Złom i on
[Pchaj.]
Jadę na wózku.
Farba schodzi płatem.
Woda spływa po rancie.
Rączka owinięta taśmą.
Dłonie gołe.
On Nie patrzy.
Chwyta za pewne miejsce.
Przy krawężniku pas puszcza.
Zjeżdżam o palec.
Rant łapie mu rękaw – nitka wychodzi.
Poprawia.
Ustawia równo.
Przekłada chwyt.
Przy bramie szybciej.
Kładzie mnie na wadze.
Liczby zastygają.
Deszcz.
Ja leżę. Policzone.
Komentarze (9)
Nie wiem, czy dobrze idę... widzę siebie w malinach
ja mam teraz trudny okres, jak ze złomowania człowieka
Bardzo mi się podoba
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania