Witam,
Specyficzne słownictwo, jakbyś chciał nie tylko znaczeniowo ale również brzmieniowo osiągnąć efekt "obrzydliwości", jaką niesie ze sobą negatywna informacja. Przy czym ta "zła wiadomość" jest wiadomością "sfałszowaną", a w domyśle, gdyby była prawdziwa to była by dobra? Ciekawe... zwłaszcza w kontekście uczuć i emocji, jakie wywołują złe wieści u wyimaginowanego bohatera–odbiorcy tej informacji.
Może ciąg dalszy albo kolejna część utworu, w której owo "zafałszowanie wieści" zostało by odkryte — miałaby szansę na "szczęśliwe zakończenie" ?
Nie ma to jak pić kawę i czytać Twe myśli ;)
Pozdrawiam :)
Czasem człowieka ogarnia przerażenie, kiedy jego myśl jest weryfikowana nie oceną, ale inną myślą i kiedy ta weryfikująca myśl trafia w sedno. Przerażenie, bo to tak, jakby ktoś śledził połączenia w mózgu. Na to aby być takim śledczym potrzeba olbrzymiej kultury myśli, kultury dyskusji, wyciszenia emocji. I Ty Agnieszka jesteś takim śledczym. Nie odpowiem wprost na pytanie, czy gdyby wiadomość była prawdziwa byłaby dobra, ale Twoje pytania doskonale obrazują relatywizm czasu w kontekście psychologicznym. Dopóki nie ma wiadomości, możliwe są zarówno konsekwencje wynikające z zaistnienia sytuacji przekazanej w tej wiadomości (stan A) jak i wynikające z nieistnienia tej sytuacji (stan B). Najlepszym przykładem (zresztą podawanym w opisie zjawiska) jest kot Schrödingera. Moment odczytania złej wiadomości powoduje, że stan A zaczyna istnieć, odkrycie, że wiadomość jest fałszywa powoduje, że zaczyna istnieć stan B. Psychika odbiorcy przyjęła stan A, potem stan B. Powstało niezrównoważenie, niepokój (Władca Niepokoju). Dlatego, dusza, umysł, rozwścieczone, wyprowadzone z równowagi plują wściekłą obrzydliwą śliną. Oczywiście, że zastosowany został efekt duchowej obrzydliwości, a nie żadnego patosu, który nie wiadomo dlaczego zobaczył Canulas. Dzięki Agnieszka za znakomity komentarz. Jeszcze nie wiem na pewno, ale chyba przyczyniłaś się do powstania kolejnego eseju:)
Hmmm, bardzo możliwe, można by popracować nad formą przekazu, ale zawsze istnieje ryzyko, że efektem pracy będzie ten sam wynik:). Dzięki bardzo za komentarz.
Komentarze (13)
To żeś pojechał patosem. Takie to doniosłe i napuszone... aż strach się bać.
Mocno podniosłe, to na pewno. Dziś mam zbyt gorąco w domu, by jakoś się przegryźć. Zostawiam jeno wieści, że byłem.
Pozdrówka, Nachszonie.
Dzięki Canulas, tak podniosłe, zgadzam się Taki się objawił:)
Może i lekko "spatosowane" ale mi osobiście podoba, zwłaszcza ostatnia strofa.
Dzięki Maurycy za dobre słowo:). Lubię jak Ci się coś podoba:)
Witam,
Specyficzne słownictwo, jakbyś chciał nie tylko znaczeniowo ale również brzmieniowo osiągnąć efekt "obrzydliwości", jaką niesie ze sobą negatywna informacja. Przy czym ta "zła wiadomość" jest wiadomością "sfałszowaną", a w domyśle, gdyby była prawdziwa to była by dobra? Ciekawe... zwłaszcza w kontekście uczuć i emocji, jakie wywołują złe wieści u wyimaginowanego bohatera–odbiorcy tej informacji.
Może ciąg dalszy albo kolejna część utworu, w której owo "zafałszowanie wieści" zostało by odkryte — miałaby szansę na "szczęśliwe zakończenie" ?
Nie ma to jak pić kawę i czytać Twe myśli ;)
Pozdrawiam :)
Czasem człowieka ogarnia przerażenie, kiedy jego myśl jest weryfikowana nie oceną, ale inną myślą i kiedy ta weryfikująca myśl trafia w sedno. Przerażenie, bo to tak, jakby ktoś śledził połączenia w mózgu. Na to aby być takim śledczym potrzeba olbrzymiej kultury myśli, kultury dyskusji, wyciszenia emocji. I Ty Agnieszka jesteś takim śledczym. Nie odpowiem wprost na pytanie, czy gdyby wiadomość była prawdziwa byłaby dobra, ale Twoje pytania doskonale obrazują relatywizm czasu w kontekście psychologicznym. Dopóki nie ma wiadomości, możliwe są zarówno konsekwencje wynikające z zaistnienia sytuacji przekazanej w tej wiadomości (stan A) jak i wynikające z nieistnienia tej sytuacji (stan B). Najlepszym przykładem (zresztą podawanym w opisie zjawiska) jest kot Schrödingera. Moment odczytania złej wiadomości powoduje, że stan A zaczyna istnieć, odkrycie, że wiadomość jest fałszywa powoduje, że zaczyna istnieć stan B. Psychika odbiorcy przyjęła stan A, potem stan B. Powstało niezrównoważenie, niepokój (Władca Niepokoju). Dlatego, dusza, umysł, rozwścieczone, wyprowadzone z równowagi plują wściekłą obrzydliwą śliną. Oczywiście, że zastosowany został efekt duchowej obrzydliwości, a nie żadnego patosu, który nie wiadomo dlaczego zobaczył Canulas. Dzięki Agnieszka za znakomity komentarz. Jeszcze nie wiem na pewno, ale chyba przyczyniłaś się do powstania kolejnego eseju:)
Nachszon, pewnie zobaczył powierzchownie, gdyż się należycie nie wyciszył właśnie ;)
A ten Canulas to już w ogóle śledczy śledczych, widzi wszystko co się dookoła dzieje, czy to będzie wpis utworu czy komentarza:)
W moim odczuciu jest za dużo przymiotników, napuszonych zwrotów i dopełniaczówek
Hmmm, bardzo możliwe, można by popracować nad formą przekazu, ale zawsze istnieje ryzyko, że efektem pracy będzie ten sam wynik:). Dzięki bardzo za komentarz.
Nachszon Spoko :), gdy idzie o szukanie dziury w całym, polecam się na przyszłość :)
spirytysta Szukaj, szukaj, będziemy łatać. Jak się znalazło dziurę w całym, to znaczy że nie było całe. Było przykrytą całością pułapką:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania