Znów blisko bądź
Siedzą na ławce,
nieruchomi w swych poruszeniach.
Wargi obszyto
piórami serafinów.
Lica zapisały
antyfony o pomyślną nieważkość.
Znów blisko bądź
gdy pękną winogrona.
8.04.2017
Siedzą na ławce,
nieruchomi w swych poruszeniach.
Wargi obszyto
piórami serafinów.
Lica zapisały
antyfony o pomyślną nieważkość.
Znów blisko bądź
gdy pękną winogrona.
8.04.2017
Komentarze (10)
Mam problem w ustaleniu, która z moich interpretacji jest bliższa prawdzie i nie chcę wyjść na głupka, namaszczając Cię moimi świetlistymi teoriami, ale spróbuję. Więc tak, według mnie opisujesz bardzo mieszane uczucia i niechybne rozterki związane z zakończeniem jakiejś relacji, którą spotkał spory kryzys.
Lecz po tym fragmencie wnioskuję:
"Znów blisko bądź
gdy pękną winogrona"
że jednak udało im się przezwyciężyć tę próbę.
Z drugiej strony, po tych "pękniętych winogronach", na myśl mi przychodzi jeszcze niechciana ciąża. Ogromne niezdecydowanie, ale bez histerii i rozpaczy. Po prostu dezorientacja. Niemożność dokonania właściwego wyboru. (Zatrzymać, czy się pozbyć?). I kiedy oboje dochodzą do konsensusu, ich zwiążek staje się jeszcze silniejszy.
Bardzo ładny wiersz.
Dobrej nocki, jeżeli jeszcze dzisiaj to przeczytasz.
Byłeś pierwszy właśnie pisać ale siedzę i myślę, o tych pękniętych winogronach i tak
Owoce pękają gdy dojrzeją bardzo, gdy rozrywa je też ciśnienie wewnątrz. Lub i tutaj druga interpretacja choroba winorośli, pękające winogrona od choroby, która atakuje wczesne owoce.
Przepraszam, że na raty. Ja to odbieram, że coś się nagle wydarzyło, zaskoczenie czymś, które wyrwalo z uniesień, z ekscytacji. Nagła wiadomość ( może właśnie o ciąży lub chorobie)o czymś, że aż zapadła cisza i stan nieważkości (wyrwanie, spadanie)i modlitwa o pomyślne zakończenie sprawy.
kalaallisut Dziękuję obu Panom za podzielenie się swoimi spostrzeżeniami i zaglądnięcie w moje skromne progi :) Nie miałam na myśli żadnej określonej sytuacji życiowej przy pisaniu wiersza, ale jeśli nawiązując już do ciąży czy choroby to myślę, że bliżej jednak niniejszemu zapiskowi do sytuacji, opisanej przez Ernesta Hemingway'a w opowiadaniu Hills Like White Elephants gdzie kobieta nie może podjąć ostatecznej decyzji co do urodzenia dziecka, prawdopodobnie poczętego w nieprawym
łożu. Ostatnia strofa ma odzwierciedlać jej cichą prośbę, której autor nie dopisał w zakończeniu.
Kolejny Twój piękny wiersz...
Tu nie mam zastrzeżeń żadnych... no gdyby ktos chciał, że lekko patosem czuć, ale nie ja, ja się nie będę czepiał.
Ja lubię takie teksty wynoszące uczucia na wyższy poziom. Bo czy tak nie jest w rzeczywistości? Możesz siedzieć na zwykłej ławce, a być w niebie. Zależy to tylko od tego, kto siedzi obok ciebie.
Podsumowując, bardzo mi się podoba.
Dziękuję serdecznie za kolejne odwiedziny :) Sam wiersz, jak odpowiedziałam powyżej, jest nieświadomą inspiracją opowiadaniem Ernesta Hemingway'a - może dlatego, że jako studentka literatury angielskiej, biorę sobie za bardzo niektóre skojarzenia do serca po czym uwidaczniam je w poezji :)
LiniaŻycia1894 z wierszami jest tak często, że autor je pisze bo coś ma w głowie, a odbiorcy czytają i patrzą przez „soczewki” swoich doświadczeń i przeżyć.
Zdarza się, że jeden wiersz może mieć dziesięć różnych interpretacji i wszystkie będą poprawne z punktu widzenia każdego z osobna czytającego.
Jeśli ktos widzi co innego w moim wierszu, niż chciałem przekazać, to tylko trzeba się cieszyć, znaczny, że wiersz żyje własnym życiem.
Tu ten powyżej można śmiało zaliczyć do takich właśnie „wielopoziomowych” utworów, gdzie za każdym przeczytaniem, można dostrzec coś innego.
To takie moje prywatne jeszcze zdanko na koniec:)
Maurycy Lesniewski No cóż, w końcu jednym z głównych założeń poezji jest czynić niejasne rzeczy jaśniejszymi a te klarowniejsze poddawać różnym zaciemnieniom interpretacyjnym, jak słusznie zresztą zauważyłeś :) Wyjątkiem jest poezja konfesyjna gdzie czytelnicy są wcielani w role psychoterapeuty a autorzy są pacjentami na kanapie - wielu wzrusza a z drugiej strony, spłyca jednak wymowę utworów poprzez otwarcie światów traum czy wspomnień w zbyt oczywisty sposób; nie ma już tajemnicy, frajdy z detektywistycznych doszukiwań, a jesteśmy epatowani materiałem ,,obyczajowym'', rodem z książek z serii Historie prawdziwe.
coś ma?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania