Zielona z miodem
I kiedy tylko wiatr zawieje
znów myślę o Tobie.
O czasach kiedy rozganiał
Twoje jasne włosy.
Widzę twoją minę,
znów świeci Ci słońce w oczy.
One zielone jak moje
odbijają dwa dziwnie
połączone ze sobą światy.
Żadnego nie musimy wybierać,
przebywamy w każdym z nich na raty.
Znów jesteśmy w Śródmieściu,
pijemy już zimną herbate.
Twoja ręką na moim ciele
spragnionym dotykiem kreśli własną mapę.
Mogę udawać ile chce,
wmawiać, że na przeszłość
patrzę już z daleka.
Przecież nikt nie musi wiedzieć,
że nocami płynie do niej łez rzeka
Że nie umiem wypłynąć na powierzchnię a tak przyjemnie mi się w niej tonie.
Jak dobrze zamknę oczy
nadal mamy splecione dłonie
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania