Złom i on

[Pchaj.]

 

Jadę na wózku.

Farba schodzi płatem.

Woda spływa po rancie.

Rączka owinięta taśmą.

Dłonie gołe.

 

Nie patrzy.

Chwyta za pewne miejsce.

Przy krawężniku pas puszcza.

Zjeżdżam o palec.

Rant łapie mu rękaw – nitka wychodzi.

 

Poprawia.

Ustawia równo.

Przekłada chwyt.

Przy bramie szybciej.

 

Kładzie mnie na wadze.

Liczby zastygają.

Deszcz.

Ja leżę. Policzone.

Średnia ocena: 4.2  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Grafomanka
    Nie potrafię w to wejść... jeszcze w początek tak, ale później... ktoś nie patrzy, ale pomaga. ale co z wagą... zaraz, ktoś odstawia złom... czy to oznacza, że ten wózek już niepotrzebny?

    Nie wiem, czy dobrze idę... widzę siebie w malinach
  • NinjaC
    Dziękuję.
  • Grafomanka
    Ty mi nie dziękuj, tylko naprowadź...
  • NinjaC
    Tłumaczenia nigdy nie wychodzą na dobre. Fajnie, że wpadłaś.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania