Żegnaj Luke

Grupka Znajomych wybrała się na Na wakacje Do Ameryki Południowej. Pierwsze Chwile w Hotelu Niedaleko Amazonki wydawały się dość Okej. Po 3 Dniach Nasz Bohater Budzi Się w Środku nocy, za Oknem NIC nie widać. Bierze Latarkę i rozgląda się. Widzi Zmasakrowane ciało Jakiegoś Zwierzęcia Nie przejmuje się tym zbytnio. Kładzie się.

Budzi się rano około godziny 9:00 Wszystko po staremu tylko z jednym Wyjątkiem... coś Objadło to Zwierzę. Przypominało Jelenia albo sarnę. Przyjaciele postanowili się przejść. Los chciał że się rozdzielili, na szczęście Wiedzieli gdzie się Spotkać po Rozdzieleniu. Pierwszy dotarł Nick potem kolejno John, Hanna, Mark Alice i ostatni był Lucas Który Miał Dziwne Zadrapanie Na ramieniu

- No to tyle z naszego Spaceru - Powiedział Nick

- Oj nie marudź fajne było - powiedziała Radośnie Hanna

- Ta jasne zgubiliśmy się na 3 Godziny ! - Powiedział Wysokim tonem Nick

Nagle Zobaczyli zadrapanie na Ręce Lucasa

- Lucas ci się stało ? - zapytał Mark

- co ? a to, coś musiało mnie drapnąć, a tam - Powiedział lekko Lucas

- Lepiej Wracajmy do hotelu - Uznała Alice

Przyjaciele się Zgodzili. Z chwili na Chwilę robiło się coraz Ciemniej dotarli do hotelu o godzinie 18

Wszyscy zajęli się albo Oglądaniem Telewizji albo Graniem na Konsoli. Niektórzy poszli spać około 21:30 a inni później

Nicka Znów coś Obudziło

- Co jest do Cholery ?! Hmm może to bezsenność a z resztą - Nick Wyjrzał przez okno i znowu zobaczył tam coś, Jednak tym Razem to nie Było zwierzę to był Człowiek Nick Przerażony Poświecił latarką na Ciało i Zobaczył Johna, otworzył okno i krzyknął

- JOHN ! - Po Kilku sekundach Postanowił Porozmawiać ze Wszystkimi na temat Johna. Spotkali się w Salonie Gdzie razem Poszli po Johna. Byli Wszyscy Prócz Lucasa

- Gdzie do Cholery jest Lucas ?! - Krzyknął Mark

- Może Kręci się gdzieś w Hotelu - Powiedziała Alice

Mark poszedł znaleźć Lucasa w jednej chwili całe Pierwsze Piętro Było we Krwi Gdy Mark to zobaczył Zaczął się Drzeć

- Kurwa !! CO TU SIĘ DZIEJE ?! - Wydarł się Przerażony Mark

- Co jest ? - Zapytał ze spokojem Nick

- Ta Kurwa co jest ?! Chodź Zobacz ! - Powiedział Mark

Nick wszedł i zobaczył Wszystko we Krwi. Reszta Wbiegła do Środka i po prostu zamarli NIKT się nie odezwał przez kilka minut. Wyszli z Budynku Panikując. W końcu Nick się Odezwał

- Spierdalajmy stąd !!! - Krzyczał w Panice Nick

- Masz Rację Tylko gdzie ?! - Powiedziała Hanna

- Jak najdalej stąd - Wszyscy przyznali Nickowi Rację i ruszyli w głąb Dżungli

Znaleźli Małą Chatkę Obok Rzeki (Amazonki) Weszli do środka i zobaczyli Lucasa, Zamienił się w coś podobnego do Zombie Zaczął Iść w Kierunku Przyjaciół

- O Cholera Lucas wiesz co się Dzieje w Hotelu ? Chłopie gdzie Ty Byłeś ? - Zapytał Nick

Wszyscy nagle Zobaczyli jego Zadrapanie na ramieniu potem Mark Go szturchnął

- Lucas Ej co ci się stało ? - zapytał z Niepokojem Mark

Lucas Cały czas warczał, Zaatakował Marka, na szczęście nie Udało mu się go Ugryźć w Jednej Chwili Każdy wiedział że Rozpoczęła się Apokalipsa Zombie. Mark odskoczył wziął nóż Kuchenny Który leżał obok i powiedział

- Lucas ! Jeśli to ty Powiedz coś !! - Jednak Lucas Nic nie mówił

- Zabij to coś ! - Krzyknęła Alice

W jednej chwili Mark Wbił Nóż w Skroń Zombie

- Czyli Ktoś w Hotelu był jeszcze Zarażony – Powiedział Nick

- Dobra Nikomu nic nie jest ?

- Nie – powiedziała Alice

- mi nic nie jest – Potwierdziła Hanna

Kolejno Odpowiadali że nic im nie jest

- Musimy Znaleźć Bronie, Bo pewnie są już setki zarażonych

Znaleźli w Domu tylko drugi Nóż, Tasak, Apteczkę i skrzynkę z Narzędziami

- Jak dobrze że zabraliśmy plecaki, Dobra Pakować najważniejsze Rzeczy i ruszamy

Wszyscy wzięli Najpotrzebniejsze rzeczy i ruszyli na Północ Mieli nadzieję że dotrą do Panamy, Po Długiej Wędrówce dotarli do Celu. Szli prawie 30 Dni. Niestety Było za późno w ciągu Miesiąca Obydwie Ameryki Wypełniły się Gryzoniami. Po drodze do Panamy znaleźli Sklep z Bronią, Kasjer Był zarażony ale Szybko go Wyeliminowali. Zabrali Wojskową Odzież, Plecaki, Maczety Wojskowe i oczywiście Broń Palną. Wtedy Wyglądali już jak Żołnierze. Gdy Dotarli Do Panamy Okazało się że ona też jest Cała Wypełniona Zombie, Gdy Przedarli się do Stolicy Zrozumieli że Popełnili wielki Błąd, ale nie mogli Zawrócić Chwilę Potem Grupka Bandytów wycelowała w nich

-Haha Patrzcie Chłopcy Żołnierze ! - Powiedział jeden z Bandytów

- Co Się tak Gapicie Żołnierzyki ?! - Odparł Zdeterminowany Bandzior

- Nie Jesteśmy Żołnierzami – Odparł Spokojnym Głosem Nick

- Nick Zrób Coś ! - Krzyknęła Hanna

- Zamknij się Hanna – Alice Szepnęła jej do Ucha

- No, Skoro Nie jesteście Żołnierzami to co tu Kurwa robicie ?!

- Nie Twój Biznes ! - Krzyknęła Hanna

Przez Chwilę bandzior Się śmiał a potem powiedział

- Zabiłbym cię ale będziesz Mi potrzebna

- Ej, Ej Ona nigdzie nie idzie – Warknął Nick

- Bo co ?! Nas jest więcej

- Przykro mi – Powiedział Nick

W jednej chwili Nick Postrzelił w Głowę Przywódcę Bandytów i tym Rozpoczęła się Ostra Wymiana Ognia. Grupa Nicka Wyszła z Tego cało, Tylko Alice Dostała w Rękę.

- O Kuźwa Alice Krwawisz ! - Powiedział Nick

- E tam nic mi nie Będzie – Odparła Alice

- Masz Szczęście, Kula Przeszła na wylot – Powiedział Mark

- Ty to nazywasz Szczęściem ?! - Nerwowo Odparła Alice

- Alice Gdyby Została w Środku Bolało by O wiele Bardziej

- Dobra Rób To – Powiedziała Alice

- Okej, to nie będzie najmilsza Rzecz w Twoim życiu, Muszę Ci to… Przysmażyć

- ŻE CO!? – Krzyknęła Alice

- To Zatrzyma Krwawienie, Nie będę Kłamał, Będzie boleć jak Cholera

Wszyscy Przytrzymali Alice, Nick Odkaził Ranę potem wziął Nagrzany do Czerwoności Pręt Zbrojeniowy który Leżał koło Ogniska i przyłożył do Rany Alice

- AA !!!! JUŻ ! – Darła Się Alice Lecz Nick Widział że Nie może Przestać

Po kilku sekundach Przewrócił Rękę Alice i Zaczął Przygrzewać z Drugiej Strony

- AA !! DOŚĆ !! – Krzyczała Alice

- Jeszcze Chwila – Odparł ze Spokojem Nick

Nick Skończył a Alice czuła się Strasznie. Postanowili Odpocząć w schronieniu bandytów

Gdy Alice Się Kurowała Mark poszedł szukać Zapasów itp. Lecz znalazł coś o wiele Ciekawszego..

Znalazł Obraz na którym był Zombiaka, Przedstawione Tam było jak łatwo je Ubijać. Opisana była Każda część ciała

- Musicie to zobaczyć ! – Krzyknął Mark

- Co tym Razem ? – Zapytał Nick

- Tu jest Napisane jak łatwiej walczyć z zombie w zwarciu

- no to jak ? – Zapytał Nick

‘Wyposaż się najlepiej w śrubokręt, gdy podejdziesz do Gryzonia kopnij go w kolano, gdy będzie leżał na ziemi Łbem do dołu Wbij mi śrubokręt w potylicę to go załatwi na dobre’

- Tyle ? – zapytał ze zniewagą Nick

- Tyle ?! to może być dobry sposób a ty go ignorujesz – Odpowiedział Mark

- Mark MOŻE być doby ale pewnie źle Wykorzystany nas Zgubi – Odparł Nick

- i tak go sprawdzę – Mark się Uparł

- Proszę bardzo, Nie Będę cię zbierał jak ci coś nie pójdzie.

Poszli zobaczyć co u Alice, Coraz Lepiej się Czuła. Spędzili tam 4 dni czekając aż Alice dojdzie do siebie. Po 4 dniach Ruszyli W głąb Panamy. Po przejściu 4 Km zauważyli opuszczony szpital.

Jednak bronił go jeden Zombie. Mark Wybiegł naprzód ze Śrubokrętem

- MARK ! -Krzyknął Nick

Kopnął Zombie w kolano, Wywalił Zombiaka na Brzuch i wbił Śrubokręt w Tył głowy Gryzonia.

- o Kuźwa TO DZIAŁA ! – Powiedział Ucieszony Mark

- MARK ! Ale mi strachu napędziłeś – powiedział Nick lekko się śmiejąc

Śmiech się zakończył kiedy weszli do Szpitala, W Rzeczywistości nie był opuszczony, była tam Ogromna liczba Gryzoni. Nick znał na nich prostszy sposób

- Ma Ktoś Mołotowa ? – Zapytał Nick

- Ja mam ! – Odpowiedziała Hanna

Hanna Podała Mołotowa Nickowi, Nick go podpalił i rzucił w Tłum Zombie.

- Tylko nie spal całego szpitala – powiedziała Alice

- Spokojnie mam wszystko Zaplanowane

- Świetny Plan – Odpowiedział Śmiejąc się Mark

W kilka sekund Cały szpital zajął się ogniem

- Bierzcie wszystko co możecie i uciekać ! – Krzyczał Nick

- Wspaniały Plan geniuszu – Powiedziała Hanna

- Nie Gadaj tylko bierz ! – Krzyczał Nick

Zabrali medykamenty i uciekli.

- Nie komentujcie błagam – Odparł Śmiejąc się Nick

Wszyscy zapakowali Medykamenty i poszli w głąb miasta. Napotkali Pewną Kobietę.

- Kim jesteście ?! mam broń ! – Groziła Kobieta

- Spokojnie, nie chcemy nikogo skrzywdzić, Co tu robisz ? – Zapytał Nick

- Wy jesteście z wojska ? Uff ulżyło mi – odparła kobieta

- Niestety nie, Jesteśmy zwykłymi Ludźmi którzy znaleźli sprzęt wojskowy.

- ŻE NIBY CO ?! czyli wojsko nie przyjedzie ! – Odparła

- Przecież to koniec Świata, Wojska nie ma ! Jak ci Na Imię ?

- Jessica mam 21 lat – Powiedziała

- Dobrze masz Jedzenie na drogę. – Nick podał Jessice Karton Konserw

- Nie potrzebuję tego. – odparła z Powagą Jessica

- Okej my już Musimy iść – odparł Nick

Postanowili odejść lecz w ostatniej chwili wszyscy powiedzieli żeby Nick wziął Ją do Grupy

- Niech wam Będzie ! Jessica ! poczekaj – Krzyknął Nick

- Hm ? o co chodzi ? – zapytała Jessica

- Możemy cię wziąć do Grupy, Tak Więc idziesz z Nami ?

- Co ?! Mogę z wami iść ? Dziękuję ! – Ucieszyła się Jessica

- Dobra weź najpotrzebniejsze rzeczy i idziemy – Powiedział Nick

Jessica wzięła swoje Rzeczy i poszli W głąb Panamy. Dotarli do Stolicy

 

 

 

Ciąg Dalszy Nastąpi

Chyba xD

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (10)

  • detektyw prawdy 23.10.2016
    opowi schodzi na psy.. 1
  • detektyw prawdy 23.10.2016
    opisow wgl prawie nie ma, bledow na cholere duzo
    serio, ludzie... ja kiedys staralem sie POMOC ludziom ktorzy nawet tworzyli dobre opowiadania ale teraz chce mi sie srac juz na to
    nie bede tego gowna komentowac
  • detektyw prawdy 23.10.2016
    detektyw prawdy i co to za koncowka ?

    ciag dalszy nastapi ?
    chyba xd ??
    ogarnijcie sie
  • detektyw prawdy 23.10.2016
    detektyw prawdy ile ty masz lat... bo napewno nie 13 i nie wiecej
  • detektyw prawdy 23.10.2016
    detektyw prawdy a pozatym , powinienes najpierw ,,rozbudowac akcje" na poczatku a nie odrazu jakies wybuchy czy cos..
    mysle ze przynajmniej PIERWSZA POLOWA to mogly bybyc sny bohaterow a pozniej dopiero realistyka...ogarnij
  • detektyw prawdy 23.10.2016
    detektyw prawdy POCZYTAJ sobie wpierw jakas ksiazke i wtedy zrozumiesz ile bledow popelniles... wtf
  • Jared 23.10.2016
    Monolog wewnętrzny. Widzimy, jak targany złością i emocjami bohater wybucha w końcu gniewem. W swoim wyzbytym z gramatyki i logiki szale, daje upust zwierzęcemu popędowi. Co ciekawe jego myśl jest fragmentyczna, częściowa. Bohater-mówca uzupełnia swoje myśli kolejnymi nieskładnymi obelgami, tworząc tym samym kompozycję tajemniczą tak dla czytelnika, jak i dla niego samego. Osoba mówiąca zadaje pytania retoryczne, pyta sam siebie, odpowiada sam sobie, symuluje obłęd, goni za myślami, napawa się swoim wiekiem, ubliża domniemanemu rozmówcy, rozkłada bezradnie ręce nad swym miernym żywotem. Dochodzi jednak w końcu do paradoksu logicznego! "detektyw prawdy POCZYTAJ sobie wpierw jakas ksiazke i wtedy zrozumiesz ile bledow popelniles... wtf" Nieszczęsny, zdaje się nie dostrzegać mądrości słów, które sam wypowiada i zatapia się w obłędzie ponownie... Pointa jednak utkwiła gdzie indziej: "nie bede tego gowna komentowac". Arcymistrzowski poziom ironii - ironia, której nie rozumie nawet autor. 5
  • Ellie Victoriano 23.10.2016
    Czytała Krystyna Czubówna.
  • Zdzisław B. 23.10.2016
    Uff... przeczytałem kawałek i uciekam stąd jak najszybciej. Niestety.
  • detektyw prawdy 23.10.2016
    aha i tak wgl to dlaczego prawie kazde slowo jest z duzej litery? ale to jest moze jakas autokorekta wiec sie nie przyczepiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania