Ze Stumorgowej
Procesja śnieżnobiałych skał od wieków podąża w tę stronę.
Karawana nie osiąga jednak swego celu
i tkwi niewzruszona w swym statycznym majestacie.
Ze Stumorgowej Hali obserwuję tę wędrówkę
i w głuchej ciszy dziwię się niemocy
wszechpotężnej natury.
Na przeciwległym biegunie majaczą wieczorne
światła Wielkiego Miasta.
Zamykam szczelnie oczy i widzę gwar ulic,
czuję ruch masy i maszyny.
A tu, no cóż…
Cisza.
Tu myśl ucieka do tego,
co ulotne,
pozornie nietrwałe,
dla świata małe.
Tu dusza pielgrzymuje ku innym wymiarom.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania