Życie Kate - Rozdział I
8 kwietnia 2012 roku.
Wszyscy goście dotarli już na miejsce. Każdy przyniósł ze sobą jakiś specjał w żaroodpornym naczyniu. Ryba po grecku, pieczone ziemniaki, kotleciki z kurczaka, pulpety w sosie pomidorowym, sałatki i ciasta w hurtowych wręcz ilościach... Do wyboru, do koloru. Katering jak znalazł.
Większość tłoczyła się w salonie, jedynie kilka kobiet krzątało się po kuchni. Zazwyczaj ludzie na stypach rozmawiali ze sobą, czasem nawet ktoś głośno się zaśmiał. Tym razem było inaczej. Wszyscy w ciszy, przerywanej jedynie od czasu do czasu nieśmiałymi szeptami, wspominali zmarłego. Mieli za sobą rozdzierący serca pogrzeb. Nikt nie spodziewał się tego, co wydarzyło się kilka dni temu.
"Taki dobry, radosny człowiek".
"Nigdy nic nie mówił".
"Gdybym tylko wiedziała".
Te i inne banały mówiły wszystko i zarazem nic. Bo cóż można powiedzieć w takiej sytuacji? Trudno zaradzić temu, co pozostaje w głębokim ukryciu. Każdy z chęcią by pomógł, lecz nie miał jak. Teraz było już za późno.
Kate stała w kącie, obserwując obojętnie całe towarzystwo. Nie miała ochoty nawiązywać z nikim kontaktu, ani pomagać mamie w kuchni. Zresztą i tak zostałaby stamtąd przegoniona. Zazwyczaj promienna, uśmiechnięta. Teraz towarzyszyło jej jedynie kompletne niedowierzanie. Nie docierało do niej to, co się wydarzyło. Pogrążona w rozpaczy, która póki co nie ujrzała jeszcze w pełni światła dziennego, czuła się zupełnie bezradna. W tym momencie chciała być po prostu sama. Później przyjdzie czas na odnalezienie się w nowej, ponurej rzeczywistości.
Miała czternaście lat, a jej ojciec właśnie się powiesił. To ona znalazła go w garażu przylegającym do blisko stuletniego domu. Ich domu. Tercetu związanego silną więzią, która została w tak brutalny sposób rozerwana. Teraz pozostały już tylko dwie osoby. Ona i matka.
W życiu by nie pomyślały, że ukochany mąż i ojciec ma jakiekolwiek problemy. Owszem, wiedziały doskonale, że w dzieciństwie przeżywał trudne chwile. Po rozwodzie rodzice przez kilka lat toczyli o niego toksyczną wojnę, a ich nienawiść względem siebie mocno się na nim odbiła. Wydawało się jednak, że wszystko, co najgorsze ma już za sobą, odkąd założył własną rodzinę. Nigdy nie chodził do terapeuty, nie korzystał też z usług psychiatry. Niestety, okazało się, że głęboko skrywana trauma dała o sobie znać. A może miał jeszcze inne problemy? Tego nie wiedziały i raczej już się nie dowiedzą.
Do Kate podeszła jakaś kobieta około sześćdziesiątki. Pewnie dalsza ciotka, którą nastolatka po raz pierwszy widziała na oczy. A może miała już okazję poznać ją we wczesnym dzieciństwie? Zresztą, jakie to miało teraz znaczenie...
- Skarbie, dlaczego stoisz tu na uboczu zupełnie sama? - zagadała.
Kate tylko wzruszyła ramionami. Kobieta delikatnie położyła dłoń na jednym z nich.
- Wiem, że zabrzmi to banalnie, ale czas naprawdę leczy rany - rzekła z głęboką troską. - Albo inaczej. Sprawia, że stają się mniej... bolesne. Gdybyś jednak kiedykolwiek potrzebowała wsparcia, zawsze będę pod ręką.
- Dziękuję - tyle tylko była w stanie wydusić z siebie Kate.
Kobieta uśmiechnęła się smutno, po czym odeszła do innych gości. Kate odprowadziła ją obojętnym wzrokiem.
Ciąg dalszy po opublikowaniu w wersji książkowej.
L. A. T.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania