Znaki
Wczoraj starałam się nie powtarzać błędów matki. Nie śmiać się podobnie jak ona i nie krzyczeć kiedy ptaki uderzają w okna opadając martwe na słoneczny parapet.
Jest jeszcze ciepło. Lato rozcieńcza moją krew zawsze rano kiedy ptaki tworzą koncert niezauważalnych próśb. Może za głośno. Ich świergot jest taki powtarzalny. I bez poczucia winy wieczorem odbywa się następny. Czyli można znaleźć źródło które codziennie odbija te same promienie słońca i bez żalu zasypiać. W każdą noc starając się nie powtarzać snów i słów.
Kilka lat później spotykam ciebie. Powtarzam błędy. Brnąc w niewypowiedziane. Ona za dużo do mnie mówiła. Przestrzegając mnie przed swoimi błędami w miłości.
Teraz nie potrafię spokojnie uciszać ptaków.
Komentarze (3)
''Wczoraj starałam się nie powtarzać błędów matki. Nie śmiać się podobnie jak ona i nie krzyczeć, kiedy ptaki uderzają w okna, opadając na słoneczny parapet.
Jest jeszcze ciepło. Lato rozcieńcza moją krew zawsze rano, kiedy ptaki tworzą koncert niezauważalnych próśb. Może za głośno. Ich świergot jest taki powtarzalny. I bez poczucia winy wieczorem odbywa się następny. Czyli można znaleźć źródło, które codziennie odbija te same promienie słońca i bez żalu zasypiać w każdą noc, starając się nie powtarzać snów i słów.
Kilka lat później spotykam ciebie. Powtarzam błędy. Brnąc w niewypowiedziane. Ona za dużo do mnie mówiła, zbyt często przestrzegała przed swoimi błędami w miłości.
Teraz nie potrafię spokojnie uciszać ptaków.''
Naniosłam troszeczkę poprawek, ale to minimalne... więc nie krzycz na mnie, no i parę przecinków dodałam.
Tekst bardzo mi się podoba, może dlatego weszłam...
Bardzo dziękuję
Parę dni temu, przechodząc koło lustra, zobaczyłam mamę. I coraz częściej i więcej jej widzę. Nieuchronne, ze wszystkim co to niesie.
I przerażające...
Twoje ptaki jakby odciążają mi trochę tę pokoleniową powtarzalność. Albo i nie...
Podoba mi się bardzo Twój wiersz.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania