Znafcy literatóry.
Kilka lat temu na jednym z portali literackich opublikowałem kilkanaście (może 12-15 dokładnie nie pamiętam) wierszy. Co się działo, a jakie komentarze, krytyka, pouczenia dla raczkującego poety? Wytykano mi błędy, doradzano jak pisać, wyśmiewano, ironizowano. Odpisałem, że TE wiersze, są dojrzałe, dobre...po prostu: perełki. Włożyłem kij w mrowisko. Czegoż o swojej twórczości nie usłyszałem, wśród radosnego jazgotu - trudno opisać. Nie wdając się w polemikę, podtrzymałem swoją opinię na temat swoich wierszy, że to są fenomenalne poematy, czym rozdrażniłem grafomanów-amatorów. Na wyścigi, jeden przed drugim dokazywał moje nawet nie indolencji w pisanych wierszach, a nawet (o zgrozo!) matołectwa, nieuctwa, analfabetyzmu. Przerwałem ten żałosny kociokwik przygłupów, uważających się za "znafcuf literatóry" podając im prawdziwych autorów "moich" wierszy. Wymieniłem: Goethe, Schiller, P.Verlaine. E.A Poe, A. Tennyson, Puszkin, Lermontow i na dokładkę kilku noblistów.
Uczył Marcin Marcina... .
Komentarze (264)
Czyliś popełnił plagiat.
Mam nadzieję, że Schiller mi daruje.
Sirpions możesz mu fajkę wypucować nygusku :)
Bronić swoich wierszy należy zawsze, to na plus, ale bronić można jedynie merytorycznie.
Zarzuca mi ktoś rym czestochowski, pytam więc jaki jest najlepszy. Porównuję, jesli trzeba poprawiam, bo tylko ociężali umysłowo nie podchodzą krytycznie do swojej twórczości. Dlatego zawsze daję możliwość przedstawienia swoich racji.
Wydaje mi się, że przyszedłeś z portali, gdzie za nic wszyscy się chwalą i tak rodzą się geniusze... po wyjściu z kokona zderzają się z brutalną prawdą i nie potrafią jej przyjąć.
Na dodatek nie rozumieją, że dzisiaj pisać, jak wieki temu, to zupełny brak znajomości rynku literackiego.
Martyno, pięknie to ujęłaś, nawet jeśli masz mnie za śmiecia XD
Nikogo nie mam za śmiecia, jedynie jedni mniej mnie irytują, inni bardziej.
Zrozumiał?
MartynaM wczoraj mi napisałaś że jestem śmieciem zwykłym XD
Jaki jest najlepszy tym, moja droga Martyno? Taki: rym, cym, cym - z pizdy dym (proszę o wybaczenie za brzydkie słowo).
Łukasz Jasiński
Łukaszenko, chyba się za śmiecia uważasz, że mi przypisujesz słowa, których nie powiedziałam. Podświadomość?
Łukasz Jasiński, najlepszy rym, to niegramatyczny i niedokładny... ale w d**ie go nie znajdziesz...
MartynaM Daj spokój tej twojej kwadratowej logice i otwórz zmysły na zupełnie nowy poziom doznań ;)
Łukaszenko, poszukaj ich u Agnes, chociażby...
MartynaM Wolę ciebie ;)
Moja bogini, jedyna godna POEMANA
Ty rzucasz słowa z taką agresją że mógłbym dla ciebie zapłonąć żywcem ;)
Pragnę ciebie tak bardzo że nawet sobie nie wyobrażasz ;)
Fakt, nie wyobrażam. To dla mnie za trudne...
MartynaM Mam gęsią skórkę za każdym razem kiedy mi odpisujesz
i wyobrażam sobie jak spleceni w miłosnym uścisku, przelewamy się do siebie nawzajem
Łukaszenko, więcej nie napiszę, z troski, żeby ci ta gęsia skórka na zawsze nie została..
Baw się dobrze!
MartynaM Myślę o tobie tak bardzo że prawie dotykam twoich piersi ;)
potem całuję delikatnie twoją szyję, muskam nosem policzek, potem patrzę głęboko w oczy i wychodzi ze mnie bestia ;)
Metafizyczne monstrum na ołtarzu wszechświata
Zarzynam się i rodzę znowu w tobie ;)
Łukaszenko, zacznij erotyk pisać, z takim natchnieniem żal nie wykorzystać... Mar się ucieszy, lubi ten gatunek.?
MartynaM Twoje odtrącenie cudownie przeszywa moje serce ;)
Łukaszenko, a ty masz serce? Gdzie???
MartynaM Zgadnij ;)
Czujesz moje ciepło, jestem tuż obok ;)
Łukaszenko, mogę mieć do ciebie prośbę?
MartynaM Mam dla ciebie umrzeć?
MartynaM Mam wrażenie że moje serce teraz bije w tobie
Łukaszenko, no coś ty, żyj długo i w szczęściu...?
Bo wiesz, jest tutaj pewna userka i ona potrzebuje fachowej pomocy przy, powiedzmy, erotyku... ty tak ładnie w te tony uderzasz, że byłbyś dla niej idealnym nauczycielem.
A ja bym ci byla bardzo wdzięczna za tę pomoc naszej koleżance.
To jak, jesteś zainteresowany?
MartynaM przecież znasz odpowiedź moja muzo ;) zobacz co czynię tym śmiertelnikom niżej ;)
Łukaszenko, to chodź na pitolenie... tam, znaczy na forum, jest wątek " czy dobrze", no i działaj prężnie, będziesz miał zajęcie i głupotki ci przejdą... a my odpoczniemy, bo pomoc nas przerosla.
MartynaM Po co go zapraszasz. Tam przynajmniej jest jakiś spokój :(
Abbie Faria Marna prowokacja, zostaję tutaj
MartynaM jestem ciężkim przypadkiem?
Abbie Faria, jaki spokój? Tam od dawna spokoju nie ma...
Łukaszenko, czy ja wiem, pomagać nie chcesz... nieładnie!
MartynaM Nie zabieraj mi wolności proszę idaj pisać tam gdzie potrzebuję ;)
jestem bardzo wrażliwy, łatwo mnie ranić
Największym problemem nie tylko Opowi, jest brak rzetelnych komentarzy. Samotne chłystki i pulardy zawsze zechcą pokazać ci -swoją wyższość. Takie tam kompleksy grafomanów. Najważniejsze dla nich na końcu zamieścić XD.
Nazwij mnie cwelem proszę cięXD
Pulardy, bukaty,,, jesteś myśliwym, i/albo prowadzisz kuchnię z dziczyzną?
Abbie Faria wyczuwasz mnie -muszę to ci przyznać. Poza tym chyba mnie znasz?
Sirpions Poczekaj, a może to Ty jesteś cyfryzak? Tylko on nie zna betti.
Naprawdę uważasz, że każdy wiersz noblisty jest dobry? I naprawdę mamy uwierzyć, że nikt nie rozpoznał wierszy klasyków? Gdzie niby je publikowałeś? Na wattpadzie czy na forum >>Mama i ja<<?
Naprawdę tak uważam.
Sirpions A masz chcociaż mech na jajkach XD ?
https://www.youtube.com/watch?v=qae25976UgA&list=RDGMEMJQXQAmqrnmK1SEjY_rKBGAVMqae25976UgA&start_radio=1
Łukaszenko Nie wklejaj i tak nie skorzystam.
Chyba wrócę tu za kilka lat...
Bądź cały czas, fajny jesteś, czuję się z tobą jak dzieciak psychopata wyrywajacy musze nogi XD
I nazwiesz mnie w końcu cwelem czy nie?
Nie no co Ty to tylko wygłupy. Zostań i twórz z nami tą wspaniałą społeczność. Zawsze się przyda odmienna opinia?
Poncki Weź daj mu/ jej spokój, to dla niego za duży ciężar
jeszcze sobie coś zrobi
Łukaszenko przetrwa tu miesiąc to może zostać
________________________________________________
______________________________________________________
0_o
(Rozumiem, że przechodzimy na komunikację obrazkową...)
Może Ziobro to jego tata?
Łukaszenko a co? Ziobro też kreski ...?
Poncki Ziobro też zero XD
Łukaszenko no tak ? a myślisz, że to dziedziczne?
Poncki Jak widać chyba tak XD
ślipiąs weź coś napisz, masz swoje 5 minut XD
Też to znam z autopsji, kiedyś na Poezji Polskiej znany poeta (w tym roku zmarł) wrzucił wiersz pod nickiem i został bezwzględnie zaorany, a kiedy ujawnił własną tożsamość - niemal wszyscy padli plackiem i całowali jego stopy - przepraszali...
Łukasz Jasiński
Jak wspominałem, kiedyś napisałem ze 12 wierszy największych poetów na świecie. Cała grafomańska wiocha rechotała z "moich wierszy". Docinkom nie było końca. Prześcigali się kto bardziej "dołoży do pieca". Nawet nie wiem jak to podsumować. Nieuki-przygłupy-grafomani?
Otóż to, Sirpionsie:
Kierowca
Mój tata był dobrym kierowcą autobusu,
prowadził węgierskie złomy - ikarusy,
inni się bali, wyrzucał pijaków, mocno
dawał w mordę awanturnikom, palił
mocne, smrodził, cierpliwie czekał
na babcie, wysiadał, pomagał, gardził
automatem, kochał biegowe, pamiętam:
na miejskim zadupiu, blisko pętli - dał
gazu, zepsuty zegarek wskazywał na sto,
nie, na dwieście, nie odpoczywał, ciągle
naprawiał swoją zabawkę, raz otrzymał
mandat od kolegi milicjanta - wyrzucił
do kosza, za karę prowadził czerwonaki
nocne, pijany ubek przystawił do skroni
spluwę, przeładował, chciał naprawdę
zabić, poranne szmatławce wrzeszczały:
miasto to nie dziki zachód, solidarność
przyszła, strajkował, skurwysyńskie pały
w czarnych okularach na haczykowatym
nosie szantażowali, nie podpisał - pokazał
im takiego wała, wyrzucili biednego
bobasa w ostrogach na bruk, strasznie
długo pił i był prozatorem romantycznej
odysei - mój tata teraz naprawia bruk.
Łukasz Jasiński (styczeń 2010)
Tutaj niczego nie znajdziesz, oni są wszędzie - na każdym portalu literackim (używają różnych nicków i podwójnych kont), tak: wyrzucili mnie z Poezji Polskiej i Nieszuflady, a stąd sam odszedłem - znalazłem sobie Oazę na Polskim Portalu Literackim.
Łukasz Jasiński
OCZYWIŚCIE! PRZYGŁUPY TAKIE SAME- ZMIENIAJĄ SIĘ TYLKO ICH NICKI.
ślipiąsie czyżby serce tobie krwawiło hahahahaha ?
Czyj jest ten wiersz?
Też zaglądałem na ten portal-jakoś mnie nie przekonał. Ale to było dawno temu.
Tony Halik portali poetyckich ?
Dupaszenko-Zauważyłeś przygłupie, że ciebie nie zapytałem ?
Sirpions Pisz tak żebym nie widział może XD
i dziękuję że mnie obraziłeś znowu to miłe :)
Dupaszenko jest na to rada, powieś się i przestaniesz widzieć.
Dupaszenko jesteś beznadziejny. Chcesz sobie popisać? Pisz. Na chamskie twoje zaczepki nie będę odpowiadał.
ślipiąs, no powiem ci że dupaszenko nawet zabawny :)
zjedz mnie nienawiścią, pokaż co masz chłopcze marny ;)
Sirpions Dobre, dobre, za to ma 3- bo oklepane to wieszanie
Dlaczego mam cię nienawidzić? Jesteś tylko samotnym człowieczkiem, zagubionym, z którym nikt nie chce rozmawiać.
nie no jasne, pewnie że masz rację z twoich czterech liter tylko mondrości wypływają ;)
Na tony przerobiłem takich nygusów jak ty ;)
Ludzie ze sobą rozmawiają z różnych powodów. W interesach, po to aby udać grzeczność, ze zwykłej ciekawości, z zawiści. ale także po to aby komuś pomóc. Niezły Psychol potrzebuje pomocy i to jest jego głos rozpaczy. Ale ciężko jest pomagać wściekłemu psu, który kąsa. Trzeba mieć strzykawkę i zaszczepić, jeżeli jest jeszcze na to pora.
Abbie Faria Niepotrzebnie takie rozlazłe jak stare kapeć, jebnij we mni pigułką gwałtu ;)
3+
Łukaszenko Dużo w tobie emocji, agresji... Jesteś borderline?
Abbie Faria A gdzie ty widzisz agresję człowieku? nie traktuj słów tak literalnie, otwórz umysł i daj się ponieść mojej logice szalonego kapelusznika ;) A jak będziesz nadal niegrzeczny to przyjdziesz z rodzicami
Abbie Faria Brzmi jak w dobrym dowcipie. Dupaszenko nie ma dwubiegunowości -on po prostu jest pojebany :-)))))))
ślipiąs jesteś zajebisty gość :)
Dupaszenko nawet na swój sposób jesteś sympatyczny niedorozwój emocjonalny.
Łukaszenko Reprezentujesz zachowania autodestrukcyjne. Namawiasz do wyrządzenia sobie krzywdy. To jest dość nienormalne.
a ty fajna małpa rzucająca gównem ;)
Abbie Faria A kto powiedział że jestem normalny?
Łukaszenko to debil. On nawet nie wie co do niego piszesz. Taki kretyn.
Sirpions Dlaczego go obrażasz? Do ludzi trzeba podchodzić z szacunkiem.
ślipiąs ooo kurwa powiało twoim rozumem :)
Łukaszenko Leki na ten zryty beret wziąłeś ? Pisz debilu, przynajmniej rodzina odpocznie od ciebie.
Abbie Faria jesteś milusi, dziękuję :)
ślipiąs wspął się na wyżyny swojego rozumu 2
Abbie Faria Nie każdy człowiek zasługuje na szacunek. Historia to pokazuje.
wspiął
taaak, takich jak ja należy mordować?
Łukaszenko Sirpions reprezentuje swoją postawą pogardę i odrzucenie. Gardzi ludzmi bez smaku, grafomanami. Ty czyli Niezły Psychol prezentujesz postawę wyśmiania i lekceważenia. Trochę podobne, ale nie do końca.
Dupaaszenko Ja cieszę się, że kretynie trafiasz w klawiaturę. Co tam błędy.
ślipions zabij mnie ortografią XD
Abbie Faria Szczera prawda. Nie rozumiem z tym odrzuceniem ?
Abbie Faria Takie podobne ale nie? Super
Sirpions Po prostu jak nazista, szlachcic, faryzeusz, najwyższa kasta... itd . Czyli motłoch do gazu. A Łukaszenko to taki błazen Stańczyk. Wyśmiewa, poprawia humor, ale swoje cele także realizuje...
Abbie Faria Dojrzałe
4+
Abbie Faria Jesteś durna jak but i silisz się na filozofa, psychologa. Daruj sobie te klozetowe popłuczyny. A debil Dupaszenko to nie Stańczyk-to samotny idiota, zaśmiecający portal. Tutaj nie ma z niego pożytku, może przy kopaniu rowów?
Sirpions Niech Pani mnie nie obraża.
A 5 dlatego że ślipiąs to małpa rzucająca gównem
Abbie Faria To nie zarzucaj mi nazizmu!
dlatego nie 5
Sirpions Ubawiłeś mnie 5-
Łukaszenko Więcej na twoje prowokacje nie odpowiadam.
ślipiąs mi też możesz fajkę wypucować ;)
Chłopczyku jesteś Stefek Burczymucha przy laptopie. Jesteś żałosny z tą swoją samotnością i czepianiem się, zaczepianiem ludzi do dyskusji. Widać jak boisz się odtrącenia. A poza mną -nikt nie chce z tobą dyskutować. Teraz zrobiło mi się ciebie żal. Słyszymy jak krzyczysz: Ludzie, porozmawiajcie ze mną, możecie mnie wyzywać, tylko rozmawiajcie !!!!
To znowu projekcja? Idź do specjalisty a nie tutaj żale wylewasz z motywem przeniesienia ;)
śłipiąs brzmi jakby kto to wypluł :)
_____________________________________________________
___________________________________________________________
_________________________________________________________________
Abbe wiesz że ślipiąs nieźle ci dowalił?
To tłumaczy jego postawę - pogarda i odrzucenie. Zamiast przekonywać, to obrażać. Dobrze że nie strzela.
Abbie Faria strzela sobie czasem w oko podczas masturbacji ;)
Może to drugi Breivik?
nieeee, tylko małpa rzucająca gównem w ludzi ;)
Łukaszenko Teraz Ty go obrażasz. To nie małpa.
Abbie Faria znowu traktujesz moje słowa mało abstrakcyjnie, a poza tym to co, on mi może jechać a ja jemu niekoniecznie, super zawsze kochałem demokrację 2+
Rozmowa dwojga przymułów.
Jakim prawem obrażasz ludzi? Ktoś Ci pozwolił?
Abbie Faria Spuśc powietrze poczuj powiew intelektu i zaśmiej się z niego ;)
Abbie Faria To nie człowiek-to śmieć ! Dotarło do tej pustej mózgownicy?!
Łukaszenko Nie jestem Tobą. Nie jestem błaznem Stańczykiem.
Ześmiej się-nie zesraj się przygłupie.
Sirpions Ale jesteś zły kurde molo
Sirpions Czyli można śmiecia spalić w krematorium?
Abbie Faria spierdalaj debilu!
Sirpions łubudubu trafiony zatopiony nie wiem który raz już dzisiaj, głowa tobie spuchnie od tak ciężkich nokautów
Łukaszenko Jak nie głupia suczka, to kundel do mnie pisze.
ślipiąssie czy poczułeś się lepiej?
;)
Łukaszenko Możesz się ode mnie odjebać ?
bo co, rzucisz we mnie gównem? XD
Jesteś śmieciem, naplułem ci w twarz - a ty dalej łasisz się jak suczka. Zero honoru.
Ja się karmię takimi jak ty synku, a na przyszłość znaj miejsce w szeregu kiedy POEMAN jest na portalu
śłipiąsssie zlizuję twoją ślinę i wróżę z niej żeś debil zwykły
Łukaszenko Ja jebałem twoją matkę, więc nie mów do mnie synku!
Wyła jak zwykła suka? zerżnąłeś jej też dupę?
Łukaszenko Jesteś męską kurwą -bez honory, portalowym cwelem.
XD
Łukaszenko Zapytaj o to nią.
Nic nie mówiła, pewnie zlałeś się w gacie zanim zacząłeś ;)
Dupakaszenko-cwele mają to do siebie, że nie można ich obrazić. Udowodniłeś. Rezygnuję z pisania z tobą.
czyli się poddajesz?
Łukaszenko. Tak! Wygrałeś!
Ale wiesz że wyszedłeś na kompletnego debila?
przeproś mnie i zapominamy
Łukaszenko _________________________________________
Łukaszenko __________________________________
_____________________________________________________
__________________________________________________
Pięknie ciebie obnażyłem, stoisz nagi i wszyscy wiedzą żeś zwykły....
Łukaszenko Jest mi głupio, że dałem się ponieść emocjom i dyskutowałem. To mój błąd.
Łukaszenko Nie wysilaj się.
przeproś po ludzku i zapominamy, ja się nie gniewam
jestem dobrym człowiekiem ;)
Łukaszenko po prostu masz sadystyczne zapędy -jako samotny chłopiec zagubiony, więc prowokowałeś mnie, a ja z nudów ci odpisywałem, chociaż wiedziałem, że dyskusję należy przeciąć-nie odpisując. To wszystko.
przeproś, serio to nic takiego, a wszyscy poczujemy się lepiej
Łukaszenko możliwe. Karą dla ciebie będzie brak rozmowy ze mną. Zauważyłeś? Mogło byc przyjemnie, miło i rzeczowo, nie chciałes?
no no, ty za to zabłysłeś intelektem jak knur jajami XD
Łukaszenko Zrozum-mam wyrzuty sumienia, że bluzgając - zniżyłem się.Nie chcę cię znać.
przeproś i po sprawie
przeproś wszyscy poczujemy się lepiej ;)
jedno słowo stary i jesteśmy przyjaciółmi. KRÓL POEMAN przyjmie ciebie na swój dwór ;)
Łukaszenko Sam chciałeś! Jeb się portalowo kurwo! Przeprosić śmiecia, pojebało cię do reszty ty pajacu!
znowu wyżyny intelektu, weź się wysil
na beskidy rozumu
Ooo-dotarło ! XD
Chyba jesteś spięty, umówić ciebie z moją matką żeby przeleciała ciebie jak małolata
Łukaszenko Obraziłem ciebie, twoją matkę - a ty mi wylizujesz dupę.
NIe ja cały czas ją dymam ;)
ostro, aż krew się leje ;)
Łukaszenko Kazirodczy syn dyma własną matkę. Co za oblech.
______________________________________________
tak ciebie spłodziliśmy nygusku
Kończę zabawę. Kiście się we własnej głupocie
Jawohl. Auf Wiedersehen Herr Schiller.
Abbie Faria oberlojntant szturman ślipiąs :)
_________________________________________
Gęby za lud krzyczące sam lud w końcu znudzą,
I twarze lud bawiące na koniec lud znudzą.
Ręce za lud walczące sam lud poobcina.
Imion miłych ludowi lud pozapomina.
Wszystko przejdzie, po huku, po szumie, po trudzie
Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.
Jest mistrz, co wszystkie duchy wziął do chóru
I wszystkie serca nastroił do wtóru,
Wszystkie żywioły naciągnął jak struny:
A wodząc po nich wichry i pioruny,
Jedną pieśń śpiewa i gra od początku:
A świat dotychczas nie pojął jej wątku.
Mistrz, co malował na niebios błękicie,
I malowidła odbił na tle fali,
Kolosów wzory rzezał na gór szczycie
I w głębi ziemi odlał je z metali:
A świat przez tyle wieków, z dzieł tak wiela,
Nie pojął jednej myśli tworzyciela.
Jest mistrz wymowy, co bożą potęgę
W niewielu słowach objawił przed ludem,
I całą swoich myśli i dzieł księgę
Sam wytłumaczył głosem, czynem, cudem;
Dotąd mistrz nazbyt wielkim był dla świata,
Dziś świat nim gardzi poznawszy w nim brata.
Sztukmistrzu ziemski! czym są twe obrazy,
Czym są twe rzeźby i twoje wyrazy?
A ty się skarżysz, że któś w braci tłumie
Twych myśli i mów, i dzieł nie rozumie?
Spojrzyj na mistrza, i cierp, boży synu,
Nieznany albo wzgardzony od gminu.
Zbrodnia to niesłychana,
Pani zabija pana;
Zabiwszy grzebie w gaju,
Na łączce przy ruczaju,
Grób liliją zasiewa,
Zasiewając tak śpiewa:
„Rośnij kwiecie wysoko,
Jak pan leży głęboko;
Jak pan leży głęboko,
Tak ty rośnij wysoko”.
Potem cała skrwawiona,
Męża zbójczyni żona,
Bieży przez łąki, przez knieje,
I górą, i dołem, i górą;
Zmrok pada, wietrzyk wieje;
Ciemno, wietrzno, ponuro.
Wrona gdzieniegdzie kracze
I puchają puchacze.
Bieży w dół do strumyka,
Gdzie stary rośnie buk,
Do chatki pustelnika,
Stuk stuk, stuk stuk.
„Kto tam?” – spadła zapora,
Wychodzi starzec, świeci;
Pani na kształt upiora
Z krzykiem do chatki leci.
„Ha! ha!” – zsiniałe usta,
Oczy przewraca w słup,
Drżąca, zbladła jak chusta;
„Ha! mąż, ha! trup!”
– Niewiasto, Pan Bóg z tobą,
Co ciebie tutaj niesie,
Wieczorną słotną dobą,
Co robisz sama w lesie?”
– „Tu za lasem, za stawem,
Błyszczą mych zamków ściany,
Mąż z królem Bolesławem
Poszedł na Kijowiany.
Lato za latem bieży,
Nie masz go z bojowiska;
Ja młoda śród młodzieży,
A droga cnoty śliska!
Nie dochowałam wiary,
Ach! biada mojej głowie!
Król srogie głosi kary;
Powrócili mężowie.
Ha! ha! mąż się nie dowie!
Oto krew! oto nóż!
Po nim już, po nim już!
Starcze, wyznałam szczerze.
Ty głoś świętymi usty,
Jakie mówić pacierze,
Gdzie mam iść na odpusty.
Ach, pójdę aż do piekła,
Zniosę bicze, pochodnie,
Byleby moję zbrodnię
Wieczysta noc powlekła”.
– „Niewiasto – rzecze stary –
Więc ci nie żal rozboju,
Ale tylko strach kary?
Idźże sobie w pokoju,
Rzuć bojaźń, rozjaśń lica,
Wieczna twa tajemnica.
Bo takie sądy boże,
Iż co ty zrobisz skrycie,
Mąż tylko wydać może;
A mąż twój stracił życie”.
Pani z wyroku rada,
Jak wpadła, tak wypada;
Bieży nocą do domu
Nic nie mówiąc nikomu.
Stoją dzieci przed bramą.
„Mamo – wołają – Mamo!
A gdzie został nasz tato?”
– „Nieboszczyk? co? wasz tato?” –
Nie wie, co mówić na to.
– „Został w lesie za dworem,
Powróci dziś wieczorem”.
Czekają wieczór dzieci;
Czekają drugi, trzeci,
Czekają tydzień cały;
Nareszcie zapomniały.
Pani zapomnieć trudno,
Nie wygnać z myśli grzechu.
Zawsze na sercu nudno,
Nigdy na ustach śmiechu,
Nigdy snu na źrenicy!
Bo często w nocnej porze
Coś stuka się na dworze,
Coś chodzi po świetlicy.
„Dzieci – woła – to ja to,
To ja, dzieci, wasz tato!”
Noc przeszła, zasnąć trudno.
Nie wygnać z myśli grzechu.
Zawsze na sercu nudno,
Nigdy na ustach śmiechu.
– „Idź, Hanko, przez dziedziniec.
Słyszę tętent na moście,
I kurzy się gościniec;
Czy nie jadą tu goście?
Idź na gościniec i w las,
Czy kto nie jedzie do nas?”
Jadą, jadą w tę stronę,
Tuman na drodze wielki,
Rżą, rżą koniki wrone,
Ostre błyszczą szabelki.
Jadą, jadą panowie,
Nieboszczyka bratowie!
– „A witajże, czy zdrowa?
Witajże nam, bratowa.
Gdzie brat?” – „Nieboszczyk brat,
Już pożegnał ten świat”.
– „Kiedy?” – „Dawno, rok minął,
Umarł... na wojnie zginął”.
– „To kłamstwo, bądź spokojna!
Już skończyła się wojna;
Brat zdrowy i ochoczy,
Ujrzysz go na twe oczy”.
Pani ze strachu zbladła,
Zemdlała i upadła,
Oczy przewraca w słup,
Z trwogą dokoła rzuca.
– „Gdzie on? gdzie mąż? gdzie trup?”
Powoli się ocuca;
Mdlała niby z radości
I pytała u gości:
„Gdzie mąż, gdzie me kochanie,
Kiedy przede mną stanie?”
– „Powracał razem z nami,
Lecz przodem chciał pośpieszyć,
Nas przyjąć z rycerzami
I twoje łzy pocieszyć.
Dziś, jutro pewnie będzie,
Pewnie kędyś w obłędzie
Ubite minął szlaki.
Zaczekajmy dzień jaki,
Poszlemy szukać wszędzie,
Dziś, jutro pewnie będzie”.
Posłali wszędzie sługi,
Czekali dzień i drugi,
Gdy nic nie doczekali,
Z płaczem chcą jechać daléj.
Zachodzi drogę pani:
– „Bracia moi kochani,
Jesień zła do podróży,
Wiatry, słoty i deszcze.
Wszak czekaliście dłużéj,
Czekajcie trochę jeszcze”.
Czekają. Przeszła zima,
Brata nié ma i nié ma.
Czekają; myślą sobie:
Może powróci z wiosną?
A on już leży w grobie,
A nad nim kwiatki rosną,
A rosną tak wysoko,
Jak on leży głęboko.
I wiosnę przeczekali,
I już nie jadą daléj.
Slipiąssie, nadal jesteś nikim XD
W nieczułej, ale niespokojnej dumie
Usnęli mędrcy — wtem odgłos ich budzi,
Że Bóg widomie objawił się w tłumie
I o wieczności przemawia do ludzi:
«Zabić go — rzekli — spokojność nam miesza;
Lecz zabić we dnie? — obroni go rzesza.»
Więc mędrcy w nocy lampy zapalali
I na swych księgach ostrzyli rozumy
Zimne i twarde jak miecze ze stali;
I wziąwszy z sobą uczniów ślepych tłumy
Szli łowić Boga — a zdrada na przedzie
Prostą ich drogą, ale zgubną wiedzie.
«Tyś to?» — krzyknęli na Maryi syna. —
«Jam» — odpowiedział, i mędrcy pobladli:
«Ty jesteś?» — «Jam jest.» — Służalców drużyna
Uciekła w trwodze, mędrcy na twarz padli.
Lecz widząc, że Bóg straszy, a nie karze,
Wstali przelękli, więc srożsi zbrodniarze.
I tajemnicze szaty z Boga zwlekli,
I szyderstwami ciało jego siekli,
I rozumami serce mu przebodli:
A Bóg ich kocha i za nich się modli!
Aż gdy do grobu duma go złożyła,
Wyszedł z ich duszy, ciemnej jak mogiła.
Spełnili mędrcy na Boga pogrzebie
Kielich swej pychy. — Natura w rozruchu
Drżała o Boga. — Lecz pokój był w niebie:
Bóg żyje, tylko umarł w mędrców duchu.
brudnym szczurem którego rozjeżdżam moim ciężkim butem
Nad wodą wielką i czystą
Stały rzędami opoki,
I woda tonią przejrzystą
Odbiła twarze ich czarne;
Nad wodą wielką i czystą
Przebiegły czarne obłoki
I woda tonią przejrzystą
Odbiła kształty ich marne;
Nad wodą wielką i czystą
Błysnęło wzdłuż i grom ryknął,
I woda tonią przejrzystą
Odbiła światło, głos zniknął.
A woda, jak dawniej czysta,
Stoi wielka i przejrzysta.
Tę wodę widzę dokoła
I wszystko wiernie odbijam,
I dumne opoki czoła,
I błyskawice pomijam.
Skałom trzeba stać i grozić,
Obłokom deszcze przewozić,
Błyskawicom grzmieć i ginąć,
Mnie płynąć, płynąć i płynąć —
Gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę,
Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę;
Jednakże gdy cię długo nie oglądam,
Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam;
I tęskniąc sobie zadaję pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?
Gdy z oczu znikniesz, nie mogę ni razu
W myśli twojego odnowić obrazu;
Jednakże nieraz czuję mimo chęci,
Że on jest zawsze blisko mej pamięci.
I znowu sobie powtarzam pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?
Cierpiałem nieraz, nie myślałem wcale,
Abym przed tobą szedł wylewać żale;
Idąc bez celu, nie pilnując drogi,
Sam nie pojmuję, jak w twe zajdę progi;
I wchodząc, sobie zadaję pytanie;
Co tu mię wiodło? przyjaźń czy kochanie?
Dla twego zdrowia życia bym nie skąpił,
Po twą spokojność do piekieł bym zstąpił;
Choć śmiałej żądzy nie ma w sercu mojem,
Bym był dla ciebie zdrowiem i pokojem.
I znowu sobie powtarzam pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?
Kiedy położysz rękę na me dłonie,
Luba mię jakaś spokojność owionie,
Zda się, że lekkim snem zakończę życie;
Lecz mnie przebudza żywsze serca bicie,
Które mi głośno zadaje pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czyli też kochanie?
Kiedym dla ciebie tę piosenkę składał,
Wieszczy duch mymi ustami nie władał;
Pełen zdziwienia, sam się nie postrzegłem,
Skąd wziąłem myśli, jak na rymy wbiegłem;
I zapisałem na końcu pytanie:
Co mię natchnęło? przyjaźń czy kochanie?
Lubisz jak ci tak piszę co?
Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy;
Młodości! dodaj mi skrzydła!
Niech nad martwym wzlecę światem
W rajską dziedzinę ułudy: Kędy zapał tworzy cudy,
Nowości potrząsa kwiatem I obleka w nadziei złote malowidła.
Niechaj, kogo wiek zamroczy,
Chyląc ku ziemi poradlone czoło,
Takie widzi świata koło,
Jakie tępymi zakreśla oczy.
Młodości! ty nad poziomy
Wylatuj, a okiem słońca
Ludzkości całe ogromy
Przeniknij z końca do końca.
Patrz na dół - kędy wieczna mgła zaciemia
Obszar gnuśności zalany odmętem;
To ziemia!
Patrz. jak nad jej wody trupie
Wzbił się jakiś płaz w skorupie.
Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem;
Goniąc za żywiołkami drobniejszego płazu,
To się wzbija, to w głąb wali;
Nie lgnie do niego fala, ani on do fali;
A wtem jak bańka prysnął o szmat głazu.
Nikt nie znał jego życia, nie zna jego zguby:
To samoluby!
Młodości! tobie nektar żywota
Natenczas słodki, gdy z innymi dzielę:
Serca niebieskie poi wesele,
Kiedy je razem nić powiąże złota.
Razem, młodzi przyjaciele!...
W szczęściu wszystkiego są wszystkich cele;
Jednością silni, rozumni szałem,
Razem, młodzi przyjaciele!...
I ten szczęśliwy, kto padł wśród zawodu,
Jeżeli poległym ciałem
Dał innym szczebel do sławy grodu.
Razem, młodzi przyjaciele!...
Choć droga stroma i śliska,
Gwałt i słabość bronią wchodu:
Gwałt niech się gwałtem odciska,
A ze słabością łamać uczmy się za młodu!
Dzieckiem w kolebce kto łeb urwał
Hydrze, Ten młody zdusi Centaury,
Piekłu ofiarę wydrze,
Do nieba pójdzie po laury.
Tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga;
Łam, czego rozum nie złamie:
Młodości! orla twych lotów potęga,
Jako piorun twoje ramię.
Hej! ramię do ramienia! spólnymi łańcuchy
Opaszmy ziemskie kolisko!
Zestrzelmy myśli w jedno ognisko
I w jedno ognisko duchy!...
Dalej, bryło, z posad świata!
Nowymi cię pchniemy tory,
Aż opleśniałej zbywszy się kory,
Zielone przypomnisz lata.
A jako w krajach zamętu i nocy,
Skłóconych żywiołów waśnią,
Jednym "stań się" z bożej mocy
Świat rzeczy stanął na zrębie;
Szumią wichry, cieką głębie,
A gwiazdy błękit rozjaśnią -
W krajach ludzkości jeszcze noc głucha:
Żywioły chęci jeszcze są w wojnie;
Oto miłość ogniem zionie,
Wyjdzie z zamętu świat ducha:
Młodość go pocznie na swoim łonie,
A przyjaźń w wieczne skojarzy spojnie.
Pryskają nieczułe lody
I przesądy światło ćmiące;
Witaj, jutrzenko swobody,
Zbawienia za tobą słońce!
Kilka lat temu na jednym z portali literackich opublikowałem kilkanaście (może 12-15 dokładnie nie pamiętam) wierszy. Co się działo, a jakie komentarze, krytyka, pouczenia dla raczkującego poety? Wytykano mi błędy, doradzano jak pisać, wyśmiewano, ironizowano. Odpisałem, że TE wiersze, są dojrzałe, dobre...po prostu: perełki. Włożyłem kij w mrowisko. Czegoż o swojej twórczości nie usłyszałem, wśród radosnego jazgotu - trudno opisać. Nie wdając się w polemikę, podtrzymałem swoją opinię na temat swoich wierszy, że to są fenomenalne poematy, czym rozdrażniłem grafomanów-amatorów. Na wyścigi, jeden przed drugim dokazywał moje nawet nie indolencji w pisanych wierszach, a nawet (o zgrozo!) matołectwa, nieuctwa, analfabetyzmu. Przerwałem ten żałosny kociokwik przygłupów, uważających się za "znafcuf literatóry" podając im prawdziwych autorów "moich" wierszy. Wymieniłem: Goethe, Schiller, P.Verlaine. E.A Poe, A. Tennyson, Puszkin, Lermontow, nawet Konfucjusz, choć wierszy nie pisał, Horacego i na dokładkę kilku noblistów.
Uczył Marcin Marcina... .
Miałem sen w Dreźnie 1832, marca 23,
który ciemny i dla mnie niezrozumiany.
Wstawszy zapisałem go wierszem.
Teraz, 1840, przepisuję dla pamiątki.
Śniła się zima, ja biegłem w szeregu,
Za procesyją pod niebem, po śniegu.
Nie wiem, skąd wiemy, że na brzeg Jordanu
Idziem, i w górze odgłos: „Chwała Panu,
Pokój trzem królom, ludy! do Jordanu!”
Ludzie obok mnie szli dwoma rzędami,
Kobiety, starce i dzieci parami;
W bieli ubrani ci, co z prawej strony;
Ci, co na lewo, w żałobne opony,
Szli ze świecami w dół obróconemi;
Świece gorzały płomieniem do ziemi,
Jak złote strzały.
A ci bez światła szli, co po prawicy:
Każdy z nich w ręku niósł kwiat zamiast świécy.
Spojrzałem w twarze: są i mnie znajome;
Zląkłem się: wszystkie jak głaz nieruchome.
Jedna osoba wyszła z prawej strony:
Kobieta, świeci okiem przez zasłony.
Stanęła przy mnie; wtem wybiegł chłopczyna
I o jałmużnę dla ojca zaklina.
Dałem grosz, ona dała tyle dwoje.
Znowu sześć dałem, ona znów we dwoje.
Zbiegli się widze, po złoto sięgamy,
Kto z nas da więcej, dajemy, szukamy,
Wstyd nam! już wszystko daliśmy, co mamy.
Lud łajał chłopcu: „Oddaj im, żartują”
„Oddam – rzekł chłopiec – jeżeli żałują”.
Lecz nazad przyjąć już mi się nie chciało.
Postać mnie ręką przeżegnała białą.
* *
Wtem weszło słońce – lato – śnieg nie spłynął,
Lecz jak ptak biały dwa skrzydła rozwinął
I skacząc leciał; niebo się odkryło
I wkoło ciepło i błękitno było!
Uczułem zapach Włoch, róż i jaźminu,
Różą pachnęła góra Palatynu.
Ujrzałem Ewę,
Jaką widziałem na Albańskiej górze,
W białej sukience i ubraną w róże;
Motyle wkoło, ona między niemi
Zdała się wznosić i nie tykać ziemi;
Twarz piękna jako Przemienienie Pańskie;
Wzrok utopiła w Jezioro Albańskie;
Ciekawie patrzy, nie ruszy powieki,
Jakby w tej głębi modrej i dalekiej
Odbite swoje oblicze widziała
I przed jeziorem róże poprawiała.
Chciałem przywitać, lecz siły nie miałem.
Z gwałtownej chęci mówić – oniemiałem;
Lecz rozkosz moja, ach, ta rozkosz senna,
Któż ją opowie? – mocniejsza niż dzienna,
Lżejsza i milsza: jawa ma żar słońca,
A sen łagodność i ciszę miesiąca.
Za ręce wreszcie jak siostrę ująłem;
Spojrzała ku mnie okiem niewesołem.
„O siostro moja, patrząc w to twe oko,
Czuję me szczęście tak dziwnie głęboko,
Że mi się zdaje, że jestem w kościele”.
Ona mi rzekła z uśmiechem dziecięcia:
„Rodzice moi chcą mię z innym swatać,
Lecz ja jaskółka, chcę daleko latać;
Mam skrzydła dobre, patrz, jaki ptak ze mnie!
Lecę popłukać pióra moje w Niemnie.
Wiem ja o twoich wszystkich przyjaciołach,
Znajdę ich: leżą w grobach, po kościołach.
Muszę i w lasy, w jeziora przepadać,
I drzew popytać, i z ziołkami gadać,
One o tobie dziwne rzeczy wiedzą,
Wszystko, gdzieś chodził, co robił, powiedzą”.
Słuchałem – i mnie nie zdała się ciemna
Jej mowa, choć tak dziwna i tajemna.
I mnie się zdało, że sam lecieć mogę,
I prosiłem ją, by mnie wzięła w drogę.
Zląkłem się tylko, że chce na doliny
Iść pytać o mnie drzewa i krzewiny.
I przypomniałem nagle wszystkie błędy,
Chwile pustoty, szaleństwa zapędy,
I czułem serce tak mocno rozdarte,
Tak jej i szczęścia, i nieba niewarte.
Wtem obaczyłem jaskółkę, z powrotem
Już leci: za nią jakby wojsko czarne:
Sosny i lipy, piołuny i cząbry,
Świadczyć przeciwko mnie –
Przebudziłem się – z obliczem ku niebu,
Z rękami na krzyż, jakby do pogrzebu.
Sen mój był cichy – łzy jeszcze płynęły
Gęsto po licach, i jeszcze wionęły
Świeżym zapachem i Włoch, i jaźminu,
I Gór Albańskich, i róż Palatynu –
nie rób sobie tylko krzywdy proszę ;)
Kilka lat temu na jednym z portali literackich opublikowałem kilkanaście (może 12-15 dokładnie nie pamiętam) wierszy. Co się działo, a jakie komentarze, krytyka, pouczenia dla raczkującego poety? Wytykano mi błędy, doradzano jak pisać, wyśmiewano, ironizowano. Odpisałem, że TE wiersze, są dojrzałe, dobre...po prostu: perełki. Włożyłem kij w mrowisko. Czegoż o swojej twórczości nie usłyszałem, wśród radosnego jazgotu - trudno opisać. Nie wdając się w polemikę, podtrzymałem swoją opinię na temat swoich wierszy, że to są fenomenalne poematy, czym rozdrażniłem grafomanów-amatorów. Na wyścigi, jeden przed drugim dokazywał moje nawet nie indolencji w pisanych wierszach, a nawet (o zgrozo!) matołectwa, nieuctwa, analfabetyzmu. Przerwałem ten żałosny kociokwik przygłupów, uważających się za "znafcuf literatóry" podając im prawdziwych autorów "moich" wierszy. Wymieniłem: Goethe, Schiller, P.Verlaine. E.A Poe, A. Tennyson, Puszkin, Lermontow, nawet Konfucjusz, choć wierszy nie pisał, Horacego i na dokładkę kilku noblistów.
Daremne żale – próżny trud,
Bezsilne złorzeczenia!
Przeżytych kształtów żaden cud
Nie wróci do istnienia.
Świat wam nie odda, idąc wstecz,
Znikomych mar szeregu –
Nie zdoła ogień ani miecz
Powstrzymać myśli w biegu.
Trzeba z żywymi naprzód iść,
Po życie sięgać nowe...
A nie w uwiędłych laurów liść
Z uporem stroić głowę.
Wy nie cofniecie życia fal!
Nic skargi nie pomogą –
Bezsilne gniewy, próżny żal!
Świat pójdzie swoją drogą.
Franciszek Dionizy Kniaźnin - Krosienka
Darmo mi, matko! stawiasz krosienka,
Insza mnie teraz myśl wiedzie.
Ach, pozwól raczej wyjrzeć z okienka,
Czyli mój Filon nie jedzie?
Gdyśmy na siebie spojrzeli mile,
Powiedział tylko dwa słowa.
Bez niego teraz przykre mi chwile:
On mojej duszy połowa!
Cóż go tak długo tam zatrzymało?
Droga mu nie jest daleka,
Serce on moje zna jeszcze mało,
Które na niego tak czeka.
Przez ten ma gaik jechać mój miły;
Kiedy twarz jego zaświeci?
Ptaki się stamtąd nagle ruszyły,
Zapewne on to już leci.
I sroczka z płotu skrzeczy na niego,
Cóż to? nie widać go jeszcze?
Filonie! na blask wzroku twojego
W ręce z radości zaklaszczę.
Otóż i widać!... gość luby jedzie,
Sercu mojemu życzliwy!
Miłość tu jego oczęta wiedzie,
A pod nim igra koń siwy.
Siędę w krosienkach na powit miły,
Abym te radość ukryła;
By nie zrozumiał Filon przybyły,
Że ja tu po nim tęskniła.
Jak będziesz gotowy przeprosić daj znać nygusku
Leci liście z drzewa,
Co wyrosło wolne;
Znad mogiły śpiewa
Jakieś ptaszę polne:
Nie było – nie było,
Polsko dobra, tobie!
Wszystko się prześniło,
A twe dzieci w grobie.
Popalone sioła,
Rozwalone miasta,
A w polu, dokoła,
Zawodzi niewiasta.
Wszyscy poszli z domu,
Wzięli z sobą kosy;
Robić nie ma komu,
W polu giną kłosy.
Kiedy pod Warszawą
Dziatwa się zbierała,
Zdało się, że z sławą
Wyjdzie Polska cała.
Bili zimę całą,
Bili się przez lato;
Lecz w jesieni za to
I dziatwy nie stało.
Skończyły się boje,
Ale pusta praca;
Bo w zagony swoje
Nikt z braci nie wraca.
Jednych ziemia gniecie,
A inni w niewoli,
A inni po świecie
Bez chaty i roli.
Ni pomocy z nieba,
Ani z ludzkiej ręki,
Pusto leży gleba,
Darmo kwitną wdzięki.
O! Polska kraino!
Gdyby ci rodacy,
Co za ciebie giną,
Wzięli się do pracy.
I po garstce ziemi
Z Ojczyzny zabrali,
Już by dłońmi swemi
Polskę usypali.
Lecz wybić się siłą,
To dla nas już dziwy;
Bo zdrajców przybyło,
A lud zbyt poczciwy.
.....................................................................................................
.................................................................................................................
...........................................................................................................................
Może zmień pieluchę ;)
nygusku :)
Wtem weszło słońce – lato – śnieg nie spłynął,
Lecz jak ptak biały dwa skrzydła rozwinął
I skacząc leciał; niebo się odkryło
I wkoło ciepło i błękitno było!
Uczułem zapach Włoch, róż i jaźminu,
Różą pachnęła góra Palatynu.
Ujrzałem Ewę,
Jaką widziałem na Albańskiej górze,
W białej sukience i ubraną w róże;
Motyle wkoło, ona między niemi
Zdała się wznosić i nie tykać ziemi;
Twarz piękna jako Przemienienie Pańskie;
Wzrok utopiła w Jezioro Albańskie;
Ciekawie patrzy, nie ruszy powieki,
Jakby w tej głębi modrej i dalekiej
Odbite swoje oblicze widziała
I przed jeziorem róże poprawiała.
Chciałem przywitać, lecz siły nie miałem.
Z gwałtownej chęci mówić – oniemiałem;
Lecz rozkosz moja, ach, ta rozkosz senna,
Któż ją opowie? – mocniejsza niż dzienna,
Lżejsza i milsza: jawa ma żar słońca,
A sen łagodność i ciszę miesiąca.
Za ręce wreszcie jak siostrę ująłem;
Spojrzała ku mnie okiem niewesołem.
„O siostro moja, patrząc w to twe oko,
Czuję me szczęście tak dziwnie głęboko,
Że mi się zdaje, że jestem w kościele”.
Ona mi rzekła z uśmiechem dziecięcia:
„Rodzice moi chcą mię z innym swatać,
Lecz ja jaskółka, chcę daleko latać;
Mam skrzydła dobre, patrz, jaki ptak ze mnie!
Lecę popłukać pióra moje w Niemnie.
Wiem ja o twoich wszystkich przyjaciołach,
Znajdę ich: leżą w grobach, po kościołach.
Muszę i w lasy, w jeziora przepadać,
I drzew popytać, i z ziołkami gadać,
One o tobie dziwne rzeczy wiedzą,
Wszystko, gdzieś chodził, co robił, powiedzą”.
Słuchałem – i mnie nie zdała się ciemna
Jej mowa, choć tak dziwna i tajemna.
I mnie się zdało, że sam lecieć mogę,
I prosiłem ją, by mnie wzięła w drogę.
Zląkłem się tylko, że chce na doliny
Iść pytać o mnie drzewa i krzewiny.
I przypomniałem nagle wszystkie błędy,
Chwile pustoty, szaleństwa zapędy,
I czułem serce tak mocno rozdarte,
Tak jej i szczęścia, i nieba niewarte.
Wtem obaczyłem jaskółkę, z powrotem
ak wspominałem, kiedyś napisałem ze 12 wierszy największych poetów na świecie. Cała grafomańska wiocha rechotała z "moich wierszy". Docinkom nie było końca. Prześcigali się kto bardziej "dołoży do pieca". Nawet nie wiem jak to podsumować. Nieuki-przygłupy-grafomani?
Jak wspominałem, kiedyś napisałem ze 12 wierszy największych poetów na świecie. Cała grafomańska wiocha rechotała z "moich wierszy". Docinkom nie było końca. Prześcigali się kto bardziej "dołoży do pieca". Nawet nie wiem jak to podsumować. Nieuki-przygłupy-grafomani?
Anioł ognisty - mój anioł lewy
Poruszył dawną miłości strunę.
Z tobą! o! z tobą, gdzie białe mewy,
z tobą w podśnieżną sybirską trunę,
Gdzie wiatry wyją tak jak hyjeny,
Tam, gdzie ty pasasz na grobach reny.
Z grobowca mego rosną lilije,
Grób jako biała czara prześliczna -
Światło po nocy spod wieka bije
I dzwoni cicha dusza muzyczna.
Ty każesz światłom onym zagasnąć,
Muzykom ustać - duchowi zasnąć.
Ty sama jedna na szafir święty
Modlisz się głośno - a z twego włosa,
jedna za drugą - jak dyjamenty,
Gwiazdy modlitwy lecą w niebiosa.
Do was, chmury,
Wzrok ponury
Skrą i łzami!
Sam na ziemi
Pod czarnemi
Chmur wiankami.
Jak duch trumny,
Smutkiem dumny,
Nad szmer domów
Trzymam skronie
Tam - w koronie
Chmur i gromów.
Gdzie wam droga,
Chmury Boga,
Mnie weźmiecie;
Bo ja ciemny,
Mgłą tajemny,
Sam na świecie.
Tam! za wami,
Gdzie wichrami
Burza kręci -
Łzą do łzawic,
Do błyskawic
Skrą pamięci.
..........................................................
----------------------------------------------------------
Siripions - SowiPon? Ciężko było się domyślić, ale dało radę. Nikt nie jest tak wulgarny na opowi jak Ty. Czym jeszcze Puchaczu nas zaskoczysz?
Abbie, a miałam Cię za lepszego detektywa a przynajmniej lepszego obserwatora. Bo że ten typ to PSowa, to czytam kolejny raz u różnych śledczych od siedmiu boleści :D.
Fakt, jedna wspólna rzecz dla obu postaci – upierdliwie dymią. I jedna zasadnicza różnica – PSowa robił to zawsze z otwartą przyłbicą.
Tjeri
Zgadzam się, to nie styl Pansowy, wiesz może, gdzie się podziewa? Wymiksował się na stałe?
Szpilka
Nie wiem czy na stałe. Gdzieś tam ponoć bywa na innych miejscach, ale nawet nie pamiętam gdzie, bo nie jestem rozpasana portalowo za bardzo. Na Zaśmieciu na pewno, wrrróć – na Zaciszu :).
*w innych miejscach
Tjeri
Aha, bo tak jakoś smętnie bez niego, potrafi, komu trzeba, portki przetrzepać ?
Szpilka
Ostatnio za bardzo temu trzepaniu się oddał. Aż mi się nie chciało na portal wchodzić. Za łatwo i za mocno dawał się sprowokować pieskom, które po ataku chowały się za przyjazny tłumek.
Ale widzę, że teraz na opowi nie lepiej. Staram się nie czytać, ale, za przeproszeniem, pokryli gównem wszystko.
Tjeri
Ano, gorzej się zrobiło, totalne nudy na pudy, masz rację, jeszcze guanem trąci ?
Szpilka Szympions dostał banana, ale myślę że wróci niebawem, mam niezły ubaw jak mnie próbuje obrazić
Łukaszenko
Obrzucanie się guanem nie jest zabawne, sorry ?
Pansowa emocjonalny i czasem mu nerwy puszczają, ale świętemu by puściły na tym portalu. Za to świetnie prozę pisze i ma rozległą wiedzę historyczną, ponadto nie jest upierdliwy, nie biega za nikim i mu nie dosrywa, jak to mają w zwyczaju pewne tu osóbki.
Szpilka próbujesz zabijać ludzi śmiechem.
Noico1
No ja wiem, że w Necie nie szanuje się niczyjej wiedzy i wykształcenia, a powinno się! Bo jak matołki zaczną innych uczyć...
to wiadomo co.
Szpilka Ale to szympions rzuca jak dam banana, ja się tylko przez szybę przyglądam i uśmiecham, nie byłaś nigdy w zoo?
Łukaszenko
Nie rzucaj bananów, nie będzie guana. O! ?
Szpilka Lubię chodzić do zoo i nie chcę aby był niedożywiony ;)
Łukaszenko
Aha, skoro to z dobroci serca.
Ciao ?
Nie no, kabaret na całego... pansowa, jak nikt tutaj dawał najbardziej do pieca i najbardziej chamsko...i wtedy guanem nie trąciło... dzisiaj za to trąci... i jeszcze nudą wieje... lepszego cyrku nigdzie nie ma?
"Biedny" państwa, brali go i prowokowali... a to łobuzy jedne...?
Trudno mi się nie logować kiedy pojawiasz się ;)
pansowa*
MartynaM cześć :)
nadal brak maila od ciebiie........ :(
Boisz się czegoś?
Łukaszenko, weź wyluzuj!
MartynaM Napisz mi proszę ze to miłe co czynię, będę miał naprawdę dooobry dzień ;)
Łukaszenko, skoeo lubisz się bawić, to się baw... kto bogatemu zabroni.
MartynaM Dla ciebie to czynię moja piękna ;)
Łukaszenko, no, testujesz moją cierpliwość... weź może kogoś innego pomęcz, ja ostatnio bylam grzeczna... raczej.
MartynaM Serio czuję do ciebie silną sympatię z jakiegoś powodu, impuls do zmian wyzwoliłaś, i zacząłem się tobą ciekawić... To nie jest chyba nic złego prawda?
Łukaszenko, to zacznij pisać poezję, szkoda by było taką wenę zmarnować... chętnie napiszę komentarz.
MartynaM jak bedę miał dobry pomysł, oczywiście napiszę, miłość to jeden z najtrudniejszych tematów, bo każdy ma swoją definicję intymną tego słowa ;)
MartynaM Muszę ciebie trochę lepiej poznać...
Ależ przystojniaku masz wielbicieli ? :-))))
szympions to ty XD ?
Hej ty przystojniaku, kogo miałeś na myśli ?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania