ZIMNE

Morze było wtedy zimne.

Nie groźne – zimne.

Takie, które nie reaguje,

bo słyszało już wszystko.

 

Sól osiadała na kurtkach,

na rzęsach.

Mróz sklejał słowa

w krótkie zdania.

 

Statek szedł swoim rytmem.

Metal trzeszczał cicho,

jakby ostrzegał,

ale bez nadziei,

że ktoś to zrozumie.

 

Na mostku mówiliśmy dużo.

Za szybko.

Jakby każdy głos był podniesiony

nie po to,

żeby być usłyszanym,

ale żeby nie zamilknąć.

 

Wiatr zmieniał kierunek.

Czuło się to w kościach.

Nikt nie chciał

spojrzeć w noc.

 

Fala przyszła z boku.

Wystarczająca.

 

Co luźne – poleciało.

Co ciężkie – pociągnęło w dół.

 

Potem zapadła cisza.

Mróz trzymał ją mocno.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania