Zefiryny Piorun podróże po kraju część 1

Wielce szanowni, kochani czytelnicy Naszej Gazety!

 

Dziękujemy za tak wiele telefonów do redakcji, wyrażonego oburzenia, zdziwienia oraz niedowierzania i uspokajamy. W artykule zapowiadającym reportaż z dnia wyborczego w Pacanach Dużych nie było żadnego błędu. Miejscowość o nazwie Pacany Duże istnieje, chociaż szczerze przyznajemy, że do ubiegłego tygodnia nawet my, tu w stolicy, o tym nie wiedzieliśmy. Nasza redakcyjna koleżanka, pani Zefiryna Piorun, jest jak zwykle niezawodna w odkrywaniu rzeczy i spraw wydawałoby się niemożliwych do odkrycia. Zawstydzeni brakami w wiedzy, rozpoczęliśmy risercz. Tu wtrącę drobne wyjaśnienie. Ponieważ idziemy z duchami czasu, będziemy coraz częściej używać zwrotów obcojęzycznych. Wszak żadne z nas gęsi, ani też inny wiejski drób nie dbający o higienę i przechadzający się boso po oborniku, ale poważna gazeta ogólnokrajowa.

A teraz do ad remu. Możecie nam wierzyć, że z mikroskopijną dokładnością przeszukaliśmy udostępnione nam wojskowe bazy danych, spisy miejscowości, archiwa, mapy, przewodniki turystyczne, a nawet Wikipedię. Z powodu braku jakichkolwiek wiadomości o grodzie noszącym tak poetyckie imię, zasięgnęliśmy opinii wszystkich możliwych autorytetów i ekspertów w dziedzinie nadawania nazw placom, ulicom, zakrętom, czy też przydrożnym słupom - i nic. Pacany Duże nie kojarzą się tymże ważnym osobistościom z nikim i z niczym, ba - zupełnie się nie kojarzą. Wprawdzie nieśmiało przypuszczamy, dlaczego istniejąca realnie miejscowość nie figuruje w żadnych spisach, ale potrzebujemy trochę czasu na potwierdzenie naszych domysłów.

W e-mailu zawierającym opis wydarzeń nasza redakcyjna koleżanka napisała nam, iż wysyła wiadomość z trasy narodowej pielgrzymki, co dawało jakąś nadzieję na rozszyfrowanie położenia tej miejscowości. Niestety, jak się miało okazać, skończyło się wyłącznie na owej nadziei, skądinąd pięknym pragnieniu, ale nic konstruktywnego w życie nie wnoszącym. Adres komputera, z którego wysłano wiadomość wskazywał bowiem na Berlin, co, jak przypuszczasz drogi czytelniku, jest co najmniej dziwne, a dla nas zupełnie niezrozumiałe. Aczkolwiek, jak wszyscy wiemy, naród pielgrzymuje obecnie do różnych miejsc na świecie i w rozmaitych celach.

Tymczasem pozostawiamy was sam na sam z mistrzynią reportażu. Wziąwszy pod uwagę osobę naszej reporterki, jej szacowny już wiek, niebywałą mądrość, łagodność charakteru, dobroć serca i bolesną niechęć do krętactw – niech nie pojawi się w waszych podejrzliwych głowach nawet jedna nutka zwątpienia w prawdziwość opisywanych przez nią faktów.

Wasz Redaktor Naczelny

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Joan Tiger dwa lata temu
    Miejscowość widmo. Może tylko wybrani ją widzą. :)
  • Dekaos Dondi dwa lata temu
    Adela↔Tekst mnie zaciekawił. Tym bardziej, że napisany w specyficznym stylu:)↔Pozdrawiam🤠:)
  • Adela dwa lata temu
    Dekaosie, dziękuję za przeczytanie i informację zwrotną. Każda jest dla mnie bardzo ważna. Rzeczywiście próbowałam poeksperymentować i pobawić się takim stylem ( może to był 2010). Wciąż coś próbuję pisać, może w formie zabawy. Dzięki Wam, tu na opowi.pl, zaczęłam pisać codziennie i trochę się rozpisuję. Jeśli ktoś chce, to może tu podszlifować swoje pisanie. Jeszcze raz dziękuję. Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania