Zgrozdoba
a gdyby można było wziąć w dłonie
dowolny supermarket, potrząsnąć, jakby był
pudełkiem szachów i patrzeć, jak wysypują się
ukryte, naprawdę głęboko wdrukowane
teatry operowe, usterynki, opacznostki?
"love mnie, choroba, okruchami bazaltu,
obrzygaj mnie tender" - nuciłbym stojąc
przy kasie, coraz bardziej koślawy, obdzierany z
pierwotnych warstw (spadają twarde łupiny
i niemal widzę siebie nagiego na najwyższej półce,
krzyczącego elwisiarskie arie ze szczytu
Teatro di San Carlo).
a jakbym wstrząsnął przenośnikami taśmowymi,
ciągiem cyfr, językiem paragonów, garścią bilonięt?
niezłe zamieszanie: całe pokolenia giną w starciach
z porównarkami cen, odpruwają się kotyliony
z kwiatkiem i nadłamanym trybem,
okazuje się, że na najstarszych płytach w mojej
kolekcji (Deutsche Grammophon, 1959) są nagrane
zozole w promocji, śmiesznie tani miód spadziowy,
przeceniona kurkuma i ementaler
o kończącej się dacie ważności,
Caruso zadenuncjował parę szpiegów przemysłowych
ukrywających się na zapleczu,
kierownik z nudów został celebrytą, ale coraz
częściej przebąkuje o powrocie na stare śmieci,
Wojewódzki wreszcie się ujawnił
Komentarze (2)
Myślę, że dla ciebie ma twój tekst swoją wartość.
Ale trzeba się trochę po gimnastykować, żeby prawidłowo odczytać.
Myślę, że piszesz dla siebie. I dobrze, może my nie dorośliśmy.
Oby cię odnaleźli w przyszłości
Każdy po części pisze dla siebie. Jeśli zaś idzie o to, czy piszę WYŁĄCZNIE dla siebie - to oczywiście nie, skądże! Takim egotycznym bubkiem nie jestem. Chyba :D
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania