Została ona
Pewnego razu wstałam.
Jak każdego dnia.
Było cicho. Nie, nie słyszałam ani nie odczuwałam.
Pustka.
Słowo krótkie, lecz bolesne, które przenika każdy centymetr ciała oraz każdą myśl.
Czy wiem, kiedy pierwszy raz ją odczułam?
Wydaje mi się, że nie. Ale ona, jak przyszła, tak została. I męczy umysł i organizm codziennie, od rana do nocy.
Przez co ją odczuwałam?
Może przez brak rozmowy z kimś ważnym, dla którego ja ważna nie byłam.
Przez to, ponieważ głupio myślałam, że to ta osoba jest człowiekiem, który pozostanie.
Ale nie został.
Codzienne wiadomości zamieniły się w krótkie, wyrachowane odpowiedzi na pytania.
Słowa „kocham cię” zostały zignorowane.
To bolało. Dalej boli i boleć nie przestanie.
Bo **ON** miał zostać, pozostać.
Miał być.
Sam powiedział słowa: „Na dobre i na złe”.
Czy one musiały tak szybko stracić wartość?
Powiedz, dlaczego.
Czy to ja zrobiłam coś złego, czy też moje zachowanie nie pasuje do tego, czego od mojej osoby oczekiwałeś?
Czy też — strasznie to ująć w słowa, bo w mojej głowie ta myśl nie chce zostać zaakceptowana — to nie była moja wina?
Ale jak nie moja, to kogo?
Twoja?
Sam mówiłeś, że kochasz.
O poranku, na noc, na spotkaniach przytłaczałeś te słowa:
„Kocham cię”.
I nagle zaczęły zanikać, tak jak twoja twarz z mojej pamięci.
Zostało tylko to straszne słowo.
Pustka.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania