zinijfrach
choć już się nie ranię,
nadal krwawię
żywiczną ofiarą,
kobiecością skrzepniętą,
ulepioną z tych,
którymi byłam,
i tych, którymi się stanę.
krwią smoczą, cynobrową,
rozlaną w biodrach,
pulsującą w piersiach —
siarką, jonami niebieskiej
miłości, zapachem rdzy.
łono woła: wróć do mnie,
boli tęskliwie,
a ja
Komentarze (12)
Musiałam tytuł wygooglać. Cynober:)
Piękny wiersz o więzach krwi, o macierzyństwie i korzeniach.
Cyzelujesz słowa po mistrzowsku.
Tak się zastanawiałam czy jest czytelny...świetnie, że to wszystko dostrzegłaś. Dziękuję :)
Dobrze być facetem xD
Na zdrowie xD
Za TC :)
Dziękuję zingara :)
nie siarką, siarą
musi zostać "siarką"
Zapach koszmaru zwiastujący coś pięknego. Piątak 🤚
A dziękuję, dziękuję :) miło, że tak to widzisz :)
Roma znam to, nie autopsja a raczej współodczuwanie 🙂
JagVetInte rozumiem, jest to wyjątkowe.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania