zmierzch
***
zapadał zmierzch na cichej uliczce
w pokoju lampa nieśmiało się tliła
w korytarzu groza czaiła
z ekranu mrokiem zionęło
a w duszy spokój jakiego dawno
nie było
otwarta księga
muzyka baroku
nad porożami portrety
przodków
śledzące mnie w dzień
i ciemną nocą
przyszłaś jak duch tak nagle
usiadłaś - nalałem mocnej
herbaty
przyniosłem gitarę
i wierszy marnych parę
mówiłaś że mnie tylko
że nikogo innego
mówiłaś że jestem jedyny
że dasz się zabić za mnie
że nawet do piekieł razem
pójdziemy
nic nie rzekłem
pocałowałem
talię zgrabną objąłem
przytuliłem nadzieją raju
oczy podniosłaś
włosy od kominka czerwienią
płonęły
nigdzie miłości takiej nie ma
aż po krańce tej biednej
ziemi…
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania