Bo najbardziej sobie ceni spokój. Po czym usiadła na kanapie z książką Martwe Dusze
i zaczęła ją w skupieniu czytać. Długo jednak jej nie było dane cieszyć się wolną chwilą,
bo po jakiejś godzinie usłyszała głos kolegi.
- Jestem głodny! Zamiast siedzieć, jak pupka lepiej zrobiłabyś mi coś do zjedzenia! - warknął na nią Kuba
Maria odłożywszy książkę na bok podeszła do niego i złapawszy za kołnierz wyrzuciła
go z domu zatrzaskując mu drzwi przed nosem. Ada wracając z pracy widziała całe zajście
i pośpieszyła koleżance na pomoc. Przepędziwszy natręta zapukała. Maria słysząc, że ktoś
się dobija podeszła do wizjera i spojrzała przez niego. Zobaczywszy Adę na zewnątrz otworzyła jej
i wróciła do książki. Ada zamknęła drzwi przeszedłszy do salonu
i przysiadła obok przyjaciółki. Złapawszy ją za rękę przemawiając tymi słowami:
- Marysiu musimy porozmawiać i to poważnie o twoim domu choć ty temu zaprzeczasz, ale ja wiem, że ci bardzo na nim zależy. Uważam jednak, że powinnaś go, jak najszybciej sprzedać i zacząć życie od nowa. Najlepiej w większym mieście takim chociażby jak Warszawa.
Pamiętaj o tym, że zawsze możesz na mnie i na Aleksa liczyć, jak chcesz to mogę ci nawet pomóc
w przeprowadzce. Postanowiłam również, że na jakiś czas zamieszkam z tobą w nowym domu. Zanim jednak to zrobimy, jutro pójdziemy do notariusza, żeby nam dokładnie powiedział, jak wygląda sprawa z dokumentami, które ci podstępem skradziono, a od niego pojedziemy go obejrzeć w jakim też jest stanie tyle, że będziemy musiały pojechać do stolicy bo tam właśnie
znajduje się ten dom, który znalazłam w Internecie, a teraz chodź na górę bo musimy ci wybrać ciuszki.
I Ada przeszła z Marią do sypialni. Spakowawszy walizkę Maria usiadła na łóżku, popatrzyła tylko na przyjaciółkę, po chwili milczenia powiedziała, co o tym wszystkim myśli.
- Doceniam twoją troskę o mnie, ale nie możesz podejmować decyzji tak ważnych, jak sprzedaż domu czy jego kupno za moimi plecami.
Jeśli mamy być nadal przyjaciółkami to musimy ze sobą rozmawiać i wspólnie podejmować każdą decyzję rozumiesz? - zapytała Maria.
Poprawiłam, przekopiuj :)
Madziu, podziwiam Cię, że mimo tulu niemiłych słów, jakie padły w Twoją stronę, nadal piszesz. Widzę, że pomysły Ci mnożą się w głowie :) Pozdrawiam :) Nie oceniam :)
też nie obrażałem, aż to ty nie zaczęłaś mnie odtrącać. Na początku cię broniłem, lecz zaczynałaś mieć w dupie nasze recenzje i odwzajemniliśmy to uczucie ;)
Ok, przeczytałem tekst, który przekopiowałaś od Karoli (wybacz, że nie czytam każdej części, lecz po prostu mnie nudzą, nie lubię tego typu historii) powiem szczerze, że poprawiłaś się nieco - chodzi tutaj o fabułę. Błędów oceniał nie będę, choć bardzo bym chciał. Dziś dostaniesz ode mnie szczere trzy, gdyż na prawdę zasłużyłaś. Robisz postępy, choć chodzisz tip topami (małymi kroczkami) może kiedyś nie zrobisz ani jednego błędu ;)
Powodzenia :D
Neurotyk ja też....
To znaczy, nie podrtywam jej..,,
Jeszcze.
Ile masz lat?
AAAAA tak właściwie Neuro, skąd wiesz, że jest nieletnia :D Czyżbyś już zaklepał?? Hahhahah klepać hahahhaha
Teraz to osłupiałem... Masz 37 lat i nie umiesz poprawnie stworzyć zdania?! Mogę wiedzieć jak pracujesz? Jak żyjesz? Czemu tak piszesz? Przez chorobę, sprawy osobiste? Czemu?
Wzięłam się za tę poprawę, bo sory, ale to jak zrobiła ją Karola, to aż zęby bolą. Wciąż są entery w środku zdań, ich szyk jest niepoprawny... Nie ma wielu przecinków, masakra jakaś.
"Bo(nigdy nie zaczyna się opowiadania od słowa "bo, gdyż, ale) najbardziej sobie ceni spokój. Po czym usiadła na kanapie z książką Martwe Dusze i zaczęła ją w skupieniu czytać. Jednak nie dane jej było długo cieszyć się wolną chwilą, bo po jakiejś godzinie usłyszała głos kolegi.
- Jestem głodny! Zamiast siedzieć, jak pupka(jak co??!!) lepiej zrobiłabyś mi coś do zjedzenia! - warknął na nią Kuba.
Maria odłożywszy książkę na bok, podeszła do niego i złapawszy za kołnierz, wyrzuciła go z domu, zatrzaskując mu drzwi przed nosem. Ada wracając z pracy widziała całe zajście i pospieszyła koleżance na pomoc. Przepędziwszy natręta, zapukała do drzwi. Maria słysząc, że ktoś się dobija, podeszła do wizjera i spojrzała przez niego. Zobaczywszy Adę na zewnątrz otworzyła jej i wróciła do książki. Ada zamknęła drzwi, przeszła do salonu i przysiadła obokprzyjaciółki. Złapała ją za rękę i powiedziała:
- Marysiu, musimy porozmawiać i to poważnie. oO twoim domu, choć ty temu zaprzeczasz, ale ja wiem, że ci bardzo na nim zależy. Uważam jednak, że powinnaś go jak najszybciej sprzedać i zacząć życie od nowa. Najlepiej w większym mieście takim chociażby, jak Warszawa. Pamiętaj o tym, że zawsze możesz na mnie i na Aleksa liczyć, jak chcesz to mogę ci nawet pomóc w przeprowadzce. Postanowiłam również, że na jakiś czas zamieszkam z tobą w nowym domu.(super, wpiernicza się do przyjaciółki bez żadnej konsultacji z nią) Zanim jednak to zrobimy, jutro pójdziemy do notariusza, żeby nam dokładnie powiedział, jak wygląda sprawa z dokumentami, które ci podstępem skradziono, a od niego pojedziemy go(kogo? Notariusza?) obejrzeć w jakim też jest stanie, tyle że będziemy musiały pojechać do stolicy, bo tam właśnie znajduje się ten dom, który znalazłam w Internecie. A teraz chodź na górę, bo musimy ci wybrać ciuszki.
Poszły na górę, gdzie Maria spakowała swoją walizkę i po czym usiadła na łóżku. Popatrzyła tylko na przyjaciółkę i po chwili milczenia powiedziała, co o tym wszystkim myśli.
- Doceniam twoją troskę o mnie, ale nie możesz podejmować decyzji tak ważnych, jak sprzedaż domu czy jego kupno za moimi plecami. Jeśli mamy być nadal przyjaciółkami to musimy ze sobą rozmawiać i wspólnie podejmować każdą decyzję rozumiesz? - zapytała Maria."
A teraz tak... Nie chcę cię obrażać, ale baaaardzo wątpię żebyś miała te 31 lat, bo piszesz jak rasowa nastolatka-blondynka, fanka wszelkich brazylijskich, argentyńskich i innych debilnych seriali-tasiemców, bo według mnie właśnie w takim stylu piszesz to opowiadanie. Bohaterka jest jak dla mnie kretynką. I wiesz, ponadto te twoje nicki dziewczyn z opowi to takie: "wstawiłam tekst i teraz proszę Karolę i Olgę, by przeczytały i poprawiły, bo mnie samej się po prostu nie chce. Niech inni odwalają za mnie czarną robotę, a ja to oleję i dalej będę tak tragicznie pisać." Będę teraz niemiła, ale czy tobie naprawdę jest tak ciężko zapamiętać to, że W ŚRODKU ZDANIA NIE WSTAWIAMY TEGO PIEPRZONEGO ENTERA? To nie wiersz. To opowiadanie. Jeśli tak trudno jest ci przyjąć nasze rady, to zerknij proszę do jakiejś książki fabularnej, ale nie tomiku wierszy i sprawdź proszę, jak tam teksty są zapisywane. Bo gwarantuję ci, że nie w taki sposób jak ty piszesz.
Nie oceniam, bo tu jak dla mnie wciąż nie ma czego.
Oh, teraz jeszcze zauważyłam. Masz błąd nawet w tytule :-P .... Pffff... No to powiem ci, że w szoku jestem jak można tak tragicznie pisać w takim było nie było już poważnym wieku...
Magda znam kolegę, który nie ma prawa (ma zespół Downa) pisać tak jak zwykły człowiek, jednak on się stara, a jego postępy są w ciul widoczne. Mimo tego, że nie pisze tak jak ja dla przyjemności, lecz gdyż stara się być samodzielny w każdym etapie życia. On potrafi stworzyć ładniejsze zdanie, bardziej rozbudowane od ciebie, bez dużych błędów, a co ważniejsze - błędy poprawia sam. Stara się, dlatego jeśli faktycznie masz jakąś przypadłość, ona nic nie zmienia w moim podejściu do ciebie.
Wystarczy tylko chcieć.
Zupełnie poważnie, rewelacje o twoim wieku, zmieniają kilka rzeczy. Z tego co pamiętam, wypowiadałem się wcześniej pod twoimi pracami, ale w osczędnej formie, niewiele tłumacząc. Tak jakbym rozmawiał z nastolatką, za ktorą cię uważałem. Pogadajmy jak dorośli. Osobiście nie przywiązuję wiekiej uwagi do błędów ortograficznych i iterpunkcyjnych, nie przzeszkadzają mi, ale to tylko moje osobiste odczucie. Dużo większą wagę przykładam do fabuły i sposobu jej przedstawienia. Jednak kolosalne nagromadzenie błędów przeszkadza w odbiorze. Uniemożliwia czytelnikowi wejście w świat przedstawianej przez ciebie historii. Szczególie błędy w zapisie. Tego można w prosty sposób uniknąć. Wybacz mi, że to mówię ale na takie nagromadzenia "potknięć" jak w twoich tekstach nie ma usprawiedliwienia. Ja sam mam stwierdzoną dysleksję, dydortografię, dysgrafię i dysceramikę (co wezmę w łapy to stłukę). Jednak żarty na bok. Ze wszystkimi moimi "dysami" podjąłem się studiów filologicznych, ponieważ, zdecydowałem się nie ulegać swoim ułomnością i tym sposobem wypowiedzieć im otwartą wojnę. Przez 5 lat studiów żaden z moich wykładowców nie usłyszał odemnie wymówek odnośnie popełnianych błędów (i tak nic by ich nie obeszły). Kiedy zacząłem wrzucać teksty na opowi, po pięciu latach przerwy w pisaniu, znów popełniałem masę błędów (zardzewiałem widocznie), i dobrzy ludzie na tym portalu byli łaskawi mi je poprawić i udzielić dobrych rad, do których się zastosowałem. Dzisiaj każdy mój tekst, który decyduję się tutaj zamieścić sprawdzam 7 lub 8 razy i wysyłam jeszcze do pewnego dobrego duszka, który jest łaskawy spojrzeć na niego i powiedzieć mi czy wymaga on dalszych poprawek czy też nie. Z regóły czytam go więc poraz dziewiąty. To wszystko zanim, tekst opublikuje. Robię to wszystko z szacunku do czytelnika, ludzi poświęcających swój czas i umiejętności po to by pomóc mnie stać się lepszym pisarzem. Dlatego robię wszystko by okazać im jak największy respekt, na który przecież zasługują. Wszystkie te "dysy" nie są wymówką, ale powodem do podjęcia cięższej pracy - wyzwaniem. Dlatego właśnie mówię, że dla takiego nagromadzenia błędów nie ma wytłumaczenia, poza jednym: lenistwem. Jeżeli chcesz pisać, opowiadać historie a przez nie dzielić się z ludźmi swoimi myślami, czeka cię dużo ciężkiej pracy, której pierwszym punktem jest okazanie szacunku czytelnikowi. A to możesz osiągnąć w banalny sposób: Przeprowadzając korektę, swoich tekstów przed publikacją. Pozdrawiam.
observed18.03.2016
Wreszcie jedna osoba spróbowała, logicznie podejść do całego problemu. Przypuszczam, że Magda może posiadać w/w dysfunkcje, a także inne, które utrudniają jej proces "edukacyjny". Może być tak, że obecny stan jest wynikiem wieloletniego wysiłku. Szkoda, że najpierw zastosowano tak druzgocące psychikę metody. Tak jakby zakładając, że nawet jeśli ktoś taki jest - to na pewno tutaj nie trafi:-)
Komentarze (38)
i zaczęła ją w skupieniu czytać. Długo jednak jej nie było dane cieszyć się wolną chwilą,
bo po jakiejś godzinie usłyszała głos kolegi.
- Jestem głodny! Zamiast siedzieć, jak pupka lepiej zrobiłabyś mi coś do zjedzenia! - warknął na nią Kuba
Maria odłożywszy książkę na bok podeszła do niego i złapawszy za kołnierz wyrzuciła
go z domu zatrzaskując mu drzwi przed nosem. Ada wracając z pracy widziała całe zajście
i pośpieszyła koleżance na pomoc. Przepędziwszy natręta zapukała. Maria słysząc, że ktoś
się dobija podeszła do wizjera i spojrzała przez niego. Zobaczywszy Adę na zewnątrz otworzyła jej
i wróciła do książki. Ada zamknęła drzwi przeszedłszy do salonu
i przysiadła obok przyjaciółki. Złapawszy ją za rękę przemawiając tymi słowami:
- Marysiu musimy porozmawiać i to poważnie o twoim domu choć ty temu zaprzeczasz, ale ja wiem, że ci bardzo na nim zależy. Uważam jednak, że powinnaś go, jak najszybciej sprzedać i zacząć życie od nowa. Najlepiej w większym mieście takim chociażby jak Warszawa.
Pamiętaj o tym, że zawsze możesz na mnie i na Aleksa liczyć, jak chcesz to mogę ci nawet pomóc
w przeprowadzce. Postanowiłam również, że na jakiś czas zamieszkam z tobą w nowym domu. Zanim jednak to zrobimy, jutro pójdziemy do notariusza, żeby nam dokładnie powiedział, jak wygląda sprawa z dokumentami, które ci podstępem skradziono, a od niego pojedziemy go obejrzeć w jakim też jest stanie tyle, że będziemy musiały pojechać do stolicy bo tam właśnie
znajduje się ten dom, który znalazłam w Internecie, a teraz chodź na górę bo musimy ci wybrać ciuszki.
I Ada przeszła z Marią do sypialni. Spakowawszy walizkę Maria usiadła na łóżku, popatrzyła tylko na przyjaciółkę, po chwili milczenia powiedziała, co o tym wszystkim myśli.
- Doceniam twoją troskę o mnie, ale nie możesz podejmować decyzji tak ważnych, jak sprzedaż domu czy jego kupno za moimi plecami.
Jeśli mamy być nadal przyjaciółkami to musimy ze sobą rozmawiać i wspólnie podejmować każdą decyzję rozumiesz? - zapytała Maria.
Poprawiłam, przekopiuj :)
Madziu, podziwiam Cię, że mimo tulu niemiłych słów, jakie padły w Twoją stronę, nadal piszesz. Widzę, że pomysły Ci mnożą się w głowie :) Pozdrawiam :) Nie oceniam :)
Powodzenia :D
To znaczy, nie podrtywam jej..,,
Jeszcze.
Ile masz lat?
AAAAA tak właściwie Neuro, skąd wiesz, że jest nieletnia :D Czyżbyś już zaklepał?? Hahhahah klepać hahahhaha
Witaj Neurotyku w moich skromnych progach
doceń dzieciństwo, bo będąc coraz to starszym zaczniesz do niego wracać (co tylko niektórym się udaje) ;)
"Bo(nigdy nie zaczyna się opowiadania od słowa "bo, gdyż, ale) najbardziej sobie ceni spokój. Po czym usiadła na kanapie z książką Martwe Dusze i zaczęła ją w skupieniu czytać. Jednak nie dane jej było długo cieszyć się wolną chwilą, bo po jakiejś godzinie usłyszała głos kolegi.
- Jestem głodny! Zamiast siedzieć, jak pupka(jak co??!!) lepiej zrobiłabyś mi coś do zjedzenia! - warknął na nią Kuba.
Maria odłożywszy książkę na bok, podeszła do niego i złapawszy za kołnierz, wyrzuciła go z domu, zatrzaskując mu drzwi przed nosem. Ada wracając z pracy widziała całe zajście i pospieszyła koleżance na pomoc. Przepędziwszy natręta, zapukała do drzwi. Maria słysząc, że ktoś się dobija, podeszła do wizjera i spojrzała przez niego. Zobaczywszy Adę na zewnątrz otworzyła jej i wróciła do książki. Ada zamknęła drzwi, przeszła do salonu i przysiadła obokprzyjaciółki. Złapała ją za rękę i powiedziała:
- Marysiu, musimy porozmawiać i to poważnie. oO twoim domu, choć ty temu zaprzeczasz, ale ja wiem, że ci bardzo na nim zależy. Uważam jednak, że powinnaś go jak najszybciej sprzedać i zacząć życie od nowa. Najlepiej w większym mieście takim chociażby, jak Warszawa. Pamiętaj o tym, że zawsze możesz na mnie i na Aleksa liczyć, jak chcesz to mogę ci nawet pomóc w przeprowadzce. Postanowiłam również, że na jakiś czas zamieszkam z tobą w nowym domu.(super, wpiernicza się do przyjaciółki bez żadnej konsultacji z nią) Zanim jednak to zrobimy, jutro pójdziemy do notariusza, żeby nam dokładnie powiedział, jak wygląda sprawa z dokumentami, które ci podstępem skradziono, a od niego pojedziemy go(kogo? Notariusza?) obejrzeć w jakim też jest stanie, tyle że będziemy musiały pojechać do stolicy, bo tam właśnie znajduje się ten dom, który znalazłam w Internecie. A teraz chodź na górę, bo musimy ci wybrać ciuszki.
Poszły na górę, gdzie Maria spakowała swoją walizkę i po czym usiadła na łóżku. Popatrzyła tylko na przyjaciółkę i po chwili milczenia powiedziała, co o tym wszystkim myśli.
- Doceniam twoją troskę o mnie, ale nie możesz podejmować decyzji tak ważnych, jak sprzedaż domu czy jego kupno za moimi plecami. Jeśli mamy być nadal przyjaciółkami to musimy ze sobą rozmawiać i wspólnie podejmować każdą decyzję rozumiesz? - zapytała Maria."
A teraz tak... Nie chcę cię obrażać, ale baaaardzo wątpię żebyś miała te 31 lat, bo piszesz jak rasowa nastolatka-blondynka, fanka wszelkich brazylijskich, argentyńskich i innych debilnych seriali-tasiemców, bo według mnie właśnie w takim stylu piszesz to opowiadanie. Bohaterka jest jak dla mnie kretynką. I wiesz, ponadto te twoje nicki dziewczyn z opowi to takie: "wstawiłam tekst i teraz proszę Karolę i Olgę, by przeczytały i poprawiły, bo mnie samej się po prostu nie chce. Niech inni odwalają za mnie czarną robotę, a ja to oleję i dalej będę tak tragicznie pisać." Będę teraz niemiła, ale czy tobie naprawdę jest tak ciężko zapamiętać to, że W ŚRODKU ZDANIA NIE WSTAWIAMY TEGO PIEPRZONEGO ENTERA? To nie wiersz. To opowiadanie. Jeśli tak trudno jest ci przyjąć nasze rady, to zerknij proszę do jakiejś książki fabularnej, ale nie tomiku wierszy i sprawdź proszę, jak tam teksty są zapisywane. Bo gwarantuję ci, że nie w taki sposób jak ty piszesz.
Nie oceniam, bo tu jak dla mnie wciąż nie ma czego.
Wystarczy tylko chcieć.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania