Złom i on
[Pchaj.]
Jadę na wózku.
Farba schodzi płatem.
Woda spływa po rancie.
Rączka owinięta taśmą.
Dłonie gołe.
Nie patrzy.
Chwyta za pewne miejsce.
Przy krawężniku pas puszcza.
Zjeżdżam o palec.
Rant łapie mu rękaw – nitka wychodzi.
Poprawia.
Ustawia równo.
Przekłada chwyt.
Przy bramie szybciej.
Kładzie mnie na wadze.
Liczby zastygają.
Deszcz.
Ja leżę. Policzone.
Komentarze (4)
Nie wiem, czy dobrze idę... widzę siebie w malinach
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania