Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Że wiem o co biega
I potem ja mu mówie, że wiesz, że no, może to zostaw. A on, że nie, że po co, że co ja się będę produkował. Mówię mu, że gostek, ale to tak nie działa. To nie chciał słuchać.
Potem była chwila spokoju. Nie wracał do tematu, ja też wracać nie chciałem, bo po co. Ale przyszedł taki dzień, że on jakiś wkurzony, taki wiesz, agresywny i podpity chyba nawet, wbił do mnie na mieszkanie, to znaczy wpuściłem go, nie że z partyzanta wjechał, czy coś, a on wyskakuje do mnie z pięściami.
I co ty, myślisz, koleś, że se tak będziesz, tak po prostu? Że co, po prostu, pytam. A on, że gówno, że się pytam, jak pajac, a wiem, o co biega. Mówi do mnie, że tak, to nie można, że co ja odpierdalam, że się wjebałem. A ja do niego, że typie, ale o co ty sapiesz i po co się szpulasz. To on, że z fajerami nie będzie gadał, że na chuj się pytam, że się nie potrzebnie wpierdalam. Mówię mu, weź gościu, bo cie zara zgaszę. A on się jeszcze bardziej odpala i drze mi ryja, że takie kurwy jak ja, to on gasi na cepa, że jak mi wyjebie kopa na łeb, to mnie w szpitalu co najwyżej w czarny worek zawiną, żebym się tak nie prostował i w ogóle, to najlepiej utkał pizdę, bo on i tak tego nie poluzuje. To pytam, ale o chuj ty się spinasz. To mówi do mnie, że o chuj bury i że jeszcze tutaj przyjdzie, a teraz musi spierdalać, bo wieczorem jedzie na robotę. To mu mówię, żeby spierdalał, no to wyszedł.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania