Żegnaj Tato
Tato, miałem nie pisać ale nie potrafię
Miałem być twardy a jednak płaczę
gdy myślę, że już Cię nie zobaczę
ze świadomością że to już na zawsze
Choć wiem że tylko zastygło twe ciało
i duch Twój już jest w upragnionym raju
i już nie czujesz tego potwornego bólu
to nadal jest zbyt trudne dla mego rozumu
Proszę Cię tato czuwaj nad mamą
bo żal bezbrzeżny wypełnia jej ciało
Łzy codzień roni myśląc o Tobie
Dla niej byłeś jak tlen co karmi płomień
Odeszłeś w słońcu otulony w kwiaty
W anielskim orszaku krocząc w zaświaty
Szumiały drzewa i śpiewały Ci ptaki
Gdy bliscy żegnali Cię szczerymi łzami
Komentarze (2)
Trzeba peela ustawić w wierze, a ta obiecuje szczęśliwość. Wówczas smutek ustąpi uldze po końcu bólów doczesności. Przyjmowanie zatem końca wędrówki po niej to egoizm. Dlaczego smucić uradowanego boskim kresem?
Przecież taki finał życia. Czy mama, którą też czrja podobna wędrówka chciałaby cierpienia z jej powodu następnych w kolejce? No, chyba że powodem są wyrzuty sumienia wobec nieboszczyka. Te mogą jedynie świadczyć o braku wiary, albo miernym proboszczu co bardziej troszczył się o tacę niż morale wiernych i przygotowanie ich do spotkania z bogiem.
Pobudki napisania wiersza o śmierci członka rodziny mogą być różne. Nie rozumiem dlaczego ireneo nie odczuwa empatii do pogrążonych w żałobie i jest pełen kąśliwych uwag do ich działania i zachowania. To przecież jest portal literacki a nie katecheza. Każdy ma prawo pisać co odczuwa w danym momencie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania