Złodziej uczuć

Przysypałam ślady pierwszym śniegiem lata,

By uciszyć echo, co w sercu się spłata.

Z popiołu lepiłam spokojniejszy świat,

Lecz każdy mój oddech prowadził do strat.

 

Zaszyłam tęsknotę w najgłębszym mroku,

Przysięgałam, że nigdy nie zrobię już kroku.

Lecz las jak złodziej, rozchylił mi drzwi,

I wszedłeś z uśmiechem odbierając mi sny.

 

Aż przyszedł deszcz co miał twoje dłonie,

Rozpalił ogień w zgaszonym łonie.

Objął mnie cisza, co pachniała domem,

I runął mój mur jednym czułym słowem.

 

Jak ćma zakochana w płomienia blasku,

Tańczyłam ślepo po rozżarzonym piasku.

Choć każde skrzydło krzyczało "uciekaj",

Serce szeptało "jeszcze poczekaj".

 

Dziś serce jest statkiem bez portu i dba,

Co to od, choć dobrze ratunek swój zna.

I choć motyl wiedział jak skończą się loty,

Oddał swe skrzydła bez ciebie tęsknoty.

Średnia ocena: 3.6  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Absens

    Popraw literóweczki, i tego nie kumam: "Co to od"

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania