Zrozumienie, rozstanie, refleksja
Chcę powiedzieć to wprost.
Dla mnie relacja była prosta:
kobiecość, ciepło, wspieranie się nawzajem.
Kiedy czułem delikatność i bliskość,
naturalnie chciałem brać odpowiedzialność.
Nie z obowiązku , z pragnienia.
Z czasem coś się zmieniło.
Zamiast miękkości pojawiła się walka.
Zamiast współpracy , napięcie i krytyka.
Często czułem się atakowany za ból,
którego nie byłem źródłem. T
woje rany stawały się moją winą.
Nie mogę być tarczą dla lęków z przeszłości.
Nie mogę przyjmować ciosów za decyzje,
których nie podjąłem. Kiedy proszę,
żeby się zatrzymać, a to nie działa,
zaczynam się bronić.
A wtedy w Twoich oczach to
ja jestem tym, który krzywdzi.
Widzę też niespójność:
oczekiwania wobec mnie i brak odpowiedzialności
po Twojej stronie. Podwójne standardy.
Ciągłe porównania do wycinków z internetu,
do iluzji. Ja jestem realny , zmęczony,
nieidealny, ale prawdziwy.
Moment,
w którym przestałem chcieć Cię wspierać finansowo,
był momentem, w którym przestałem mieć nadzieję.
A kiedy mężczyzna traci nadzieję, przestaje walczyć.
Nie chcę udowadniać swojej wartości.
Nie chcę konkurować.
Nie chcę żyć w napięciu,
w którym cokolwiek zrobię, to za mało.
Widzę w Tobie miłość.
Wiem, że chciałaś dobrze.
Wiem też, że ja popełniłem błędy.
Moje reakcje, mój ból , to też była część problemu.
Prawdopodobnie w połowie odpowiadam za to,
że przestałaś być tą kobietą, którą pokochałem.
Ale będąc z Tobą, czuję jakbym przestawał oddychać.
Nie potrafię już tak żyć.
To koniec.
Kocham Cię.
Nie potrafię z Tobą być.
Daliśmy z siebie wszystko, co wtedy umieliśmy.
Dawaliśmy miłość z naszej perspektywy, a odbieraliśmy ją jako ból.
Jesteśmy wolni.
Komentarze (7)
https://www.opowi.pl/rozne-oczekiwania-a117435/
Dodam też żart dla otuchy
jak potrafią postępować dziewuchy
Była sobie wielka Dama
Która wśród zalotników przebierała.
Ten za chudy, ten za wysoki
Ten chodzi za wolno, ten robi podskoki.
Nawet się nie obejrzała
Jak 35 lat już przeczekała.
Odwiedziła ja swatka i się wytęża
Mam dla ciebie idealnego męża.
Taki wspaniały, niech powiedzą sąsiedzi
Tylko na razie w więzieniu siedzi.
Dama nic na to nie odpowiedziała
Wolała zostać sama.
Powiem to wprost, relacja była prosta: kobiecość, ciepło, wspieranie się nawzajem. Kiedy czułem delikatność i bliskość, chciałem brać odpowiedzialność. Nie z obowiązku, ale z pragnienia.
Z czasem coś się zmieniło. Zamiast miękkości pojawiła się walka. Zamiast współpracy - napięcie i krytyka. Byłem atakowany za ból, którego nie byłem źródłem. Twoje rany stawały się moją winą.
Nie mogę być tarczą dla lęków z przeszłości. Nie mogę przyjmować ciosów za decyzje, których nie podjąłem. Kiedy proszę, żeby się zatrzymać, a to nie działa, zaczynam się bronić. Jestem wtedy w Twoich oczach tym, który krzywdzi.
Widzę niespójność: oczekiwania wobec mnie i brak odpowiedzialności po Twojej stronie - podwójne standardy.
Ciągłe porównania do wycinków z internetu, do iluzji. Ja jestem realny, zmęczony, nieidealny, ale prawdziwy.
Moment, w którym przestałem chcieć Cię wspierać finansowo, był momentem, w którym przestałem mieć nadzieję. A kiedy mężczyzna traci nadzieję, przestaje walczyć.
Nie chcę udowadniać swojej wartości. Nie chcę konkurować. Nie chcę żyć w napięciu, cokolwiek zrobię, to będzie za mało.
Widzę w Tobie miłość. Wiem, że chciałaś dobrze. Wiem też, że popełniłem błędy. Moje reakcje, mój ból, to była część problemu. Prawdopodobnie w połowie odpowiadam za to, że przestałaś być kobietą, którą pokochałem. Ale będąc z tobą, czuję jakbym przestawał oddychać.
Nie potrafię już tak żyć. To koniec.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania