Zmysł - Prolog
Epilog
Londyn
Kiedy tylko wszedłem do mojego ulubionego klubu Fabricfirst od razu poczułem gęste powietrze przesączone dymem papierosowym , alkoholem i perfumami setki ludzi , którzy się tu gromadzili i tak jak ja chcieli się zabawić . Blask kolorowych świateł rozświetlał mrok dzięki czemu mogłem cokolwiek zobaczyć. Torując sobie drogę łokciami do barku wywróciłem spitego już mężczyznę i jego dziewczynę , którzy zaczęli się na mnie krzyczeć . Wzruszyłem tylko ramionami i rozsiadłem się wygodnie na krześle przy blacie , skinąłem tylko głową na barmana , który zaczął przygotowywać mojego ukochanego drinka . Kiwając lekko głową w rytm muzyki zauważyłem , że ktoś mi się przygląda . Zerknąłem w tamtą stronę i jak tylko go spostrzegłem to posłałem mu mrożące krew w żyłach spojrzenie .Wstałem już z drinkiem w ręce i podszedłem do chłopaka.
- Ja wiem , że jestem przystojny i w ogóle , ale nie musisz się tak we mnie wpatrywać jak w święty obrazek Leito – uśmiechnąłem się i wypiłem na raz zawartość kieliszka , a potem przywitałem z moim przyjacielem .
- Jak zwykle zakochany w sobie – parsknął – Czekam na ciebie już od godziny i muszę przyznać zaczęło mi się nudzić . Dzisiaj w klubie jest zdecydowanie za mały wybór – czarnowłosy rozejrzał się dookoła i zmrużył swoje ciemne oczy skupiając się na osobach znajdujących się wokół nas.
- Ty – wskazałem na niego palcem – Żadnego wysysania krwi na terenie Londynu . Jak się ostatnio Alex dowiedział , że ci pozwoliłem to mnie omal nie ukatrupił . .
Nagle poczułem ciarki na plecach , a moje niebieskie oczy automatycznie pojaśniały . Wypiłem na szybko drinka Leita i westchnąłem . Przymknąłem oczy i skupiłem się na energii jaką roztaczał mężczyzna , który właśnie wszedł do klubu. Leito od razu wiedział co się dzieje i był do tego już tak przyzwyczajony , że moje zachowanie nie robiło już na nim żadnego wrażenia.
- Mam ci pomóc czy sobie poradzisz ? – mina chłopaka mówiła wszystko. Leito nie miał ochoty uganiać się za jednym z nadprzyrodzonych.
- Poradzę sobie – powiedziałem już podekscytowanym głosem . Wstałem szybko skupiłem się na moim celu. Czułem jak krew w moich żyłach zaczęła szybciej płynąć , a serce mocniej bić . – Przypływ adrenaliny…jak słodko – mruknąłem pod nosem . Znak na moich plecach zaczął już zapewne świecić więc musiałem jak najszybciej zabrać tego mężczyznę na zewnątrz. Tak jak się tego spodziewałem uwodził już jedną z kobiet . Podszedłem do niego i pociągnąłem go do tyłu za kaptur podduszając przy okazji . Popatrzył na mnie zszokowany tylko przez sekundę , a potem jego fiołkowe oczy pociemniały i warknął na mnie . Prychnąłem uderzając go w brzuch z pięści . Dziewczyna , która z nim przed chwilą filtrowała patrzyła na nas zszokowana i zmieszana .
- Wybacz aniołku , ale muszę porozmawiać z twoim adoratorem na osobności – puściłem do niej oko i wyciągnąłem na siłę mężczyznę na zewnątrz. Kiedy już znaleźliśmy się w uliczce obok budynku kopnąłem go jeszcze raz w brzuch , a potem zdjąłem kurtkę by jej znów nie zabrudzić posoką .
- To co zabawimy się ? – uśmiechnąłem się złowieszczo i przeciągnąłem , a potem kiedy już poczułem , że mój znak jest już wyraźny sięgnąłem po kuszę która zmaterializowała się na moich plecach . Przyjrzałem się teraz dokładniej mojemu rywalowi i zauważyłem , że musiał być świerzakiem. Jego fiołkowe oczy pociemniały znów , a on sam próbował oddalić się ode mnie biegnąć w mrok jednak na jego drodze stanęła ściana . Pociągnąłem za spust strzelając w jego łydkę . Brunet upadł na ziemię z wrzaskiem i chwycił się za zranione miejsce z którego zaczęła się sączyć krew .
- Zostaw mnie ! – wrzasnął – Ja nic nie zrobiłem !
- Ale miałeś zamiar – prychnąłem i podszedłem do niego bliżej odwracając go kopniakiem na plecy . – Lepiej gadaj kto cię przemienił – wycelowałem w jego głowę , a on patrzył na mnie jeszcze bardziej rozwścieczony. Oddychał szybko wbijając paznokcie w ziemię.
- Nie wiem – warknął .
- Buu zła odpowiedź – znów strzeliłem tym razem w jedną z jego dłoni przygwożdżając go do podłoża . – Ponawiam pytanie . Kto cię przemienił ?
- Myślisz , że ci powiem ? Jesteś aż tak naiwny ? Ona powiedziała jasno , że nie wolno .
Już miałem coś powiedzieć kiedy chłopak błyskawicznie wyrwał ze swojej dłoni strzałę i wbił ją w mój bok , a sam lekko kulejąc zaczął uciekać . Padłem na kolana i parsknąłem śmiechem , odwróciłem się szybko w stronę gargulca i strzeliłem pomiędzy jego łopatki zabijając go . Zacisnąłem zęby i wyjąłem szybko strzałę ze swojego boku .
- Dobrze , że zdjąłem te kurtkę - westchnąłem , a następnie zerknąłem tylko na chwilkę na ranę oceniając jak szybko się zagoi. . Wstałem podnosząc kuszę i podszedłem do zwłok. - Mówiłem...tak się kończy, gdy ktoś zadziera ze mną.
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania