Zgaszone promienie
Zawsze mi mówiono: zapałka w ręku dziecka
to nie jest dobry pomysł — iskra bywa zdradziecka.
Dzieci są tak nieuwazne, jednym ruchem chwili
mogłyby spalić wszystko, co dotąd chroniły.
Do dziś boję się ognia, drży mi czasem ręka,
że ją upuszczę nagle — zwyczajna zapałka.
Że przez moment nieuwagi, przez jeden błąd mały,
dotknę czegoś łatwopalnego — i zostaną popioły.
Więc rozważam każdy ruch, każdy gest dłoni,
bo płomień, choć niewinny, łatwo się wymknie z toni.
Przez chęć zapalenia świeczki, tej jednej, marnej rzeczy,
mogę stracić wszystko — i nikt mnie nie uleczy.
A ja chcę zapalić tylko świeczkę, nic więcej,
nie spalić całego domu — nie stracić go w jednej chwili więcej.
Zapałka się pali, lecz w końcu gaśnie sama,
razem ze światłem, które była — jak krucha reklama.
Komentarze (3)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania