Poprzednie części: zimowe bajanie
zimowe bajanie
delikatnie muśnięciem wiatru
łza na policzku płynie bezwładnie
z radości z uśmiechu który nie gaśnie
zimne słowa zamieniam w ciepło
słońce na nas patrzy noc usypia
układa do snu jak karty po grze
kieliszek whisky uspokaja koi myśli
w fotelu ciało robi się ciężkie
psy przy kominku ogrzewają biedne pchły
im też smutno zimno
idę do przodu a nie w tył
przez szkiełka patrzę na swoją Kasię
ładna nie wiem czy dam radę
Komentarze (1)
Jest odczucie zmęczenia, bezsilności, ale i chęci, by iść mimo tego naprzód, przezwyciężać słabości. Ładne zakończenie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania