Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
„Zimny zamek: Cena schronienia" +18
W świecie, w którym każdy walczy o swoje życie, istnieje miasteczko o nazwie Naspokojniej. Na samym jego środku wznosi się potężny, magiczny zamek, który w całości wygląda, jakby został wykuty z lodowej bryły, jednak dzięki zaklęciom nigdy się nie roztapia. Raz w roku otwiera on swoje wielkie bramy i przyjmuje gości, którzy są w wielkiej potrzebie. Żaden z ludzi nie wie, dlaczego w tym miejscu panuje taka zasada. W zamku mieszka czworo osób. Każda z nich ma niezwykłe moce i pełni w tym miejscu swoją unikalną rolę. Wszystkich czworo domowników łączą podobne, mroczne zdolności – każdy z nich potrafi latać oraz w pewnym stopniu wpływać na ludzkie umysły. Ich siła nie jest jednak równa, a każdy posiada jedną, najlepiej rozwiniętą cechę. Najstarszą z ekipy i jednocześnie główną właścicielką zamku jest dziewczyna imieniem Nasza. Prowadzi zamek jak swój dom – sprząta, układa ubrania i pilnuje porządku. Jest najpotężniejsza ze wszystkich i choć każdy potrafi rzucać lekkie uroki, jej unikalną, doprowadzoną do perfekcji mocą jest całkowita hipnoza, której nikt nie potrafi się oprzeć. Drugą osobą jest chłopak Taza. Pilnuje biblioteki oraz magicznych posągów. Jest drugim właścicielem zamku i choć jest niezwykle potężny, ustępuje siłą swojej koleżance. Jego charakterystyczną, unikalną cechą jest potężna lewitacja, czyli zdolność podnoszenia i rzucania nawet najcięższych przedmiotów z dużej odległości. Trzecią osobą jest chłopak Raza. Gotuje potrawy, wymyśla zupełnie nowe smaki, a w wolnym czasie pomaga Naszy. Choć posiada te same bazowe moce co reszta, jego największym talentem i magią jest kucharstwo. Ostatnią, najmłodszą i najsłabszą ze wszystkich, jest dziewczynka Mina, która czuwa, pilnuje gości i zapala świece. Nie wykształciła jeszcze tak silnych cech jak starsi towarzysze, ale najlepiej ze wszystkich włada ogniem. Zamek ten jest ogromny. Gdy przekracza się jego próg, wchodzi się do wielkiego holu, który ma barwę czystego lodu. W tym holu, w najciemniejszym miejscu, stoją pomniki przypominające wściekłych ludzi.
Niedaleko tych pomników stoi pięć łóżek, które czekają na przybycie gości. Obok nich płoną magiczne świece – to one ocieplają zimny hol i leżących w łóżkach ludzi. Po prawej stronie holu można znaleźć kuchnię, a po lewej łazienki. Dalej znajdują się ogromne drzwi, za którymi wznoszą się niedokończone schody, prowadzące na pierwsze piętro, gdzie mieści się biblioteka. Na zewnątrz ludzie nieustannie uciekają przed niebezpieczeństwem. Świat ogarnięty jest wojnami i walkami pomiędzy różnymi istotami, a zagrożenie czai się za każdym rogiem. Ludzie w tym świecie są całkowicie bezbronni, nie mają gdzie uciec ani gdzie się schronić. Raz w roku dzieje się jednak coś niezwykłego – pięcioro z nich może znaleźć bezpieczne schronienie w lodowym zamku. Legenda głosi, że gdy tam trafią i spędzą wewnątrz parę dni, gospodarze zabiorą ich w miejsce, które jest o wiele bezpieczniejsze niż ten okrutny świat. Nikt nie wie, czy to prawda. Z tego zamku nikt jeszcze nie wrócił na niebezpieczną stronę. I właśnie przyszedł ten dzień, w którym zamek zaprasza ludzi. Nasza z Miną sprowadzają pięcioro osób z różnych stron świata, które pragną schronić się w bezpiecznym miejscu.
W tym roku domownicy wybrali dwoje dzieci – dziewczynkę 7 letnią i chłopca 12 letniego – oraz trzech dorosłych: dwie kobiety i jednego mężczyznę w wieku około 30-40 lat. Nikt z nich nie był ze sobą spokrewniony, ponieważ ich krewni zginęli w walkach albo po prostu nie spełnili surowych wymagań, by zostać wybranym. Mina natychmiast wytłumaczyła gościom zasady panujące w zamku. Nie mogli bez pozwolenia wychodzić z łóżek. W dzień wolno im było przebywać w bezpiecznym ogrodzie, ale zawsze musiał im towarzyszyć jeden z domowników. Najważniejsza zasada brzmiała: nie wolno dotykać posągów ani kierować na nie światła. Pomniki musiały zawsze stać w głębokim cieniu. Mina szybko zaprzyjaźniła się z siedmioletnią dziewczynką o imieniu Lila. Mała była zupełnie sama, bo jej rodzice zginęli. Lila była bardzo ciekawska i bez przerwy pytała Minę, po co są te wszystkie zasady. Aby to wyjaśnić, Mina postanowiła zabrać ją do biblioteki na pierwszym piętrze. Ponieważ prowadzące tam schody były niedokończone i urywały się w połowie, Mina użyła swojej wrodzonej zdolności latania – chwyciła przerażoną, ale i zafascynowaną Lilę w ramiona i lekko uniosła się z nią w powietrze, przelatując nad przepaścią wprost na zamkową galerię. Gdy dotarły na miejsce, zaczęła opowiadać, jak zamek funkcjonował od pokoleń. Nie powiedziała jej jednak o jednej, najważniejszej rzeczy, która dzieje się w tych murach podczas pełni księżyca. Mina tak bardzo polubiła Lilę, że nie chciała, aby stało się jej coś złego. Patrząc na nią, przypominała sobie swoje własne życie w zamku, gdy sama była jeszcze młodą, ludzką osobą. Mina poszła do reszty domowników, by wytłumaczyć im, co czuje. Nasza, Taza i Raza wyjaśnili jej jednak chłodno, że nie mogą zmienić odwiecznych reguł. Muszą raz w roku – dokładnie wtedy, gdy człowiek przestaje się bać – użyć swoich mocy i wyssać krew ludzi, aby się pożywić. Tylko tak mogą zachować siły i moce na następny rok. Ugryzieni ludzie nie umierali. Stawali się jednak osobami, które można było bardzo szybko zezłościć. Co gorsza, tacy ludzie nie mogli przebywać w cieniu, ponieważ wtedy natychmiast zamieniali się w kamienne pomniki. Część z tej piątki zostawała w zamku jako posągi ukryte w mroku, a reszta była przekazywana innym stworom, które miały swoje domy lub zamki. Gdy te kamienne figury były wystawiane na światło, na powrót stawały się ludźmi, ale zupełnie nie umiały nad sobą panować. Wszystko wokół błyskawicznie ich złościło i stawali się skrajnie niebezpieczni. Przez ten potworny gniew potrafili wszystko rozszarpać i zniszczyć. Dlatego co jakiś czas wyprowadzano ich do ogrodu, by na chwilę odzyskali ludzką postać i zjedli posiłek, który dawał im siłę do bycia groźnymi istotami. Ci ludzie nic nie pamiętali – nie wiedzieli, kim są, widzieli tylko ogród i dostawali jedzenie. Nikt nie rozmawiał ze sobą. Życie w takiej postaci wyglądało tak, że raz w miesiącu żyli w ogrodzie, by coś zjeść i przejść się wśród roślin. Gdy tylko zaczynali się złościć, domownicy używali swojej mocy, by zatrzymać tych ludzi, przyciągnąć ich do cienia i zamienić z powrotem w posągi. Tak wyglądało życie ludzi po zamieszkaniu w zamku. Czy byli bezpieczni? Pewnie tak, bo znajdowali się pod opieką zamku jako posągi. Ale czy byli jeszcze ludźmi? Co działo się, gdy w zamku oraz w innych miastach robiło się za dużo posągów? Nikt tego nie wie, bo nikogo w zamku nie interesuje to, co dzieje się poza jego murami. Nadeszła noc, w której Nasza, Taza, Raza i Mina szykowali się na ucztę.
Ta uczta wyglądała jak z najgorszego horroru. Gdy wszyscy ludzie głęboko spali, w mrocznym zamku rozległy się nagle dziwne, niepokojące odgłosy. Taza bezwzględnie zaatakował śpiącego mężczyznę, który nawet nie zwrócił uwagi na hałas. Raza rzucił się na budzącą się właśnie kobietę – przerażona patrzyła, jak Taza wysysa krew z mężczyzny. W tym samym momencie mały chłopiec i druga kobieta podjęli rozpaczliwą próbę ucieczki i ukrycia się. Nasza jednak błyskawicznie zatrzymała kobietę swoją potężną mocą i wbiła zęby w jej szyję. Mina biegała po zamku, szukając dziewczynki. Nie chciała jej skrzywdzić. Próbowała powstrzymać swoich towarzyszy przed atakiem na małą, ale reszta była od niej o wiele silniejsza. Nasza szybko domyśliła się, co Mina kombinuje. Wspólnie z Tazą i Razą złapali dziewczynkę i zamknęli ją na klucz w kuchni. Wtedy Raza rozkazał Minie wypić krew chłopca, który stał przed nią nieruchomo. Ostrzegł ją, że jeśli tego nie zrobi, straci wszystkie swoje moce. Nasza rzuciła na Minę mocny czar hipnozy – pozbawiona własnej woli dziewczyna podeszła do chłopca, ugryzła go i wyssała z niego krew. Po tym wszystkim wściekła i zapłakana Mina wykrzyczała reszcie, że przecież ona wcale nie chciała tych mocy, gdy paręnaście lat temu jako dziecko trafiła do tego miejsca. Nasza odpowiedziała jej jednak spokojnie:– Zazwyczaj wybieramy dorosłych, a nie dzieci. Ale tamtego dnia zauważyłam w tobie małą, niezwykle sprytną i dobrą dziewczynkę. Chciałam ci pomóc i obdarować cię mocami, bo przypomniałaś mi mnie samą z dawnych, dawnych czasów, gdy jeszcze jako człowiek z sercem pomagałam ludziom. Wtedy ten zamek należał jeszcze do kogoś innego, a ja byłam tu tylko gościem, zanim zyskałam moce i stałam się jego właścicielką. Gdy trafiłaś do zamku, obserwowałam cię. Widziałam, że ty sama, będąc jeszcze zwykłym człowiekiem, bezinteresownie pomagałaś nowo przybyłym gościom. To wtedy zyskałam całkowitą pewność, że muszę dać ci tę moc. Widziałam w tobie idealną osobę do pilnowania porządku, a przede wszystkim do samego przyjmowania gości i czuwania nad nimi. Potrzebowałam kogoś, kto przejmie ode mnie tę czynność, bo wcześniej byłam odpowiedzialna za absolutnie wszystko w tym zamku. Dzięki tobie mam teraz o wiele mniej obowiązków. Ryzyko było ogromne. Do samego końca nie byłam pewna, czy przekazanie mocy zadziała na tak młody organizm, czy może zaklęcia zawiodą i zamienisz się w zły, kamienny posąg. Zaryzykowałam jednak i przemiana się udała, a ty przez te wszystkie lata udowodniłaś, że miałam rację.
Mina błagała resztę, aby tę małą dziewczynkę również zamienić w jedną z nich, ale szefowa Nasza stanowczo odmówiła. Powiedziała, że w zamku jest już wystarczająco dużo osób, choć widziała ogromne przerażenie w oczach Miny. Reszta stworów milczała, czekając na ostateczną decyzję szefowej. Mina, szukając argumentów, zauważyła: „Nas jest czworo, a osób było pięcioro. Kto w takim razie dostanie tę piątą osobę?". Taza przypomniał jej wtedy o brutalnej zasadzie – ostatnią ofiarę zawsze atakują razem, a ta osoba umiera na dobre. Mina spojrzała na stojące w holu posągi. Przez ogromne przywiązanie do Lili i strach o jej życie zupełnie zapomniała o tej najgorszej regule zamku – i dopiero teraz dotarło do niej, że to ona sama, przez własną nieuwagę, naraziła dziewczynkę na najgorszą śmierć. Mała Lila słyszała tę głośną rozmowę przez drzwi kuchni. Siedziała skulona, potwornie przerażona i płakała, wiedząc, że jej koniec jest bliski. Mina próbowała zaproponować inny układ, by chociaż oszczędzić dziewczynkę lub wypuścić ją wolno. Stwory jednak odmówiły – gdyby ją wypuścili, ich mroczna tajemnica ujrzałaby światło dzienne. Wtedy do rozmowy wtrącił się Raza i szepnął Naszy na ucho pewne rozwiązanie. Zaproponował, że zrobi dla małej dziewczynki ostatni posiłek, do którego doda mocny środek usypiający. Dzięki temu Lila zostanie wypita bez bólu, a krew zbiorą tylko trzy stwory, aby Mina nie czuła żalu i złości do reszty. Nasza zgodziła się na ten plan. Mina miała dostać nauczkę za swoje nieposłuszeństwo, a ponieważ była już najedzona krwią chłopca, bez problemu da radę przeżyć kolejny rok bez tej jednej ofiary. Nadszedł czas posiłku. Raza przygotował wielki obiad złożony z najróżniejszych, pysznych potraw. Taza przyprowadził małą dziewczynkę z kuchni, przywiązał ją mocno do krzesła przy stole, żeby nie uciekła i nakazał jej jeść wszystko, na co ma ochotę. Zdziwiona Mina stała z boku i nie wiedziała, co się dzieje ani co jej przyjaciele zamierzają zrobić dziecku. Lila zaczęła jeść, zupełnie nieświadoma, że to jej ostatni posiłek w życiu. Po chwili środek usypiający zadziałał i dziewczynka zasnęła. Wtedy trójka stworów rzuciła się na nią i zaczęła wysysać krew.
Przerażona Mina krzyczała na cały głos: „Dość!", ale nie była na tyle silna, by powstrzymać trójkę żądnych krwi towarzyszy . Ciało małej dziewczynki na jej oczach zamieniło się w kamienny posąg. Mina zdziwiła się że Lila stała się posągiem a nie zwykłym martwym człowiekiem. Dziewczyna natychmiast chwyciła ciężki posąg Lili i unosząc się w powietrzu, poleciała z nim prosto do ogrodu, w stronę światła. Jednak gdy dziewczynka pod wpływem blasku zamieniła się z powrotem w człowieka, okazało się, że nic nie pamięta – nie wiedziała nawet, kim jest. Po pewnym czasie stała się bardzo złą, agresywną dziewczynką. Szarpała się, chciała się bić i niszczyła piękny ogród. Widząc to, Nasza zareagowała bezwzględnie. Użyła swojej wielkiej mocy, by natychmiast odciągnąć dziewczynkę od światła i zamienić ją z powrotem w kamień. Następnie, pokazując swoją potężną siłę, Nasza chwyciła ten ciężki posąg, uniosła się w powietrze i odleciała z nim prosto do zamku, by postawić go w cieniu, w sypialni tuż przy samym łóżku Miny. Nasza spojrzała na Minę i powiedziała poważnym tonem, że ma codziennie patrzeć na ten pomnik – to jej kara za bycie miłą i łaskawą dla ludzi. Ostrzegła ją również, że jeśli jeszcze raz zrobi coś podobnego, dostanie o wiele większą karę, a nawet może stracić własne życie. Nasza tak naprawdę lubiła Minę i nie chciała tej całej sytuacji, ale musiała ją porządnie wystraszyć, żeby nigdy więcej nie popełniła tego błędu. Ludzie byli dla nich po prostu jedzeniem, a nie istotami, do których można się przywiązywać. Byli mili dla gości tylko do jednego, określonego momentu. Samymi posągami opiekowali się po to, aby w razie czego mieć potężną obronę przed innymi intruzami na świecie. Mina była wściekła, ale zupełnie nic nie mogła zrobić. Od tamtego czasu, nawet gdy do zamku wróciła już dawna rutyna, ona co jakiś czas zaprowadzała posąg Lili na światło, by móc popatrzeć na nią w postaci człowieka. Sama opiekowała się nią najbardziej ze wszystkich, aby dziewczynka chociaż przez jakiś krótki czas mogła być zwykłym człowiekiem, a nie złą istotą bez duszy. Pozostała czwórka przybyłych tej nocy gości podzieliła los dawnych ofiar – ich ciała skamieniały i stanęły w mroku obok reszty posągów. Wszystkie te figury nadal trwały w ciemnym holu i one również były co jakiś czas zabierane do ogrodu by po odzyskaniu ludzkiej postaci zjeść posiłek, który dawał im siłę do bycia groźnymi istotami . Po tym wszystkim w lodowym zamku wszystko toczyło się dawnym rytmem, dokładnie tak, jak przed tym krwawym wydarzeniem. Nikt nie był na nikogo zły. Czwórka stworów znów zgodnie ze sobą współpracowała, dbając o to, by ich zamek stał nienaruszony i był bezpiecznym miejscem dla wszystkich, którzy przekroczą jego próg.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania