Zew Krwi
Wielokrotnie wołałam o pomoc
A mój niemy krzyk
Odbijał się echem od pustych ścian
Natrafiając jedynie na mur
Obojętnych spojrzeń
Pozostawiona sama sobie wariowałam
Z rozpaczy i samotności
Niemocy, żalu oraz tęsknoty
Nie chcę już rozmawiać
Za późno – poddałam się
Mieliście rację jestem słaba
Teraz nie potrzebuję nikogo
Rozbijam kolejną szklankę
Czekam na nadejście bólu
Wcale się go nie boję
Ogarnia mnie błogi spokój
Z przyklejoną do twarzy maską uśmiechu zasypiam…
Komentarze (7)
To jakby zapowiedź samobójstwa. Czy to tylko środek ekspresji poetyckiej, czy rzeczywiści tak myślisz? Jeśli rzeczywiście, to jak można Ci pomóc? Na odległość.
Jestem wdzięczna za chęć pomocy, ale to nie zapowiedź samobójstwa opisałam, a problem samookaleczania nie tylko młodzieży, lecz również u dorosłych.
Leila uff, bo już się przestraszyłem. Bo chyba nie umiałbym pomóc. Dzwonić na policję, ale jak mieliby cię odnaleźć. Po IP by trochę zajęło czasu.
Ciekawy1 Spokojnie twarda dziewczynka ze mnie.
Eee, jakoś nie widzę w tym aż takiej autentyczności, by wznosić alarmy. Nie mniej też ciężko się przypierdzielic jakoś mocno. Takie trochę licealne, ale no. Twój tekst, Twój autentyzm. Osobie postronnej, trudno emocjonalnie odczuć płynący z tekstu ból.
Przynajmniej mnie.
Pozdrówka
Niekiedy udaje mi się na tyle naładować wiersz emocjami, iż osoba postronna przeżywa razem ze mną doznane krzywdy czy też chwile radości.
Leila, tak, zresztą ja się złapałem na tym, że od jakiegoś czasu mam "głazią/głazową odczuwalność, więc możliwe, że wina leży po mej stronie.
Pozdrox
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania