Zimne ściany psychiatryka
Jak w zimnych ścianach psychiatryka
Krzyk wydaje się szeptem
Czy jedno z drugiego wynika
Nie wiem nie jestem pewien
Samo gardło już zdarte
Pęknięte mury zdartych tapet
Zdartych sumień i tego
Co od dawna znam na pamięć
Niech mnie na czas zastanie
Walka o boskie skaranie
W której samemu sobie
Popełnię ranę na ranie
Wiruję w kole co się zamyka
Za krawędź nadal nie wybiegłem
Jak w zimnych ścianach psychiatryka
Stykam się z niemym niebem
Komentarze (9)
Piękbe a zarazem smutne.
O ile psychiatryk może być piękny to tylko w tym wierszu.
5
Piękne miało być.
Dziękuję Ci ślicznie.
Wow. Jestem pod wrażeniem. Jakie genialne rymy. Słowa dobrane tak, że można płynąć przez wiersz. Zachwyciła mnie forma, ale także treść. Przepiękny, 5 :)
Jejku, jak mi miło. Dziękuję, Billie!
Zgadzam się, że rymy są dobrane idealnie. Treść niby odrobinę przerażająca, ale wiersz czyta się jednym tchem i ogólne wrażenie jest piorunujące :) 5
Ach, cieszę się, że się podoba! Dziękuję, Candy :>
Bardzo dojrzały wiersz, świetnie oddany klimat. Przykry tekst, tym bardziej przykry, że ma w wielu przypadkach odzwierciedlenie w rzeczywistości. Zostawiam 5.
Dziękuję
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania