zmierzch poetów
przychodzą jedyne wiosną
tu pod nasze okna
by w opuchniętych palcach
rozwlekać swój los nawzajem
jakkolwiek wyjęci spod praw
niepisanych nigdy jeszcze
nie udało się ot tak nie istnieć
przychodzą i nie proszą nawet
patrzą tylko na pozorność
niejako cudzych perspektyw
na własne dzieci wychowane
w oparach tytoniu i taniej wódki
pozwólcie nam być poezją
taką bez klamek
szorstką nieprzyjemną
w dotyku wariatką
taką której żalu
nie pomieszczą żadne słowa
która przez grzeczność
i niewiarę
zapomni każdy sen
namaszczony zwykłym
strachem
Komentarze (4)
zmierzch jak zmierzch ;-) a jakby nadmiar ;-)
Dla mnie też przegadany, jakby użyć nożyczek, to by zyskał.
Ktoś ci wstawił jedynkę, pod dobrym wierszem, więc podwyższam średnią, daję pięć. Nic nie wycinaj, cały wiersz super, na pionę. Najbardziej podoba mi się ten fragment:
pozwólcie nam być poezją
taką bez klamek
Podoba mi się wiersz jako całość. Ja bym tu nie kombinował bo chyba jest ok, przynajmniej jak na moje oko.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania