Złamany
Jestem złamany,
pogięty i wypluty.
Ta ciemna strona życia
zbyt dobrze mnie polubiła.
Dzień — zwyczajny,
a jednak bezlitosny,
powoli zamienia się
w bezduszną noc.
Brakuje mi powietrza,
brakuje miejsca,
w którym można jeszcze
spokojnie zaczerpnąć tchu.
A najokrutniejsze tortury
stały się codziennością,
tak zwyczajną,
jak poranek bez słońca.
Topię się
w morzu rozpaczy,
zapomniany,
odesłany gdzieś na dno.
Każdy kawałek mojego ciała
przeszywa straszny ból,
jakby niewidzialne dłonie
rozrywały mnie od środka.
Nie myślę.
Chcę tylko zapomnieć,
że żyję,
że oddycham,
że jeszcze istnieję.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania