Żniwna błahostka
(zabawa z ortami)
Czas zżąć zboże.
Potem – może
grunt zaorzę,
by w ugorze
żyznej gleby
nie zostawić.
Kto pomoże?
By Pomorze,
znów wiek polskie
(nie w zaborze),
już w kolorze,
na kolaże
zdjęć trafiło.
Lecz kolarzy
(teraz marzę) –
z nich nie zmażę,
gdyż, gdy w barze,
tym, skąd plażę
całą widać,
zorzę cyknę
i w kolażu
do kolarzy,
też żniwiarzy,
razem przypnę.
…Tak wprzód z „orzę”,
w zmierzchu zorzę,
kolaż stworzę –
żniwny wzorzec.
Komentarze (6)
Rzeczywiście dobre na dyktando. I w fajnym krótkim rytmie.
...a później chować się musiałbym przed młodzieżą... ;)
Rewelacja. Wyjątkowo muzyczny wiersz. Aż do tej pory w uszach mi wszystko szumi: ż, rz, ć, czy itp. Brawo.
:)))
Troszkę teraz poprawiłem, w kilku miejscach. Zawsze coś znajdę po pewnym czasie, gdy świeżym okiem rzucę.
Wspaniała zabawa słowem. Można tylko pozazdrościć i dać piątaka.
...a ja tam nie płaczę i biorę. Tego piątaka ;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania