Zimowa bajka o białych niedźwiedziach

W pewnym małym miasteczku na dalekiej północy Rosji, gdzie zima trwa prawie cały rok, żyli sobie ludzie i białe niedźwiedzie. Białe niedźwiedzie były bardzo miłe i sympatyczne, a ludzie nie bali się ich wcale. Wręcz przeciwnie, traktowali je jak swoich przyjaciół i często zapraszali do swoich domów na herbatę i ciasteczka. Białe niedźwiedzie uwielbiały słodycze i były bardzo wdzięczne za gościnność.

 

Jednym z takich miłych niedźwiedzi był Misza. Misza był młodym i ciekawskim niedźwiedziem, który lubił poznawać nowe miejsca i ludzi. Pewnego dnia postanowił wybrać się na spacer po mieście i zobaczyć, co się tam dzieje. Wyszedł ze swojej nory pod śniegiem i ruszył przed siebie.

 

Po drodze spotkał wiele ciekawych rzeczy. Zobaczył wielki pomnik Lenina, który stał na placu i patrzył na niego surowym wzrokiem. Misza pomyślał, że to jakiś ważny człowiek i postanowił go przywitać. Podszedł do pomnika i powiedział:

 

- Cześć, jestem Misza. A ty jak się nazywasz?

 

Pomnik nie odpowiedział.

 

- Nie chcesz ze mną rozmawiać? - zapytał Misza smutno.

 

Pomnik nadal milczał.

 

- No dobrze, to żegnaj - powiedział Misza i poszedł dalej.

 

Za rogiem zobaczył wielki sklep z zabawkami. W oknie wystawowym widział mnóstwo kolorowych pluszaków, samochodzików, lal

ek i innych cudów. Misza pomyślał, że to musi być raj dla dzieci i postanowił wejść do środka. Otworzył drzwi i wszedł do sklepu.

 

W środku panował wielki harmider. Dzieci biegały po sklepie i bawiły się zabawkami, a sprzedawcy próbowali nad nimi zapanować. Nikt nie zwrócił uwagi na Miszę, który podziwiał wszystkie te piękne rzeczy. Misza podszedł do półki z pluszakami i zobaczył tam małego białego misia, który był do niego bardzo podobny. Misza pomyślał, że to musi być jego brat i postanowił go przytulić. Wziął misia w łapy i powiedział:

 

- Cześć, jestem Misza. A ty jak się nazywasz?

 

Pluszak nie odpowiedział.

 

- Nie chcesz ze mną rozmawiać? - zapytał Misza smutno.

 

Pluszak nadal milczał.

 

- No dobrze, to żegnaj - powiedział Misza i odłożył misia na półkę.

 

Wtedy usłyszał głos sprzedawcy:

 

- Hej, ty! Co ty robisz? To nie jest twój miś! To jest zabawka do sprzedania!

 

Sprzedawca podbiegł do Miszy i chwycił go za kark.

 

- Zostaw to! To nie jest dla ciebie! To jest dla dzieci! - krzyczał sprzedawca.

 

Misza był przerażony. Nie rozumiał, dlaczego ten człowiek jest taki zły i co on mu chce zrobić. Próbował się wydostać z jego uścisku, ale sprzedawca był silniejszy. Wtedy Misza us

łyszał inny głos:

 

- Puść go! To mój przyjaciel! To jest Misza!

 

To był mały chłopiec o imieniu Sierioża, który znał Miszę i często się z nim bawił. Sierioża podbiegł do sprzedawcy i próbował go odciągnąć od Miszy.

 

- To nie jest zabawka! To jest prawdziwy niedźwiedź! On nic nie zrobił złego! On tylko chciał się przywitać z misiem! - tłumaczył Sierioża.

 

Sprzedawca spojrzał na Sieriożę i na Miszę i zobaczył, że to prawda. Misza nie był zabawką, tylko żywym niedźwiedziem. Sprzedawca puścił Miszę i odszedł na bok.

 

- Przepraszam, nie wiedziałem - powiedział sprzedawca zakłopotany.

 

- Nic się nie stało - powiedział Sierioża. - Misza, czy wszystko w porządku?

 

- Tak, dziękuję - powiedział Misza. - Ty mnie uratowałeś.

 

- Nie ma za co - powiedział Sierioża. - Jesteśmy przyjaciółmi, prawda?

 

- Tak, jesteśmy przyjaciółmi - powiedział Misza i przytulił Sieriożę.

 

Wszyscy ludzie i dzieci w sklepie zobaczyli tę scenę i uśmiechnęli się. Zrozumieli, że białe niedźwiedzie są bardzo miłe i sympatyczne, a dzieci z takimi niedźwiedziami mogą porozumiewać się, a nawet się zaprzyjaźnić. Zaczęli klaskać i wiwatować na cześć Miszy i Sierioży.

 

- Niech żyją białe niedźwiedzie! Niech żyją dzieci wszystkich narodów! Niech żyje przyjaźń! - krzyczeli ludzie i dzieci.

 

Misza i Sierioża byli bardzo szczęśliwi. Wyszli ze sklepu i poszli na plac zabaw, gdzie bawili się razem z innymi dziećmi i niedźwiedziami. A potem poszli do domu Sierioży na herbatę i ciasteczka.

 

I tak żyli sobie długo i szczęśliwie w tym małym miasteczku na dalekiej północy Rosji, gdzie zima trwa prawie cały rok, a po ulicach chodzą białe niedźwiedzie.

 

Koniec. 😊

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania