Zniszowiały

gdy się spotkamy udowodnię,

że najwięksi fajterzy to de facto frajerzy,

bo jedyna sensowna walka, jaką trzeba podejmować,

to ta o szczęście. przytulaski zamiast referendów

i partii politycznych, nagość wzniesiona

na barykady, lizanie zamiast papierów wartościowych!

 

tak, kochana, tylko to się liczy: mizianie. każdy,

kto twierdzi inaczej, jest ciężkim idiotą. no dobrze,

jeszcze neologizmy są istotne, grzebanie językiem we

własnym języku, te wszystkie cudaczne wygrzebiny typu

wychucić, minetransport, łechtango.

 

ty w moich ramionach. i niech płoną miasta,

walą się w gruzy Ukrainy i Kremle, krwiożercze ogry Putina

gwałcą co się da, nawet telewizory i fotele biurowe!

 

nic nie ma znaczenia, poza rozkosznie zdrowym

hedonizmem, chwilami wykrojenia siebie

z entropijnej, wszystkoniszczącej pustyni arktycznej.

 

nie chcę pieniędzy, forda bronco, nawet

Mony Lisy na rykowisku. ty jesteś dziełem...

tfu - całą sztuką. jej najwłaściwszą odmianą.

 

ups, chyba przepanegirykowałem. ale co zrobić, jak tak

czuję, w moim sercu zagnieździły się

piksele twoich selficząt.

 

niewydzieralna jesteś, nieodsklepialna. jakie to piękne.

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (8)

  • piliery rok temu
    Robisz z językiem co chcesz. Ale nie ze mną, nie ze mną. Te numery. I dlatego daję 10. :D
  • Pewnie, że nie z Tobą. To do i o mojej Ukochanej, nie o Tobie :D ale dzięki za uznanie.
  • Grisza rok temu
    Mona Lisa na rykowisku - cymes! 5.
  • Dziękuję.
  • Laura Alszer rok temu
    Tak... piękne!
  • Dziękuję.
  • Florian Konrad

    I jak tu sprostać niewysypialności budzonej pierwotnym zewem... nawet tę niepozorną, acz finezyjną naturę... ale czy jedno wyklucza drugie/w żadnym wypadku.
    "Dajcie mi punkt podparcia, a poruszę ziemię"... i to jest to, kiedy nie ma się ochoty na metafory, bo tak wypada - szczególnie w pewnym wieku... a ten jest litylko stanem umysłu, który z natury jest odwrotnie proporcjonalny do codziennego ubioru. Pod spodem zawsze jest miejsce/czasozmienność - na koronkowe stringi, albo na przemysłową bawełnę bezgumkową, która nie zostawia śladów szczelnej dulszczyzny... no tak jakoś mi się skojarzyło. Dalsze odnoszenie się do entropijności i minetransportów - jest raczej zbędne.

    Z hedonistycznym podobaniem. Pozdrawiam nieodsklepialnie.
  • Dziękuję.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania