Zefiryny Piorun podróże po kraju część 2
Drogi czytelniku!
Pozwolę sobie zaoszczędzić wielu szczegółów podróży mojej i Macieja, naszego wspaniałego kierowcy redakcyjnego, doktora filozofii, który wykazywał się ogromnym hartem ducha i nieludzką wręcz cierpliwością, zważywszy, że wszelkie zewnętrzne okoliczności dalekie były od idealnych.
Ale nie zanudzajmy. Z Sercanów, średniej wielkości miasta wojewódzkiego (o czym zapewne wiesz) wyjechaliśmy zaraz po śniadaniu. Gdy minęliśmy granicę powiatu, trakt wiodący nas do Pacanów Dużych zmienił nagle wygląd. Wydawać by się mogło że był to typowy asfalt, a jednak w słońcu przybierał przynajmniej dwadzieścia odcieni czerni: od jasno szarej do kruczo czarnej. Poszczególne odcienie tworzyły dość regularne figury geometryczne, o których matematyk powiedziałby, że są zbliżone do koła. Maciej, z powodu doznanego oczopląsu, stwierdził, że będziemy jechać wolniej. Jak się okazało, o jazdę z odpowiednią i godną tej trasy prędkością zadbał już zarządzający drogą, gdyż, jak sądzimy, rozmyślnie pozostawił w jezdni dość liczne i bardzo solidne wgłębienia, które zwykły prostak mógłby nazwać dziurami. Rozmieszczenie ich było perfekcyjnie przemyślane i wymuszało jazdę z prędkością około 20 kilometrów na godzinę, a i tak kołysało autem, jak, za przeproszeniem, łódką redaktora naczelnego podczas sztormu na Bałtyku. Ponieważ stan ducha Macieja nie nastrajał do konwersacji, zatopiłam się w we własne myśli, na tyle, na ile było to oczywiście możliwe.
- Ożeż ty zakręcie wypowiedziany w języku Dantego! Patrz koleżanko! To niespotykane! – zbudziły mnie z rozmyślań wrzaski Macieja. Wybacz szanowny czytelniku, ale nie nadaje się do druku bardzo wiele z tego, co padło z ust niezmiernie kulturalnego kierowcy i pominę je wyniosłym i zawstydzonym milczeniem. Ty możesz tu wstawić słowa uważane przez ciebie za niecenzuralne, a i tak, uwierz mi, nie będzie to za dosadnie. Jeszcze nie widziałam Macieja tak bardzo zdziwionego. Gdy popatrzyłam na drogę to i ja zdziwiłam się niezmiernie, aczkolwiek już nie tak obrazowo.
Minęliśmy zdeformowaną tablicę informacyjną, niemniej jednak można było odczytać: Pacany Duże – 20 km. Licznik wskazywał w tym momencie 10 kilometrów na godzinę. Mieliśmy w związku z tym bardzo dużo czasu na samochodowy piknik. Okolica piękna, jesień, las mieszany, jeszcze widać krowy na pastwiskach – czegóż więcej chcieć. Jadący przed nami sznur ciężarówek zaprowadzi nas przecież do celu. W tym momencie muszę przyznać, że redakcyjna kawa z poprzedniego dnia nie jest taka zła, jak nam się wcześniej wydawało.
Jakby jeszcze tego było mało to zaskoczył nas ulewny jesienny deszcz, w związku z tym nie widzieliśmy przez moment, gdzie jesteśmy. I oto, za jakieś pięć kilometrów, wraz z deszczem zniknęły jadące przed nami samochody.
Pacanki – informował znak drogowy.
-Jezu - jęknęłam – zgubiliśmy się.
Było już ze mną źle, skoro rozpoczynałam rozmowę z przedstawicielem sił najwyższych.
- Co ty gadasz - zareagował Maciej – Pacanki i Pacany na pewno znajdują się blisko siebie.
Ufając Maciejowi, że wie, co mówi, oddałam się obserwacji wzmiankowanych wyżej Pacanków. Kilkanaście domów po jednej stronie drogi i podobnie po drugiej. Jakież było moje zdziwienie, gdy wjechaliśmy na odcinek lekko wybrzuszony w swojej grzbietowej części z umieszczonymi tamże konstrukcjami wyglądającymi na studzienki kanalizacyjne. Dumnie wystawały ponad asfalt: piękne, lśniące, spod igły. Droga faliście opadała po obu stronach i teraz, po ulewnym deszczu, wynurzał się z wody tylko ten kręgosłup z cudnymi, lśniącymi pokrywami. Zapewniam cię drogi czytelniku, widok był nie tylko niespotykany, ale wprost urzekający. Zrobiłam trzy fotografie, które zaprezentujemy w naszym dziale: „Warto zobaczyć”. Byłoby ich zapewne dużo więcej, gdyby nie to, że na horyzoncie, a raczej przy jednym z drewnianych ogrodzeń, pojawił się chuderlawy jegomość w słusznie dojrzałym wieku oraz w berecie komandosa naciągniętym na prawe ucho. Wymachiwał rękami i niebezpiecznie szybko zbliżał się do jezdni, co sprawiało wrażenie aktu desperacji. Zatrzymaliśmy się,
Komentarze (3)
Pozdrawiam🤠:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania