Zgaduję twoje tytuły.
Ostatni przystanek przed domem,
choć nadal ujemnie, nadal marzną palce.
Rozsiadasz się, choć przecież zostało
przejść przez ulicę i otworzyć furtkę tam,
gdzie zimują skowronki.
Tymczasem rozglądasz się jeszcze,
budujesz metafory,
spowite niewidoczne mgiełką, która wydobywa się z czasowników.
Wejść.
Zostać.
Zapamiętać na potem.
Tymczasem ktoś dosiadł się,
więc palce pokrywa woda i sól.
Słona woda jak ta, którą płucze się gardło,
a potem są przypadki jak ten,
że ktoś, kogoś... Ktoś, z kimś...
Że my.
I druga strona, staje się tą pierwszą.
Zamieniają się miejscami, więc furtka
wyrasta gdzieś po prawej stronie,
na wysokości żebra.
Że wystarczy położyć tam dłoń,
a słychać śpiew ptaków i stukanie do drzwi.
I już nie trzeba ruszać się z miejsca.
.
.
.
.
Z cyklu : Detoks.
Listopad, nowego roku pańskiego.
Komentarze (17)
Przeczytałem, ale niewiele zrozumiałem, daj mi trochę czasu.
Podpowiem, że chodzi o dom. I, że niekoniecznie jest tam, gdzie byśmy się spodziewali.
Dom oczywiście to metafora uczucia.
Dzięki.
Dobre, Szalej.
Piękne dzięki :)
Zastanawiam się skąd ta obawa przed wejściem, tym bardziej że tak blisko... chociaż jeżeli chodzi o uczucia, zawsze jest jakiś niepokój, a tutaj jeszcze wyrasta ktoś nowy, dosiada się i psuje klimat, nawet powoduje zamianę ról... i wychodzi na to, że oboje niepewni są siebie, chociaż wystarczy niewiele, żeby to wszystko zmienić. Posłuchać serca...
Tak sobie czytam i nie oddam tego obrazu.
Grafomanka dobrze czytasz... Trafnie. Więc zostaw sobie spokojnie :)
Aha... To nie obawa... To raczej zastanawianie się nad tym, czy warto.
Szalej. ale takie zastanawianie, to właśnie jakiś niepokój, bo kiedy trzeba ''czy warto'', to już jest coś na rzeczy...
Grafomanka w sumie, coś w tym jest... Chociaż to równie dobrze może być zwyczajnie słabszy dzień, po którym - z perspektywy czasu - ktoś będzie się śmiał z tych wątpliwości. Ale i nie musi.
Jak słodziaśnie, króliczki xD Obrazeczki sobie opowiadają dupki chwalą, Marti znowu ma przydupasa, biedna Duśka hahahahahahahah
Ojoj!
Szalej. ajajaajaj
jarrosław o rety, rety, rety!!!
Szalej. mielone kotlety
dobre :))
Bóg zapłać
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania