Zielona z miodem

I kiedy tylko wiatr zawieje

znów myślę o Tobie.

O czasach kiedy rozganiał

Twoje jasne włosy.

Widzę twoją minę,

znów świeci Ci słońce w oczy.

One zielone jak moje

odbijają dwa dziwnie

połączone ze sobą światy.

Żadnego nie musimy wybierać,

przebywamy w każdym z nich na raty.

 

Znów jesteśmy w Śródmieściu,

pijemy już zimną herbate.

Twoja ręką na moim ciele

spragnionym dotykiem kreśli własną mapę.

 

Mogę udawać ile chce,

wmawiać, że na przeszłość

patrzę już z daleka.

Przecież nikt nie musi wiedzieć,

że nocami płynie do niej łez rzeka

Że nie umiem wypłynąć na powierzchnię a tak przyjemnie mi się w niej tonie.

 

Jak dobrze zamknę oczy

nadal mamy splecione dłonie

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania