Złoty pył zapomnianych modlitw

W mroku ścian katedry

Czas kapie z kolumn jak krew z ran

Dawno zapomnianych przez ludzi

Echo modlitw zgasło już dawno w zimnie marmurowych oczu

Z których anioły płaczą złotym pyłem zmarłych tragicznie dusz

Pod sklepieniem drży przerywana cisza

Jakby ktoś jeszcze miał siłę szeptać imię Boga

Ustami które dawno obumarły

W świetle świec rozcinających ciemność

Jak wspomnienia blade i ledwo pewne tego że istnieją

Unosząc się nad zimnym ołtarzem ludzkich pragnień

Średnia ocena: 2.8  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Sokrates 2 miesiące temu
    3 wers od dołu: zapewne chodzi o światło świec (a nie o święte świece)? Klimat opuszczenia, zapomnienia dobrze oddany.
  • Rhea Lumine 2 miesiące temu
    Dokładnie... Pisanie na tablecie w nocy z malym dzieckiem równa się błędy
  • Lonesome Luke 2 miesiące temu
    Depresja poporodowa?
  • Rhea Lumine 2 miesiące temu
    Ogólnie to pisałam ten wiersz w okresie meltdownu autystycznego i nawrotu depresji.. Moja córka urodziła się we wrześniu als depresji poporodowej nie miałam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania