Ze stróżówki
– Musinek! Do nogi!
– Hau, hau!
– Cio ślychać, Musinek?... Mów!
– Hau, hau! Nikogo nie ma!
– Jak to? Nie widzialeś? A odziutowieć nie lecial? Lecial. I mój wujek pomachal nam cholągiewką... Ty klamciuśku. ty...
– Wrrrr! Wrrrr!
– Musinek! Cio lobiś?!
– Hau, hau, nikogo nie ma! Hau, hau!
– Śpokój! Pać, cio ślobileś! Doble śpodnie byli... A telaś?... Pać! Pać, ty chuju! O, tu, pać, chuju, tu!
– Hau, hau! Nikogo nie ma!
– Śpokój, mówilem!... Maś tu nitkę, iglę, i sij...
Komentarze (40)
Radosne, bardzo bardzo:)
Dzięki! :)
Hahahhaha, taki mały i już brzydkie słowa zna ?
Może i mały, ale już całkiem dojrzały, a może i trochę stary, tylko z wadą wymowy? Myślałam, że w tytule jest sygnał, kto tu z kim rozmawia.
Trzy Cztery
Aha, sorry, jakoś mi tytuł uleciał. To spoko loko, kląć już może ?
Szpilka, ?
nie ma to jak fucha stróża
chociaż płaca jest nieduża
można zapić zakutasić
radio włączyć i zagasić
i dorabiać tak do renty
prze nikogo nie kopniętym
Haha, no i można pospać w pracy.
Zmyliło dziecinna wypowiedź o wujku. Na żywo musi to być prawdziwy skecz, bo to poważna wada wymowy. ??
Bo to był leciwy latający wujek...
Trzy Cztery A, to zmienia postać rzeczy. Nie mniej zabawne wyszło. ?
W takim razie - miło mi:)
Niesamowite, że tak też można pisać... Bardzo pomysłowe i oryginalne, tylko nie rozumiem tytułu.
"Ze stróżówki" to odpowiednik takich ewentualnych tytułów: "Z warzywniaka", "Z pierwszego pietra", "Z parku".
Tytuł powinien naprowadzać, że jest to historia stamtąd.
Stróżówka to budka lub pomieszczenie, w której przebywa stróż.
Synonimy do słowa stróżówka: dyżurka, portierka, portiernia, służbówka.
:))
Jakby to była rozmowa dziecka z pluszowym psem, to byłoby na swój sposób urocze, ale także oczywiste. Natomiast kiedy to jest rozmowa starego stróża z żywym zwierzęciem, to robi się znacznie ciekawiej. Dziadek dziecinnieje całkiem, a pies przejmuje nie tylko stróżowanie nad powierzonymi dobrami, ale też opiekę nad stróżem ;) Może to już mniej urocze i zabawne, a takie z prozy życia, choć podane w żartobliwej formie.
W moim odczuciu pokazana jest tu naiwność i dobroć. Ten stary człowiek, nawet jak brzydko nazywa swojego (być może jedynego) przyjaciela, rozczula, bo jest dobry. I zamiast go ukarać - pokazuje jak naprawić szkodę. Jest to oczywiście nie do zrobienia przez psa. Pewnie mu pomoże.
Jakby mu dał chociaż maszynę do szycia, może by i sił, a tak... hau hau :)))))
Masz pomysły:))
A ja mam pytanie do Ciebie, tylko chciałabym je zadać prywatnie. Czy mogłabyś mi podać swojego maila?
Haha! Możliwe, że na maszynie by sił:)
Maila mogę podać. Możemy się umówić na jakąś konkretną godzinę, zamieszczę go w okienku przy jakimś tekście, Ty sobie go skopiujesz, a później usunę korzystając z edycji.
Trzy Cztery
Fajnie. To kiedy i przy jakim tekście? :)
Piecuszek , teraz, przy tym. Za dwie minuty będziesz miała mój mail, pobędzie pod opowiadankiem kilka minut.
Piecuszek, już.
Trzy Cztery
nie widzę :(
to się spóźniłam:(
Możemy spróbować jeszcze raz, ale teraz nie odchodź od komputera i odśwież stronę za trzydzieści sekund, Ok? Jak odpowiesz OK, czas - start:)
Trzy Cztery
Jestem
Trzy Cztery
Już:))))
Piecuszek
OK! :)
Trzy Cztery
Wysłałam Ci mail:)
Trzy Cztery↔Bardzo na Tak, jestem:))→Przedziwny tekst:))↔Pozdrawiam:)↔%
E, nie taki przedziwny... Dzięki za % :)
tak mi się skojarzyło: https://www.youtube.com/watch?v=nKoqGkB9l3A
Piękny obraz i pieśń. Bardzo lubię Kaczmarskiego.
O- to masz taki jak ja, czyli bardzo dobry gust :)))))))
Wiem:))))
Moja Droga... nie rozśmieszył dialog a zasmucił. Stróżówka i pies - to już wystarczający wymowny symbol samotności. Dołóżmy jeszcze wadę wymowy... i popłakać się można nad losem stróża.
Dobrze, że ma psa.
A Ty, jak mało kto, oplatasz emocjami teksty i czytelników.
5!
Wrotycz, na pewno jest tu pokazana samotność. Rozmowa z psem, a też konfabulacja (wujek machający chorągiewką z odrzutowca). Gdyby nie tytuł, opowiadanko byłoby śmieszne, bo rzeczywiście, jak zauważyło kilka osób, można byłoby pomyśleć, że to dziecko bawi się z psem, a nawet psem-maskotką. Wtedy samo użycie wulgaryzmu byłoby tą komiczną stroną.
Mam nadzieję, że zwrócenie się do psa z poleceniem: sij (szyj) wywołało jednak Twój uśmiech. A może i to, że pies nie znosi bujania. Myślę, że dlatego poszarpał nogawkę, bo już nie mógł słuchać o tym nieszczęsnym "wujku z odrzutowca".
Trzy Cztery, kiedyś mnie nauczono, jak ogromną rolę ogrywa tytuł, jakie jest zadanie, szczególnie w krótkich formach. Tutaj od razu ustawił scenerię.
Zauważyłam oczywiście poziom intelektualnego rozwoju i wulgaryzm, a nawet powiem Ci więcej, małe dzieciaki w lot łapią wulgi i namiętnie powtarzają, widząc zdziwienie, zaskoczeniu w oczach rodziców : )
Taki jeden trzylatek wczoraj u znajomych namiętnie powtarzał: kulwa, kulwa, kulwa .
Zmieszani rodziciele tłumaczyli, że na pewno z przedszkola ów nabytek językowy :)))
Świetna scenka!
U Ciebie o niebo lepsza, bo tytuł zebrał (tak jak powinien) cały sens tekstu. Kontrast i konsekwencje.
Dzięki, Wrotycz!
He, he, znam sprawę z autopsji, bo trzy lata pracowałem na stróżówkach w spółdzielni studenckiej. Fajne.
Niezła przygoda, taka praca. Dzięki za zajrzenie!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania