Zupełnie jak wtedy
nasze światła zbiegły się w jedno,
nie sposób odróżnić promieni.
W podróży między światami
dają złudzenie, że powstaje
kolejny pejzaż, ale to rosa
osiada na pajęczych sieciach
- przykleja pyłki dawnych snów.
Wkrótce znikną z życia jak migawki
sprasowane czasem. Strach odchodzi
przed świtem, zbieram odwagę,
żeby oswoić niepewny poranek,
gdzie mieszka mgła.
ale chyba nie umiem.
Komentarze (18)
Bardzo dobry wiersz, najlepiej zmierzyć się ze strachem, może okaże się całkiem malutki... 5
Dziękuję Lauro:)
Ja Twój wiersz czytam od dołu, od końca. Od obrazu "niepewnego poranka, gdzie mieszka mgła i westchnienie". Później widzę, jak mgła opada i zostają po niej krople na pajęczynie. A żeby je zobaczyć, potrzebuję promienia słońca, i wtedy widzę dwa światła, które "zbiegły się w jedno,/ nie sposób odróżnić promieni":
zbieram odwagę
żeby oswoić niepewny poranek
gdzie mieszka mgła i westchnienie
rosa
osiada na pajęczych sieciach
dwa światła zbiegły się w jedno
nie sposób odróżnić promieni
zupełnie jak wtedy
(To efekt mojego czytania "od dołu". Nie jest to żadna sugestia zmiany tekstu. Na pewno trochę mniej słów. A to akurat jest drobna sugestia. Mam odczucie przegadania w utworze).
Twoja wersja uwalnia od nadmiaru słów, tylko czy to chciałam powiedzieć?
Duże dzięki.
Tekst magiczny i bajeczny, jak piękny sen. 5, pozdrawiam :-)
Dziękuję - nigdy nie wiem, co do mnie wróci.
Wie
Raz jak westchnienie,
Popr.:wiersz jak westchnienie. W treści i formie.Podoba mi się.
Bywa, że przypominam sobie miniony dzień, który wraca wierszem jak westchnienie...
Dziękuję.
:-)
Miło Ciebie spotkać:)
Ależ się w pasowałaś w moje emocje...
Powiem Ci coś w zaufaniu- nic nie znika bezpowrotnie...
Kiedy wątpię w siebie - nie mam pewności, ale Tobie wierzę.
Strach jako mgła i w pierwszej strofie coś fantastycznego, a potem obawa i żal, że magiczne chwile mijają. Z mojej strony pewno nadinterpretacja, ale tak odbieram ten wiersz, który bardzo przypadł mi do gustu.
Pozdrowienia!
Ładny i natchniony ??
Kikimora↔Klimatycznie napisane, jak we wnętrzu, plastycznego kryształu.
który nieustanie drga i wiruje, w różnych blaskach i cieniach.
Nadmiar strachu może człeka zdołować,
ale jego zupełny brak, też byłby nie wskazany:)↔Pozdrawiam:)
Klimatycznie.
Często w Twoich wierszach dostrzegam tęsknotę, poczucie straty za tym co było i odeszło albo było i się zmieniło. Podmiot liryczny wraca po śladach, odnajduje okruszki i kontemplując je, odwleka przejście do następnego przystanku.
Przeszkadza mi nieco bliskość fonetycznie podobnych słów światła/światami. W przedostatnim wersie wywaliłabym "i westchnienie".
Udany wiersz.
No, no, no! Takie utwory same wchodzą do głowy i budzą… Wszystko budzą!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania