zwinięta w kłębek

mówiłeś, że jestem jak ten szczeniak,

na którego od dzieciństwa czekałeś,

że płakałeś,

gdy ogień z moich włosów wziąłeś w dłonie.

 

chodziliśmy wtedy po lutym,

bałam się, że cokolwiek się rodzi,

zamarznie.

 

pozostały ci czerwone pręgi na skórze.

mnie strach, którego nie potrafiłam oswoić.

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (9)

  • Roma

    "chodziliśmy wtedy po lutym,
    bałam się, że cokolwiek się rodzi,
    zamarznie."
    - piękne to, mimo liryczności tak ludzkie.

  • Grafomanka

    Zależało mi, żeby bez patosu, bez banału... chyba się udało.
    Dziękuję, Roma, za komentarz

  • Chrapanie plus vat

    Kurde, jak mieszkałem w starym domu, jeszcze za dzieciaka, to były tam dwa, charakterystyczne odgłosy: starej blachy, jak wiatr napierdalał, bo to wietrzna miejscowość była, a dom na górce. To tak tarmosiły wiatry tą blachę, jak kucyk gwiazdy porno jakiś typo. A drugi dźwięk, w sumie kategoria, to były odgłosy uderzeń pięści ojca w matkę. W sensie, każda część ciała brzmi inaczej, udo jest takie bardziej miękkie, ale jak mocno uderzył, to było czuć potem jeszcze lekko głuchy dźwięk kości, żebra, to w sumie trochę jak głuche pudło, ramię, to trochę jak udo, tylko długość dźwięku między dźwiękiem uderzonej skóry a potem kości był krótszy. I w sumie tak sobie ostatnio kminiłem, jak byłem z bratem na robocie, że wiele nocy to nie spałem, bo albo czujka i czy się coś odjebie albo stary napierdalał muzyką na fulla. I wiadomo, najebany, śpi, ale ściszyć mu tivi albo zgasić, to się zaraz wybudza i znowu napierdala muzyką. I w sumie sobie pomyślałem, jak nie mogłem spać, bo ta muzyka grała i mnie to irytowało, że jak mi się ta muzyka spodoba, to łatwiej będzie zasnąć, no i mi się spodobało i nawet spałem. Ale no właśnie, jesteśmy z bratem na robocie, z głośniczka leci muza, a ja, kurwa, tego stary słuchał, tego też i pytam, czy on ogarnia, że połowa playlisty, to są piosenki, które leciały kiedyś w tivi, jak najebany stary je puszczał. A on, że randomowa playlista ze starszymi piosenkami i remiksami. Ale w sumie to fajnie było na robocie, bo we dwóch byliśmy, to nawet coś tam można było pogadać, ale głównie to robota, a fajnie się robi, jak się nie gada, to się robi, a potem, nawet bez słowa, jest takie wspólne zadowolenie z dobrze zrobionej roboty, albo że się w ogóle udało wyrobić z czasem.

  • zardak

    poruszyło we mnie twoje wyznanie jak z pamiętnika, do którego dorwałbym się szwendając po nocach po domach ludzi, jako starego mizantropa, poruszyło jeszcze bardziej

  • Grafomanka

    Mnie poruszył tekst Chrapania. Kilka razy przeczytałam i szczerze mówiąc zostawia mnie to z otwartą buzią... ta muzyka połączona z biciem matki, odgłosy... straszne

  • zardak

    Grafomanka
    takie są opowieści chrapania, pomiędzy zgasłym i następnym papierosem
    niby ale bardziej wartościowe od większości 'prelekcji'
    zawsze warto posłuchać

  • Grafomanka

    zardak, nigdy go nie czytałam, ale dzisiaj mnie zaciekawił

  • JagVetInte

    Szczeniak... Póki nim jest, jest bezpieczny.

  • Grafomanka

    A ja się zastanawiam, czy to nie za dużo, kiedy ktoś widzi w nas takiego szczeniaka, który ma zrekompensować dzieciństwo pozbawione ciepła...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania