złudzenie
co rano zatapiasz się w głębię lustra
spoglądasz tam szukasz zielonej kredki
by zarysować kreską oczy
niezmienny od lat błysk wiosny
wybiegasz parasol jak łódka płynie
omijasz kałużę a może tylko dno
w brudnym okoleniu
zapewne nie utoniesz w jej łyżce
bo jesteś już tam gdy ubierasz sweter
poplamiony kawą tył na przód
wsiadasz w tramwaj idący do góry szynami
i nie w tym rzecz że ludzie patrzą
wciąż chcesz chodzić w chmurach
i obcasami szpilek przebijać je
tak jak promień światła przebija sen
Komentarze (6)
Ładnie na opak z chwilą. 😁
Pozdrawiam
Miłego
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania