Nad ranem
Przychodziła codziennie nad ranem
Wiedziała kiedy nie potrafiłem zasnąć
Kładła ręce na bliznach poprzedniej nocy
Kołysała w ramionach nie pozwalając na skruchę
Tłumaczyła czym jest życie
Bez emocji mówiła jak to pięknie jest żyć
Sama w to nie wierzyła
Wiedziałem że mówiła tak
Bo miała nadzieję że może dla mnie
Życie będzie łatwiejsze
Jeśli podejdę do tego odpowiednio
Nie chciała przerażać mnie trudnościami życia
Podchodziłem najlepiej jak się dało
Z uśmiechem
Bez załamań
I udawało się
Ale potem zostawiła mnie samego
I już wiedziałem o jakich trudnościach mówiła
Wszystkie rady runęły tak jak życie
Czy okazało się lepsze?
Choć na chwilę nie było proste
A ona?
Przychodziła codziennie nad ranem
I kładła ręce na bliznach poprzedniej nocy
I tłumaczyła jak łatwo jest żyć
Komentarze (2)
Tutaj znowu troszkę brakowało mi interpunkcji. Może chociaż podzieliłabym wiersz inaczej, żeby to tak nie rzucało się w oczy. Co do oceny mam duży dylemat, bo technicznie trochę mi brakowało, treściowo jednak wypadło bardzo fajnie, zwłaszcza ta klamra łącząca początek z końcem o bliznach nocy. No dobra, zostawiam 4,5 czyli 5 :)
Bardzo fajny pomysł.Oceniłam na 5 bo bardzo mi się spodobał tekst ;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania