Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Zemsta
PROLOG
Dzień był długi i bardzo męczący, dlatego Komisarz Adam Pazik od razu wziął zimny prysznic, który zawsze pobudzał go po tak ciężkim dniu pracy.. zaraz po tym niezwłocznie udał się do barku i nalał sobie szklankę Jamesona.
- O tak od razu lepiej, tego mi brakowało- rzucił po cichu. Cóż to był za koszmarny dzień kochanie - rzucił do swojej żony, która przygotowywała im właśnie coś do zjedzenia. Mimo iż pora była dosyć późna, bo zegar pokazywał dwudziestą drugą - trzydzieści. Postanowili, że coś przegryzą.
- Proszę kochanie, twoje ulubione tartinki z łososiem, papryczkami i oliwkami.
- Wiesz, że jesteś wspaniała? - Nie przepraszam, jesteś nad wyraz wyjątkowa. Kocham cię!- rzucił Adam posyłając promienny uśmiech żonie.
- Ja ciebie też - odwzajemniła. To jaki miałeś dziś dzień hmm? Będzie ci potrzebna regeneracja?
- Oj na pewno to uwzględnimy - rzucił pocieszony komisarz. Dzień jak każdy inny sporo papierków, załatwiania spraw. Do tego Grzegorz co chwila wymyśla jakieś dodatkowe zadania jakbyśmy nie mieli co robić. Mam jakieś dziwne przeczucia, że niebawem staną się dziwne rzeczy. Mam nadzieję , że nie w najbliższych dniach.
- Oj kochanie, nim się nie przejmuj wiesz jaki on jest, bezwzględny, uparty, brak kobiety przy boku też zapewne daje mu się we znaki. Zaśmiała się Katarzyna. Ale za to ty komisarzu, masz przy sobie kobietę, która tęskniła przez całe popołudnie. Mimo iż popracowała dziś dosyć sporo nad książką, miała jeszcze ochotę na małe igraszki.
Kasia jest pisarką, pisze kryminały. Czasem inspiracje czerpię od swojego męża. Ma do tego naprawdę lekkie pióro i ogrom wyobraźni, której brakuje największym bajkopisarzom tego świata.
- To co powiesz na wspólny ognisty sex? Mmm jestem dzisiaj taka napalona. Skuj mnie Komisarzu szybko! To rozkaz - rzuciła.
- Jeśli to rozkaz, nie mogę zrobić inaczej. – rzekł pocieszony Adam.
Szybko udali się do sypialni, która była zaraz obok kuchni. Katarzyna natychmiast pozbyła się ciuchów Adama. I tym samym sprawiła, że od razu zrobił się twardy na jej widok. Kasia zrzuciła szlafrok, pod którym ubrana była w bieliznę i czarne pończochy, przez co Adam onieśmielał. Całował namiętnie swoją żonę po karku, szyi, plecach i tam gdzie kobiety lubią najbardziej. Jęczała z rozkoszy, wplatając paznokcie w plecy Adama. Wyła i wiła się łóżku jak zwierzyna wpadająca we wnyki założone przez myśliwych. Tylko, że w tym przypadku to była, ogromna doza przyjemności. Gdy role się odwróciły, w kuchni słychać była brzęk telefonu Adama.
- Kurwa w takiej chwili - rzucił poddenerwowanym tonem.
- Ej komisarzu co ja mówiłam o przeklinaniu?
- Wiem, wiem, przepraszam kochanie, nie przeszkadzaj sobie.
Czuł się jak w raju, gdy jego kobieta, sprawiała swoimi ustami falę przyjemności. Po tym znów zaczął dzwonić telefon, i to bez ustanku od kilku minut. W tym czasie Komisarz doszedł z rozkoszy, i czuł że zbliżają się kłopoty.
- Kocham cię wiesz? - rzuciła żona, patrząc jak jej partner dochodzi do siebie, po tym cudownym spektaklu.
- Ja ciebie też najbardziej na świecie.
Gdy spędzali jeszcze miłe chwile w łóżku, telefon znowu dał o sobie znać by go tylko odebrać.
- Sama widzisz kochanie, muszę odebrać to może być coś ważnego.
Gdy spojrzał na telefon, jego oczom ukazał się numer partnera z pracy - Miłosza. Adam oddzwonił, a Miłosz odebrał od razu i z pełną dozą wściekłości, wyrecytował w stronę Adama.
- Ileż kurwa mać można do ciebie dzwonić co? Raz drugi, trzeci, dziesiąty?
- No nie przesadzaj, dzwoniłeś parę razy, ale tak przepraszam nie mogłem rozmawiać.
- Dawaj szybko pod komendę, mamy robotę jakiej nigdy jeszcze nie miałeś w swojej dziesięcioletniej karierze.
- Ale co jest? Nie możesz mi…
- Nie. - przerwał mu stanowczo Miłosz.
- Ok, rzucił Adam, będę jak najszybciej się da.
Po tych słowach podszedł do swojej żony, namiętnie przy tym ją całując. Ona wiedziała, że musi iść, w końcu są ze sobą już 8 lat.
- Skarbie jakaś chora akcja, dzwonił Miłosz mam nadzieję, że moje przypuszczenia nie będą trafne.
- Spokojnie dasz radę mój dzielny komisarzu.
Zegar pokazywał 23:30, mógł prowadzić bo wypił tylko 2 łyki, po czym odleciał w krainę rozkoszy z żona.
- Kocham cię skarbie, rzucił i dał jeszcze namiętniejszego buziaka - Wtedy zrozumiał, że długo nie spotka się ze swoją żona.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania