę sobie pora­dzić. Sam nie rozu­miem dlaczego mimo tego że tak bardzo jest mi bliska, czasami nie mogę znieść jej obec­no­ści. Wiem że ona nic tutaj nie zawi­niła i ta świado­mość dręczy mnie najbar­dziej. Być może, że jeśli nie będziemy się codzien­nie widy­wać pozwoli mi to ina­czej spoj­rzeć na ten problem. Do ciebie Magdu­siu mam jednak dużą prośbę. Infor­muj mnie codzien­nie co dzieje się z Kasią, jakie ma problemy i jak sobie z nimi radzi. Zapy­taj ją kiedy mogli­by­śmy poroz­ma­wiać. Oczy­wi­ście zrobię wszystko o co prosisz. Cieszę się z tego że tak to postrze­gasz, ale uważam że teraz nie nadszedł jesz­cze czas abście mogli szcze­rze z sobą poroz­ma­wiać. Oboje dozna­li­ście ogrom­nej krzywdy i musi­cie nabrać do tego dystansu. Potrze­bujecie czasu. Ja będę was obser­wo­wać. Jeśli dojdę do wnio­sku, że nadszedł odpo­wiedni moment na rozmowę, dam znać. Teraz propo­nuje abyś przez kilka dni nie nawią­zy­wał z Kasią żadnego kontaktu. Tomek westchnął i powie­dział, jak zwykle masz rację, dosto­suję się do twoich rad. Mam jesz­cze jedną prośbę, czy od jutra mogli­by­śmy razem spędzać więcej czasu a widząc zdzi­wie­nie na twarzy Magdy dodał, mam na myśli czas spędzany poza domem, na przy­kład space­ru­jąc po lesie. Oczy­wi­ście Tomku, cieszę się bardzo z tej propo­zy­cji i z ochotą na nią przy­staję, powie­działa Magda. Następne dni upły­wały jej na rozmo­wach z Kasią i Tomkiem. Jak mówi przy­sło­wie że czas goi rany, w ich przy­padku zaczęło się to spraw­dzać. Po upły­wie tygo­dnia oboje wyci­szyli się, emocje trochę opadły i nabrali dystansu do wyda­rzeń których byli uczest­ni­kami. Magda uznała że nadszedł już czas na szczerą rozmowę i przy­pro­wa­dziła Kasię do Tomka. Wiedziała że rozmowa którą mieli odbyć będzie dla nich bardzo trudna. Magda począt­kowo chciała być przy tej rozmo­wie ale po namy­śle doszła do wnio­sku że sami powinni stawić czoła proble­mom. Począt­kowo rozmowa nie kleiła się, jednak kiedy Tomek zaczął opowia­dać o swojej żonie, o tym jak się poznali i jak prze­bie­gało ich życie, Kasia zaczęła u uwagą go słuchać. Była to opowieść o wiel­kiej miło­ści, wzajem­nym zrozu­mieniu, szacunku i zaufa­niu. Ze zrozu­miałych wzglę­dów Kasia nie mogła o wielu spra­wach wiedzieć. Jej wspo­mnie­nia zaczęły pokry­wać się z tym co mówił jej tato, dopiero od momentu kiedy miała kilka lat. Kiedy usły­szała jak była ocze­ki­wanym dziec­kiem i później tak bardzo kocha­nym, Kasia nie wytrzy­mała. Przy­tu­liła się do swojego taty i zaczęła płakać. Tomek po chwili też nie mógł dłużej ukry­wać swojego wzru­szenia i też się rozpła­kał. Kasia po chwili zapy­tała, tato dlaczego kiedy tak bardzo mnie kochasz, chcesz się mnie wyrzec. To nie tak Kasiu powie­dział. To bardzo skom­pli­ko­wane. Sam tego nie mogę zrozu­mieć. Ja nie chcę się ciebie wyrzec. Cały czas bardzo cię kocham, ale teraz kiedy wiem że nie jestem twoim biolo­gicz­nym ojcem coś we mnie pękło. Ta miłość do ciebie z jakiś niezro­zu­mia­łych dla mnie powo­dów stała się inna. Musisz mnie zrozu­mieć, ja codzien­nie prze­żywam istne tortury. Nie mogę już tego znieść. Ciągle prze­śla­duje mnie myśl że jeśli formal­nie prze­stanę być twoim ojcem, to te kosz­mary się skoń­czą. Nie wiem czy tak będzie, nie wie tego również Magda, ale jak tego nie zrobię boję się że zwariuję. Kasiu moje uczu­cia do ciebie nie zmie­nią się, ale muszę tak postą­pić. Jak dotąd żadna tera­pia nie uwol­niła mnie od tych kosz­marów. To jest ostat­nia deska ratunku. Czy ty mnie rozu­miesz? Kasia po chwili milcze­nia powie­działa,

– Magda długo ze mną o tym rozma­wiała, ja sama też próbo­wa­łam cię zrozu­mieć. Nie chcę żebyś cier­piał tak strasz­nie jak dotąd. Wiem jak mnie kochasz i jak ja cię kocham. Jeśli ty nie widzisz innego sposobu, zrób to tatu­siu. To mówiąc mocno wtuliła się w jego ramiona. Później bardzo długo jesz­cze rozma­wiali z sobą. Kiedy po prawie dwóch godzi­nach Magda weszła do pokoju, oboje siedzieli na kana­pie przy­tu­leni do siebie. Ich twarze były jakby trochę spokoj­niejsze. Magda wysłu­chała uważ­nie tego co jej prze­ka­zali i powie­działa. Sądzę że ta jedna szczera rozmowa nie rozwiąże twojego problemu Tomku. Myślę że Kasia powinna dalej miesz­kać u Izy ale sądzą że od czasu do czasu może­cie się spoty­kać. To powinno wam obojgu wyjść na dobre. Tomek i Kasia bardzo chęt­nie przy­stali na takie rozwią­za­nie. Po jakimś czasie Magdzie wyda­wało się że Tomek zrobił się jakby spokoj­niejszy. Częściej wycho­dził z domu i zaczął inte­re­so­wać się spra­wami firmy. To dobrze roko­wało na przy­szłość. Magda miała nadzieję że Tomek zrezy­gnuje z tego niemą­drego jej zdaniem pomy­słu wystą­pie­nia do sądu o zaprze­cze­nie ojco­stwa. Kiedy wyda­wało się że może tak się stać, Tomek i Kasia dostali wezwa­nie do sądu na rozprawę w spra­wie usiło­wa­nia gwałtu. Ta wiado­mość bardzo wstrzą­snęła Tomkiem. Znowu zamknął się w sobie i prze­sia­dy­wał w swoim pokoju unika­jąc rozmów z kimkol­wiek. Magda bała się aby znowu nie sięgnął po alko­hol. Niestety jej obawy potwier­dziły się. Które­goś dnia rano Tomek wyszedł ze swojego pokoju zupeł­nie pijany. Magda jak zwykle próbo­wała z nim rozma­wiać, ale Tomek nie słuchał żadnych argu­men­tów, powie­dział tylko że wszystko wróciło ze zdwo­joną siłą. Magda próbo­wała wszyst­kiego aby odcią­gnąć go od butelki. Niestety przez kilka następ­nych dni nie bardzo jej to wycho­dziło. Dopiero kiedy orga­nizm Tomka był już w takim stanie że nie przyj­mo­wał żadnych pokar­mów, Tomek zrozu­miał że prze­ho­lo­wał. Od tego dnia starał się dojść do siebie ogra­ni­cza­jąc ilość wypi­ja­nego codzien­nie alko­holu. Po następ­nych kilku dniach Tomek prze­stał pić. Widać było jak bardzo źle to naduży­wa­nie alko­holu wpły­nęło na jego kondy­cję, ale wszy­scy jego przy­ja­ciele cieszyli się że znowu walczy. Posta­no­wili jesz­cze bardziej wspie­rać go w tym. Zbli­żał się termin rozprawy. Tomek chodził przy­gnę­biony, ale po alko­hol już nie sięgał. Magda posta­no­wiła poje­chać do szpi­tala w Brani­cach aby dowie­dzieć się co słychać u Ani. Wcze­śniej spotkała się i Martą. Od niej dowie­działa się że Ania nie jest w zbyt dobrej formie. Coraz mocniej docie­rało do niej jaką krzywdę wyrzą­dziła swojej rodzi­nie. Bardzo często zamy­kała się w sobie. Zapa­dała się jakby w inny świat i wtedy nie było z nią kontaktu. Czasami tylko płakała i pytała”dlaczego”. Kiedy dowie­działa się o termi­nie rozprawy, przez cały tydzień z nikim nie chciała rozma­wiać. Marta obawiała się że jej udział w rozpra­wie będzie niemoż­liwy. Na szczę­ście od kilku dni Ania zaczęła zacho­wy­wać się normal­nie. Marta zmniej­szyła jej dawki prze­pi­sa­nych jej leków i Ania zaczęła znowu rozma­wiać z Martą. Powie­działa że bardzo boi się procesu. Boi się ujaw­nie­nia nagrań z tego co wyda­rzyło się kilka­na­ście lat temu i tych ostat­nich z jej dawnego domu. Obawiała się również że może ponieść odpo­wie­dzialność za to że nie broniła swojej córki, kiedy Andrzej próbo­wał ją zgwał­cić. Najbar­dziej jednak bała się spotka­nia z Kasią i Tomkiem. Wsty­dziła się spoj­rzeć im w oczy. Jednak wiedziała że musi się z tym zmie­rzyć i zrobi wszystko aby uczest­ni­czyć w tej rozpra­wie. Miała nadzieję że uda się jej wyka­zać przed sądem że wbrew temu co jest na tych taśmach, ona nie robiła tego z własnej woli. Robiła to pod przy­mu­sem aby chro­nić swoją rodzinę. Jakkol­wiek to brzmi, taka jest prawda. Zrobiła błąd, wypiła za dużo alko­holu. Chciała trochę poflir­to­wać ale nic więcej. Dlaczego tak się stało że poszła do łóżka z Andrze­jem tego naprawdę nie wie. Prawie nic z tych momen­tów nie pamięta. Dopiero tutaj w szpi­talu dowie­działa się że prawdopodob­nie dosy­pano jej do drinka jakiś narko­tyk, który całko­wi­cie wyłą­czył jej zdol­ność nad kontro­lo­wa­niem swojego zacho­wa­nia. Niestety tego nie można już udowod­nić. Gdyby następ­nego dnia poddała się odpo­wied­nim bada­niom można byłoby wykryć narko­tyki w jej orga­nizmie i wyka­zać że te przy­pusz­cze­nia mogą okazać się prawdą. Niestety Ania nie miała poję­cia że była pod wpły­wem narko­tyków a później była zastra­szana i bita prze Andrzeja. Bojąc się o swoją rodzinę robiła wszystko co ten bydlak jej kazał. Teraz bardzo żałuje że nie powie­działa od razu wszyst­kiego Tomkowi. Może ich małżeń­stwo by prze­trwało i rodzina dalej byłaby razem ciesząc się życiem. Niestety ona brnęła w kłam­stwa dalej i stra­ciła wszystko. Po wielu rozmo­wach z Martą posta­no­wiła walczyć, jeśli nie o swoją rodzinę to przy­naj­mniej o prawdę. Miała nadzieję że jeśli sąd przyj­mie jej wyja­śnienia za praw­dziwe i wiele osób spoj­rzy na nią ina­czej. Magda widziała jak ona strasz­nie cierpi i jak prze­żywa utratę swojej rodziny. Kiedy opowie­działa jej jak Tomek prze­żywa to wszystko, Ania zbla­dła i powie­działa, Magdu­siu nawet nie wiesz co bym dała za to aby to ni­gdy się nie wyda­rzyło. Wielo­krot­nie myśla­łam o śmierci ale to nie pomo­gło by ani Tomkowi ani Kasi. Teraz żyję nadzieją że jak wszystko szcze­rze opowiem to ich nasta­wie­nie do mnie zmieni się. Pragnę tylko jednego, aby oni mi wyba­czyli. Magdzie auten­tycz­nie zrobiło się żal Ani. Posta­no­wiła że porozma­wia jesz­cze raz z Tomkiem i Kasią. Może rzeczy­wi­ście coś dobrego z tej rozmowy wynik­nie, chociaż znając ich zdanie w tym tema­cie sama w to nie wierzyła.

Nadszedł dzień rozprawy. Kasia wystę­po­wała w nim jako pokrzyw­dzona a Ania i Tomek jako świad­ko­wie. Przed wejściem na salę wszy­scy spotkali się przed drzwiami. Widać była na ich twarzach jak bardzo to prze­ży­wali. Każe z nich jednak prze­żywało to ina­czej. Kasia gardziła swoją matką i czuła do niej niena­wiść. Ania niena­wi­dziła, ale siebie. Poza tym świado­mość tego że tylko ona jest winna tej całej sytu­acji nie pozwa­lało jej normal­nie funk­cjo­no­wać. Jej nerwy były w strzę­pach a stan psychiczny w rozsypce. Tomek najbar­dziej chyba to prze­żywał. Nie mógł sobie pora­dzić z tym co się wyda­rzyło. Z jednej strony niena­wi­dził Ani, z drugiej nato­miast kochał ją nieprzy­tom­nie. Ta huśtawka uczuć od miło­ści do niena­wi­ści wykań­czała go psychicz­nie. Potrze­bo­wał pomocy ale jak dotąd nikt nie znalazł lekar­stwa na jego cier­pie­nia. Kiedy siedzieli już wszy­scy na sali rozpraw, wpro­wa­dzono Andrzeja. Wyda­wało się że tylko on jeden niczym się nie przej­mo­wał. Stał w miej­scu dla oskar­żo­nych i z podnie­sioną głową przy­glądał się zgro­ma­dzo­nym w tej sali. Z jego ust nie scho­dził uśmiech. Wyda­wało się jakby wyraz jego twarzy mówił, nic mi nie zrobi­cie. Jeste­ście marnymi ludźmi nie wartymi mojego zain­te­re­so­wa­nia, fraje­rami których należy wyko­rzy­sty­wać. Ten dobry humor wyni­kał z tego że proku­ra­tor mógł tylko oskar­żyć go próbę gwałtu a i to oskar­że­nie nie było poparte mocnymi dowo­dami. Obrońca Andrzeja miał nadzieję że szybko je podważy i jego klient zosta­nie unie­win­niony. Prze­bieg procesu wska­zy­wał niestety na to że tak może się stać. Do pewnego momentu. Mniej więcej w poło­wie rozprawy współ­pra­cow­nik proku­ra­tora wszedł na salę rozpraw i wręczył proku­ra­torowi jakąś paczkę i plik doku­men­tów. Proku­ra­tor popro­sił o krótką prze­rwę, wysłu­chał swojego współpracow­nika, przej­rzał doku­menty i zwró­cił się do sądu z prośbą o włącze­nie do akt sprawy nowych dowo­dów. Poin­for­mo­wał również Sąd o tym że rozsze­rza akt oskar­że­nia o próbę zabój­stwa. Wywo­łało to spore zamie­sza­nie na sali. Sąd zgodził się z prośbą proku­ra­tora i naka­zał odtwo­rze­nie przed­stawionego nagra­nia. Proku­ra­tor dodat­kowo wyja­śnił że dyspo­nuje opinią biegłych sądo­wych o auten­tycz­no­ści tego nagra­nia. To co wszy­scy zoba­czyli rzucało nowe świa­tło na wyda­rze­nia które roze­grały się w domu Tomka. Na nagra­niu które już znaj­do­wało się w aktach sprawy popra­wiono jakość dźwięku i teraz wszy­scy mogli wyraź­nie słyszeć jak Andrzej groził Kasi, że ją zabije jak nie będzie mu posłuszna. Ponadto widać było wyraź­nie jak Andrzej złapał Kasię za głowę i uderzał nią o podłogę krzy­cząc, teraz zabiję cię ty mała dziwko. Gdyby nie inter­wen­cja Ani która rzuciła się na Andrzeja bijąc go po głowie i odcią­gnęła go od Kasi on z pewno­ścią zreali­zo­wałby swój zamiar. To nagra­nie poka­zało wszyst­kie szcze­góły zdarze­nia. Po jego obej­rze­niu Sąd nie miał już żadnych wątpli­wo­ści i zmie­nił kwali­fi­ka­cję czynu popeł­nio­nego przez oskar­żo­nego na usiło­wa­nie zabój­stwa. Po godzi­nie ogło­szono wyrok, dwadzie­ścia pięć lat pozba­wie­nia wolno­ści dla Andrzeja. Z jego twarzy znik­nął wresz­cie ten jego uśmie­szek. Wiedział na pewno że jeśli kiedy­kol­wiek wyjdzie z więzie­nia będzie już zupeł­nie starym czło­wie­kiem. Wszy­scy zgro­ma­dzeni na sali mieli poczu­cie że naresz­cie spra­wiedliwości stało się zadość. Kasią, Anią i Tomkiem targały całkiem inne emocje. Kasia prze­ko­nała się że jej matka, co prawda z opóź­nie­niem ale rzuciła się na jej ratu­nek. Prawdopodob­nie urato­wała jej życie. Ania poczuła że jej zapew­nie­nia o tym że nie była w pełni świa­doma tego co się z nią dzieje, kiedy pierw­szy raz zdra­dziła Tomka a później robiła to pod wpły­wem szan­tażu dowo­dziły że mówiła prawdę. Miała świado­mość że to ją nie uspra­wiedliwia, ale miała nadzieję że to co ludzie usły­szeli na proce­sie, pozwoli im trochę łagod­niej ją oceniać. Jeśli chodzi o Tomka, to co zoba­czył i usły­szał wpro­wa­dziło w jego myślach jesz­cze więk­szy zamęt. Po skoń­czonej rozpra­wie jej uczest­nicy i obser­wa­to­rzy opusz­czali salę rozpraw w milcze­niu. Byli jesz­cze w szoku po tym co zoba­czyli na taśmach. Nie zupeł­nie wiedzieli jak mają ocenić te wyda­rze­nia. Ania chciała poroz­ma­wiać z Kasią i Tomkiem, lecz oni nie mieli na to ochoty. Tomek co prawda zatrzy­mał się, ale tylko po to by powie­dzieć Ani że to co zoba­czył nie uspra­wiedliwia jej i niczego w jego ocenie nie zmie­nia. Kasia nie chciała w ogóle patrzyć na swoją matkę. Po chwili oboje z Tomkiem opuścili budy­nek sądu. Po przy­je­ździe do domu, nikomu nie chciało się rozma­wiać o proce­sie. Rozma­wiali o jakiś nieistot­nych spra­wach. Wszy­scy byli jednak świa­domi tego że wyrok sądu nie kończy sprawy i nie rozwią­zuje ich proble­mów. Wiedzieli że w najbliż­szym czasie będą musieli wrócić jesz­cze raz do oceny tych wyda­rzeń. Przez kilka następ­nych dni unikano tego tematu. Kasia zajęła się spawami którymi zajmują się wszyst­kie nasto­latki. Poza tym starała się tak zorga­ni­zo­wać sobie czas aby była zajęta przez cały dzień. Chciała w ten sposób pozba­wić się możli­wo­ści myśle­nia o swojej matce, o tym co ona jej zrobiła. Chciała całko­wi­cie wyma­zać ją ze swojej pamięci. Z Tomkiem sprawa wyglą­dała ina­czej. On zbyt mocno Kochał Anię aby mógł prze­stać o niej myśleć. Jego nastrój zmie­niał się bardzo często. Raz chciał puścić wszystko w niepa­mięć i wrócić do niej a później z kolei nie mógł jej wyba­czyć i chciał aby na zawsze znik­nęła z jego życia. Nigdy nie wiedział w jakim nastroju się obudzi i jak będzie myślał o Ani. Codzien­nie rozma­wiał o swoich odczu­ciach z Magdą. Ona widziała jak Tomek cierpi ale nie wiedziała jak ma mu pomóc. Prze­by­wa­jąc z nim ciągle pozna­wała najgłę­biej skry­wane cechy jego charak­teru. Prze­ko­nała się że jest dobrym i prawym czło­wie­kiem. Znając całą histo­rię miło­ści Tomka i jego żony, nie mogła zrozu­mieć dlaczego Ania tak właśnie postą­piła. Nie mogła też zrozu­mieć Tomka, że mimo wszystko dalej ją kochał. Po jakimś czasie Maga zorien­to­wała się że coraz częściej zaczyna myśleć o Tomku ina­czej niż o swoim przy­ja­cielu. Powoli zaczy­nała się w nim zako­chi­wać. Kiedy to wresz­cie zrozu­miała, prze­stra­szyła się. Nie wiedziała czy w takiej sytu­acji mogła zajmo­wać się nim jako tera­peutka. Chciała nawet popro­sić o radę swojego znajo­mego profe­sora. Po namy­śle, na razie zrezy­gno­wała z tego pomy­słu. Posta­no­wiła pocze­kać. Jeśli nie będzie mogła już zapa­no­wać nad swoimi uczu­ciami, poje­dzie do profe­sora i poprosi go o radę. Na razie starała się myśleć o Tomku jak o przy­ja­cielu. Po jakimś czasie Tomek niespo­dzie­wa­nie dla wszyst­kich popro­sił Kasię, Izę Magdę i Jolę o rozmowę. Kiedy usie­dli wszy­scy w fote­lach w salo­nie, Tomek powie­dział. Znacie wszy­scy histo­rię mojej rodziny. Wiecie co wyda­rzyło się ostat­nio i jakie są tego skutki. Wiecie również jak to wszystko wpływa na moją psychikę. Jak rujnuje to moje życie i jak wpływ ma to na nasze wzajemne rela­cje. Widzi­cie codzien­nie jaką toczę walką z samym sobą. Nie mogę sobie pora­dzić ze swoimi odczu­ciami i nie mogę podjąć osta­tecznej decy­zji. Posta­no­wiłem wypró­bo­wać ostatni sposób który w moim odczu­ciu mógłby mi pomóc w zamknię­ciu raz na zawsze tego etapu w moim życiu. Podją­łem nieodwo­łalną decy­zję, że wniosę sprawę o zaprze­cze­nie ojco­stwa i proszę nie nama­wiajcie mnie do wyco­fa­nia tego pozwu. Zapano­wała cisza. Jego bliscy oczy­wi­ście wiedzieli o takim zamia­rze Tomka ale mieli nadzieję że tego nie zrobi. Tomek spoj­rzał na Kasię i powie­dział. Kasieńko wiesz jak bardzo cię kocham i mam nadzieję że wyba­czysz mi to co chcę zrobić. Rozma­wia­li­śmy już na ten temat. Wiesz jak ważne jest to dla naszego dalszego życia. Wiem że rozu­miesz moje powody, wiem też że i dla ciebie w pewnym sensie takie rozwią­za­nie byłoby korzystne. Mam nadzieję a właści­wie jestem prze­ko­nany że para­dok­sal­nie to formalne posta­no­wie­nie o braku pokre­wień­stwa spowo­duje zacie­śnie­nie naszych więzi. Sądzę że nasza wzajemna miłość będzie jesz­cze więk­sza. Jeśli myślisz ina­czej, to powiedz to teraz. Kasia milczała chwilę i powie­działa. Tatu­siu, wiele o tym myśla­łam i doszłam do wnio­sku że masz całko­witą rację. To wyjdzie nam tylko na dobre. Moja miłość do ciebie nie zmieni się. Twoja do mnie, jestem prze­ko­nana też nie. Zawsze będziesz moim tatą a ja dla ciebie ukochaną córeczką. Wnieś więc sprawę do sądu i zamknijmy ten rozdział naszego życia raz na zawsze. Po tych słowach zapa­dła długa cisza. Wszy­scy wiedzieli że już nic więcej nie można było doda­wać do tego co zostało powie­dziane. Oczy­wi­ście wszyst­kim było bardzo smutno. Znali histo­rię tej wiel­kiej miło­ści i nikt nie spodzie­wał się takiego zakoń­cze­nia. Każdy z obec­nych wiedział że nie ma dobrego rozwią­za­nia. Cokol­wiek Tomek by zrobił, to i tak wiele osób by ucier­piało. Tak właśnie się działo. Nie można było tak tego zosta­wić. Trzeba było podjąć jakąś decy­zję i Tomek właśnie ją podjął. Jakie będą jej skutki? czas pokaże. Od tego dnia ich wzajemne rela­cje zmie­niły się. Dotych­czasowe napię­cie powoli zmniej­szało się. Wyda­wało się że znowu w ich rodzi­nie zago­ści spokój. Podob­nie w życiu Ani nastę­po­wały zmiany. Jej stan zdro­wia popra­wił się na tyle że dalszy pobyt w szpi­talu nie był konieczny. Ania wróciła do domu w Opolu. Posta­no­wiła podjąć pracę. Mogła co prawda wrócić do firmy w której miała udziały ale to nie wcho­dziło w grę. Wiedziała że nie byłaby tam dobrze przy­jęta. Posta­no­wiła zało­żyć swoją firmę. Z racji swojego wykształ­ce­nia zdecy­do­wała się na zało­że­nie firmy zajmu­ją­cej się doradz­twem praw­nym dla przed­się­biorstw i prowa­dze­niem rozli­czeń podat­ko­wych. Zatrud­niła kilku­na­stu specja­li­stów i po kilku miesią­cach jej firma rozpo­częła dzia­łal­ność. Sama zajęła się spra­wami orga­ni­za­cyj­nymi. Wyda­wało się że odda­nie się całko­wi­cie pracy w firmie pozwo­liło jej zapo­mnieć o prze­szło­ści. Marta była bardzo zado­wo­lona z widocz­nego powrotu Ani do pełni zdro­wia psychicz­nego. Często spoty­kała się z Magdą i rozma­wiały o Ani. Tomkowi z początku o niczym nie mówiły. Po pewnym czasie Magda biorąc pod uwagę dobry stan psychiczny Tomka opowie­działa mu wszystko czego dowie­działa się o Ani. Tomek przy­jął to nad wyraz spokoj­nie. Magda sądziła że powoli zaczyna zapo­mi­nać o Ani. Niestety to były tylko pozory. Na Tomku te infor­ma­cje wywarły ogromne wraże­nie. Wróciły dawne wspo­mnie­nia. Tomek ukry­wał to przed Magdą, ale czuł że te huśtawki nastro­jów znowu do niego wrócą. Posta­no­wił zrobić wszystko aby przyspie­szyć termin rozprawy o zaprze­cze­nie ojco­stwa. Spotkał się ze swoim adwo­katem i popro­sił go aby zrobił wszystko żeby rozprawa mogła odbyć się jak najszyb­ciej. Magda zauwa­żyła z prze­ra­że­niem zmianę w zacho­wa­niu Tomka. Znowu zaczął pić więcej alko­holu niż zwykle. Stał się milczący i prze­stał się inte­re­so­wać spra­wami domo­wymi i firmo­wymi. Magda zrozu­miała że popeł­niła błąd opowia­dając mu o tym co robi Ania. Natych­miast zadzwo­niła do swojego znajo­mego psychia­try prosząc o radę. Profe­sor po wysłu­cha­niu rela­cji z ostat­nich wyda­rzeń, dora­dzał jej aby nie robiła nic ponadto co dotych­czas. Sądził że jeśli Tomek zoba­czy że wszystko w jego otocze­niu nie uległo zmia­nie, uspo­koi swoje myśli i po jakimś czasie wszystko powinno wrócić do normy. Popro­sił tylko aby Magda infor­mo­wała go wszyst­kich zmia­nach w nastro­jach Tomka. Magda trochę uspo­koiła się, ale posta­no­wiła z więk­szą uwagą przy­glą­dać się Tomkowi. Ostat­nio bowiem, widząc znaczną poprawę w zacho­wa­niu Tomka, troszkę odpu­ściła. Poza tym zaczęła postrze­gać go trochę mniej jako pacjenta a więcej jak osobę w której zaczęła się zako­chi­wać. Teraz żało­wała że powie­działa Tomkowi co robi Ania. Bała się żeby nie zrobił on jakie­goś głup­stwa. Od zawsze była prze­ciwna skła­da­niu pozwu o usta­le­nie ojco­stwa, ale Tomek uparł się i nie było siły aby odwieść go od tego pomy­słu. Teraz musiała zrobić wszystko aby zapa­no­wać nad emocjami Tomka. Jego stan nie popra­wiał się do czasu kiedy przy­szło pismo z sądu infor­mu­jące o termi­nie rozprawy. Tomek z dnia na dzień zmie­nił się. Prze­stał pić i znowu zaczął wyka­zy­wać zain­te­re­so­wa­nie wszyst­kim co działo się wokół. Stał się dawnym pogod­nym Tomkiem. Magdzie i pozo­stałym domow­ni­kom wróciła nadzieja że tym razem te pozy­tywne zmiany zostaną na zawsze. Na rozprawę Tomek poszedł sam, to znaczy bez córki. Magda miała jednak nadzieje że pójdzie tam również Kasia. Niestety ona dalej miała ogromny żal do swojej matki i nie chciała jej oglą­dać. Ania przy­szła na rozprawę z ogrom­nym poczu­ciem winy. Ale miała nadzieję że mimo wszystko dojdzie do porozu­mienia z Kasią. Kiedy zoba­czyła że ona nie przy­szła, dotarło do niej że Kasia ni­gdy jej nie wyby­czy tego że przez jej zdradę znisz­czyła życie wielu ludziom. Było jej smutno i bardzo żało­wała po raz nie wiadomo który tego, co wyrzą­dziła swoim najbliż­szym. Niestety nie mogła cofnąć czasu by to wszystko odkrę­cić. Mogła mieć tylko nadzieję że kiedyś Tomek i Kasia wyba­czą jej. Tylko ta myśl pozwo­liła jej na powrót do w miarę normal­nego życia, ale co to było za życie w którym codzien­nie budziła się z poczu­ciem winy. Na razie nie mogła niczego zrobić. Pozo­stało jej tylko czekać i mieć nadzieję że kiedyś coś zmieni się na lepsze. Podczas rozprawy potwier­dziła to co było napi­sane w opinii biegłych. Stwier­dziła że ojcem Kasi nie jest Tomek. Nie chciała albo nie mogła powie­dzieć kto jest jej ojcem. Kiedy to mówiła spoj­rzała w twarz Tomkowi. Zoba­czyła czło­wieka zupeł­nie zała­ma­nego psychicz­nie. Na jego twarzy widziała niedo­wie­rza­nie, żal, miłość i niena­wiść. To było dla niej za dużo. Zapra­gnęła z całych sił rzucić się na Tomka. Chciała go jesz­cze raz prze­pro­sić i błagać o wyba­cze­nie. Z jej ust wyrwał się krzyk, Tomku wybacz mi, kocham cię ponad wszystko i nie mogę bez ciebie żyć. Pomóż mi. Chciała podejść do niego, gdy nagle wszystko odpły­nęło. Ania z krzy­kiem wybacz, prze­wró­ciła się na podłogę i stra­ciła przy­tom­ność. Natych­miast wezwano leka­rza. Rozprawa została prze­rwana. Po godzi­nie kiedy stan Ani popra­wił się, sędzia ogło­sił posta­no­wie­nie o braku pokre­wień­stwa między Tomkiem a Kasią. Tomek wysłu­chał tego ze spoko­jem, ale wdać było ile go to kosz­to­wało. Wyda­wało się w pewnym momen­cie że jemu też będzie potrzebna pomoc lekar­ska, zdołał się jednak opano­wać. Popa­trzył na Anię. Chciał coś powie­dzieć, otwie­rał już usta, gdy nagle z jego oczu zaczęły płynąć łzy. Z gardła wyrwał mu się jakiś niewy­raźny krzyk. Tomek odwró­cił się w kierunku drzwi i prawie biegiem opuścił salę rozpraw. Równie szybko wyszedł z Sądu. Krzyk­nął do Magdy. Wieź mnie jak najszyb­ciej do domu.

Po przy­je­ździe nie chciał z nikim rozma­wiać. Od razu poszedł do swojego pokoju. Magda opowie­działa o prze­biegu rozprawy i o tym co działo się kiedy sędzia ogło­sił posta­no­wie­nie o braku pokre­wień­stwa między Tomkiem i Kasią. Iza i Jola bardzo były ciekawe wszyst­kich szcze­gó­łów, nato­miast Kasia stwier­dziła że niewiele ją to obcho­dzi, żal jej tylko taty i po chwili wyszła z domu. Magda kilka­krot­nie podcho­dziła pod drzwi pokoju Tomka prosząc go by wyszedł poroz­ma­wiać z nimi. Była ciekawa jak teraz będzie sobie radził ze swoimi uczu­ciami. Miała nadzieję że osta­teczne zamknię­cie spraw z Anią pozwoli mu wrócić do normal­no­ści. Tomek jednak nie chciał wyjść ze swojego pokoju. Rano Magda prze­żyła niemały szok. Tomek wyszedł a właści­wie wyto­czył się ze swojego pokoju całko­wi­cie pijany. Magda nie mogła uwie­rzyć w to co zoba­czyła. Pode­szła do Tomka i zapro­wa­dziła go do łazienki. Później zapa­rzyła mocnej kawy i czekała aż Tomek wyjdzie z łazienki. Zapro­wa­dziła go do pokoju i popro­siła o wypi­cie kawy. Powie­działa że przyj­dzie do niego kiedy tylko Kasia pójdzie do szkoły. Nie mogła dopu­ścić do tego aby ona zoba­czyła go w takim stanie. Po jakieś godzi­nie poszła do pokoju Tomka. On spał. Zoba­czyła że kubek po kawie był pusty. Usia­dła bezrad­nie i przy­glądała się śpią­cemu Tomkowi. Na chwilę otwo­rzył oczy i powie­dział, nie wytrzy­mam tego dłużej, zrób proszę coś albo mnie zabij. Popa­trzył tak jakoś dziw­nie w jej oczy i ponow­nie zasnął. Zdała sobie sprawę z tego że cały jej wysi­łek włożony w to aby Tomkowi pomóc wyzwo­lić się z dręczą­cych go kosz­marów poszedł na marne. Zrobiło się jej bardzo smutno. Tak bardzo chciała mu pomóc. Niestety wszyst­kie metody zawio­dły. Wiedziała jak Tomek cierpi i jak bardzo chciałby wyrwać się z tego kosz­maru. On zdawał sobie sprawę z tego że jeśli to się nie uda, jego życie może się skoń­czyć w dosłow­nym tego słowa znacze­niu. Był prze­ko­nany że kiedy usły­szy posta­no­wie­nie sądu o tym że nie jest biolo­gicz­nym ojcem Kasi, Ania stanie się dla niego zupeł­nie obojętna. Niestety nic to nie zmie­niło a jej błaga­nia o wyba­cze­nie wykrzy­czane w sądzie jesz­cze bardziej rozstro­iły jego psychikę. Magda miała nadzieję że jutro znaj­dzie sposób aby mu pomóc. Teraz posta­no­wiła czuwać przy nim cały czas i pilno­wać żeby nic więcej już dzisiaj nie wypił, lub chociaż niewielką ilość. Pomy­ślała że może kiedy będzie przy nim cały czas spró­buje zainte­re­so­wać go innymi spra­wami jak choćby ułoże­nia nowych rela­cji z Kasią, prze­sta­nie myśleć o Ani. Wiedziała że to będzie bardzo trudne. Chciała jesz­cze raz wrócić do metody którą stoso­wała wcze­śniej. Wyda­wało się że przy­nio­sła ona pożą­dane wyniki. Miała wtedy nadzieję że te pozy­tywne efekty będą trwałe. Okazało się że niestety że tak nie było. Musiała popeł­nić gdzieś jakiś błąd. Może po prostu zbyt krótko ją stoso­wała. Posta­no­wiła jesz­cze raz wszystko sobie prze­my­śleć. Siedząc obok Tomka miała całą noc na prze­myśle­nia. Tomek obudził się około połu­dnia następ­nego dnia. Widać było że nie czuje się dobrze. Z wysił­kiem wstał i poszedł do łazienki. Po powro­cie poło­żył się z powro­tem do łóżka. Magda zrobiła mu śnia­da­nie i zapa­rzyła mocnej kawy. Tomek wypił tylko kawę. Na jedze­nie nie miał ochoty. Magda chwilę milczała przy­glą­dając się Tomkowi. Po chwili zapy­tała, powiedz mi Tomku co się dzieje. Sam prze­cież mówi­łeś że jeśli otrzy­masz oficjalne potwier­dze­nie braku pokre­wień­stwa z Kasią, pozwoli ci to zapo­mnieć o Ani i ułatwi powrót do normal­nego życia. Tomek popa­trzył na Magdę i powie­dział. Masz rację, byłem prze­ko­nany że tak się stanie ale kiedy zoba­czyłem jak Ania prze­żywa te okropne wyda­rze­nia i jak cierpi z tego powodu, coś we mnie pękło. Sam tego nie rozu­miem. Wszyst­kie emocje wróciły ze zdwo­joną siłą. Nie mogę pora­dzić sobie z nimi. Proszę cię Magdu­siu znajdź sposób na wyzwo­le­nie mnie z tego kosz­maru. Ja naprawdę nie mam już sił aby z tym walczyć. Z całych sił chcę uwol­nić się od myśle­nia o Ani, ale nie potra­fię. Magda musiała powstrzy­my­wać się z całej siły aby nie rozpła­kać się. Widziała jak strasz­nie cier­piał ten czło­wiek który z każdą chwilą stawał się dla niej coraz bliż­szy. Na razie nie wiedziała jak ma mu pomóc, ale przy­się­gła sobie że zrobi wszystko aby Tomek znowu był szczę­śliwym czło­wie­kiem. Prak­tycz­nie cały dzień Tomek prze­le­żał w łóżku. Pocie­sza­jące było to że nie wypił ani kropli alko­holu. Następ­nego dnia Magdzie udało się namó­wić go do wyjścia na spacer do pobli­skiego lasu. To miej­sce zawsze miało dosko­nały wpływ na Tomka. Po takim space­rze czuł się zawsze mocniej­szy psychicz­nie i chęt­nie rozma­wiał o swoich proble­mach. Tak było i tym razem. Powie­dział Magdzie o wszyst­kim co dręczyło go po wyjściu z sądu. Był świa­domy tego że musi całko­wi­cie odgro­dzić się od Ani. Miał mu w tym pomóc ten proces sądowy. Wyda­wało się że rzeczy­wi­ście tak się nie stanie. Niestety zacho­wa­nie się Ani zniwe­czyło te nadzieje. Tomek okazał się zbyt słaby aby całko­wi­cie wyrzu­cić z siebie wspo­mnie­nia o Ani. Mało tego, błaga­nie jego byłej żony o prze­baczenie spowo­do­wały że był skłonny to zrobić. Był moment kiedy chciał przy­cią­gnąć ją do siebie. Pragnął znowu tulić ją w ramio­nach i zapo­mnieć o prze­szło­ści. W ostat­niej jednak chwili opamię­tał się i wybiegł z budynku sądu. Niestety te wyda­rze­nia spowo­do­wały że kosz­mary wróciły i znowu wrócił do picia. Nie chciał tego robić ale był zbyt słaby aby prze­ciwstawić się temu. Wiedział że sam sobie z tym nie pora­dzi. Kiedy zoba­czył że wszy­scy chcą mu pomóc i że Magda zawsze jest obok niego, posta­no­wił że musi zrobić wszystko aby wyzwo­lić się spod wpływu tego nałogu. Prze­czu­wał że nie będzie to łatwe. Magda też wiedziała jakie to będzie trudne, dlatego posta­no­wiła że będzie dbać o to aby miał on wspar­cie od wszyst­kich swoich przy­ja­ciół. Przez kilka następ­nych tygo­dni stan psychiczny Tomka wyraź­nie popra­wiał się. Wyda­wało się że ta dyskretna opieka jaką był otoczony przez swoich przy­ja­ciół przy­nosi efekty. W rozmo­wach unikano tematu Ani. Tomek również nie pytał o nią. Niestety do czasu. Kiedyś przy­je­chała Marta. Tomka nie było w domu więc można było swobod­nie rozma­wiać o stanie zdro­wia Tomka. Marta poru­szyła również temat Ani. Okazało się że po tym co wyda­rzyło się na ostat­niej rozpra­wie w sądzie, Ania w stanie głębo­kiego szoku została prze­wie­ziona do szpi­tala do Branic. Jej stan prak­tycz­nie wyklu­czał możli­wość powrotu do pracy. Właśnie w tej też spra­wie Marta przy­je­chała. Trzeba było uporząd­ko­wać wszyst­kie sprawy Ani zwią­zane z jej dzia­łal­no­ścią zawo­dową. Marta powie­działa że są dni w których jej stan psychiczny jest dobry. Wtedy zdaje sobie sprawę z tego co się wokół niej dzieje. Jest jednak świa­doma tego że nie będzie już miała siły na zajmo­wa­nie się firmą. Chciała by formal­nie uporząd­ko­wać sprawy jej udzia­łów w firmie. Prosiła aby Marta porozma­wiała z Izą na ten temat i aby namó­wiła ją do odwie­dze­nia jej w Brani­cach. Kiedy Magda zapy­tała o obecny stan psychiczny Ani, Marta powie­działa że cierpi ona na ciężką depre­sję i według jej wiedzy ni­gdy w pełni nie odzy­ska zdro­wia. Nie jest ona psychicz­nie chora, ale poczu­cie winy i świado­mość tego że już nic nie można zrobić aby mogła odzy­skać Tomka i Kasię, unie­moż­li­wia jej normalne funk­cjo­no­wa­nie. Magda zapy­tała czy gdyby Tomek jej wyba­czył i mogli być razem to czy wróciła by do normal­nego życia, Marta powie­działa że jest to bardzo praw­do­po­dobne. W tym momen­cie do pokoju wszedł Tomek. Wszyst­kie przy­ja­ciółki zamil­kły. Nie spodzie­wały się że on wróci tak szybko. Były komplet­nie zasko­czone. Ostat­nią rzeczą którą chciały to to, żeby usły­szał on co mówią o Ani. Magda z niepo­ko­jem spoj­rzała na twarz Tomka i wiedziała już wszystko. Jego twarz go zdra­dziła,

– Tomek słyszał o czym rozma­wiały. Nie wiedząc co powie­dzieć, popro­siła aby napił się z nimi kawy. Tomek odmó­wił i tłuma­cząc się zmęcze­niem prze­pro­sił je i poszedł do swojego pokoju. Marta po chwili poże­gnała się i poszła do Izy, aby omówić z nią sprawy o które prosiła ją Ania. Magda obawiała się o reak­cję Tomka na to co usły­szał o Ani. Jednak ku jej zasko­czeniu w następ­nych dniach on nic o Ani nie wspo­mi­nał. Ponie­waż jego wcze­śniejsze wnio­ski o prze­bu­dowę domu uzyskały wszyst­kie wyma­gane pozwo­le­nia, Tomek bardzo zaan­ga­żo­wał się w doglą­da­nie prac budow­la­nych. Magda była bardzo zado­wo­lona. Miała nadzieję że zaję­cie się Tomka wszyst­kimi spra­wami domo­wymi, budową i pracą w firmie pozwa­lały mieć nadzieję że temat Ani już nie wróci. Marta omówiła z Izą pokrótce to o co prosiła ją Ania. Obie­cała że zasta­nowi się nad szcze­gó­łami i jak Ania będzie w dobrej kondy­cji psychicz­nej jest gotowa ją odwie­dzić. Marta opowie­działa również o rozmo­wie w domu Tomka i wyra­ziła obawę że jeśli Tomek słyszał o czym rozma­wiają może to mieć nieko­rzystny wpływ na jego psychikę. Iza podzie­lała obawy Marty. Umówiły się że teraz zacho­wają więk­szą ostroż­ność kiedy będą cokol­wiek mówić o Ani. Marta poże­gnała się. Obie­cała że zadzwoni za kilka dni i opuściła dom Izy. Przez następne dni nic nie wska­zy­wało na to że infor­ma­cja o Ani usły­szana przez Tomka miała jakieś nega­tywne skutki. Wręcz prze­ciwnie. Zaan­ga­żo­wa­nie Tomka w różne codzienne sprawy bardzo wzro­sło. To były niestety tylko pozory. Tomek nie mógł prze­stać myśleć o Ani. Zdecy­do­wał jednak że skoro nie może o niej zapo­mnieć to nie będzie z tym walczyć, ale posta­no­wił ukry­wać przed otocze­niem swoje praw­dziwe odczu­cia. To nie było jednak dla niego łatwe. Z czasem nauczył się pano­wać nad swoimi myślami. Tak mu się przy­naj­mniej wyda­wało. W ciągu dnia spra­wiał wraże­nie że zupeł­nie zapo­mniał o Ani. W nocy nato­miast jego myśli ciągle kręciły się wokół niej. W tajem­nicy przed wszyst­kimi, udało mu się wyko­rzy­stu­jąc swoje dawne znajo­mo­ści namó­wić jedną z pielę­gnia­rek pracu­jących w szpi­talu w Brani­cach do prze­ka­zy­wa­nia mu infor­ma­cji o Ani. Było to o tyle łatwe że jej mąż zatrud­niony był w jednej z filii jego firmy i miał wobec niego dług wdzięcz­no­ści. Od tej chwili był najle­piej poin­for­mo­waną osobą ze wszyst­kich którzy znali Anię. Para­dok­sal­nie ta wiedza o tym co w danej chwili robi Ania, jak się czuje i co mówi nie wpły­wała niekorzyst­nie na niego, ale spowo­do­wała że jego stan psychiczny szybko się popra­wiał. Zauwa­żyli to wszy­scy jego bliscy a szcze­gól­nie Magda. Była ona najbar­dziej zain­te­re­so­wana tym aby Tomek zupeł­nie zapo­mniał o Ani. Coraz bardziej zako­chi­wała się w Tomku i czekała tylko na dogodny moment aby mu o tym powie­dzieć. Zauwa­żyła że również Tomek zaczął ina­czej na nią patrzeć. To rodziło w nadzieję. Wiedziała jednak, że chcąc osią­gnąć upra­gniony cel, musi postę­po­wać bardzo ostroż­nie. Po kilku tygo­dniach wszystko wokół Tomka powoli wracało do normy. Rela­cje z Kasią choć troszkę dziwne ale były bardzo serdeczne. Powoli oboje znowu zaczęli nabie­rać do siebie zaufa­nia. Kasia zrozu­miała że jej tata nie mógł postą­pić ina­czej. Dla niego bardzo ważną sprawą było rozdzie­le­nie biologicz­nego ojco­stwa od ojco­stwa formal­nego. Długo nie mogła tego zrozu­mieć ale kiedy nie zauwa­żyła żadnej różnicy w trak­to­wa­niu jej przez swojego tatę, zaczęła trak­to­wać tą sytu­ację jako normalną. Kochała swojego ojca, jesz­cze bardziej niż przed tym formal­nym stwier­dze­niem braku istnie­nia między nimi biologicz­nego pokre­wień­stwa. Nie miała do niego preten­sji, za wszystko winiła swoją matkę. Bardzo nato­miast współ­czuła swojemu tacie że tak cier­piał z powodu zrobio­nej mu krzywdy. Wiedziała że mimo stwa­rza­nych pozo­rów, jego ból nie zmniej­szał się. Chciała mu pomóc więc swoje kontakty z nim zacie­śniała jak tylko było to możliwe. Starała się nie przy­spa­rzać mu żadnych zmar­twień. Uczyła się dosko­nale i była wzorową córką. Widziała jaki był z niej dumny. Tomek czuł życz­li­wość jaką okazy­wali mu jego najbliżsi i spra­wiało mu to dużą przy­jem­ność. Coraz częściej na jego twarzy gościł uśmiech. Czasami tylko kiedy otrzy­my­wał niepo­ko­jące infor­ma­cje doty­czące Ani, jego nastrój pogar­szał się. Chodził wtedy smutny i taki jakiś przy­ga­szony. Tych huśta­wek nastroju nie rozu­mieli jego bliscy. Zasta­na­wiali się często co może mieć na to wpływ. Nie wiedzieli niestety że Tomek cały czas inte­re­suje się losem Ani, a on sam strzegł bardzo tej tajem­nicy. Kiedy ten zły nastrój mijał, Tomek ze zdwo­joną ener­gią rzucał się w wir pracy. W tym czasie Iza w porozu­mieniu z praw­ni­kami firmy ułożyła plan rozwią­za­nia proble­mów Ani. Kiedy była gotowa, zadzwo­niła do Marty. Ponie­waż stan Ani był dobry, Iza wybrała się do Branic aby się z nią spotkać. Ich spotka­nie nie było już takie przy­ja­zne i rado­sne jak kiedyś. Było to spotka­nie znajo­mych których kiedyś łączyła wielka przy­jaźń. Dzisiaj spoty­kały się tylko żeby uregu­lo­wać szereg proble­mów praw­nych. Ania chciała prze­ka­zać Kasi swoje akcje w firmie i całą swoją firmę dorad­czą. Iza wiedziała oczy­wi­ście o tym i przy­wio­zła odpo­wied­nie projekty praw­nych rozwią­zań. Ania wszystko zaak­cep­to­wała bez zastrze­żeń. Pozo­stało tylko nota­rial­nie potwier­dzić te usta­le­nia. Marta zgodziła się aby Ania opuściła szpi­tal na te kilka dni potrzebne do zakoń­cze­nie wszyst­kich jej spraw. Iza zawio­zła Anię do jej wyna­jętego domku w Opolu i umówiły się że sukce­syw­nie będą kończyć wszyst­kie sprawy. Zaczęły od akcji w firmie. Zgod­nie z życze­niem Ani wszyst­kie akcje miała otrzy­mać jej córka Kasia. Miała też zostać właści­cielką jej firmy dorad­czej. Kasia była jesz­cze niepeł­no­let­nia i to trochę kompli­ko­wało sprawę. Znale­ziono jednak rozwią­za­nie. Do czasu uzyska­nia przez nią pełno­let­no­ści we wszyst­kich spra­wach Kasię miała repre­zen­to­wać Iza. Ania miała nadzieję że spotka swoją córkę, jednak Kasia nie chciała się z nią spotkać. Powie­działa tylko Izie że jesz­cze teraz nie jest na to gotowa, ale w przy­szło­ści być może że spotka się z Anią. Te słowa wzmoc­niły w Ani nadzieję na to że już niedługo ich wzajemne rela­cje popra­wią się. W ciągu kilku dni wszyst­kie sprawy zostały zała­twione. Ania opuściła wyna­jęty domek. Z całego majątku zosta­wiła sobie tylko pienią­dze które miała na koncie. Po kilku dniach wróciła do Branic. Tylko w tym szpi­talu czuła się bezpiecz­nie. Znala­zła wiele brat­nich dusz z którymi mogła rozma­wiać i które ją rozu­miały. Zdawała sobie sprawę że poza szpi­talem nie mogłaby normal­nie funk­cjo­no­wać, chyba żeby Tomek i Kasia wyba­czyli jej i pozwo­lili wrócić do siebie. Wiedziała że jest to prawie niemoż­liwe ale tylko nadzieja że tak się kiedyś stanie pozwa­lała jej jakoś znosić to szpi­talne życie. Tymcza­sem życie Tomka i jego najbliż­szych toczyło się normal­nie. Prze­bu­dowa domu dobie­gała końca. Dom został tak prze­pro­jek­to­wany że po dawnym salo­nie nie pozo­stał żaden ślad. Jego miej­sce zajmo­wał teraz duży podjazd z którego wcho­dziło się do dużego holu a z niego do pozo­sta­łych pomiesz­czeń. Teraz ten dom w niczym nie przy­po­mi­nał dawnej rezy­den­cji. Nikomu z domow­ni­ków nie koja­rzył się również z tymi okrop­nymi wyda­rze­niami sprzed kilku lat. Teraz wszy­scy przeprowa­dzili się z małego domku w którym dotych­czas miesz­kali do tej wspa­nia­łej rezy­den­cji. Zajęli prawą część domu, patrząc od wejścia. Lewą Tomek posta­no­wił prze­zna­czyć na pomiesz­cze­nia biurowe. Tutaj mieli praco­wać pracow­nicy których obowiązki służ­bowe nie wyma­gały kontak­tów z klien­tami. Tym sposo­bem Tomek osią­gnął to co chciał. W ciągu dnia dom tętnił życiem, nato­miast po godzi­nach pracy był oazą spokoju. Wszyst­kim domow­ni­kom takie rozwią­za­nie bardzo odpo­wia­dało. Wyda­wało się że wszyst­kie kłopoty tej rodziny to już prze­szłość. Od bardzo dawna nikt nie wspo­mniał o Ani. Magda była coraz bliżej momentu w którym chciała wyznać Tomkowi swoją miłość. Nie wiedziała niestety że myśli jej ukocha­nego zajęte są w dalszym ciągu rozmy­śla­niem o Ani. W tym czasie Kasia przy­go­to­wy­wała się do matury. Skoń­czyła osiem­na­ście lat i formal­nie była współwła­ści­cielką rodzin­nej firmy i właści­cielką firmy dorad­czej którą dostała od Ani. Jednak teraz nie anga­żo­wała się w zgłę­bia­niu tajni­ków pracy w tych firmach. Ze Tomkiem i Izą uzgod­nili że po matu­rze podej­mie studia praw­ni­cze i wolnym czasie będzie odby­wać coś na kształt stażu w tych firmach. W tym czasie tak jak dotych­czas, Iza w imie­niu Kasi kiero­wała pracą w tych firmach. W tym czasie wyda­rzyło się coś co spowo­do­wało że znowu w zacho­wa­niu Tomka nastą­piły niepo­ko­jące zmiany. Zaczęło się podob­nie jak kiedyś. Często chodził on zamy­ślony i jakby nieobecny. Prze­stał inte­re­so­wać się firmą i znowu zaczął zaglą­dać do kieliszka. Nikt nie wiedział że Tomek cały czas miał dostęp do infor­ma­cji o Ani. Kiedy dowie­dział się jak ona bardzo cierpi z powodu tego co zrobiła i że jedy­nym jej marze­niem jest to aby Tomek i Kasia jej wyba­czyli, zrobiło mu się jej bardzo żal. Dawne rozterki wróciły. Jego nastrój zmie­niał się kilka razy w ciągu dnia. Czasami bliski był aby jej wyba­czyć. Zamó­wił nawet kilka razy taksówkę aby do niej poje­chać i tulić ją w ramio­nach wyba­cza­jąc jej wszystko. Po chwili jednak widział przed swoimi oczami sceny z jej udzia­łem, kiedy go zdra­dzała. Wtedy niena­wi­dził jej ze wszyst­kich sił. Sięgał po alko­hol, pił, płakał i wył z rozpa­czy. Pił tak długo aż padał zupeł­nie zamro­czony na łóżko. Magda i pozo­stali domow­nicy byli zroz­pa­czeni. Obawiali się że jego stan psychiczny jest na skraju całko­wi­tego zała­ma­nia. Popro­szona o pomoc Marta też nie mogła znaleźć wytłu­ma­cze­nia jego zacho­wa­nia się. Tomek troszkę się wyci­szył kiedy Kasia zdawała maturę. Zdawał sobie sprawę że takie jego zacho­wa­nie się może wpły­nąć nega­tyw­nie na zdawa­nie przez Kasię egza­minów. Po pomyśl­nie zdanej matu­rze Kasia zdała celu­jąco egza­miny na Wydział Prawa Uniwer­sy­tetu Wrocław­skiego i została przy­jęta na pierw­szy rok studiów. Tomek starał się zacho­wy­wać się normal­nie. Chciał aby Kasia mogła w spokoju świę­to­wać i podob­nie jak on, Ania i Iza mogła cieszyć się wypo­czy­wa­jąc nad Jezio­rami Turaw­skimi. Po jej wyje­ździe Tomek znowu wrócił do picia. Nikt nie miał poję­cia jaką toczy z sobą walkę. Tymcza­sem on jak ni­gdy dotąd strasz­nie cier­piał. Każdej nocy budził się. Jego ciałem wstrzą­sał dreszcz. Myśl o Ani nie pozwa­lała mu normal­nie funk­cjo­no­wać. Ona była najważ­niej­szą osobą w jego życiu. Bez niej nie mógł funk­cjo­no­wać. Jedno­cze­śnie nie mógł doko­nać wyboru, wyby­czyć czy dalej niena­wi­dzić. Ten brak zdecy­do­wa­nia powoli zabi­jał go. Dotych­czas udawało mu się przed otocze­niem ukryć prawdę, a była ona taka że bez Ani nie mógł żyć. Z nią po tym co mu zrobiła też nie wyobra­żał sobie życia. W tajem­nicy przed wszyst­kimi prowa­dził coś w rodzaju pamięt­nika gdzie zapi­sy­wał wszyst­kie swoje odczu­cia. Nieustan­nie prowa­dził z sobą niepraw­do­po­dob­nie wynisz­cza­jącą go walkę. Niestety zaczął ją prze­gry­wać. Widział stara­nia wszyst­kich jego bliskich mu osób, ale to była walka którą tylko on sam mógł wygrać lub prze­grać. Powoli w jego umyśle dojrzeć zaczęła myśl o osta­tecz­nym rozwią­za­niu. Jesz­cze coś kazało mu nie podda­wać się i walczyć dalej. Widział z jakim odda­niem Magda robi wszystko aby mu pomóc. Wyczu­wał że ona go kocha. Był pewny że gdyby znalazł się sposób aby mógł zapo­mnieć o Ani, z Magdą mógłby jesz­cze stwo­rzyć szczę­śliwy zwią­zek. Niestety tych myśli które nękały go codzien­nie nie mógł się pozbyć. Doszedł do prze­ko­nania że jedy­nym rozwią­za­niem jego proble­mów będzie odebra­nie sobie życia. Kiedy prze­ana­li­zo­wał wszyst­kie za i prze­ciw, podjął decy­zję,

– popełni samo­bój­stwo.

Od tego momentu uspo­koił się i pozor­nie zaczął się normal­nie zacho­wy­wać. Jego najbliżsi odetchnęli z ulgą, byli prze­ko­nani że naresz­cie Tomek pora­dził sobie z dręczą­cymi go kosz­marami. Jedy­nie Magda miała jakieś nieokre­ślone prze­czu­cia że coś tutaj jest nie tak. Serce podpo­wia­dało jej że musi natych­miast podjąć jakieś kroki by zapo­biec jakie­muś nieszczę­ściu. Nie miała poję­cia co to może być, ale jej ciało ostrze­gało ją że może wyda­rzyć się coś potwor­nego. Magda otrzy­mała zapro­sze­nie do uczest­ni­cze­nia w sympo­zjum zorga­ni­zo­wanym dla psycho­logów we Wrocła­wiu. Począt­kowo nie chciała jechać, ponie­waż to sympo­zjum i jakieś kursy dosko­na­lące miały trwać dwa tygo­dnie. Wewnętrz­nie czuła że nie powinna tam jechać. Coś jej mówiło że nie może zosta­wić Tomka samego. Zadzwo­niła do Marty i umówiły się na rozmowę. Długo rozma­wiały o Tomku i jego ostat­niej prze­mianie. Obie doszły do wnio­sku że nie jest to normalne. Zasta­na­wiały się co kryje się za taką postawą. Nie wyobra­żały sobie że nagle Tomek który przez lata strasz­nie cier­piał, prak­tycz­nie z dnia na dzień pozbył się tych wszyst­kich kosz­marów. Było to co najmniej dziwne. W końcu doszły do wnio­sku że dobrze by było poroz­ma­wiać o tym z ich znajo­mym psychia­trą. Ponie­waż Magda otrzy­mała zapro­sze­nie na sympo­zjum do Wrocła­wia, uznały że będzie to dosko­nała okazja do zasta­nowienia się i znale­zie­nia przy­czyn nagłej zmiany w zacho­wa­niu się Tomka. Ponie­waż Magda miała w dalszym ciągu jakieś obawy przed zosta­wie­niem Tomka samego, Marta obie­cała jej że będzie częściej do niego zaglą­dać i codzien­nie będzie dzwo­nić do Joli. Gdyby działo się coś niepo­ko­ją­cego natych­miast przy­je­dzie do domu Tomka. Uspo­ko­jona Magda podjęła decy­zję o uczest­ni­cze­niu w tym sympo­zjum. Omówiła wszystko z Tomkiem i Jolą. Spako­wała się i ponie­dzia­łek poje­chała do Wrocła­wia. Cały czas jednak dręczyło ją dziwne prze­czu­cie że coś złego niedługo się wyda­rzy. Codzien­nie wieczo­rem dzwo­niła do Tomka i długo z nim rozma­wiała. Nie zauwa­żyła nic niepo­ko­ją­cego w głosie Tomka i to ją uspo­koiło. Rozmowy z profe­so­rem również prze­ko­ny­wały ją że rzeczy­wi­ście mogło tak zdarzyć się że po latach cier­pie­nia, orga­nizm Tomka naresz­cie zaczął walczyć i wszystko wska­zuje na to że wróci on do normal­nego życia. Niestety wszy­scy bardzo się mylili. Tomek po podję­ciu decy­zji zajął się przy­go­to­wy­wa­niem swojego samo­bój­stwa. Zaczął od tego że nagrał na kompu­terze swoje poże­gna­nie ze swoimi najbliż­szymi. Opowie­dział o swoim życiu. O tym jaki był szczę­śliwy z Anią i jak jej zdrada rujno­wała wszystko co było dla niego tak ważne. Dużo czasu poświę­cił również swojej córce Kasi. Mówił jaka była ważna w jego życiu i jakim ciosem była dla niego wiado­mość że nie jest on jej biolo­gicz­nym ojcem. Nie mógł sobie z tym pora­dzić. Nie mógł również zrozu­mieć moty­wów jakimi kiero­wała się Ania zdra­dza­jąc go. Mimo wszystko kochał do szaleń­stwa dwie tak ważne dla niego osoby. Nie mógł jednak zapo­mnieć i dlatego podjął decy­zję o odebra­niu sobie życia. Próbo­wał wszyst­kiego aby pozbyć się z pamięci tych okrop­nych zdarzeń. Próbo­wali pomóc mu również jego najbliżsi. Niestety nie udało się, więc on nie ma innego wyjścia. Prze­pra­sza wszyst­kich ale prosi aby zrozu­mieli jego decy­zję, on po prostu nie ma już siły na dalszą walkę. Kiedy skoń­czył to nagra­nie, przy­stą­pił do reali­za­cji swojego planu. Musiał wymy­ślić coś co uspra­wiedliwiało by jego wyjazd wieczo­rem z domu. Wyjazdy w ciągu dnia nie wzbu­dzały podej­rzeń Joli ale wieczo­rem na pewno obudziły by w niej czuj­ność i mogłaby ona prze­szko­dzić mu w reali­za­cji jego planu. Które­goś dnia udał się na cmen­tarz i za odpo­wiednio dużą kwotę namó­wił pracow­ni­ków zakładu pogrze­bowego do sprze­da­nia mu worka do prze­wozu zwłok. Trochę ich to zdzi­wiło, z początku nawet nie chcieli o tym słyszeć, ale kiedy dostali za to więcej niż ich miesięczna pensja, bez zbęd­nych pytań przy­nie­śli Tomkowi taki worek. Następ­nego dnia Tomek poje­chał do kilku banków i doko­nał odpo­wied­nich opera­cji finan­so­wych. Chciał maksy­mal­nie upro­ścić swoim spad­ko­bier­com proce­dury zwią­zane z otrzy­ma­niem ofia­ro­wa­nych im pienię­dzy. Następ­nie udał się do znajo­mego adwo­kata, gdzie sporzą­dził testa­ment i zobo­wią­zał go do przy­pil­no­wa­nia aby spad­ko­biercy otrzy­mali wszystko szybko i bez zbęd­nej zwłoki. Dużą część pienię­dzy w euro i biżu­te­rię zdepo­no­wał w specjal­nie na ten cel wyna­jętej skrytce zabez­pie­czo­nej odpo­wied­nim hasłem, które w zala­ko­wa­nej koper­cie zdepo­no­wał u nota­riu­sza i zobo­wią­zał go by po jego śmierci prze­słał tą kopertę adwo­katowi.

Do domu wrócił po kilku godzi­nach. Jola natych­miast zaczęła go wypy­ty­wać o przy­czynę dla której był tak długo poza domem. Oczy­wi­ście tę troskę uzasad­niła tym że musiała już dwa razy odgrze­wać obiad. Kiedy Tomek zasta­na­wiał się na wymyśle­niem jakie­goś wiary­god­nego wytłu­ma­cze­nia, zadzwo­niła Magda. Ucie­szył się podwój­nie, nie musiał tłuma­czyć się Joli a teraz jak ni­gdy potrze­bo­wał rozmowy z Magdą. Wiedział że jest to ich ostat­nia rozmowa, więc chciał żeby to swoiste poże­gna­nie na zawsze pozo­stało w jej pamięci. Zale­żało mu na tym aby Magda zacho­wała o nim jak najlep­sze zdanie. Rozma­wiali bardzo długo. Magda jakby coś prze­czu­wa­jąc wielo­krot­nie pytała go jak się czuje i może dobrze będzie jak ona skróci swój pobyt na tym sympo­zjum i wróci wcze­śniej. Tomek musiał włożyć wiele wysiłku w to aby Magda nie wyczuła z prowa­dzonej rozmowy że dzieje się z nim coś nienormal­nego. Po wielu zapew­nie­niach, Tomkowi wyda­wało się że prze­ko­nał Magdę aby pozo­stała jesz­cze te kilka dni we Wrocła­wiu. Nie był jednak pewny czy ona go posłu­cha. Musiał więc się spie­szyć. Wszyst­kie potrzebne rzeczy do wyko­na­nia swojego planu miał już przy­go­to­wane wcze­śniej. Jedy­nie musiał zrobić kilka dziur w tym worku który kupił od pracow­ni­ków zakładu pogrze­bowego i natych­miast wymy­ślić jakiś sposób na uspra­wiedliwienie wyjazdu teraz z domu. Poszedł do garażu i za pomocą wier­tarki nawier­cił kilka otwo­rów w tym worku. Następ­nie z tele­fonu komór­ko­wego zadzwo­nił do kierow­nika Przy­stani jach­to­wej w Tura­wie i popro­sił go aby za kilka minut zadzwo­nił na jego domowy numer tele­fonu i osobie która odbie­rze powie­dział że musi pilnie z nim poroz­ma­wiać w bardzo ważne spra­wie. Z garażu poszedł do domu i powie­dział Joli że jest zmęczony i pójdzie się poło­żyć. Po kilku minu­tach Jola przy­szła do jego pokoju i powie­działa że dzwoni kierow­nik przy­stani i ma do niego jakąś ważną sprawę. Tomek wziął słuchawkę i udawał że rozma­wia. Wcze­śniej rozłą­czył się ale dalej udawał że jest bardzo zły że prze­szka­dza mu się o takiej porze. Po kilku chwi­lach tej udawa­nej rozmowy Tomek powie­dział do Joli która cały czas była przy tej rozmo­wie, że jego jacht został poważ­nie uszko­dzony i musi natych­miast przy­je­chać na przy­stań. Powie­dział że nie bardzo ma ochotę na to ochotę, ale poli­cja która też tam jest prosiła go żeby jednak tam przy­je­chał. Jola powie­działa, skoro poli­cja nalega to nie masz wyjścia, musisz jechać. Tomek westchnął i powie­dział, masz rację Jolu, muszę jechać. Pocało­wał ją poli­czek i powie­dział, dzię­kuję ci za wszystko, śpij dobrze ja muszę jechać. To mówiąc wyszedł do garażu i po chwili wyjeż­dżał już ze swojego domu w kierunku Turawy. Do Joli po chwili dotarło że to zacho­wa­nie Tomka nie było normalne. Coś było nie tak. Złapała za tele­fon i próbo­wała dodzwo­nić się do niego. Niestety nie odbie­rał. Zadzwo­niła więc do tego kierow­nika z którym wcze­śniej rozma­wiał. On też nie odbie­rał. Jola nie wiedziała co robić, bała się że coś złego się szykuje. Zadzwo­niła do Magdy i opowie­działa o wszyst­kim. Ona prze­stra­szyła się nie na żarty. Kazała Joli dzwo­nić do skutku do tego kierow­nika. Powie­działa że natych­miast wyjeż­dża z Wrocła­wia. Jola po kilku próbach wresz­cie dodzwo­niła się do tego kierow­nika. Zapy­tała co się stało z jach­tem Tomka i dlaczego musiał on po nocy jechać na przy­stań. Kierow­nik powie­dział że jest w swoim domu i nie kazał Tomkowi przy­je­chać. Dodał że to Tomek prosił go aby do nich zadzwo­nić. Jola była już pewna że stanie się coś złego. Powie­działa temu kierow­nikowi aby poje­chał na przy­stań, może znaj­dzie tam Tomka. Jeśli go tam nie będzie to ma natych­miast zawia­domić poli­cję, bo prawdopodob­nie mogło się coś złego stać. Zadzwo­niła jesz­cze do Magdy która była już w poło­wie drogi od ich domu, powie­działa czego się dowie­działa i poin­for­mo­wała ją że sama też natych­miast wyjeż­dża do Turawy. Kiedy dotarła do przy­stani zastała tam jej kierow­nika, który stwier­dził że jacht Tomka znik­nął. Po chwili zjawiła się poli­cja i po wysłu­cha­niu Joli i kierow­nika wypły­nęli na jezioro szukać tego jachtu. Tymcza­sem Tomek który wcze­śniej dotarł na przy­stań zaczął przy­go­to­wa­nia do rozsta­nia się z tym świa­tem. Odcu­mo­wał jacht i wypły­nął na jezioro. Po kilku­na­stu minu­tach zatrzy­mał jacht, wszedł do kabiny, usiadł przy stoliku i napi­sał trzy listy. Dwa z nich zakleił a jeden pozosta­wił otwarty. Wszedł na pokład i zaczął wkła­dać na siebie worek w którym chciał wsko­czyć do jeziora. Nie było to takie proste ale po kilku próbach udało mu się wejść do środka. Usiadł na siedze­niach przy jednej z burt, prze­rzu­cił nogi na zewnątrz i zabrał się za zasu­wa­nia od wewnątrz zamka błyska­wicz­nego który był wszyty w ten worek. Wszystko to robił jakby był w jakimś amoku. Nie myślał o niczym innym tylko o tym aby jak najszyb­ciej znaleźć się w wodzie. Chciał żeby naresz­cie jego kosz­mary skoń­czyły się. Kiedy po kilku minu­tach udało mu się zasu­nąć ten zamek, prze­chy­lił się przez burtę i worek z jego ciałem powoli zanu­rzał się w wodach jeziora. Tomek przez jeden z otwo­rów które zrobił wcze­śniej aby woda dostała się szyb­ciej do środka mógł jesz­cze przez jakiś czas obser­wo­wać powierzch­nię wody. Zauwa­żył że jakaś łódka płynie w jego kierunku i wtedy wpadł w panikę. Zdał sobie naglę sprawę z tego że to co robi jest najgłup­szą rzeczą którą wymy­ślił w swoim życiu. Zrozu­miał że aby odzy­skać spokój mógł po prostu wyba­czyć Ani i wspól­nie poszu­kać rozwią­za­nia problemu. Jego śmierć niczego nie rozwią­zy­wała a wręcz prze­ciwnie z całą pewno­ścią przy­spo­rzy całej jego rodzi­nie i wszyst­kim przy­ja­cio­łom dodat­ko­wych zmar­twień. Kiedy to wresz­cie do niego dotarło zapra­gnął z całych sił żyć. Ogar­nął go niepraw­do­po­dobny strach. Widząc w oddali płynącą w jego kierunku łódkę, zaczął wzywać pomocy. Krzy­czał, ratunku, jestem tutaj wycią­gnij­cie mnie. Jedno­cze­śnie usiło­wał wydo­stać się z tego worka. Próbo­wał rozsu­nąć ten zamek. Niestety podej­mo­wane w panice próby nie na wiele się zdały. Dotarło do niego że znalazł się w śmier­tel­nej pułapce. Zaczął wyko­ny­wać gwał­towne ruchy całym ciałem aby opóź­nić opada­nie na dno jeziora worka z nim w środku. Jedno­cze­śnie prze­raź­li­wie krzy­czał woła­jąc o pomoc. Te wysiłki nie zdały się na nic. Tomek bardzo chciał żyć. Szar­pał się i rzucał na wszyst­kie strony i krzy­czał najgło­śniej jak tylko mógł. Niestety nikt go nie słyszał. Widział co prawda jak jakaś łódka powoli zbli­żała się w jego kierunku, ale nic nie wska­zy­wało na to że go zauwa­żono. Z prze­ra­że­niem stwier­dził że worek w którym on się znaj­do­wał powoli zanu­rzał się w wodę. Kiedy już przez wywier­cony otwór nie widział nic, w akcie despe­ra­cji usiło­wał prze­gryźć ten worek. Niestety nie miał już sił na nic. Ostat­nie co zoba­czył przed utratą świado­mo­ści to te najszczę­śliw­sze chwile spędzone ze swoją rodziną a szcze­gól­nie z Anią. Próbo­wał jesz­cze wzywać pomocy, ale woda zale­wała już jego płuca i powo­do­wała strasz­liwy ból unie­moż­li­wiający wydo­by­cie z krtani jakie­go­kol­wiek dźwięku. Po chwili nie czuł już nic. Jego ciało uwię­zione w worku powoli pochła­niały wody jeziora.

 

EPILOG

 

Magda z Jolą czekały na pomo­ście przy­stani jach­to­wej i z niepo­ko­jem czekały na jakie­kol­wiek wiado­mo­ści od ludzi zajmu­ją­cych się poszu­ki­wa­niem jachtu Tomka. Po jakimś czasie dołą­czyła do nich Iza zawia­do­miona przez Magdę. Trzy przy­ja­ciółki w milcze­niu wpatry­wały się w wody jeziora. Prze­czu­wały że stało się coś strasz­nego ale każda odsu­wała takie myśli od siebie, dlatego nie mówiły nic. Po kilku godzi­nach poli­cyjna moto­rówka przy­ho­lo­wała i przy­cu­mo­wała do przy­stani jacht Tomka. Poli­cjanci powie­dzieli że prawdopodob­nie Tomek popeł­nił samo­bój­stwo. Wska­zują na to listy które znale­ziono na jach­cie. Magda, Iza i Jola były w total­nym szoku. Nie trafiało do nich to co usły­szały. Poli­cjanci dodali że poszu­ki­wa­nia ciała trwają. Powie­dzieli że jutro nasze znajome mogą zgło­sić się na poste­ru­nek poli­cji. Zostaną im prze­ka­zane listy które znale­ziono na jach­cie. Wtedy dopiero dotarło do Magdy i jej przy­ja­ciółek co tak naprawdę się stało. Nagle wszyst­kie zaczęły płakać. Powta­rzały, to niemoż­liwe, to nie wyda­rzyło się naprawdę. Niestety wszystko wska­zy­wało na to że tak właśnie jest. Poli­cjanci zapro­po­no­wali aby wróciły one do domu a jeśli coś nowego się wyda­rzy zostaną o tym powia­do­mione. Magda z przy­ja­ciółkami posta­no­wiły jednak pozo­stać na miej­scu i czekać na wyniki poszu­ki­wań ciała Tomka. Jeśli będzie trzeba prze­no­cują w hotelu obok przy­stani. Cało­dzienne i nocne poszu­ki­wa­nia nie przy­nio­sły ocze­ki­wanych rezul­ta­tów. Następ­nego dnia zaan­ga­żo­wano w poszu­ki­wa­nia płetwo­nur­ków również spoza woje­wódz­twa, ale i to nie dopro­wa­dziło do odna­le­zie­nia ciała. Podjęto decy­zję o rozsze­rze­niu poszu­ki­wań na całym jezio­rze, ale i to również nic nie dało. Po kilku­na­stu dniach zdecy­do­wano o zakoń­cze­niu poszu­ki­wań. Bliscy Tomka nie mogli się z tym pogo­dzić. Nie dość że trudno było im uwie­rzyć w śmierć Tomka, to jesz­cze brak ciała unie­moż­li­wiał zorga­ni­zo­wa­nie pogrzebu. W listach które otrzy­mano z poli­cji, Tomek wyja­śniał motywy decy­zji o swoim samo­bój­stwie. Pisał to o czym od dawna mówił, że nie może pora­dzić sobie z ciągłą walką z sobą. Nie może zdecy­do­wać się czy ma ciągle niena­wi­dzić Ani, czy ma jej wyba­czyć. To jest dla niego za trudne i dlatego wybrał jedyne jego zdaniem rozwią­za­nie. Prosił swoje przy­ja­ciółki aby poje­chały do Ani i prze­ka­zały jej list od niego. Szcze­gól­nie zale­żało mu na tym aby poje­chała też Kasia. Magda posta­no­wiła odcze­kać jesz­cze kilka dni, ale kiedy przy­szło pismo z proku­ra­tury umorze­niu śledz­twa, posta­no­wiła poroz­ma­wiać z Kasią i Izą o proś­bie Tomka. Kasia od kilku­na­stu dni była w domu. Kiedy dowie­działa się co wyda­rzyło się nad jezio­rem natych­miast przy­je­chała. Bardzo prze­żywała śmierć jej ukocha­nego ojca. Po prze­czy­ta­niu listu jaki dla niej zosta­wił, zała­mała się całko­wi­cie. Chodziła po domu jakby chciała znaleźć swojego tatę. Mimo tylu dowo­dów na to że popeł­nił on samo­bój­stwo nie mogła w to uwie­rzyć. W głębi serca wierzyła że nie jest to prawdą. Nie chciała w ogóle z nikim o tym rozma­wiać. Do swojej matki też nie chciała poje­chać. Magda musiała włożyć wiele wysiłku w to aby Kasię prze­ko­nać. Kiedy po kilku tygo­dniach wresz­cie się to udało, wszyst­kie trzy po wcze­śniejszej rozmo­wie z Martą usta­liły termin odwie­dzin i poje­chały do Branic. Zastały Anię w dobrym zdro­wiu. Kiedy zoba­czyła Kasię bardzo się ucie­szyła. Magda widząc jej radość nie miała odwagi powie­dzieć jej o śmierci Tomka, oddała jej tylko list jaki on dla niej zosta­wił. Kasia nato­miast powie­działa:

posłu­chaj ten mój przy­jazd tutaj nie ma nic wspól­nego z tym że chcę ci wyba­czyć, wręcz prze­ciwnie. Oskar­żam cię o spowo­do­wa­nie śmierci mojego ojca. Ania zesztyw­niała słysząc te słowa. Jak to? Tomek nie żyje? czy to jakiś żart? Nie to jest prawda odpo­wie­działa Kasia. Prze­czy­taj ten list. My nie znamy jego treści. Napi­sał go Tomek i prosił abyśmy tu przy­je­chały i prze­ka­zali go tobie. Czytaj więc, może są tam jesz­cze jakieś prośby Tomka skie­ro­wane do nas. Kiedy go prze­czy­tasz, wszyst­kie natych­miast stąd wyje­dziemy. Ania była w szoku. To było dla niej za dużo. Najpierw doznała ogrom­nej rado­ści kiedy zoba­czyła swoją córkę i jej dawne przy­ja­ciółki a później prze­żyła ogromny szok słysząc słowa Kasi. Wstała z krze­sła na którym dotych­czas siedziała, przez chwilę wahała się co ma zrobić. Chciała coś powie­dzieć ale słowa ugrzę­zły w jej krtani. Otwo­rzyła list i zaczęła czytać. W miarę jak to robiła jej twarz stawała się najpierw biała a później szara. Krzyk­nęła tylko nie, to nie tak. Tomku ja nie chcia­łam. Więcej nie mogła już powie­dzieć. Jej usta poru­szały się bezgło­śnie, nie słychać było nic. Wycią­gnęła ręce w kierunku swojej córki a kiedy ta odsu­nęła się, Ania z jękiem upadła na podłogę i stra­ciła przy­tom­ność. Natych­miast próbo­wano udzie­lić jej pomocy. Kiedy leka­rze zabrali Anię, Kasia podnio­sła upusz­czony przez nią list i zapy­tała czy można go prze­czy­tać. Magda powie­działa, na razie nie. Nie jest adre­so­wany do nas. Ania sama zdecy­duje czy ma nam powie­dzieć czy nie jaką treść on zawiera. Trzeba pocze­kać aż poczuje się lepiej. Po kilku godzi­nach przy­szła Marta. Powie­działa że nie ma dobrych wiado­mo­ści. Ania doznała rozle­głego wylewu i jeśli prze­żyje to z pewno­ścią będzie miała duże problemy zdro­wotne. W tej sytu­acji Magda zdecy­do­wała aby prze­czy­tać to co Tomek napi­sał do Ani.

Magda czytała na głos to co ten list zawie­rał. Wszyst­kie oczy­wi­ście dosko­nale wiedziały jak bardzo Tomek kochał Anią, ale nie zdawały sobie sprawę z tego jaka była to ogromna miłość. Tomek opisy­wał dokład­nie ich życie. Jak się poznali i jak z każdym dniem starał się speł­nić jej wszyst­kie marze­nia. Cieszył się kiedy widział jaka jest szczę­śliwa. Był prze­ko­nany że Ania odwza­jem­nia jego miłość. Kiedy okazało się że niekoniecz­nie, nie mógł w to uwie­rzyć. Z początku myślał że to jest jakiś okropny sen i zaraz się obudzi a wtedy wszystko będzie wyglą­dać jak zawsze. Znowu będą się kochać miło­ścią bezgra­niczną i czystą. Pisał że był gotowy zrobić dla niej wszystko żeby czuła się bezpieczna i kochana. Prze­żył ogromny wstrząs kiedy okazało się że ta tak uwiel­biana przez niego istota zdra­dziła go i o mało nie dopro­wa­dziła do śmier­cie jego drugiej wiel­kiej miło­ści, jego córeczki Kasi. Po rozmo­wie z Anią gotowy był uwie­rzyć że była ona zmuszana szan­ta­żem do zdrady. Nie rozu­miał tego. Pytał ją wielo­krot­nie dlaczego nie powie­działa mu o tym. Na pewno zrozu­miał by w jakim poło­że­niu ona znaj­do­wała się wtedy i z całą pewno­ścią wyba­czyłby jej to co zrobiła. Tak było do czasu kiedy obej­rzał nagra­nia z tego co wyda­rzyło się w jego domu. Na nagra­niu widać było jak zacho­wuje się jego żona. Nic nie wska­zy­wało na to że była ona w jaki­kol­wiek sposób zmuszana do seksu. Mało tego, słychać było z jaką czuło­ścią odno­siła się do tego rzeko­mego gwał­ci­ciela. Nagra­nie wyraź­nie poka­zy­wało że to ona była inicja­torką tego seksu. Ponadto okazało się że kiedy jej kocha­nek chciał zgwał­cić ich córkę, ona nic nie zrobiła aby ją przed tym ochro­nić. Zareago­wała dopiero wtedy kiedy ich córka nieprzy­tomna z rozbitą głową leżała na podło­dze i jej życie było zagro­żone. Tego Tomek nie mógł zrozu­mieć i o to miał do niej najwięk­sze preten­sje. To nie mieściło mu się w głowie że mogła patrzeć spokoj­nie jak jej kocha­nek próbo­wał siłą zmusić jej córkę do upra­wia­nia we trójkę seksu. Jego żona nie prote­sto­wała. Na jej twarzy poja­wił się nawet uśmiech zado­wo­lenia. W tym momen­cie Tomek zniena­wi­dził Anię. Nie znaj­do­wał żadnego uspra­wiedliwienia tego co ona zrobiła. Stała się ona dla niego osobą pozba­wioną jakich­kol­wiek ludz­kich uczuć. Tomek poświę­cił setki godzin na anali­zo­wa­niu tego co się wyda­rzyło. Nie mógł zrozu­mieć postę­po­wa­nia Ani. Przeprowa­dził wiele rozmów na ten temat z Magdą i różnymi psychia­trami. Niestety oni również nie potra­fili mu racjo­nal­nie wytłu­ma­czyć tego co zrobiła Ania. Tomek został więc z tym sam. Próbo­wał znaleźć wytłu­ma­cze­nie. Niestety im więcej o tym myślał tym bardziej niczego nie mógł zrozu­mieć. Zauwa­żył nato­miast u siebie niepo­ko­jące objawy. Wpadał coraz częściej w apatię. Nic go nie inte­re­so­wało, na nic nie miał ochoty. Widział jak Magda starała mu się pomóc i miał nadzieję że przy jej pomocy wróci do normal­nego życia. Niestety z upły­wem czasu zaczęły go męczyć kosz­mary przy­po­minające mu o tych strasz­nych wyda­rze­niach. Wynisz­czały one nie tylko jego psychikę ale również ciało. Do tego wszyst­kiego doszły myśli o tym że może lepiej będzie jak prze­baczy Ani. Takie myśli przy­po­minające o niena­wi­ści a za chwilę o możli­wości pusz­cze­nia wszyst­kiego w niepa­mięć spowo­do­wały że Tomek zaczął zdawać sobie sprawę z tego że prędzej czy później zwariuje. Nie mógł wyba­czyć Ani jej zdrady ani nie potra­fił pozbyć się w stosunku do niej niena­wi­ści i całko­wi­tej pogardy. Nie mógł zrozu­mieć moty­wów jej postę­po­wa­nia. Jedno­cze­śnie coraz bardziej uświa­da­miał sobie że kocha ją do szaleń­stwa i żyć bez nie może. Próbo­wał też wszyst­kich sposo­bów aby wyma­zać Anię ze swojej pamięci. Skoro nie udało mu się, posta­no­wił że jedy­nym rozwią­za­niem będzie odebra­nie sobie życia. Wiedział że ta decy­zja skrzyw­dzi wiele bliskich mu osób, ale nie mógł postą­pić ina­czej. Na koniec napi­sał że chociaż nie rozu­mie dlaczego Ania tak postą­piła, to wyba­cza jej i odcho­dzi na zawsze dotrzy­mu­jąc przy­sięgi małżeń­skiej, że będzie ją kochać aż do śmierci. Magda skoń­czyła czytać. Wszyst­kie trzy przy­ja­ciółki jedno­cze­śnie pode­szły do siebie, przy­tu­liły się mocno i długo szcze­rze płakały. Kiedy po dłuż­szej chwili uspo­koiły się trochę poszły jesz­cze do gabi­netu Marty. Chwilę poroz­ma­wiały o stanie zdro­wie Ani i szan­sach na jej wyzdro­wienie. Magda oddała Marcie list adre­so­wany do Ani, poże­gnały się i poje­chały do domu. Były świa­dome że czeka je jesz­cze do zała­twienia wiele spraw admi­ni­stra­cyj­nych i sądo­wych zwią­zanych ze śmier­cią Tomka. Ciała co prawda nie znale­ziona ale nikt nie miał wątpli­wo­ści że jego życie się skoń­czyło. Równo­cze­śnie skoń­czyło się ono w jakimś sensie dla wszyst­kich przy­ja­ciół Tomka. Od tego momentu nic już nie będzie takie jak kiedyś, ale życie ma swoje prawa i trzeba dosto­so­wać się do nich i egzy­sto­wać dalej. Moja praca nad opisa­niem tej histo­rii również dobie­gła końca. Prze­czy­tałem napi­sany tekst jesz­cze raz. Zasta­na­wia­łem się przez chwilę czy czegoś nie pomi­ną­łem lub czy nale­żałoby może coś jesz­cze dopi­sać. Po zasta­no­wie­niu się uzna­łem że wszystko czego się dowiedzia­łem, wier­nie opisa­łem i żadnych popra­wek nie trzeba tutaj wnosić. Ze smut­kiem ale i z ulgą zakoń­czy­łem wszyst­kie sprawy zwią­zane z pisa­niem i zają­łem się prze­sy­ła­niem tekstu do mojego wydawcy. W tym momen­cie zadzwo­nił tele­fon. Zdzi­wiło mnie to bardzo ponie­waż była godzina druga w nocy. Nie miałem ochoty na jakie­kol­wiek rozmowy. Byłem zmęczony i chcia­łem pójść spać. W końcu jednak odebra­łem ten tele­fon. Dzwo­niła Iza. Byłem zasko­czony. Przez chwilę próbo­wałem zorien­to­wać się o co jej chodzi. Zrozu­miałem tylko, stało się coś niepraw­do­po­dobnego, musisz natych­miast przy­je­chać. Stara­łem się ją uspo­koić i dowie­dzieć się o co chodzi. Iza prze­stała mówić, jednak po chwili powie­działa. Mogę powie­dzieć tylko że chodzi o Tomka. Pomyśla­łem że na pewno znale­ziono jego zwłoki. Kiedy zapy­tałem Izę czy o to chodzi, usły­szałem jesz­cze raz że wszyst­kiego dowiem się kiedy przy­jadę. Nie miałem ochoty z takiego powodu jechać tysiąc kilo­me­trów. Iza nie dawała jednak za wygraną. Odmó­wi­łem stanow­czo. Wtedy w słuchawce usły­szałem głos Krysi. Witaj Marku powie­działa. Zamu­ro­wało mnie dosłow­nie. Nie mogłem wykrztu­sić słowa, kiedy ona powie­działa, Marku musisz przy­je­chać i to natych­miast. Zaufa­łeś mi poprzed­nio więc zrób to jesz­cze raz. Uwierz że to co się wyda­rzyło jest zupeł­nie niewia­ry­godne i wszystko co napi­sałeś teraz nabie­rze innego wymiaru. Gdyby mi ktoś o tym powie­dział to bym nie uwie­rzyła, ale jestem tu na miej­scu i oglą­dam to co się tu dzieje. Zapew­niam cię że twój przy­jazd jest naprawdę konieczny. Znaj­dziesz tutaj jesz­cze lepszy mate­riał na książkę niż poprzed­nio. Perspek­tywa spotka­nia się z Krysią była bardzo nęcąca, ale chcia­łem dowie­dzieć czegoś więcej o tej histo­rii którą jak się domy­śliłem mam opisać. Niestety niczego się nie dowiedzia­łem. Krysia powie­działa tylko, przy­jedź proszę. To „proszę” prze­ko­nało mnie. Powie­działem dobrze zaraz zare­zer­wuję bilet i przy­jadę. Odło­ży­łem słuchawkę i siedzia­łem chwilę bez ruchu. Biłem się z myślami co takiego wyda­rzyło się że nagle wszyst­kie boha­terki mojej powie­ści chciały abym przy­je­chał i do tego natych­miast. Ja naprawdę nie miałem na to ochoty, tym bardziej że zbli­żał się Sylwe­ster i chcia­łem go spędzić w moim miesz­ka­niu by w samot­no­ści rozmy­ślać o minio­nych latach. Cóż było jednak robić. Zbyt pochop­nie zgodzi­łem się na wyjazd i muszę teraz dotrzy­mać słowa. Zadzwo­niłem do kilku biur podróży i udało mi się zare­zer­wo­wać bilet na trzy­dzie­stego grud­nia. Spako­wa­łem się i wieczo­rem szyko­wa­łem się do wyjścia z domu by wsiąść do auto­busu, który miał mnie zawieść do Opola gdzie miałem poznać tą niewia­ry­godną jak to okre­śliła Krysia histo­rię. Cały czas biłem się z myślami. Słysza­łem w głowie ciągle słowa Krysi że wszystko co opisa­łem w mojej książce, teraz nabie­rze innego wymiaru. Nic z tego nie rozu­miałem. O co tu chodzi? No cóż, nie dowiem się wcze­śniej, bo nic nie wiem i niczego nie wymy­ślę a nikt nie chciał mi nic powie­dzieć. Dowiem się dopiero na miej­scu. Muszę uzbroić się w cier­pli­wość. Drżąc z niepew­no­ści, zamkną­łem drzwi mojego miesz­ka­nia i udałem się na spotka­nie z nową tajem­nicą.

Skumar

Mann­heim 30.12.2014

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Lady_Makbet 02.01.2016
    Z chęcią przeczytałabym to, ale jest za długie :( Podziel to na części.
  • levi 02.01.2016
    masa błędów, literówek, brak ogonków
    zdania napisane w sposób nieprzemyślany, przynajmniej takie odniosłam wrażenie
    cała historia totalnie wyssana z palca, dialogi nienaturalne
    W ogóle zdażały się nieścisłości, całość za krótka można było przedzielić te historie na rozdziały, przykro mi nawet nie doczytałam do końca, zostawiam 1
    ale powodzenia w dalszym pisaniu
  • little girl 02.01.2016
    Zgadzam się z Lady_Makbet. Patrząc na ścianę tekstu, którego długość powala, nie ma się zbytniego przekonania do przeczytania go.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania