Zwiastuje się już, tuż tuż
Dziś znów mnie zbudził
szary poranek
topiący serce we wspomnieniach
bez dzień dobry,
zza świtających firanek
i tulącym
przedsennie do widzenia.
Przyszła z nim zdyszana, wietrzysta,
z chłodnych objęć zimy wyrwana
bezwonna i szarolistna
bezpamiętnie odkochana.
Nie pamiętam drugiej takiej
bez śladu burzy na chodnikach,
suszonych powietrzem czystym,
i bez łez, tych zwiastunów radosnych powitań.
Otulony, czekam, na wiatr pachnący,
sypiący wianuszki mokrych bzów,
i na dotyk, co senną tęsknotę zakończy,
głosem pełnych czaru słodkich słów.
A może wiosna to pragnień mgnienia,
przypływem z głębin duszy budzone,
tęskne, aby spełniane
w marzeniach
wracało co rok nieutracone.
Komentarze (4)
pocieszę, martwiąc licznych, że wiosna wraz ze świeżością podobnie kobieco zmienną jest.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania