zinijfrach

choć już się nie ranię,

nadal krwawię

 

żywiczną ofiarą,

kobiecością skrzepniętą,

ulepioną z tych,

którymi byłam,

i tych, którymi się stanę.

 

krwią smoczą, cynobrową,

rozlaną w biodrach,

pulsującą w piersiach —

siarką, jonami niebieskiej

miłości, zapachem rdzy.

 

łono woła: wróć do mnie,

boli tęskliwie,

a ja

Średnia ocena: 3.4  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (12)

  • TseCylia rok temu

    Musiałam tytuł wygooglać. Cynober:)
    Piękny wiersz o więzach krwi, o macierzyństwie i korzeniach.
    Cyzelujesz słowa po mistrzowsku.

  • Roma rok temu

    Tak się zastanawiałam czy jest czytelny...świetnie, że to wszystko dostrzegłaś. Dziękuję :)

  • Dobrze być facetem xD

  • Roma rok temu

    Na zdrowie xD

  • zingara rok temu

    Za TC :)

  • Roma rok temu

    Dziękuję zingara :)

  • Grain rok temu

    nie siarką, siarą

  • Roma rok temu

    musi zostać "siarką"

  • JagVetInte rok temu

    Zapach koszmaru zwiastujący coś pięknego. Piątak 🤚

  • Roma rok temu

    A dziękuję, dziękuję :) miło, że tak to widzisz :)

  • JagVetInte rok temu

    Roma znam to, nie autopsja a raczej współodczuwanie 🙂

  • Roma rok temu

    JagVetInte rozumiem, jest to wyjątkowe.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania