Żryj
Ociekają litery mleczną czekoladą,
liże je, mniam,
przez zmysły przenikają,
pojedyncze słowa spadają na koszulę.
Robią plamę — pam.
Ach te reklamy takie słodkie.
Liże je,
coraz bardziej gorzki smak?
Na powierzchni słodycz, pod nią gorycz?
Wyniki krwi zabrudziły słowa.
Nadwaga złapana w papierkowy slogan
będę Cool.
Ee, nic sobie z tego nie robię.
Zapatrzony, zasłuchany
na kolejne i kolejne nowe.
Płacę swoją krwią —
odpowiadam sobie: na coś trzeba umrzeć.
Ociekają litery w mlecznej czekoladzie,
przez zmysły przenikają.
Spadają na koszulę pojedyncze zdania.
Robią rany, więcej ran — auł.
Żrę słowny kał.
A może przestanę?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania