Żryj

Ociekają litery mleczną czekoladą,

liże je, mniam,

przez zmysły przenikają,

pojedyncze słowa spadają na koszulę.

Robią plamę — pam.

Ach te reklamy takie słodkie.

 

Liże je,

coraz bardziej gorzki smak?

Na powierzchni słodycz, pod nią gorycz?

Wyniki krwi zabrudziły słowa.

Nadwaga złapana w papierkowy slogan

będę Cool.

Ee, nic sobie z tego nie robię.

Zapatrzony, zasłuchany

na kolejne i kolejne nowe.

Płacę swoją krwią —

odpowiadam sobie: na coś trzeba umrzeć.

 

Ociekają litery w mlecznej czekoladzie,

przez zmysły przenikają.

Spadają na koszulę pojedyncze zdania.

Robią rany, więcej ran — auł.

Żrę słowny kał.

 

A może przestanę?

Średnia ocena: 3.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania