"Żebrak" autor Paweł Sawicki (2013)
Paweł Sawicki
ŻEBRAK
Wczoraj, z kina wracając,
Natknąłem się na człowieka,
Który, głową kiwając,
Przeszłość żebraczą rozwlekał.
Wspominał on życia udrękę,
Kłody rzucane pod nogi,
I ku mnie wyciągał swą rękę,
A na niej zegark był drogi.
Biadolił ów człek bez przerwy
o samotności, o nędzy.
Miał przy tym tupet i nerwy,
nie chciał on bowiem peniędzy.
Stanąwszy w zaciekawieniu,
przyjrzeć mu chciałem się z bliska.
Stał w garniturze, stał w cieniu
I ogolone miał pyska.
W butach lśniło mu słońce,
nogawki miał wyprasowane,
krawata równe dwa końce,
włosy wypomadowane.
Choć smutek w oczach mu wyje,
prezencją żebrakom urąga.
Złoto z bransolet aż bije,
A on swe łapsko wyciąga!
Pytam więc, "czemu, szaleńcze,
Sterczysz tu na chodniku?
Marne ci laurowe wieńce,
Co ich dało ci życie bez liku?
Czego tak wyjesz ponuro?
Po cóż biadolisz żałośnie,
Aż włos się jeży pod skórą,
I kundel się zwija nieznośnie?"
„Litości i przebaczenia
Proszę, lecz każdy ucieka,
Bo mimo tortury sumienia,
Zamordowałem człowieka...”
"Idź, na kolana upadnij
Przed mordu ofiary rodziną!
Skoroś zrozumiał, nie na dnie
jesteś, niech łzy twe popłyną."
Lecz nagle ludzkie oblicze
Grymas cierpienia rozorał
I nie w człowieka policzek
Patrzę, lecz w mordę potwora!
A ryk jej nie z tego świata,
Dudniący melodią cmentarną.
Jęzorem pysk swój omiata,
Oczy jej błyszczą się czarno.
„Nie ma już dla mnie zbawienia,
Nawet gdy spocznę w grobie,
Bo mimo tortury sumienia,
Zabiłem człowieka w sobie”...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania