Zniknęłam
Zniknęłam.
Nie jestem w stanie powiedzieć,
czy w całości.
A może…
zdematerializowała się jedynie,
określona część mojej duszy?
Staram się przeanalizować,
czy może być to oznaka tego,
że nie byłam już sobie potrzebna?
Czy jest to możliwe,
aby zostawić gdzieś siebie
i dalej żyć, ale nie być?
Oczywiście,
bez wątpienia.
Wtedy dopiero paradoksalnie stajemy się niewolnikami życia; jego pieniędzy, mediów, nałogów,
problemów, informacji, dezinformacji,
zepsucia oraz religii.
Chociaż wrzuciłabym ją do jednego worka z zepsuciem,
tym razem sobie odpuszczę.
Zdaję sobie sprawę,
jak zmienne światopoglądy potrafi obrać jednostka
podczas swojej egzystencji.
Zniknęłam.
Zostały po mnie tylko słowa.
Rozsypane i zburzone jak zamek z piasku.
Słowa jak piasek.
Trudno z nich coś ulepić, kiedy są suche,
dlatego zazwyczaj czekam,
aż zwilgotnieją emocją, uczuciem, doświadczeniem, nostalgią, szarością, łzą.
Wtedy pisanie ma większy sens.
Wtedy pisanie, jest prawdziwym pisaniem.
Wtedy piszę.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania