Zegar
Siedzę w bezruchu wpatrzony we wskazówki zegara
Na drewnianym stołku mojego zmarłego dziadka
Patrzę zlękniony jak bezpowrotnie czas ucieka
Sekunda, minuta, godzina, doba, egzystencja
Biorę oddech z myślą że już nie wróci
że każdy jeden to krok bliżej trumny
Słucham serca jak pompuje krew w aorty
Znowu na mojej głowie włosy odrosły
Kiedyś wyczekiwałem a teraz boję się wiosny
Na nowo drzew konary w zieleń obrosły
Gdy byłem dzieckiem to chciałem być dorosły
Aż zrozumiałem jak czas jest bezlitosny
Jedyna siła której nie można zatrzymać
Gdzieś tam w oddali zamknięta granica
Tam gdzie jest kraniec mojego życia
Myślę o końcu gdy zegar w tle tyka
Komentarze (1)
Ładnie o czasie, który jest bezlitosny
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania