Żegnaj Tato

Tato, miałem nie pisać ale nie potrafię

Miałem być twardy a jednak płaczę

gdy myślę, że już Cię nie zobaczę

ze świadomością że to już na zawsze

 

Choć wiem że tylko zastygło twe ciało

i duch Twój już jest w upragnionym raju

i już nie czujesz tego potwornego bólu

to nadal jest zbyt trudne dla mego rozumu

 

Proszę Cię tato czuwaj nad mamą

bo żal bezbrzeżny wypełnia jej ciało

Łzy codzień roni myśląc o Tobie

Dla niej byłeś jak tlen co karmi płomień

 

Odeszłeś w słońcu otulony w kwiaty

W anielskim orszaku krocząc w zaświaty

Szumiały drzewa i śpiewały Ci ptaki

Gdy bliscy żegnali Cię szczerymi łzami

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • ireneo godzinę temu

    Trzeba peela ustawić w wierze, a ta obiecuje szczęśliwość. Wówczas smutek ustąpi uldze po końcu bólów doczesności. Przyjmowanie zatem końca wędrówki po niej to egoizm. Dlaczego smucić uradowanego boskim kresem?
    Przecież taki finał życia. Czy mama, którą też czrja podobna wędrówka chciałaby cierpienia z jej powodu następnych w kolejce? No, chyba że powodem są wyrzuty sumienia wobec nieboszczyka. Te mogą jedynie świadczyć o braku wiary, albo miernym proboszczu co bardziej troszczył się o tacę niż morale wiernych i przygotowanie ich do spotkania z bogiem.

  • Sokrates

    Pobudki napisania wiersza o śmierci członka rodziny mogą być różne. Nie rozumiem dlaczego ireneo nie odczuwa empatii do pogrążonych w żałobie i jest pełen kąśliwych uwag do ich działania i zachowania. To przecież jest portal literacki a nie katecheza. Każdy ma prawo pisać co odczuwa w danym momencie.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania