Zdradzona miłość - część I

Życie cichej i spokojnej Diany przemieniło się w prawdziwą bajkę. Poznała przystojnego Dariusza, zakochali się w sobie, pobrali. Kobieta była najszczęśliwszą istotą na całym świecie, mieszkali w dworku, spodziewali się dziecka. Na drodze ich miłości stał duży problem, rodzina Dariusza wywodziła się ze starego, magicznego rodu, a Diana była zwykłą dziewczyną. Przez to matka jej ukochanego traktowała ją jak powietrze lub patrzyła na nią z jawną pogardą.Diana próbowała udawać, że niczego nie widzi,by nie zranić Dariusza. Mężczyzna był ślepo zapatrzony w matkę, robił zawsze wszystko to co mu kazała, nigdy nie uwierzyłby, że ta krzywdzi jego żonę.

Jednakże najgorszy koszmar spotkał Dianę w dniu porodu. Dziecko było ledwie żywe, płytko oddychało.

- Nie dożyje rana -powiedziała obojętnie lekarka i wyszła z pokoju.

Diana załkała głośno i przytuliła dziewczynkę do piersi, czuła na sobie smutne spojrzenie Dariusza. Młoda matka nie mogła wybaczyć sobie, była pewna, że to przez nią maleństwo umiera, nie wybaczała lekarce, która je zostawiła. Pragnęła by mąż ją przytulił, on jednak cały czas stał w kącie sypialni i lustrował ją wzrokiem.

- Przytul ją -poprosiła Diana przez łzy. - Niech zna twój dotyk.

Mężczyzna podszedł do niej szybkim krokiem, jego policzki płonęły.

- Jest słaba ! -wykrzyknął i zaczął chodzić nerwowo po pokoju. Był wściekły, wściekły na cały świat. - Nie jest moim dzieckiem!

Diana zapłakała głośno, sen zmorzył ja dopiero kolejnego dnia w południe, kiedy się obudziła dziewczynki nie było przy niej. Kobieta wydała z siebie odgłos pełen bólu i cierpienia, łzy znów zaczęły żłobić jej policzki. Była zupełnie sama. Dopiero teraz to zrozumiała, nikogo tutaj nie obchodziło co się z nią stanie. Nawet Dariusza, człowieka, którego tak bardzo kochała, który był dla niej wszystkim. Nie chciał jej, zawiodła go.

 

Po dwóch tygodniach Dariusz zażądał zwrotu obrączki.

- Zmieniłaś się -tłumaczył nie patrząc jej w oczy - jesteś coraz bardziej zamknięta w sobie. Staliśmy się dla siebie obcy, nie potrafimy nawet ze sobą rozmawiać. Myślę, że lepiej będzie jeśli się rozstaniemy, to już nie ma sensu.

Diana spojrzała na niego przez zapłakane oczy.

- Chcesz się mnie pozbyć -powiedziała te słowa jakby ją parzyły. - Chcesz pozbyć się problemu jakim się stałam. Kiedyś obiecywałeś, że nigdy mnie nie zostawisz, że będziesz mnie kochał, na zawsze. Pamiętasz jak razem spacerowaliśmy nad jeziorem...

- Diana, przestań! -wykrzyknął wściekły mężczyzna ściągając jej pierścionek. -To już nie ma sensu.

- Tamtego dnia kiedy dałeś mi pierścionek - szepnęła kobieta - zabiłeś mnie.

Diana spakował swoje rzeczy i wyjechała następnego dnia z rana. Pojechała do matki, która mieszkała na drugim końcu Polski w górach. Była to mała wioseczka licząca ledwie pięć chat, tam właśnie czekała ją niespodzianka prosto z nieba.

Matka powitała ją z dzieckiem na rękach.

- Kochanie, dlaczego rozstałaś się z Dariuszem ? - zaczęła od razu bez powitania. - I co to za pomysł, żeby dziecko przysyłać bez matki?!

Kobieta włożyła dziecko dianie na ramiona, ta przyglądała się dziewczynce z niedowierzaniem.

- Powiedzieli mi, że nie żyje -jęknęła z niedowierzaniem.

- Kto?! -wykrzyknęła matka. - Wytłumacz mi to w tej chwili !

- Dariusz... jego matka ... -jęknęła bezradnie Diana. -Kazali mi odejść.

- Porozmawiamy w domu -zakończyła gospodyni - to nie miejsce na takie rozmowy.

Kobiety weszły do środka i dokładnie zamknęły drzwi.

 

Szesnaście lat później...

Marysia razem z mamą robiły zakupy, kiedy kobieta stanęła raptownie. Dianie wydawało się, że widzi mężczyznę o długich blond włosach i niesamowicie niebieskich oczach, po drugiej stronie ulicy przy małej, starej kawiarence. Dariusz. Przerażona spojrzała tam jeszcze raz, nikt tam nie stał.

- Mamo?

- Co się stało, kochanie ?- kobieta raptownie oprzytomniała i podeszła do córki. - Chodźmy, babcie będzie się niepokoić.

- Wszystko w porządku ? - nie odpuszczała dziewczyna.

- Tak -westchnęła Diana. -Myślałam, że widziałam kogoś znajomego.

Kobiety poszły wąską uliczką prowadzącą za miasteczko, stamtąd czekała je jeszcze półgodzinna wędrówka do małej wioski leżącej za lasem. Mieściło się tam ledwie pięć lichych chat, wszyscy się tutaj znali. Podobno mieli się tutaj wprowadzić nowi sąsiedzi, miało to być starsze małżeństwo. Marysia otrząsnęła się z ponurych rozmyślań.

- Mamo?

- Mhm... -Diana odwróciła się w stronę córki.

- Chyba przyjechali nowi sąsiedzi -zauważyła zaciekawiona dziewczyna. - Musi im się powodzić.

- Maria ! -zgromiła córkę matka.

Dziewczyna zrobiła niewinną minę i przyglądała się dużemu czarnemu samochodowi. Kierowca zaparkował na nowiutkim podjeździe i otworzył drzwi kobiecie siedzącej na miejscu pasażera. Mężczyzna miał długie blond włosy, kobieta była drobna i miała ogniście czerwone loki, wysiadł trzeci pasażer, okazała się nią dziewczyna w wieku Marysi o kręconych kasztanowych włosach. Diana upuściła zakupy i gwałtownie wciągnęła powietrze, patrzyła jak wmurowana w nowych sąsiadów. Mężczyzna jakby wyczuł jej spojrzenie i odwrócił się w ich stronę, po chwili zaczął tutaj iść szybkim krokiem. Kobieta zasłoniła córkę swoim ciałem.

- Co ty tutaj robisz?! -zapytała ostro przybysza. Nigdy nie używała takiego tonu do innych, zawsze była miła i uśmiechnięta.

- A ty, Diano? -uśmiechnął się drapieżnie.

- Ja pierwsza zapytałam - warknęła Diana cofając się o krok.

-Mamo? -powiedziała zmieszana, nie rozumiała o co chodzi w tej dyskusji zmierzającej donikąd.

- Mamo? - spoważniał mężczyzna. - Jest twoją córką?

Diana postąpiła parę kroków naprzód.

-Jest moja - wykrzyknęła głośno. - Ty jej nie chciałeś, wyparłeś się jej, powiedziałeś, że nie jest twoja.

Kobieta zamilkła gwałtownie uświadamiając sobie co właśnie zrobiła. Maria cofnęła się gwałtownie i pobiegła przed siebie w las. Słyszała ja matka krzyczy by się zatrzymała, ale ona nie słuchała, ukryła się nad rzeką i tam pozwoliła sobie na łzy. Ojciec jej nie chciał, wyparł się jej, w głowie słyszała słowa mamy. Nie chciał mnie, nie chciał mnie , nie chciał mnie.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • Frodo Baggins 12.09.2016
    Bardzo ładne opowiadanie. Niestety zakradło się kilka błędów: Diana spakował; w pewnym miejscu Diana jest napisane z małej litery. Poza tym świetnie.
  • Zozole 12.09.2016
    Jestem ciekawa co dalej. 5
  • Zozole 12.09.2016
    I dodaje Cię do obserwowanych.
    I zapraszam do siebie :D
  • Zozole 12.09.2016
    A i kiedy kolejny rozdział Zaklinaczki?
  • Fikuśna123 12.09.2016
    Cudne 5 :) czekam na kolejną część !!
  • Katrina 13.09.2016
    Dzięki, wrócę do Zaklinaczki, kiedy pojawi się dobry pomysł co dalej. Mam nadzieję, że już niedługo☺

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania